Anna Słojewska 02-12-2011
Wspólnota szykuje się do zmiany traktatu, która stworzy dwie grupy państw. Polska chce być w tej lepszej
– Postulujemy szybką zmianę traktatu. Mówiąc po ludzku, Polska, tak jak i inne kraje niebędące wewnątrz strefy euro, chce na mocy zmian traktatowych uczestniczyć we wszystkich spotkaniach, na których będzie się zarządzać strefą euro – powiedział Donald Tusk o swoich oczekiwaniach dotyczących szczytu UE mającego się odbyć 8 i 9 grudnia w Brukseli. Premier wcześniej przeprowadził rozmowę telefoniczną z Angelą Merkel. Być może usłyszał od niej obietnicę, że forsowane przez Niemcy zmiany traktatowe nie spowodują marginalizacji naszego kraju.
Nowe Schengen
– W poniedziałek w Brukseli niemiecki minister finansów Wolf-gang Schaeuble zapewniał, że nowa formuła wzmocnionej współpracy będzie otwarta dla Polski. Wczoraj dziennik „Bild” podał zaś, że duet niemiecko-francuski nie zamierza ograniczać Europy pierwszej prędkości do krajów strefy euro czy nawet – jak się spekuluje – węższego grona sześciorga jej uczestników o najwyższym ratingu AAA. Do współpracy mieliby zostać doproszeni inni – na przykład Polska czy Szwecja.
– To tylko doniesienie medialne, ale traktujemy je jako pozytywny sygnał – mówił w Brukseli minister ds. europejskich Mikołaj Dowgielewicz. Według niego preferowaną przez polski rząd opcją zmian traktatowych jest decyzja w gronie 27 państw modyfikująca funkcjonowanie całej Wspólnoty. W kwestii ewentualnej zawartości propozycji Polska nie ma obaw: forsowana strategia stabilizacji i ograniczeń fiskalnych jest nam bliska.

















