Praca za wszelką cenę

Matylda Młocka,Monika Gębala 03-08-2011

Arogancki szef, mobbing, dalekie dojazdy – na to godzi się wielu pracowników. Tak bardzo boją się zwolnienia

autor: Jakub Ostałowski źródło: Fotorzepa

autor: Jakub Ostałowski źródło: Fotorzepa

– Przez dwa lata pracowałam w firmie, w której szef źle się do mnie odnosił. Krzyczał, kazał zostawać po godzinach, a kiedy chciał mnie wezwać, pukał w ścianę – opowiada Anna z Warszawy, obecnie pracująca w firmie rachunkowej. – Odwlekałam podjęcie decyzji o odejściu, bo się bałam, że nie znajdę pracy. Poza tym za każdym razem, kiedy zaczynałam mówić, że odejdę, szef starał się mnie zatrzymać.

Anna nie jest wyjątkiem. Z badań przeprowadzonych przez Mazowieckie Centrum Profilaktyki Uzależnień i Wydział Nauk Humanistycznych SGGW wynika, że wiele osób jest w stanie znosić rozmaite upokorzenia, by utrzymać pracę.

Przeczytaj cały artykuł.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(20) Komentarzy do “Praca za wszelką cenę”

    -
  1. JK pisze:

    Wreszcie jeden zbiorczy artykuł na ten temat. Do tej pory najczęściej takie treści odnajdywałem na różnych forach. Wiedziałem, że taki artykuł prędzej ukaże się w „RzePie” niż w… innym miejscu. Do tego polecam rozmowę redaktor M. Gadomskiej nt. śledzenia pracowników w portalach społecznościowych http://tv.rp.pl/video/Prawo,Rozmowy/Firmy-szpieguja-pracownikow. Coż, i Rzeczpospolita Szlachecka, i „Rok 1984″ nadal aktualne…

    Dobre 0

  2. polak pisze:

    To nie jest żaden „mobbing”, to po prostu realia ekonomiczne późnego tuskizmu.

    Dobre +1

    • stin pisze:

      to są, polaku, realia kapitalizmu! Xle ci było za socjalizmu to teraz płacz.

      Dobre 0

      • sas1307 pisze:

        stin, to nie realia kapitalizmu. To podstawowy brak moralności, etyki i wykształcenia a czasami zwykłe chamstwo w stosunkach międzyludzkich. Tego tych ludzi nauczył socjalizm i postkomuna.

        Dobre +1

      • aniemowilam pisze:

        „Polaku” Od razu widac zes Ty nie Polak  I zaden „kapitalizm” a niewolnictwo w republikach bananowych. W Niemczech -gdzie mieszkałam -żaden Niemiec nie zgodziłby się na takie fatalne warunki pracy jak u nas -w dodatku za śmieszne pieniądze.
         

        Dobre +1

  3. lortea pisze:

    Przykro mi to pisać, ale sama  Rzepa uczestniczy w pogarszaniu pozycji pracowników, prowadząc zaciętą kampanię przeciw związkom zawodowym. Nie ma tygodnia by ktoś w Rzepie nie skarżył się jak to złe wredne podłe itp itd etc etc, związki zawodowe torpedują wspaniałą polską gospodarkę i należy je jeszcze bardziej ograniczyć w prawach.

    Dobre 0

  4. Zen pisze:

    Brakuje oceny stanu ochrony pracy i pracownika.

    Dobre 0

  5. Piotr Kraczkowski pisze:

    Takze dziennikarze potrzebuja zwiazkow zawodowych. Dzis jeszcze dziennikarze sa traktowani w bialych rekawiczkach, bo dla zagranicznych wydawcow sa stosunkowo tani, ale gdy pozycja poszczegolnych mediow sie ustabilizuje, i ich naklad nie bedzie tak bardzo zalezal od jakosci pracy, lecz nasili sie konkurencja cena gazety, to plakac beda takze dziennikarze. Artykuly specjalistyczne (ekonomia, prawo, technika) beda pisac coraz czesciej ekonomisci, prawnicy, inzynierowie, ktorzy nie musza z ceny artykulu zyc, a ciesza sie widzac swe nazwisko w mediach. Inne prace przy tworzeniu gazety beda przekazywane „wolnym strzelcom”. W USA doszlo do tego, ze nawet artykuly lokalne pisza dziennikarze mieszkajacy w Indiach. W RFN dziennikarze docenili zwiazki zawodowe dopiero, gdy sie zorientowali co konkurencja na rynku mediow  zrobila z ich zawodem. O nieracjonalnosci na rynku dziennikarzy najlepiej swiadczy pozostawienie Gazecie Polskiej Smolenska. W RFN nawet gazety dla dzieci oglosilyby sie redakcjami sledczymi, czlonkowie Komisji Millera musieliby otoczyc swe domy drutem kolczastym, a Rosja mialaby juz dawno sfalszowane czesci Tu154, bo caly wrak bylby w Polsce rozdzielony miedzy redakcjami.
    __Idealnym rozwiazaniem dla Polski byloby promowanie przez polityke gospodarcza (ulgi podatkowe, dofinansowanie, bezplatne tereny pod inwestycje itp.) dla firm stosujacych roboty przemyslowe – podobnie jak na dluzsza mete oplaca sie rezygnacja z manipulacji kursem walutowym, stosowanie robotow obniza koszty pracy i przyciaga nowowczesne zagraniczne inwestycje – eksporterow na rynki UE. Nowoczesne produkty wymuszaja tworzenie dodatkowych wysokokwalifikowanych miejsc pracy w osrodkach badawczych, firmach naprawiajacych roboty, dostarczajacych komponenty skladane przez roboty itp. Place w Polsce sa zbyt wysokie dla wielu inwestorow, a sila robocza zbyt slabo wyksztalcona. Silne zwiazki zawodowe oznaczaja lepsze warunki pracy i wyzsze place, co wymusza stosowanie coraz wiecej maszyn, czyli wzrost kapitalochlonnosci proukcji i wydajnosci pracy oraz zmniejsza zuzycie energii. Spadek liczby zatrudnionych w poszczegolnych firmach kompensuje wzrost ilosci miejsc pracy w wyniku wrostu ilosci firm.
    __Polski eksport jest nienormalnie niski – kombinacja rezygnacji z manipulacji kursem walutowym, silnych zwiazkow zawodowych i popierania przez polityke gospodarcza firm zwiekszajacych kapitalochlonnosc, czyli wydajnosc produkcjim stworzy miliony miejsc pracy w eksporcie. Niestety w Polsce stawia sie na krotkowzroczne efekty zacofanych firm, bo im bardziej zacofana firma, tym wiecej ludzi musi zatrudniac – tyle tylko, ze wtedy tych firm jest mniej, wiec bezrobocie nie spada.
    Pracownicy sa sami sobie winni – zdegradowali i zadluzyli gospodarke wyborem swych straznikow wieziennych z PZPR z wiezienia o nazwie PRL na prezydenta i na premiera, przez co UE dala Polsce mniejsza pomoc (mieli slaba pozycje wobec UE jako postkomunisci), a i ta ze strachu o swa sytuacje materialna czarownice z PZPR przeznaczaly na tworzenie miejsc pracy w przemysle zbrojeniowym USA kupujac za pieniadze od UE i za dlugi wojskowe smiecie. Narzucili tez oszczedzanie na nauce i na modernizacji infrastuktury. Jesli ktos jest tak glupi, zeby wybierac swego klawisza na prezydenta i premiera, to musi ponosic konsekwencje. Miller, Cimoszewicz i inni startuja na poslow – jest nastepna okazja by sobie zaszkodzic ich wyborem. Ale SLD zachowuje sie tak, jakby miala lenne prawo do miejsc w Sejmie.
    __Dziennikarze pomagaja SLD w zdobywaniu mandatow, bo mysla, ze to lewica, i ze to cos pomaga. Nic nie pomaga, bo to korupcja i brak fachowosci, a nie lewica – byli czlomnkowie PZP beda zawsze kierowac sie wybudowaniem palacu jak Kwasniewski, a nie rozwojem Polski. Dziennikarze wiec szkodza sami sobie, bo ich zamoznosc zalezy od zamoznosci odbiorcow mediow – lepsze wyniki daje promowanie nowych ludzi, nie umoczonych w PRL, ale nie zastepujacych samodzielnego myslenie wiara w neoliberlane gusla, ze wszystko samo sie zrobi, lecz stawiajacych na rynek jako instrument madrej polityki gospodarczej. Zasada jest modernizacja infrastruktury, szczegolnie zmniejszenie zuzycia energii do poziomu energochlonnosci zachodniej UE, a nie zwiekszanie ilosci energii atomowkami.

    Dobre 0

  6. Mobbingowany pisze:

    Witam,
    mówi się dużo, ale robi mało!
    Ja osobiście i wiele osób w moim obecnym miejscu pracy jest mobbingowanych przez przełożonego – i co z tego że wie o tym Prezes – nic się z tym nie dzieje! Przełożony robi swoje! Co może zaszczuty człowiek, który musi udowodnić prześladowanie, kiedy nikt z obawy o utratę pracy nie zezna w Sądzie?!

    Dobre +1

  7. realista pisze:

    Najgorzej jak ktos kogo dziadek byl zwyklym fornalem, teraz mieni sie „wielkim Panem”. Pogarda tych niby „elit” to wlasciwosc nie tylko stosunkow pracodawca-pracownik.

    Dobre +1

  8. Henryk pisze:

    Artykuł opisał to, co każdy pracownik najemny zna od 1989 r.

    Reforma Balcerowicza i lansowanie dzikiego, rodem z krajów 3 swiata, kapitalizmu przez media w latach 90-tych oraz moralne przyzwolenia na „kradzież pierwszego miliona” (jesli ktoś ukradnie milion trudno liczyć na to, że nie będzie pomiatał pracownikami) spowodowało, że dziś w Polsce pracownik jest smieciem.

    Zajadła kampani przeciwko wszelkim formom organizowania się pracowników, plucie na związki zawodowe, rady pracownicze, wysmiewanie wszelkich postulatów płacowych (red. Jabłoński i reszta z „działu ekonomicznego”   się kłania), przyjmowanie a priori, że prezes zarządu ma wiedzę i umiejętności dane mu przez bogów a pracownicy najemni to „zło konieczne” – pozycja kosztowa w rachunku wyników – zachęca i wręcz judzi do pomiatania pracownikami.

    Dopiero wejście do Unii Europejskiej po częśći ujawniło i osłabiło swego rodzaju „nienawiść” mediów, w tym dziennika „Rzeczpospolitej” do pracowników najemnych. Okazało się bowiem, że krajach dla nas wzorcowych (Francja i Niemcy), pracownicy mają o wiele więcej praw i z nich realnie korzystają. Również francuskie i niemiecki media biorą stronę „klasy pracującej” a nie zapasionych milionerów. 
    Ponadto Polacy pracując w Niemczech, Francji i W. Brytanii nogle zobaczyli, że pracownicy w tych krajach są traktowani jak ludzie i chronieni prawem.

     Do tego sie okazało, że „polski biznesmen” to tak na prawdę to ćwok, znakomity jedynie w relacjach z „mirem”.  Często bez wykształcenia ale za to wyćwiczony w lawirowaniu ….. czemu trudno sie dziwić znając demoralizująca prace państwa polskiego nad swymi obywatelami.

    Po wejściu do UE  okazuje się, że inzynier to jest gość ! To on napisze program komputerowy, potrafi odczytać projekt autostrady i ją zbudować, zastosować nowoczesne technologie.

     Ale to musiała dopiero powiedzieć naszym „elytom” Unia Europejska, żeby nasi „kapitaliści w białych skarpetkach ” i ich dziennikarscy poplecznicy raczyli podrapać się po łbach ….

    Dobre 0

  9. Jurek Wawro pisze:

    Z mojego rozeznania wynika, że najgorzej wcale nie jest w małych firmach, ale u nowobogackich (czasem może to być nawet potężna firma). Gdy na dodatek w okolicy panuje ponad 20% bezrobocia, to przedsiębiorca czuje się bogiem.
    Nawet jeśli nie prowadzi to do sytuacji, gdy z człowieka wyłazi kanalia, to pozostaje irracjonalne przekonanie że należy się poświęcić zupełnie pracy. W przypadku właściciela biznesu to jego wybór. Ale żądanie by pracownik żył dla pracy i cudzego biznesu to gruba przesada. Tym bardziej, że w każdej chwili może dostać kopa w (fragment wypowiedzi niezgodny z regulaminem §7 pkt 10.1) i znaleźć się za bramą.
    Też jestem nieco zdziwiony, że ten tekst ukazał się w „Rzeczpospolitej”. Ale tylko nieco – bo od czasów Urbana wiem, że propaganda nie może być jednostronna i czasami trzeba odrobinę odmiany.

    Dobre +1

  10. polczek pisze:

    Pogarda dla obywateli, pogarda dla pracowników, pogarda dla innych ludzi to cecha charakterystyczna wychowania polaka w jego krajowym środowisku. Już w dziedzictwie po Polsce szlacheckiej pogardzaliśmy, mieszkańcami czworaków lub rzemieślnikami, a teraz wychowanie w okresie PRL-u nowych pokoleń przynosi owoce. Wychowanie polegające na „polewaniu mózgów ruskim kwasem” wydaje plon.  Dotyczy to wszystkich dziedzin życia publicznego mojej ojczyzny. Aby zrozumieć kierunek do którego zmierzamy należy sobie pojechać i popatrzyć za wschodnią granice.

    Dobre +1

    • Obserwator pisze:

      Dodajmy wyraźnie , że IIIRP tak samo gardzi obywatelami, prawem i prawdą jak za PRLu.
      Gatunek , który był, zostal i doszedł do koryta politycznego i kasy różnymi przekrętami, dozwolone malej grupie kolesiów, jest specyficzny ale bez cech polskości, uczciwości i przyzwoitości.
      To widać i słuchać, a czasami też czuć.
      Przyzwoity Polak nie ma szans w takim towarzystwie.

      Dobre 0

  11. bańka pisze:

    Dużo w tych wypowiedziach racji.Pewne jest, że mamy kapitalizm w kiepskim wydaniu. Brakuje humanizmu w stosunkach międzyludzkich w pracy, o którym bardzo często  nawiązywał Jan Paweł II- Człowiek jest najważniejszy!!! . Tymczasem pogoń za sukcesem i pieniądzem całkowicie nas omamiła, w szczególności tych pracowników i pracodawców, którzy przestali dostrzegać, że wszystko zależy od człowieka i dla człowieka jest tworzone.
    Wojna a potem czasy głębokiego komunizmu zrobiły głęboką wyrwę pokoleniową w istnieniu średniej(zamożnej,wykształconej z tradycjami) klasy w kraju. Dzisiaj tworzy się ona od nowa, ale już na nowych zasadach. Szkoda tylko, że oprócz pieniędzy, nic ją z tą poprzednią nie łączy.

    Dobre 0

  12. Weredyk pisze:

    I to jest problem.  Nie ma nic bardziej smutnego niz ogladanie mlodego Polaka jak sie glupkowato usmiecha do Szweda czy innego prostaka z zachodim paszportem we wroclawskim VOLVO.  Wiele osob ktore tego nie chcialy robic pozegnalo sie z firma, rowniez dzieki innym chetnym Polakom korzy zawsze chetni sa by donosic i mataczyc.  Spedziwszy wiele lat za granica smiac mi sie chce i jednoczesnie plakac, gdy dowiaduje sie ze niektore osoby szefom z zagranicy robia nawet zakupy.  Sloma nam z butow wylazi.  Na komune tego zwalic sie nie da, bo mowie tu wylacznie o b. mlodych ludziach z tzw. wyksztalceniem szmacacych sie bez ograniczen(!?).

