Niemcy rozkwitną i bez Europy

Europejskie elity właściwie zaakceptowały już wyjście Grecji ze strefy euro. W najczarniejszych snach nie majaczy im jednak opuszczenie klubu nie przez jego najsłabsze ogniwo, ale najsilniejsze – Niemcy. Ogłoszone właśnie wyniki eksportowe naszego zachodniego sąsiada, a i nastawienie wielu nadreńskich przemysłowców, każe traktować ten wariant poważnie. Berlin bowiem jest przygotowany tak na przetrwanie, jak i upadek zjednoczonej Europy.

Wyjście Niemiec z euro można by traktować jako political fiction, gdyby nie wciąż realne bankructwo Grecji, ale też Portugalii, Hiszpanii i Włoch. Pierwsze dwa państwa nie pociągną  wspólnej waluty na dno, ale kolejne dwa już tak. Z punktu widzenia Niemiec koszt ich ratowania przewyższy zyski ze wspólnej waluty. Euro, czyli brak ryzyka kursowego, było dotąd błogosławieństwem dla niemieckiego eksportu, teraz jednak radzi on sobie świetnie także tam, gdzie wspólna waluta nie obowiązuje.

1.

Statystyki pokazują, że niemiecki eksport wzrósł w ubiegłym roku o 11,4 proc., jego wartość przekroczyła bilion euro. Najszybciej przyrastała sprzedaż  do państw spoza UE – o 13,6 proc. Do Unii Niemcy sprzedały za 627 mld euro, poza nią za 432 mld, ale kiedy weźmiemy pod uwagę kraje euro to tylko za 420 mld. A zatem, połączony eksport poza eurozonę, tak na terytorium UE, jak poza nie sięgnął 635 mld euro. Taka struktura sprzedaży jest owocem złej sytuacji ekonomicznej eurozony i popytu na niemieckie produkty  w Azji.

Jeszcze w tym roku Chiny staną się dla Niemiec pierwszym partnerem eksportowym, do tej pory była nim Francja. Strefa euro, o ile przetrwa, nadal pozostanie arcyważnym rynkiem zbytu, ale jej rola będzie malała, już teraz to tylko 40 proc. eksportu.

2.

Żaden niemiecki polityk nie powie, że obrona euro jest nie tyle jedyną możliwą polityką Bundesrepubliki, co najbardziej pożądaną. Większe pole manewru mają przemysłowcy, wśród nich właśnie narodziła się koncepcja Niemiec, jako samodzielnego mocarstwa ekonomicznego, może nawet członka nieformalnego klubu BRICS. Potencjał przemysłowy wynosi je bowiem ponad poziom europejski, gdyby miały zostać tworem samodzielnym bardziej pasowałyby do Chin, Indii i Brazylii niż Francji lub Wielkiej Brytanii. Wolfgang Reitzle, prezes niemieckiej grupy przemysłowej Linde oddając nastroje swojego środowiska zaapelował, by Niemcy rozważyły wyjście z euro.

Będzie to bolesne w krótkim terminie, ale w dłuższej perspektywie zwiększy konkurencyjność gospodarki. Można pójść tropem jego rozumowania i dopowiedzieć dlaczego. Po pierwsze – trend eksportowy wyraźnie premiuje Azję kosztem euro zony, po drugie – Berlin pozbyłby się europejskich słabeuszy, którzy byli przydatni, kiedy za niemieckie kredyty kupowali niemieckie towary, ale są męczący, gdy popadli w długi, a poza Europą otwierają się chłonniejsze rynki płacące twardą gotówką. Kalkulacja ta ma słaby punkt; jeśli Niemcy wprowadzą nową walutę, jej kurs wobec dolara i euro wzrośnie według szacunków nawet o 30 proc.

Może to być jednak problem krótkoterminowy, Wolfgang Rietzle i jego koledzy liczą na osłabienie tego efektu poprzez ścięcie kosztów produkcji, wzrost innowacyjności i efektywniejszą organizację pracy.

3.

Politycy w Berlinie nie przygotowują wprawdzie opuszczenia przez Niemcy euro, ale niemieccy analitycy i przemysłowcy są na to mentalnie gotowi. Nie tylko oni. Kiedy przyjrzeć się inwestycjom zbrojeniowym Berlina, widać jak silną pozycję zajmuje w nich marynarka wojenna. Nie chodzi o jednostki ochrony wybrzeża przydatne na Bałtyku, ale dalekomorskie fregaty. To ultranowoczesne okręty typu F135 o wyporności 7000 ton.

W normalnej klasyfikacji byłyby niszczycielami, ale Berlin woli bardziej „pokojową” nazwę fregata kojarzącą się raczej z obroną niż działaniami ofensywnymi. Poprzedni prezydent Niemiec Horst Koehler musiał ustąpić ze stanowiska, kiedy stwierdził, że siły zbrojne muszą być gotowe do zabezpieczenia niemieckich interesów gospodarczych w świecie. Odszedł, bo w powojennej Bundesrepublice czynić, a mówić, że się czyni to dwie zupełnie różne rzeczy. Przemysłowiec Reitzle, ex prezydent  i admirałowie są już mentalnie w innych Niemczech.

To globalny gracz, któremu za ciasno na europejskim podwórku. Ich czas jeszcze nie nadszedł, może nigdy nie nadejdzie, ale myli się ten, kto uważa, iż nasi zachodni sąsiedzi mówiąc Niemcy zawsze myślą – Europa. Są tacy, którzy mówiąc Niemcy,  myślą – świat.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(155) Komentarzy do “Niemcy rozkwitną i bez Europy”

    -
  1. Z Niemiec pisze:

    Błagam, nie piszcie już więcej w Rzepie, co knują Niemcy.

    Od śmiechu brzuch już boli.

    Dobre +22

    • red b u l pisze:

      Nie chodzi o to, co kto knuje…
      Chodzi o to, kto będąc u władzy – o swój kraj walczy.
      I tu jest pytanie, do takich prześmiewców jak Pan.

      Dobre +34

      • cyro pisze:

        Europejska Wspólnota Węgla i Stali powstała aby uniknąć konfliktów zbrojnych w Europie. I tego „prawdziwy Polak” cieszący się z niepowodzeń Rządu Najjaśniejszej Rzeczypospolitej nigdy nie zrozumie.

        Dobre +11

        • neo pisze:

          Wspolnota to juz raczej byla, powoli ten Eurokolchoz sie rozpada i wyraznie widac ze Niemcy zastanawiaja sie nad planem B w razie rozpadu Eurozone.

          Co do knucia przez Niemcy, to juz mielismy dwie wojny swiatowe ktore zakonczyly sie unicestwieniem setek milionow ludzi i sprawadzeniam takich krajow jak Polska do roli pariasow Europy. Nie twierdze ze bedzie III wojna swiatowa, ale Niemcy maja doskonala pozycje aby zdominowac Europe, a szczegolnie Polske ekonomicznie – Polacy beda robic za miske ryzu a Niemcy beda zbierac miliardy. Czy chcemy takiej Europy – i to juz musza odpowiedziec wyborcy w nastepnych wyborach.

          Pozdrawiam.

          Dobre +28

          • Mir pisze:

            W wielu wpisach widać polityczny wpływ wielu lat pracy organicznej antypolskich tzw. fundacji od Adenauera począwszy, a na Batorym ( gdyby istniał bóg to by to tego nie dopuścił) skończywszy.

            Dobre +6

          • Marek Zürich pisze:

            @neo. 2 wojny swiatowe + osadzenie lenina i bolszewiköw na tronie w rosji. w sumie niemiecka ‘polityka’ kosztowala duzo ponad 100 mil. ofiar ludzkich i straty, nieporöwnywalne nawet z dlugami UE. Niemcy to byl TEN bandyta 20-go wieku. Dla slepo krytykujących USA: toz to w poröwnaniu Dziadek Mröz.

            Dobre +9

          • Pielegniarka pisze:

            Kogoz zamierzasz przeciwstawic w nastepnych wyborach obecnemu rzadowi: ludzi pokroju wiejskiego cwiercinteligenta Ziobry, cwaniaczka Kurskiego, zakompleksialego pieniacza Jaro, psa ogrodnika Brudzinskiego…Kogo wybierasz z tego pochodu? Dwa lata balaganu i stalinowskich pokazowek wystarcza – ludzie powoli zapomnieli o swoim strachu przed powrotem PiSu A lub Bis do wladzy, ale przed nastepnymi wyborami przypomna sobie. Spokojnie.

            Dobre +2

        • Marek Zürich pisze:

          @cyro, „Europejska Wspólnota Węgla i Stali powstała aby uniknąć konfliktów zbrojnych w Europie”, to byly pierwsze slowa churchilla po wojnie. Powstala, i bylo niezle, strefa wolnego handlu, nato, ruch bezwizowy, itp. Wskutek aspiracji politycznych francuzi i niemcy, a potem i inni biurokraci europejscy, rozkrecili to do wymiaröw monstrum. Teraz Unia dzieli i jest w rozpadzie.
          Zostala zbudowana na niezdrowych zasadach. Przede wszystkim przez francje i niemcy. Niemcy przytlaczają ue, zwlaszcza strone poludniową, a sama ue znowu zagraza gospodarczo calemu swiatu. Po tym roku nic nie bedzie jak bylo.

          Dobre +8

          • rencista pisze:

            Panie Marku – tylko dopowiem, że cokolwiek by nie mówić o polityce niemieckiej w kontekście ewentualnego rozpadu UE – to jedno jest pewne, że swoją konsekwencją starej doktryny opartej na paradygmacie „Drang nach Osten”, doprowadziła już ta polityka do częściowego zrealizowania koncepcji Friedricha Naumanna tzw. Mitteleuropy, czyli uczynienia z Europy Środkowej strefy niemieckich wpływów pod względem polityczno-gospodarczym.
            Pozdrawiam.
            Przy okazji pozdrawiam też Pana neo, za jego ciekawe komentarze.

            Dobre +7

        • ak pisze:

          Eurpejska Wspólnota powstała po to, żeby rozpędzającą się gospodarkę RFN wziąć na smycz. Po to samo Polskę zaproszono do Unii – wyrosłej z tej Wspólnoty.

          Dobre +1

      • Drogi red b u l u pisze:

        Niemcy robią olbrzymie pieniądze na euro, które ułatwia sprzedaż do reszty Europy. Podobnie zresztą ogromną forsę zrobili na poszerzeniu UE.

        Niemców wcale nie interesuje wzmocnienie euro. Eksport byłby trudniejszy, i państwo doskonale spala długi przez inflację.

        A to, że szeregowi Niemcy narzekają? Przeciętny Niemiec nie orientuje się w zawiłościach gospodarki. A poza tym, Niemcy narzekają chętnie na sąsiadów, tak samo jak Polacy narzekają na Niemców, Białorusinów, Rosjan…

        Dobre +9

    • Mirek pisze:

      Pracuje w Niemczech, mieszkam w Polsce. Czasami „scieram” się w dyskusji o polityce (np.temat Grecji) z moimi niemieckimi kolegami z pracy. Ton wypowiedzi moich kolegów przy okazji takich dyskusji był mniej więcej taki: „niektórzy niedorośli do Unii” albo „koniec Euro to koniec UE, ale u sumie to niewielka strata”. Nie są to oczywiście opinie oddające zdanie większości społeczeństwa, ale też pewno nie biorą się z niczego (są np.kształtowane przez media). Także coś w tym jest, że Niemcy rozważają rozpad strefy EU i jego możliwe konsekwencje (zatrzymanie lub wycofanie się z projektu integracji).
      Sądzę, że „Real Politik” i własny interes są głownymi wytycznymi w polityce naszego sąsiada (w sumie nic niezwykłego), a cała gadanina o budowie wspólnej Europy wolnej od wojen i konfliktów to tylko „mydlenie oczu”…

      Dobre +28

      • m-53 pisze:

        Oczywiście tak. Niemiec mówiąc Niemcy ma na myśli Niemcy a nie żaden świat czy Europę. To jest „przestrzeń życiowa” , rynek zbytu.

        Dobre +2

  2. nieobecny pisze:

    Jakie jest bogactwo Niemiec,)jakie maja zasoby? to przed wszystkim ludzie dobrze wykszalceni i to jest najwieksze bogactwo Niemiec a Polska jest zasobniejsza w kopaliny anizeli Niemcy . Tylko to co jest nawiekszym bogactwem jest przez wszystkie ekipy rzadzace w powojennej Polsce niszczone najzdolniejsi wyjezdzaja za granice,edukucja beye jaka a starsi skazani na eutanazje bp czymze w Poslce jest opieka zdrowotna patrz grudzien styczen i NFZ pogratulowac nalezy wamtzw demokraci z UW i teraz z PO

    Dobre +55

    • red b u l pisze:

      Dokładnie. Poziom wykształcenia w Polsce spada sukcesywnie, z roku na rok. Choć papierki nadają coraz wyższe wykształcenie. Wraz z tym spada poziom inteligencji. Choć myślę, że UW-KLD-PO Tuska dotarła już do pewnej masy krytycznej. Która to masa, mimo wysiłków Donalda Tuska, jednak dojrzy obłudę tego premiera.

      Dobre +38

      • janek kos pisze:

        ..panskie rozumowanie zakłada iz obłudna masa dojrzy obłudę premiera i to jest słaby punkt tego rozumowania. Niestety lata komuny zostawiły nam w spadku społeczenstwo ktore nadal wszystko ‘załatwia’. Takiemu nie potrzebne jest panstwo prawe i sprawiedliwe. Uwazam iz salon podstawi na miejsce spalonego Tuska innego ‘naznaczonego geniuszem’ a to społeczenstwo skwapliwie się na to ‘zgodzi’. Jedno jest pewne – czekaja nas tzw. ciekawe czasy. Pozdrawiam.


        Dobre +2

        • red b u l pisze:

          Czy to słaby punkt, czy punkt „krytyczny” rozumowania? Czas podstawiania , powoli się kończy… Może trochę więcej optymizmu, co do myślenia Polaków?
          Pozdrawiam.

          Dobre 0

    • jk pisze:

      Ja bym powiedział, że bogactwem Niemiec jest praca, solidna, rzetelna praca, a nie jak u nas. Szef nie patrzy, to można na fejsie siedzieć.

      Dobre +10

    • JerzyFan pisze:

      Niemcy mają ludzi nie tylko odpowiednio wykształconych ale działa u nich system podnoszenia poziomu kwalifikacji i aktualizacji wiedzy, zwłaszcza w większych firmach Mam inne zdanie na temat bogactw naturalnych Niemiec. Jeżeli w Niemczech podejrzewa się, że na danym terenie istnieje prawdopodobieństwo występowanie określonych bogactw naturalnych, to nikt nie ogłasza tego na cały świat, przeciwnie sprawa zaczyna mieć charakter poufny, natomiast intensywnie określa się wielkość złóż. Podam tylko jeden przykład, Na północ od Hannoweru, aż po dno Morza Pónocnego, zlokalizowano gigantyczne złoża węgla kamiennego. Z uwagi na sporą głębokość zalegania węgla, zrezygnowano z jego wydobycia tradycyjnymi metodami, natomiast opracowano metody zgazowania tych pokładów. Początek eksploatacji tego węgla nastąpi w określonych warunkach ekonomicznych.

      Dobre +17

    • romank pisze:

      niemcy w balaganie gierka budowali zaklady w POLSCE,ktore prawie za darmo wykupili obecnie

      Dobre +7

  3. Wdówka z Koziej Wólki nad Dniestrem pisze:

    Moim skromnym zdaniem to nalezy Niemcy ocenic w ten sposób:

    Niezaleznie kto stoi przy wladzy – Chadecy, Socjalisci, Liberlaowie, Zieloni i moze niedlugo Piraci w jakiejs koalicji – kazdy rzad ich dba o ich wspólny narodowy interes. I to patrzac z perspektywa na daleka przyszlosc. Tego mozna im pozazdroscic.

    Niemniej wydaje mis sie, ze Niemcy popelnili jeden potezny blad w dzisiejszych czasach, konkretnie niwelujac Bundeswhre do prawie zera. Czasy sa dziwne i moga bych zadymy, tutaj sa Niemcy mimo dobrej broni oslabieni.

    Dobre +22

    • Gajowy pisze:

      Tak się dzieje w państwach które zachowują pełną niezależność. W państwach słabych, gdzie opinią publiczną można sterować przy pomocy „zaprzyjaźnionych” mediów, elitami politycznymi przy pomocy „zaprzyjaźnionych” polityków rozdających „granty”, władzę kontrolują przyjaciele owych „zaprzyjaźnionych” którzy finansuję te media i granty.

      Dobre +15

      • stl pisze:

        Nie wiesz o czym mówisz. To właśnie w krajach gdzie opinią publiczną, politykami i mediami sterują „przyjaciele” z wielkiego przemysłu rozdający im „granty” jako tako się wiedzie – patrz Niemcy, gdzie byli politycy często zatrudniani są potem w wielkich koncernach za wielocyfrowe pensje (patrz kto został jest szefem spółki powołanej do budowy gazociągu z Rosji pod Bałtykiem).

        Dobre +1

        • Gajowy pisze:

          A w czym przeszkadza współpraca niemieckiego rządu z niemieckim przemysłem, czy amerykańskiego z amerykańskim przemysłem? To jest element budowania potęgi swojego państwa. Nie zauważyłeś jeszcze że w dzisiejszym świecie wojsko ma znaczenie drugorzędne? Wystarczą niewielkie, za to dobrze wyposażone siły szybkiego reagowania do ochrony interesów swojego przemysłu. Natomiast ekspansja, budowanie potęgi państwa, to zadania przemysłu tego państwa.

          Dobre 0

          • janek kos pisze:

            „Nie zauważyłeś jeszcze że w dzisiejszym świecie wojsko ma znaczenie drugorzędne?” – to nie jest tak. Przyklady: USA, Anglia, Francja, Indie, Rosja, Chiny… Armia jest oczkiem w glowie przemyslu tych panstw.

            Dobre 0

    • Czesław pisze:

      100% racji. Dziwne jes tylko to, że w „polskich” mediach nikt Niemców nie nazywa skrajnymi nacjonalistami.

      Dobre +11

    • Maciek pisze:

      A gdy ktoś w Polsce w dyskusji poda przykład istnienia w normalnych krajach planów strategicznych na kilkadziesiąt lat naprzód, to się taką osobę wyśmiewa, zarzucając jej, że propaguje teorie spiskowe.

      Dobre +13

    • kapitan.kirk pisze:

      >>>Niemniej wydaje mis sie, ze Niemcy popelnili jeden potezny blad w dzisiejszych czasach, konkretnie niwelujac Bundeswhre do prawie zera.<<<

      Hmmm, a skąd ten pomysł??? To jest nadal bardzo silna armia; w regionie zdecydowanie najsilniejsza.
      Pozdrawiam

      Dobre +1

      • cv pisze:

        To jest armia niemal tak samo słaba jak nasza. A to dlatego, że podobnie jak WP Bundeswhera stała się socjalnym zakładem pracy, a nie armią.

        Dobre 0

        • kapitan.kirk pisze:

          >>>To jest armia niemal tak samo słaba jak nasza.<<<

          A możesz podać jakieś konkretne informacje na poparcie swoich miażdżących tez – zarówno odnośnie Bundeswehry, jak i naszej armii? Która z armii w regionie jest silniejsza, nowocześniejsza etc.? I bardzo proszę bez "wszyscy wiedzą, że…" ;-)
          Pozdrawiam

          Dobre 0

  4. HENRY pisze:

    Te fregaty to krążowniki rakietowe. Ale jak ktoś pancernik Schleswig-Holstein nazywał okrętem szkolnym to taki niuans nie powinien dziwić ;-)

    Dobre +26

    • kapitan.kirk pisze:

      No, bez przesady :-) Po pierwsze, 7,2 tys. ton to w dzisiejszych czasach już żaden „krążownik”, niszczyciel najwyżej właśnie. Po drugie, nawet pomimo tej relatywnie dużej wyporności, do okrętów typu F125 (a nie „F135″ – błąd autora) określenie „fregata” jednak bardziej pasuje, przede wszystkim ze względu na brak uniwersalnego uzbrojenia. W wersji podstawowej okręty te będą uzbrojone w sposób zoptymalizowany do działań antypirackich – silna artyleria do zwalczania celów lądowych, dużo karabinów maszynowych, odstraszacze (działka wodne, granatniki przeciwnurkowe, reflektory-szperacze), łodzie desantowe itp., przy jednoczesnym słabym uzbrojeniu przeciwlotniczym i całkowitym braku uzbrojenia przeciwpodwodnego.
      Pozdrawiam

      Dobre +1

  5. Maars pisze:

    Blad w tytule nie bez Europy ale bez Euro i to sa tylko spekulacje.
    Nikt w Niemczech nie chce by Grecja opuscila strefe Euro, bo nikt nie wie jakie tego bylyb konsekwencje, a coz dopiero konsekwencje opuszczenia strefy Euro przez Niemcy….
    Horst Köhler nie musial ustapic ze stanowiska, i do dzis nikt tak naprawde nie wie, dlaczego ustapil….
    A jesli policzy sie eksport per capita to okaze sie ze w Europie nie Niemcy ale Holendrzy najwiecej eksportuja……………………….

    Dobre +4

    • Wójt z Murmanska pisze:

      Na stan dzisiejszy to statystyczny Niemiec mósialby zaplacic ok. 700 Euro gdy Grecja oglosilaby insolwencje. Wydaje mi sie, ze Niemcy tego by poprawdzie nie odczuli.

      Nie wiem co Holendrzy eksportuja (pomidory, kwiaty?), ale jesli chodzi o handel to sa mistrzami tego swiata. To trzeby im przyznac.

      Dobre +4

      • Maars pisze:

        Holandia jest po USA i Francji trzecim eksporterem zywnosci na swiecie.Wartosc eksportu na glowe to okolo 25 000$,w Niemczech okolo 15 000$………….

        Dobre +3

      • Bracia Marx pisze:

        insolwencja to brak płynności z ang. insolvency, czy w Murmansku zaczli gadać po angielsku? pewnie to przez te firmy deweloperskie. ROTFL

        Dobre +2

  6. intasie pisze:

    Jeśli Niemcy chcą ekonomicznie podbić świat, to należy się od nich uczyć, a nie ich ganić.
    Sąsiedztwo takiego „mocnego” może nam tylko wyjść na korzyść.
    Ostatecznie człowiek niezbyt majętny, mieszkający w slumsach, nie dorobi się niczego.
    Mając pod bokiem bogatych sąsiadów, można zawsze coś dorobić.
    Naturalnie byłoby lepiej samemu być takim bogaczem, ale nie każdemu to wychodzi.

    Dobre +14

    • Wdówka z Koziej Wólki nad Dniestrem pisze:

      Uczyc sie mozna od kazdego, np. takze Zydów jak robia pieniadze, tylko trzeby dobrej woli do tego.

      Odwrotnie bogaci Niemcy z ich droga DEM deutschmark przyczyni sie do zwiekszenia popytu na ich auta – mam na mysli ten tzw. „drógi obieg”.

      Dobre +1

      • Gajowy pisze:

        Uczyć się od „bogatego sąsiada” można, dopóki służy to pracy u „bogatego sąsiada”. Spróbuj jednak założyć konkurencyjny interes to zobaczysz jak „bogaty sąsiad” zareaguje.

        Dobre +12

        • Podlesniczy pisze:

          To przesada, kazdy moze zalozyc interes, tyle ze musisz miec go na solidnej bazie postawionym, a nie na glinianych nogach.
          Polacy konkretnie Orlen kupil przed laty siec stacji paliw w Niemczech i kazdy myslal ze bedzie taniej u nich, guzik z petelka, byli drozsi i nie umieli sie dostosowac do zwyczajów na rynku i sprzedali siec dalej.

          Dobre +2

          • Gajowy pisze:

            Nogi szybko zrobią się gliniane gdy ktoś ci zacznie wyciągać spod nich chodnik. Tyle że należy się tego spodziewać. Tak jak piszesz trzeba mieć solidną bazę, spodziewać się że gdy z pracownika bogatego sąsiada zechcemy przedzierzgnąć się w niezależnego przedsiębiorcę to sąsiad nie będzie bezczynnie na to patrzył.

