Jeśli rządowy projekt zmiany ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie zostanie przyjęty, to o odebraniu dziecka rodzinie decydować mógł będzie każdy z 15-tysięcznej armii państwowych pracowników socjalnych. Pomysł ten jeży włosy na głowie.
Obrońcy projektu tłumaczą, że chodzi o sytuację szczególną, trzeba jednak pamiętać, że ostateczna decyzja o jej interpretacji należała będzie do pojedynczego urzędnika. Po to, aby interweniować w wypadkach szczególnych, zostały powołane sądy. Właśnie dlatego ich działania obwarowane zostały tak licznymi, zabezpieczającymi trybami.
Rządowy projekt, być może bez świadomości jego projektodawców i orędowników, mieści się we współczesnej tendencji wdzierania się państwa w obszary, które tradycyjnie były poza sferą jego działania. Skutkiem jest niszczenie podstawowych, niezależnych od państwa instytucji życia społecznego, z których najbardziej fundamentalną jest rodzina.
W tradycyjnej myśli politycznej podkreślana była „pomocnicza” rola państwa. Oznaczało to, że ingerować może ono tylko w te dziedziny, których nie da się uporządkować bez jego pomocy. Za oczywiste uznano też, że każda ludzka instytucja narażona jest na patologie, ale w takich wypadkach interweniować miał sąd.
Współcześni zwolennicy omnipotencji państwa zwracają dziś uwagę nie na sytuacje normalne, ale właśnie na takie patologie. Rynek, Kościół, rodzina nie są doskonałe – ogłaszają. To prawda. Tylko czy interweniujące państwo jest doskonałe? Czy na urzędników podejmujących decyzje w jego imieniu spływa łaska opatrzności?
Praktyka wielokrotnie pokazała, że państwo, wkraczając w dziedziny, od których powinno trzymać się z daleka, zwielokrotnia błędy i prowadzi do pogłębiania się patologii, które miało zamiar zwalczać. Dodatkowo, zaangażowane przy kolejnych działaniach, nie wywiązuje się z innych zobowiązań, które w sposób oczywisty na nim spoczywają.
Zdarzają się niezwykle rzadkie przypadki, gdy dziecko należy odebrać zdegenerowanym rodzicom. W innych sytuacjach nawet kiepska rodzina lepsza jest niż jej brak. Państwowi uszczęśliwiacze zbyt łatwo o tym zapominają.








Granda i skandal!
Do jakiego stopnia państwo chce ingerować w życie rodziny?!! Skąd bierze się naiwne i absurdalne założenie, że pracownik socjalny jest lepszy od rodziny. Jeśli PO wprowadzi tę ustawę, to Tusk popełni największy błąd swojego zycia i niech zapomni o prezydenturze.
A wszystko bierze się z tworzenia niepotrzebnych instytucji. Po co jest Rzecznik praw dziecka? Po to aby kwestionować prawa rodziców?! Zlikwidujmy tę władzę i wreszcie znormalniejemy.
Ta tendencja przychodzi do nas z zachodu i celem jej jest rozbicie tradycyjnej rodziny, poprzez feminizm, nadmierną tolerancje dla zachowań dzieci i młodziezy , lansowanie homoseksualizmu i zmuszanie dzieci do oglądania filmów na ten temat i do tego w szkołach.
Państwo jest chore i trzeba go leczyć, ale ten Sejm i Rząd tego nie zrobią.
Szanowny Autorze !
Powiększanie armii dzieci „biezprizornych” jest jednym z celów czerwonych wszystkich odcieni.Wzory są znane z niedawnego „Imperium” , rusza kolonie typu Artek na Krymie, wznowiony zostanie „podręcznik” Makarenki a wizja szkoły „otwartej”
wg pomysłów naszego Ministerstwa Głupich Kroków- wreszcie doczeka się realizacji.
