Posts Tagged „media”<

Będziemy się bili…

20 wrz 2011

Czy Jarosław Kaczyński powtórzył zabieg sprzed roku i na finiszu kampanii wyborczej porzucił ostry język, mniej mówiąc o Smoleńsku, atakując Platformę Obywatelską miłością i optymizmem

Rzeczywiście – prezes PiS pytany o katastrofę smoleńską przez dziennikarzy nie unika odpowiedzi i deklaruje, że „wyjaśnienie śmierci 96 osób jest sprawą fundamentalną”, ale równocześnie sam nigdy tej kwestii pierwszy nie porusza. Nie atakuje, nie krytykuje innych, ciepło mówi o niektórych politykach PO (zadeklarował współpracę z Jerzym Buzkiem i Januszem Lewandowskim). A w wyborczych spotach PiS widzimy młodych ludzi, uśmiechniętych, tryskających optymizmem.

Pytanie brzmi: czy Kaczyński nie straci przez to części wyborców? Wszak po poprzedniej kampanii sam zarzucał Joannie Kluzik-Rostkowskiej, że jej strategia łagodzenia wizerunku odebrała mu głosy radykalnego elektoratu. Dlaczego więc tym razem prezes PiS uznał, iż może sobie na takie złagodzenie przekazu pozwolić?

Czytaj cały tekst

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Poza granicami debaty

12 kwi 2011

Ewa Stankiewicz, dziennikarka, reżyser i lider stowarzyszenia Solidarni 2010, w wywiadzie dla portalu Fronda domaga się postawienia Donalda Tuska przed Trybunałem Stanu „za oddanie śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej Rosji”.

– Zdrajcy stanu nie mogą rządzić Polską ani minuty dłużej – mówi.

Stankiewicz to niezwykle utalentowana artystka, która potrafi godzić wielką wrażliwość z doskonałym warsztatem filmowca. Jej „Trzech kumpli” czy „Solidarni 2010″ to nie tylko dobre filmy, ale też manifestacja odwagi autorki nieobawiającej się poruszania nawet najboleśniejszych problemów. Prawdą jest też, że śledztwo nie jest prowadzone należycie, że rząd i prezydent mają kłopot, co zrobić z pamięcią o Lechu Kaczyńskim.

Jednak Ewa Stankiewicz, oskarżając Tuska o sprzedaż Moskwie polskiej suwerenności, nazywając go zdrajcą i wzywając niemal do obalenia legalnie wybranych władz RP, stawia się poza granicami demokratycznego dyskursu. A przy okazji traci wiarygodność jako dziennikarz – bo staje się stroną w sporze, który relacjonuje.

Stankiewicz mówi, że „sytuacja jest o wiele poważniejsza niż w latach 80., w stanie wojennym”. W podobnym tonie wypowiadał się wczoraj w Radiu TOK FM Roman Kuźniar. – Nawet w pierwszym okresie stanu wojennego nie było tak silnej nienawiści – stwierdził doradca prezydenta Komorowskiego i dodał „z pełną odpowiedzialnością”, że Jarosław Kaczyński „z pewnością pójdzie do piekła”.

To dwie strony tego samego medalu: politycznej zajadłości, która uniemożliwia jasną ocenę sytuacji. Ludzi, którzy mówią takie rzeczy, trudno traktować poważnie.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Media w smoleńskiej mgle

10 mar 2011

Istnieje film, na którym widać kłótnię kapitana Protasiuka z generałem Błasikiem – ta wiadomość pod koniec lutego zelektryzowała media.

Prokuratura wojskowa informacji nie zdementowała. Potwierdziła jedynie, że badane są nagrania z lotniska. Nie zaprzeczył również szef komisji badającej katastrofę Jerzy Miller. Stwierdził jedynie, że nie ma pewności, czy do kłótni doszło. Informacja jednak żyła, ponieważ pasowała do tezy o naciskach wywieranych przez generała Błasika na kapitana Tu-154M.

Nieco później podobną karierę zrobił news o notatce na temat awantury, do jakiej doszło na pokładzie samolotu z Lechem Kaczyńskim lecącego do Gruzji. Notatkę opisującą naciski głowy państwa na pilotów miał tuż po incydencie stworzyć dowódca samolotu. Kapitan Protasiuk był wówczas drugim pilotem. Lecąc do Smoleńska, mógł bać się podobnej awantury – spekulowano.

Dziennikarze „Naszego Dziennika” ustalili jednak, że gruzińska notatka nie powstała dwa lata temu, lecz w ubiegłym miesiącu. Prokurator generalny Andrzej Seremet przyznał zaś, że na razie nie natrafiono na kadr dokumentujący nie tylko kłótnię, ale nawet rozmowę czy choćby spotkanie Błasika i Protasiuka przed odlotem do smoleńska. Nie istnieją też dowody na to, by przed wylotem z Warszawy na pilota wywierane były naciski.

Trudno się oprzeć wrażeniu, że śledztwo w sprawie katastrofy Smoleńskiej toczy się w dwóch wymiarach: realnym i medialnym. W tym pierwszym prokuratorzy badają wątki, dowody i poszlaki, w tym drugim wielką karierę robią przecieki o rzekomej winie pilotów i te o rzekomych naciskach generała Błasika czy Lecha Kaczyńskiego.

Warto więc zapytać – czy to, co dociera do opinii publicznej, jest informacją, dezinformacją czy zwyczajną manipulacją? A dziennikarze mają błądzić w smoleńskiej mgle.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop