O czym zapomnieli państwowi uszczęśliwiacze

Jeśli rządowy projekt zmiany ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie zostanie przyjęty, to o odebraniu dziecka rodzinie decydować mógł będzie każdy z 15-tysięcznej armii państwowych pracowników socjalnych. Pomysł ten jeży włosy na głowie.

Obrońcy projektu tłumaczą, że chodzi o sytuację szczególną, trzeba jednak pamiętać, że ostateczna decyzja o jej interpretacji należała będzie do pojedynczego urzędnika. Po to, aby interweniować w wypadkach szczególnych, zostały powołane sądy. Właśnie dlatego ich działania obwarowane zostały tak licznymi, zabezpieczającymi trybami.

Rządowy projekt, być może bez świadomości jego projektodawców i orędowników, mieści się we współczesnej tendencji wdzierania się państwa w obszary, które tradycyjnie były poza sferą jego działania. Skutkiem jest niszczenie podstawowych, niezależnych od państwa instytucji życia społecznego, z których najbardziej fundamentalną jest rodzina.

W tradycyjnej myśli politycznej podkreślana była “pomocnicza” rola państwa. Oznaczało to, że ingerować może ono tylko w te dziedziny, których nie da się uporządkować bez jego pomocy. Za oczywiste uznano też, że każda ludzka instytucja narażona jest na patologie, ale w takich wypadkach interweniować miał sąd.

Współcześni zwolennicy omnipotencji państwa zwracają dziś uwagę nie na sytuacje normalne, ale właśnie na takie patologie. Rynek, Kościół, rodzina nie są doskonałe – ogłaszają. To prawda. Tylko czy interweniujące państwo jest doskonałe? Czy na urzędników podejmujących decyzje w jego imieniu spływa łaska opatrzności?

Praktyka wielokrotnie pokazała, że państwo, wkraczając w dziedziny, od których powinno trzymać się z daleka, zwielokrotnia błędy i prowadzi do pogłębiania się patologii, które miało zamiar zwalczać. Dodatkowo, zaangażowane przy kolejnych działaniach, nie wywiązuje się z innych zobowiązań, które w sposób oczywisty na nim spoczywają.

Zdarzają się niezwykle rzadkie przypadki, gdy dziecko należy odebrać zdegenerowanym rodzicom. W innych sytuacjach nawet kiepska rodzina lepsza jest niż jej brak. Państwowi uszczęśliwiacze zbyt łatwo o tym zapominają.

(108) Komentarzy do “O czym zapomnieli państwowi uszczęśliwiacze”

  1. cogito napisał:

    Pan Redaktor ma rację. Ostatnio zatrważa mnie fakt, iż nasi parlamentarzyści ,pozal się Boże , mają tendencję do podejmowania incjatyw, które pozwalaja wkroczyć państwu głęboko w życie Polaków. Dziecko zginie na stoku, bo nie ma kasku i przesadnie ryzykuje. To oczywiście tragedia , ale co robią parlamentarzyści. Siup z inicjatywą aby powstala ustawa nakazujaca noszenie kasków na stoku. jest przecież ustawa zobowiazujaca rodziców do troszczenia się o potomków. Zakup kasku i przewidywanie to ich obowiazek. Jest w koncu sąd, który taki brak troski moze ukarać. Ale nie – poseł będzie się troszczył o nas do bólu. Idac dalej- moze ustawa zakazujazca wychodzenie z domu bez kasku. Przeceież może nam coś spaść na głowę i nieszczęście gotowe. To samo jest i w opisanym przez Pana przypadku. Są słuzby do identyfikowania patologi, ktore nic nie robią. Ale bedą mogły spełniać rolę wszechmocnego Boga wobec rodzi. Jaki bedzie nabór do takiej słuzby, wiedza tych pracowników, doświadczenie, normy moralne, jakim hołdują. A może zwyczajne “widzimiśki” bedą nimi kierowały. Nikt nie jest nieomylny, również sądy,ale czy “uproszczenie ” procedury obierania dzieci rodzinom to dobry kierunek? Wątpię.
    To kolejny bubel prawny, który cichcem miałby zagościć w naszym zyciu robąc z niego przedsinek piekła państwowego.

  2. Filozof (ale prawdziwy a nie z UW...) napisał:

    Święte słowa. Niestety, “państwowym uszczęśliwiaczom” zależy nie tyle na dobru dziecka, ile na mocnym haku na nieposłusznych.
    Wystarczy donos od “nieznanych życzliwych”, kompletnie bzdurny i nie mający nic wspólnego z prawdą, a już opieka społeczna wraz z policją zabierają dziecko do domu dziecka “do czasu wyjaśnienia”.
    To, że dzieciaka “tubylcy” mogą tam gwałcić, przypalać, skatować itd., nie ma znaczenia, najważniejsze żeby niepokorny rodzic zrozumiał przesłanie…
    To wszystko już było, ale teraz “uszczęśliwiacze” są uzbrojeni w nie zapominające komputery, setki kamer na ulicach sprzężonych z systemem rozpoznawania twarzy, bardzo dobrą łączność, etc.
    Trzeba przyznać, że Donek utrafił z określeniem swoich postępowych rządów: jest to rzeczywiście “rząd miłości”, tyle że “kochają inaczej”…

  3. gerwazja napisał:

    Nawet w zwariowanych pod tym względem krajach decydują sądy (jak to robia to inna sprawa, vide ostatni sławny wyrok ze Szkocji). Niemcy dopuścili do nadmiernej władzy swoich urzędasów z Jugensamtów i teraz sami musza sie wycofac rakiem z tej głupoty.
    Ale my, w Polsce, przeciez musimy być w awangardzie “postępu”!
    Podobno mądry uczy sie na cudzych łędach, głupi na własnych. My dodamy do tego jeszcze cenę za tę edukację.

  4. jj napisał:

    Całkowicie się zgadzam.
    Niedługo nie będzie wolno podnieść głosu na własne dziecko bo będzie to uznane za psychiczne znęcanie się nad dzieckiem.
    Czy państwo chce zająć się wychowaniem moich dzieci? Państwo wie wszystko lepiej?
    Czy zrobi to lepiej od rodziców?
    Od patologii są sądy i prawo karne!
    Może pani z opieki socjalnej będzie przychodziła wieczorem i całowała moje dzieci na dobranoc!

  5. maciek napisał:

    “Obrońcy projektu tłumaczą, że chodzi o sytuację szczególną, trzeba jednak pamiętać, że ostateczna decyzja o jej interpretacji należała będzie do pojedynczego urzędnika.”

    Przypominam o jednym drobiazgu. Od każdej decyzji urzędnika można odwołać się do sądu.

  6. elroz napisał:

    Jest to chyba kolejny przykład dezawuowania roli rodziny w tradycyjnym pojęciu. Jednocześnie niepokojące są coraz liczniejsze drastyczne przykłady brutalnej przemocy wobec dzieci. I są to najczęściej przypadki katowania dzieci przez konkubentów wobec dzieci swoich partnerek. Są to oczywiście związki, nawet w pewnym
    sensie usankcjonowane prawnie, ale nie mam pewności czy jest to
    rodzina. Chyba zbyt mało uwagi poświęca się wartości rodziny w tradycyjnym znaczeniu. Więcej opracowań w prasie /niskich lotów/
    dotyczyło ostatnio małżeństw homoseksualnych i adopcji przez nie dzieci.

  7. Adam napisał:

    # maciek Pisze:
    28/01/2009 o 20:12

    “Obrońcy projektu tłumaczą, że chodzi o sytuację szczególną, trzeba jednak pamiętać, że ostateczna decyzja o jej interpretacji należała będzie do pojedynczego urzędnika.”

    Przypominam o jednym drobiazgu. Od każdej decyzji urzędnika można odwołać się do sądu.

    Zapomniałeś o innym “drobiazgu”: można, ale po prawomocnym fakcie.

  8. Maciek 2 napisał:

    @Maciek:
    Odwołać się można, a jakże. Tyle, że dziecko zdąży dorosnąć, gdy polski sąd raczy się zająć sprawą.

  9. jerzy1 napisał:

    Sytuacja ta nie dziwi. Po prostu ateizm wymaga kontroli zewnętrznej. Kontrolną funkcję prowadzi sąd. W wielokukturowym społeczenstwie nie ma etyki, która by narzucała wewnętrzną dyscyplinę ani instytucji Kościoła. Po prosty sa rózne wartości i nikt nie może twierdzić że posiada prawdę. Prawdy też są różne. Kosciól, który od wieków tworzył podstawy jedności społeczeństwa, w nowym społeczenstwie jest niepotrzebny.
    Dlatego potrzebny jest prokurator. Im wiecej ateizmu tym wiecej totalitaryzmu, który powoli wkracza na salony pod urzędnika. Jugendamt – jego potrzeba aż się narzuca.

  10. Ach co tam, Waldek napisał:

    Praktyka zadecyduje, czy posuniecie okaze sie sluszne, czy nie. Nie sadze, by aktualna praktyka nasuwala konkluzje, ze jest na tyle dobrze, iz nie trzeba szukac drogi ku polepszeniu. Czy obawy redaktora Wildsteina okaza sie uzasadnione – zobaczymy.

  11. rrandall napisał:

    Zdarzają się niezwykle rzadkie przypadki, gdy dziecko należy odebrać zdegenerowanym rodzicom.

    Niezwykle rzadkie przypadki? Pan żyje chyba w innym wymiarze. Proponuję, aby wstał Pan zza biurka i wyszedł na ulicę. Proszę się udać na najbliższe blokowisko i trochę się rozejrzeć.

    Czy na urzędników podejmujących decyzje w jego imieniu spływa łaska opatrzności? To pytanie tylko Pana ośmiesza.
    Czy Pan już dostąpił tejże?

  12. Henryk D. napisał:

    Jako liberał uważam, że obecnie państwo zbyt mocno ingeruje w moje życie. Ale żeby tak uważał pan Wildstein to dla nie nowość. Przecież jego zdaniem liberalizm=układ.

  13. starzyk napisał:

    No i widzimy jak się w rozumkach porypało. Omnipotentne państwo to chyba państwo totalitarne, a przynajmniej lewicowe. Sam wielki przywódca rządzącej partii (niezwykle kochanej w kraju i za granicą) wrzeszczał, że ogólną szczęśliwość uzyskamy po maksymalnym ograniczeniu wpływów państwa na nasze życie. Widząc skutki jego rządów trzeba chyba stwierdzić, że konsekwentnie realizuje swoją zasadę w dziedzinie ochrony zdrowia, bezpieczeństwa obywateli (zewnętrznego i wewnętrznego) oraz wymiaru sprawiedliwości. Ingerencje w oświatę są wyjątkowo głupie. Skoro jednak się rządzi, to należy coś zrobić. Będzie ustawa o przemocy w rodzinie i mamy siedzieć cicho.

  14. Pawel napisał:

    Europa idzie sladami Chin i ZSRR. W USA kazdy stan ma wlasne prawo (stanowe), wspolne jest natomiast prawo federalne. To co jest np. normalnym zachowaniem w Newadzie jest surowo karalne w Kalifornii. W przeciwienstwie do Chin i ZSRR, to w USA prawo jest przestrzegane. Jeli jacys madrzy inaczej urzednicy przygotowuja prawo, ktore bedzie stosowane wybiorczo to potwierdza to moja teze o Europie ala Chiny/ZSRR.

  15. Tiki napisał:

    Zaskakuje to, ze autorami takich projektów jest władza która mieni się liberalną.
    Słusznie Pan zauważa, że taki projekt prowadzi do “wdzierania się państwa w obszary, które tradycyjnie były poza sferą jego działania”, co stanowi zaprzeczenie liberalnej koncepcji ograniczania interwencji państwa do niezbędnego minimum.
    Istotę tego projektu należy natomiast wywodzić wprost z doktryny sowieckiej.
    Może dlatego flaga Unii Europejskiej jest niebieska – bo gdyby była czerwona … to wiele analogii stałoby się aż nazbyt czytelnych.

  16. autochton napisał:

    a co wymyślą (p)osłowie na to państwa, które jest jedną wielką patologią?
    Sąsiedzi, zlitujcie się – na lewo od Wisły Niemcy na prawo Rosja a stolycę zabetonować z wszystkimi (p)osłami i urzędnikami szczebla centralnego. W razie ostateczności mur a la berliński na 5 metrów BEZ bramek. I bez Okęcia.

  17. Krzysztof1 napisał:

    Pełna zgoda panie Bronisławie.Im mniej państwa w życiu prywatnym tym lepiej.Pozdrawiam.

  18. pytam napisał:

    Rozumiem, że Bronisław WIldstein nigdy nie bije żony ani dzieci, dlatego uważa, że chodzi o skrajnie rzadkie przypadki.

  19. antoni napisał:

    Tam, gdzie państwo powinno być, tzn. w służbie zdrowia, edukacji, polityce historycznej jest odwrót, tu gdzie nie powinno ingerować wkracza.
    To już przestaje być zabawne! Pora chyba na bicie na trwogę!

  20. autochton napisał:

    @rrandall: a co potem? co potrafi państwo które dróg nie potrafi zbudować, sieci kolejowej otrzymanej w spadku po Niemcach utrzymać nie może (prędkość średnia PKP taka jak w Zimbabwe w latach 80-tych XIX wieku), słuzba zdrowia jest tzylko w lcznicy rządowej itd. itp. Panstwo się tymi dziećmi zajmie? Tak jak emerytami i pacjentami się zajmuje?
    Wierzy Pan w kolejny cud plemiela?
    To skorumpowane, sezonowe mafijne państwo powinno po raz drugi ogłosić upadłość tak jak w 1989 roku albo jeszcze lepiej zaprosić Niemcy i Rosję by zrobili porządek w tym bajzlu.

  21. szub napisał:

    hmmmm, chyba coś w tym jest, w Szkocji ostatnio sąd odebrał prawa rodzicielskie dziadkom (59 lat dziadek i 46 babcia) ponieważ byli za starzy (!!!) by wychować malca. Przekazał dziecko parze gejów (!!!) a dziadków (ponoć) zastraszyła tamtejsza opieka społeczna że przy jakichś wątpliwościach zostaną zniszczeni w sądzie.

    I to w kraju w którym 90% społeczeństwa jest PRZECIW adopcji przez homoseksualistów. Demokracja pełną gębą. Państwo spisało się na medal.

  22. Rafal Ryszard napisał:

    Ale to juz bylo…
    To prawdopodobnie kolejny krok naprzod, aby “schzofrenia bezobjawowa” byla diagnozowana, i “pacjent” POsylany do “psychuszki” przez biurokratow.

  23. Hope Forever napisał:

    Znane mi są przypadki, kiedy dziecko, aby osiągnąć swoje ( a jak to robić uczą już w szkole!) Dzwoni na 911 (Kanada) i kłopot pod niebo! Oczywiście kłopot dla ‘złych rodziców’, bo na cos sie nie zgodzili lub czegoś nie kupili. Wraz z policja wkraczają pracownicy socjalni, których prawa w zachodnim świecie są przeogromne. Głośnym był przypadek, kiedy ojciec oddal negatyw do wywołania a nim…kąpiący sie roczny bobas. Goły bobas, bo jak kąpać w pieluszce? Zdyscyplinowany kretyn z zakładu Foto zawiadomił organa ścigania, ze ‘golas na zdjęciu’ itd. W sekundę zabrano dziecko do przytułku a rodzicom kazano sie z tej fotografii spowiadać. Sprawa oparła sie o sąd, bo rodzice nie darowali wszechobecnemu Państwu. A ile zdrowia, ile nerwow to kosztowalo?
    Przykład ten pokazuje, jak łatwo można wypaczyć pojecie ‘ochrona dziecka’ przed złymi rodzicami.
    Czy ktoś wymyślił inna instytucje niż Rodzina? Czy Państwo, niech i miłości, jak nasze, może zastąpić Ojca i Matkę? Nie.
    Czy Urzędnik stawiając pieczątkę zadecyduje o losie rodziny? Nie.

    Wiec proszę nie eksperymentować na otwartym sercu!!!

  24. gajowy bronek napisał:

    Bo tu idzie o silne, konserwatywne państwo.
    A w takim państwie, rząd ustala wszysto i relacje rodzinne także a dodatkowo, czując oddech ojca dyrektora próbuje porządkować nawet sprawy łóżkowe.
    Dlaczego więc pominąć sprawę małolatów nieuregulowaną?

  25. bzbz napisał:

    Kolejne oblicze starego problemu zwanego totalitaryzmem

  26. Bingo napisał:

    SKORO WYBRALIŚMY PARTIĘ POSTĘPU, WIĘC MUSIMY ZGODZIĆ SIE NA POSTĘP…

    Można przecież wyobrazić sobie sytuację, gdy dyrektor szkoły (z nominacji PO) dowiaduje się, że mały Jasio wychowuje się w rodzinie patologicznej, czyli takiej, w której rodzice nie wspierają partii postępu, czyli PO – lecz przeciwnie: Jawnie wpajają Jasiowi, że Platforma nie jest partią postępu lecz partią oszustów, wspierających skorumpowanych prezydentów miast. Jest więc oczywiste, że obowiązkiem pani dyrektor (z nominacji PO) będzie niezwłocznie zawiadomić odpowiednie urzędy z prokuraturą włącznie, by pozbawić patologicznych rodziców praw rodzicielskich. Tylko dzięki takiej szybkiej interwencji, Jasiu będzie mógł prawidłowo rozwijać się w domu dziecka, kierowanym przez dyrektora z nominacji PO, bądź w rodzinie zastępczej, złożonej z rodziców będących członkami PO, opłacającymi na bieżąco składki partyjne. Oczywiście – Jasiu może też trafić do rodziny gejowskiej, która z natury jest postępowa i nie-patologiczna, w przeciwieństwie do rodzin żyjących w ciemnogrodzie, czyli patologii.

    Dziwi więc stanowisko Pana redaktora, który sypie piach w tryby postępu nie zgadzając sie na takie uproszczenie procedur odbierania dzieci rodzinom patologicznym, by postęp – podobnie do innych krajów miłujących kiedys pokój – stał się naszym narodowym obowiązkiem…

  27. Krol 53 napisał:

    Podpisuję się obiema rękoma pod tekstem red. Wildsteina. Powinniśmy się, jako społeczność zastanowić nad tym, jak ograniczyć kompetencje wybranych przez nas 460, przeważnie wszystkowiedzących arogantów, ustanowić granicę, poza którą nie mają wstępu. Konstytucyjnie?
    Cyt z art.:”Zdarzają się niezwykle rzadkie przypadki, gdy dziecko należy odebrać zdegenerowanym rodzicom. W innych sytuacjach nawet kiepska rodzina lepsza jest niż jej brak. Państwowi uszczęśliwiacze zbyt łatwo o tym zapominają.”
    Przykład 1.
    Matka poszła w siną dal, zostawiając męża z trójką małych dzieci. Ojczulek rozpił się ale o dzieciaki dbał, chociaż nieraz bywało “cienko”. Nawet pleban na jego pogrzebie mówił:”Stary X niósł zawsze chleb dzieciom, nieraz zabłocony ale doniósł”. Do bidula nie chciały za cholerę. Dzieciaki założyły swoje rodziny,materialnie dały sobie radę, ich potomstwo jest już po studiach. Pokaleczeni, zapewne wspomnienie dzieciństwa nieraz nie pozwala spać ale czekają na wnuki, będzie fajnie!
    Przykład 2
    Sąsiedzi pierwszych. Rodzice cenieni nauczyciele i o znaczącym dorobku pedagogicznym. Dwoje dorodnych i zadbanych dzieci, rówieśnicy tych spod jedynki. Kłopoty wychowawcze ale dzieciaki pokończyły studia, jedno z doktoratem. Nieprzystosowani do społeczeństwa. Bezżenni, bezdzietni, żyją samotnie , ograniczając kontakty nawet między sobą.
    Która z tych rodzin była patologiczna? Czy sejmowy mądrala potrafi i na to wymyślić ustawę?
    Trzymać państwo od rodziny jak najdalej. Jak chcą sądy zastąpić urzędnikami państwowymi to niech sobie narobią państwowych dzieci!
    (Przykłady autentyczne, zaprzyjaźniony jestem z dzieciakami z obu rodzin, choć drogi nasze się rozeszły w jednym przypadku bez szans na spotkanie)

  28. Frater napisał:

    Wybraliiśmy superpostepowców ,to mamy juz zapowiadane przez nich działania.Staraja sie doganiać nasze eurpopejskie i nie tylko “zaniedbania”. Przeciez im zależy na rozbiciu więzi rodzinnych, ktore i tak w splocie różnych sytuacji jak np.rozbicie rodzin związane z poszukiwaniem pracy w obcych krajach i tak ulegaja rozlużnieniu. Tu pole do popisu dla rządu w stwarzaniu warunków, by rodacy mieli pracę w kraju, ale to wymaga umiejetności i chęci rozwiązywania tych problemów. Tworzyć ingerujące ,tak głęboko w zycie rodzinne przepisy, by wykazać jacy to my jesteśmy postępowi, zakrawa na kpiny. Oczywiście patologie trzeba eliminować.Sądzić należy, że odpowiednie organy państwa mają wystarczające środki do przeciwdziałania niepożądanym zjawiskom, czy zachowaniom . Serdeczne dzieki Redaktorze, za omówienie tego tak ważnego tematu. Oby takie zagadnienia i inne z tego obszaru mogly stac się przedmiotem szerokiego zainteresowania mediów, które mają tak fantastyczne mozliwości oddzialywania i kreowania zachowań ludzkich. Ale o czym tu mowa.