Tylko bez ingerencji tradycyjnej , czytaj – zacofanej rodziny – mozna wychować prawdziwych „europejczyków”.
projekt ten to po prostu Jugendamty po polsku. Tyke ze w Niemczech byle siusiumajtce takiego pola decyzji jednak sie nie daje. Skrajnie lewicowy projekt a la Zapatero. Kosciol powinien Tuskowi cos jednak wytlumaczyc; poprawnosc polityczna ma swoje granice
Patologia jest, była i będzie…i durne policyjne przepisy nic nie zmienią a wręcz pozwolą na przesadę ze strony urzędników. Za obecnej władzy PO, stajemy się państwem przesadnie kontrolującym każdą sferę życia, czyli państwem policyjnym. A buble ustawodawcze zaczynają nas zalewać /no bo czymś trzeba się wykazać, nieważne czy to ma sens dla Polaków/.
Bardzo dobry tekst! Wg mnie to kolejny temat zastępczy „liberała” Donia i jego bandy czerwonych akolitów z PSL … Nie ma to jak „liberalna” władza wp… się z buciorami w życie obywateli … trochę tu, trochę tam, powolutku, pod płaszczykiem pomocnej dłoni …
cd pozostaje tylko pytanie czy będzie można mówić po polsku czy też po niemiecku
Panie red co się Pan dziwisz, miłosciwie panujaca jedynie słuszna partia ma przecież wzorce – Jungendamt i wszystko pozostanie w rodzinie
Jeszcze ja zapomnialem dodac o forsie ktora, jest placona dla zastepczych rodzicow lub instytucji i jest o niebo wieksza niz przypadajace z obowiazku zasilki znacznie nizsze. Wylapano niekiedy powiazania sluzb socjalnych i ich dalszych rodzin w celach podreperowania budzetow na luksusowe rzeczy.
Ten news jest przerażający.
Rodzin patologicznych jest wielokrotnie mniej niż normalnych, zwykłych rodzin, nagłaśnia się oczywiście przypadki kryminalne, ale obecnie próbuje się ekstrapolować to na całe społeczeństwo!
Normalnym rodzinom już od jakiegoś czasu próbuje zamącić w głowie, wmawiając, że wychowywanie dzieci z zachowaniem jakiejś dyscypliny to znęcanie się nad dziećmi.
A jakie uprawnienia będzie miała taka pani/pan – mam obowiązek wpuścić do domu na wizytację, czy moje dzieci nie są patologicznie traktowane i czy dostały kolację? Bez nakazu sądowego? Zapuka a ja otwieram? Do kogo mam zadzwonić jak taki natręt będzie chciał wkroczyć do mojej rodziny?
Czy wystarczy, że dzieci będą krzyczeć biegając po domu przy zabawie w jakieś dzikie scenariusze, żeby ktoś zwabiony krzykiem przyszedł i odebrał dzieci?
LUDZIE, zmobilizujmy się i zróbmy coś, żeby utrącić ten chory pomysł. Notabene: jeśli rzecznik praw dziecka jest za, to trzeba się zastanowić, czy jest on w ogóle potrzebny. Bo takie decyzje naruszą podstawowe prawo dziecka do bycia bezpiecznym w swojej rodzinie.
Zamiast tworzyć armię socjalnych cerberów (ile to będzie kosztować?), lepiej nie obcinać kasy policji, dobrze działająca policja powinna się zjawić właśnie tam, gdzie tego typu interwencje są potrzebne. Armia tych ‘socjałów’ będzie nękać zapewne zwykłych ludzi, bo do prawdziwie kryminalnej, patologicznej rodziny raczej nie pójdzie, bo tam można po prostu oberwać.
Ale jaśnie panujący rząd sparaliżuje pracę policji (i oni śmią twierdzić, że oszczędności rządowe „nie będą odczuwalne przez zwykłego obywatela”) za to stworzy jakąś chorą para-policję miłości.
Przeciez to sa rozgrywki miedzy doroslymi. Wystarczy bzdurny donos a cierpia Bogu ducha niewinne dzieci. Znamy przypadki ,gdzie niewygodnym dla biznesu .polityki itp. odbierno dzieci narazajac ich rodzicow na wluczenie sie po sadach w celu udowadniania ,ze sa odpowiednimi opiekunami. Natomiast dzieciom o slabej psychice zwichnieto na cale zycie poczucie bezpieczenstwa,pomyslowosc kreatywnosc i wielki zal do rodziocow dlaczego wlasnie oni byli narzedziami do tych gier. Rodziny patologiczne, pijackie i zlodziejskie omija sie . Niszczy nieposlusznych dla wladzy.
Brawo Bingo!!!
Samotna meksykańska matka z 10-letnim synem.
Na utrzymanie rodziny matka pracuje w McDonaldzie, syn po szkole jest sam w domu. Jest to sprzeczne z prawem w USA, które wymaga opiekuna lub co najmniej 11 lat wieku dziecka. Pracownik socjalny udziela upomnienia raz, drugi, odbiera dziecko. Dziecko pozostaje w domu dziecka (foster care). Autentyczne.
U zrodel proponowanych uprawnien dla organow panstwowych lezy rozwazana niedawno na innym forum idea „panstwa podmiotowego”, panstwa silniejszego jak powolujacy go suweren, czyli Narod. Jest to koncepcja panstwa wyraznie autokratyczna, z perspektywa totalitarnej wladzy absolutnej, system przemocy prawnej „grupy trzymajacej wladze” nad rzadzonymi. Wszystko, co wiaze sie z lansowaniem tego typu wladzy panstwowej jest zamachem na demokracje. Jest wrogie zasadzie sluzebnosci prawa wzgledem sprawiedliwosci. Promuje prawa „naciagane” metodami poprawnopolitycznymi, czyli z motywacjami pozornie moralnymi, a w istocie zabojczymi dla czlowieczenstwa, pozbawiajacymi zycie sensu, odbierajace czlowiekowi godnosc, czyniace go marionetka w rekach wszechmocnej wladzy, latwo przyjmujacej postac bezdusznego potwora urzedniczego, biurokratycznego. Takie panstwo staje sie panstwem nieludzkim i niemoralnym. Wychowanie dzieci jest niezbywalnym prawem rodzicow, a wychowywanie dzieci w pierwszym rzedzie przez rodzicow, jest niezbywalnym prawem dzieci. Jak malo gdzie, rola panstwa jest tutaj tylko sluzebna wobec rodziny i autentycznie obywatelskich organizacji wspierajacych rodzine. Problem chronienia dzieci przed patologiami zycia jest problemem spolecznym i moze go rozwiazywac tylko samo spoleczenstwo obywatelskie w ramach swojej samoorganizacji. Recepta jest rozwoj faktycznej demokracji, czyli wzmacnianie spoleczenstwa obywatelskiego, nie zas panstwa, ktore z zasady ma realizowac inne cele, cele dotyczace wszystkich obywateli. Komunizm sie skompromitowal raz na zawsze i trzeba raczej myslec o samoobronie obywatelskiej przed jego pogrobowcami, o penalizacji nawolywania do jego wskrzeszenia, poczawszy od autorow proponowanej ustawy, wyraznie dazacej do wprowadzania go „tylnymi drzwiami”, metoda „malych krokow” , metoda klamliwej poprawnosci „politycznej”.
Jedno mnie martwi, że w obecnym prawie są przepisy, które pozwalają na pomoc dzieciom w szczególnych sytuacjach.Już widzę donosy przy okazji spraw o rozwód, a potem pracownicy socjalni, którzy z całym szacunkiem, ale „orłami życiowymi” nie są, wkraczają z buciorami w życie.Skoro teraz są przepisy, które chronią dzieci w trudnych sytuacjach, to przypuszczam, że te nowe będą je dublować i do tego pozwolą urzędnikom włazić do każdego domu i każdego życia.
W naszym Państwie są dwie grupy zawodowe wyjątkowo zdegenerowane, a mające ogromny wpływ, a często władzę nad ludźmi. To lekarze i sędziowie (Sądów Rodzinnych także). Czują się oni bezkarni (imunitet sędziowski oraz praktyczna nietykalność nawet najbardziej nieudolnych i skorumpowanych lekarzy). Mają oni niepisaną umowę o wzajemnym wspieraniu się w sytuacjach trudnych. Uważają się niemal za nadludzi, innych traktując jak motłoch, chołotę służącą głównie do wyciągnięcia pieniędzy. W Sądach Rodzinnych los dzieci jest im obojętny, chodzi tylko o to aby jak najszybciej i w sposób niekontrowersyjny (bezpieczny dla siebie) zepchnąć sprawę z wokandy. Jestem przekonany, że Sądy będą przyklepywać decyzje urzędników odbierających dzieci bez wnikliwego zbadania sprawy. Im po prostu to wisi. Będzie dochodziło do jeszcze wiekszej tragedii zdesperowanych rodziców i dzieci. Los ojców skutecznie odcinanych od dzieci w momencie rozwodu i tolerowanie tego przez Sąd jest wystarczająco wymowny.
# maciek Pisze:
28/01/2009 o 20:12
Przypominam o jednym drobiazgu. Od każdej decyzji urzędnika można odwołać się do sądu.
=================================================
Naiwny czy pracownik socjalny MOPS, GOPS etc.?
Do Bingo! Odrazu-m Waści polubił. Wspaniałe i czytelne przesłanie, podobnie jak autora tekstu. Sądzę, że nie ma co liczyć na rozsądek posłów. Samo społeczeństwo powinno dać wyraz dezaprobaty i determinacji przeciw wkraczaniu ” ustawie” w życie rodzinne każdego z nas.
Proponuję odebrać dzieci wszystkim tym którzy głosowali na platformę odebrać i wysłać byle gdzie aby jak najdalej z Polski nie będzie więcej problemu.
Definicja idealnego panstwa:
Chocby Rzad nie wiem jak mnie lubil, nie moze mi pomoc. I chocby nie wiem jak mnie nienawidzil, nie moze mi zaszkodzic. (raz).
Do idealnego panstwa mamy – lata. Swietlne.
Pozdrowienia dla ludzi dobrej woli.
Jak zwykle na Red. Wildsteina napadaja i ci z tzw. prawicy i z tzw. lewicy
Na szczescie w kwestii, ktorej dotyczy dzisiejszy artykul wiekszosc Czytelnikow ma zdrowy rozsadek i zgadza sie z Redaktorem.
Pozdrawiam wszystkich
@gajowy bronek
„Bo tu idzie o silne, konserwatywne państwo.
A w takim państwie, rząd ustala wszysto i relacje rodzinne także ”
Cóż to za kretynizm piramidalny?
Silne państwo to takie, które zajmuje się wieloma dziedzinami życia społecznego? Taka jest definicja „silnego państwa”?
Od kiedy?
A może w definicji „państwa konserwatywnego” mieści się omnipotencja?
Według jakiego słownika?
Jakim-ż zaślepionym nienawiścią idiotą trzeba być, żeby pisać podobne bzdury…
@rrandall
„Niezwykle rzadkie przypadki? Pan żyje chyba w innym wymiarze. Proponuję, aby wstał Pan zza biurka i wyszedł na ulicę. Proszę się udać na najbliższe blokowisko i trochę się rozejrzeć.”
Pan już się rozejrzał? To proszę śmiało poinformować jaki procent dzieci mieszkających w blokach należy odebrać rodzicom i umieścić w domach wychowawczych, w których, nota bene, aż roi się od patologii i przemocy, o czym ostatnio głośno w mediach.
Wybraliiśmy superpostepowców ,to mamy juz zapowiadane przez nich działania.Staraja sie doganiać nasze eurpopejskie i nie tylko „zaniedbania”. Przeciez im zależy na rozbiciu więzi rodzinnych, ktore i tak w splocie różnych sytuacji jak np.rozbicie rodzin związane z poszukiwaniem pracy w obcych krajach i tak ulegaja rozlużnieniu. Tu pole do popisu dla rządu w stwarzaniu warunków, by rodacy mieli pracę w kraju, ale to wymaga umiejetności i chęci rozwiązywania tych problemów. Tworzyć ingerujące ,tak głęboko w zycie rodzinne przepisy, by wykazać jacy to my jesteśmy postępowi, zakrawa na kpiny. Oczywiście patologie trzeba eliminować.Sądzić należy, że odpowiednie organy państwa mają wystarczające środki do przeciwdziałania niepożądanym zjawiskom, czy zachowaniom . Serdeczne dzieki Redaktorze, za omówienie tego tak ważnego tematu. Oby takie zagadnienia i inne z tego obszaru mogly stac się przedmiotem szerokiego zainteresowania mediów, które mają tak fantastyczne mozliwości oddzialywania i kreowania zachowań ludzkich. Ale o czym tu mowa.
Podpisuję się obiema rękoma pod tekstem red. Wildsteina. Powinniśmy się, jako społeczność zastanowić nad tym, jak ograniczyć kompetencje wybranych przez nas 460, przeważnie wszystkowiedzących arogantów, ustanowić granicę, poza którą nie mają wstępu. Konstytucyjnie?
Cyt z art.:”Zdarzają się niezwykle rzadkie przypadki, gdy dziecko należy odebrać zdegenerowanym rodzicom. W innych sytuacjach nawet kiepska rodzina lepsza jest niż jej brak. Państwowi uszczęśliwiacze zbyt łatwo o tym zapominają.”
Przykład 1.
Matka poszła w siną dal, zostawiając męża z trójką małych dzieci. Ojczulek rozpił się ale o dzieciaki dbał, chociaż nieraz bywało „cienko”. Nawet pleban na jego pogrzebie mówił:”Stary X niósł zawsze chleb dzieciom, nieraz zabłocony ale doniósł”. Do bidula nie chciały za cholerę. Dzieciaki założyły swoje rodziny,materialnie dały sobie radę, ich potomstwo jest już po studiach. Pokaleczeni, zapewne wspomnienie dzieciństwa nieraz nie pozwala spać ale czekają na wnuki, będzie fajnie!
Przykład 2
Sąsiedzi pierwszych. Rodzice cenieni nauczyciele i o znaczącym dorobku pedagogicznym. Dwoje dorodnych i zadbanych dzieci, rówieśnicy tych spod jedynki. Kłopoty wychowawcze ale dzieciaki pokończyły studia, jedno z doktoratem. Nieprzystosowani do społeczeństwa. Bezżenni, bezdzietni, żyją samotnie , ograniczając kontakty nawet między sobą.
Która z tych rodzin była patologiczna? Czy sejmowy mądrala potrafi i na to wymyślić ustawę?
Trzymać państwo od rodziny jak najdalej. Jak chcą sądy zastąpić urzędnikami państwowymi to niech sobie narobią państwowych dzieci!
(Przykłady autentyczne, zaprzyjaźniony jestem z dzieciakami z obu rodzin, choć drogi nasze się rozeszły w jednym przypadku bez szans na spotkanie)
SKORO WYBRALIŚMY PARTIĘ POSTĘPU, WIĘC MUSIMY ZGODZIĆ SIE NA POSTĘP…
Można przecież wyobrazić sobie sytuację, gdy dyrektor szkoły (z nominacji PO) dowiaduje się, że mały Jasio wychowuje się w rodzinie patologicznej, czyli takiej, w której rodzice nie wspierają partii postępu, czyli PO – lecz przeciwnie: Jawnie wpajają Jasiowi, że Platforma nie jest partią postępu lecz partią oszustów, wspierających skorumpowanych prezydentów miast. Jest więc oczywiste, że obowiązkiem pani dyrektor (z nominacji PO) będzie niezwłocznie zawiadomić odpowiednie urzędy z prokuraturą włącznie, by pozbawić patologicznych rodziców praw rodzicielskich. Tylko dzięki takiej szybkiej interwencji, Jasiu będzie mógł prawidłowo rozwijać się w domu dziecka, kierowanym przez dyrektora z nominacji PO, bądź w rodzinie zastępczej, złożonej z rodziców będących członkami PO, opłacającymi na bieżąco składki partyjne. Oczywiście – Jasiu może też trafić do rodziny gejowskiej, która z natury jest postępowa i nie-patologiczna, w przeciwieństwie do rodzin żyjących w ciemnogrodzie, czyli patologii.
Dziwi więc stanowisko Pana redaktora, który sypie piach w tryby postępu nie zgadzając sie na takie uproszczenie procedur odbierania dzieci rodzinom patologicznym, by postęp – podobnie do innych krajów miłujących kiedys pokój – stał się naszym narodowym obowiązkiem…
Kolejne oblicze starego problemu zwanego totalitaryzmem
Bo tu idzie o silne, konserwatywne państwo.
A w takim państwie, rząd ustala wszysto i relacje rodzinne także a dodatkowo, czując oddech ojca dyrektora próbuje porządkować nawet sprawy łóżkowe.
Dlaczego więc pominąć sprawę małolatów nieuregulowaną?
Znane mi są przypadki, kiedy dziecko, aby osiągnąć swoje ( a jak to robić uczą już w szkole!) Dzwoni na 911 (Kanada) i kłopot pod niebo! Oczywiście kłopot dla ‘złych rodziców’, bo na cos sie nie zgodzili lub czegoś nie kupili. Wraz z policja wkraczają pracownicy socjalni, których prawa w zachodnim świecie są przeogromne. Głośnym był przypadek, kiedy ojciec oddal negatyw do wywołania a nim…kąpiący sie roczny bobas. Goły bobas, bo jak kąpać w pieluszce? Zdyscyplinowany kretyn z zakładu Foto zawiadomił organa ścigania, ze ‘golas na zdjęciu’ itd. W sekundę zabrano dziecko do przytułku a rodzicom kazano sie z tej fotografii spowiadać. Sprawa oparła sie o sąd, bo rodzice nie darowali wszechobecnemu Państwu. A ile zdrowia, ile nerwow to kosztowalo?
Przykład ten pokazuje, jak łatwo można wypaczyć pojecie ‘ochrona dziecka’ przed złymi rodzicami.
Czy ktoś wymyślił inna instytucje niż Rodzina? Czy Państwo, niech i miłości, jak nasze, może zastąpić Ojca i Matkę? Nie.
Czy Urzędnik stawiając pieczątkę zadecyduje o losie rodziny? Nie.
Wiec proszę nie eksperymentować na otwartym sercu!!!
Ale to juz bylo…
To prawdopodobnie kolejny krok naprzod, aby „schzofrenia bezobjawowa” byla diagnozowana, i „pacjent” POsylany do „psychuszki” przez biurokratow.
hmmmm, chyba coś w tym jest, w Szkocji ostatnio sąd odebrał prawa rodzicielskie dziadkom (59 lat dziadek i 46 babcia) ponieważ byli za starzy (!!!) by wychować malca. Przekazał dziecko parze gejów (!!!) a dziadków (ponoć) zastraszyła tamtejsza opieka społeczna że przy jakichś wątpliwościach zostaną zniszczeni w sądzie.
I to w kraju w którym 90% społeczeństwa jest PRZECIW adopcji przez homoseksualistów. Demokracja pełną gębą. Państwo spisało się na medal.
@rrandall: a co potem? co potrafi państwo które dróg nie potrafi zbudować, sieci kolejowej otrzymanej w spadku po Niemcach utrzymać nie może (prędkość średnia PKP taka jak w Zimbabwe w latach 80-tych XIX wieku), słuzba zdrowia jest tzylko w lcznicy rządowej itd. itp. Panstwo się tymi dziećmi zajmie? Tak jak emerytami i pacjentami się zajmuje?
Wierzy Pan w kolejny cud plemiela?
To skorumpowane, sezonowe mafijne państwo powinno po raz drugi ogłosić upadłość tak jak w 1989 roku albo jeszcze lepiej zaprosić Niemcy i Rosję by zrobili porządek w tym bajzlu.
Tam, gdzie państwo powinno być, tzn. w służbie zdrowia, edukacji, polityce historycznej jest odwrót, tu gdzie nie powinno ingerować wkracza.
To już przestaje być zabawne! Pora chyba na bicie na trwogę!
Rozumiem, że Bronisław WIldstein nigdy nie bije żony ani dzieci, dlatego uważa, że chodzi o skrajnie rzadkie przypadki.
Pełna zgoda panie Bronisławie.Im mniej państwa w życiu prywatnym tym lepiej.Pozdrawiam.
a co wymyślą (p)osłowie na to państwa, które jest jedną wielką patologią?
Sąsiedzi, zlitujcie się – na lewo od Wisły Niemcy na prawo Rosja a stolycę zabetonować z wszystkimi (p)osłami i urzędnikami szczebla centralnego. W razie ostateczności mur a la berliński na 5 metrów BEZ bramek. I bez Okęcia.
Zaskakuje to, ze autorami takich projektów jest władza która mieni się liberalną.
Słusznie Pan zauważa, że taki projekt prowadzi do „wdzierania się państwa w obszary, które tradycyjnie były poza sferą jego działania”, co stanowi zaprzeczenie liberalnej koncepcji ograniczania interwencji państwa do niezbędnego minimum.
Istotę tego projektu należy natomiast wywodzić wprost z doktryny sowieckiej.
Może dlatego flaga Unii Europejskiej jest niebieska – bo gdyby była czerwona … to wiele analogii stałoby się aż nazbyt czytelnych.
