Kto bruka narodową pamięć

W nagonce na autorów książki o Wałęsie, która okazała się nagonką na IPN, najcięższym oskarżeniem jest brukanie pamięci narodowej. Pokazując epizod współpracy lidera „Solidarności” z SB, niszczymy podobno jego wizerunek, a tym samym obraz tego niezwykłego ruchu. Wcześniej podobne oskarżenia posypały się na głowy historyków, którzy analizowali prawdopodobieństwo namierzenia ukrywającego się Zbigniewa Bujaka przez Służbę Bezpieczeństwa. SB bowiem z jakichś powodów – pewnie po to, aby śledzić jego poczynania – wstrzymała aresztowanie Bujaka.

Dyrygenci chóru medialnego, który zagłuszyć ma jakąkolwiek refleksję, wołają, że przyjęcie takich hipotez musi prowadzić do wniosku, iż to komunistyczne służby sterowały antykomunistycznym ruchem oporu. Interpretacja taka jest nie tylko nonsensem. W rzeczywistości prowadzić musi do przyjęcia absurdalnych hipotez, przeciwko którym jakoby jest zwrócona.

PRL był państwem policyjnym. Jego służby usiłowały kontrolować wszelkie inicjatywy społeczne. Próbowały wnikać w głąb struktur opozycji, aby je zniszczyć. Wyobrażenie, że nie udało się im zwerbować żadnych agentów ani odnieść żadnych sukcesów, jest po prostu śmieszne. W policyjnym państwie policja jest najważniejszym instrumentem sprawowania władzy. Pisanie historii z pominięciem jej roli jest niemożliwe, a taką historię usiłowano nam serwować w III RP. Jeśli przyjmiemy, że odnotowanie jakichkolwiek sukcesów w działaniach SB przeciwko opozycji jest tej opozycji dezawuowaniem, to tym samym musimy ją wbrew zdrowemu rozsądkowi dezawuować. Jeśli uznamy, że udane próby wniknięcia SB w struktury „Solidarności” kompromitują ten wielomilionowy ruch, to sami ogłaszamy jego kompromitację.

Wielkość „Solidarności” polega na tym, że odniosła zwycięstwo pomimo wszystkich środków totalitarnego państwa zmobilizowanych przeciw niej i działań w nią wymierzonych, z których wiele przynieść musiało władzy doraźne sukcesy. Najbardziej pamięci „Solidarności” szkodzą ci, którzy usiłują cenzurować jej dzieje. Ta historia potrafi się sama obronić.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(155) Komentarzy do “Kto bruka narodową pamięć”

    -
  1. john pisze:

    Panie Bronisławie to wszystko myśmy wiedzieli już dawno temu
    ale mówienie o tym to było oszołomstwo itp.wg GW
    i część ludzi w to uwierzyła stąd te komentarze jak wyżej lub niżej.Pozdrawiam i życzę cierpliwości w dążeniu do prawdy, która zwłaszcza młodym pokoleniom jest tak potrzebna.

    Dobre 0

  2. Piotr pisze:

    Tzw elity polityczne tj Michnik i spółka uwielbiają zamiatać pod dywan. Jak się zamiecie to tego nie było i można mówić jak to jest ładnie w naszym kraju.
    Widać , że za długo przebywali w komuniźmie i nasiąkli jego ideologią . Cały czas stosują tą zasadę po 1989r .
    Ale tak żyć się nie da. Polacy pragna prawdy nawet tej najgorszej.
    Ja chcę znać prawdę

    Dobre 0

  3. Tomasz Stramel pisze:

    @ monika

    Przepraszam, ale sprawiasz wrażenie, jakby cię wybudzono z długiej hibernacji. Przecież L. Wałęsa nie wypiera się kontaktów z SB! Zaprzecza jednak, jakoby podpisał zobowiązanie do współpracy i pracował jako świadomy, tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa. (A. Gwiazda mówi, że Wałęsa był jawnym współpracownikiem SB – rozmawiał z esbekami i negocjował. I to się pokrywa z wersją Wałęsy.)

    Nie wiem, czy miałaś kiedyś okazję być przesłuchiwaną przez śledczego. Wiedziałabyś, że zawsze śledczy namawia przesłuchiwanego do przyznania się do zarzucanych mu czynów. Podchodzi z różnych stron: to postraszy, to zaapeluje do rozsądku, to się zdenerwuje („już ja ci *** pokażę”), to niby zbrata z przesłuchiwanym, („po co ci to wszystko, przyznasz się i damy ci spokój”), nadepnie na dumę („nie chcesz się przyznać, bo jesteś tchórzem”), zdołuje („myślisz, że ktoś się za tobą wstawi? nikogo twój tyłek nie obchodzi. Chcesz cierpieć za nic, tak bez sensu?”). Najgorzej jest wtedy, gdy jako osoba świadoma swoich czynów wiesz, że nie zrobiłaś tego, co chcą ci wmówić. Ale cały czas masz wybór: przyznać się lub nie. Przyznasz się – pozornie ulga, ale zaraz zaczną cię ciągnąć za język o twoich wspólników, których przecież nie miałaś! Nie przyznasz się – ryzykujesz dalsze tortury psychiczne. Która droga jest lepsza?

    Wczuj się w sytuację kogoś, komu nie jeden śledczy, lecz pół narodu usiłuje wmówić coś, czego nie robił. Toż to właśnie peerelowskie i sowieckie służby celowały w wymuszaniu przyznania się do winy, której nie było. To smutne, że dziś wielu Polaków nawiązuje – często nieświadomie – do tej niechlubnej tradycji.

    L. Wałęsa ma szczególne „szczęście”: najpierw musiał stawić czoła śledczym z socjalistycznych służb, próbującym go wmanewrować m.in. w szpiegostwo na rzecz USA, teraz stawia czoła rzeszy domorosłych oskarżycieli, wyciskających zeń przyznanie się do współpracy z ww. socjalistycznymi służbami. Po ludzku mu współczuję. A i wszystkim agresywnie myślącym życzę więcej ludzkich uczuć.

    Dobre 0

  4. adwokat pisze:

    Dla mnie paradoksem jest też w tych dyskusjach fakt, że bojownicy o wolność słowa chcą zakazać określonych publikacji – a chyba nie o to walczyli.A może dziś cenzura jest bardziej subtelna?

    Dobre 0

  5. Wojtek pisze:

    Tak to swieta prawda. Bohaterami narodowymi sa Bracia K Gwiazda Wyszkowski Walentynowicz no i oczywiscie Wildstein i Semka . Kto bedzie o nich pamietal za 10 lat ?