  29. djans napisał:

    @gajowy bronek

    “Bo tu idzie o silne, konserwatywne państwo.
    A w takim państwie, rząd ustala wszysto i relacje rodzinne także ”

    Cóż to za kretynizm piramidalny?

    Silne państwo to takie, które zajmuje się wieloma dziedzinami życia społecznego? Taka jest definicja “silnego państwa”?

    Od kiedy?

    A może w definicji “państwa konserwatywnego” mieści się omnipotencja?
    Według jakiego słownika?

    Jakim-ż zaślepionym nienawiścią idiotą trzeba być, żeby pisać podobne bzdury…

    @rrandall
    “Niezwykle rzadkie przypadki? Pan żyje chyba w innym wymiarze. Proponuję, aby wstał Pan zza biurka i wyszedł na ulicę. Proszę się udać na najbliższe blokowisko i trochę się rozejrzeć.”

    Pan już się rozejrzał? To proszę śmiało poinformować jaki procent dzieci mieszkających w blokach należy odebrać rodzicom i umieścić w domach wychowawczych, w których, nota bene, aż roi się od patologii i przemocy, o czym ostatnio głośno w mediach.

  30. Juliusz napisał:

    Jak zwykle na Red. Wildsteina napadaja i ci z tzw. prawicy i z tzw. lewicy :-)
    Na szczescie w kwestii, ktorej dotyczy dzisiejszy artykul wiekszosc Czytelnikow ma zdrowy rozsadek i zgadza sie z Redaktorem.
    Pozdrawiam wszystkich

  31. Rafal Ryszard napisał:

    Definicja idealnego panstwa:
    Chocby Rzad nie wiem jak mnie lubil, nie moze mi pomoc. I chocby nie wiem jak mnie nienawidzil, nie moze mi zaszkodzic. (raz).
    Do idealnego panstwa mamy – lata. Swietlne.
    Pozdrowienia dla ludzi dobrej woli.

  32. Patria napisał:

    Proponuję odebrać dzieci wszystkim tym którzy głosowali na platformę odebrać i wysłać byle gdzie aby jak najdalej z Polski nie będzie więcej problemu.

  33. Zdzisław Nowak napisał:

    Do Bingo! Odrazu-m Waści polubił. Wspaniałe i czytelne przesłanie, podobnie jak autora tekstu. Sądzę, że nie ma co liczyć na rozsądek posłów. Samo społeczeństwo powinno dać wyraz dezaprobaty i determinacji przeciw wkraczaniu ” ustawie” w życie rodzinne każdego z nas.

  34. JP z Wr. napisał:

    # maciek Pisze:
    28/01/2009 o 20:12

    Przypominam o jednym drobiazgu. Od każdej decyzji urzędnika można odwołać się do sądu.
    =================================================
    Naiwny czy pracownik socjalny MOPS, GOPS etc.?

  35. Piłsudczyk napisał:

    W naszym Państwie są dwie grupy zawodowe wyjątkowo zdegenerowane, a mające ogromny wpływ, a często władzę nad ludźmi. To lekarze i sędziowie (Sądów Rodzinnych także). Czują się oni bezkarni (imunitet sędziowski oraz praktyczna nietykalność nawet najbardziej nieudolnych i skorumpowanych lekarzy). Mają oni niepisaną umowę o wzajemnym wspieraniu się w sytuacjach trudnych. Uważają się niemal za nadludzi, innych traktując jak motłoch, chołotę służącą głównie do wyciągnięcia pieniędzy. W Sądach Rodzinnych los dzieci jest im obojętny, chodzi tylko o to aby jak najszybciej i w sposób niekontrowersyjny (bezpieczny dla siebie) zepchnąć sprawę z wokandy. Jestem przekonany, że Sądy będą przyklepywać decyzje urzędników odbierających dzieci bez wnikliwego zbadania sprawy. Im po prostu to wisi. Będzie dochodziło do jeszcze wiekszej tragedii zdesperowanych rodziców i dzieci. Los ojców skutecznie odcinanych od dzieci w momencie rozwodu i tolerowanie tego przez Sąd jest wystarczająco wymowny.

  36. adwokat napisał:

    Jedno mnie martwi, że w obecnym prawie są przepisy, które pozwalają na pomoc dzieciom w szczególnych sytuacjach.Już widzę donosy przy okazji spraw o rozwód, a potem pracownicy socjalni, którzy z całym szacunkiem, ale “orłami życiowymi” nie są, wkraczają z buciorami w życie.Skoro teraz są przepisy, które chronią dzieci w trudnych sytuacjach, to przypuszczam, że te nowe będą je dublować i do tego pozwolą urzędnikom włazić do każdego domu i każdego życia.

  37. Jan C. napisał:

    U zrodel proponowanych uprawnien dla organow panstwowych lezy rozwazana niedawno na innym forum idea “panstwa podmiotowego”, panstwa silniejszego jak powolujacy go suweren, czyli Narod. Jest to koncepcja panstwa wyraznie autokratyczna, z perspektywa totalitarnej wladzy absolutnej, system przemocy prawnej “grupy trzymajacej wladze” nad rzadzonymi. Wszystko, co wiaze sie z lansowaniem tego typu wladzy panstwowej jest zamachem na demokracje. Jest wrogie zasadzie sluzebnosci prawa wzgledem sprawiedliwosci. Promuje prawa “naciagane” metodami poprawnopolitycznymi, czyli z motywacjami pozornie moralnymi, a w istocie zabojczymi dla czlowieczenstwa, pozbawiajacymi zycie sensu, odbierajace czlowiekowi godnosc, czyniace go marionetka w rekach wszechmocnej wladzy, latwo przyjmujacej postac bezdusznego potwora urzedniczego, biurokratycznego. Takie panstwo staje sie panstwem nieludzkim i niemoralnym. Wychowanie dzieci jest niezbywalnym prawem rodzicow, a wychowywanie dzieci w pierwszym rzedzie przez rodzicow, jest niezbywalnym prawem dzieci. Jak malo gdzie, rola panstwa jest tutaj tylko sluzebna wobec rodziny i autentycznie obywatelskich organizacji wspierajacych rodzine. Problem chronienia dzieci przed patologiami zycia jest problemem spolecznym i moze go rozwiazywac tylko samo spoleczenstwo obywatelskie w ramach swojej samoorganizacji. Recepta jest rozwoj faktycznej demokracji, czyli wzmacnianie spoleczenstwa obywatelskiego, nie zas panstwa, ktore z zasady ma realizowac inne cele, cele dotyczace wszystkich obywateli. Komunizm sie skompromitowal raz na zawsze i trzeba raczej myslec o samoobronie obywatelskiej przed jego pogrobowcami, o penalizacji nawolywania do jego wskrzeszenia, poczawszy od autorow proponowanej ustawy, wyraznie dazacej do wprowadzania go “tylnymi drzwiami”, metoda “malych krokow” , metoda klamliwej poprawnosci “politycznej”.

  38. Krzysztof napisał:

    Samotna meksykańska matka z 10-letnim synem.
    Na utrzymanie rodziny matka pracuje w McDonaldzie, syn po szkole jest sam w domu. Jest to sprzeczne z prawem w USA, które wymaga opiekuna lub co najmniej 11 lat wieku dziecka. Pracownik socjalny udziela upomnienia raz, drugi, odbiera dziecko. Dziecko pozostaje w domu dziecka (foster care). Autentyczne.

  39. Andrzej napisał:

    Brawo Bingo!!!

  40. Liza napisał:

    Przeciez to sa rozgrywki miedzy doroslymi. Wystarczy bzdurny donos a cierpia Bogu ducha niewinne dzieci. Znamy przypadki ,gdzie niewygodnym dla biznesu .polityki itp. odbierno dzieci narazajac ich rodzicow na wluczenie sie po sadach w celu udowadniania ,ze sa odpowiednimi opiekunami. Natomiast dzieciom o slabej psychice zwichnieto na cale zycie poczucie bezpieczenstwa,pomyslowosc kreatywnosc i wielki zal do rodziocow dlaczego wlasnie oni byli narzedziami do tych gier. Rodziny patologiczne, pijackie i zlodziejskie omija sie . Niszczy nieposlusznych dla wladzy.

  41. Jaghula napisał:

    Ten news jest przerażający.
    Rodzin patologicznych jest wielokrotnie mniej niż normalnych, zwykłych rodzin, nagłaśnia się oczywiście przypadki kryminalne, ale obecnie próbuje się ekstrapolować to na całe społeczeństwo!

    Normalnym rodzinom już od jakiegoś czasu próbuje zamącić w głowie, wmawiając, że wychowywanie dzieci z zachowaniem jakiejś dyscypliny to znęcanie się nad dziećmi.

    A jakie uprawnienia będzie miała taka pani/pan – mam obowiązek wpuścić do domu na wizytację, czy moje dzieci nie są patologicznie traktowane i czy dostały kolację? Bez nakazu sądowego? Zapuka a ja otwieram? Do kogo mam zadzwonić jak taki natręt będzie chciał wkroczyć do mojej rodziny?

    Czy wystarczy, że dzieci będą krzyczeć biegając po domu przy zabawie w jakieś dzikie scenariusze, żeby ktoś zwabiony krzykiem przyszedł i odebrał dzieci?

    LUDZIE, zmobilizujmy się i zróbmy coś, żeby utrącić ten chory pomysł. Notabene: jeśli rzecznik praw dziecka jest za, to trzeba się zastanowić, czy jest on w ogóle potrzebny. Bo takie decyzje naruszą podstawowe prawo dziecka do bycia bezpiecznym w swojej rodzinie.

