Wchodzących na Biennale Sztuki w Berlinie wita umieszczona przed wejściem do Neue Nationalgalerie wielka pięść z metalowych rur. To rzeźba Piotra Uklańskiego. Trudno przeżywać z nią estetyczne uniesienia, dumam więc, czy to manifestacja lewackiego zaangażowania, czy wręcz odwrotnie. Z wypowiedzi artysty dowiaduję się, że to bunt: „Przeciw wszystkim i wszystkiemu”.
Czy bunt przeciwko wszystkiemu nie jest buntem przeciw niczemu? – pytam niemodnie i zagłębiam się w wynurzenia Uklańskiego na temat jego wystawy „Biało-Czerwona”. Okazuje się, że: „Jest [ona] pomnikiem, fantasmagorią, snem-marą, koszmarem, jest Chochołem Wyspiańskiego. Jest autorefleksją przez autokreację”.
Chciałoby się kontynuować: jest zaśnięciem i przebudzeniem, popiołami i przedwiośniem, oziminą i próchnem, ogniem i mieczem, jest medytacją przez kontemplację… ale przerwać trzeba i wrócić do rzeczywistości, czyli do sztuki współczesnej.
Artyści plastycy nie muszą być mistrzami słowa, wyrażają się przecież w innej dziedzinie – Wyspiański czy Blake to wyjątki. Tym bardziej nie muszą być specjalistami od analitycznej refleksji. Po diabła więc zawracają nam głowę swoimi intelektualnymi wysiłkami i poetyckimi objawieniami?
Niestety, to oczywiste. Większości, która zrezygnowała z dostarczania nam estetycznych wzruszeń, nie pozostaje nic innego, jak na kolejnych instalacjach rozpinać ciągi banałów, zalewając to niekończącą się gadaniną. Fakt, że normalna publiczność nie chce tego oglądać, nikogo już nie interesuje. Artyści, krytycy, głównie państwowi mecenasi, przy akompaniamencie medialnej klaki wsobni, bo samowystarczalni, poruszają się w naprawdę chocholim tańcu.
Ongiś artyści musieli uczyć się rzemiosła, zobowiązani byli wchodzić w wielkie tradycje religijne, mitologiczne czy historyczne. Nawet nie najzdolniejsi komunikowali to, co ich przerastało. Dziś powtarzają obiegowe banały.
„Robiąc pracę, nie mogę zakładać, że wywoła ona refleksję lub cokolwiek innego”. Mówi artysta. No właśnie. Tylko po co ją robić?








Do EZeta.
Nie porzeba buc znawca sztuki zeby ja rozumiec, wystarczy tylko uniwersalne poczucie piekna i estetyki. Sztua jest zawsze sztuka i nie zalezy od epoki czy mody.
Jezeli kogos trzeba przekonywac, ze cos jest sztuka, to mowimy o miernocie.
Panie Bronisławie- proszę zerknąć na Salon24 – ciekawa akcja ..
Tylko należy wejść ze strony głównej – dalej..
Spora grupa blogerów rozpoczęła akcję antyogłupianiu Polaków..
Pozdrawiam.
A ja rozumiem i „pięść” i bunt przeciw wszystkiemu i całą towarzyszącą Uklańskiemu filozofię.Po prostu chodzi o wysyłanie sms-ów TAK lub NIE. Możesz wygrać dwudniowy pobyt w hotelu,samochód używany albo spotkanie ze sponsorem. Pozdrawiam.
Nic nowego w sumie. Jak nie wiadomo o czym jest sztuka, to zawsze mozna napisać, że dotyczy „kondycji ludzkiej” lub „niepokojów współczesnego człowieka”. Może to być nawet pisuar powieszony w galerii.
Autor postanowił bełkot zwalczać bełkotem – i dobrze mu to wychodzi.
Tylko niech się bawią za swoje pieniądze! Lub za fundusze od prywatnych sponsorów.
A najgorsze, że tych „artystów” często popierają „krytycy sztuki”, tak jak pewna nieszczęsna pani profesorka twierdząca że rzeźby Mitoraja na krakowskim Rynku to kicz, a za to palma przed Giełdą to sztuka. Sztuką jest chyba dojść do takiej głupoty i obłudy.
Bo ta piesc ma symbolizowac to, ze pasuje idealnie do zebow. Mozna to dowolnie interpretowac. To bardziej filozofia, niz sztuka. Taka jest wlasnie wspolczesna sztuka. W kazdym razie nie wiem dokad zmierza swiat, jesli sztuka idzie w tym kierunku… Ooo jeszcze jedno. Pamietacie ta znana polska komedie (niestety nie jestem pewny jaki to tytul) z czasow PRL, w ktorej robotnik albo rolnik przyjechal do Warszawy po wymiane treblinkow do kombajnu i przypadkowo trafil do muzeum, gdzie wygral glowna nagrode w jakims konkursie? No to jak sobie przypomnieliscie, to mniej wiecej teraz wiecie o co chodzi w sztuce wspolczesnej.
@ pbrt Pisze:
12/04/2008 o 01:43
“Ludzie to lubia, ludzie to kupia.
Byle na chama, byle glosno, byle glupio”.
Nie pamietam gdzie to slyszalem.
W STS-ie.
@skx Pisze:
11/04/2008 o 21:28
> Czy bunt przeciwko wszystkiemu nie jest
> buntem przeciw niczemu?
Nietzschego to ten pan raczej nie czytał.
Pan Bronek zrobil pierwszy krok, zaczal od „Nie”. Tzschego wiecej wymagac?
Panie Redaktorze przecież to dotyczy telewizji publicznej z tańczącymi przy rurze np. Lis i redaktorzy programów publicystycznych z partyjną opcją przekazu. W zależności z jakiego nadania jest naczelny tuby propagandowej. Dlaczego tzw. niezależni nie zakładają własnych mediów, tylko żyją na jelenia, zwanego abonamentowym podatnikiem podatku od telewizora. Dlaczego z pazerności na pieniądze, uczyniono misję podniesioną do rangi dzieła sztuki ? Propagandyści na każde zlecenie, sami określają co jest prawdą i tylko prawdą i co jest cnotą i tylko cnotą. Jak skopany laptop Ziobry. Narzędzie manipulacji na podobieństwo parasola bułgarskich służb specjalnych z Kotecką w tle ? Co u redaktor Kani i jej rury zwanej pożyczką lub pancerfaustem odpaloną w odwrotnie ? Rura ma dwa końce ?
Przepis na artystę .
Weźmij gówna koziego ( kangurzego , mysiego , od słonia , bądź ostatecznie swojego ) kilogram , zasmaruj nim obraz świętego Antoniego , bądź jakąś relikwię czczoną przez Katolików , Żydów , Muzułmanów ( itp. ) . Tak wykonaną ” instalację ” artystyczną zanieś do najbliższego muzeum , galerii , bądź domu kultury . Przyjmą cię tam z otwartymi rękami i pokażą Twoje ” dzieło ” na najbliższej wystawie . Tym prostym sposobem zostaniesz …… artystą awangardowym , odważnie walczącym z ciemnotą , zabobonem i religijnym obskurantyzmem !!! .
Do wykonanej w pocie czoła ” instalacji ” , wymyśl jakąś mętną ideologię , na przykład taką ; ” dzieło ” symbolizuje nędzę fizycznego trwania przyrody ( z jej smrodem i przemocą ) , w świecie wzniosłego piękna religii i ludzkich tęsknot do nieśmiertelności ! .