Europa idzie sladami Chin i ZSRR. W USA kazdy stan ma wlasne prawo (stanowe), wspolne jest natomiast prawo federalne. To co jest np. normalnym zachowaniem w Newadzie jest surowo karalne w Kalifornii. W przeciwienstwie do Chin i ZSRR, to w USA prawo jest przestrzegane. Jeli jacys madrzy inaczej urzednicy przygotowuja prawo, ktore bedzie stosowane wybiorczo to potwierdza to moja teze o Europie ala Chiny/ZSRR.
No i widzimy jak się w rozumkach porypało. Omnipotentne państwo to chyba państwo totalitarne, a przynajmniej lewicowe. Sam wielki przywódca rządzącej partii (niezwykle kochanej w kraju i za granicą) wrzeszczał, że ogólną szczęśliwość uzyskamy po maksymalnym ograniczeniu wpływów państwa na nasze życie. Widząc skutki jego rządów trzeba chyba stwierdzić, że konsekwentnie realizuje swoją zasadę w dziedzinie ochrony zdrowia, bezpieczeństwa obywateli (zewnętrznego i wewnętrznego) oraz wymiaru sprawiedliwości. Ingerencje w oświatę są wyjątkowo głupie. Skoro jednak się rządzi, to należy coś zrobić. Będzie ustawa o przemocy w rodzinie i mamy siedzieć cicho.
Jako liberał uważam, że obecnie państwo zbyt mocno ingeruje w moje życie. Ale żeby tak uważał pan Wildstein to dla nie nowość. Przecież jego zdaniem liberalizm=układ.
Zdarzają się niezwykle rzadkie przypadki, gdy dziecko należy odebrać zdegenerowanym rodzicom.
Niezwykle rzadkie przypadki? Pan żyje chyba w innym wymiarze. Proponuję, aby wstał Pan zza biurka i wyszedł na ulicę. Proszę się udać na najbliższe blokowisko i trochę się rozejrzeć.
Czy na urzędników podejmujących decyzje w jego imieniu spływa łaska opatrzności? To pytanie tylko Pana ośmiesza.
Czy Pan już dostąpił tejże?
Praktyka zadecyduje, czy posuniecie okaze sie sluszne, czy nie. Nie sadze, by aktualna praktyka nasuwala konkluzje, ze jest na tyle dobrze, iz nie trzeba szukac drogi ku polepszeniu. Czy obawy redaktora Wildsteina okaza sie uzasadnione – zobaczymy.
Sytuacja ta nie dziwi. Po prostu ateizm wymaga kontroli zewnętrznej. Kontrolną funkcję prowadzi sąd. W wielokukturowym społeczenstwie nie ma etyki, która by narzucała wewnętrzną dyscyplinę ani instytucji Kościoła. Po prosty sa rózne wartości i nikt nie może twierdzić że posiada prawdę. Prawdy też są różne. Kosciól, który od wieków tworzył podstawy jedności społeczeństwa, w nowym społeczenstwie jest niepotrzebny.
Dlatego potrzebny jest prokurator. Im wiecej ateizmu tym wiecej totalitaryzmu, który powoli wkracza na salony pod urzędnika. Jugendamt – jego potrzeba aż się narzuca.
@Maciek:
Odwołać się można, a jakże. Tyle, że dziecko zdąży dorosnąć, gdy polski sąd raczy się zająć sprawą.
# maciek Pisze:
28/01/2009 o 20:12
“Obrońcy projektu tłumaczą, że chodzi o sytuację szczególną, trzeba jednak pamiętać, że ostateczna decyzja o jej interpretacji należała będzie do pojedynczego urzędnika.”
Przypominam o jednym drobiazgu. Od każdej decyzji urzędnika można odwołać się do sądu.
Zapomniałeś o innym „drobiazgu”: można, ale po prawomocnym fakcie.
Jest to chyba kolejny przykład dezawuowania roli rodziny w tradycyjnym pojęciu. Jednocześnie niepokojące są coraz liczniejsze drastyczne przykłady brutalnej przemocy wobec dzieci. I są to najczęściej przypadki katowania dzieci przez konkubentów wobec dzieci swoich partnerek. Są to oczywiście związki, nawet w pewnym
sensie usankcjonowane prawnie, ale nie mam pewności czy jest to
rodzina. Chyba zbyt mało uwagi poświęca się wartości rodziny w tradycyjnym znaczeniu. Więcej opracowań w prasie /niskich lotów/
dotyczyło ostatnio małżeństw homoseksualnych i adopcji przez nie dzieci.