    Dobre 0

    • Jurek Wawro pisze:

      „niektore osoby szefom z zagranicy robia nawet zakupy”
      To jest naprawdę mały pikuś (Pan Pikuś). Praca w nadgodzinach bez wynagrodzenia, gotowość pojawienia się w pracy na każde skinienie szefa (nawet z powodu absolutnej dupereli), wysłuchiwanie psychotycznych wrzasków (na kimś się szef musi wyżyć), kablowanie (bo tak sobie szef życzy), zamykanie w pracy do ukończenia roboty (czasem na całą noc) itd…
      Byłem kiedyś w firmie, w której wszyscy mówili szeptem i nikt nie wychodził na korytarz. Bo kogo szef zobaczy/usłyszy ten wylatuje. Znam przypadki, gdy ludzie lądowali u czubków z powodu atmosfery w pracy.
      O sporadycznych, ale bardziej drastycznych przypadkach wspominał nie będę.

      Dobre 0

      • A.L. pisze:

        Tu gdzie jestem (USA) nie moge nikogo zaskarzyc o to ze nie „obrazil” czy o to ze ktos spowodowal „utrate mojej czci”. Albowiem tutaj mozna mowic co sie chce.

        Za to – tytulem rekompensaty – gdyby szef w amerykasniej firmie na mnie krzyczal, zamknal mnie na noc czy ogolnie molestowal, zaskarzylbym bez problemu firme do sadu i bez problemu wygral. Wygral takie odszkodowanei ze pewnie juz bym nie musial pracowac. Dlatego tez takich numerow tu nie ma.

        No i nie ma – pospolitego chamstwa.

        Dobre +1

  13. Mikołaj pisze:

    Mobbing do wszystkich pracowników i to bez wyjątków. Hamskie i ordynarne odzywki. traktowanie jak najgorszych lokai. Mycie prywatnych samochodów szefa. Wyciąganie szamba na prywatnej jego posiadłości – to norma. Raz w tygodniu odzywka (szukaj pracy idziesz do zwolnienia i tak od kilku lat. Urlop to abstrakcja. Każde podanie do kosza to szef ustala urlopy. Codzienna praca trwa 12 i13 godzin i to też jest normalne oczywiście bez nadgodzin. Jazda prywatnym autem w służbowych sprawach owszem, ale bez ekwiwalentu bo dla firmy też coś możesz zrobić. Wypłaty regularne, ale tylko najniższa krajowa reszta z pod przysłowiowego biurka. Prywatny kierowca pijanych szefów to też normalne. Telefon służbowy odbierać należy całą dobę. Strach wypić piwko po pracy ok. 22 – giej bo można być wezwanym do firmy  niejednokrotnie z bardzo błachego powodu. Można by tak wymieniać jeszcze długo wymieniać. Mam 56 lat i jestem tak zastraszone, że nawet to co przeczytałem strach przekazać komukolwiek. Człowiek się czuje jak zawieszone w próżni. Życia rodzinnego już nie ma. Pozostaje tylko  skrócić sobie to tak dobrze zapowiadające się życie. Typowa patowa sytuacja

    Dobre 0

  14. a... pisze:

    Ośmieszanie w obecności innych pracowników, poniżanie, krzyki, przecież to normalne zachowanie, które akceptowane jest nawet przez organy nadzorujące. A najbardziej przerażające jest to, że tak zachowujący się szef należy do związków zawodowych S i pełni tam zasłużone funkcje i śmieje Ci się w oczy, bo przecież kto uwierzy zwykłemu pracownikowi… Tacy ludzie to porażka.

    Dobre +1

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.