    Zamiast tworzyć armię socjalnych cerberów (ile to będzie kosztować?), lepiej nie obcinać kasy policji, dobrze działająca policja powinna się zjawić właśnie tam, gdzie tego typu interwencje są potrzebne. Armia tych ’socjałów’ będzie nękać zapewne zwykłych ludzi, bo do prawdziwie kryminalnej, patologicznej rodziny raczej nie pójdzie, bo tam można po prostu oberwać.

    Ale jaśnie panujący rząd sparaliżuje pracę policji (i oni śmią twierdzić, że oszczędności rządowe “nie będą odczuwalne przez zwykłego obywatela”) za to stworzy jakąś chorą para-policję miłości.

  42. Liza napisał:

    Jeszcze ja zapomnialem dodac o forsie ktora, jest placona dla zastepczych rodzicow lub instytucji i jest o niebo wieksza niz przypadajace z obowiazku zasilki znacznie nizsze. Wylapano niekiedy powiazania sluzb socjalnych i ich dalszych rodzin w celach podreperowania budzetow na luksusowe rzeczy.

  43. ~¨~ napisał:

    Panie red co się Pan dziwisz, miłosciwie panujaca jedynie słuszna partia ma przecież wzorce – Jungendamt i wszystko pozostanie w rodzinie

  44. ~¨~ napisał:

    cd pozostaje tylko pytanie czy będzie można mówić po polsku czy też po niemiecku

  45. wolo napisał:

    Bardzo dobry tekst! Wg mnie to kolejny temat zastępczy “liberała” Donia i jego bandy czerwonych akolitów z PSL … Nie ma to jak “liberalna” władza wp… się z buciorami w życie obywateli … trochę tu, trochę tam, powolutku, pod płaszczykiem pomocnej dłoni …

  46. bieszcz napisał:

    Patologia jest, była i będzie…i durne policyjne przepisy nic nie zmienią a wręcz pozwolą na przesadę ze strony urzędników. Za obecnej władzy PO, stajemy się państwem przesadnie kontrolującym każdą sferę życia, czyli państwem policyjnym. A buble ustawodawcze zaczynają nas zalewać /no bo czymś trzeba się wykazać, nieważne czy to ma sens dla Polaków/.

  47. rudi napisał:

    projekt ten to po prostu Jugendamty po polsku. Tyke ze w Niemczech byle siusiumajtce takiego pola decyzji jednak sie nie daje. Skrajnie lewicowy projekt a la Zapatero. Kosciol powinien Tuskowi cos jednak wytlumaczyc; poprawnosc polityczna ma swoje granice

  48. R.H. napisał:

    Szanowny Autorze !
    Powiększanie armii dzieci “biezprizornych” jest jednym z celów czerwonych wszystkich odcieni.Wzory są znane z niedawnego “Imperium” , rusza kolonie typu Artek na Krymie, wznowiony zostanie “podręcznik” Makarenki a wizja szkoły “otwartej”
    wg pomysłów naszego Ministerstwa Głupich Kroków- wreszcie doczeka się realizacji.
    Tylko bez ingerencji tradycyjnej , czytaj – zacofanej rodziny – mozna wychować prawdziwych “europejczyków”.

  49. Cool napisał:

    Ta tendencja przychodzi do nas z zachodu i celem jej jest rozbicie tradycyjnej rodziny, poprzez feminizm, nadmierną tolerancje dla zachowań dzieci i młodziezy , lansowanie homoseksualizmu i zmuszanie dzieci do oglądania filmów na ten temat i do tego w szkołach.
    Państwo jest chore i trzeba go leczyć, ale ten Sejm i Rząd tego nie zrobią.

  50. Adam Kilbaum napisał:

    Granda i skandal!
    Do jakiego stopnia państwo chce ingerować w życie rodziny?!! Skąd bierze się naiwne i absurdalne założenie, że pracownik socjalny jest lepszy od rodziny. Jeśli PO wprowadzi tę ustawę, to Tusk popełni największy błąd swojego zycia i niech zapomni o prezydenturze.
    A wszystko bierze się z tworzenia niepotrzebnych instytucji. Po co jest Rzecznik praw dziecka? Po to aby kwestionować prawa rodziców?! Zlikwidujmy tę władzę i wreszcie znormalniejemy.

  51. karbat napisał:

    redaktor z gazety zna sie na wszystkim najlepiej , jest to pierwszy lepiej wiedzacy w kraju , ;
    psycholog , socjolog , polityk , ekonomista , bankier , etyk , moralista .
    Czego sie nie dotknie ,czego nie opisze , on WIE lapiej .
    Zastapic rzad , expertow ,politykow w kraju w kraju , panem Wildsteinem .
    Czytajac artykuly redaktora ,- to zycie w kraju , Polsce oparte jest na skrajanej patologii ( wylaczajac patie i wodzow PIS ) .

  52. Paweł napisał:

    Niedawno kilku publicystów powoływało się na nowozelandzki raport, który wskazywał. że wprowadzenie restrykcyhnych przepisów broniących praw dziecka nie doprowadziło bynajmniej do istotnego ograniczenie zjawisk patologicznych, za to wywołało falę spraw przeciw rodzicom, z jakichś powodów skonfliktowanych z nauczycielami lub sąsiadami…

  53. Koja napisał:

    A ja czekam na to co z tym projektem zrobi sejm ?

    Jest okazja,aby każdy z posłów pokazał,że jest
    samodzielny,że jest w stanie samodzielnie ocenić wartość
    projektu i skutki jakie może on wywołać.
    Krótko mówiąc liczę,że poseł nie podda się dyscyplinie
    partyjnej w głosowaniu – ani żadnej innej.

  54. Piotr Paweł R napisał:

    Szanowny Panie Redaktorze!
    Przeczytałem Pański felieton, ale i obejrzałem wczoraj wieczorem (późnym) Pański program w telewizji TVP1. Podążając za niecenzuralną myślą Gudzowatego “jeśli zasrańcy w sprawach bardzo poważnych służą łobuzom i to na dwóch łapkach, to muszą odreagować na przyzwoitych i jeszcze dość dobrze wychowanych”.

    Temat, który poruszył Pan w blogu jest tak przejrzysty, że nawet dyżurni funkcjonariusze czują pewne zakłopotanie, no z wyjątkiem tych, którzy mają funkcję “robić za głupa”.

  55. Polak napisał:

    Czekam czy Pan Bronisław kiedyś napisze o masonach.To byłoby b. interesujące.

  56. ses napisał:

    To było aż nadzbyt widoczne od dłuższego czasu. W “niezależnych mediach” ciągle były wiadomości o patologiach w rodzinach. Patologie były są i będą. Chodzi tu o wychowanie “socjalistycznego towarzysza”, który będzie myślał i pracował tak jak komitet ustali!

  57. belka napisał:

    Aż w końcu dojdzie do tego, że jak w Szkocji odbierze się na przykład dziecko rodzicom ze względu na ich podeszły wiek (w Szkocji chodziło wprawdzie o dziadków, ale my może pójdziemy dalej, bo czemu nie). Drżyjcie wszyscy STARZY 46 LETNI rodzice. Wasze dni są policzone. Zwłaszcza jeśli wasz wiek sądzić będzie dwudzistoparoletni pracownik opieki społecznej.

  58. Zbig napisał:

    Znajomi są wegeterianami. Mają dzieci. Kilka lat temu dziadkowie złożyli doniesienie, że dzieciom dzieje się krzywda, bo nie jedzą mięsa. Policja i tzw. służby socjalne wkroczyli siłą do mieszkania i odebrali rodzicom dzieci. Dzieci przerażone, w szoku, rodzice przerażeni, w szoku.

    Czy musieli przejść przez takie piekło?
    Nie jest to rodzina patologiczna.

    Nikt z pomysłodawców i wykonawców tej akcji “ratowniczej” nie wpadł na pomysł, żeby np. lekarz zbadał te dzieci, czy są niedożywione.

  59. PiotrZ napisał:

    Panie Wildstein! Pan jako zwolennik demokracji dziwi się kolejnym obliczom “postępu”??
    Przecież już klasyk Marks stwierdził, że wystarczy wprowadzić demokrację aby zapanował socjalizm.

  60. Konstanty52 napisał:

    Jestem przerażony, choć mój syn ma juz 22 lata. Nawet komentować mi się nie chce.

    Więc tylko powtórzę to, co mówię i piszę od lat: do polityki garną się ludzie o przerośniętym “ego” i dwóch lewych, ale za to lepkich łapkach. Jak im ich nie poprzetrącamy – po nas.

  61. wojciech napisał:

    To nie jest komentarz do tekstu z dzisiejszej „Rzeczpospolitej”, chociaż jak zwykle moje zdanie jest identyczne.
    Szanowny Panie Redaktorze jestem pod wrażeniem dla Pańskiego politycznego obiektywizmu i odwagi w walce o prawdę. Ten teks napisałem dość dawno, bo pod koniec 2007 roku.
    Od tamtego czasu wielokrotnie w audycjach radiowych i telewizyjnych pozwolił Pan sobie na niedbalstwo językowe. Wstrzymywałem się z jego wysłaniem gdyż liczyłem na poprawę. Nie doczekałem się jej. Oczywiście chodzi o prawidłowość nazywania lat XXI wieku.
    Tu wspomnę tylko dwie ostatnie audycje, które oglądałem w TVP1.
    26 stycznia dwa tysiące dziewiątego roku w programie publicystycznym „Kwadrans po 8” powiedział Pan „w roku dwutysięcznym siódmym”, a 28 stycznia tegoż roku w cyklicznym, autorskim Pana programie „Bronisław Wildstein przedstawia” zaprezentował Pan c.d. tej niepoprawności. To mnie sprowokowało do wysłania tekstu i zwrócenia Panu uwagi. Takiej poprawności nie wymagam od Sierakowskigo, Pacewicza, Dębskiego, Wielowieyskiej czy innych pomniejszych pismaków, chociaż od redakcyjnych Pana kolegów Piotra Semki i Piorta Gabryela wymagam. Czwórka wymieniona wyżej może żyć nawet w „dwutysięcznym setnym roku” Niech słuchają i czytają ich bełkotu liberałowie i lewacy.
    Naprawdę niezręcznie przypominać tak wybitnemu dziennikarzowi, że np. dziś jest 29 stycznia dwa tysiące dziewiątego roku. Tu chodzi o wizerunek Pana, „Rzeczpospolitej” i każdego Pańskiego działania na polu publicznym. Czyżby nikt tego nie słyszał? Czy są to pierdoły? Słuchają i oglądają Pana setki tysiące ludzi, dla których jest Pan wzorem niezależnego polskiego dziennikarstwa.
    Mam nadzieję, że to co napisałem wpłynie na wyeliminowanie złych przyzwyczajeń, chociaż wiem, że „Rzeczpospolitej” sam nie naprawię.
    Na rozpoczęty prawie miesiąc temu Rok DWA TYSIĄCE DZIEWIĄTY życzę Panu wielu sukcesów w dziennikarskiej trudnej profesji.
    Z poważaniem Wojciech P. Ciechanów

  62. D.K. napisał:

    Szanowni Pństwo! Widzę tutaj całe mnóstwo sensownych wypowiedzi. Jestem przedstawicielem tego “ciała urzędniczego” które ma być uszczęśliwione zmianą ustawy o przemocy. Oświadczam, że nikt nas się nie pytał, czy chcemy to robić, jak widzimy ten probleem i jak chcielibyśmy go rozwiązać. Wiele z Waszych wypowiedzi jest w stosunku do nas obraźliwych, “Może pani z opieki socjalnej będzie przychodziła wieczorem i całowała moje dzieci na dobranoc!” Nie nie przyjdzie Pani z opieki bo ma swoje włąsne dzieci do całowania, a Pan ma swoje.
    Proszę zwrócić uwage na to co w ostatnich latach dzieje się w ośrodkach pomocy. To z czym nie mogą sobie poradzić inne instytucje wrzuca się pod płaszczykiem pomocy rodzinie do Ośrodków. I tak:
    - świadczenia rodzinne kiedys wypłacał ZUS i zakłady pracy – teraz ośrodki
    - alimenty- wypłącał ZUS i sciągał komornik teraz ośrodki
    - przemoc w rodzinie – policja, sądy, kuratorzy, prac. socj. – teraz ośrodki i ich pracownicy z szerokimi uprawnieniami
    -dodatki mieszkaniowe – kiedyś wypłacali urządnicy gmin, teraz wypłacają osrodki
    To największe dziedziny, w które “ubrano” pracowników ośrodków, nikt nas sie nie pyta, czy chcemy, czy możemy, my MUSIMY. A to że “obecności państwa” w życiu każdej rodziny jest coraz więcej to widać jak na dłoni.
    I jeszcze jedno, uważam, że pracownicy socjalni są jedną z lepiej wykształconych grup urzędniczych w Polsce.

  63. kaem napisał:

    W tym państwie powoli robi się strasznie. Opisywany wyżej pomysł władzuchny jest już bardzo drastyczny, ale przecież nie pierwszy w tym cyklu. A jestem się gotów założyć o dowolne pieniądze, że zostanie on zrealizowany, choć być może w nieco łagodniejszej formie. I całe rzesze pożytecznych idiotów gromko go poprą, jako “słuszny” i wprowadzony dla “powiększenia naszego bezpieczeństwa”. Ale przypominam – nie jest on pierwszym krokiem w zawłaszczaniu wolności. Państwo kradnie nam wolność od wielu lat, odbierając ją krok po kroku, czasami niemal niezauważalnie. I zawsze z dobrym uzasadnieniem. I zawsze przy poklasku gawiedzi. A kradnie ją w sprawach wielkich i małych. Wielkie, to choćby dowolnie nakładane podatki, przymus ubezpieczeń, przymus edukacyjny. Czy przymus edukacyjne, do którego przecież przywykliśmy, tak naprawdę nie jest jeszcze większym złem, niż dopuszczenie do odbierania dzieci “rodzinom patologicznym”? Przecież 100% naszych dzieci jest wychowywane (czyli indoktrynowane) zgodnie z państwowymi wytycznymi, a większość przez urzędników państwowych (bo czymże innym jest nauczyciel, zatrudniony w państwowej szkole, opłacany z budżetu?). Sprawy małe – obowiązek zapinania pasów w samochodzie, rozważane obowiązki jazdy w kaskach na rowerze i nartach oraz chodzenia po drogach w kamizelkach odblaskowych. Sprawa wielka – wielomiesięczne i wieloletnie “areszty wydobywcze” (to osobny temat, niezwykle rzadko poruszany, a naprawdę wzbudzający grozę). Sprawa wielka – stały monitoring niemal całego społeczeństwa (obowiązkowa archiwizacja bilingów telefonicznych, wszechobecne na ulicach kamery, tysiące fotoradarów). Sprawy małe – tysiące nakazów i zakazów, którymi jesteśmy oplatani, działających często wbrew zdrowemu rozsądkowi, ale zawsze “dla naszego dobra”. Na to jest już od wielu lat przyzwolenie i nie wiem, co by się musiało stać, żeby to zmienić. Zryw jak ten z roku 1980? Nie wierzę. Na to wszystko już jest milczące przyzwolenie. A na końcu “Nowy, wspaniały świat”.

  64. rrandall napisał:

    # wolo Pisze:
    29/01/2009 o 08:47

    Bardzo dobry tekst! Wg mnie to kolejny temat zastępczy “liberała” Donia i jego bandy czerwonych akolitów z PSL … Nie ma to jak “liberalna” władza wp… się z buciorami w życie obywateli … trochę tu, trochę tam, powolutku, pod płaszczykiem pomocnej dłoni …

    # R.H. Pisze:
    29/01/2009 o 09:33

    Szanowny Autorze !
    Powiększanie armii dzieci “biezprizornych” jest jednym z celów czerwonych wszystkich odcieni.Wzory są znane z niedawnego “Imperium” , rusza kolonie typu Artek na Krymie, wznowiony zostanie “podręcznik” Makarenki a wizja szkoły “otwartej”
    wg pomysłów naszego Ministerstwa Głupich Kroków- wreszcie doczeka się realizacji.
    Tylko bez ingerencji tradycyjnej , czytaj – zacofanej rodziny – mozna wychować prawdziwych “europejczyków”.

    Tak, tak, a potem Rysio cebula pokazuje beczki, w których owa “tradycyjna” rodzina ukryła zamordowane dzieci. Nikt nie wnikał, bo tak było wygodnie.

  65. Michał napisał:

    Szkoda, że Tusk wzorując się na Niemcach, wybiera te haniebe wzorce – szpiegowstwo, inwigilacja w urzędach, na ulicach – państwo totalitarne, państwo urzędasów – to naturalnie w ramach ”taniego państwa”.

  66. zwierze napisał:

    TEN PROJEKT TO HAŃBA, TO JAWNY GWALT NA WOLNOSCI OBYWATELSKIE I PRAWA CZLOWIEKA

    kto to jest urzednik socjalny ? czy aby wiekszosc z nich to nie maturzysci, ktoryz nie dostali sie na porzadne studia ?

    kto moze zrobic czlowiekowi wieksza krzywde niz odebranie zycia ? A o odebraniu zycia decyduje sad. A mamy na to moratorium, gdyż jest to zbyt okrutna kara.

    DLA RODZICA jedyna wieksza krzywda od odebrania zycia – to odebranie dzieci. A o tym ma decydowac pierwsza lepsza urzedniczka, zatrudniona przez wujka, bo byla bezrobotna.
    czy wsrod tej armi, nawet prawem Gaussa, nie ma osobnikow wrednych, zlosliwych lub glupich ?

    CO TO JEST ? GDZIE JA ZYJE ?

  67. To Tu napisał:

    “O odebraniu dziecka rodzinie decydować mógł będzie każdy z 15-tysięcznej armii państwowych pracowników socjalnych” – czyli jak w Korei Północnej. Myślałem że w Polsce po upadku komuny miała następować demokratyzacja państwa. Okazuje się jednak że państwo chce promować socjalistyczne “zamordzie”, czyli państwo zadecyduje za swoich obywatelach o różnych (coraz liczniejszych) aspektach ich życia.
    Podejrzany jest tylko czas wypłynięcia tej “decyzji”. Czy aby nasz rząd – zamiast zajmować się sposobem zabierania dzieci – nie powinnien się w końcu skupić na liberalizacji rynku pracy i ratowaniu polskiej gospodarki?
    Szkoda że w Polsce w sejmie siedzą głównie chamy – dbajace tylko o PR i podwyżki swoich pensji – a nie prawdziwi politycy… Może kiedyś?

  68. ros napisał:

    Lebensborn czy jak?
    Co Tusk zamierza zrobić z naszych dzieci? Wynarodowić – oświata, pozbyć więzi rodzinnych – wychowanie, zepchnąć na margines społeczny – fatalna gospodarka, polityka poiniężna. Zawsze PO-słuszne sprawie – małe robociki mają powstać, recytujące: ”heil tusk”. Uczy się dzieci donoszenia na rodziców, zamiast się zająć ich wychowaniem. Co robi się mediami ? To tam brak wzorców socjalnych i deprawacja się panoszy – na życzenie rządu. W jakim stanie są nasze szkoły, w jakim sytuacja rodziny – wzrasta bezrobocie, płace spadają, ceny rosną !! To gorzej jak w komunie. Tusk bije rekordy totalitaryzmu w Polsce.

  69. Henry napisał:

    POdstęp i POstęp

    Zmiany małymi kroczkami a może nikt nie zauważy. Strasznie upierdliwe postępowanie. Kilka miesięcy temu zwalczanie klapsów, teraz zabieranie dzieci POd byle pretekstem. Czyżby brak janczarów do tłumienia niezadowolenia sPOłecznego na horyzoncie. Prawicowe POnoć rządy przeprowadzają lewackie POmysły. Likwidacja władzy rodzicielskiej sprzyja rozbudowie państwowej biurokracji, stwarzając utrzymankom władzy bardzo dużo miejsc pracy na koszt Rzeczypospolitej. Jeszcze trochę a pozytywnym bohaterem zostanie POnownie Pawlik Morozow, który wielu starszym przedstawicielom lewizny kojarzy się ze szczęśliwym dzieciństwem pod czujnym okiem Ojca Ludzkości. Czyżby słoneczko Peru pozazdrościło słońcu Narodów?.

  70. Ula napisał:

    Szanowny Redaktorze!
    A może dalibyście tak porządzić Platformie samodzielnie, niech się wykażą samodzielnym myśleniem, decyzyjnością, niech te 50% Polaków sondujących ZA, poczują na własnej skórze do czego ta partia jest zdolna, co faktycznie potrafi.
    A tu,co jakaś inicjatywa PO, co jakiś pomysł rządu, to media od razu sondaże, redaktorzy komentują, czytelnicy, -Ci PRZECIW, burzą się. A przecież to są tylko BALONY puszczane przez PO. W rządzie sztab ludzi siedzi i sprawdza sondaże na dany temat,- druga część wymyśla np. jak wyłapać cudze dzieci w trosce o ich dobro, szczególnie te z blokowisk-tam jak pisze jeden z czytelników jest największa patologia. Jak pomysł się nie sprzedaje, to się wycofują. Każdy resort musi coś nowego wyprodukować, – takie jest przykazanie szeryfa. Dajcie im pole do popisu /bez PIS-u/.Chociaż na dwa tygodnie niech zamilkną redaktorzy gazet,czasopism,P.Radio,niektóre stacje telewizyjne,-Wyborcza niech pisze,PO lubi być głaskane,-zobaczycie jaką urodzą mysz. I to nie tylko w poruszanym temacie, który z góry wiem, że w proponowanym kształcie nie przejdzie, bo właśnie dzięki Panu artykułowi, czytelnikom, wiedzą, że to znowu niewypał. Na tym polega w skrócie rządzenie Państwem przez PO.
    P.S. Tylko żebyśmy nie zostali bez prasy dłużej niż te dwa tygodnie, bo to będzie już nie do odrobienia.

  71. R.H. napisał:

    rrandall z 11.34 !
    Rozumiem pana osamotnienie w tej sprawie na forum.Przykład dzieci z beczki – wyjątkowy przypadek chorych psychicznie ludzi- podał pan jako “argument” przeciw tradycyjnej rodzinie,
    To ja dam panu przykład losu dzieci pozbawionych tej “tradycyjnej” rodziny – zjadanych lub sprzedawanych do innych wsi!! Gdzie? Ano na Powołżu i Ukrainie ! Kiedy? W czasie sztucznie wywołanego “głodu” przez ustrój genialnie łączący kanibalizm z wegetarianizmem.
    A o wsiach w Chinach ,gdzie niema dziewczynek pan słyszał ?Zna pan ich losy ?
    Podać panu żródła tych informacji ?

  72. senior Almagro napisał:

    No i o to chodzi! Nie przez przypadek w tzw. “cywilizacji zachodniej” likwidowane są pojęcia, a nawet zakazywane używanie słów(!!!!) w rodzaju mama, tata, rodzice itp. Chodzi o to żeby od małego przejąć kontrolę nad dzieckiem i wychować go na światłego, tolerancyjnego i pełnego socjalistycznych tfu! “ideałów” człowieka. Takiego klona Joanny Senyszyn czy Palikota na ten przykład. Kolega R.H. pisze tu o wzorcach z Makarenki, a gdzie Pawka Morozow? To dopiero wzorzec idealny!

  73. karbat napisał:

    opieka socjalna w Polsce jest zla , oddelegowani do tej pracy to urzednicy bez serca , biurokraci , zloczyncy , czyhajacay na dobro dziecka .
    W Polsce nie ma rodzin patologicznych ,… rodzice wiedza najlepiej …. .
    Jak sie czyta takie bzdury to mozna zwatpic w rozum , czyste intencje piszacych .

  74. Wlod napisał:

    Wiele z zamieszczonych wyżej wypowiedzi sformułowanych zostało wyłącznie na podstawie emocji (w tym także czysto politycznych) a bez znajomości rzeczy. Tymczasem problem jest i musi być jakoś rozwiązany. Wbrew temu co – jak się wydaje – sądzi red. Wildstein, państwo nie może tolerować takich sytuacji, gdy występuje ewidentne i bezpośrednie zagrożenie życia lub zdrowia dziecka wskutek okeślonych zachowań jego rodziców a żaden organ państwowy nie może podjąć natychmiastowego i skutecznego działania w jego obronie. W takich sytuacjach nawet dwugodzinna zwłoka w oczekiwaniu na decyzję sądu rodzinnego może skończyć się tragicznie dla dziecka. Czyżby Pan Redaktor sądził, że należy spokojnie czekać, aż sąd wyda postanowienie o “wyrwaniu” maltretowanego właśnie dziecka z rąk pijanego rodzica? Albo o zabraniu wygłodzonego i przemarzniętego dziecka do szpitala wbrew woli jego pijanych rodziców? Pan wydaje się nie odróżniać czasowego odebrania dziecka rodzicom w celu ratowania jego zdrowia lub życia od pozbawienia ich praw rodzicielskich.
    Zgadzam się z tymi wszystkimi, którzy mówią, że nawet czasowe odseparowanie dziecka od rodziców może być dla niego cięzkim szokiem. Ale pytam, co gorsze dla dziecka: taki szok, czy poważny uszczerbek na zdrowiu lub nawet utrata życia?
    Podzielam też niektóre wątpliwości co do treści projektu ustawy. Ale przecież jest to właśnie projekt, a nie uchwalona już ustawa. Zamiast podnosić larum, red. Wildstein powinien przedstawić merytoryczną krytykę poszczególnych zapisów projektu i propozycje ich zmian. No ale to jest dużo trudniejsze i znacznie mniej atrakcyjne medialnie.

  75. ojciec napisał:

    brawo, brawo – ale ustawy nie czytali, co? i Pan Redaktor też, hee?

  76. senior Almagro napisał:

    # gajowy bronek Pisze:
    29/01/2009 o 00:20

    Bo tu idzie o silne, konserwatywne państwo.
    A w takim państwie, rząd ustala wszysto i relacje rodzinne także a dodatkowo, czując oddech ojca dyrektora próbuje porządkować nawet sprawy łóżkowe.
    Dlaczego więc pominąć sprawę małolatów nieuregulowaną?

    Uderzył się pan w głowę? Widział pan kiedyś takie rzeczy w państwie konserwatywnym (cokolwiek by to znaczyć miało…)? To się może zdarzyć tylko i wyłącznie w socjalizmie. A może tekst jest za trudny?

  77. Jot napisał:

    Znowu wrzutka medialna rzadu. Ile jeszcze problemow
    Swiatopogladowo-Rodzinno-Aborcyjno-In vitro (SRAI) wymysli rzad w kryzysie? Jutro pewnie dopuszczalnosc aborcji, a pojutrze – religia w szkolach?

    W teorii – chyba niekonstytucyjne. Dawanie uprawnien policji urzednikowi socjalnemu, od ktorego nie wymaga sie scislych kwalifikacji i nie ma zbyt wielkiej odpowiedzialnosci. Posypia sie skargi i procesy.

    W praktyce – jesli w rodzinie patologicznej jest naprawde zagrozenie zdrowia dziecka, to chyba mozna szybko wezwac policje. Zreszta, czy urzednik w ogole odwazy sie wejsc bez policjanta?

    Czarnego humoru dodaje fakt, ze Polska tydzien temu skrytykowala niemieckie urzedy rodzinne, ze robia mniej wiecej to samo…

  78. inetfree napisał:

    @rrandall z 11.34
    Rozumiem że Ciebie mama własnie wsadzała do beczki, ale w ostatniej chwili dzielna pracownica opieki społecznej zareagowała.
    Rozumiem Twoją traumę.
    Jednak projekcja Twoich doswiadczeń na większość rodzin w Polsce to przesada.
    Miałeś po prostu pecha…

  79. riki costello napisał:

    “Obrońcy projektu tłumaczą, że chodzi o sytuację szczególną, trzeba jednak pamiętać, że ostateczna decyzja o jej interpretacji należała będzie do POJEDYNCZEGO URZĘDNIKA.”

    Banały.Egzystencjalizm podlany reakcyjnym sosem.

    Słuszna zasada, szkoda że nie respektowana przez Pana.

    Nikt przed Panem nie wynosił na dysku danych z IPN, jednak własnie Pan-JEDNOSTKA-to zrobił.

    Wniosek:daj innym tyle samowoli co sobie;)

  80. obs napisał:

    Tak daleka ingerencja państwa (urzędników) w rodzinę już była – znakomity przykład to związek sowiecki.
    Taka forma ingerencji przeciętnego urzędnika to najkrótsza droga do państwa totalitarnego – Orwell jednak miał coś z proroka.

  81. sylwek napisał:

    Projekt tej ustawy zaproponowali niespełna rozumu ludzie, aż strach być pracownikiem socjalnym …..

  82. JerzyFan napisał:

    Szanowny Panie Redaktorze! Oczywiście zgadzam się z Pańską oceną ingerencji państwa w życie obywateli. Jestem raczej za uruchomieniem mechanizmów odwrotnych, to znaczy np wzmocnienia kontroli społeczeństwa np nad Sejmem RP. Już niejednokrotnie posługiwałem się szokującym zestawieniem w którym przedstawiałem liczbę osób zamieszkałych na mojej ulicy, które stawały kiedyś przed sądem w sprawie karnej i okazało się, że zachowując proporcje liczbowe, więcej posłów ubiegłej kadencji miało problemy z prawem karnym. Nie życzę sobie, aby takie środowisko ustawiało życie moje, mojej rodziny i sąsiadów.

  83. polskojezyczny napisał:

    Kto nie slucha Ojca ,Matki bedzie sluchal psiej skory.

  84. max napisał:

    Niestety lewica zawsze uważa rodzinę za siedlisko: opresji, przemocy i reakcji. Wystarczy poczytać książki tych modnych pisarzy wielbionych przez to środowisko.

  85. Bogdan napisał:

    Boję się,że niedługo będę musiał tłumaczyc się państwu ile razy i jak kocham się z żoną.

  86. Em&Grant napisał:

    Pawka Morozow podrosl i mamy oto seniora almagro. Ogledziny pozostawiam specjalistycznemu konsylium, ale kupa smiechu jaka przynosi on na forum warta jest odnotowania. Dzieki, seniorze!
    W dobie kryzysu i dobre jaselka w cenie.

  87. Student prawie liberał napisał:

    Panie redaktorze, co Pan tam wie.
    Pan tylko dzeinnikarzem jest.
    A urzędnik przecierz lepiej wie.
    Do tego powołany przecierz jest,
    aby lepiej wiedział.
    W końcu, w aparacie administracyjnym sama elita zatrudniona jest.
    Bo wykształcona na uniwerstytetach jest.
    Byle kto, tam pracować nie będzie.
    Bo tylko postępowi i gotowi do poświeceń mogą.

