Posts Tagged „praca”<

Ile Polska zaoszczędzi na likwidacji NIK

25 lis 2011

Gazeta Wyborcza rusza dziś z nową akcją „Oburzeni do odzysku”. Problem? Milion młodych Polaków jest dziś bez pracy. Nie są to osoby bez wykształcenia.

Bezrobocie wśród absolwentów studiów magisterskich czy licencjackich jest zatrważające. Gazeta proponuje więc uelastycznienie liberalizacji prawa pracy. W Danii i Holandii – według GW – takie rozwiązania się sprawdziły. Pomysł wart jest namysłu, ale mam wrażenie, że dziś np. ułatwienia w zwalnianiu pracowników będą miały inny efekt: wzrostu bezrobocia. Wszak opisujemy dziś w „Rzeczpospolitej” rządowy pomysł podniesienia składki rentowej o 2 pkt. proc. Po stronie pracodawcy. Eksperci, z którymi rozmawiała „Rz” nie mają złudzeń – podniesienie kosztów pracy, doprowadzi do wzrostu bezrobocia i powiększenia szarej strefy. Co więcej. W expose Donald Tusk mówił o czasowym podniesieniu składki rentowej. W rządowym projekcie nie ma o tym ani słowa.

W GW też ciekawa rozmowa z Jackiem Rostowskim, ministrem finansów. Dziennikarki pytają ministra dlaczego przed wyborami mówił o 4 proc. wzroście gospodarczym, a teraz przebąkuje o recesji. „Nikt nie mógł przewidzieć upadków rządu Grecji i Włoch” – odpowiada Jacek Rostowski. Na ogół, gdy ktoś żartuje, w wywiadzie w nawiasie dopisuje się (śmiech). Ale tu nie ma czegoś takiego. Czyżby więc minister nie żartował i mówił serio. Sześć tygodni temu – przed wyborami nikt nie widział, w jakim kierunku zmierza gospodarka Grecji? I mówi to minister finansów. Minister fianansów nie spodziewał się krachu Grecji? Ratunku! Może rzeczywiście trzeba zawalczyć o amerykańską zieloną kartę!

W Dzienniku Gazecie Prawnej informacje o nowym raporcie NIK. Tym razem izba wzięła pod lupę informatyzację służby zdrowia. Wnioski? Katastrofa. Możemy stracić niemal 0,8 miliarda zł na projekty związane z cyfryzacją ochrony zdrowia. Ten raport – kolejny już dotyczący nieprawidłowości w działaniach podległych ministerstwu zdrowia (niedawno DGP pisał o korupcji w resorcie związanych z wpisywaniem leków na listę refundacyjną) – dowodzi słuszności trzech decyzji, które podjęła ostatnio Platforma Obywatelska. Po pierwsze słusznie Ewa Kopacz została Marszałkiem Sejmu. Po tym, co zostawiła w resorcie zdrowia słusznie należał jej się awans. Po drugie dobrze, że powstał resort cyfryzacji. Skoro ministerstwa nie radzą sobie z informatyzacją, powołajmy kolejny resort, który będzie informatyzował pozostałe. Po trzecie, słuszne są argumenty polityków PO by ograniczyć niezależność NIK. Po co ma psuć atmosferę jakimiś tam raportami ujawniającymi nieprawidłowości. Wszak obywatele zaufali koalicji PO-PSL więc NIK nie ma demokratycznego mandatu by tę koalicję kontrolować. Zamiast oddawać NIK Mirosławowi Sekule, należy tę instytucję zlikwidować. A właściwie pierwsze spowoduje drugie. Ha, ile byłoby oszczędności w budżecie państwa po likwidacji izby?

W SuperExpressie ważny poradnik na stronie 10: Jak czytać andrzejkowe wróżby. Zainteresowanych odsyłam do lektury.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Co III RP może dla ciebie zrobić?

15 maj 2011

Pojęcie „mobilność” robi dziś wielką karierę. Mobilni mają być menedżerowie, eksperci, naukowcy, artyści, robotnicy wykwalifikowani, jak również ci niewykwalifikowani. Gdyby więc gotowość do wyjazdu do pracy za granicę była jedynym kryterium modernizacji, Polacy zostaliby uznani za społeczeństwo bardzo nowoczesne. Jak pisze dziś „Rzeczpospolita”, Polacy wykazują niemal dwukrotnie wyższą gotowość do emigracji zarobkowej niż 30 innych narodów przebadanych przez ekspertów rynku pracy.

