Czy Jarosław Kaczyński powtórzył zabieg sprzed roku i na finiszu kampanii wyborczej porzucił ostry język, mniej mówiąc o Smoleńsku, atakując Platformę Obywatelską miłością i optymizmem
Rzeczywiście – prezes PiS pytany o katastrofę smoleńską przez dziennikarzy nie unika odpowiedzi i deklaruje, że „wyjaśnienie śmierci 96 osób jest sprawą fundamentalną”, ale równocześnie sam nigdy tej kwestii pierwszy nie porusza. Nie atakuje, nie krytykuje innych, ciepło mówi o niektórych politykach PO (zadeklarował współpracę z Jerzym Buzkiem i Januszem Lewandowskim). A w wyborczych spotach PiS widzimy młodych ludzi, uśmiechniętych, tryskających optymizmem.
Pytanie brzmi: czy Kaczyński nie straci przez to części wyborców? Wszak po poprzedniej kampanii sam zarzucał Joannie Kluzik-Rostkowskiej, że jej strategia łagodzenia wizerunku odebrała mu głosy radykalnego elektoratu. Dlaczego więc tym razem prezes PiS uznał, iż może sobie na takie złagodzenie przekazu pozwolić?