    Niech żyje władza postępowa a nie zaściankowa, która nic nie wie, w przeciwieństwie do postępowej i oświeconej, która wie wszystko.
    Wie co dla rodziny, Kościoła i społeczęństwa jest dobre od nich samych.

    P.S. Jakby ktoś się nie zorientowal to było, a przynajmniej miało być ironiczne, wobec wałdzy, nie wobec Pana redaktora.

  88. ligot napisał:

    Do: Wlod-13,29
    Coś Ty się tak rodziców przyczepił? Jak dotąd z doniesień medialnych wynika, że najczęstsze patologie, o których piszesz, zdarzają się z rąk konkunbentów i innych tzw. partnerów życiowych, a nie rodziców. Rodzic, nawet jeżeli nie jest chodzącym ideałem ma naturalną miłość do swego dziecka. Źródeł patologii, trendów w tej dziedzinie należy poszukiwać raczej gdzie indziej.
    I o tym warto wiedzieć, nawet wtedy gdy dyskusja ma dość abstrakcyjny charakter.

  89. KRO.pisze napisał:

    POLACTWO wyjatkowo jednomyslne.! Tylko cos mi sie wydaje ze to wlasnie POLACTWO okropnego Kaczora nie chcialo no to teraz ma to co chcialo!Kochani Rodacy to dopiero wstep, jak pozwolicie Tusku sie rozwinac to wtedy galy sie wam otworza. Panie Redaktorze jak zawsze swietne. wlod – kochany zacznij sie leczyc! Pozdrawiam.

  90. Szwejek napisał:

    D.K.: pewnie, ze jako “pracownicy socjalni” “MUSICIE”.
    Na tym polega totalitaryzm: to nie Hitler wymordowal miliony, ale ci, co MUSIELI. To nie Stalin wymordowal ZNACZNIE wiecej ludzi, ale ci, ci MUSIELI.
    I stad oburzenie normalnych ludzi na dawanie wiekszych uprawnien takim, co nie za bardzo mysla, ale MUSZA.

  91. RYSA napisał:

    @senior Almagro

    Czy nie zauważył Pan, że stawia czoło jednocześnie dwu
    komentatorom, bo ja tak. Obserwuję to od kilku dni. To jest tak jak z przysłowiem o stole i nożycach. „Uderz” w gajowego a emigrant się „odezwie”. Żeby jeszcze sensownie.

  92. cogito napisał:

    Mam pytanie do obrońców pomysłu.
    Czy w proponowanych zmianach jest przejrzysta definicja patologii i szczzególnych okolicznośći , określająca ramy dzialania urzędników?
    Na jakiej podstawie urzędnicy bedą podejmować decyzje?
    Do pomocy przykład:
    4 letnie dziecko samo na ulicy, niech bedzie , że w mroźną noc. Wyszło z domu bo niedopilnowała samotna matka/ojciec bo:
    A/ byl/a pijany
    b/ usnął/ęła z przemęczenia po np. 12 godz. pracy .
    Dla ułatwienia: w obu przypadka nastapiło niedopełnienie funkcji opiekuńczych.
    Przykład B:
    Dostatni dom, tzw przyzwoici rodziece , którymi pracownicy socjalni się nie zaiteresują. Rodzice – z róznych powodów zaniedbujacy emocjonalne kontakty z dzieckiem, chłód emocjonalny w rodzinie, dziecko nie sprawia trudności wychowawczych, ale ma problemy z samym sobą wynikajace z warunków domowych przekładające się na całe życie. Czy to jest patologia?
    Czy rzeczywiście jest możliwość określenia, zdiagnozowanie sytuacji i spraw w ktore taki urzędnik powinien wkroczyć?
    Dla utrudnienia dodam- jest taka zasada w medycynie mogąca się odnośic również do tej kwestii- primum non nocere.
    Na forum jakiś pracownik pomocy społecznej biadolił, ze urzędnicy wcale nie chcą takich zmian bo maja dość papierkowej roboty związanej z pomaganiem innym.
    To stwierdzenie mnie szczerze powiedziawszy przeraziło. I nie uspokoiło mnie zapewnienie tej osoby, że pracownicy socjalni są świetnie wykształceni. Prawde powiedziawszy nie uwierzyłem. To, że ktoś skończył wysokie szkoły w świetle tej wypowiedzi naprawdę nic nie znaczy.

  93. Torro napisał:

    świetnie, że chociaż pan o tym pisze.

  94. RYSA napisał:

    Rzeczywistość jest dużo bardziej ponura, bo „uszczęśliwiacze” jak słychać z wpisów wcale nie są zachwyceni obowiązkami, które na nich nakłada Państwo. Cały czas Państwo i nie tylko Państwo, ale właśnie Państwo próbuje tylko zwalczać skutki a nie likwidować przyczyny. A przyczyny są wielorakie. Nie mówię o rodzinach głęboko patologicznych, tylko o nieprzystosowaniu do życia wielu młodych ludzi zakładających Rodziny. Celowo piszę z dużej litery bo deprecjacja pojęcia Rodziny w bardzo wielu wypadkach jest przyczyną tego co Państwo usiłuje w tak beznadziejny sposób rozwiązać.

    Stopniowy zanik funkcji Rodziny powoduje takie skutki. Zwielokrotnione fałszywymi wzorcami, niespełnione oczekiwania od życia młodych ludzi frustrują ich i przenoszą te frustracje na cierpienia dzieci. Wzorce zachowań przenoszone za pośrednictwem mediów, gdzie życie przedstawia się w konwencji seriali telewizyjnych i kwazihedonistycznych show, musi doprowadzić w konsekwencji do projektowania ustaw rodem z tych właśnie seriali, w których zwykle sprawy po dramatycznym przebiegu dla ich bohaterów kończą się szczęśliwie, bo wg scenariusza uboższego niż życie, które od scenariuszy jest jak wiadomo bogatsze i bardziej skomplikowane i nie zawsze kończy sie szczęśliwie.

    Pogoń za dostatkami kosztem zajmowania się dziećmi i wychowania dzieci, całkowite przerzucenie obowiązku wychowania dzieci na szkołę i nie przygotowanie, lub pozbawienie nauczycieli chęci do prawdziwego wychowywania uczniów a nie tylko uczenia dzieci i wreszcie rozbicie modelu Rodziny wielopokoleniowej przez m.in. zapędzenie Rodziny do „szuflady w bloku” skutkuje tym, że Państwo usiłuje problem rozwiązywać tak jak to widzimy. Rozwiązania narzucają się same. Uszczęśliwiacie zapomnieli o Rodzinie.

  95. OBSERWER napisał:

    Kolejny rządowy projekt a bardzo podobny do poprzedniego o przymusie wcześniejszego pójścia do szkoły. Sposób ten sam – to my urzędnicy wiemy co jest lepsze dla “waszego” dziecka . Czyżby listek figowy poprawności politycznej odsłonił lewicowe poglądy twórcó kolejnej rządowej propozycji. PO lewicą jest? Zastąpiła na scenie politycznej karłowatą SLD?

  96. narodowiec . Pisze: napisał:

    Panie red Bronisławie, jak zwykle trafny imądry felieton,,Dzięki….Peeeeeeeło,,Szkoda gadać..

  97. bietka napisał:

    Rola państwa powinna być ograniczona do wspierania rodziny, bo rodzina to najlepsze, co człowiek osiągnął, nawet jeśli niekiedy się degeneruje. Mnożenie urzędów i urzędników to stwarzanie warunków do kolejnych patologii.
    Dwa przykłady z krainy Jugendamtu:
    zabrano rodzinie dzieci ponieważ matka nie dysponowała odpowiednio wysokim IQ. Urzędnicy ocenili, że lekko upośledzona kobieta nie jest w stanie wychować swioch dzieci i był to JEDYNY wobec niej zarzut!
    Przykład drugi:
    wobec niepokojących sygnałów urzędniczka regularnie wizytowała pewną rodzinę, pragnąc zobaczyć dziecko, będące obiektem doniesień. Ne udało jej się to jednak, za każdym razem kontentowała się bowiem kłamstwami rodziców, gdy dziecko tymczasem konało z głodu zamknięte w pokoju. Aż skonało.
    Oto przykłady na nadgorliwość i niefrasobliwość urzędów.
    Są i przykłady dobrze działających, ale bywają tak rzadkie, jak patologia w rodzinie.

  98. zwierze napisał:

    @wlod
    a slyszales o czyms takim jak policja panstwowa ? jezelisytuacja jest nagla – dzwoni sie na policje. Ochrona zycia, zdrowia dzieci jest wpisana w prawo i nie trzeba tu dawac debilnych koncesji tlumowi urzednikow.
    @szwejek dobrze rozgryzl na czym to polega, oni “wyczuja” jak wiatr wieje i beda “musieli”, jak R. Hess i Beria.

    A ty potem powiesz jak komuchy na zachodzie – O jej ! nie wiedzialem ! O jej, kto mogl przewidziec ! Mielismy szlachetne intencje !

    Dokad bedzie rzadzic takie stado , podobno konserwatywnych, baranow, owczym pedem powtarzajacych naglupsze lewackie wymysly ?

  99. sas napisał:

    Prekursorem takich strasznych, głupich, poronionych pomysłów był nie kto inny jak towarzysz Włodzimierz Iljicz Uljanow, ksywa “Lenin”. Zresztą próby rozbijania rodziny podejmowane były i podejmowane są nadal wszędzie tam gdzie wpływy ma wszelkiej maści lewactwo – w Eurokołchozie też. Tusk widać dostał w tej sprawie odpowiedniego esemesa i musi działać. Ale my nie dajmy się zwariować.
    Pozdrawiam
    SAS

  100. Eliza napisał:

    Pan Bronisław pracuje głównie w Warszawie chyba? W Warszawie działa mnóstwo instytucji pomocowych wspierajacych rodzinę. Polskie rodziny pełne sa przemocy, zwłaszcza tej wobec dzieci. Tylko, że tak niewiele dzieje się poza miastem stołecznym. Wiem bo byłam szkolona przez swietnych specjalistów z “Niebieskiej Linii”, a teraz w moim małym miasteczku na końcu Polski staram sie wprowadzac w mojej pracy pewne standardy. Na codzień pracuje z dziećmi: w szkole i w poradni. I czasem wielka bezradność i rozpacz mnie ogarnia kiedy widzę koszmar, jaki dzieci przezywaja w swoich domach. Zapominacie Panowie (głównie komentujacy, a żony pewnie zajmuja się dziecmi?) ile negatywnych skutkow niesie za soba w rozowju dziecka doświadczanie przemocy w rodzinie. I przemoc to nie sa tylko “drastyczne” medialne przypadki pijanych matek puszczajacych nieubrane 2-latki w pampersach na wycieczki do miasta, czy choćby straszliwi konkubinowie katujacy na smierć małe dzieci. To jest niewielki procent przypadków ekstremalnych. Wiekszość dzieci jest smutna, zaniedbana emocjonalnie, bezustannie krytykowana, straszona od najmłodszych lat Panem, cyganem, kominiarzem, bita klapsami (ciekawe który z Panów za przewinienie w pracy chciałby byc ukarany od szefa klapsem w pupe?), przekłada sie to na trudności w nabywaniu wiedzy, radzenia sobie w codziennym zyciu, takze w relacjach z rówiesnikami, w przyszlości aspołeczne zachowania, przestepczość, narkomania, alkoholizm, przedwczesna i bezrefleksyjna inicjacja seksualna i masa masa innych. Jak Panowie krytykujacy projekty zawarte w ustawie widzicie rozwiazanie tych wszystkich problemów naszych obywateli. Pewnie najlepiej udawać, że ich nie ma. Badani wskazuja, ze 70% dzieci w Polskich szkołach jest bite przez rodziców (proszę zajrzec na stronę fundacji Dzieci Niczyje ncf ) a wiek szkolny jest okresem kiedy dziecko “zsocjalizowane” nie dokazuje juz tak jak dwulatek i wiekszość aktów brutalnej przemocy jest skierowanych na dzieci znacznie młodsze (powyzsze medialne przykłady). Rodzice nie maja pojęcia o dobrych metodach wychowawczych i najczęściej kompletnie nie potrafią radzic sobie z emocjami, wyładowują się na dzieciach. To, ze ktoś zawarł ślub przed ołtarzem nie daje patentu na wiedzę na wszystko i nie chroni od pomyłek. A tym bardziej nie mozna mówić, ze rodzina (jakakolwiek) jest nietykalna i święta. dla wielu rodzina jest piekłem. Nie myślmy sobie, że to jest tylko garstka.
    Trochę szacunku dla dziecka
    ELIZA

  101. Bozena napisał:

    Panie Bronislawie,w zeszlym roku odbyla sie konferencja w Szwecji zorganizowana przez Rade Europy,a dotyczaca praw dziecka i zakreslenia najwazniejszych zadan dla sluzb socjalnych.Mysle,ze Polska byla w gronie sygnatariuszy koncowego dokumentu i zobowiazuje to nasz kraj do pewnych dzialan prawnych.Swoja droga patologicznych rodzin nekanych przez alkoholizm nie brakuje.Poniewaz na pierwszym miejscu ,wedlug konkluzji tej konferencji, powinno stac dobro dziecka,odebranie go rodzinie byloby sprzeczne z duchem tejze.Jedyne wyjscie to zwiekszony udzial panstwa,ktore ma chyba nawiasem mowiac monopol na trunki,w przywracaniu takich patologicznych rodzin z dziecmi do normalnego zycia,najlepiej skupiajac je w domach rodzinnych dla alkoholikow .Tam moglyby wejsc aktywnie sluzby socjalne.A swoja droga to w Polsce potrzebna jest mocna kampania reklamowa potepiajaca spozywanie wysokoproc.alkoholu.Moze pan redaktor aktywnie do tego by sie przyczynil organizujac cos takiego?

  102. dyspensor napisał:

    Ja bym chciał, żeby w tej dyskusji wypowiedziały się dzieci, a nie dorośli w ich imieniu.

    Sprawa nie jest czarno-biała, bo tutaj rację mają i ci, którzy chcą chronić dzieci przed wszelkiego rodzaju nadużyciami, jak i ci, którzy obawiają się, że ten przepis będzie używany przeciwko osobom politycznie niepoprawnym. A także ci, którzy twierdzą, że instytucja rodziny znajduje się pod ciągłym atakiem ze strony państwa totalitarnego.

    Jakiekolwiek kompleksowe rozwiązanie tej sprawy musi uwzględniać obawy wszystkich tych grup. Inaczej będzie to tylko półśrodek i problem zmieni może charakter, ale nie zniknie.

    Pamiętajcie o tym, że to LUDZIE kochają siebie nawzajem, a PAŃSTWO kocha tylko WŁADZĘ.

  103. Wlod napisał:

    @ligot 29/01/2009 o 17:05

    A jakie to ma znaczenie, czy dziecko jest krzywdzone przez biologicznego rodzica (którym może przecież być i konkubent), opiekuna prawnego czy inną osobę z nim zamieszkującą?

    @zwierze 29/01/2009 o 21:45

    Na zadane pytanie odpowiadam: tak, nie tylko słyszałem ale i widziałem. Natomiast polemika z kimś, kto w komentarzu do tekstu red, Wildsteina bredzi o Hessie i Berii nie ma żadnego sensu.

  104. To jest dla mnie chore wprowadzając taką ustawę. Osoba która wpadła na ten pomysł powinna sie zastanowić nad paroma rzeczami.
    No chyba że chcecie mieć CHORĄ MŁODZIEŻ z depresją itp. chorobami.
    Taki głupi system jest już w niektórych krajach to się bardzo źle odbija na psychice dziecka. Tacy urzędnicy nie powinni mieć żadnych praw do tego Od tego JEST SĄD I POLICJA NIKT WIĘCEJ !!!!!! Tacy urzędnicy są dwulicowi Przyjdą do domu uśmiechną się a swoje będą pisać KŁAMAĆ Na korzyść swoją BO z tego, będą mieć PIENIĄDZE, Nie będą się liczyć z dziećmi, które bardzo kochają rodziców swoich. Jakiś głupi urzędnik zobaczy coś np. ze dziecko placze odrazu to przeinaczy i zabierze dziecko bo sobie uroi coś w swojej pustej urzędowej głowie. Jak ta GŁUPIA ustawa przejdzie to zobaczymy jaki, będzie natłok w domach dziecka bo każdy urzędnik będzie chciał POKAZAĆ swoja WŁADZE JAKĄ ma.
    JESZCZE RAZ POWTARZAM TAKIE DECYZJE TO TYLKO SĄD NIECH WYRAŻA BO TYLKO SĄD JEST SPRAWIEDLIWY !!!!!!! A NIE JAKIŚ URZĘDNIK. BĘDĘ WALCZYĆ RAZEM Z OSOBAMI KTÓRE NAPRAWDĘ MYŚLĄ O DOBRU DZIECKA A NIE O PIENIĄDZACH I KORZYŚCIACH
    ROZWIJAJMY TA NASZA POLSKĘ PRAWDĄ A NIE ZAKŁAMANIEM I NIE NISZCZMY NASZYCH DZIECI BO BĘDZIE WIECE NA TYM NIESZCZĘŚCIA NIŻ TO WSZYSTKO WARTE

  105. Jacek S napisał:

    Popieram zdanie Pana Wildsteina i uważam , że nasza (a moze już nie nasza?) Polska pod okupacją kolejnych rządów zmierza wprost ku faszyzmowi. Temu służy wcześniejszy przymus szkolny i formowanie jegendamtu.

  106. agnieszka napisał:

    Pani Redaktorze, przepraszam, ale od kiedy Pan tak mocno wierzy w nieomylność Sądu? Czy w swoim słynnym alfabecie nie pisał Pan z ironią (może w innym kontekście, ale jednak):
    “Sąd. Miejsce objawień. Przywdziewając togę, sędziowie stają się medium opatrzności. Dlatego nie wolno sądu krytykować ani dyskutować z jego wyrokiem. Jest to twórczy wkład III RP w zachodnią (zwłaszcza anglosaską) teorię wymiaru sprawiedliwości, która rozwijała się wokół debat na temat wyroków sądowych. Sąd może decydować w każdej sprawie, nawet w dziedzinie logiki, zmieniając jej reguły. Polski Sąd Najwyższy uznał, że agent nie był agentem, gdyż jego donosy nie szkodziły. Miejscem objawień najwyższych jest Trybunał Konstytucyjny”???? Czy Pan naprawdę myśli, że jakikolwiek urzędnik podejmuje decyzje jednoosobowo(zwłaszcza w tak delikatnej sprawie)? Czy Pan uważa, że to właśnie Sąd, w tego typu sprawach jest w stanie trafniej rozstrzygnąć czy w danej rodzinie dzieje się dziecku krzywda, niż pracownik socjalny, który odwiedza tą rodzinę w domu, który widzi tam zaniedbane, brudne, głodne czasem pobite, zastraszone dzieci? Sąd rozstrzyga zawsze w świetle przepisów, artykułów kodeksów, słucha zeznań osób. Kto będzie rzecznikiem tego dziecka przed Sądem? Sąsiedzi?? … często sami boją się agresora lub wolą mieć święty spokój. Nie chcę tragizować, ale może się zdarzyć, że zanim Sąd rozstrzygnie daną sprawę może być za późno. Z sympatią (mimo wszystko:) … pracownik socjalny

  107. Z. napisał:

    Panie Bronku,

    miałem o Panu dobre zdanie do czasu tego artykułu. Pisze Pan na temat, o którym nie ma pojęcia. Nie zna Pan środowisk patologicznych, no … może z literatury czy opowiadań. Tekst, nawet nie jest idealistyczny – jest naiwny. Podtrzymuje Pan prostackie stereotypy, czego wyrazem są liczne, powyższe komentarze. Szkoda, że zanim “wypuscił” Pan tą naiwną publicystkę, nie zapoznał się Pan z faktami.

    Socjolog specjalizujący się w temacie biedy.

  108. pedagog napisał:

    Z ciekawością przeczytałam powyższy artykuł jak i komentarze. Cała ta sprawa bardzo mnie ciekawi, gdyż po części to leży w moim też zawodzie. Nie jestem za tym, aby państwo ingerowało i kontrolowało życie swoich obywateli ale w tym wypadku w pełni popieram projekt przyszłej ustawy. W tej chwili pracownicy socjalni mają tak małe prawa, że tak naprawdę w ograniczony sposób mogą pomóc dziecku krzywdzonemu. Spotykam się z tym już na co dzień i uważam, iż zmiany są konieczne. Dziecko nie obroni się samo…

Dodaj komentarz

Komentarze zawierające sformułowania agresywnie obraźliwe (nawet wobec polityków) nie mają szans na publikację.