„Obrońcy projektu tłumaczą, że chodzi o sytuację szczególną, trzeba jednak pamiętać, że ostateczna decyzja o jej interpretacji należała będzie do pojedynczego urzędnika.”
Przypominam o jednym drobiazgu. Od każdej decyzji urzędnika można odwołać się do sądu.
Całkowicie się zgadzam.
Niedługo nie będzie wolno podnieść głosu na własne dziecko bo będzie to uznane za psychiczne znęcanie się nad dzieckiem.
Czy państwo chce zająć się wychowaniem moich dzieci? Państwo wie wszystko lepiej?
Czy zrobi to lepiej od rodziców?
Od patologii są sądy i prawo karne!
Może pani z opieki socjalnej będzie przychodziła wieczorem i całowała moje dzieci na dobranoc!
Nawet w zwariowanych pod tym względem krajach decydują sądy (jak to robia to inna sprawa, vide ostatni sławny wyrok ze Szkocji). Niemcy dopuścili do nadmiernej władzy swoich urzędasów z Jugensamtów i teraz sami musza sie wycofac rakiem z tej głupoty.
Ale my, w Polsce, przeciez musimy być w awangardzie „postępu”!
Podobno mądry uczy sie na cudzych łędach, głupi na własnych. My dodamy do tego jeszcze cenę za tę edukację.
Święte słowa. Niestety, „państwowym uszczęśliwiaczom” zależy nie tyle na dobru dziecka, ile na mocnym haku na nieposłusznych.
Wystarczy donos od „nieznanych życzliwych”, kompletnie bzdurny i nie mający nic wspólnego z prawdą, a już opieka społeczna wraz z policją zabierają dziecko do domu dziecka „do czasu wyjaśnienia”.
To, że dzieciaka „tubylcy” mogą tam gwałcić, przypalać, skatować itd., nie ma znaczenia, najważniejsze żeby niepokorny rodzic zrozumiał przesłanie…
To wszystko już było, ale teraz „uszczęśliwiacze” są uzbrojeni w nie zapominające komputery, setki kamer na ulicach sprzężonych z systemem rozpoznawania twarzy, bardzo dobrą łączność, etc.
Trzeba przyznać, że Donek utrafił z określeniem swoich postępowych rządów: jest to rzeczywiście „rząd miłości”, tyle że „kochają inaczej”…
Pan Redaktor ma rację. Ostatnio zatrważa mnie fakt, iż nasi parlamentarzyści ,pozal się Boże , mają tendencję do podejmowania incjatyw, które pozwalaja wkroczyć państwu głęboko w życie Polaków. Dziecko zginie na stoku, bo nie ma kasku i przesadnie ryzykuje. To oczywiście tragedia , ale co robią parlamentarzyści. Siup z inicjatywą aby powstala ustawa nakazujaca noszenie kasków na stoku. jest przecież ustawa zobowiazujaca rodziców do troszczenia się o potomków. Zakup kasku i przewidywanie to ich obowiazek. Jest w koncu sąd, który taki brak troski moze ukarać. Ale nie – poseł będzie się troszczył o nas do bólu. Idac dalej- moze ustawa zakazujazca wychodzenie z domu bez kasku. Przeceież może nam coś spaść na głowę i nieszczęście gotowe. To samo jest i w opisanym przez Pana przypadku. Są słuzby do identyfikowania patologi, ktore nic nie robią. Ale bedą mogły spełniać rolę wszechmocnego Boga wobec rodzi. Jaki bedzie nabór do takiej słuzby, wiedza tych pracowników, doświadczenie, normy moralne, jakim hołdują. A może zwyczajne „widzimiśki” bedą nimi kierowały. Nikt nie jest nieomylny, również sądy,ale czy „uproszczenie ” procedury obierania dzieci rodzinom to dobry kierunek? Wątpię.
To kolejny bubel prawny, który cichcem miałby zagościć w naszym zyciu robąc z niego przedsinek piekła państwowego.