Mobilność może również świadczyć o elastyczności polskich pracowników. Skoro gotowi są nawet zmienić kraj zamieszkania, by znaleźć lepszą (lub jakąkolwiek) pracę, to z pewnością są gotowi ponosić również inne wyrzeczenia.

Jeśli spojrzeć na to jednak z innej strony, to okazuje się, że jest coś zatrważającego w fakcie, iż prawie dwie trzecie badanych Polaków jest gotowych opuścić ojczyznę za pracą. Może to bowiem świadczyć nie tyle o nowoczesności, ile – przeciwnie – o peryferyjności naszego kraju. Anglicy, Niemcy czy Holendrzy, owszem są mobilni, lecz to Polacy jadą pracować do nich, a nie na odwrót. Czyżby Polska miała być niczym więcej niż zasobem siły roboczej? Producentem lekarzy, informatyków czy budowlańców?

Jeśli ponad 60 proc. młodych ludzi gotowych jest wyjechać z Polski, to warto zapytać, czy wszystko w naszym kraju funkcjonuje jak należy?

Z oczywistych powodów miliony Polaków emigrowały w czasach zaborów, wielkiego kryzysu w II RP czy w okresie PRL. Niemniej od 20 lat Polacy mogą się cieszyć własnym i niepodległym krajem. Czy zatem emigranci nie są patriotami, skoro gotowi są go porzucić? Ale pytanie można odwrócić: co III RP ma do zaproponowania potencjalnym emigrantom? Może tak duża gotowość do wyjazdu jest nie sukcesem, lecz właśnie klęską Polski?

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Co zrobić z polskimi emigrantami

20 kwi 2011

Gdy Polska weszła do Unii Europejskiej, złośliwi mówili, że emigracja zarobkowa jest naszym sposobem na bezrobocie. Setki tysięcy Polaków w poszukiwaniu lepszego życia wyjechały do Wielkiej Brytanii i Irlandii.

Młodzi emigranci stali się nie tylko źródłem dochodu wielu rodzin, które zostały w kraju, lecz również wyzwaniem dla polityków. Zarówno w 2007, jak i 2010 roku politycy, zwłaszcza Platformy Obywatelskiej, usilnie zabiegali o poparcie szczególnie młodych ludzi, którzy wyjechali na Wyspy. Obiecywali (by przypomnieć choćby reklamówkę wyborczą PO), że jak wygrają wybory, to emigranci będą mogli wrócić do kraju. Gdy zaczął się kryzys, sytuacja Polaków na angielskim – a jeszcze bardziej na irlandzkim – rynku pracy zaczęła się radykalnie pogarszać. Ale okazało się, że nasi rodacy nie mają dokąd uciekać przed kryzysem.

Opisywany dziś przez „Rzeczpospolitą” wzrost liczby bankructw Polaków w Wielkiej Brytanii najlepiej pokazuje dramatyczne losy polskich emigrantów. Większość z nich wpadła w kredytową pułapkę, gdyż na Wyspach bez problemów zaciągali pożyczki. Niedostateczna znajomość języka angielskiego potęgowała ich kłopoty, bo nie byli w stanie poradzić sobie ze spłatą zobowiązań.

Już za kilka dni dla Polaków otwiera się wielki niemiecki rynek pracy i zapewne tam na naszych rodaków czekają podobne wyzwania. Na razie Niemcy czekają na pracowników z Polski. Czy jednak za kilka lat, gdy koniunktura się u nich nagle pogorszy, nie będą nas mieli – podobnie jak dziś Brytyjczycy – serdecznie dość? Warto już dziś zastanowić się, co zrobimy, gdy polscy emigranci zechcą jednak do kraju wrócić, uciekając na przykład przed długami. Czy wtedy będziemy im mieli coś do zaoferowania? Dziś rządzący nie mają dla nich zbyt wielu propozycji, a bezrobocie wśród młodych i wykształconych ludzi jest coraz wyższe.

 

…………………………………………………………………………………………………………………………………….

Od redakcji rp.pl:

W sieci komentarzy, cytatów i analiz coraz trudniej się odnaleźć.

Dlatego ZAPRASZAMY DO NOWEGO SERWISU wsieci.rp.pl.

Wyławiamy z polskiej sieci internetowej tylko najciekawsze opinie. Najświeższe. Najgłośniejsze. Najbardziej kontrowersyjne. Wyciągamy na brzeg wszystko co interesujące i serwujemy w jednym miejscu i w wygodnej formie. ZAPRASZAMY!

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop