Marcin Szymaniak 23-03-2011
Chamis tłumił rebelię – nie wiadomo, czy żyje. Aisza chciała uciec. Saif toczy wewnętrzną walkę.
Jak podają arabskie media, jeden z siedmiu synów libijskiego dyktatora Chamis Kaddafi zginął w samobójczym zamachu na rezydencję rodziny w Trypolisie. Według portalu Ennahar jeden z pilotów sił zbrojnych, zamiast bombardować rebeliantów, skierował swoją maszynę na Bab al Aziziję – bazę wojskową, w której mieszka libijski przywódca. W eksplozji zginęło – według tych doniesień – około 30 osób. Ciężko poparzonego Chamisa odwieziono do szpitala w Trypolisie, gdzie zmarł. Władze zaprzeczają tym informacjom.
31-letni Chamis cieszył się dużym zaufaniem ojca, który powierzył mu dowództwo elitarnej 32. Brygady armii libijskiej. Po wybuchu rewolty brygada była kierowana do najbardziej zapalnych punktów w kraju, brutalnie tłumiąc wystąpienia przeciw reżimowi.














W zdobytym mieście Bengazi rebelianci powołali rząd. W Trypolisie trwają krwawe walki