            Dobre 0

    • Gillan pisze:

      @intasie
      To niech Pan przekona do Niemcow PIS-fanatykow ,ktorzy w nich widza tylko zagrorzenie naszej suwerennosci! A w izolacji od naszych zachodnich i wschodnich sasiadow nasza lukratywna przyszlosc.A chcac nasladowac Niemcow powinnismy zaczac od zmiany systemu szkolnictwa,a szczegolnie tzw.”studiow wyzszych”,ktore sa w Polsce biznesem dla pseudo uczelni nie majacego nic wspolnego z edukacja na chociazby srednim piziomie europejskim!!!Studiowac powinni tylko najzdolniejsi selekcjonowani na podstawie ocen juz od czwartej klasy szkoly podstawowej -tak jest w Niemczech.Nawet do matury doposzczani sa tylko ze srednia powyzej 4,5!!!A u Nas? Niedlugo kelnerka bedzie musiala miec dwa dyplomy,ktorymi sobie moze najwyzej no wiecie Panstwo co zrobic…..!A Jarek nawet obiecywal bezplatne podyplomowe studia-tak mozna i cale zycie przestudiowac dla idei!

      Dobre +8

      • Maars pisze:

        Kazdy kto zdal mature moze w Niemczech studiowac, nie ma tam nawet egzaminow wstepnych……

        Dobre +5

        • Maciek z Krzywowasów pisze:

          Mature moze takze zdac kazdy, kto zaliczyl odpowiednie szkoly. Niemniej ich system szkolnictwa w Landach jest nieco „dziwny”.

          Dobre 0

      • red b u l pisze:

        Masz wiele racji w swym wywodzie.
        Jednak dyskredytuje Cię Twój FANATYZM anty- PiS.
        Obudź się wreszcie. PO rządzi już 5 lat.

        Dobre +16

      • Czesław pisze:

        Na czym ma niby polegać to przekonanie do Niemców. Na podpisaniu folkslisty? Przecież na te „studia” nikt nikogo nie pcha. Lepiej się zastanów co polskim rządzącym przeszkadza stworzenie takiej świadomości u Polaków. Czy przekonanie do Niemców to jaszcze euroentuzjazm czy już oddanie suwerenności w swerze mentalnej. Co w/g ciebie byloby u Niemca euroentuzjazmem ( do
        którego namawia nas PO )?

        Dobre +7

        • Gajowy pisze:

          Euroentuzjazm po niemiecku to wielkoduszne danie pracy Polakom w niemieckiej fabryce zbudowanej w Polsce. Euroentuzjazm po polsku to radosne powitanie nowej niemieckiej fabryki i ochocze podjęcie w niej pracy.

          Dobre +8

          • Podlesniczy pisze:

            Popatrz na to nie z perspektywy robotnika lecz tego kto wydaje zezwolenia za budowanie, zakup itd tejze niemieckiej fabryki, wiem od znajomych Niemców inwestujacych m.in. w PL jak to panowie na odpowiednich stolkach wrecz wymagaja bakszyszu i innych uslug.

            Dobre +4

          • Gajowy pisze:

            @Podleśnniczy
            To jest właśnie to o czym we wcześniejszym wpisie wspomniałem. To mogą być działania subtelne, różne fundacje, granty, zapraszanie naszych ludzi do Niemiec i budowanie dobrych relacji. Nasi nawet przyzwoici ludzie są na to łasi, bo „niezależne” media nie widzą w tym nic złego. Mogą to być tez dosadne i bezczelne łapówki. Te chętnie wezmą wychowani w peerelowskiej filozofii czynownicy. Niemcy mogę nawet te łapówki wpisywać sobie w koszty działalności gospodarczej, przynajmniej w latach 90′tych gdy kupowali nasze gazety, tak było.

            Dobre +1

        • Czesław pisze:

          ps
          A propos studiów. Dla bogatych krajow uni i nie tylko obecna sytuacja, że kadry z wyższym wykształceniem są szkolone za pieniądze podatników w krajach biedniejszych, to po prostu cymes. W imię wolności przepływu siły roboczej ,można każdy kraj wydrenować np z lekarzy i wszystko jest przecież w porządku, zgodne z prawem. Tego aspektu uni nikt nie podaje pokazując ile pieniędzy otrzymaliśmy. A ile popłynęło tam?

          Dobre +4

          • spinaker2o6 pisze:

            My sami zbudowaliśmy taki system, że jesteśmy drenowani z młodych wysokokwalifikowanych.

            Dobre +4

        • cv pisze:

          Rządzący (nie tylko PO – zaczęło się na dobre od SLD, a PiS nic tu dobrego nie zrobił) stworzyli system edukacji który podobnie jak amerykański – RÓWNA w DÓŁ.

          Dobre +1

    • ataman pisze:

      Wlasnie takie jest najlepsze wyjscie.
      Bez podlizywania sie ale i bez puszenia ponad rzeczywistosc

      Dobre +1

  7. PZ pisze:

    Tak naprawde ta opcja byla bardziej realna niz wymuszanie opuszczenia EUrostrefy przez Grecje. I niestety dla samej Europy jest tez bardziej niebezpieczna. Brakuje mi natomiast w Pana artykule analizy jakie skutki z takiej wolty Niemiec bylyby dla Polski, jako jednego z wazniejszych kooperantow i dostawcow dla Niemiec.

    Dobre +2

    • Wdówka z Koziej Wólki nad Dniestrem pisze:

      Polska nie ma Euro awiec przelicza PLN na euro, wtedy by przeliczala PLN na deutschmark, slaba zlotówka jest dobra dla eksportu (dostawy dla bogatych Niemców), odwrotnie wszystkie towary z Niemiec bylyby dla nas bardzo drogie.

      Suma sumarum gospodarczo dla panstwa byloby atrakcyjne, przez niskie koszty produkcji w PL dla Niemców bylibysmy jeszcze bardziej atrakcyjni dla ich inwestycji

      Dobre +4

      • PZ pisze:

        „rysiek” ponizej pisze dokladnie o tym co mam na mysli mowiac o skutkach dla Polski. Albo bedziemy wciaz sie doklejac, albo znajdziemy inny sposob na to aby z Niemcami wspolnie siasc do stolu.
        Czy rzeczywiscie bylibysmy wciaz atrakcyjni, biorac pod uwage, ze stefa Euro minus Niemcy z pewnoscia zdewaluowalaby sie, ala Grecja poprawiajac swoja konkurencyjnosc?

        Dobre 0

        • Maciek z Krzywowasów pisze:

          Tej pewnosci nikt nam nie da! Tak wiec pytanie nadal otwarte, co mozemy zrobic, aby byc atrakcyjnym, pamietaj ze jak Ty idziesz do kogos, to ON stawia warunki, tak wiec lepiej by bylo, jakbysmy byli tak atrakcyjni az ONI by do nas sie zwrócili. ot pierepalki

          Dobre +2

          • PZ pisze:

            Maciek,
            Wlasnie dokladnie takiej analizy mi brakuje. To, ze Niemcy licza to mam pewnosc. Jak sie okaze, ze bail-outy Poludnia przestana sie im oplacac to przestana. Inna sprawa, ze na razie to kasa nie wyjezdza z Frankfurtu bo to Niemieckie banki (miedzy innymi) pozyczek udzielaly i to one sa ratowane.

            Dobre +1

          • Podlesniczy pisze:

            @ PZ
            co do analizy to mi przyszla taka mysl, u naszych mniej lub wiecej lubianych bracji Izraelitów istnieje instytucja zwana inkubatorem (sic!) która to ma na celu przyjmowanie róznych idei i odpowiedzenia na trzy podstawowe pytania: jest to do zrealizowania? jezeli tak to po jakich kosztach? i jak mozna to wprowadzic na rynek (=robic interes)?

            A gdzie u nas taka kuznia pomyslów? A gdzie ci pomyslodawcy? A w Irlandii, Anglii, Holandii, USA, ….

            Dobre +2

    • Gajowy pisze:

      Realna opcja? Bez przesady. Niemcy są na dobrej drodze do zdominowania zjednoczonej Europy. Mają do tego możliwości gospodarcze i pewnie to osiągną. Te teksty o wychodzeniu ze strefy euro to tylko straszak, żeby im nie podskakiwać i nie próbować ich naciągać na spłacanie cudzych długów.

      Dobre +2

      • janek kos pisze:

        ..gdyby mieli przywodce tej miary co Adenauer to juz by zdominowali. Nie maja takiego przywodcy a ich elity sa nasycone lewackimi idealami. Z tej maki tego chleba nie bedzie!

        Dobre 0

  8. rysiek pisze:

    to może być śpiew przyszłosci, jeszcze nie teraz, ale faktem jest że Niemcy z upodobaniem wykorzystują potegę ekonomiczną, do „grania” w imieniu Europy, nasladując zresztą pod tym względem francuskiego prezydenta, przyzwyczajając partnerów na świecie do swej mocarstwowej obecności. Jeszcze długo Europa bedzie głównym rynkiem zbytu dla niemieckich wytwórców, ale niebawem, kto wie.. I pomyslec, że niemiecki cud gospodarczy z lat 50-tych zbudowany był na masowej produkcji prostych wiertarek, skrzynek na narzędzia, narzedzi ite pe, do obejrzenia w muzeum historii Niemiec powojennych w Bonn. W tym czasie Polska sama odbudowywała się z gruzów. Ale a propos, czy tworzymy polskie scenariusze na wypadek gdyby? Czy od razu zostaniemy daniem, czy tym razem stworzymy unię polityczną i bedziemy przy stole? Może warto uruchomić wreszcie polskie badania nad Niemcami, niekoniecznie finansowane przez przyjaciół z Berlina? Dobijmy się własnej myśli prognostycznej, może warto?!

    Dobre +4

    • Maciek z Krzywowasów pisze:

      1. – Niemcy tak samo sie odbudowywaly z ruin po wojnie jak i Polska, jaka mieli nedze to popytaj ludzi starszych – znajomosc jezyka niem. konieczna, nieprawdaz? Wtedy tez latwiej zrozumiec innych, jak sie ich jezyk zna.

      2. – Niemcy przyjeli plan Mrshalla – Polacy nie – dlatego to im takze ulatwilo zycie.

      3. – Zyjac po tej stronie zelaznej kurtyny i w takim dogmacie jaki byl tródno o „wykwintny” rozwój gospodarki i przemyslu, pamietasz tego czlowieka prof. z Wa-wy który byl swietnym informatykiem a skonczyl na hodowli swin na Mazurach jak go czerwone kadry wykonczyly? Byl swiatowej rangi naukowcem. Jeden z wielu (Info patrz PKF z lat 1980-1981

      4. – Rzemioslo PRLu bylo niszczone przez dogmat komuny, w Niemczech nikt ich nie niszczyl a wrecz pomagal przez KfW Bank

      5. Pewna grupa (Zydzi) prowadzacy rzemioslo i firmy musiala opuszczac Polske, w 1950 az do finale w 1968 – kraj byl wyczyszczony, wpierw przez Adolfa potem przez nas samych, w Niemczech od 1960 byla taka potrzeba robotników ze zaczeli sciagac Wlochów, Turków, itd.

      Nie porównuj dwóch krajów zyjacych po odmiennych stronach zelaznej kurtyny, dodaj jeszcze ze wojna Niemcom dala potezny wzrost rozwoju technologii, nawet jak zostali zniszczeni i rozgrabieni to know how bylo w narodzie, w ludziach, w Polsce inteligencje wybiili wszyscy po koleji, czego oczekujesz? Cudów? Zadzwon do Radia MAryja, oni ci pomoga

      Dobre +5

      • szatek pisze:

        Polska od 1000 lat wyraźnie ustępuje Niemcom gospodarczo i cywilizacyjnie. Komunizm raczej zmniejszył, niż zwiększy l dystans poprzez zniszczanie feudalizmu w Polsce

        Dobre +1

        • Podlesniczy pisze:

          Ale dlaczego tak jest? Jestesmy genetycznie gorsi? Czy moze zyciowo glupi bo nie mozemy sie nigdy z naszych bledów nauczyc?

          Dobre +2

          • cv pisze:

            Starczy porównać mentalność tam i tu. Głownie tą dotyczącą pracy, współpracy itd.

            Dobre +1

        • Maars pisze:

          Moze gospodarczo ale nie cywilizacyjnie, po ostatniej ” niemieckiej misji cywilizacyjnej” Europa lezala w gruzach, miliony zabitych itd……

          Polske „zalatwily” rozbiory, w czasie ktorych tysiace najlepszych najbardzie wykszatlconych Polakow ginelo w powstaniach a pozostali tysiacami szli na emgracje albo byli zsylani na syberie, w czasie II wojny swiatowej wykszatlcone elity byly planowo mordowane przez Niemcow i Sowietowm ich bark odczuwalny jest do dzis….

          Feudalizm w Polsce skonczyl sie po I wojnie swiatowej.Twierdzenie ze komunizm w Polsce raczej zmniejszyl dystans jest uwazam za kompletna bzdure.Komunizm w Polsce to okupacja soweickam, terror, dyktatura, cenzura, zniewolenie i idiotyczny i przedewszystkim skrajnie niewydajny o marnotrawny system gospodarczy do tego jeszcze wyzysk Sowietow,to wlasnie sowieci zabronili Polsce przyjecia planu Marschalla.Wszystkie kraje okupowane przez Sowietow sa gospodarcza opoznione w stosunku do krajow Europy zachodniej…

          Dobre +10

          • szatek pisze:

            Polskę załatwiły siły konserwatywne i Kościół, które od XVI blokowały reformy i konserwowały feudalizm w Polsce. Rozbiory to tylko konsekwencja powyższego. W XVIII wieku Polska była już jednym z najbardziej zacofanych krajów w Europie. Przyjezdni z Zachodu byli zszokowani widząc nędzę i niewolnictwo polskich chłopów a z drugiej strony pałace magnaterii w stylu rokoko.

            Badania naukowców pokazują, że Polacy mają obok Niemców i Holendrów najwyższe średnie IQ w Europie- 106 punktów. Dla porównania – w Czechach to zaledwie 98 punktów a we Francji – 97 punktów. Nie świadczy to o tym, że w powstaniach i wojnach ginęli najinteligentniejsi, lecz o czymś zgoła przeciwnym.

            W Polsce po I WŚ feudalizm miał się świetnie i nikt- ani ziemiaństwo, ani Endecja ani piłdudczykowska soldateska nie mieli zamiaru nic z tym robić. Od wrzodu „latynoamerykańskij’ struktury społecznej wybawił nas przeklęty ZSRR. Możecie protestować, ale taka jest prawda. Gdyby nie komunizm, Polska wyglądałaby, jak Argentyna lub Meksyk.

            Plan Marshalla to w przeliczeniu na dzisiejsze pieniądze jakieś 100 mld $, które przypadło na całą Zachodnią Europę (Wielka brytania, Francja, Włochy, Niemcy, Holandia, Belgia etc.).Dodajmy, że w przypadku Niemiec nie były to dotacje, lecz kredyty, które co do grosza spłacili. Dla porównania – w latach 2007- 2013 sama polska otrzyma z UE „na czysto” ponad 60 miliardów Euro (80-90 mld $). v”Plan Marshalla” to wygodna wymówka dla prawicy i Kościoła, którzy tłumaczą wieki swojej nieudolnej, antynarodowej polityki, która prowadziła kraj na manowce. Teraz Polakom pozostaje tylko wstyd- bo chcieliby się porównywać do Niemców, Anglików czy Francuzów, ale wiedzą, że tak obecnie, jak i historycznie , mają się do nich , jak Meksyk do USA.

            Dobre +2

      • rysiek pisze:

        No tak, to wszystko prawda, która nas może bolec, ale jak zamierzamy wyjść na prostą? Czasu 50 lat, a w historii to duzo, nikt nam nie odda. Moim zdaniem powinniśmy jako Polacy zawrzeć sami ze sobą polityczny pakt o nieagresji, uzgodnic fundamentalne cele do których chcemy dązyć jako Polska (kraj i społeceństwo) i tak jak Niemcy mając stale na myśli ów cel pieknie się różnic, pokojowo przekazywać władzę to jednej to drugiej stronie, w zależności od tego jak falują społeczne nastroje. Nie ma fetyszu: „złych” partii, jest jeden cel. Tym celem jest szybki ponadprzeciętnie szybki rozwój gospodarczy, za wszelką cenę, za cenę niebanalnych rozwiązań, na miraę polskiej inteligencji, pomysłowosci, tak chwalonej w świecie. Pilnowanie dziś polskiego interesu, to dbanie o polki cud gospodarczy, który jak dotąd nie nastapił, bo trudno nazwać cudem 3-4,5 % wzrostu. Tylko buzująca wzrostem Polska będzie magnesem dla swego otoczenia. Polska kłócąca się i nienawidząca, takim magnesem nie jest. Naszym sąsiadom na Wschodzie trzeba wybaczać i pomagać. Naszym sąsiadom na Zachodzie trzeba demonstrować pragmatyzm współpracy.
        W tym sensie popieram strategię premiera Tuska, by grając o wzmacnianie integracji dobić się dobrego budzetu UE na kolejne lata. I jeszcze raz kolejne rozdanie. Ale już po to by budować innowacyjne produkty. Piszę skrótami. Polska sie stale rozwija, musi przyspieszyć tempo rozwoju, nie mamy innego wyjscia. Dopiero wtedy, staniemy się partnerem niezbędnym, z którego nie da się rezygnować.

        Dobre +5

        • Maars pisze:

          To ze Polska byla w 18 Stuleciu zacofanym krajem o niczym nie swiadczy, Hiszpania tez byla zacofana albo Wlochy, Niemcy w porownaniu do Wiekliej Brytani tez byly zacofane ,Japonia byla zacofana, Niemcy i Japonia uprzemislowily sie dopier w drugiej polowie 19 wieku

          Co do Inteligencji,. to moze ta Polska srednia bylab jeszcze wieksza , gdyby nie mordowana systematycznie polskiej inteligencji??? Ja bym jednak nie przywiazywa wiekszej wagi do tak mglistych i nieuchwytnych pojec jak IQ………

          Feudalizmz w Polsce nie bylo,w wolnych wyborach kazdy mogl wybierac kogo chce albo byc wybranym……………

          Nonsensen jest porownywanie Planu Marschalla i srodkow z UE
          Po wojnie Europa lezala w gruzach i wszyscy mieli podoben warunki startowe, wszyscy zaczynali wlasciwie od zera, i plam Marschalla byl jakby iskra inicjujaca.
          Kiedy Polska wesza do UE do rynki byl juz zajete a Polska jako kraj bez kapitalu nie mial szans w konkurecji z krajami, ktore nie doswiadzczyly”dobrodziejstw” sowieckiej okupacji i komunizmu
          Gdyby nie soweicka okupacja, sowiecki wyzysk gospodarczy, idiotyczny i skrajnie niewydajny system gospodarczy narzucony Polce przez sowietow, gdybyPolska rowniez skorzystala z planu Marschall to Polske mozny bydzis porownywac raczej z Francja albo Wlochami…..

          Dobre +1

  9. Vox Populi pisze:

    Grecje juz od roku chca niektorzy wyrzucic ze strefy euro i o ile jej przyjecie bylo natychmiastowe, o tyle wyjscie nie wydaje sie latwe ani pozadane przez wszystkich.

    Z taka szybkoscia reakcji strefa euro zginie smiercia naturalna, czy to Niemcom bedzie sie podobalo, czy tez nie. Troche swiat pospekuluje i zakonczy zywot dumnej wspolnej waluty z mostami i bramami na banknotach.

    Dobre +1

  10. Anarch pisze:

    Do informacji o eksporcie nalezy dodac ze w ostatnim kwartale Niemcy nazotowaly najwiekszy spadek eksportu od trzech lat i ze przewidywane jest skurczenie sie PKB.

    Dobre +2

  11. mwm pisze:

    Portugalia razem z Grecją nie pociągną euro na dno ? pociągną, to są setki mld euro realnego, sukcesywnie zapadającego długu. sama Grecja do tego wystarczy.

    Dobre +2

    • Maciek z Krzywowasów pisze:

      Kochasiu – jak Grecja pójdzie dzisiaj z dymem, to na kazdego statystycznego Niemca przypada ok. 700 euro o zaplacenia, wiesz ile oni wydaja przecietnie na urlopy? To jest psikus!!!

      Problem jest emocjonalny, które to doprowadza do zametu na rynku i nim ta metna woda opadnie to bedzie nieco rejwachu.

      (Te 700 euro wg. dzisiejszej oceny SPIEGELonline)

      Dobre 0

      • mwm pisze:

        a wiesz (a to dobre) jak oni liczą pieniądze ?? a wiesz, że w Niemczech od czasu zjednoczenia postępuje rozwarstwienie społeczne, klasa średnia się kurczy ? dziecinne podejście, że Niemcy za Greków zapłacą ; )

        Dobre 0

        • Podlesniczy pisze:

          Jak beda musieli czy im bedzie sie oplacalo, to swoja porcje „rzuca na stól” jak kosci na pozarcie, niemniej spodziewam sie ze Kreta bedzie wtedy 17tym landem RFNu.
          Dziecinne podejscie z góry cos przekreslac!
          Rozwarstwienie spoleczne nastepuje w Niemczech i nie tylko. To nie ma nic wspólnego, zaplaci kazdy Niemiec, bogaty wiecej, biedny mniej, niezaleznie od proporcji do ich majatku.
          Oni do dzisiaj placa podatek solidarnosciowy na zjednoczenie i nikt nie marudti bo kazdy wie ze to w ich interesie.

          Dobre +1

  12. wiesiek pisze:

    „jeśli Niemcy wprowadzą nową walutę, jej kurs wobec dolara i euro wzrośnie według szacunków nawet o 30 proc”

    Ten wlasnie watek nalezy rozbudowac i powtarzac w kolko. Szczegolnie dla fanatykow Euro, takze szefow firm polskich szukajacych glownie stabilnosci zlotego.

    Importerom to mniej wiecej wszystko jedno. Ale z perspektywy co lepsze dla kraju, czyli silnego eksportu, Euro promuje najsilniejsze gospodarczo kraje. Tak jak p. Talaga pisze, gdyby Niemcy mialy wlasna walute, bylaby ona o te 30% silniejsza i trudno by bylo zwiekszac eksport w tak spektakularny sposob, rok po roku.

    Konsekwentnie, gdyby Grecja nie byla w Euro, ale miala wlasna walute, bylaby ona duzo slabsza niz Euro i firmy greckie bylyby bardziej konkurencyjne. Byc moze nie mielibysmy tego balaganu jaki mamy teraz.

    To doswiadczenie ostatnich lat jest ostrzezeniem dla Polski. Bylibysmy w Euro krajem bardziej zblizonym do Grecji niz do Niemiec, czy Holandii.

    Dobre +7

    • Maciek z Krzywowasów pisze:

      Ty zaprzeczas sam sobie, mocne euro to dla eksportu Polski bardzo dobrze. Kupowanie w Niemczech byloby drozsze

      Dobre 0

      • wiesiek pisze:

        „zaprzeczas sam sobie”
        chyba mogles nie zrozumiec. Oczywiscie, ze mocne euro jest dobre dla Polski, ale tylko jezeli mamy zlotowke.

        Jezeli wlaczymy sie do euro, o czym pisalem, to bedziemy mieli stabilniejsza walute, ale bedziemy uzywali pieniadza, ktorego wartosc jest ciagnieta do gory przez gospodarki Niemiec, czy Holandii obnizajac przez to konkurencyjnosc polskich eksporterow. W tej sytuacji firmy zyjace z konsumpcji Polakow moga byc zadowolone, ale tez tylko do czasu, tak jak w Grecji, dopoki wystarcza pieniedzy na wydawanie w sklepach.

        Dobre +2

    • mwm pisze:

      to był jeden z podstawowych ekonomicznych argumentów przeciwko wprowadzeniu euro – że dla wspólnej waluty musi istnieć obszar gospodarczy o zbliżonym stanie rozwoju, jednorodności. ewentualne nierówności można np. korygować polityką fiskalną. euro było fantazją ideologów, a głosy rozsądku stłamszono – nie dopuszczono do żadnej dyskusji. po prostu przeforsowano projekt polityczny-ideologiczny

      Dobre +2

    • Piotr Kraczkowski pisze:

      „Importerom to mniej wiecej wszystko jedno.”
      To czysta brednia, importerzy musza placic w euro i sprzedawac w Polsce za zlotowki. Interesy importerow i eksporterow sa wiec przeciwne: oslabienie zlotego ulatwia eksport, ale zmniejsza oplacalnosc importu, w przypadku Polski importujemy na potrzeby modernizacji, a wiec wzrost oplacalnosci dla eksporterow zwieksza zacofanie Polski, bo utrudnia import modernizacyjny.
      __Tak samo jest z Grecja, ktora nie musiala sie zdluzac na potrzeby konsumpcyjne. Panskie zalozenie, ze w euro Polska zaciagalaby nadmierne dlugi jest bezpodstawne – niby dlaczego mialaby to robic? Na swiecie setki razy panstwa bankrutowaly nie posiadajac euro, poniewaz sie za bardzo zadluzyly – euro nie jest potrzebne dla nadmiernego zadluzenia.
      __Twierdzenie, ze RFN jest w euro bo marka bylaby o 30% silniejsza, co oslabiloby niemiecki eksport jest sprzeczne z faktami: RFN miala bardzo silna i stabilna marke i mimo to byla mistrzem swiata w eksporcie, poniewaz nadrabiala te 30% zbyt silnej waluty obnizajac koszty jednostkowe produkcji na eksport: stosowaniem maszyn, innowacji podnoszeniem kwalifikacji itd.
      __Gdybysmy byli w euro, to mielibysmy nizsze koszty obslugi zadluzenia (tak jak Grecja) i gigantyczne oszczednosci kosztow naszych eksporterow, bylibysmy wiec bardziej zblizeni do RFN, czy Holandii, niz do Grecji.
      __Panskie zalozenie, ze konkurencyjnym sie jest tylko przez obnizanie wlasnej waluty, a nie przez jakosc wyrobow jest niesluszne. Takze Grecja majac zacofana oferte eksportowa moglaby nie wiele osiagnac obnizajac wartos swej waluty, tam bardziej, ze tym samym obnizalaby oplacalnosc importu dobr sluzacych jej modernizacji.

      Dobre +1

      • wiesiek pisze:

        Pana komentarze sa po prostu nie na temat. W wiekszosci moge zgodzic sie z nimi, ale one do tematu nic nie wnosza. A zalozenia, ktore ja podobna robie, sa raczej panskim fantazjowaniem.

        Podoba mi sie wyrazenie „import na modernizacje”. Ladnie brzmi. Ale wolalbym, zeby to byl import technologii, a nie import w ramach konsumpcji. Po prostu nie wiem, czy Polske na to stac.

        Sprobuje teraz wytlumaczyc inaczej problem, o ktorym pisze, bo wydaje mi sie, ze pan uparcie go nie dostrzega.

        Niech pan zalozy, ze ma pan firme w Polsce i Polska juz jest w euro. I jest pan eksporterem, bo polski rynek jest za maly na panskie ambicje. Kurs Dolara do Euro jest powiedzmy 1.4. Niech pan sobie wyobrazi, ze teraz Niemcy opuszczaja strefe euro i uplynie kilka miesiecy zanim wszyscy wyjda z szoku i wszystko ustabilizuje sie. Jaki wtedy bedzie kurs euro? Silniejszy, czy slabszy? Raczej slabszy, prawda? Moze 1.2, moze 0.9? A wtedy panska firma, niezaleznie od produktu, ktory zostaje ten sam – czy bedzie bardziej, czy mniej konkurencyjna jako eksporter? Na tym przykladzie widac, ze w obecnej sytuacji nie warto Polsce wiazac sie walutowo z tak silnymi gospodarkami jak Niemiecka.

        Na tej samej zasadzie, poniewaz w euro jest Grecja, Portugalia, Hiszpania – kraje slabsze gospodarczo, wartosc euro jest sciagana w dol z perspektywy firm niemieckich. Nic nie zmieniajac w biznesie, silne kraje, z silnymi firmami sa w gospodarce globalnej bardziej konkurencyjne.

        Raz jeszcze radze poczytac o optymalnych obszarach walutowych.

        Dobre +3

        • Piotr Kraczkowski pisze:

          Poniewaz nie rozumie pan tego, o czym pan sam pisze, to wydaje sie panu, ze pisze nie na temat, podczas gdy ja tylko pokazuje panu ekonomiczne konsekwencje panskiej wrogosci wobec euro.
          __Import kraju tak zacofanego jak Polska sluzy jej modernizacji.

          „Niech pan sobie wyobrazi, ze teraz Niemcy opuszczaja strefe euro”
          __W gospodarce moze pan sobie zawsze wybobrazic jakies szkodliwe sytuacje, ktorych prawdopodobienstwo jest tak znikome, ze nikt sie nimi nie kieruje. Aby mogl pan lepiej spac, „niech pan sobie wyobrazi, ze” amerykanscy milionerzy podarowali Polsce polowe swej wlasnosci majatku narodowego USA.
          __17 panstw UE zalozylo euro, a kilka innych uzywa euro nie bedac w UE zamiast wlasnej waluty. Euro jest silna waluta, nie ma najmniejszego powodu, by zalozyc, ze kraje euro chca rezygnowac z euro – panskie nierealne zalozenia nie sa takim powodem. Gdyby euro upadlo, to natychmiast kraje euro przystapilyby do powolywania nastepnej wspolnej waluty, poniewaz niezaleznie od wszystkiego innego wspolna waluta jest dla nich bardzo korzystna.
          __Nikt nie przeczy, ze roznica kursu moze pogorszyc lub poprawic sytuacje eksporterow. Zaprzeczyc trzeba panskim wnioskom co do pozadanej praktycznej reakcji: Polsce nie oplaca sie kierowac sie roznica kursu, lecz wyrownywac straty konkurencyjnosci w wyniku zmiany kursu przy pomocy obnizenia kosztow, podnoszenia jakosci wyrobu itp., a nie manipulacja kursu na korzysc eksporterow, bo szkodzi to automatycznie importerom. Pomoc dla eksporterow obnizaniem kursu zdejmuje z nich tez nacisk w kierunku racjonalizacji produkcji, innowacyjnosci, doskonalenia wyrobow itp. – dlatego RFN utrzymywala silna marke i bez manipulacji kursu na korzysc swych eksporterow byla jeszcze przed euro mistrzem swiata w eksporcie.
          __W gospodarce posiadajacej walute narodowa sa zawsze firmy bardziej i mniej konkurencyjne, tak samo na wspolnym rynku euro sa firmy slabsze i silniejsze – to przemawia za podniesieniem konkurencyjnosci slabszych firm (pomaga tu UE), a nie za wprowadzeniem wielu walut lub za nie przyjmowaniem euro. Gdyby brac na serio panskie argumenty, to USA musialyby wprowadzic inne waluty dla swych silniejszych i slabszych stanow.
          __Wyciga pan z „poczytania o optymalnych obszarach walutowych” zupelnie inne wnioski, niz profesor Mundell, ktory dostal za nia Nagrode Nobla: prof. Mundel uwaza, ze najlepiej byloby wprowadzic jedna walute dla calego swiata i odrzuca panskie twierdzenie, ze kraje slabsze gospodarczo nie moga miec tej samej waluty, co kraje silniejsze. Poucza pan wiec prof. Mundell´a o jego wlasnej teorii o „optymalnych obszarach walutowych” – wynika to z panskiego niezrozumienia tej teorii.

          Dobre 0

          • wiesiek pisze:

            Panie Kraczkowski,
            moj przyklad z niemcami mial opisac nie rzeczywisty scenariusz, ale pomoc zrozumiec dlaczego zdanie „jeśli Niemcy wprowadzą nową walutę, jej kurs wobec dolara i euro wzrośnie według szacunków nawet o 30 proc” ma sens. Plus wszystkie inne konsekwencje.

            Najmocniej przepraszam, jezeli nie wyrazam sie jasno, ale lepiej nie potrafie. Zyjemy w zupelnie innych swiatach i zycze panu, zeby rzeczywiscie mogl pan zrozumiec to co najwazniejsze, a ja sprobuje tylko wtedy z tego skorzystac.

            Dobre 0

          • Piotr Kraczkowski pisze:

            wiesiek pisze: 11 lutego 2012 o 04:36 — „zycze panu, zeby rzeczywiscie mogl pan zrozumiec to co najwazniejsze, a ja sprobuje tylko wtedy z tego skorzystac”

            To moze skorzysta pan z opinii prof. Mundell´a, „ojca euro”, tworcy teorii, ktora usiluje pan mnie oswiecic?
            Prof Mundel: euro „spełniło swoją rolę. Zintegrowało dużą część Europy. Zlikwidowało niestabilność bilansów handlowych i kursów. Ograniczyło presję płacową, która zmuszała państwa do dewaluowania waluty. Ułatwiło handel. Umożliwiło stworzenie wielkich europejskich przedsiębiorstw. Zlikwidowało gigantyczne spekulacje, które miały sens, dopóki rządy mogły dewaluować walutę. Stało się dokładnie to samo, co Ameryka przeżyła po 1785 r., kiedy Stany Zjednoczone stworzyły unię walutową i dolar zastąpił 13 walut stanowych. Najlepszą miarą wielkiego sukcesu euro jest to, że stało się ono drugą walutą rezerwową świata.”
            __Mundell o korzysciach euro dla malych panstw: „A dziś nie ma żadnego międzynarodowego systemu walutowego. Jest niszczący gospodarkę chaos. Państwa muszą się przed nim bronić. A najlepszą obroną jest budowanie ponadpaństwowych obszarów walutowych. Europa tego dokonała. Stworzyła stosunkowo bezpieczną walutę i czerpie z tego korzyści. Gdzie dziś byłyby kraje takie jak Grecja, Włochy albo nawet Belgia, gdyby nie miały euro? W ogniu kosztujących miliardy spekulacji. Na huśtawce zmieniających się z godziny na godzinę kursów, która przedsiębiorcom uniemożliwia uzyskanie sensownej odpowiedzi na najprostsze pytania: czy to jest drogo, czy tanio, czy coś się opłaca? Płynny kurs z natury utrudnia działalność gospodarczą i bardzo zwiększa jej koszty. A w warunkach kryzysu płynny kurs małych walut może się stać morderczym problemem.”
            __Mundell radzi Polsce przyjac euro, gdy tylko sytuacja sie nieco ustablilzuje, po uporaniu sie z kryzysem i aby uniknac wpadniecia w nastepny kryzys: „W czasie kryzysu dużą wartość ma też możliwość prowadzenia własnej polityki monetarnej.” Polskie zadluzenie „to jest połowa zadłużenia Włoch albo Grecji. Tu nie ma dużego problemu. A kiedy przyjmiecie euro, oprocentowanie długu publicznego spadnie i na tym skorzystacie.”
            http://www.polityka.pl/zrobmy-jedna-swiatowa-walute/Text01,1091,285017,18/

            Dobre 0

          • wiesiek pisze:

            @Piotr Kraczkowski
            Nie wiedzialem, ze Mundell dostal Nobla za wywiad z Zakowskim w Polityce. Wywiad, ktorego celem byla propaganda o euro i to w roku 2009, pewnie w ramach szykowania sie do przyjecia euro przez Polske w 2011.

            Wydawalo mi sie, ze dostal Nobla za wytlumaczenie, ze wspolne obszary walutowe moga byc tworzone tylko pomiedzy obszarami o podobnej gospodarce i kulturze, bo inaczej predzej czy pozniej, dojdzie do szoku asymetrycznego i gdzie, generalnie mowiac, silne kraje tego obszaru robia sie jeszce bogatsze kosztem slabszych.
            Myslalem tez, ze tym tlumaczy sie problemy Grecji, ktora dolaczajac przedwczesnie do Euro i nie mogac sprostac kryteriom wspolnej waluty i MAastricht, obnizyla swoja konkurencyjnosc, a majac dostep to tanszych pozyczek w ramach obszaru euro, subsydiowala pozyczonymi pieniedzmi swoja gospodarke zyjac ponad stan. No i jak rynek sie zorientowal i papiery greckie staly sie smieciami, to z zielonej wyspy obok Polski (vide poczatkowa wersja mapy Tuska) zrobil sie z tego niwyplacalny kraj.

            Dziekuje raz jeszcze za wskazanie autorytetu i prawdy. To wszystko jest takie mylace.

            Dobre 0

        • Marek Zürich pisze:

          @wiesiek „ze w obecnej sytuacji nie warto Polsce wiazac sie walutowo z tak silnymi gospodarkami jak Niemiecka” nie tylko nie warto, co nie wolno. Wpadlibysmy w wir i utoneli, jak grecja itp. Szczegölnie dla slabego kraju potrzebny jest dystans. I wlasna waluta. Niemcy przytlaczają teraz po prostu slabsze kraje, i wyjscia na razie nie widac. Natomiast sama UE przytlacza reszte swiata swoja nieobliczalnoscią. UE nie lączy, tylko dzieli.