Po otwarciu wystawy ( a przed zamknięciem ) podpuść jakiegoś religijnego oszołoma , aby złożył przeciwko Tobie pozew do sądu , gdyż uraziłeś jego uczucia religijne . Sąd uzna Ciebie winnym popełnienia przestępstwa , i wymierzy karę dwóch lat więzienia , w zawieszeniu na trzy lata . Od tego momentu Twoja artystyczna kariera ulegnie kosmicznemu przyspieszeniu : nie będzie takiej gazety , stacji radiowej , czy telewizyjnej , która by nie zaprotestowała przeciwko tłamszeniu wolności twórczej , przez represyjny system polityczny . Twoje „dzieło ” i nazwisko stanie się znane nie tylko każdemu obywatelowi Republiki Pomrocznej ( w skrócie RP )ale nawet w całej Europie . Polskie ” przekaziory ” zrobią Ci za darmo , taką reklamę , za którą w normalnym kraju musiałbyś zapłacić krocie . Wszystkie awangardowe galerie w kraju i w Zjednoczonej Europie , będą chciały mieć w swoich zbiorach , Twoje ” instalacje ” . By sprostać zapotrzebowaniu rynku , będziesz musiał importować kangurze odchody z ogrodów zoologicznych całego świata !! .
Artyści wszystkich krajow – do dzieła!
Anthony Ivanowitz
http://www.pospoliteruszenie.org
Panie Bronku, aprecjacja sztuki jest indywidualna kwestia gustu.
Ja jestem zdegustowany pana publicystyka, a mimo wszystko pan pisze! Po co pan to robi?
PS. Hodowla golebi… to cos na pana miare!
Czy rura, czy umywalka, może nawet klozet, czy coś jeszcze równie niedorzecznego- to nieważne. Ważne, żeby mieć zblatowanych paru wpływowych sponsorów i krytyków sztuki. Gdy jeszcze dane „dzieło” opisze się jakimś przekazem (np.wszystko podpisze hasłem „precz z nazizmem”, lub odmieni przez wszystkie przypadki słowo „tolerancja”)-sukces murowany. Jeśli ktoś chce do tego chodzić w aurze „myślącego artysty niezależnego” najlepiej, gdy sprofanuje jakiś chrześcijański symbol religijny. Dlaczego chrześcijański? Bo muzułmanie mogliby wysłać terrorystę, Żydzi-oskarżyli o nazizm (a to koniec kariery). Buddyzm zaś jest modny w tzw.”środowiskach artystycznych” i to byłoby źle odebrane.
ZBUNTOWANE RURY jak ulał pasuje do tych artystów, do ich mecenasów po prostu rury.
Za POPRZEDNIEJ KOMUNY do matury z matematyki przerabiano funkcje odwrotne, całki nieoznaczone i oznaczone, liczę urojoną, liczby zespolone i ich postaci: algebraiczną, trygonometryczną i liczbę Eulera. Dzisiaj tego już nie ma. Chodzę słuchy, że Tusk i jego koleżanka Hall, zamierzają znieść pochodne funkcji. I dlatego przestajemy kształcić inżynierów. Ostatecznie Hitler przewidywał redukcję Polaków do kilku milionów, a mieli oni paść niemieckie krowy. Adolf zakładał, iż niemieckie gospodarstwo nie ma przekraczać liczby 100 krów i do tylu mieli umieć liczyć Polacy. Plan ziszcza się na naszych oczach i z naszym przyzwoleniem? W wydawnictwach szkolnych oddano na przemiał archiwalne egzemplarze podręczników matematyki do liceum i technikum z lat 70-tych. Takie samo polecenie otrzymały szkolne biblioteki. Po cichu skasować. Więc nie ma już śladu materialnego nt poziomu matematyki i fizyki w polskiej szkole z lat komuny. Rodzice nie pamiętają, a młodzi nie wiedzą. Także po cóż Lechitom pamięć historyczna? Pamięć o WIELKICH OSIĄGNIĘCIACH tego Narodu, o przyczynach klęsk – jescze by nauczyli się być MĄDRYMI PRZED SZKODĄ. Unii potrzeba spawaczy, ślusarzy, hydraulików i sprzątaczy, nie POLSKICH INŻYNIERÓW, PROFESORÓW, WYSOKOKWALIFIKOWANYCH TECHNIKÓW.
I jeszcze jedno: Bolek obiecywał budowę drugiej Japonii i natychmiast, gdy został prezydentem, nakazał wycofanie z bibliotek „Wyzwania oświeconych samurajów” – przepisu właśnie na budowę II Japonii. Szczęśliwy to kraj, szczęśliwi jego obywatele – nikt nie przeciąża wiedzą ich skołatanych głów, nie sieje wątpliwości, nie chwieje wiarą w nieomylność i intencje rządzących, a i – na odcinku frontu ideologicznego, dziennikarze mają ułatwioną pracę.
Amen
A gdyby umozliwic „tym artystom” utrzymywanie sie ze sprzedazy wlasnych „dziel sztuki”?
Zbaczając trochę z tematu , czy nie uważają może państwo że Sierakowski to bardziej nowy Kaszpirowski postkomunistycznej lewicowizny niż jej Walendziak ?
Pseudo symbol zacisnietej piesci lub obcietej reki trzymajacej karabin to znak arabski lub izraelski uzywany tez przez sowietow Moskali. Takie dziwolagi znajdowano u Husaina, Stalina, kolchozach, kibucach, bylych bazach sowieckich a w kulturze zachodniej byly nieznane. Czasami rura z zacisnieta piescia przedstawiala przyslowiowa „fige z makiem” lub „pasuje jak piesc do nosa” i tym plastus dopatrzyl sie wzorca pieknosci. Komunizm szczezl a pozostal antysemityzm arabski i antysemityzm izarelski a poniewaz dzisiaj „prawdziwego Zyda juz nie ma” bez opisu autora znaczenia pomnika nie da sie odczytac.
Nie widziałem tej instalacji, jednak należy pamiętać, że sztuka nie musi się ograniczać do jednej modalność(drogi zmysłowej w neurobiologii). Jeśli tekst i instalacja tworzą całość działającą estetycznie to super, aczkolwiek w tym przypadku, jak wnioskuję z relacji Pana Bronisława Wildsteina to rzeczywiście nieporozumienie, spłyciarstwo zrówno wizualne, jak i poetyckie.
P. S. Mam tylko za złe Panu Wildsteinowi, że nie wymienił wsród Wyspiuaskiego Witkacego, który, jeśli chodzi o teorie sztuki i dramat (malarstwo oceniam jako takie sobie) powinien być guru wszystkich wielbicieli prawdziwej sztuki
Ja mysle, ze jesli jest dobry art to nie bedzie wymogu przygotowywania odbiorcy,chociaz znajomosc przedmiotu,ogolne zyciowe rozganiecie ma sens.Chyba zdarzylo sie cos takiego w Belfascie.Prezentowal swoje prace jeden artysta.W galerii byla cisza .Malzenstwo podchodzi do dosc okazalego obrazu i w calkiem niezreczny sposob malzonka wkazuje na trzech obnazonych Murzynow gdzie jeden mial biale przyrodzenie. Malzonek nie potrafil pomoc w zrozumieniu idei artysty i w tym sam czasie artysta sie pojawia.Mezczyzna w dobrym smaku chce wiedziedziec dlaczego jeden Murzyn jest inny,oh nie to nie sa Murzyni wyjasnil artysta. To sa gornicy,ten jeden wrocil co dopiero z przerwy obiadoej,skonkludowal.
Albo dore nazwisko jest akceptowane bezgranicznie;Picaso przybyl na swoja wystawe do Sztokhomu.W galerii byl wciekly,wymyslal cos komus. Okazalo sie, ze wsrod wsoich ciezko wypracowanych dziel znalazl pieknie oprawiona szmate ktora uzywal do wycierania pedzlow.
