Katarzyna Kopacz 20-04-2011

źródło:fotorzepa
Ogłaszają niewypłacalność, bo żyli ponad stan albo chcą wrócić do kraju bez długów
Korespondencja z Londynu
Tomek (imię zmienione) niecałe dwa lata temu otworzył pod Londynem minidelikatesy, potem biuro doradcze, wreszcie zaczął współpracę z miejscowym pubem.
Na rozwój brał jeden kredyt za drugim. Pożyczane pieniądze miały być też lekarstwem na biznesowe kłopoty, które z czasem się pojawiły.
Była też niechciana ciąża narzeczonej, kosztowny ślub, lepsze mieszkanie… Gdy długi sięgnęły niemal 30 tys. funtów, Tomek bliskich odesłał do Polski, a sam ogłosił bankructwo. – Gdyby o kolejne pożyczki nie było tak łatwo, pewnie wciąż miałbym dobrze prosperujący sklep – wzdycha.
W Wielkiej Brytanii wniosek o bankructwo może ogłosić każdy. Jak ustaliła „Rz”, zrobiło to już kilka tysięcy Polaków. Mało tego, w 2010 roku firmy oferujące w języku polskim pomoc w umarzaniu długów zanotowały blisko 20-proc. wzrost liczby takich spraw.










Rozporządzenie ministra finansów zaskoczyło lokalne władze