          Dobre +1

          • Piotr Kraczkowski pisze:

            Marek Zürich
            Co do euro dla „slabych panstw”, to ekspert nagrodzony za teorie optymalnych obszarow walutowych, Mundell, zaleca euro wlasnie dla nich, min. dla polski – patrz cytat wyzej.
            __Euro przyjely i uzywaja zamiast swej wlasnej waluty slabe panstwa spoza UE: Andorra und San Marino auch Montenegro i Kosovo. W UE nastepujace kraje zwiazaly sie sztywno, stalym kursem swej waluty narodowej z euo: Bulgaria, Litwa, Bosnia i Herzegowia, w Afryce Kap Verde, Komory, oraz 14 krajow strefy CFA-Frank, a takze CFP-Frank francuskich terytoriow zamorskich. Euro uzywa takze Watykan.
            __Natomiast Dania i Lotwa zwiazaly swa walute z euro kursem, ktory moze sie odchylac od euro w niewielkim wymiarze. Maroko zwiazalo swa walute z koszykiem walut zawierajacym euro.
            __Lacznie 40 panstw uzywa euro w ten czy inny sposob – albo jako strefa euro, uzywajac nieoficjalnie lub wiazac sie w rozny sposob z euro.

            Dobre 0

  13. Piotr Kraczkowski pisze:

    W odroznieniu od Polakow, wlasnie dzieki znajomosci planetarnej gospodarki, Niemcy (i cala zachodnia UE) rozumieja i chca korzysci skali (nie tylko w gospodarce i eksporcie), ktore maja planetarne potegi, a ktore RFN moze miec tylko wspolnie z innymi w UE.
    __Mysl o niemieckich wojnach z Chiami o afrykanskie bogactwa naturalne to brak zrozumienia sytuacji, chodzi raczej o normalna ochrone drog handlowych.
    __Gdyby Grecja wyszla z euro, to wymagalaby jeszcze wiekszej pomocy, ktorej tez trzebaby jej udzielic. Problemem jest tylko, ze Grecy nie chca obnizyc swego standardu zyciowego w nadzieji, ze UE, RFN, da im wiecej. Gdy beda sie upierac, to beda sami sobie winni, bo wowczas wymusza na UE porzucenie ich i obrone euro ratowaniem Portugalii, ktora bez szemrania obniza swoj dobrobyt aby splacic dlugi. Obrona euro odbedzie sie na granicy portugalskiej, a Grecy otrzymaja mniejsza pomoc po opuszczeniu euro i ich dobrobyt spadnie tak czy tak uniemozliwiajac im na dziesieciolecia powrot do raju euro.
    __Do euro beda przystepowac kraje, ktorym Polska chciala szefowac poliyka jagielonska. Malenka Grecja nie ma az takiej wagi, by czynic dla niej wszystko. Srodki oszczedzone na Grecji bedzie mozna uzyc na stabilizacje nowych czlonkow euro.
    __RFN eksportuje po porostu tam gdzie moze, a popyt na jej maszyny i dobra inwestycyjne rosnie, bo tu konkurencja na planetarnym rynku jest mniejsza. Polacy eksportuja zywnosc i nie moga tego zrozumiec.

    Dobre +1

    • Mare 5 pisze:

      @ Kraczkowski jakie to szczęście, że nie mieliście agentury sowieckiej a także nie słuchaliście tych mędrców pejsatych z USA i gospodarkę macie ustawioną na produkcje. Panie Kraczkowski jestem pełen podziwu dla was jak czytałem niedawno książkę z opisem jak sobie poradziliście z prywatyzacja za pomocą tych przedsiębiorstw powierniczych. U nas jeszcze trochę tych przedsiębiorstw do prywatyzacji pozostało i mógłby pan opisać kiedyś jak działają te przedsiębiorstwa ,,powiernicze”. Wpierw żeście dokapitalizowali przedsiębiorstwa a pózniej na rynek a u nas dewastowano i za bezcen cwaniacy kupowali aby dokonać do reszty zniszczeń i teren dobrze sprzedac.

      Dobre +2

      • Piotr Kraczkowski pisze:

        Jestem Polakiem, to ze prostuje brednie o RFN sluzy polskiej demokracji, ktorej obywatele traca na stwarzaniu wypaczonego obrazu rzeczywistosci. Klamanie o kondominiumm i inne brednie o RFN sa szkodliwe dla Polski, bo tworza falszywy obraz rzeczywistosci.

        Dobre +3

  14. Eklos pisze:

    Jeżeli ktoś nie wierzy w nadzwyczajne możliwości Niemiec a raczej Niemców , niechaj zainteresuje się dokładniej drugą Wojną Światową. Niemcy wtedy – to był oczywiście faszyzm ,ale to też byli Niemcy z swą dyscypliną , organizacją, solidnością itd. Przypomnieć warto okres schyłkowy , kiedy to całe Niemcy były rozbijane dywanowymi nalotami na wielkie miasta i zakłady przemysłowe , odcięte były dostawy surowców i paliw a produkcja najnowocześniejszych okrętów podwodnych i samolotów (w tym odrzutowych) szła w najlepsze. To świadczy z kim (od strony mentalnej) mamy okoliczność i Oni naprawdę potrafią a gadają raczej niewiele , Oni działają i to Im wychodzi. Takie są fakty. Niemcy sobie poradzą. Mój Ojciec – Powstaniec Wielkopolski i uczestnik „Cudu”20 roku , zawsze mówił Rosjanie to nie problem , Niemcy to zupełnie inna kategoria i należy unikać konfrontacji z Niemcami – jak ognia , tylko ostateczność , takową usprawiedliwia.

    Dobre +5

    • Maciek z Krzywowasów pisze:

      Zgoda, dla przykladu Niecy wypadek pod smolenskiem rozliczylyby w 3 miesiace, nie mówiac ze zaden pilot niem. tam by w tych warunkach nie ladowal, nie mówiac ze prezydent RFN nie bylby wozony takim pudlem jak TU154, a my Polacy tematu jeszcze nie zakonczylismy.

      To tak dla przykladu.

      Dobre +4

      • kpkonrad pisze:

        Francuzom zabrało kilka lat, a mają pamięć dawnej mocarstwowości i w tych sprawach nie są od Niemców ni ciut gorsi, chyba sporo lepsi nawet.

        Dobre +1

    • Maars pisze:

      Nonsens, Niemcy w czasie II Wojny wykorzystywaly do celow wojennych gospodarki wszystkich okupowanych krajow, kradli wszystko krowy, swinie,surowce, maszyny i dziela sztuki oraz silie robocza, miliony niewolnikow calej okupowanej przez Niemcy Europa musiala charowac dla Niemcow w nieludzkich warunkach, wielu przyplacilo to zyciem………….

      Dobre +8

      • fritz pisze:

        Niemcki przemysl zbrojeniowy zaczal sie powaznie liczyc po aneksji Czechoslowacji.

        Dobre +8

      • Maciek z Krzywowasów pisze:

        niemniej te ich fabryki itd. funkcjonowaly do ostatnich dni wojny albo do ich zbombardowania, oczywiscie nie wiele sie w maju ’45 ostalo,

        co do Twojej wypowiedzi to zupelna zgoda, nawet ludzkie wlosy z KZ brali na materace …. a bywajac w tym kraju to tak czasem sie od starych ludzi na wsi to dowiem o tym co sie dzialo z niewolnikami … az strach do czego wielu bylo zdolnych, ale znam i wyjatki takze, jak wszedzie, niemniej maszyneria byla zoranizowana perfekcyjnie

        Dobre +3

      • MW pisze:

        To prawda, ale Eklosowi bardziej chodziło, jak rozumiem, o niemiecką cechę mobilizowania się w pracy dla, nawet zbrodniczej, prawomocnej władzy. Tacy po prostu są i już.

        Dobre +4

        • Podlesniczy pisze:

          A inni kupuja lub kradna ich Mercedesy VW BMW bo sa lepsze od Poloneza, i nikomu nie przeszkadza ze Mercedes itd produkowal na wojne i mordowanie

          Dobre +2

          • Maciek pisze:

            Ci inni nie kradliby Mercedesow, gdyby ich niemiecka, a potem w konsekwencji rowniez radziecka okupacja calkowicie nie zniszczyly i nie zdemoralizowly.

            Dobre +1

          • autochton pisze:

            Przepraszam, a kto okupował Włochy i Turcję?
            Obywatele tych państw całkiem dobrze kradną Mercedesy i BMW ;-)

            Dobre +1

          • Maars pisze:

            Nejlepiej,( (najwiecej) samochodow w Europe kradna Brytyjczycy…..

            Dobre 0

      • JerzyFan pisze:

        Maars, obrażasz wiele narodów i krajów np takich jak Rosja, Białoruś, narody dawnej Jugosławii, Polska, które praktycznie nie dały się zniewolić, a których obywatele tracili życie w partyzanckiej walce z okupantem,a także trudnili się jakże niebezpiecznym sabotażem i dywersją.

        Dobre 0

    • mwm pisze:

      trudno dziś obiektywnie stwierdzić jak silne są Niemcy – na tle słabej Europy są silne. ale z drugiej strony już w latach 90 Niemcy dotknął np. silny drenaż mózgów, ludzie wyjeżdżali do USA za wiedzą, nowymi technologiami. można powiedzieć, że Japonia też jest silna … sytuacja obu państw wydaje się być podobna – nie wydaje się by w dłuższej perspektywie były w stanie konkurować z Chinami, Indami, Brazylią, ustępują też pola Koreańczykom, państwom z Azji południowo wschodniej.

      Dobre +3

    • MW pisze:

      @ Eklos

      To co piszesz to oczywiście prawda. Mój dziadek, również Wielkopolanin, mówił mniej więcej w tym samym duchu. Jednak współczesne Niemcy to w dużej mierze również Turcy, Kurdowie i emigranci z połowy Europy. To jakaś nadzieja, że Niemcy to nie ten sam kraj co w latach trzydziestych. Choć jak dobrze się zastanowić, to czy w rękach zręcznego populisty nie można by z nich zrobić współczesnych Żydów? Zgroza!!!
      To chyba dobry argument, by maksymalnie wtłoczyć w ich europejskie prawodawstwo i mieć jakąś kontrolę.
      Moje zdanie? Nie ma alternatywy dla Unii i to właśnie przede wszystkim ze względu na Niemcy.

      Dobre +2

    • fritz pisze:

      …Niemcy to zupełnie inna kategoria i należy unikać konfrontacji z Niemcami – jak ognia , tylko ostateczność , takową usprawiedliwia.
      *** Ta ostatecznosc nastapi i to niebawem. Dlatego wlasnie konfrontancja z Niemcami jest nieuniekniona i trzeba sie do niej przytowywac.
      Wtedy wygramy. Niemcy nie sa tylko zagrozeniem dla Polski. Sa zagrozemiem dla wszystkich krajow europy a szczegolnie sasiadow. Rozbicie militarne Niemiec nie jest problemem, jezeli nie dopusci sie do zostania zaskoczonym. W czasie wojny przemysl niemiecki napedzaly miliony niewolnikow z krajow okupowanych.
      Co do gospodarki.
      Niemcy byly mniej konkurencyjne od Francji i Wloch.
      Wprowadzily euro po kursie odpowiadajacym 21% dewaluacji, wypowiedzialy w ten sposob wojne gospdarcze wszystkim innym krajom wporwadzajacym euro. Ad absurdum sprowadzily caly sens weza walutowego przed wprowadzeniem euro, ktory wlasnie mial umozliwic rzeczywisty kurs wprowadzenia euro. To jest jedna z najwazniejszych niemieckich cnot, dotrzymywanie umow. I tak Polska miala z Niemcami uklad o przyjazni do 1944 roku.
      Euro zostalo wprowadzone w 1.1.2002.
      Francja miala w latach 1996-1999 pozytywny bilanz platniczy.
      Rowniez pozytywny w 2002.
      Wlochy rowwniez, Grecja rowniez.
      prosze zagooglowac, znajdziecie link do niemieckiej statystyki, lata 2000-2010. klikniecie na krzyzyk powoduje, ze ramka zniknie.
      Na dole sa strony sa jeszzcze inne kraje.
      Do googla
      umfrage/handelsbilanz-von-frankreich/

      Dobre +1

  15. w bulu i nadzieji pisze:

    Skuteczny rząd to taki który potrafi stymulować gospodarkę wewnętrzną, eksportową i importową. Niemcy odbudowali swój kraj rękami cudzoziemców, głównie, tureckimi i jugosłowiańskimi. To że są dzisiaj „cenowo” atrakcyjniejsi od Polski, świadczy właśnie o umiejętności rządzenia, czego brakuje rządowi PO-PSL w każdej gałęzi gospodarczej.

    W historii Polski zanotowano tylko jeden rząd z tak znacznym pasmem sukcesów gospodarczych, socjalnych i odrodzenia postaw moralnych. Był to rząd PiS który rządził tylko 2 lata. Jak wiemy Jarosław Kaczyński podał rząd do dymisji bo nie mógł się zgodzić na korupcję w szeregach najwyższych urzędników państwowych, a walka z [patologią przestępczą była dla rządu priorytetem. Jak wiemy, zagrzybionego muru się nie leczy. Burzy się go stawia na nowo ze zdrowych elementów.

    Dobre +5

  16. robjan pisze:

    Pominal Pan w swoich rozwazaniach dwa istotne zagadnienia. Bankructwa krajow takich jak Grecja czy Irlandia spowodowalyby, ze niemiecki kapital nie odzyskalby znaczacych sum pozyczonych na tamtejsze rynki. W dodatku wyjscie Niemiec ze strefy euro spowodowaloby, ze nowa niemiecka marka wyparlaby franka szwajcarskiego jako kryzysowa waluta, co uderzyloby wlasnie w niemiecki eksport.

    Dobre +1

    • Marek Zürich pisze:

      To bylby dopiero prezent dla szwajcarii!, ktörą slabe euro kosztuje setki miliardöw i pomimo tego nie uniknie recesji.
      To wszystko pokazuje tylko, jak wirus zwany euro toczy europe.

      Dobre +1

  17. MW pisze:

    Pierwotnie Unia została pomyślana jako bufor przed kolejną wojną ale po prawie siedemdziesięciu latach pokoju łatwo zapomnieć o wojennym zagrożeniu. Zjednoczone Niemcy zawsze były za silne na Europę a więc pokusa niemieckiej dominacji jest zawsze niebezpieczna. Jaka rada? Doprowadzić do sytuacji gdzie Niemcy i reszta Europy staną się jednym organizmem a powodzenie Niemiec było tożsame z powodzeniem Europy przy jednoczesnej kontroli egoistycznych zakusów samych Niemców.
    Teza pan redaktora, że Niemcy same sobie poradzą jest jak najbardziej prawdziwa tylko czy my z takim sąsiadem sobie poradzimy? Wątpliwe. Dlatego dla Unii i euro nie ma alternatywy mimo, że w tym układzie Niemcy wyraźnie dominują. Bo co w zamian? Silna marka bez jakiejkolwiek europejskiej kontroli a w efekcie jeszcze większa dominacja Niemiec? Wtedy rzeczywistą walutą europejska będzie marka co wiąże się z faktyczną, w żaden sposób nie kontrolowaną władzą nad resztą kontynentu, a my będziemy mogli jedynie liczyć na sojuszników zza oceanu którzy jak zwykle dobrze policzą co im się bardziej opłaca.

    Dobre 0

    • Maciek z Krzywowasów pisze:

      Jak by Anglia miala potezna gospodarke, to mogla by dominowac, jak by Macedonia miala potezna gospodarke to mogla by dominowac, itd itd
      Moral tej historii – Niemcy stoja dobrze i nadaja ton. That’s life. A w swiecie to dzisiaj Chiny nadaja ton. A nie kto inny

      Dobre +2

      • MW pisze:

        Masz rację, ale czy to nie jest argument by starać się mieć coś do powiedzenia w strukturach w których Niemcy, z racji swojej siły dominują, skoro sami nie jesteśmy światowym mocarstwem?

        Dobre +3

        • Podlesniczy pisze:

          Oczywiscie, starac sie nalezy, i myslec o swoim narodowym interesie nie dzisiaj ale na zas, na przyszlosc.
          I tu gdyby nie preszes PiS & Co. to moglibysmy byli z tego nieszczescia cos wniesc dla interesu narodu, a my, nic nie wnieslismy, za to sie komoletnie w swiecie osmieszylismy. To jest realnosc

          Dobre +1

      • spinaker2o6 pisze:

        Wkrótce RPA zastąpi Chiny.

        Dobre 0

  18. andrzejberlin pisze:

    „eurozonę” a cóż to za językowy potworek ? „eurostrefa” chyba brzmi bardziej swojsko, do opuszczenia strefy Euro przez Niemcy nie dojdzie, jeżeli pójdą na dno to razem z Francją.

    Dobre +5

  19. juras pisze:

    Tak dlugo jak w Polsce „nie bedzie sie oplacalo produkowac” mozemy zapomniec o jakiejs przyzwoitej stopie zyciowej. Obecna ekipa doprowadzi wkrotce do tego, ze i ostatni nasz szlagier eksportowy „sezamki” przestanie sie tez „opłacać”. Ale jest nacja , ktora przebiera juz nogami z niecierpliwościa , aby wrocic na swoje.

    Dobre +5

  20. prawnik pisze:

    Niemcy bez Europy się nie rozwiną! Od dawna żerują na taniej sile roboczej (Turcy, Polacy, Ukraińcy, i wielu innych), oraz na rynku krajów Środkowej Europy, gdzie zbywają produkty mizernej jakości (samochody z blachami ocynkowanymi cieniej, sprzęt AGD i elektronikę rzekomo produkowaną przez Siemensa lub Boscha a naprawdę w Chinach, stare nieekologiczne technologie, jak w przypadku proszków do prania, których nigdzie w Europie Zachodniej sprzedawać nie wolno). Dla Niemiec, które dokonały skoku technologicznego w latach czterdziestych i pięćdziesiątych dzięki pomocy amerykańskiej (plan Marschalla), a które cierpią na brak wysoko wyszkolonych kadr technicznych (bo młodzież niemiecka nie ma zbytniej ochoty wkuwać wiedzy technicznej na uczelniach) dziś rynek „wschodni” to ostatnia deska ratunku: z niego muszą wyciągnąć kadrę techniczną i na nim sprzedać tandetne wyroby (oczywiście pod „znakomitą niemiecką marką”).

    Dobre +7

  21. wiech pisze:

    I tak poraz kolejny historia zatoczy koło.

    Dobre 0

  22. Monster of Moher pisze:

    Pewnie Niemcy „nie potrzebuja euro” …teraz juz nie- podobnie jak narkotykowy diler, ktory daje klientom pierwsze dzialki za darmo…
    Procedury wyjscia- ze EU, do tego na wlasna prosbe sa na tyle dotkliwe, ze i najbogatsi sie zawahaja…
    Slowem jak w przypadku uzaleznionego narkomana ratunkiem na wszelkie bole ekonomii panstw strefy euro i calego UE ma byc…wiecej narkotyku…opssss…wiecej euro ;)

    Dobre +3

    • Podlesniczy pisze:

      Mówisz u wlasnego doswiadczenia?

      Dobre +1

      • Monster of Moher pisze:

        A o ktora dziedzine P Podlesniczemu idzie??
        Jesli o demagogiczne chwyty majace, pod pretekstem „reform” cz innych takich wpedzic kraje manipulowane w jeszcze wieksze -G- to tak. Ja doskonale pamietam identyczne chwyty propagandowe z czasow komuny..powiem wiecej: wielu komuchow (co widac chocby po tzw „naszych ” socjaldemokratach) obrocilo sie po upadku zsrr niczym sloneczniki w strone nowej Centrali, brukselskiej ;)

        Dobre +3

  23. Monster of Moher pisze:

    Panie Red Talaga
    jesli Pan popiera Niemcy, i usiluje nas do swych pogladow przekonac (to wyjasnia -delikatna- krytyke Francji w jednym z Panskich tekstow), to nie rozumiem czemu straszy nas Pan Rosja??? Wszak to odwieczni strategiczni partnerzy…

    Dobre +2

  24. Stary Sklerotyk pisze:

    Młodzi uczcie się jęz.chińskiego , za dwa lub trzy pokolenia my europejczycy aż
    po Ural będziemy „kulisami” u Chińczyków ,od Syberii już powoli nadchodzą.

    Dobre +1

  25. Seb pisze:

    Najwiekszym bogactwem Niemiec jest Polska, w 39 im nie wyszlo , wiec zrobili to po cichu , od chwili zjednoczenia, pieniedzmi :) , cala zachodnia sciana Polski jest w posiadaniu Niemiec, wykupili co sie da , a ciekawe ile ludnosci mieszkajacej w geograficznej Polsce ma paszport niemiecki?, kiedys folksdojczow sie wieszalo, dzisiaj inne czasy, kazdy chce nim byc:)

    Dobre +3

  26. Buddysta pisze:

    Europie grozi bankructwo. Jedną z przyczyn było (jest ) Euro. Niemcy na tym znacznie zyskały ale większość krajów południowej Europy raczej straciła. Normalnie takie kraje jak Grecja, Włochy, Hiszpania zdewaluowałyby swoja walutę (tak jak to robiły wielokrotnie w przeszłości) i jakoś by sie wygrzebały z tego bagna. Z Euro nie moga tego zrobić i tu zaczyna się (poważny) problem. Niemcy wykorzystały Unię do napędzenia swojego eksportu. Część ekonomistów anglosaskich nazywa ten model „predatory exports”. Tłumaczenie na polski zależy od poziomu sympatii dla Niemców. Można powiedzieć „drapieżczy (lub drapieżny) eksport” ale też „rozbójniczy, zaborczy lub łupieżczy”. Jest to model, który sprawdza się w Chinach, Korei, na Tajwanie czy w Japonii. W UE miało być inaczej, miała być wspólna polityka ale Niemcy grali według swoich reguł. W efekcie Unii grozi rozpad i bankructwo. Wystepując z ze strefy Euro Niemcy mogłyby uratować strefę Euro, która natychmiast by się zdewaluowała i mogła być znowu konkurencyjna. Jest to rozwiązanie, które od dłuższego czasu sugeruje wielu ekonomistów amerykańskich. Ale oznaczałoby to tez koniec potężnej, pasożytniczej biurokracji unijnej. Będzie ona torpedować wszelkie próby zreformowania Unii.

    Dobre +5

  27. Piotr Kraczkowski pisze:

    To nie jest tak, ze RFN przechodzi od eksportu do UE na eksport poza UE. RFN nie moze eksportowac bez popytu na jej produkty. Po prostu na calej planecie kraje rozwijajace sie wkraczaja na droge uprzemyslowienia i potrzebuja dobra inwestycyjne. To wzrost swiatowego popytu na dobra inwestycyjne, ktore sa specjalnoscia eksportowa RFN, winduje eksport RFN poza UE, bo w UE, ktora juz jest zbudowana, popyt na dobra inwestycyjne nie jest tak duzy jak w swiecie, ktory czesto buduje od zera. RFN eksportuje tez na male rynki, specjalizuje sie w unikalnym popycie niszowm, co pozwala na wysokie ceny, i dopiero wielosc tych obslugiwanych nisz winduje eksport.
    __Na dluzsza mete dobra inwestycyjne musza byc produkowane takze poza RFN, bo RFN nie jest wstanie zaspokoic popytu calego swiata. Konkurenci RFN z krajow rozwijajacych sie beda wiec w przyszlosci odbierac popyt RFN i RFN bedzie musiala zwiekszac wklad naukowy, ktory inni nie sa wstanie tak szybko podrobic, ale to nie jest ratunek absolutny, co stawia granice dla niemieckiego eksportu.

    Dobre +2

  28. avatar111 pisze:

    Bajki braci Grimm byla lepsze,niz artykuly mlodych,wyksztalconych? z d.miast.

    Wiem,ze w Polsce malo osob ma pojecie o globalnej polityce swiatowej,bo skad i mialiby to wiedziec.Niech sie lepiej zajmia historia malej Madzi i bezdomnymi umierajacymi w swojej ukochanej ojczyznie z powodu mrozow.Chcialo by sie napisac o obowiazku chrzescijanskim,ale przeciez w Polsce prawie nie ma takowych-sa tylko wierni zolnierze Watykanu i czciciele papiezy-najbardziej tego swojego.
    Wracajac do Bundesrepubliki-ja wiem,ze”ojciec Rydzyk tez czyta ,ale prosze przestac straszyc tymi argumentami.Mocarstwa rzadza tym podolem lez,no to sa Niemcy za male.
    Wiecej rozsadku,panowie znad Wisly.

    Dobre +2

  29. Bruno pisze:

    Zwolnić połowę urzędników, zmniejszyć podatki-obciążenia firm, zamiast likwidować rozwijać szkolnictwo zawodowe-technika i politechniki.
    Pilnować tylko Polskiego interesu a nie „europejskiego”.

    P.s. General Motors chce zamknąć 2 fabryki Opla w Europie ale też przenieść produkcję Chevroletów z Korei do Europy. W Polsce sa świetne warunki np. mogliby rozbudować zakład w Gliwicach albo zbudować drugi np. w Bytomiu albo w Zabrzu czy Chorzowie ale Donek ma inne kłopoty, podobno ostatnio nie strzela karnych…

    Dobre +2

    • Podszeregowy pisze:

      Skoro General Motors jest tak dobry, to czemu musi zamykać zakłady? Czy w Gliwicach produkować się będzie super-Ople.

      Dobre +1

  30. Koja pisze:

    Jak tak dalej red. Talaga będzie pisać,to posadę ministra- optymisty
    ma zapewnioną u Merkel !

    Dobre +2

  31. bia pisze:

    Miejmy nadzieję że rozkwitną przekwintą i zgniją w tym nasza nadzieja

    Dobre +2

  32. czlowiek pisze:

    „Einigkeit und Recht und Freiheit
    sind des Glueckes Unterpfand,
    blueh im Glanze dieses Glueckes,
    bluehe Deutsches Vaterland”

    czyli:

    „Jednosc i prawo i wolnosc
    sa szczescia podstawa,
    kwitnij w blasku tego szczescia,
    kwitnij niemiecka ojczyzno”

    Dobre +4

  33. matt pisze:

    niestety pan redaktor nie ma pojecia ! Jezeli Niemcy wprowadza z powrotem marke to ona natychmiast stanie sie waluta rezerwowa swiata ! Wystarczy popatrzec na konkurencje -USD ( USA ma 15 bilionow $ dlugu i deficyt budzetowy podobny do greckiego) funt ( podobna sytuacja do usa ) yen ( to samo ) przyszle francusko wlosko hiszpanskie euro! Przyklad Szwajcarii pokazuje ze przewartosciowana waluta bardzo szybko prowadzi do recesji , deflacji i kryzysu gospodarki . niemieckie maszyny , samochody beda 50 % drozsze . zamiast Audi czy Mercedesa bogaci chinczycy amerykanie czy rosjanie kupia Lexusa , Jaguara czy Range Rovera albo Mercedes bedzie musial przeniesc produkcje poza Niemcy zeby przetrwac.Niemcy jako narod nauczeni smutnym doswiadczeniem cenia sobie stabilnosc . sa bardzo niechetni dramatycznym zmianom . bardziej im odpowiada marsz wolnymi krokami do przodu niz sprint a potem lezenie na ziemi z atakiem serca .dlatego cierpiliwie proboja poprawic euro i pozbyc sie balastu ( grecja ) bez naruszania strukury (francja , wlochy, belgia , holandia )

    Dobre +2

  34. Marek Zürich pisze:

    Artykul Pana Talagi jest uwazam w porządku, rozwazania stosowne do sytuacji, moze niektöre liczby przyblizone, ale nie o to chodzi. W kazdym razie sprowokowaly kilka b. ciekawych wypowiedzi. O to chodzi.

    Dobre +2

  35. am pisze:

    Amerykański admirał Nimitz miał niemieckie korzenie, podobno z Dolnego Śląska. A my , jak nie mieliśmy elit od GOSPODARKI za komuny, to NIE MAMY i TERAZ. Mamy natomiast „EL(I)(Y)TY” w(ł)(a)dzy !

    Dobre +2

  36. Herwig Ploth pisze:

    Szanowny Panie redaktorze,

    nie wiem, dlaczego ostatnio Pan i inni redaktorzy (Magierowski) chcecie prezentować znane fakty polskim czytelnikom jako wielkie objawienie, i to jeszcze w krzywym zwierciadle.
    W rzeczywistości Niemcy mają inne problemy. A więc trzy uwagi:

    1) Pisze Pan: —- mówiąc Niemcy zawsze myślą – Europa. Są tacy, którzy mówiąc Niemcy, myślą – świat. —-
    To jest może efektowe zakonczenie komentarza, a mimo to nonsens. Mówiąc Niemcy najczęściej myślimy o naszym kraju. Przecież jak Pan pisze Polska, to Pan też nie myśli o Europie, tylko o swoim kraju. A u nas jest tak samo.

    Ale prawdą jest, że jesteśmy – nie tylko Niemcy, ale cała Europa – w dość specyficznej sytuacji.
    Nowe możliwości finansowania w ramach wspólnej waluty wykorzystano do zwiększenia konsumpcji, do inwestycji infrastrukturalnych oraz do nadmiernego zadłużenia się. Dodatkowo waluta Euro w ciągu 10 lat podrożała o ok. 30% do dolara. W ten sposób kraje te utracili konkurencyjności.
    Problem nabrał takie rozmiary, że rynki finansowe już nie chcą tym państwom pożyczyć pieniędzy, a jak to jedynie za bardzo wysokie oprocentowanie.

    A w tym miejscu zaczyna się właściwy dramat. Wbrew traktatom (reguła no-bail out) zaczęto „solidarną akcję ratunkową” niby dla ratowania krajów, banków itp.

    Sumy przeznaczone na ratunek (czy to program rozliczenia banków centralnych „target2”, ESM itd.) niestety tymczasem przybierają tak bajeczne rozmiary, które doprowadzają na dłuższą metę do bankructwa ratowników.

    A więc szef Reitzle rozważył wyjścia z strefy Euro, bo na razie końca manii ratunkowej nie widać. Osobiście uważam, że pierwsi wychodzą Finowie.

    2) Inwestycje zbrojeniowe Berlina
    Budżet Bundeswehry – to ok. 23 Mrd Euro na rok, mniej niż Francji lub Wielkiej Brytanii z osobna, nie mówiąc już o USA. A skoro chcę Pan już podkreślić marynarkę wojenną, przypominam, że Niemcy nie mają lotniskowca, nie mają broni atomowej oraz raczej skromną flotyllę łodzi podwodnych itp.
    Obecnie przeprowadza się reformę wojska, która ma przynieść dodatkowo 8,5 Mrd. Euro w ciągu następnych 3 lat.
    A więc jest to raczej straszenie Polaków na dobranoc, aniżeli rzeczywistość.

    3) Eksport
    Przedstawiając analizę liczb eksportowych niestety Pan (oraz inni) zapomina, że jest jeszcze zupełnie inny element niemieckiej działalności gospodarczej.

    Niemieckie firma produkują w wielu krajach, również w Europie. Zyski z tej działalności wielokrotnie przywykają zyski z eksportu.

    Dobre 0

    • Lestek pisze:

      Dobry wpis,

      Lestek

      Dobre 0

    • wiesiek pisze:

      Tak, to jest dobry wpis, tyle, ze pokazuje:
      1) Euro jako pomysl jest moze dobra rzecza, ale wdrozenie jest bledne.
      Bawiac sie we wrozbite, Francja raczej nie dopusci do rozpadu euro – w kolejce sa jej banki nie mowiac rowniez o tej historycznej kwestii dlaczego w ogole mamy euro. Ale kraje nie pasujace pewnie jakos odejda.
      2) Niemcy narazie wydaja malo na zbrojenia, ale sa „tryndy” Dodatkowo, wycofanie sie USA z Europy bedzie musialo przelozyc sie na wieksze wydatki na zbrojenie, chyba ze mamy do czynienienia z kretynstwem jako panuajcej chorobie wsrod elit.
      3) Inwestycje w innych krajach – na tak wielkim poziomie – sa dodatkowym elementem dominacji niemieckiej gospodarki i mam nadzieje, ze polscy szefowie firm w miare swoich mozliwosci beda sie uczyc od kolegow-Niemcow jak to sie robi.

      Dobre 0

  37. KarolWronski pisze:

    Pytanie co maja robic Niemcy jesli maja wkolo ekonomicznych patalachow, slabeuszy czy w najlepszym razie takich co przegrywaja w konkurencji na rynkach? Maja sie zblizac do Europy czyli przestac robic merce i buemwiaki? Zaimportowac polskie lenistwo, niemoznosc i balagan?

    Dobre 0

    • Maars pisze:

      Holandia, Dania, Austria, Luxemburg, to ekonomiczne patalachy???
      I jakie polskie lenistwo??? Nikt nie ma w Europie tyle wolnego ( Urlop swieta ) co Niemcy…..

      Dobre +2

      • Amalasunta pisze:

        Niemiec pracuje w ciągu roku 1350 godzin Polak 2077 . To według badań OECD z 209 r. Pan Wronski upowszechnia idiotyczne stereotypy z PRL, Chyba nadal tkwi w tej epoce, Dawnym sekretarzom rzeczywiście niewiele się zmieniło.

        Dobre 0

  38. Boleszczyc pisze:

    Dobre rozwazania. Polska nie jest swiatowym graczem, ale dobrze ze sie temu uwaznie przyglada.
    Rozwazanie moze jednostronne, bo ogranicza sie do ekonomii, ale od czegos trzeba zaczac. Chyba polska nie ma zawodowych analitykow, a szkoda bo potrzeba czasu zeby zrozumiec wsztskie czynniki i inteligencji zeby system przejrzec, – uproscic do analizy, czuc kazda drobna zmiane i skutecznie przewidywac przyszlosc.
    Powinien Pan Redactor napisac nastepny artykul o obronie Europy przed zalewem Trzecim Swiatem (mysle po apokalipsie ekologicznej). – Moze niepolityczne i malo pozadane, ale realny scenariusz. Czy Niemcy obronia sie same? Bo jak nie to po co im te Marki czy Euro?

    Dobre 0

    • Amalasunta pisze:

      Polska nie jest żadnym graczem ale na własne życzenie. Polska nie jest także gospdoarką wolnorynkową, panswem praworządnym, w ogóle nie jest panstwem, to zlepek partykularnych inteesów, w którym otłuje sie 37 milionów ludzi z których jakieś 0,1 % wykorzystuje calą resztę, , 10 % wykorzystuje swoje najbliższe otoczenie, 15 % jest na tyle głupich, ze mają jakieś ochłapy na kredyt uważa, ze chwyciło pana Boga za nogi, 25% miota się widząc degrengoladę panstwa i społeczenstwa, a pozostałym jak ruskim mużykom jest juz wszytsko jedno i tylko czekają na nowy „przełom systemowy,”

      Dobre +2

  39. Janusz pisze:

    Co najmniej bardzo naiwnym jest kto uważa, iż nasi zachodni sąsiedzi mówiąc Niemcy zawsze myślą – Europa.To tylko realiści którzy mówią „są tacy, którzy mówiąc Niemcy, myślą – świat”.Od 20 lat mieszkam i pracuję w Niemczech i dlatego sądzę że wiem o czym mówię.Mógłbym podać wiele istotnych przykładów, ale to komentarz a nie artykuł. Pozdrawiam

    Dobre 0

  40. Amalasunta pisze:

    odin, dwa. tri….. odlicza kaszpirowski

    Dobre 0

  41. MałyFelek pisze:

    Ah, przeciesz Niemcy podczas wojny zawsze mówili o swoim „europejskim posłaniu” (po niem. „Deutschlands europaeische Sendung”, istnieje plakat na którym niem. orzeł siedzi tam, gdzie jest nasz wspólny europejski dom), mówili „Europa” myśleli „Grossdeutschland”. Mam coraz bardziej uczucie, czytając niem. gazety, że za „Europą” lub „EU” stoją po prostu Niemcy i tyle.Kraj, który, jak to już było planowane podczas I WS, stważa sobie „Mitteleuropa”, w kórym Polska,Czecha,nawet Francja, są takim Meksykiem-zlekceważonym, niedocenianym, z ludnością, która ma, przez asymilacie, zasilać naród niemiecki lub tanio dla niego produkować, wnarodowiany,bez własnych ambicji,pod kuratelą niem, w których tzw. „mniejszości niem.” ingerują w polityke różnych krajów, ale niegdy odwrotnie (bo 150 000 Niemców się należą 2 siedzenia w Sejmie, 1,5 milionów Polaków w Niemczech nie należy się dosłownie nic). Wszystko na koszt innych krajów, jak wyssana Grecja udowania. A Niemcy? Jak się UE rozpadnie,to dadzą winne innym, tak jak zawsze. A mają wystarczająco pieniędzy, przez n.p fundacje, aby sobie zapłacić przychylnych opiniotwórców.I tak będzie dopóty, dopóki się Europa, która prznosiła nadzieje, że da się Niemców tak zintegrować, aby nie zstanowili zagrorzenie, nie przebudzi i nie weźmie się za probem niemiecki.Inaczej UE się rozłamie, a Niemcy będą, jak w grze rouletą, smiejącym się bankiem. A my Polacy, zostaniemy z długami.

    Dobre 0

  42. GallAnonim pisze:

    Czysta science-fiction, co Pan Redaktor tu wypisuje…. .

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.