Katarzyna Zuchowicz,afp,reuters 20-03-2011
Libia, Rosja i państwa arabskie oskarżają Zachód o zabijanie niewinnych.
Bengazi opanowała euforia. Francję, która najbardziej naciskała w sprawie interwencji zbrojnej i której samoloty pierwsze ruszyły w sobotę do akcji, wychwalano pod niebiosa. – Nigdy jej tego nie zapomnimy. Gdyby nie ona, nasze miasto padłoby już w sobotę – mówił 37-letni Iyad Ali.
Dziesiątki mieszkańców Bengazi wyszły na drogę prowadzącą do miasta, by zobaczyć wraki czołgów Kaddafiego, które zostały ostrzelane przez Francuzów. – Niech Zachód niszczy go wolno. Kawałek po kawałku. Tak jak on robił to z nami przez 40 lat swoich rządów – mówił Dżamal al Majbouri, który przybiegł, by na własne oczy zobaczyć pierwszą wielką porażkę dyktatora. Niektórzy wchodzili na spalone maszyny i robili sobie zdjęcia.