    Dobre 0

  6. AA pisze:

    Nie jest wazne, czy pamiec narodowa jest gorna, czy durna. Wazne, zeby byla nasza. Prawdziwa. Wazne zeby byla w ciaglym uzyciu jako madrosc Narodu, jako nauczycielka zycia, a nie wisiala w muzeum w cennych ramach . Ona ma zyc, budowac zycie Narodu, wzrastac wraz z Nim. Narodowi nie jest potrzebne zadne upiekszenie, przemilczenie ,ubogacenie, czy wybielenie jego historii. Pamiec ma byc punktem wyjscia do tego w realnym zyciu. Zeby efekt byl dobry, pamiec musi byc zdrowa, bezkompromisowo uczciwa, niepoprawna politycznie. Jak nie probujemy isc w zycie uczciwie, w oparciu o swoja pamiec, o swoja rzeczywistosc, to albo zbytnio pamietamy dobro i przedawkowujemy poczucie wlsnej sily i wspanialosci a przez to popadamy w nieostroznosc, latwowiernosc i naiwnosc, albo zbytnio pamietamy zlo i wtedy widzimy w kolo wrogow, chcemy sie mscic, nadmiernie zabezpieczac, zyc w nieufnosci, w niepokoju…A prawda lezy posrodku.Tylko nieretuszowana prawda pozwala tak Narodowi, jak i kazdemu czlowiekowi z osobna odnalezc SIEBIE, SWOJA droge i SWOJE miejsce. Kto zaznal tej pierwszej „Solidarnosci”, ten wie dobrze , ze Narod to duzo, duzo wiecej, jak suma jednostek, zwlaszcza Narod polski, jak chyba zaden rozumiejacy prawdziwa wolnosc. Calkiem mozliwe ze nawet znaczna wiekszosc jednostek sie „umoczyla” we wspolpracy z czarwonym okupantem, w jakichs „dwa szaga w pieriod i szag nazad”. Czasy byly ciezkie. Za niemal kazda z 11 milionow decyzji o wstapieniu do „Solidarnosci” stal heroizm, gotowosc poswiecen, chocby po ofiare z krwi, czy wytrwanie ile bedzie trzeba „o chlebie i wodzie”,byleby Polska odzyskala wolnosc..Dziwne , ze po ’89 nikt juz tej checi nie podtrzymywal, ale tez i trudno nazwac Narodem tych, co byli przy „Okraglym stole”. Solidakni dzialali z cala swiadomoscia, ze ‘nasz jest ten dzien, a jutro jest nieznane”To bylo bohaterstwo robic co sie da, a byc przekonanym, ze noc komuny juz jest blisko, wraz z jej niewatpliwym odwetem. Byli i optymisci , juz sie zupelnie nie oszczedzajacy, dodajacy sobie sil zawolaniem „Odpoczniemy w wolnej Polsce”. „Solidarnosc byla zywiolem poteznym, ktory juz mogl wszystko ,zywiolem nieokielznanym, ale i nie sprowokowanym . Mimo oslabiania od wewnatrz przez SB, jeszcze w marcu ’81 zbyt silnym dla Ukladu . Nie na wiele sie tu przyda standartowe podejscie do historii. Kazdy z czlonkow „Solidarnosci”,/poza podstawionymi nielicznymi kapusiami/, zasluzyl na pomnik.Zasluzyl i Lech Walesa, choc teraz robi co moze, jakby sie chcial go pozbawic.Umoczyl sie chyba najbardziej. Jednak jego wystapienia porywaly tlumy, niwelowaly w sluchaczach poklady strachu , dodawaly wiary nadziei, sily, optymizmu. Zapewne wielu pomogl sie odnalezc i umocnic. Kazdy prawdziwy mezczyzna pragnal byc jego gorylem, ojcowie, przy poparciu matek, staczali w urzedach boja, by nadac synom jego imie. Zapewne i on z czasem znajdzie swoje poczesne miejsce wsrod armii Bohaterow Bezimiennych, ktorzy „obalili komune”, miejsce na imiennych pomnikach pozostawiajac tym’ ktorzy zlozyli NARODOWI najwyzsza ofiare, ofiare zycia. Zapewne trudno bedzie sie pogodzic z takim zapisem historii tym, ktorzy mysleli , ze bedzie jak zawsze – dostojnie i z mozliwoscia wklamania swojej roli w historie, dla uzasadnienia swojej pozycji spolecznej, czy materialnej. Czas pisania historii najnowszej sie dopiero zaczyna. Za duzo wokol klamstwa, a ssanie prawdy jest ogromne. Wierze, ze ten rozdzial sie bedzie konczyl mniej wiecej tak~”Z czasem Narod tak sie rozpedzil w szukaniu prawdy, ze wykryl i rozliczyl wszystkich pasozytow i agentow obcych panstw, przezytki komuny i postkomune, a ci , ktorych ustanowil swoimi przywodcami i nauczycielami, juz sie nadawali na pomniki. Obdarzeni powszechnym zaufaniem stworzyli w kraju dobre warunki dla zycia i rozwoju w normalnosci i prawdziwym pokoju.” ‘

    Dobre 0

  7. franek pisze:

    Nie wie Pan o co chodzi w oskarzaniu Walesy, Redaktorze? A niechze Pan przeczyta kiedy komentarze pod swoim tekstem. Ta cholota wierzaca, ze cala nasza droga do niepodleglosci byla manipulacja, ze Michnik siedzial na niby, ze Walesa internowany byl na wczasach, juz tu nawet gdzies czytam, ze i Bujak byl aresztowany dla niepoznaki, bo specjalnie przed amnestja! Ta cholota, ktorej kiedys albo wszyso wisialo, albo byla w powijakach, bo kto inny moglby tak powiedziec o czlowieku, ktorego ucieczce przed SB kibicowala cala Polska? Rozpanoszenie sie tej choloty, to zbiorowe szalenstwo ma dla niektorych sens: to swietnie zagrzany do boju elektorat! Nie widzi Pan tego, Redaktorze, nie robi sie Panu niedobrze?

    Dobre 0

  8. Rafal Ryszard pisze:

    Jak wsiadam do samolotu, i jest tylko gaz/wyb – nie biore do reki. Nawet, jak czasami przy koncu lotu brakuje papieru toaletowego – tez nie biore ( to sie nawet do d… nie nadaje).
    Czy Panstwo sobie wyobrazacie, jakie meki przezywaja ci, co czytaja „Rzepe” i naszych ulubionych felietonistow SLUZBOWO? I jeszcze SLUZBOWO musza komentowac? Nie bede wyliczal nazwisk, wiadomo, o kogo chodzi… Pozdrowienia, oczywiscie nie dla funkcjonariuszy, ale dla normalnych Czytelnikow i Autora…

    Dobre 0

  9. Świadek pisze:

    „Solidarność” odniosłaby pełne zwycięstwo, gdyby na jej czoło, przy pomocy służb specjalnych nie wysforowali się ludzie pokroju Wałęsy,
    Michnika, Geremka, Mazowieckiego i im podobnych. Odpowiedni człowiek w blisko 40-milionowym narodzie na pewno by się znalazł, gdyby nie wpływy wymienionych służb! Nie mogły one wprawdzie odwrócić procesu wolnościowych przemian, ale dzięki dobranym przez nie przywódcom związku, zapewniły sobie uprzywilejowaną i bardzo mocną pozycję w oswobodzonym od zewnętrznej kurateli kraju. Tym samym Polska otrzymała tylko połowiczną wolność! W decydującym okresie o takim właśnie stanie spraw polskich rozstrzygnął jeden człowiek – Wałęsa. Dlatego o pełne wyzwolenie kraju spod wpływu ludzi PRL-u nadal toczy się walka, a w narodzie nie ma poczucia stabilizacji, zaufania do władz, zgody wewnętrznej. Zanika patriotyzm, młodzi emigrują. Jest to taka sytuacja, jaka ma miejsce, gdy u zoperowanego pacjenta pozostawi się w tkankach np. skalpel. O tym stanie rzeczy trzeba głośno krzyczeć. Tu już nie chodzi o reputację „Solidarności” ani Wałęsy, ale o przetrwanie
    państwa i narodu polskiego! Pozdrowienia.

    Dobre 0

  10. michal_wichita pisze:

    Dziewictwo po przejściach

    Lech Wałęsa – jak panna młoda, w opowieści o początkach III RP zwanej „mitem założycielskim”, występował jako cnotliwa dziewica. To był jego posag i dzięki opinii „cnotliwej panny młodej” doszedł do najwyższych zaszczytów. Wraz z nim załapały się nie tylko koleżanki, ale i grono kolegów. Adam dostał gazetę, Tadek został „pierwszym niekomunistycznym”, cała rodzina Krzysztofa poupychała się po różnych intratnych miejscach i tak dalej, i tak dalej.

    I teraz Gontarczyk i Cenckiewicz wydają książkę, która cały mit założycielski o dziewictwie obala. Ba, co tam o dziewictwie! Okazuje się, że nasza „panna młoda” udzielała się jako pierwsza ladacznica w „agencji towarzyskiej” jaką była Służba Bezpieczeństwa. A naiwny królewicz, (czyli my wszyscy) wierzyliśmy w opowieści o cnocie i niewinności. Nosiliśmy na rękach, klaskali, Miłosz pisał wiersz; „Po dwustu latach Lechu Wałęso…”
    A teraz okazuje się, że wszyscyśmy wielbili cnotę dawnej, wypróbowanej ladacznicy.
    Kiedy teraz sypie się cała opowieść o cnocie, wszyscy, którzy dzięki ladacznicy nachapali się, zajęli miejsca wśród „elyty”, rwą włosy z głowy.
    „Jak to, toż to nasza ikona, najsłynniejszy z Polaków, największy polski symbol. My wszyscy z niego. To on wyzwolił nas z komunizmu przecie. A paskudny ten Gontarczyk, a gnojek ten Cenckiewicz! Jakżeż śmieli zamachnąć się na ikonę?”
    I tak dalej w tym stylu wyje chór kolesi dawnej ladacznicy, co to przez kilkanaście lat udawała cnotę.
    Nic w tym wyciu nie ma dziwnego. To zwierzęcy strach, że teraz dobiorą się do skóry i kolesiom. I okazać się może, że niejeden co to za ałtorytet oralny pracował w pocie czoła przez 19 lat transformacji, też nadstawiał się w tej samej agencji towarzyskiej prowadzonej przez SB. A Polacy, którzy jeszcze nie do końca zdali sobie sprawę z tego co się stało, wkrótce zaczną zadawać niewygodne pytania: o afery, o to skąd się nagle wzięli milionerzy, a kto był ministrem, a kto wydzierał kartki?
    A w końcu i najważniejsze pytanie. Skoro „ikoną” symbolem przełomu jest agent bezpieki, to może żadnego przełomu nie było? Może to tylko sprytnie zamaskowana przemiana komunistów gołodupców, w kapitalistów miliarderów?
    Różne „oszołomy” od dawna o tym co prawda mówili, ale nigdy dotąd nie stwierdziła tego oficjalna publikacja państwowej, wiarygodnej instytucji jaką jest IPN. I tu wszystkich kolesi ladacznicy boli! Ach gdyby książkę Cenckiewicza i Gontarczyka opublikowało jakieś niszowe, oszołomskie wydawnictwo! Wyśmiało by się ją albo jeszcze lepiej zamilczało. A tak milczeć nie można, więc miesza się z błotem autorów i tumani biednych Polaków, że to tak nieładnie znęcać się nad bohaterem, że to „polityczne zamówienie”, że dziewica przecież zerwała z procederem ladacznicy w 1976, a wiec odzyskała z tą datą dziewictwo.
    Wszystko to funta kłaków nie warte! Ladacznica mogłaby odzyskać wiarygodność, gdyby po zerwaniu natychmiast opowiedziała kolegom o swoim procederze. Jeśli milczała, to znaczy, że nie zerwała. Bo jak by zerwała naprawdę, to by jej alfons nie podarował. Sam by ujawnił prawdę. A właściciele agencji towarzyskiej milczeli. To znaczy, że trzymali naszą „była dziewicę” na haczyku. W strategii to się nazywa „potencjalizacja użycia siły.” Wystarczyło zmarszczyć brwi: „Ej Bolek, ty wiesz i ja wiem!” I już nasz Bolek gasi strajki (pamiętacie marzec 1981), i już siada do okrągłego stołu na warunkach podyktowanych przez Kiszczaka, a kiedy zaczyna się robić gorąco z ruskimi interesami, za rządów Olszewskiego, to nasza „dziewica” energicznie wycina ten rząd razem z Donusiem, Pawlakiem, Niesiołowskim i innymi „dziewicami”. Pamiętacie „nocną zmianę”?
    O nie! Niech nam nasza pseudodziewica nie opowiada, że zerwała, że coś tam podpisała nieważnego. Nie ma najmniejszych dowodów na zerwanie, a jest za to wiele dowodów, że właściciele agencji towarzyskiej, w której nasz bohater się udzielał, wyciągnęli potężne korzyści z faktu, że ich wypróbowana (przez wielu) pracownica doszła tak wysoko.

    Dobre 0

  11. Bartek Kosiński UŁ pisze:

    Obejrzałem wiele razy „trzech kumpli” za każdym razem coś innego dociera do mnie, coś innego sobie uświadamiam. Niezwykle lubie Bronisława Wildsteina za bezkompromisowość. Ja dostaje za nią zawsze w d*** i wiele razy rozmyślałem czy warto. Ale inny być nie potrafie, a patrząc na Pana wiem że nie tylko powinienem być wierny sobie do końca, bezwzględu na innych, ale że za 20lat będe mógł spojrzeć w lustro i nie zobacze celińskiego albo widackiego. Ciężko jest być dzisiaj Polakiem, chociażby badając teorie interesu w IIIRP!!! Wiem też że w Polsce dzięki „Bronkowi” dwudziestokilkulatkowie mogą mieć swoje autorytety, swój wzór do naśladowania…

    Dobre 0

  12. dareksp pisze:

    Myślę, że rację maja ci, którzy twierdzą, ze histeria rozpetana przez Tuska i Michnika, wokół ksiązki n.t. kontaktów Wałęsy z SB nie ma wcale na celu obrony Wałęsy (niby dlaczego mieliby go bronic ci, którzy jeszcze niedawno oskarżali go o wszystko co najgorsze, prostactwo i chęć wprowadzenia dyktatury – wtedy jakos nie mówili, ze opluwanie Wałęsy to opluwanie Solidarnosci), a jest to kolejna próba zatrzymania zmian, które zaszły w Polsce w wyniku wyborów w 2005 r. Przeciez uzywane przez obecnych obrońców Wałęsy argumenty „nie trzymaja się kupy”:
    1. Ksiązka nic nie mówi, ze ruch Solidarności był w 100 proc. sterowany przez SB – autorzy wyraźnie mówią, że współpraca Wałęsy \z SB zakończyła się ok. 1976 (a słabła od 74)
    2. Nie jestem historykiem, więc trudno mi sie wypowiadac na temat warsztatu historycznego, ale np. A. Czuma, którego nnie posadzam o sympatie do autorów stwierdził w wywiadzie dla WP, że książka jest poprawna metodologicznie.
    3. Wałęsy nie mozna krytykowac, bo dokonania Solidarności zostana zdezawuowane – przypomne, że wiedza na temat alkoholizmu Churchilla nie spowodowała umniejszenia jego roli w historii.
    W tej całej hucpie wokół książki, rozpetanej przez – jak juz mówiłem – m.in. pożal się Boze premiera, chodzi więc napewno nie o obrone dobrego imienia, a o cos zupełnie innego. I tutaj pewnie motywacje w obozie „obrońców” sa rózne.
    Tuskowi chodzi zapewne o to, by rzucic ludowi jakąś afere tak, by zajął sie czyms innym niz patrzeniem rzadowi na ręce.
    Michnikowi chodzi o to, by tylko on, jako jedyny swiatły człowiek w tym kraju, miał wiedze na temat agentury SB. Ciemny lud nie jest przeciez przygotowany i na tyle rozumny, by mógł posiąść wiedze dostepna jedynie „wybranym”.
    Myslę, ze jednak Michnik nie czuje, ze sam stał sie obiektem manipulacji ze strony przeciwników kaczyńskich (mam na mysli szczególnie osoby wywodzace sie jeszcze z SB, ewentualnie korzystające z faktu, ze były wiernymi współpracownikami). O ile Michnik kieruje sie w swym postepowaniu wiara we własna nieomylnośc i wszechwiedzę, połączona z chorobliwa nienawiścia do Kaczyńskich, o tyle osoby o których wspomniałem, czynią to z zimna krwia i wyrachowaniem – chodzi im po prostu o zablokowanie dostepu do archiwów i likwidacje IPN.
    Najgorsze jest to, że mozna odnieśc wrażenie iz w PO dojrzewa mysl do własnie takich działań, czyli likwidacji IPN (o otwarciu archiwów PO juz dawno nie mówi). Taka postawa jest byc może spowodowana koniecznościa spłaty jakichs zobowiążań, podjetych jeszcze w okresie kampanii wyborczej?
    Oczywiście istnieje pewnie tez grupa, która broni Wałęsy wierząc głęboko, ze ksiązka jest nierzetelna. Pytanie tylko, na jakiej podstawie tak sądzą? Bo przeczytali w organie Michnika, ze wszystkie dokumenty SB fałszowała? Ale jesli to prawda, to wyszłoby, ze SB juz na poczatku lat 70. robiła wszystko, by w 2008 roku skompromitowqac przywódce ruchu z lat 80.:) Panowie, sa jakies granice absurdu.
    I ostatnia kwestia. To ze liberalna lewica wyznaje zasade, ze „demokracja tak, ale nie moze byc demokracji dla wrogów demokracji”, jest dla mnie oczywiste. Dla Geremka czy Michnika demokracja jest dobra tylko wtedy, gdy wygrywaja ich ”nasi”. Podobnie z cenzura – oczywiscie sa „przeciw”, ale …, jesli wymaga tego wazny interes grupowy, to trudno…
    Smutne jest, ze do grona cenzorów przystapili niektórzy biskupi, jakby zapomnieli, ze „PRAWDA was wyzwoli…”

    Dobre 0

  13. Marquis de Carabas pisze:

    Panie Andrzeju-Londynie: Wildstein narażał życie w Paryżu – głodując, podczas gdy Pan w Kiejkutach obżerał się węgorzami. Jak to mówiliście żartem – w PRL lud jadł szynkę (oraz węgorza) ustami swoich przedstawicieli. Serdeczności.

    Dobre 0

  14. monika pisze:

    Walęsa mógłby uratować część twarzy przyznając się do kontaktów z bezpieką, ale to tchórz i chyba już czlowiek przegrany. Będzie fikał, pienił się, gulgotał, że niby niesłusznie oskarżony i resztę swoich dni strawi brnąc w kłamstwo. Postać tragikomiczna i przegrana. Chciałby ocalić mit, tylko, że czas bajki już minął.

    Maleszka, hmm, myślę, że to psychopata, którego żywiołem było niszczenie (lepszych, zdolniejszych, szlachetniejszych). Ciekawe co odpowiedziałby Panu na bardzo dobre pytanie.

    Z wielkim szacunkiem do Pana Wildsteina

    Dobre 0

  15. Sceptyk pisze:

    Bolek to Bolek i o co się strzępić. Miał okazję się przyznać, ale się nie przyznał i popierał swoich oficerów prowadzących jako prezydent. Ludzie powinni to zrozumieć i wyrzucić ten kolejny spalony ałtorytet. Dajcie już sobie spokój a ałtorytetami, bo 90% ałtorytetów, to zwykli cwaniacy i szubrawcy. Okrągły stół był całkowicie zbędny, a Bolek chciał szybko władzy i agenci go pchali do stołu. Wystarczyło poczekać kilka miesięcy, a władza sama by wpadła w ręce, bo system rozsypał się zaraz potem w NRD, Czechosłowacji, na Węgrzech, Rumunii (Ceausescu został nawet zatłuczony w wieczór wigilijny), a zwłaszcza w ZSRR. Niech sobie gdzieś żyje Bolek, Ketman i inni, tylko niech nam już dadzą spokój i nie zawracają głowy.

    Dobre 0

  16. aros pisze:

    A propos Bujaka, to jego, Frasyniuka i jeszcze paru innych złapano niemal tuż przed ogłoszeniem amnestii.
    Taka sobie ciekawostka!

    Dobre 0

  17. Jacek pisze:

    „Dyzurny” GW „andrzej-londyn” jak zwykle czuwa i jak zwykle pisze brednie….. :)

    Dobre 0

  18. as pisze:

    A red. Wildstein, jeśli był takim narodowym bohaterem, to dlaczego przed wprowadzeniem stanu wojennego dał drapaka z Polski? Wałęsa, jaki był taki był, ale siedział w kraju…

    Dobre 0

  19. andrzej-londyn pisze:

    po pierwsze nikt bezstronny nie nazwie cenckiewicza i gontarczyka historykami a tego szmelcu praca naukowa.po drugie chcialby przypomniec p,bronkowi ze IIItrwa. sforuowanie ,,a taka historie usilowano nam serwowac wIIIRp.. Moglo by swiadczyc ze IIIrp to przeszlosc. p.bronek nie kuma rzeczywistosci. No i jaka to historie do zaoferowania mieli bracia smieszni a wredni ktorzy kochali podsluch,klamstwa insynuacje? teczki przecieki na bazie zasobow SB- Dobrze ze braci odsunieto od wladzy bo jak nic- wyszlo by na to ze jedynymi patriotami i wojownikami o demokracje byli wlasnie bracia- p.bronkowi ta wizja by super pasowala – za jakis czas byloby dla wszystkich jasne ze p.bronek wparyzu narazal zyciea a walesa w internacie to SBecka szopka.

    Dobre 0

  20. koleś pisze:

    Szanowny Panie Bronisławie,
    w totalitarnym państwie nie można wymienić ekipy rządzącej inaczej niż poprzez intrygę dworską, przewrót pałacowy, pucz wojskowy czy rewolucję. Nie ma przecież wyborów. Zgodzi się Pan z tym?
    Jeśli tak, to idźmy dalej.
    W totalitarnym państwie, którego gospodarka szła na dno, musiały być na dworze (czyli wokół Komitetu Centralnego) grupy i grupki, które uważały, że powinno dokonać się zmian. Po prostu ludzie, którzy uważali, że oni zrobiliby to lepiej niż Ochab (1956), Gomułka (1968, 1970), Gierek (1976, 1980), Kania (1981) czy Jaruzelski (1990(?)…
    Tacy ludzie byli. I byli oni w partii, byli w UB (później SB), w wojsku i związkach zawodowych (górników na przykład).
    Aby osiągnąć swój cel sprawdzali kolegów, czy nie myślą podobnie, szukali sojuszników, trwało to długo, bo w partii komunistycznej oficjalnie zakazana była działalność frakcyjna.
    21 czerwca 1956 roku, a więc na tydzień przed wydarzeniami w Poznaniu, lekarze ze Szpitala Wojskowego w Toruniu wiedzieli, że będą jechać na Targi (nie dojechali – nie byli też potrzebni). Niektórzy wojskowi „zniknęli” też w tym czasie z domów, np. pod pozorem składania egzaminów maturalnych. Jak pan myśli, Panie Bronisławie, dlaczego wybrano Poznań? Dlaczego tak niby nie zorganizowani robotnicy poszli na Targi krzycząc, by robiono im zdjęcia? Na inne rzeczy nie wpadli, ale na to akurat tak? Aby Rosjanie natychmiast nie wprowadzili swoich wojsk? Dlaczego Gomułka te wydarzenia „zamiótł pod dywan”? Nie miał powodów, by mścić się na tych, którzy wynieśli go nieświadomie do władzy? Widac nie miał.
    Myślę, że starczy, nie piszę przecież pracy naukowej.
    Nie podważam marzenia Polaków o wolności i naszego pragnienia lepszego życia.
    Ale tzw. „komunistyczne służby” miały przynajmniej dwóch panów. Myśli Pan, że bez ich zgody Gomułka, Gierek czy Kania doszliby do władzy i, to ważne, utrzymaliby się? Aby się zgodzić, musiały coś dostać. Niech Pan popatrzy, co dostały po 1989 roku. Sporo, prawda?
    Niech Pan przypomni sobie tych chłopaków z SZSP, z okresu naszej młodości, o czym to towarzycho marzyło? O kasie, o wideo, o wycieczkach, kto w pociągach przyjaźni przewoził złoto na handel, kto w spółdzielniach studenckich kasę robił „na kominach”? Oni chcieli mieć kolorowe telewizory, samochody i jeździć na Zachód, a z nich SB rekrutował swoich ludzi. Jest Pan pewny, że nie miało to swego odbicia na pracę tego „reformatorskiego” skrzydła SB, które ostatecznie poparło Kiszczaka i Jaruzela? Tak, to drugie skrzydło utopiłoby nas we krwi, ale ci okazali się w mniejszości, bo KGB słabło.
    Wojsko do Gdańska wysłał Jaruzelski i ono przeraziło miejscowych sekretarzy słowami: „my jeszcze nie wiemy, do kogo będziemy strzelać”. Dlatego w Gdyni strzelało to drugie, stalinowskie skrzydło. W Gdańsku toczyła się walka o władzę w Warszawie. Nie chciano powtarzać błędu Budapesztu (rok 1968 zrobiło inne, stalinowskie skrzydło, dlatego w stolicy!)…
    Panie Bronisławie, to lektorzy partyjni gadali na zebraniach o KOR-ze, robiąc po prostu reklamę, bo wielu ludzi w ogóle nie słyszało, że jakiś KOR jest. Gdyby nie „reformatorskie” skrzydło w PZPR, to KOR zostałby czapkami nakryty. (ani Helsinki, ani pożyczki by tu nie pomogły, ale były fajnym argumentem do gadania z Rosjanami – „wicie, rozumicie, nie możemy ich pozabijać”)…
    Nie twierdzę, że mam monopol na rację, ale niech Pan nad tym się zastanowi… Jeśli SB i „komuchy” były tak prymitywne, jak mogłoby wynikać z Pana tekstu, to proszę wytłumaczyć, dlaczego tak długo świetnie się trzymają? Dlaczego? Oni kończyli te same uczelnie, co Pan, słuchali tych samych profesorów, tej samej muzyki, też kupowali Pink Floyd na wycieczce w Jugosławii a socjalnie mieli lepiej i… Panie Bronisławie, było ich dużo, dużo więcej niż nas wszystkich opozycjonistów razem wziętych – sami (nawet bez TW) mogli powołać do życia kilka partii wraz z członkami w każdej gminie. I pewnie powołali, co widać czasem, gdy pojawia się typowy „rozbijaka” a ludziska w głowę zachodzą, dlaczego ktoś coś fajnego złośliwością, chamstwem, wygłupem rozbija, uniemożliwia i tak dalej, i tym podobne…

    Dobre 0

  21. Panie Wildstein, niech Pan się wstydzi pisze:

    Niech Pan się wstydzi takich manipulacji. W czasie owego epizodu współpracy, Wałęsa nie był działaczem opozycji. W ogóle nie było wtedy zorganizowanej opozycji. Którzy poważni historycy zajmujący się PRL pomijali działalność SB ? IPN został stworzony przez Sejm III RP.

    Dobre 0

  22. Bydlak z Krakowa pisze:

    A może było tak ? To oczywiście tylko hipoteza ale…:
    Pod koniec lat sześćdziesiątych z kolejnej, tajnej narady wraca kiszczak. Zwołuje zebranie. Są na niej tylko najbardziej zaufani szefowie departamentów i wydziałów. Listę zatwierdzili w Moskwie. Z kiszczakiem są oczywiście towarzysze radzieccy. Na naradzie mówi się, że komunizm i socjalizm nie ma szans w walce z pozostałym, demokratycznym światem. Analitycy KGB, GRU i Partii opracowali plany, które, w największym skrócie, oznaczaja oddanie władzy w ręce opozycji, ale przy zachowaniu pełni władzy finansowej i prapagandowej. W tym celu szefom wydziałów poleca się wytypowanie najlepszych, najbardziej zaufanych, najineligentniejszych, najbezwzględnieszych oficerów. Mają sie za tydzień stawić kiszczaka. I stawili sie, zostali poinformowani, że przechodzą do opozycji. Że będą organizować opór, będą aresztowani, będą prześladowani. I maja werbować ludzi do „walki z reżimem”. I że to wszystko po to, aby całość naszych mogła spokojnie sie ustawić, jak oni przejmą ( bo tak to ustawimy, że PRZEJMĄ!) władzę. Tymi, którzy stawili sie jako pierwsi byli: michnik, mazowiecki, geremek, lityński, krauze, gudzowaty, solorz, pieronek, życimski, łuczywo, merkel, olechowski, walter itd.
    Oczywiście to tylko dywagacje ( od dyvagare: bredzę). Czyż nie Panie Redaktorze ?

    Dobre 0

  23. boot pisze:

    ja sie nie boje twierdzenia, ze przewrot 89′ byl robota 2 garituru aparatu pzpr i sluzb specjalnych. mieli juz kase ze spolek polonijnych, uprawiali na zapleczu kapitalizm, ale ogolne reguly panstwa komunistycznego nie pozwalaly rozwijac dzialanosci, wiec trzeba bylo zmienic reguly, ale tak by zachowac kontrole.
    potrzebny byl telewizyjny spektakl, zmiana symboliczna. za polityczne przywileje dala sie do tego zwerbowac konstruktywna czesc opozycji i mielismy teatrzyk okraglego stolu. owoce wszyscy znamy, wymienil je w ost wpisie na blogu RAZ.
    boli, ale kto zaprzeczy? a humanistyczne znaczenia jakie przypisuja transformacji naiwni intelektualisci i mit upodmiotowienia solidarnosci to tylko pobozne zyczenia. owszem wiele było sprawstwa, ale myszki i tak biegaly pod kloszem. a kto trzymal lape na kloszu? olin, minim, kat? jego mocodawcy? panie boze zeslij nam tarcze antyrakietowa jak najszybciej.

    Dobre 0

  24. Pułkownik Heldbaum pisze:

    Panie Bronisławie, mimo że bardziej zgadzam się z linia polityczna „Dziennika” niż „Rzepy”, to uwazam Pana za najbardziej inteligentnego i blyskotliwego z prawicowych publicystow. A film pt. „Trzech Kumpli” wstrzasajacy. Szczegolnie druga czesc. Cala historia niesamowita i mozna tylko wspolczuc tragicznych przezyc oraz pogratulowac Panu honorowej postawy w tamtym okresie. Wszystko to zrobilo wrazenie, mimo ze o sprawie Maleszki bylo przeciez wiadomo juz od dawna. Jestem ciekawy co by bylo gdyby Maleszka sie nie przyznal: czy do dzis uchodzilby w niektorych srodowiskach za autorytet moralny bedacy ikona walki z dzikimi lustratorami i siepaczami z IPN-u?! Sadze, ze to calkiem mozliwe. Niestety. Zachowanie „GW” w tej sprawie groteskowe: niczym pokretne tlumaczenia Walesy. Szczegolnie perorowanie redaktora Kurskiego o chrzescijanskim milosierdziu :D :D :D

    Co do ksiazki o Walesie, nie bede sie wypowiadal za nim nie przeczytam, tym bardziej jednoznacznie negatywnie bo wyjde jak ci, ktorzy „co prawda nie czytali Solzenicyna, ale potepiaja!”. O sprawie domniemanej wspolpracy Walesy z SB w latach 70′ bylo wiadomo juz od dawna i uwazam, ze cos moze byc na rzeczy. Co nie zmienia faktu jego ogromnych zaslug z lat 80′. Co do moich obaw dotyczacych tej ksiazki to boje sie zbytniej publicystyki, a to historykom na pewno sluzyc nie bedzie. Jak i IPN-owi jako samej instytucji odpowiedzialnej za wydanie tej knigi. Jedno jest pewne: zamierzam te ksiazke przeczytac.

    Pozdr.

    Dobre 0

  25. wielkoocki pisze:

    Ludzi nieomylnych nie ma,nie było i nigdy nie będzie.Istnieje coś takiego,co ludzie nazywają sprawiedliwością dziejową ,lub opatrznością,w zależności od zapatrywania.Moim zdaniem to się nam
    przydarzyło.Odmawiający przyjęcia odznaczeń to pozerzy.

    Dobre 0

  26. Anglik pisze:

    Jak zwykle słuszny komentarz. Jednak to całe zamieszanie jest tworzone w celu uniknięcia merytorycznej dyskusji na b. poważny temat. Dla mnie najważniejsze jest w tym wszystkim to całe zło które Polsce i Solidarności wyrządził Wałęsa kiedy był prezydentem.

    Dobre 0

  27. Marcin Rak pisze:

    Kłamstwo katyńskie ciążyło na losach Polaków przez całą drugą połowę XX wieku i ciąży nadal. Może już mniej, ale nadal przecież pozostaje bez przeprosin, o zadośćuczynieniu nie wspomniawszy.
    W dzisiejszych czasach mam nowe kłamstwo, znowu wpisane w nasz los i przenikające całe życie społeczne w Polsce. Kłamstwo lustracyjne, którego konsekwencją jest zakłamanie mediów, wspierane przez wszystkie nowoczesne metody socjotechniki i wręcz reklamy zakłamywanie rzeczywistości.
    Sprawa Wałęsy jest jaskrawym przejawem, symbolem tego kłamstwa. Tak naprawdę dyskusja o „Bolku” ma marginalne znaczenie w aspekcie wydarzeń pierwszej połowy lat siedemdziesiątych. Ale odkłamanie tego wydarzenia, przeprosiny „Bolka”, ekspiacja, ciągle mogłyby mieć uzdrawiające znaczenie dla naszych współczesnych czasów.
    Ale nie wierzę, że do tego dojdzie. Zbyt wielka jest rzesza tych, którzy mają zbyt wiele do stracenia i którzy maja wielkie możliwości, żeby kłamać dalej i kreować wirtualną rzeczywistość. Zbyt wiele pieniędzy i zbyt wiele wpływów. Nie byłoby tak gorącej dyskusji, gdyby chodziło tylko o wydarzenia sprzed ponad 30 lat.. To chodzi o dziś i o zupełnie realne, dzisiejsze pieniądze i władzę.
    Panie Bronisławie, życzę Panu, aby nie ustawał Pan w pokazywaniu prawdy i aby prawda docierała do jak najliczniejszych umysłów i serc

    Dobre 0

  28. Piotr pisze:

    Antykomunistyczny ruch oporu? Raczej prokomunistyczny – jeżeli komunizm potraktujemy jako realizacje czystej ideii komunizmu-wszystkim będzie lepiej, dla wszystkich będzie jeść, soboty bedą wolne a może i piatki, urlopy , w robocie ,czy się robi , czy sie leży…itd.Jeżeli szukamy prawdy to szukajmy prawdy do bólu. „Gdyby znane były prawdziwe pobudki naszych wielkich czynów nieraz spalilibyśmy się ze wstydu- parafraza maksymy de La Rochefoucauld ‘a

    Dobre 0

  29. andrzej.k pisze:

    Panie Bronku, o co walczymy i dokąd zmierzamy? Wie pan, jako szeregowy odbiorca mediów jestem nieco zdezorientowany pana komentarzem. Osoby dość bliskie pana poglądom na politykę takie jak prezes Kaczyński, prof. Zybertowicz czy nawet parę osób z IPN mówią wręcz o tym, że ruch antykomunistyczny był sterowany przez służby. Zresztą wierne zastępy czytelników Rzepy już przyjęły tę tezę jako udowodnioną więc skąd takie zdziwienie u pana?

    Dobre 0

  30. Tormann pisze:

    Wałęsa lansuje teraz nową wersję filozofii dziejów – on pogrywał z SB, wpuszczał ich w maliny, robił sobie jaja. W roku 71 (już w ’71 chciałoby się powtórzyć za pewnym starym kabaretem…) Wałęsa już pogrywał na szachownicy dziejów. Już szachował, już grał w to, co później wygrał…
    Doprawdy sławny profesor Kowalski z historii to przy Wałęsie cienki… bolek.

    Dobre 0

  31. koja pisze:

    W strukturach Solidarności mógł się znależć każdy,
    kto tylko zechciał !
    Tam, gdzie ja pracowałem (budownictwo,ponad 1200
    zatrudnionych) zapisali się wszyscy, z jednym,jedynym
    wyjątkiem- był nim przewodniczący starego związku
    zawodowego.Rej w związku wiedli towarzysze,na usługach
    dyrekcji przedsiębiorstwa.Z donosicielstwem mieliśmy
    do czynienia na każdym kroku.Niepotrzebne było SB.

    Dobre 0

  32. Krzysztof 1 pisze:

    Prawda jest potrzebna i uzasadniona.Pozdrawiam.

    Dobre 0

  33. Andrzej pisze:

    nic dodać, nic ująć !

    Dobre 0

  34. jasiu pisze:

    Panie Wildstein,
    III RP jest owocem tego „sukcesu” Solidarności. Pisał Pan, że przewrót nie był kontrolowany przez PZPR i SB. Nie zgadzam się. Był czas, kiedy mniejsi kolaboranci i partyjni się bali. Był to czas prawdziwej wolności gospodarczej, ale i złodziejstwa na masową skalę… Szybko wolność „uregulowano”, a po przewrocie czerwcowym komuniści wrócili do władzy szybciutko wspierani przez Wachowskiego… potem Kwasa i GW.

    Dobre 0

  35. specjalista pisze:

    Niech wykształciuchy jeszce dodadzą, że ujawnianie okrucieństwa tajnej policji, mordy polityczne, przesłuchania wraz z torturami też szkodzą pamięci Solidarności i Polsce. Zatem nie należy ich ujawniać. Natomiast napewno jej nie szkodzą wyzwiska i kłamstwa na temat władz Polski z lat 2005-2007 , napewno nie szkodza jej kłamstwa na temat polskiego antysemityzmu rzekomo wyssanego z mlekiem matki, napewno jej nie szkodzą agenci wyszkoleni w Rosji i całkowicie od niej zależni, napewno jej nie szkodzą sędziowie po uszy umoczeni w komunistyczny system, tacy sami dziennikarze i politycy. Prawda?

    Dobre 0

  36. basia pisze:

    Jal to sie stało że mądry,doswiadczony niejedną niewolą naród tak łatwo dał sobie wmówić bajeczkę o dobrych komunistach pokojowo oddających władzę zwalczanej wczesniej opozycji i na dodatek robił to bez zabezpieczeń ,jak to sie stalo ze kazdy wątpiący w czystośc i piekno tego nowego ,postkomunistycznego tworu stawał sie oszolomem,ciemniakiem z zaścianka i miał chore z nienawiści oczy,GDZIESMY MIELI OCZY,USZY ,ROZUM I SERCE BY NIE PYTAC ,NIE DOPOMINAC SIE,TYM WIEKSZY SZACUNEK DLA PANA REDAKTORA!!!

    Dobre 0

  37. Krzysztof Laskowski pisze:

    Gdyby gangsterzy siedzący na Kremlu nie chcieli sterować skomunizowanymi społeczeństwami, w tym polskim, nie utrzymywaliby bardzo kosztownej agentury. W Polsce pod koniec lat 80. TW było około 100 tysięcy, a istnieli jeszcze oficerowie prowadzący, ich zwierzchnicy i pozostały aparat obsługujący machinę terroru. Gdyby więc nie ci ludzie nie chcieli zniszczyć „Solidarności” jako wrogiej inicjatywy oddolnej, przy czym każda inicjatywa oddolna mogła być podejrzana, za pomocą łamania jej uczestników, to czym innym mieliby się zajmować?

    Rozpaczliwa obrona Lecha Wałęsy nie ma nic z obrony postaci byłego prezydenta, a stanowi raczej samoobronę wpływowych środowisk, głównie michnikowszczyzny. Swoją drogą, „autorytety moralne”, podpisując list przeciwko książce, której nie mogły znać, zachowały się jak kołchoźnicy protestujący przeciwko antysowieckim książkom Andrzeja Sacharowa. Teraz zmieniły poetykę, ale nadal wypisują bzdury, np. w cyklu „tydzień obrony Lecha”.

    Dobre 0

  38. michal_wichita pisze:

    bronek nie mecz sie to spoleczenstwo to kupa bolkow i maleszkow

    Dobre 0

  39. marcin pisze:

    A na Czerskiej dumali, dumali i wydumali jak uratować Wałęsę.
    Nie udało się wstrzymać książki IPN o Bolku, oczernić historyków którzy ją napisali i podważyć ich rzetelność. Po kilku kompromitujących próbach obrony kapusia, Gazeta Wyborcza rozpoczęła akcję przedstawiania Wałęsy jako romantycznego, skromnego, uczciwego ,targanego moralnymi rozterkami i dokonującego dramatycznych wyborów bohatera. Na Czerskiej liczą, że ciemny lud to kupi. Ma to przyćmić fatalny obraz tego człowieka wyłaniający się z książki IPN.

    Dobre 0

  40. kon pisze:

    ale dlaczego Pan ekstrapoluje postać Maleszki na Wałęsę? dlaczego daje się Pan tak naiwnie wciągnąć w podważanie osiągnięć okrągłego stołu? przecież sami autorzy książki o Wałęsie otwarcie przyznają, że są przeciwnikami tego pokojowego rozwiązania…
    wiele rzeczy po ’89 nie było fair, ale pomyślmy „co by było, gdyby” i zostawmy z boku osobiste urazy.

    Dobre 0

  41. JerzyFan pisze:

    Szanowny Panie Redaktorze! Brukanie narodowej pamięci? Trudna odpowiedź, bo po pierwsze trzeba ją mieć, a jak ją ma mieć naród skoro nie mają jej historycy? Kto teraz pamięta tak ważną sprawę jak to, że nikt przy zdrowych zmysłach w czasie strajków w 1980 i dochodzenia do tamtych historycznych porozumień nie tylko, że nie pomyślał o likwidacji komunizmu, ale nawet nie pomarzył np jedynie o likwidacji SB. SB w umysłach większości obywateli nie była spadkobierczynią UBP, nawet wydarzenia radomskie nie „splamiły” SB, a hańba spadła jedynie na mundurowych milicjantów. W pamięci inteligenckiej opozycji ten obraz SB jest jednak zupełnie inny, głównie z uwagi na własne doświadczenia z tym komunistycznym aparatem ochrony narzuconej przez komunę władzy. Jak tu wierzyć historykom, którzy utracili pamięć? Co najwyżej mogę im uwierzyć, że „chcieli dobrze”.

    Dobre 0

  42. Monika pisze:

    Jak każda prawda, „Solidarność” więc potrafi się obronić.
    Wydaje mi się, że cała ta „wrzawa” wokół publikacji książki najinstensywniejsze emocje budzi w tych, którzy mają ściśle zawężoną paletę barw, przez które patrzą na rzeczywistość, świat, ludzi, historię.
    Tak albo nie, czarne albo białe, prawda albo fałsz.
    W ogóle nie dostrzegają innej optyki niż ta, która utarła się w ich umyśle.
    A może gdyby nie Wałęsa, byłby kto inny?
    Skąd taka wiedza, że gdyby nie ten konkretny człowiek, to Polska nie byłaby dziś taka jaka jest?
    Historia tamtego czasu się wypełniła. Fakty nastąpiły, co się zdarzyło – można opisywać i różnie interpretować.
    Można podejść do tego zupełnie pragmatycznie.
    W państwie funkcjonował konkretny system. System tworzyli ludzie. Działali, wykonywali polecenia, obowiązki, podejmowali decyzje. Dziś dopiero możemy oceniać indywidualnie – jakie to były zachowania po względem moralnym.
    Ale wówczas, kiedy ta historia miała swój czas teraźniejszy – dla jednej strony struktury były w porządku, dla opozycji – nie.
    Mamy pamięć tych, którzy wtedy żyli, ich relacje czy oceny.
    A ci, ktorzy dopiero się uczą historii tamtego okresu?
    Przeanalizujmy tematy dziedziny historia, które obowiązują w szkołach. Czy w trakcie ich omawiania nauczyciele prezentują nam kilka wersji? Raczej nie.
    Historia sama się broni. A szczególnie nadgorliwi mogą doczytać więcej, i osobiście dochodzić.
    Dziś temat PRLu, osoba Wałęsy – to symbol przełomu.
    Ale to dziś. A przed nami jeszcze przyszłość.
    Dlaczego więc usiłuje się zaniepokoić publikacją książki tych, którzy mają ochotę poddać się refleksjom? Którzy są amatorami i niczego, jako obywatele nie muszą się obawiać?

    Zarzuca się IPN-owi, że nie spełnia swej funkcji.
    Że powinien `przechowywać` to, co dziś jest status quo.
    Dajmy szansę. Ludzie pracują. Czy nowe „dochodzenia” będą faktami czy tylko „tokiem poszukiwań” – czas pokaże.
    Czego tu się obawiać? Przecież jedna książka nie jest w stanie zmienić optyki myślenia ludzi, którzy są odpowiedzialni za „honor i pamięć” na jeden moduł. Jeszcze nie.
    No chyba że ktoś jest sztucznie zaprogramowany…

    Dobre 0

  43. zbig pisze:

    Historia potrafi się obronić ale bez pomocy pseudo-historyków sterowanych przez braci Kaczyńskich!

    Dobre 0

  44. Leszek pisze:

    Panie Bronisławie Wildstein
    jest oczywistą oczywistością
    że w świadomości Polaków, ba – całego świata,
    istnieje równoważność –
    SOLIDARNOŚĆ WAŁĘSA.
    Wmwiając nam że opluwanie Wałęsy
    nie ma nic wspólnego z dezawuowaniem Solidarności
    wspiął się Pan na szczyty hipokryzji.

    Dobre 0

  45. Waldemar pisze:

    Cyt.:
    „PRL był państwem policyjnym. Jego służby usiłowały kontrolować wszelkie inicjatywy społeczne. Próbowały wnikać w głąb struktur opozycji ….”
    _______________________________________________________

    Mala poprawka – sluzby nie „usilowaly” kontrolowac a kontrolowaly.
    Nie „probowaly” wniknac w glab struktur opozycji a wniknely.

    Opozycja byla zinfiltrowana doglebnie i „sluzby” doskonale orientowaly sie „who is who”.
    Infiltracja wykonana zostala ze 100% dokladnoscia, co umozliwilo przesterowanie systemu zgodnie z uzgodnieniami przy okraglym meblu, przebranie sie wierchuszki PZPR wraz z jej „bijacym sercem”, czyli SB w garnitury szacownych ludzi interesu, zagarniecie i spieniezenie zywotnych galezi gospodarki a przede wszystkiem rozpiecie nad tymi ludzmi ochronnego parasola „wolnego, zdekomunizowanego” Rzadu, ktoremu wyrosla wziela byla lewa noga.

    Mozna postawic brylanty przeciw orzechom, czy taki geszeft mialby jakiekolwiek szanse powodzenia bez totalnej infiltracji.
    Byc moze „demoktaryczny Rzad” trzymal (i trzyma) kierownice tego Kraju … ale SB-cja zmieniala (i w dalszym ciagu zmienia) biegi.

    Dobre 0

  46. Planeta pisze:

    ……lustracja majatkowa, lustracja sedziow.prokuratury,profesorow,politykow, samorzdowcow od soltysa….dekomunizacja…..jezeli to sie nie stanie tak bedzie sie dzialo dlugo…nic w polsce uczciwi ludzie nie zdzialaja,a szuje ,cwaniacy,kombinatorzy beda sie stawali bogatymi ludzmi i do tego WPLYWOWYMI na polityke kraju….LEGEDA SAMA SIE OBRONI a PRAWDA ZAWSZE WYJDZIE CZY WCZESNIEJ CZY POZNIEJ…….tylko potrzeba nam odwaznych redaktorow i publicystow…..pozdrawiam……

    Dobre 0

  47. fritz pisze:

    Najbardziej pamięci “Solidarności” szkodzą ci, którzy usiłują cenzurować jej dzieje. Ta historia potrafi się sama obronić.

    Dokladnie o to chodzi. Dlatego wlasnie postkomuna, a wlasciwie juz uklad z niej sie wywodzacy chce zabrac mozliwosci „samoobrony historii”. Bo wlasnie wtedy spoleczenstwo zobaczylo by ich w calej ich paskudnej i haniebnej brzydocie.

    Najwredniejsze jest to, ze kola te mowia o „…brukaniu pamięci narodowej.” A nic innego nie robia, jak wlasnie Polsce i Polakom extremalnie na arenie miedzynarodowej szkodza.

    Ludzie, ktorzy w ten sposob wypowiadaja sie o kraju, ktorego obywatelstwo posiadaja, byliby w takich krajach jak Niemcy czy Francja poltycznymi trupami. Media by ich rozerwaly na kawalki.
    I slusznie.

    Ale nie w Polsce. W Polsce sa autorytetami.

    Ten stan rzeczy najbardziej ilustruje absurdalnosc i nienormalnosc
    sytuacji w Polsce, rowniez w mediach, ktore w 80% dzialaja wbrew polskiej racji stanu w najszerszym pojeciu tego slowa. Obrona wlasnie takich „typow mojch”, parafrazujac „typy” Micbnika, jest najlepszym tego dowodem.
    A jego GW wybitnym wrecz przykladem.

    Dobre 0

  48. Kaz pisze:

    Magna est veritas et praevalebit
    (Wielka jest prawda i ona zwycieży)

    W dążeniu do prawdy , pozdrawiam wszystkich „oszołomów”, „gnojków i szambonurków”, czyli tych niepokornych XXI wieku ;-)

    Dobre 0

  49. Karol Rapaport pisze:

    Ta historia potrafi się sama obronić , a jej bohaterami będą bracia Kaczyńscy,Gwiazda,Macerewicz,Wyszkowski no i oczywiście pan redaktor Wildstein.

    Dobre 0

  50. szestow pisze:

    Dzisiaj Olejnikowa w ramach zemsty na Cenckiewiczu, który jej udowodnił dyletanctwo, zaprosiła do studia dwóch byczków, robiących za „autorytety” w sprawach służb Czempińskiego oraz Kaczmarka, po to aby mogli wspólnie kopac Gontarczyka i Cenckiewicza, bez możliwości obrony. Taką taktykę ta żenująca i mściwa dziennikarka przyjęła na swoj program. Bili w trójkę jak za dobrych lat 90-tych, gdy wystarczył sygnał od Michnika, aby kopac w mediach Bogu ducha winnych ludzi.
    Dopóki tacy gówniani dziennikarze jak Olejnik będą gwiazdami, dopóty niewiele się w tej stacji zmieni i żaden film o „Trzech kumplach’ nie pomoże. Służby ubeckie i wojskowe wracają właśnie poprzez tvn do panowania, bo muszą chronic Wejcherta i Waltera przed prawdomównymi.

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.