Posts Tagged „wybory parlamentarne 2011”<

Kampania strachu na ostatniej prostej

2 paź 2011

Wystąpienia polityków w miniony weekend były początkiem kampanii strachu, która – jak wiele na to wskazuje – zdominuje ostatni tydzień przed wyborami.

Celować w tym będzie partia Donalda Tuska. Bo choć dla PO do niedawna światowy kryzys gospodarczy był zwykłą wymówką (nie udało się spełnić obietnic, bo kryzys), teraz w wystąpieniach polityków zmienia się on w prawdziwą groźbę. Jeśli Platforma nie wygra wyborów, Polska wpadnie w kryzys, Bruksela nie da nam 300 mld zł unijnych funduszy i czeka nas los gorszy od tego, który spotyka Grecję.

Do kampanii strachu już dołączyła część mediów. „Boję się” – tymi słowami rozpoczął Adam Michnik na pierwszej stronie weekendowej „Gazety Wyborczej” dramatyczny apel o uchronienie Polski przed przegraną Platformy. Na pierwszej stronie tygodnika „Wprost” komik Kuba Wojewódzki też oznajmia: „Boję się PiS”.

Nie ma się więc co łudzić – ten tydzień przyniesie jeszcze wiele kasandrycznych przepowiedni, mrożących krew w żyłach prognoz i straszenia katastrofą, która stanie się udziałem Polski po ewentualnym zwycięstwie partii Jarosława Kaczyńskiego. Platforma zamiast mówić, ile kilometrów autostrad wybuduje, ile powstanie nowych Orlików i jak zreformuje finanse publiczne, będzie bić na alarm.

Jeśli PO rzeczywiście pójdzie w stronę antypisowskiej histerii, przyzna się do porażki. Jeszcze wczoraj politycy PO mówili Polakom, że należy oddać na nich głos, bo chcą zrobić więcej. Jeśli zaczną straszyć powrotem PiS do władzy, będzie to oznaczało, że mówią z rozbrajającą szczerością: musicie oddać na nas głos nie dlatego, że coś potrafimy, ale wyłącznie po to, by Polski nie spotkało jeszcze gorsze nieszczęście.

Czyżby miało się więc skończyć na tym, że partia zarzucająca przeciwnikom odwoływanie się do najniższych uczuć i braku racjonalności sama na finiszu kampanii zagra na niskich emocjach?

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Klub dyskusyjny zamiast parlamentarnego

13 wrz 2011

Jarosław Kaczyński ułożył listy tak, aby posiedzenia przyszłego Klubu Sejmowego PiS, z którym spędzi cztery lata w opozycji, zamieniły się w naukowe seminaria z udziałem wybitnych intelektualistów – zauważa publicysta „Rzeczpospolitej”

Jesteśmy jedyną partią, która zaprosiła na swoje listy znanych profesorów i ekspertów, bo uważamy, że polska polityka powinna być lepsza” – zachwalał kandydatów PiS kilka dni temu wiceprezes tej partii, europoseł Zbigniew Ziobro. Faktem jest, że listy PiS do Sejmu to wybór sympatyzującej z prawicą najlepszej polskiej inteligencji.

W sześciu okręgach wyborczych rozpoznawani z pierwszych stron gazet posłowie PiS ustąpili pierwsze miejsca znanym osobom z profesorskimi tytułami. Prof. Józefina Hrynkiewicz, prof. Włodzimierz Bernacki, prof. Krystyna Pawłowicz, prof. Andrzej Waśko, prof. Jerzy Żyżyński czy jedyny doktor w tym gronie, prezes jednego z lepszych think-tanków Instytutu Sobieskiego Paweł Szałamacha, to osoby, których poglądów można nie podzielać, trudno jednak odmówić im fachowości.

Na „biorących” miejscach znaleźli się dodatkowo tak znani ludzie jak prof. Ryszard Terlecki (trójka na liście), prof. Krzysztof Szczerski czy prof. Waldemar Paruch (obaj dwójki w swych okręgach). Abstrahując nawet od zajmujących wysokie miejsca na listach szefa ABW i czterech osób z kierownictwa CBA, których również można nie lubić, ale nie sposób odmówić im fachowości w swych dziedzinach – listy PiS wyglądają zupełnie inaczej niż wcześniej i zupełnie inaczej niż listy innych partii politycznych startujących w tegorocznych wyborach.

Przeczytaj cały tekst

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop