Posts Tagged „Bronisław Komorowski”<

Platforma Obywatelska ogranicza prawa obywateli

26 wrz 2011

Jest wielkim paradoksem, że Bronisław Komorowski, który w piątek apelował do Polaków, by wzięli udział w wyborach parlamentarnych i w ten sposób skorzystali ze swego najważniejszego w demokracji prawa obywatelskiego, w niedzielę podpisał ustawę odbierającą obywatelom część ich praw.

Można oczywiście uzasadniać, jak robi to rządząca PO, że kontrowersyjna nowelizacja ustawy o dostępie do informacji publicznej jest potrzebna do ochrony interesów państwa, nie zmienia to jednak faktu, że efektem nowego przepisu będzie ograniczenie dostępu obywateli do informacji o tym, co robią rządzący. Dwa tygodnie przed wyborami trudno wyobrazić sobie decyzję bardziej odstraszającą wyborców od udziału w życiu publicznym.

Swą decyzję prezydent Komorowski motywował troską o wypełnianie zobowiązań wobec Unii Europejskiej. Faktycznie, jesteśmy spóźnieni o sześć lat z realizacją unijnego prawa. Jednak to nieprawda, że Europa domaga się od nas tak restrykcyjnych przepisów ograniczających dostęp do informacji. Potwierdza to m.in. stanowisko MSZ wobec kontrowersyjnego fragmentu nowelizowanej ustawy.

Prezydent, podpisując ustawę, zapowiedział, że w przyszłości zaskarży ją do Trybunału Konstytucyjnego. Oznacza to, iż być może kiedyś – za rok, dwa – skandaliczne przepisy zostaną uchylone. Gdyby Komorowski, zamiast składać podpis pod ustawą, od razu wysłał ją do TK, decyzję w sprawie dostępu do informacji mielibyśmy już za dwa – trzy miesiące, bo w Polsce jest obyczaj, że w takich sytuacjach Trybunał do wniosków prezydenta odnosi się w pierwszej kolejności.

Dlaczego Bronisław Komorowski tak nie uczynił? I skąd tak wielka determinacja polityków PO, aby forsować przepisy, które ewidentnie ograniczają prawa obywatelskie w Polsce, przeciw którym protestowali nie tylko znani prawnicy, politycy, ale również ojcowie „Solidarności” i organizacje pozarządowe? I jak to możliwe, że taką ustawę przyjęła partia mająca słowo „Obywatelska” w nazwie?

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Decyzja wygodna dla wszystkich

7 sty 2011

Decyzja Bronisława Komorowskiego jest dobra. Dla wszystkich

Odesłanie rządowej ustawy o redukcji zatrudnienia w administracji publicznej to decyzja dobra.

Dobra decyzja dla prezydenta, ponieważ pokazał, że nie jest notariuszem rządu Donalda Tuska, który automatycznie podpisuje przysyłane mu ustawy. Bronisław Komorowski będzie się mógł teraz szczycić, że najwyższym dobrem dla niego jest konstytucja, nie zaś interes rządzącej partii. Bez wątpienia na tym zyska. Tym bardziej, że w przeciwieństwie do veta, odesłanie ustawy do TK jest spowolnieniem a nie rozsadzeniem procesu legislacyjnego.

Decyzja prezydenta jest jednak świetna dla rządzącej partii. Z jednej strony rząd pokazał dobre intencje – no chcieliśmy ograniczyć zatrudnienie urzędników w administracji państwowej, ale cóż, okazuje się, że nie da się tego zrobić ustawą, bo taki dokument mógłby być niezgodny z konstytucją. A z drugiej strony rząd ma sprawę rozwiązaną, bo nie będzie musiał wprowadzać w życie niepopularnej dla urzędniczej klasy średniej decyzji. A więc z punktu widzenia rządu i wilk syty i owca cała.

Przy okazji też rząd dostał świetną wymówkę do swego dalszego nicnierobienia. No bo skoro ma tak wymagającego partnera w Belwederze, to kwestia ewentualnych przyszłych potencjalnych w nieokreślonej przyszłości reform jeszcze bardziej ucieka w nieokreśloność. Skoro zabrakło Lecha Kaczyńskiego, dobrze dla rządu, że znów jest ktoś na kogo będzie można zrzucić winę. A czy prezydent działał wbrew rządowi? Wątpię. Wszak jeszcze w czerwcu Donald Tusk apelował o wybór Bronisława Komorowskiego po to, by rząd i prezydent mieli 500 dni spokoju na współdziałanie. Czy zdarzyło się coś, co by tamtą obietnicę anulowało? A więc jednak współdziałanie.

Decyzja Bronisława Komorowskiego to dobra wiadomość również dla Trybunału Konstytucyjnego, ponieważ będzie mógł rozstrzygnąć tak ważną kwestię, jak to, czy rządowi wolno zwalniać urzędników. Skądinąd ciekawe, czy wypowie się przy okazji o konstytucyjności wcześniejszego zatrudniania dziesiątek tysięcy nowych urzędników bez stosownych ustaw. No bo urzędników przybywa u nas wprost proporcjonalnie do wzrostu długu publicznego.

Decyzja prezydenta jest dobra również dla nowego szefa „S” Piotra Dudy. To on namawiał głowę państwa do odesłania ustawy do TK. Bez wątpienia to sukces nowego szefa. A przy okazji prezydent wysyła „Solidarności” sygnał, że może warto na przykład postawić na niego, że związek związku z PiS-em nie musi trwać wiecznie, i że można współpracować również z PO lub samym prezydentem.

No i last but not least to świetna decyzja dla dziennikarzy i komentatorów. Będzie o czym pisać i co analizować, dzielić włos na czworo a może i pięcioro.
Prezydent więc zrobił dobrze. Wszystkim. A więc proponuję by wszyscy, od morza aż do Tatr, podziękowali mu za tę decyzję. Proponuję gromkie trzykrotne: hip-hip, hurra!

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Nie gwizdać na prezydenta

17 gru 2010

W ostatnich latach gwizdy i buczenie na stałe weszły do repertuaru oficjalnych uroczystości państwowych. Bronisław Komorowski doświadczył ich w ostatnim tygodniu kilkakrotnie.

W czwartek górnicy z Wujka i stoczniowcy z Gdyni w piątek w ten sposób protestowali przeciw decyzji prezydenta, by na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego zaprosić Wojciecha Jaruzelskiego. Człowieka, który wprowadził stan wojenny, podczas którego od kul ZOMO zginęli górnicy, i który w grudniu 1970 roku, gdy wojsko strzelało do protestujących stoczniowców, był ministrem obrony narodowej.

Można więc zrozumieć powody, dla których stoczniowcy i górnicy byli niezadowoleni z zaproszenia Jaruzelskiego na spotkanie RBN. Decyzja Komorowskiego zraniła bardzo wiele osób. Choć sam prezydent tłumaczy, że chciał zaproszeniem zakończyć wojnę polsko-polską, wykopał jeszcze głębsze podziały.

Oczywiście jako prywatna osoba Komorowski ma prawo wybaczyć Jaruzelskiemu, który internował również jego. Władza prezydenta jednak nie sięga tak daleko, by skłonić wszystkich Polaków do podobnego gestu wybaczenia. Nikogo nie da się zmusić, aby zapraszanie Jaruzelskiego na prezydenckie salony uznał za słuszne.

Równocześnie jednak trudno pochwalać gwizdy i buczenie na prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Do Komorowskiego można mieć pretensje o wiele jego decyzji politycznych, można krytykować jego gafy i niezręczności. Nie zmienia to faktu, że jest legalnie wybraną przez naród głową państwa. Z tego powodu należy mu się szacunek. Niezależnie od tego, że otoczenie obecnego prezydenta nie stosowało się do powyższej zasady w stosunku do jego poprzednika śp. Lecha Kaczyńskiego.


***

Redakcja dziennika „Rzeczpospolita” zaprasza wszystkich czytelników do wzięcia udziału w konkursie Rafała Ziemkiewicza „GIERKIZMY„. Najlepsze opisy, skąpane w oparach absurdu III RP, zostaną wyróżnione intrygującymi nagrodami.


Idea konkursu: absurdalnie prosta! ZAPRASZAMY!

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Chwalmy Komorowskiego

9 lis 2010

Czy dla Prezydenta RP powinny być tak ważne komplementy zagranicznej prasy

Najprzyjemniejsza chwila dnia pracy prezydenta Bronisława Komorowskiego, to lektura przeglądu prasy zagranicznej. Z każdą przeczytaną pochwałą władz naszego kraju kraśnieje lico głowy państwa, każde wyrazy uznania sprawiają, że prezydent jest coraz bardziej zadowolony ze spełnienia swych wyborczych obietnic.

Przesada? Niekoniecznie. Pytany w poniedziałkowym wywiadzie przez Tomasza Lisa o największe osiągnięcia swej dotychczasowej prezydentury Bronisław Komorowski wymienił trzy. Za pierwsze i najważniejsze zadanie swej pracy uznał przywrócenie opinii o Polsce zagranica jako kraju chwalonego i przewidywalnego. Dalej znalazły się wspieranie modernizacji kraju i budowę społecznego zaufania.

Najciekawszy jest dla mnie punkt pierwszy. Dlaczego? Bo ciekawy jest sposób jego uzasadnienia. „Wystarczy przejrzeć prasę  główną, która komentuje wydarzenia polityczne w Europie nie ma wątpliwości, jak świat widział np. harce wokół krzesła”. Jak komentował? „Świat patrzył na to ze zdziwieniem, z  deaprob… że tak powiem z niesmakiem.”

A zatem od tego, czy działaliśmy skutecznie, czy nasza polityka przynosiła efekty z punktu widzenia interesów polskich, ważniejsz okazuje się to, jak patrzył na Polskę świat. Choć słowo „dezaprobata” uwięzło w ustach prezydenta, „niesmak” wcale nie brzmi lepiej. A zatem w ocenie skuteczności działań polskich władz ważniejsze od kryterium politycznego – czy są one skutecznie -, staje się kryterium estetyczne – czy ładnie wygląda i czy jest chwalony przez innych.

Choć prezydent usiłował się wytłumaczyć, że „może są większe zmartwienia, że świat czegoś nie rozumie”, warto przy tej okazji przypomnieć pojęcia suwerenności i podmiotowości. Państwo suwerenne to takie, które samo decyduje o swych działaniach, które samo stawia sobie cele. A prezydenta Rzeczpospolitej wybierają wszyscy Polacy, nie zaś członkowie zagranicznych rządów, ani zagraniczni dziennikarze.

Oczywiście członkostwo w organizacjach międzynarodowych ogranicza suwerenność państwa. W przypadku Polski fakt bycia w Unii Europejskiej sprawia, że część decyzji dotyczących życia Polaków zapada w Brukseli a nie w Warszawie. Ale na takie ograniczenie podmiotowości zgodził się suweren – naród w referendum. Sytuacja w której o celach naszej polityki zagranicznej decyduje nie interes narodowy, nie decyzje organizacji międzynarodowych, lecz pochwały innych rządów oraz opinie zagranicznej prasy powinny wzbudzić niepokój. Choć zasadą funkcjonowania np. Unii Europejskiej jest budowanie sojuszy a nie antagonizmów, choć jest oczywiście lepiej, by Polska miała dobrą prasę niż złą, uznanie polepszenie opinii o Polsce za największy sukces 100 dni prezydentury przypomina stawianie wozu przed koniem. Bo w sytuacji konfliktu interesów np. z Niemcami, Francją czy Rosją, możemy być pewni, że zostaniemy skrytykowani przez tamtejszą prasę. Czy to jednak będzie oznaczać, że nasza polityka będzie niewłaściwa?

Nie uważam by zarzut Jarosława Kaczyńskiego, iż Polska staje się kondominium rosyjsko-niemieckim, był słuszny. Niemniej jednak sytuacja, w której głównym celem prezydentury ma być podobanie się na zachodzie, może budzić podejrzenia, że nie jesteśmy też całkiem suwerenni.


***

Redakcja dziennika „Rzeczpospolita” zaprasza wszystkich czytelników do wzięcia udziału w konkursie Rafała Ziemkiewicza „GIERKIZMY„. Najlepsze opisy, skąpane w oparach absurdu III RP, zostaną wyróżnione intrygującymi nagrodami.


Idea konkursu: absurdalnie prosta! ZAPRASZAMY!

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop