Kampania „Wałęsa”, czyli wojna o pamięć

To, jak przedstawimy moment upadku PRL, kogo uznamy za bohatera i jakie wybory będziemy sławić, zadecyduje, jak będziemy postrzegać historię III RP.

Pod koniec minionego roku, według sondaży, spośród osób publicznych największe zaufanie Polacy mieli do Lecha Wałęsy. Kilka lat temu ta sama osoba znajdowała się na szarym końcu identycznych rankingów. Co spowodowało zmianę stosunku Polaków do tej postaci? Wydaje się ona tym bardziej zagadkowa, że Wałęsa przez ten czas niczego nie zrobił.

Owszem, przez Polskę przetoczyła się wielka debata, którą wywołała książka historyków Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka: „SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii”, która dowodziła, że jej bohater miał epizod współpracy z SB (co zresztą tajemnicą poliszynela było już wcześniej). Trudno jednak przyjąć, że to te rewelacje spowodowały zwiększenie zaufania do historycznego lidera „Solidarności”, nawet jeśli założymy, że ogół społeczeństwa je odrzucił. Postępująca niepamięć fatalnego bilansu prezydentury Wałęsy jest tylko okolicznością dodatkową.

Przeczytaj cały tekst

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(114) Komentarzy do “Kampania „Wałęsa”, czyli wojna o pamięć”

    -
  1. Witold pisze:

    Wymowna analiza! Kazdy powienien to przeczytac i sie zastanwic. Dzieki p. Bronku.

    Dobre 0

  2. dodam pisze:

    Bardzo trafna, spójna, zwięzła i jasno przedstawiona synteza. Życzmy sobie żeby dotarła do wszystkich zagubionych.
    Pozdrawiam Autora ciepło,
    dodam

    Dobre 0

  3. misio pisze:

    „Pod koniec minionego roku, według sondaży, spośród osób publicznych największe zaufanie Polacy mieli do Lecha Wałęsy. Kilka lat temu ta sama osoba znajdowała się na szarym końcu identycznych rankingów. Co spowodowało zmianę stosunku Polaków do tej postaci?”

    od samego początku mówiłem, że to jest głupi pomysł aby teraz wyciągać sprawę Wałęsy – oto są efekty.

    Co znacznie gorsze wszystko to bardzo dziwnie akurat zbiegło się z Traktatem lizbońskim, a cała patriotyczna Polska zamiast krzyczeć o likwidacji Państwa Polskiego i ostatecznej utracie suwerenności w najlepsze sobie rozprawiała o… Bolku.
    Działająca u nas obca agentura świetnie potrafi grać na emocjach i odwracać uwagę od rzeczy naprawdę istotnych.
    Kiedyś złodziej chcąc się włamać na posesję pilnowaną przez psa rzucał mu ochłap mięcha i spokojnie sobie wchodził, taki ochłap nam właśnie rzucono w odpowiedniej chwili.

    Dobre 0

  4. aba pisze:

    czyli niemcy co paśli cały świat propagandą że Bóg nie istnieje wenecja amsterdam sankt petersburg sprawdź to sobie ciołku

    Dobre 0

  5. aba pisze:

    cienki bolek jest skończony tak jak ty frajerze bo polska wraca do dekalogu i bogurodzicy jako hymnu został jeszcze tylko mesje mefistofeles do ogrania

    Dobre 0

  6. andrzej londyn pisze:

    zalosny labedzi spiew po nieboszczce IVRP- a mialo byc tak piekne- codziennie ujawniony nowy uklad, co chwile ktos spada pod ciosem teczki , walesa na kleczkach,komunisci zamiast lisci, michnik znowu w kryminale itp
    a na czele IV wielcy bracia wspierani przez ojca dyrektora, p.bronka, lichocka,IPN_kurtykacencgont,gosiewski,i inni mozgowcy
    tylko ten glupi narod nie chcial docenic prawdziwego genetycznego patrityzmu i znowu wybral nie tych co trzeba.
    nic dziwnego ze niektorym takim jak p.bronek w glowach sie z zalu pomieszalo i wypisuja takie bzdury jak ten artykul.

    Dobre 0

  7. babcia pisze:

    Panie Redaktorze, 100% racji. Kiedyś, dawno temu wierzyłam GW, bo przecież Oni reprezentowali nasze racje w świecie zmonopolizowanym przez komunistów. Ja po prostu nie zdawałam sobie sprawy, że ludzie o innych poglądach nie mają szans przedstawić publicznie swoich racji. Teraz te szanse mają, ale społeczeństwo sie gubi w świecie bezkarnego fałszowania faktów i medialnej siły i ofensywy zestrojonych ze sobą mediów (medialna orkiestra wg Ziemkiewicza). Racje ma głośniejszy, silniejszy i bardziej chamski. Jak Pan sobie wyobraża równoprawną dyskusję w roku dwudziestolecia, gdy jedna strona fauluje i w dodatku jest o niebo silniejsza od tej która jest uczciwa w przedstawianiu argumentów, ale jej głosu nikt nie słyszy w ogólnym zgiełku. Niema szans Panie Redaktorze. Pan poczeka następne 2o lat, może 50. Ja tam dbam o to, żeby moje wnuki, moi uczniowie myśleli samodzielnie i znali fakty. I tak róbmy sowje. pozdrawiam. Babcia

    Dobre 0

  8. @ Bingo

    Podziały między obozem Lecha Wałęsy a komunistami są właśnie metodycznie zasypywane.

    PO zadba o to, by do 4 czerwca 2009 r. zostały zniwelowane.

    Przejmie kontrolę nad TVP, sprzeda „Rzeczpospolitą” w sprzyjające jej ręce, załatwi jakoś (kontrola skarbowa, sfabrykowane zarzuty prokuratorskie) Radio Maryja, tak by 4 czerwca 2009 r. nikt nie zakłócił miedzynarodowych obchodów wielkiego święta komunistów, którzy czasowo oddali władzę swoim zaufanym ludziom i unikneli odpowiedzialności za zbrodnie w grudniu 1970 r. i w latach 80. XX wieku.

    Nawet posłe Czuma wzywała w TVN 24 do doceniania roli komunistów przy okrągłym stole w dyskusji, w której brał udził również Wildstein.

    W sumie Czuma ma rację.

    I PO ma rację.

    Po co krygowac się?

    Najlepiej otwarcie przyznać, że to komuniści przeprowadzili demontaż komunizmu.

    I będzie to prawda.

    Czy PO zdecyduje sie na to?

    Pomnik należy się Michaiłowi Gorbaczowowi, prawdziwemu demiurgowi, a nie Lechowi Wałęsie, który był tylko bystrym wykonawcą planów komunistów.

    Pozdrawiam

    Jerzy Krajewski

    Dobre 0

  9. andrzej londyn pisze:

    facet ktory nie poradzil sobie z szarikiem nie powinien porywac sie na lwa.

    Dobre 0

  10. Bruno pisze:

    Przypomnijcie sobie ostatnie zdanie filmu „Kariera Nikodema Dyzmy” wypowiadane przez Żorża (Wojciech Pokora).
    Czy czegoś Wam to nie przypomina?

    Dobre 0

  11. Jerzy Gaweł pisze:

    Ten tekst jest ważnym przyczynkiem do tego, żeby historycy ocenili wydarzenia ostatnich dwudziestu lat w Polsce inaczej niż chce tego „salon”.

    Dobre 0

  12. grzeg pisze:

    fritz Pisze:
    13/01/2009 o 22:02


    Problem polega na tym, panstwo bylo wolne i demokratyczne potrzebna jest zmiana konstytucji. Bez tego zmiany beda kosmetyczne poniewaz powazeniejsze beda blokowane przez TK. Co gorsza, TK zaczyna wprowadzac wlasne prawo zamiast sprawdzac jego zgodnosc z konstytucja, co jest oczywiscie sprzeczne z intencja ustawodawcy, tzn. sie Narodu.
    ——————————-

    Niekoniecznie. Ja problem widzę nie tyle w Konstytucji, choć oczywiście może być lepsza, a w obecnej ofercie medialnej i ofensywie usankcjonowanej bezmyślności. Czysto teoretycznie: w monarchii absolutnej ze zróżnicowaną ofertą i kontrolą medialną (o ile takie połączenie jest możliwe), ukształtowaną przez wolny rynek i specjalne przepisy antymonopolowe, człowiek będzie dużo bardziej wolny niż w demokracji parlamentarnej, gdzie wyborów nie trzeba fałszować, bo nie trzeba. Co komu po niefałszowanych wyborach, jeśli są siły zdolne przeforsować własną jedyną słuszną opcję.

    Myślenie jest prawem człowieka, nie obowiązkiem. Jest to prawo, którego nie zagwarantuje żadna konstytucja bo dotyczy sfer, w które ustrojodawca nie ma możliwości wkroczyć. Kiedy ta IV (pozakonstytucyjna) władza jest ukształtowana dobrze, z prawa myślenia pozwala wyciągnąć same korzyści. I to korzyści nie planowane na wzór nakazowo-rozdzielczy.

    Gorzej kiedy inżynierowie społeczni sprawiają, że ich własne myślenie staje się obowiązkiem dla drugiego człowieka. Trzeba zwyczajnie stworzyć sytuację, w której ludzi zachęca się z korzystania z prawa do myślenia, a nie odstręcza.

    To wymaga czasu. To, że sytuacja z myśleniem jest zła, widać po słupkach poparcia dla partii. Nie chodzi nawet o to, że to PO zbierało niedawno 60%. Jeżeli JAKAKOLWIEK partia zbiera 60%, to świadczy tylko o tym, że ludzie nie korzystają z przyrodzonego prawa do myślenia, a kierują się wskazaniami tych, co myślą za nich. Gdyby 60% popierało PiS czy Polskę XXI, też nie byłoby dobrze.

    Przecież sondaże pokazują kryzys tej czwartej władzy, w najmniejszym stopniu spośród wszystkich regulowanej konstytucyjnie. To, co mówię o generalnie dobrej tendencji w cyklu przymrozków i odwilży, wydaje mi się związane z tym, że coraz dalej od tego strasznego okresu, który walczył z wszelką myślą niezależną. Myśl w Polsce jednak się odradza. Powoli, ale sukcesywnie. Nie mówię, że tylko myśl konserwatywna. Z drugiej strony też potrzebna myśl świeża, a nie czysta wspólnota interesów. Klimat wolności sprzyja myśli. Myśl zaś sprzyja wolności. To taka samonapędzająca się spirala, mechanizm, który potrzebuje czasu.

    Dobre 0

  13. Z.Domolewski pisze:

    Do Pana Sławka Omar-a. (przy okazji wskazuję na problem „techniczny”: dlaczego nie można na blogu odnosić się bezpośrednio do czyjejś wypowiedzi?) Szanowny Panie Sławku: księdza, który mówi to czy owo, należy przyjmować, ponieważ – w gruncie rzeczy – powinniśmy szukać sprawiedliwości w wieczności, nie tu, na tym łez padole. Łez padół starajmy się zaś tak zorganizować, by ułatwił nam, czy wręcz – umożliwił – przejście do wieczności.
    To co Pan napisał, odpowiada moim przemyśleniom. To co napisał Pan Wildstein, też jest w zgodzie z moimi przemyśleniami. Ale, na co Pan zwrócił uwagę, też zaczynają mnie nużyć sensowne analizy, oceny, komentarze, oraz tzw. trzeźwe spojrzenie na rzeczywistość. Dlaczego? Ano dlatego, że nic z tego nie wynika, poza jednym, że daje to jakąś tam satysfakcję ludziom identyfikującym się z nimi, a nie mającym szans wyrażania swoich poglądów na forach publicznych. Ten czy ów publicysta może, więc następuje proces identyfikacji poglądów, i tyle. Jest też aspekt gorszy: poczucie bezradności. Jeżeli Pan Wildstein nie może, to kto może? Jeżeli pan Ziemkiewicz opisuje, i nic – w takim razie kto może, opisując, coś? Jeżeli ileś tam głębokich przemyśleń nie daje nic, a jedno głupie zdanie Palikota czy Niesiołowskiego, coś – jaki sens mają głębokie przemyślenia? Moje rozważania w tej materii prowadziłyby w ślepy zaułek, gdyby nie przekonanie, które wyraziłem wcześniej, że księdza plotącego banialuki należy przyjmować, ponieważ nie chodzi tu o niego, ale o wieczność. Dlatego też uznaję, że analizy Panów Wildsteina, czy Ziemkiewicza, chociaż niczego nie są w stanie zmienić, mają sens.

    Dobre 0

  14. Q pisze:

    Okrągły Stół ? Spisek Magdalenki ? Rząd „grubej kreski” ? Przecież we wszystkim tym był… Jarosław Kaczyński ze swym bratem Lechem ! Mało tego, dopiero co Lech, będący obecnie prezydentem III RP, wychwalał dokonania minionych 20 lat… jak to jest, PiS nagle nie przyznaje się do tego wszystkiego i w ramach polityki historycznej kłamie ?!

    Czego oczekiwaliście, krwi na ulicach, powieszonych na latarniach ?! Kolejnego „wielkiego terroru” ?!

    Polska zdała swój demokratyczny egzamin bowiem Polacy uznali, słusznie zresztą, że wreszcie jesteśmy we własnym domu i tylko sami od siebie zależymy, zatem wszyscy odpowiadamy za Polskę, od czerwonych po czarnych… a Polską w tych minionych 20 latach rządzili i jedni i drudzy.

    Polska, chłodnym okiem historyka, mającego w porównaniu II RP do dzisiejszej III RP, dokonała dobregowyboru i jesteśmy dokłądnie tam, gdzie być marzyliśmy w 1989, a mianowicie na Zachodzie, zakotwiczeni w euroatlantyckich strukturach, z młodzieżą, która uznaje, że minione 20 lat to autentyczny sukces i powód do dumy narodowej, satysfakcji z bycia Polakiem. Ta sama młodzież w sposób oczywisty popiera liberalną demokrację, bo odniosła ona, mimo wszystko, sukces na miarę dekad.

    Jest prawdą, że wiele można było lepiej, oczywiście, ale to z dystansu już wiemy, wtedy, w roku 1989 i w następnych, byliśmy na dziewiczym terenie i wobec nieustannie zmieniającej się wokół nas rzeczywistości, kto bowiem wiosną 1989 przewidywał, że upadnie mur, że Niemcy się zjednoczą, że upadnie ZSRR ?!

    Osoba Lecha Wałęsy, pomimo opluwania przez oponentów, będzie polskim symbolem sukcesu i udanej transformacji od komunistycznej dyktatury do demokratycznego państwa.

    Ta Polska minionych 20 lat jest również, a może i pomimo, autorstwa braci Kaczyńskich, o czym warto pamiętać…

    Tak przy okazji, przez całe lata 80 i początek 90 to bracia Kaczyńscy stali obok Wałęsy i ponoszą niemałą odpowiedzialność za niego i jego czyny… to też warto pamiętać…

    A co do niesłąwnej książki politycznie zaangażowanych funkcjonariuszy IPN, Cenckiewicza i Gontarczyka… cóż wyszło im jak, nie przymierzając, niejakiemu B. Wildsteinowi z tzw listą Wildsteina, dużo krzyku, moc huku i zero efektu… poza dramatem niewinnych ludzi.

    Dobre 0

  15. Al pisze:

    *** Jezeli bedzie teren na ktorym bedzie mozna wygrywac. Wszystko zmierza w kierunku likwidacji Polski w sensie niepodleglego panstwa.

    1/ Złamałem słowo – miałem nie komentować
    2/ Niestety jako NARÓD popełniliśmy samobójstwo w ostatnich wyborach. Egzekucja trwa. Czy ocalejemy?

    Dobre 0

  16. Bingo pisze:

    POCHWAŁA OPORTUNIZMU
    Przewartościowanie, które dokonało sie przez ostatnie 20 lat doprowadziło nas do punktu, w którym Wildstein oraz wielu, którzy realnie z komuną walczyli okazali sie bandą – jesli nie idiotów, to na pewno naiwniaków. Przyznam sie, że także do tej grupy jęsli nie idiotów to na pewno naiwniaków się zaliczam. Wówczas – a także 20 lat temu – wydawało nam sie, że walka z komuną a więc także współpraca z komuną a zwłaszcza z SB – dyskryminuje prawdziwego Polaka. Nie mogliśmy jednak przewidziec, że współpraca z komuną a zwłaszcza z SB będzie nobilitująca dla prawdziwego europejczyka. Stąd też walka „Solidarności” i osób z nią się identyfikujących z PRL-em dziś może byc oceniana wprawdzie jako romantyzm, lecz zupełnie nie przystający do obowiązującego w tym świecie oportunizmu. Gdyby red. Wildstein i setki tysięcy jemu podobnych zrozumiało, iż w tym świecie liczy się tylko oportunizm, to prawdopodobnie dzisiejszym bohaterem byłby gen. Kiszczak, który jednak nie dał się obalić Wałęsie w Magdalence, gdyz nowa Polska stworzona została według projektu Kiszczaka zaś Wałęsa był zaledwie realizatorem tego projektu. Stąd Nobel powinien przypaść Kiszczakowi a „Solidarność” jako pierwsza naiwna powinna zadowolić sie tym, że pozwala jej sie organizować w III RP jakieś uroczystości.

    POLSKA NA MIARĘ NASZYCH MOŻLIWOŚCI
    Dlatego obchody XX-lecia III RP, która jest spadkobierczynią PRL nie mogą się nie odbyć bez Kiszczaka a przynajmniej sekretarzy PZPR, których udział w budowie tego tworu był podobny do ludzi Wałęsy. Zasypanie podziałów jest warunkiem godnego odprawienia celebry, w której nie zabraknie realizatora projektu uwłaszczenia nomenklatury (znanego jako „wsparcie lewej nóżki”) wraz z nomenklaturą. Jest oczywiste, że w tych uroczystościach nie może wziąć udziału ani red, Wildstein ani też setki tysięcy naiwniaków, włącznie z niżej podpisanym, którym wydawało się, że można stworzyć Rzeczpospolitą bez komuchów, ubeków oraz ich agentów. Polska, którą stworzono 20 lat temu jest Polską na miarę naszych możliwości, dlatego powinniśmy czuć dumę, że w ogóle coś udało się zmienić w PRL-u, przekształconym wg. projektu Kiszczaka w Niepodległą i Najjaśniejszą Rzeczpospolitą, gdzie panuje miłość i powszechna tolerancja dla twórców PRL-u, który to system przecież nie był taki najgorszy. Red. Wildstein nie chce bowiem przyznać, że gdyby nie komuna – pasł by do dzisiaj krowy i mieszkał w lepiance – tak jak mieszkańcy wielu krajów, którzy dobrodziejstwa komuny nie zaznali. A tak, red. Wildstein może spokojnie pisac na temat Wałęsy wiedząc, że nie grozi mu za to 20 lat więzienia lub odszkodowanie w wysokości 10 milionów dolarów. Red. Wildstein musi się jednak liczyć z tym, że jako osoba podważająca nasze niewątpliwe osiagnięcia i to z gruntu wrogich naszej władzy pozycji – będzie napiętnowany i chłostany biczem – słusznej przecież krytyki Gazety Wyborczej. Redaktora Wildsteina nie usprawiedliwia przecież fakt, że za jego krytykanctwem stoi parę milionów naiwniaków, którzy nie wyczuli, skąd wieje wiatr i dokąd on wieje. Trzeba było wiać 20 lat temu a nie wymadrzać się dzisiaj….

    Dobre 0

  17. Drogi Bronku!

    Niestety, nie rokuję dobrze obozowi prawdy i sprawiedliwości w Polsce.

    Od maja 1926 r. nieprzerwanie w polskiej przestrzeni publicznej dominują kłamstwo i niesprawiedliwość.

    Siły zła są bardziej potężne niż przypuszczasz.

    Za kilka miesięcy przejmą władzę nad TVP i „Rzeczpospolitą”.

    Znowu będziesz osamotniony i przegrasz.

    Twój znajomy Lesław Maleszka znowu będzie górą.

    Niestety, uczciwość w naszym kraju nie popłaca.

    Mylisz się jednak w wielu sprawach. Na przykład w ocenie Lecha Wałęsy.

    Jako doświadczony dziennikarz, wielokrotnie okłamany przez rozmówców, wierzę głównie dokumentom, najlepiej oryginalnym, i logice. Z dokumentów jasno wynika, że Lech Wałęsa współpracował z SB w latach 1970-1976. Logika zaś podpowiada, że pomagał komunistom dalej w latach 1976-1995.

    Pomógł spiskowcom z PZPR (m.in. Stanisławowi Kani i Wojciechowi Jaruzelskiemu), którzy chcieli usunąć Edwarda Gierka, rozkręcić strajk w Gdańsku w sierpniu 1980 r.

    Gdy protesty wymknęły się spod kontroli, wyciszał ruch Solidarność.

    Gdy komuniści zdecydowali się wprowadzić stan wojenny, podgrzewał atmosferę, by komunistom łatwiej było przekonać ludzi, że ta Solidarność to groźna organizacja i trzeba ją zlikwidować.

    Lech Wałęsa pomógł uśpić Solidarność w grudniu 1981 r.

    Umożliwił powstanie rządu niekomunistycznego w 1989 r. i usunięcie komunistycznego prezydenta, bo komuniści szybko zorientowali się, że lata 1990-1992 będą bardzo ciężkie i odium za to spadnie na ówczesne władz.

    Podzielił ruch solidarnościowy w 1990 r., zresztą wspólnie z braćmi Kaczyńskim, którzy dostrzegli w tym szansę na wypłynięcie na szersze wody i wtedy nie przeszkadzała im SB-ecka przeszłość Lecha Wałęsy (Dziś Kaczyńscy mówią, że nie przypuszczali, że Wałęsa nadal współpracował wówczas z komunistami).

    W 1995 r. Lech Wałęsa pomógł Aleksandrowi Kwaśniewskiemu wygrać wybory prezydenckie, m.in. proponując podanie mu nogi zamiast ręki.

    W 1995 r., sześć lat po udawanym upadku PRL, komuniści mieli znowu pełnie władzy – własny rząd i prezydenta.

    Odnieśli wielki sukces. I to w demokratycznych wyborach. Są mistrzami socjotechniki.

    Wielkie są zasługi Lecha Wałęsy dla komunistów. Kochają go za to. Pokazał to m.in. poseł SLD Ryszard Kalisz, ciesząc się jak dziecko, gdy Radek Sikorski na początku grudnia 2008 r. brutalnie zaatakował osoby ujawniające prawdę o Wałęsie, nazywając je „karłami moralnymi”.

    Prawda o obozie solidarnościowym, niestety, nie napawa dumą.

    Mylisz się też w sprawie afery Rywina. To była walka bratobójcza, ale nie między Agorą i komunistami, lecz wewnątrz obozu komunistycznego – między grupą Aleksandra Kwaśniewskiego (wspartą przez Adama Michnika i Marka Borowskiego), a rządem Leszka Millera z ministrem spraw zagranicznych Włodzimierzem Cimoszewiczem.

    Rząd Leszka Millera był przeciw Konstytucji UE i ograniczeniu suwerenności naszego kraju, a grupa Kwaśniewskiego za poddaniu się Brukseli.

    Tak bardzo nienawidzisz komunistów, że nie potrafisz rozróżniać dobrych komunistów od złych.

    Więcej możesz przeczytać w serwisie http://www.historiarl.info.

    Wiele rzeczy Cię tam zaskoczy, szczególnie moja pewność, że to Michaił Gorbaczow zaplanował, zainicjował i przeprowadził demontaż komunizmu w całym Układzie Warszawskim.

    Taka jest prawda, której nawet Ty nie potrafisz przyjąć.

    Pozdrawiam

    Jurek Krajewski

    PS. Gdybyś nie pamiętał, przeszliśmy na ty pracując razem w „Życiu Warszawy” w 1994 r.

    Dobre 0

  18. S.M. pisze:

    Popieram Wałęsę, a nie p. Wildsteina. Pamiętam stan wojenny i to co znaczył wtedy Wałęsą. Pana z nami wówczas w Polsce chyba nie było? „Dokonania” tendencyjnych historyków IPN o Wałęsie właściwie odczytało społeczeństwo. Adam Michnik i „Gazeta Wyborcza” maję tu minimalne zasługi.

    Dobre 0

  19. Tormann pisze:

    A ja mam dziwne przeczucie, że rocznica roku ’89 przebiegnie nie pomyśli establishmentu i establishment też chyba takie przeczucia żywi… Akcja „Wałęsa 2008″ była jakimś przedłużeniem egzystencji tego środowiska, ale prawdą jest, że ono powoli kostnieje i się kruszy. Gafa Pacewicza niespodziewanie przyspieszyła tę destrukcję…

    Polityka miłości padnie, euroentuzjazm w społeczeństwie ostygnie, kontekst Kaczorów-potworów zbladnie.
    Ja się raczej spodziewam, że w paroksyzmie rozpaczy „Wyborcza” spróbuje jeszcze nakręcić jakąś aferę ideologiczną, ale koniec tej formacji jest raczej nieunikniony…

    Dobre 0

  20. PLK pisze:

    Nie III RP tylko PRL-BIS !

    Dlaczego?

    Dlatego że w obecnej Polsce nie ma praktycznie żadnych podobieństw do II RP a jest cała masa podobieństw do PRL. Przykładów nie podam bo każdy sam widzi.

    Co do Wałęsy:

    moim zdaniem nie mały epizod tylko agenturalna działalność na rzecz komunistów od lat 70. do 89 roku. (Archiwa są w Moskwie i u Kiszczaka, Michnika etc., bo chyba nikt nie wieży że teczka przywódcy opozycji leżała sobie tak o w zwykłym archiwum pomiędzy robotnikami i dziennikarzami)

    Pytanie1:

    Jakie zasługi ma L. Wałęsa dla Polski, Polaków i członków pierwszej Solidarności?

    Bardzo ciekawy jestem czy ktoś przytoczy jedną zasługę obiektywną i bezapelacyjną! Bardzo proszę o odpowiedzi zwolenników L.W.

    Pytanie2:

    Jakie zasługi ma L. Wałęsa dla PZPR, SLD i jej członków?

    Dobre 0

  21. Jurek G pisze:

    Biblia pauperum III RP była projektowana dużo wcześniej przez ‘inżynierów dusz’ przygotowujących miękkie lądowanie dla PRL-owskich elit. A ów sławny polski elektrokardiogram, swego czasu popularyzowany na plakatach, nie bez powodu nie wykazywał najmniejszego nawet impulsu w roku1966. Sapienti sat.

    Dobre 0

  22. SOP78 pisze:

    Jak zwykle trafna diagnoza stanu. Michnik w ornat się ubrał i na mszę ogonem dzwoni. Wałęsa jest pionkiem w w tej grze, nawet nie hetmanem czy skoczkiem. Na micie Wałęsy salon III RP pragnie oprzeć swoje prawa. Dawny przywódca solidarności wykpiwany tak bezlitośnie jeszcze kilka lat temu przez salonowe media za prymitywizm, ciemnogród (czyli katolicyzm), falandyzację prawa itp. nagle stał sie bohaterem, bo ktoś śmiał powiedzieć, że w jego życiorysie, konkretnie w młodości, nie wszystko było ok. Że była krótka współpraca z SB, a potem, co znacznie gorsze, mataczenie i niszczenie dokumentów w okresie prezydentury.
    Manipulowanie faktami jest w Polsce tym łatwiejsze, że większość społeczeństwa nie interesuje się ani polityką, ani historią. Można więc, jak w powieści Orwella, codziennie tworzyć nową wersję historii, a dużej grupie obywateli wcale to nie będzie przeszkadzać.
    Ja jednak nie mam jeszcze na szczęście demencji starczej, a jednocześnie żyję na tyle długo, że PRL stanowiła istotną część mojego życia. Dobrze więc pamiętam, czym było to państwo, czym była PZPR i jej bijące serce, czyli milicja i SB. Smutkiem napawa mnie fakt, że aż tak wielu ludzi w tym podobno katolickim kraju umoczyło się w szambie świadomej współpracy ze zbrodniarzami. Ale prawdziwe obrzydzenie wzbudza we mnie ich dzisiejsza postawa – mataczenie, ukrywanie prawdy oraz brak wyrzutów sumienia i skruchy. A podobno większa jest radość w niebie z jednego nawróconego, niż z 99 sprawiedliwych…

    Dobre 0

  23. fritz pisze:

    grzeg Pisze:
    13/01/2009 o 21:07
    Sławek.Omar Pisze:
    13/01/2009 o 20:18


    Pofantazjujmy jednak, załóżmy że następne wybory PiS wygrywa większością konstytucyjną. Niech Pan sobie wyobrazi teraz reakcje polskich i zagranicznych mediów. Myślę, że łatwiej tę władzę zdobyć, niż ją utrzymać. Mamy to już przecież za sobą.

    ———————————

    W moim rozumieniu celem nie jest to, by PiS wygrał większością konstytucyjną. Celem jest to, żeby PiS nie musiał wygrywać w takiej skali, a mimo to państwo było prawdziwie wolne i demokratyczne. Do tego jeszcze parę lat, ale bądźmy dobrej myśli.

    *** Problem polega na tym, panstwo bylo wolne i demokratyczne potrzebna jest zmiana konstytucji. Bez tego zmiany beda kosmetyczne poniewaz powazeniejsze beda blokowane przez TK. Co gorsza, TK zaczyna wprowadzac wlasne prawo zamiast sprawdzac jego zgodnosc z konstytucja, co jest oczywiscie sprzeczne z intencja ustawodawcy, tzn. sie Narodu.

    Dlatego konieczna jest wiekszosc konstytucyjna.

    ….Demokracja i wolność wygrają i tak.

    *** Jezeli bedzie teren na ktorym bedzie mozna wygrywac. Wszystko zmierza w kierunku likwidacji Polski w sensie niepodleglego panstwa.

    Dobre 0

  24. Walikoń pisze:

    No tak, konkluzje słuszne, ale jakieś rozlazłe. Brakuje werwy Mistrza Macieja.
    Do Wałęsy ma zastosowanie zasada zaufania rozumianego dynamicznie (w odróżnieniu od rozumianego statycznie – vide casus J. Piłsudskiego).
    Było bo było, takie były czasy. Lechu, gdyby się nie odzywał, osiadł w jakimś trudno dostępnym miejscu, kto wie może by się ostał …

    Adam Szkodliwy brzytwy się chwyta, chyba jednak pójdzie na dno razem z Lechem.
    Z wyrazami otuchy, &

    Dobre 0

  25. kaem pisze:

    @ Sławek.Omar
    Bardzo gorzki ten pański komentarz, ale niestety bardzo prawdziwy. W dwadzieścia lat po tzw. odzyskaniu niepodległości, mamy radykalną poprawę bytu materialnego w stosunku do 50 lat PRL. Drobne pytanie – czy ta poprawa jest na miarę włożonej pracy i istniejących (potencjalnie) możliwości i czy za ten cud gospodarczy płacić będą tylko nasze wnuki, czy też i prawnukom się oberwie.
    Ale jest także to, na co Pan zwraca uwagę – totalna pauperyzacja moralna i intelektualna narodu, likwidacja prawdziwych elit i zastąpienie ich fałszywkami. Jak długo jeszcze będziemy mogli mówić o Narodzie Polskim wyróżniającym się czymś więcej niż używanie języka (zbliżonego do) polszczyzny?
    A wracając do zasadniczego wątku artykułu – Wałęsa „powstał” jako przywódca sierpniowego strajku w stoczni. Może najbliższe otoczenie miało pewne wątpliwości, ale dla całej Polski był bohaterem. Po stanie wojennym – męczennikiem. Nikt mu w intelekcie remanentu nie przeprowadzał. Po skończeniu kadencji pierwszego prezydenta III RP stał się naturalnym kandydatem na następnego. A potem mleko się wylało. Gdy zaprezentował wszystkie swoje walory (intelekt, kulturę, znajomość polityki zagranicznej, talent do doboru współpracowników a zwłaszcza kapciowych, skłonności do wzmacniania nóg, ze szczególnym uwzględnieniem lewej) nikt już nie miał wątpliwości – dwoma kadencjami prezydenckimi obarczono człowieka schorowanego (bo to i goleń i choroba filipińska), z zaburzeniami pamięci (nie pamiętał czy skończył studia), ale wielkiego duchem Podołał! Ale też trochę jakby w sprawie Rywina nieco podpadł. Zatem co nam jako symbol tych dwudziestu lat szczęśliwych przyjąć pozostało? Do wyboru mamy premierała bandytę (choć człowieka honoru), wodzusia kretyna i pijaczka – krętaczka. No to już ten spawacz chyba? A że mu palma totalnie odbiła i nadyma się tak, że ani chybi kiedyś pęknie? No cóż, trzeba będzie przewietrzyć

    Dobre 0

  26. Krzysztof 1 pisze:

    Na okrągły stół patrzę okiem zrozumienia i wyrozumiałości,w takim sensie,że stał się bezkrwawym przejmowaniem,czy dzieleniem władzy mimo wszystko byliśmy w PRL(jakby nie było państwo totalitarne z silnym jeszcze aparatem przymusu).Natomiast jak pomyślę,że w tym roku zbliża się okrągła rocznica i My w Wolnej już Polsce, będziemy w tę rocznicę patrzeć jak oddawane są honory i zaszczyty komunistom,którzy tak naprawdę zmuszeni zostali pod presją Narodowej siły oddać władzę oraz pod naciskiem ekonomicznym(PRL=bankrut) a także pod silną presją zachodniego świata(na czele z USA),to po prostu będzie to SKANDAL i DRWINA z ofiar komunistycznego reżimu oraz kpina z PRAWDY HISTORYCZNEJ.Pojawią się zapewne Jaruzelski i Kiszczak ze swoimi opowiastkami jak to oddawali wspaniałomyślnie władzę w wyniku ich „wielkiego patriotyzmu”.Dlatego też, życzyłbym sobie aby ta rocznica została po prostu zignorowana przez środowisko dawnej antykomunistycznej opozycji na rzecz innej np.wybory do sejmu kontraktowego,aby uniknąć teatru farsy.Poza tym w wielu sprawach się z panem zgadzam i pozdrawiam panie Bronisławie.

    Dobre 0

  27. Kazimierz pisze:

    Panie Bronku , zgadzam się z Panem w 100% .
    Dziękuję i pozdrawiam
    Kazimierz

    Dobre 0

  28. student prawa UAM pisze:

    Znakomita recenzja ostatniego dwudziestolecia !!! Brawo !!
    Gdyby nie było takich wspaniałych dziennikarzy jak Pan, można by się kompletnie załamać. Cieszę się, że ma Pan identyczne poglądy jak ja i moja rodzina.
    Niezrozumiałe i zaskakujące jest to, że tak wielu ludzi z tego Narodu tego, co Pan powyżej napisał NIE ROZUMIE !!?????
    Przecież nie wszyscy z nich mają za sobą jakieś epizody z SB, jak np. bohater tego artykułu.

    Dobre 0

  29. wiktor1 pisze:

    Sprawa jest bardzo prosta. Cenckiewicz i Gontarczyk wypuścili knota, co większość Polaków zauważyła rozumiejąc, że rozmowy z SB, to jeszcze nie współpraca z tą służbą. No, a Wildstein, jak to on, antyszambrował w GW zaraz po powrocie do Polski, ale szybko musiano poznać się na nim i nie wpuszczono dalej. A teraz wylewa żale. Swoją droga straszliwie komicznie wygląda ten gość ze spiżowym spojrzeniem, gdy pamięta sie, że dzielnie walczył o wolnośc, ale … w Paryżu. A gawiedź żądna igrzysk tak rozczuliła się listą Wildsteina, że dalej mu robi klakę.

    Dobre 0

  30. grzeg pisze:

    Sławek.Omar Pisze:
    13/01/2009 o 20:18


    Pofantazjujmy jednak, załóżmy że następne wybory PiS wygrywa większością konstytucyjną. Niech Pan sobie wyobrazi teraz reakcje polskich i zagranicznych mediów. Myślę, że łatwiej tę władzę zdobyć, niż ją utrzymać. Mamy to już przecież za sobą.

    ———————————

    W moim rozumieniu celem nie jest to, by PiS wygrał większością konstytucyjną. Celem jest to, żeby PiS nie musiał wygrywać w takiej skali, a mimo to państwo było prawdziwie wolne i demokratyczne. Do tego jeszcze parę lat, ale bądźmy dobrej myśli.

    Powojenna historia Polski to spirala następujących po sobie przymrozków i odwilży, a każda odwilż niesie coś więcej niż poprzednia. Całość idzie w dobrym kierunku. Jeszcze jedna odwilż i nawet PiS nie będzie musiał wygrywać większością konstytucyjną. Demokracja i wolność wygrają i tak.

    Dobre 0

  31. Nowak pisze:

    żenujące… dobrze, że wiara w sb-ckie teczki gór nie przenosi, bo Szerpowie mieliby do p. b. prezesa słuszne pretensje o pozbawienie wpływów dewizowych.

    w sumie p. b. prezes zdaje się zachowywać tak, jak ten dureń z Solidarności, co złożył wniosek o wotum nieufności dla rządu Suchockiej i ten popapraniec, co przez sraczkę nie zdążył na głosowanie… w efekcie czego postkomuniści wzięli władzę.

    Nie podoba się Okrągły Stół, Mazowiecki i wszystko, co później? P.b. prezes zechce więc oddać władzę czerwonym i załatwić wszystko od nowa – po swojemu. Ciekawe, czy w duchu Pinocheta (obdarowywanym swego czasu przez ciepłych chłoptasiów obrazem Matki Boskiej).

    No i wtedy będzie git.

    Dobre 0

  32. fritz pisze:

    Swietny przyglad stanu rzeczy.

    Autor zauwaza i stwierdza wiele slusznych rzeczy. Nie stawia jednak zasadniczego pytania. Jaki sens ma to postepowanie, co jest jego celem. A wiec jaki sens ma takie …Modelowanie Polaków

    … Miało ona wyeliminować poczucie narodowej dumy stanowiącej, zdaniem tegoż salonu, pożywkę dla nacjonalizmu. W zamian należało budować kompleks winy i niższości Polaków. Eksponowane były momenty wstydliwe i dwuznaczne, a heroiczne – poddawane rewizji, ośmieszane albo relatywizowane.

    *** i wmowic Polakom uczucia bycia podludzmi (polskie poczucie niższości, tworzenie kompleksow) w stosunku do reszty Europy, a zwlaszcza zachodniego sasiada automatycznie wrecz przyjmujacego pozycje nadludzi, herrenrasse.

    Cel jest oczywisty: nie ma panstwa bez narodu a Narodu nie ma bez swiadomosci Narodowej, ktora jest swiadomoscia historyczna tworzaca wspolny kod kulturowy razem z litaratura narodowa.

    Celem jest przeksztalcenie Polski w polskojezyczny region europejski o politycznym znaczeniu niemieckiego landu. Regionu zamieszkalego przez wynarodowiona mase biologiczna bedacego naturalna prowincja Niemiec.. ktora z czasem przeksztalci sie w slowian luzyckich.

    Znajomosc historii i literatury narodowej jest wlasnie wrecz wypalana ze szkol przy pomocy tzw. reformy szkolnej nierzadu herr Tusk. Obraz tego, co sie dzieje przedstawil prof. Nowak, historyk z UJ:

    Tytul: Prawdziwy koniec historii
    Andrzej Nowak
    http://www.rp.pl/artykul/9157,235811_Prawdziwy_koniec_historii_.html

    herr Tusk nie jest samemu. Ma calkowite poparcie olbrzymiej wiekszosci mediow dzialajacych w Polsce, a wiec GW zwalczajaca Polski Patriotyzm wrecz ogniem i mieczem i calej prasy wydawanej przez Niemcow kontrolujacyh 80% rynku.

    Dlatego wlasnie sir J.Kaczynski i PiS sa tak wsciekle atakowani przez te media. Kaczynscy i PiS oznaczaja dume z polskosci i Polski, a wiec reprezentuja wszystko to, co herr Tusk, postkomuna i media reprezentujace interes innego panstwa chca zniszczyc.

    Okragly stol w 1989 byl koniecznoscia.
    Byl kompromisem poniewaz powstal w czasie istnienia bloku wschodniego, byl wylomem w jego strukturze umozliwiajacym przemiany w innych krajach. W takich warunkach Mazowiecki zostal premierem i powstal sejm kontraktowy.

    Zmiany w innych krajach nie wymagaly kompromisow. Komunisci zostali odsunieci od wladzy.

    Jak sie pozniej okazalo, Mazowiecki nie to, ze nie zrobil tego co przeprowadzono w innych krajach, dekomunizacje i lustracje, tylko wrecz przeciwnie, zaczal przeprowadzac komunistow po „grubej kresce” do wolnej Polski, okazal sie w tym samym „ich” czlowiekiem, nie naszym.

    Dziela dokonczyl nastepny rzad partii aferalnej KL-D, slynacej z afer korupcyjnych, stwarzajac cale struktury polityczne wprowadzajace postkomune wlaczenie z przejeciem calego komunistycznego aparatu bezpieczenstwa bedacego ramieniem KGB kontrolujacej Polske pod okresleniem sluzb specjalnych i WSI. KL-D nazywa sie dzisiaj PO a jej szefem byl herr Tusk.

    Ukoronowaniem byl prezydent Walesa, ktorego przeszlosc dogonila, dobil Solidarnosc, prawica byl szpiegowana.

    Jezeli za moment odzyskania wolnosci uznaje sie powstanie pierwszego formalnie niekomunistycznego rzadu, to jest to moment powolania rzadu Mazowieckiego.

    Jezeli za moment odzyskania wolnosci uzna sie moment utracenia wladzy przez postkomune, to jest rzad PiS.

    Po przegranych wyborach postkomuna ponownie przejela wladze.

    Dobre 0

  33. Piotr Paweł R pisze:

    Panie Bronisławie!
    Gorzko! Gorzko nam!
    Po spotkaniu wiosną 1981 z Panią Walentynowicz i Panem Gwiazdą w Warszawie nie miałem żadnych złudzeń.
    Ale osoba, której imię i nazwisko jest obłożone klątwą stwierdziła:
    „Stawiamy na Wałęsę, ma licencję, esbecja go nie ruszy”.
    I stawialiśmy dopóki się nie „wypiął”.
    I to wszystko.

    Dobre 0

  34. empiryk pisze:

    Tylko prawda moze nas wyzwolic, wszystko inne to przedluzanie cierpienia. Zlo mozna tylko dobrem zwyciezyc. Zdrowa tozsamosc narodowa to cel o ktory warto walczyc w tym nowym 2009 roku. Zatem do boju. Pozdrawiam serdecznie.

    Dobre 0

  35. basia pisze:

    Bardzo panu dziekuję za świetną analizę i odwagę w edukowaniu sterowanych pilotem tv Polaków,tak wiele kłamstwa ,koniunkturalizmu i zadań operacyjnych w mediach ze pana teksty to jak łyk świeżego powietrza po wyjściu z dusznego pomieszczenia,jeszcze raz dzięki

    Dobre 0

  36. grzeg pisze:

    „Pod koniec minionego roku, według sondaży, spośród osób publicznych największe zaufanie Polacy mieli do Lecha Wałęsy.”

    Jeżeli wyniki sondażu odpowiadają rzeczywistości, to doskonały dowód na to, że demokrację trzeba bronić właśnie przed „salonem” (a nie przed PiS). Jeżeli zaś te wyniki nie odpowiadają rzeczywistości, to może nie ma już czego bronić…

    Na szczęście chyba przesadzam. Prawda leży gdzieś po środku. Przyznam na wstępie, że nie wierzę w wyniki tej ankiety. Być może grupa badanych była niereprezentatywna lub pytanie dziwnie sformułowane. Tak czy owak nie sądzę, by ludzie propagujący ową słuszną zwycięską opcję mogli od razu forsować wyniki wyborów prawdziwych.

    Jak wiarygodne są sondaże, zobaczyliśmy w 2005 roku. Może więc ludzie z jakichś powodów czują, że lepiej zrobią, jeśli pomyślą swoje, a oficjalnie zgodzą się z opinią większości. Jeśli tak, to w pewnym sensie ciągle tkwimy mentalnie w głębokim PRL, wśród przeróżnych ketmanów (i to chyba w każdym tego słowa znaczeniu)

    Faktycznie, idzie rok rocznicowy. Świętować będziemy wygraną komunistów przy okrągłym stole, a wygrali wszystko co było do ugrania. Pieniądze, o jakich wcześniej nie śnili, nietykalność. Przede wszystkim jednak zrzucili z siebie odpowiedzialność za losy kraju. Wielu ludzi tak właśnie czuje… Ale nie powiedzą tego ankieterowi. Rzeczywistość sondaży, rzeczywistość fet i obchodów to taka wielka bańka mydlana i nie należy jej przeceniać.

    Myślę, że to, jak będzie się oceniać ostatnie 20 lat, zależeć będzie dużo bardziej od kondycji gospodarki niż wojny propagandowej. Parę razy już zaklinałem się, że wojna o prawdę została wygrana i żadne ataki na IPN nie są w stanie zatrzymać lawiny, która ruszyła. Nie brak nadętych balonów, rozdmuchanych baniek, ale to tylko pozory.

    Spory oczywiście trzeba będzie toczyć. Zostało jeszcze bardzo dużo roboty, a ironia jest bardzo celną bronią. Myślę, że Pan, Redaktorze, wspaniale potrafi władać tym orężem. Mądrych i zdolnych autorów jest wielu, ale jeśli chodzi o ironię, nie znam tekstu mocniejszego od Pana Alfabetu sprzed ponad roku. Właśnie takie ironiczne kawałki lubię u Pana najbardziej. Proste i mocne jak ten akapit tutaj zaczynający się od „To Biblia pauperum…”

    Dobre 0

  37. Sławek.Omar pisze:

    Szanowny Panie Bronisławie,
    piękne czasy PRL-u, kiedy wróg był ściśle określony, a społeczeństwo w zasadzie jednolite. Było znacznie łatwiej, bo ówczesny świat w biało-czarnym wydaniu był łatwy do zdefiniowania nie tylko przez filozofów, ale również prostych zjadaczy codziennego chleba. Dzisiaj, podobnie jak wielu innych nieszczęśników, znaleźliśmy się w skansenie nie bardzo wiedząc jak zmienić ten stan rzeczy. Wiem, że ceni Pan „Biesy”. Pytanie brzmi, czy ludzie nawet pełni ideałów są w stanie wygrać w konfrontacji z młodym Wierchowieńskim, mistrzem socjotechniki i manipulowania masami? Obawiam się, że to trudne… Dzisiaj biesy mają do dyspozycji nie tylko polską TV, radio, gazety i czasopisma…, mają również do dyspozycji „elity” Brukseli wespół z unijnymi mediami. Do Pana nawet nie trzeba strzelać. Może Pan sobie pisać, co się Panu tylko podoba, tak samo jak ja mogę się z Panem solidaryzować. To Michnik decyduje o tym, kto może dyskutować na forach europejskich i czyj głos na te fora może być dopuszczany. Przekonał się Pan już o tym, prawda? Moja córka ma moje poglądy i głosuje tak, jak ja. Ale jej polskie spory nie interesują. Przeczytała książkę Cenckiewicza tak samo, jak książkę o powstaniu warszawskim, czy styczniowym. Na „Nocną zmianę” patrzyła jak na tani thriller. I co z tego? Nie ma wątpliwości co do naszych „bohaterów”, ale nie pójdzie bronić żadnych racji na barykady, bo to jej nie interesuje. Wmawiam sobie, że ośrodki badania opinii publicznej biorą wyniki badań z sufitu odpowiadając na zapotrzebowanie zleceniodawcy. Jeśli nawet mam 99% pewności, że tak jest, to pozostały 1% nie daje mi spokoju. Pofantazjujmy jednak, załóżmy że następne wybory PiS wygrywa większością konstytucyjną. Niech Pan sobie wyobrazi teraz reakcje polskich i zagranicznych mediów. Myślę, że łatwiej tę władzę zdobyć, niż ją utrzymać. Mamy to już przecież za sobą.
    Jeśli więc Pana analiza jest doskonała, a pewnie taka jest, bo w pełni się z nią zgadzam :) , to przecież nie wypływają z niej żadne optymistyczne wnioski. Gorycz moja tym większa, że na pasterce w czasie kazania proboszcz mojej parafii za przykład do naśladowania podał osobę księdza Malińskiego. Czy mogę zrobić coś więcej, niż nie wpuścić go do domu, kiedy przyjdzie z „wizytą duszpasterską”? Otóż mogę. Przyjmie go żona, a ja w drugim pokoju będę z moim psem oglądał „Mamma Mia!!!”

    Dobre 0

  38. consigliere pisze:

    Panie Redaktorze! Dlaczego nikt nie napisze, że dzisiaj publikowane wyniki ankiet i sondaży, w warstwie politycznej, ( a takie są sondaże dotyczące zaufania do Wałęsy) nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. One mają ją tworzyć. Nie być jej zwierciadłem. Tak jest na całym świecie, nie tylko u nas. Nie znam ani jednego człowieka, który by w nie wierzył. -To polityka, a jak wiadomo ” politik ist scheiss”. Pozdrawiam.

    Dobre 0

  39. antyMonia pisze:

    Zgadzam się z Aliną45, że potrzeba nam paru takich Wildsteinów, którzy będą walczyć o prawdę historyczną ,mówić o sprawach istotnych i nie pozwolą do reszty wciskać kitu o ikonach i pseudoautorytetach.Dzięki panie Bronisławie.

    Dobre 0

  40. rozbark pisze:

    Z wielkim smutkiem przeczytałem Pańską wypowiedz, wypowiedź zasadniczą dla obrazu Polski w bieżącym roku jaką Pan szykuje. Kategorycznie się z Panem nie zgadzam, widzę Polskę lepszą niż Pan ją widzi a Pańska współpraca z pp. Kaczyńskimi, może mimowolna jest moim zdaniem szkodliwa. Wierzę, że Polacy wzniosą się ponad codzienne waśnie i z radością świętować będą różne rocznice, raczej w duchu przyjaźni niż wypominania sobie wzajemnych „grzechów” popełnionych w mijającym dwudziestoleciu

    Dobre 0

  41. pisoman pisze:

    Racja panie Bronku, bałwan i nieuk został wyniesiony na piedestał.Wstydzę się tego ale i ja jestem głupkiem,ponieważ dwukrotnie głosowałem na tego pana.

    Dobre 0

  42. EKLOS z Gdańska pisze:

    Przyznam Panie Redaktorze ze nie doczytałem do końca artykułu ale zorientowałem się że nie warto , dlaczego? Wystarczy wymienić Naród na: lepszy , mądrzejszy , szlachetniejszy – na taki model jak np. członkowie i zdecydowani sympatycy PIS-u , że o Panu nie wspomnę . Wtedy wszystko będzie szło „jak z płatka” a Rosja i wszelkie inne wraże siły polegną a wszelkiej maści agenci i TW zostaną zneutralizowani , oraz osuną się w niebyt. Niestety Naród jest obecny i trochę się miota , ale tak było, jest i pewnie będzie, chyba , że uda się wszystkich przemienić w anioły (Pana też). Nawet POeta o tym marzył , ale były to tylko marzenia.

    Dobre 0

  43. POfob pisze:

    Ciekawy fragment

    W tej samej audycji wypowiedział się poseł LPR do Parlamentu Europejskiego prof.
    Mirosław Piotrowski. – Przy Okrągłym Stole i w Magdalence został przyklepany
    układ mafijny. Na moment zostały przekazane pozory władzy ludziom tzw. opozycji,
    na których Czesław Kiszczak mógł polegać, których akta miał u siebie -
    powiedział. Zdaniem Piotrowskiego ci ludzie są zakładnikami Kiszczaka i nie mogą
    przeprowadzić lustracji, bo zostałaby ujawniona ich agenturalna działalność, co
    spowoduje ich „spalenie w środowisku” i „zostaną utracone aureole autorytetów
    moralnych”.

    Dobre 0

  44. Koja pisze:

    To nie Wałęsa ma tak dobre sondaże,ale to przede
    wszystkim Jarosław Kaczyński,ma tak fatalne sondaże popularności !

    Działa to na zasadzie:pieniądz gorszy wypiera lepszy.
    Głupszy wypiera lepszego a,że głupich w Polsce nie
    brakuje to i sondaże są takie,jakie są.

    Dobre 0

  45. wojtekmm pisze:

    Brakuje mi opisu osaczania mediów publicznych. Widać, że są jeszcze tacy co myślą. Obawiam się, że ten ANTYPALIKOTYZM, czyli ukazywanie zwykłej prawdy taka jaka jest, ściągnie na autora prześladowania, przy których prześladowania o.Rydzyka czy np. prof. Nowaka itd są drobnostką.

    Dobre 0

  46. AMC pisze:

    Zwykle jest tak, że twórcami historii są wybitne jednostki, które maja wizję i są zdolne do realizacji tej wizji pociągnąć za sobą cały naród. W przypadku Solidarności było odwrotnie. Wybitnym okazał się naród, a jednostki które nim przewodziły okazały się skorumpowane, zakłamane, tchórzliwe i sprzedajne, nieodporne na manipulacje i pokusy „nachapania się”, czym nęcił ich pewien charyzmatyczny elektryk z Matką Boską w klapie. Brak przywództwa spowodował, że nie umieliśmy wykorzystać wielkiej szansy otwierającej się przed nami i znaleźliśmy sie w przysłowiowych malinach, w których będziemy siedzieć, kto wie, może przez kilka pokoleń?

    Dobre 0

  47. Miłosz Resztak pisze:

    Brawo Panie Redaktorze,
    jak zwykle jest Pan niezawodny w pisaniu wyważonych a jednak ostrych jak brzytwa (widocznie dużo Pan przeczytał ;) ) felietonów. Dzięki Panu, Ziemkiewiczowi i ks. Isakowiczowi-Zaleskiemu mam wrażenie, że żyje w relatywnie wolnym kraju.
    Pozdrawiam!

    Dobre 0

  48. Jerzy Trammer pisze:

    Wątpię, czy wzrost popularności Lecha Wałęsy (zakładając, że sondaż był robiony rzetelnie i jest istotny statystycznie) spowodowała kampania „Gazety Wyborczej”. NIe trzeba przeceniać roli prasy i „Wyborczej”. Prasę czyta bardzo mało i wciąż mniej Polaków – to po pierwsze. Po drugie prasa i w tym „Wyborcza” nie ma mocy zmieniania poglądów Polaków – proszę sobie przypomnieć rzeczy, za którymi „Wyborcza” była (i to w czasach, gdy prasę czytano bardziej masowo niż dziś), a większość Polaków była kontra – przykładem (jednym z wielu) było poparcie dla Mazowieckiego jako kandydata na prezydenta, i jednocześnie jego klęska w tychże wyborach, i sukcesy Wałęsy i Tymińskiego, których „Wyborcza” ostro zwalczała.

    Dobre 0

  49. POfob pisze:

    Brawo panie Wildstein ! Jakze inna Polska (zdrowa i prawdziwa spadkobierczyni II RP)bylaby gdyby na samym poczatki zrobili to co zrobily Niemcy i Czesi.

    Dobre 0

  50. alina45 pisze:

    Panie Bronislawie ,mam taką samą diadnozę i pojąc nie mogę że ludzie nie rozumieją o co naprawdę chodzi Michnikowi i jego ludziom honoru” .Tak malo myślą ,przejmują całe „akapity ” z piewców IIIRP i identyfikują się z nimi .Kiedy w końcu otworzą oczy ? a może potrzeba im mówić „kawa na ławę ,bo aluzji nie rozumieją .Potrzeba paru takich Brobisławów którzy dzień w dzień będą o tym mówić ,może w końcu dotrze to do dość bezmyślnego społeczeństwa

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.