„Zalewając to gadaniną” podobno Jarosław Kaczyński mówi teraz Heideggerem
Prof. Zybertowicz sugeruje, że służby specjalne miały ogromny wpływ na stan świadomości artysty w momencie tworzenia.
„Ludzie to lubia, ludzie to kupia.
Byle na chama, byle glosno, byle glupio”.
Nie pamietam gdzie to slyszalem.
Pozdrowienia.
„Ongiś artyści musieli uczyć się rzemiosła” – tym samym pewnych konwecji. Konwencji znanych i rozumianych. W czasach po-postmodernistycznych traktuje sie je raczej w kategoriach obelg, szczegolnie na obszarach na wschod od dzisiejszego Chemnitz, ktore sila rzeczy przegapily kilka zdarzen. Tworca (uczciwy) co rusz slyszy opinie znawcow: ten temat znamy juz z Ravela, ta kreska jest dokladna kopia Rembrandta, takie samo zdanie, a nawet lepsze mozna znalezc u Cycerona. „Miedzy belkotem a banalem” (Pawel Szymanski). Koniecznie trzeba ustalic: kto jest idiota – autor tekstu czy autor wystawy. A moze lepiej dociec ktorego z nich stac na wiecej bochenkow chleba?
Wcale nie jest latwo – jesc trzeba. Byc moze najuczciwiej byloby pojsc w slady Piotra (zdaje sie) Rubika otwarcie wykorzystujacego powszechna ignorancje. Rubika, ktory osiaga wiecej niz godni szacunku – bywalo – Penderecki czy Kilar („polska chucpa „- Andrzej Chlopecki).
Ciekawe czy Pan Autor – tak pewny w swoich sadach – potraliby wymienic choc jedna nazwisko artysty-plastyka, ktory nie-belkocze.
Nie wiadomo, czy lepiej napisac kolejna symfonie Beethovena czy raczej przepisac ktoras z istniejacych od tylu. Pociac obraz Matejki i zlozyc w zlej kolejnosci. Mozna tez po prostu zrobic kupe.
Symbol
Te rury to symbol rury pod Bałtykiem – czyli metafora dozgonnej przyjaźni narodu niemieckiego i rosyjskiego.Tym bardziej cenna dla Niemców , bo ta rura – symbol ma polskie nazwisko.Podobnie jak Szczypiorski tak kochany w Niemczech , bo Stasi już wcześniej wiedziało to co my teraz.Wystarczy , że w Niemczech polski artysta powie , że Polacy to więksi antysemici niż Niemcy i natychmiast staje się wybitny.
Wreszcie ktoś ma odwagę powiedzieć coś głośno na temat chłamu zaśmiecającego galerie, place i miejsca publiczne.
Panie redaktorze Wildstein,
nie zna się pan na sztuce kompletnie. Wydaje mi się, że dla pana, jak i wielu ludzi, sztuka skończyła się, kiedy przestała by figuratywną, czyli do zaakceptowania jest impresjonizm, symbolizm, a podejrzewam, że w pana przypadku Chełmoński i Matejko – tam przecież można znaleźc i tradycje religijne, i mitologiczne, i historyczne. Radziłabym więcej samokrytycyzmu, mniej zapatrzenia w siebie, i proszę nie pisac o czymś, na czym pan się nie zna.
W pełni popieram, jako przedstawiciel świata sztuki jestem zaniepokojony tym wszystkim co się w niej teraz dzieje (lub nie dzieje, bo to przecież gra pozorów). Niestety wiele tych „twórczych” akcji to po prostu niesmaczne układy towarzyskie nie mające szans na przetrwanie i wprowadzające sporo chaosu wśród odbiorców (społeczeństwa). Trzeba coraz częściej o tym zjawisku pisać i odważnie nazywać rzeczy po imieniu, bo w przeciwnym razie grozi nam wszystkim kompletne dno intelektualne… pozdrawiam.
„Tylko po co ją robić?”
———————————
a czym się tedy będą karmić instytucje „art worldu”?
pozdrawiam
Dawna sztuka, choćby grecka rzeźba nadal jest piękna. Dawne sztuka była dążeniem do piękna, ideału. Obecna w przeważającej mierze polega na zaistnieniu, chwilowym blasku który jak warchol przewidział daje twórcy te 15 minut „sławy”
Zabawne, że im dalej zaglądać w historię człowieka tym bardziej widać, że nasi przodkowie dążyli do wieczności. Np największe umysły starożytnego Egiptu ogromną ilość energii poświęcili na szukanie takiego kierunku życia, takiej drogi która prowadziła do wieczności (uważali że była jedna która dawała szczęście i życie wieczne). Obecnie coraz częściej zapominamy o naszym dziedzictwie i brniemy w tą ulotną pustkę, w pełną degenerację. Tak jak pewna teoria rozwoju cywilizacji zakładające, że z czasem cywilizacja degeneruje się a postęp następuje przełomami, tzn, że z czasem jest coraz gorzej a w końcowej fazie następuje oświecenie, zrozumienie pewnych spraw i wejście na wyższy poziom rozwoju.
Niewykluczonwe, że motywacją wystarczającą mogą być inklinacje
polityczne, propagandowe tzn dobrze na kasie osadzone.
Tak to jest panie Bronislawie, jak zabraknie zwyklego chlopskiego rozumu. Swietny tekst.
Gdy zapoznaję się z dziełami twórców zwanych współczesnymi, a następnie czytam ich komentarze wyjaśniające o co w tych dziełach chodzi, to w dużej wiekszości wypadków (zarówno polskich jak i zagranicznych) nieodmiennie przychodzi mi na myśl cytat Mickiewicza:
z początku porwał mię śmiech pusty,
a potem litość i trwoga.
Mam wrażenie, że podobne odczucia towarzyszyły też panu Wildsteinowi wchodzącemu na Biennale Sztuki w Berlinie.
„(…) dumam więc, czy to manifestacja lewackiego zaangażowania, czy wręcz odwrotnie”
- to jest to! To jest esencja!
Czasami chciałbym móc postrzegać świat tak jak autor – jedynie w czerni i bieli. O ileż prościej byłoby zignorować te wszędobylskie odcienie szarości!
Każdy, przynajmniej teoretycznie może robić co mu się podoba. Może zatem tworzyć „dzieła”, których nikt (poza snobami) nie chce oglądać, pisać utwory do szuflady, filozofować na własny użytek. Nie powinien jednak wyciągać ręki po publiczne pieniądze. Niech idzie do bogatych snobów. Przecież Rembrant, Leonardo czy van Gogh nie korzystali z pieniędzy podatników.
Pozdrawiam
SAS
Czy byly tam arcydziela pani Nieznalskiej? Berlin, jak sadze, bylby doskonalym miejscem ich wystawienia. Z pewnoscia zostaly by tam odpowiednio docenione i byc moze tez nagrodzone. Gazeta Wyborowa moglaby zrobic odpowiednie publicity.
Pozdrawiam
Po co robić ? Bo taki jest mój zawód i nic innego nie umiem. Wina jest tego co pokazuje ją publicznie a nie tego co robi.
Ma Pan racje. Tylko oczywiscie jest to „racja niesluszna i antyintelektualna”. A temat jak widac tak straszny dla „forumowiczow”, ze zaden sie nie wypowie.
Ha, Ha! Świetne. No jakoś muszą zarabiać na chleb. A że w ogłupiałym świecie można sprzedać dosłownie wszystko, czemu nie?
Pozdrawiam.
Ubawiłam się:))) Ja też nie wiem po co to, ale skoro ktoś to ogląda, a nawet się tym zachwyca, a nawet jeszcze kupuje… Wolny wybór.
Często mam wrażenie, że zwykły rzemieślnik ( bez pretensji… i państwowych dotacji ) ma więcej polotu. Tak, to niewesoła prawda o „ludziach sztuki”. Artyści, dekonstruując to czego nie zrozumieli, przypadkiem chyba, zdekonstruowali samych siebie… wystarczy popatrzeć np. na nieśmiesznego satyryka Raczkowskiego, który od dwóch lat, z braku weny, wałkuje ( w „diabelnie inteligentnym” programie Wojewódźkiego niemal dosłownie) kupę uwieńczoną polską flagą. Orwell był natchnionym geniuszem.
Znaczna część wyrobów wytwarzanych pod szyldem „sztuka współczesna” jest mistyfikacją. Marketingiem tych wyrobów zajmują się tzw, krytycy sztuki, ktorzy posiadając dostęp do publikatorów propagują wybrane nazwiska i wybrane galerie a także zabiegają o finansowanie swych wybrańców ze srodków publicznych (zakupy prac do muzeów państwowych, lobbing na rzecz poszerzenia owego rynku poprzez tworzenie nowych kolekcji i budowę nowych muzeów sztuki współczesnej w rozmaitych polskich miastach, z Warszawą na czele). W istocie jednak jest to interes całkowicie prywatny, najchętniej realizowany za pieniądze publiczne.
W odniesieniu do sztuki współczesnej istnieje bowiem rodzaj ‘poprawności politycznej” w myśl której nie wypada wyrażać wątpliwości nawet w stosunku do najgłupszych i najbezczelniejszych wygłupów organizowanych pod wspomnianym szyldem.
Uważam, że sztuka współczesna musi być finansowana WYŁĄCZNIE przez jej prywatnych entuzjastów. Pieniądze publiczne – nalezy chronić przed „krytykami”, „kuratorami” tworzącymi rozmaite rady artystyczne rozdzielające nasze pieniadze pomiędzy swoich faworytów, wytworców „sztuki współczesnej” .
A my to zapewne finansujemy z naszych podatków panie Redaktorze. Kolejna dobrze zorganizowana mniejszość bęcwałów i duchowych impotentów, która żeruje na całym społeczeństwie.
> Czy bunt przeciwko wszystkiemu nie jest
> buntem przeciw niczemu?
Nietzschego to ten pan raczej nie czytał.
Ongiś wyrobnicy parający się słowem musieli odebrać przyzwoite i pełne wykształcenie uniwersyteckie, potwierdzone dyplomem.
A niedawno okazało się, ze można być – wypisz-wymaluj: Kwaśniewski.
Tylko po co ją robić?
O to niech Pana Bronka głowa nie boli. To sprawa Uklańskiego i tych co to mu wystawiają.
“Robiąc pracę, nie mogę zakładać, że wywoła ona refleksję lub cokolwiek innego”. Mówi artysta. No właśnie. Tylko po co ją robić?”
To juz jest zupelnie inne pytanie i zupelnie inna historia.
Zrobienie czy stworzenie czegos co wywoluje reakcje emocjonalne a dokladnie to jest attributem dziela, jest wartoscia sama w sobie. Interpretacja emocji jest sprawa prywatna.
P.S. Oczywiscie nie chodzi o trywializowanie np. w formie sztuki Palikota rowniez pobudzajacej do emocji.
nO niestety tak jak dzienikarz pisze żeby ktos to przeczytał tak artysta tworzy dla widza a jak nie to nie jest sztuka.
Zawsze było tak, że 99% sztuki to chała, o której dziś nikt nie pamięta. Obecnie przyszła moda na to, by brak pomysłu i indolencję twórczą ukrywać za pseudoideologią. Oto prawdziwa moc kaszany wspomagana przez znawców. A my, biedni zjadacze sztuki mozemy tylko sie pośmiać, czego życzę i Panu, Panie Bronisławie (wraz z wyrazami szacunku).
„zalewając to niekończącą się gadaniną.”
*********************************
Który to już odcinek bloga?