pap, jsat , katk 03-08-2010

Grzegorz Jakubowski, PAP
Nie będzie przeniesienia krzyża sprzed Pałacu Prezydenckiego do kościoła Św. Anny. Zamiast kościelnej uroczystości, na Krakowskim Przedmieściu dominowały wyzwiska i przepychanki
- Krzyż sprzed Pałacu Prezydenckiego nie będzie dziś przeniesiony – powiedział szef Kancelarii Prezydenta Jacek Michałowski, tłumacząc się obawami o zdrowie harcerzy i księży. Nie wiadomo, kiedy krzyż może zniknąć.
Kancelaria Prezydenta wystosowała komunikat informujący, że do 5 sierpnia krzyż najprawdopodobniej zostanie przed pałacem.
Głośno mówi się o tym, że obecna sytuacja przed pałacem to błąd zaniechania ze strony rządu i Kościoła, a z drugiej strony cyniczne wykorzystanie symbolu religijnego przez opozycję.
Będą warty na Krakowskim
Nie wiadomo, kiedy krzyż ostatecznie zniknie sprzed pałacu. Metropolita warszawski abp Nycz zaznaczył, że kościelne władze ze stolicy nie są stroną w sporze. Zaapelował o znalezienie kompromisu. Pomocne byłoby – jego zdaniem – zagwarantowanie, że przed Pałacem Prezydenckim znajdzie się tablica upamiętniająca ofiary katastrofy. Czytaj więcej.
Takiej gwarancji domagają się też protestujący. – Będziemy pełnić warty honorowe do czasu, aż otrzymamy na piśmie jasną deklarację, że ofiary katastrofy pod Smoleńskiem zostaną w tym miejscu godnie upamiętnione – powiedział dziennikarzom Mariusz Bulski, jeden z nich.
- Boimy się, że krzyż zostanie zabrany w nocy – mówili inni pikietujący, gdy sytuacja na Trakcie Królewskim już się uspokoiła.
Walka o krzyż
Wcześniej było gorąco – tłum przerwał kordon policji, ale sytuacja została szybko opanowana. Policja wyciągała z tłumu największych awanturników. Ludzie mdleli i przywiązywali się do krzyży. W efekcie kościelna uroczystość nie mogła się nawet rozpocząć.
W pewnym momencie wydawało się, że tłum przewróci barierki, a w policjantów zaczęto pryskać gazem.
Barierki odgradzały tłum od ok. 20 osób, które pikietowały przy ustawionym przez harcerzy krzyżu w bezpośrednim sąsiedztwie Pałacu Prezydenckiego. Zgromadzeni tam trzymali transparenty, palili znicze. Przy krzyżu pojawili się m.in. Leszek Bubel i Wojciech Cejrowski.
Bez użycia siły
Służby od początku zakładały, że nie będą siłą usuwać pikietujących siłą. – Teren został sprawdzony. Nie chcemy żadnych siłowych rozwiązań, mimo biernego oporu tych ludzi – powiedział przed godziną 13 zastępca komendanta stołecznej straży miejskiej ds. prewencji Bartłomiej Zieliński.
Wcześniej Zieliński powiedział, że „brana jest również pod uwagę wersja usunięcia tych osób”. Teraz postanowiono, że wariant siłowy nie wchodzi w grę.
Teren przed Pałacem Prezydenckim ok. godz. 3 w nocy został ogrodzony metalowymi barierkami, które odgradzają kilkanaście osób skupionych wokół krzyża harcerskiego. Zgromadzeni wokół harcerskiego krzyża trzymali transparenty z napisami min.: „Polsko obudź się!”, „Katyń trwa”, „Czy Bóg tak chciał?”, „Czy zdrajcy i NKWD są tak silni?”.
Msza w intencji rozwiązania sporu
O to, by spokojnie i rzeczowo rozwiązać sprawę przeniesienia krzyża, modliło się kilkaset osób w kościele św. Anny. Ksiądz prałat Henryk Małecki powiedział w homilii, że krzyż jest znakiem miłości, łączy się ze służbą i poświęceniem dla innych.
Kapłan powiedział, że ludzie, którzy chcą, aby krzyż pozostał przy Krakowskim Przedmieściu, mają prawo do wyrażania swoich emocji.
- Często przedstawiani są w mediach w sposób schematyczny, jako fanatycy – podkreślił.
- Ale – jak mówił – oni chcą, by ta tragedia została wyjaśniona i „żeby to się nie zabliźniło”.
- Ci ludzie – jak mówił ksiądz Małecki – mają „lęk, gdy patrzą na rzeczywistość”. Jego zdaniem boją się, „czy to nie będzie tak, że jakiś popularny polityk powie, że przeszkadzają mu krzyże w szkołach, w szpitalach”.
Ksiądz Małecki przypomniał też, że to nie Kościół wyszedł z inicjatywą przenoszenia krzyża.
Pierwotnie na godz. 13.30 w kościele św. Anny przewidziane było poświęcenie krzyża, który miał tam zostać przeniesiony sprzed Pałacu Prezydenckiego oraz msza św. w intencji ojczyzny i ofiar katastrofy smoleńskiej. Po przepychankach, głośnych protestach i awanturach przy samym krzyżu zdecydowano, że krzyż na razie nie będzie przenoszony.
PAP