Posts Tagged „Barbara Blida”<

Polityka na grobach

25 kwi 2012

Przy okazji piątej rocznicy tragicznej śmierci Barbary Blidy PO przypomniała sobie o wniosku o Trybunał Stanu dla Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry.

Ten wniosek jest trochę jak yeti – wszyscy o nim mówią, niektórzy nawet twierdzą, że go wiedzieli, ale dotąd nikt go ostatecznie nie złożył. Sprawa jednak regularnie wraca do debaty politycznej. Co kilka miesięcy ktoś sobie o niej przypomina i zapowiada, że już, już za chwilę wniosek będzie gotowy.

Całe zeszłoroczne lato ubiegło pod hasłem wniosku o Trybunał Stanu dla Kaczyńskiego i Ziobry, najpierw gdy pojawił się w podsumowaniu prac komisji śledczej wyjaśniającej śmierć Barbary Blidy (która to komisja niczego zresztą nie wyjaśniła). Tuż przed wyborami lewica ogłosiła, że też ma wniosek. Ponieważ PO nie chciała go poprzeć w kampanii, sprawa rozeszła się po kościach. Potem wracała, odkurzana przez PO zawsze, gdy działo się coś dla tej partii kłopotliwego.

Choć temat wracał, wniosku jak nie było, tak nie ma. I nie należy mieć złudzeń, nawet gdy będzie gotów – a nawet gdy już trafi do Sejmowej Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej – że sprawa zostanie szybko rozstrzygnięta. Bo też nie chodzi w niej wcale o to, by Ziobrę i Kaczyńskiego naprawdę osądzić, lecz by móc ich nieustannie grillować, zwłaszcza wtedy, gdy Platformie jest to na rękę.

I jeszcze jedna rzecz – tuż przed drugą turą wyborów w 2010 r. kandydat PO na prezydenta Bronisław Komorowski odwiedził bliskich Blidy. Po spotkaniu wdowiec udzielił mu oficjalnego poparcia. Ryszard Kalisz z SLD za punkt honoru postawił sobie rozliczenie Ziobry i Kaczyńskiego. Wczoraj dowiedzieliśmy się, że Platforma w sprawie najnowszego wniosku porozumiała się z SLD. Poparcie zapowiedział też Janusz Palikot. We wtorek Palikot w błysku fleszy składał kwiaty na grobie tragicznie zmarłej.

A wszystko to ledwie dwa tygodnie po tym, gdy Donald Tusk grzmiał z mównicy sejmowej do PiS: Wolałbym się nie urodzić, niż na grobach zmarłych budować swoją karierę polityczną. Czy teraz powtórzy słowa skierowane wtedy do Jarosława Kaczyńskiego swym współpracownikom i sojusznikom z SLD i Ruchu Palikota?

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Jak odróżnić Kalisza od Macierewicza

27 lip 2011

„Granie katastrofą to coś obrzydliwego”, „Polityczne wykorzystywanie tragedii jest niemoralne” – takie i tysiące tego typu zdań słyszeliśmy od kwietnia zeszłego roku prawie codziennie

Zdania te – oderwane od politycznego kontekstu – są jak najbardziej słuszne. Wykorzystywanie łez, bólu i cierpienia ludzi w cynicznej grze politycznej jest czymś wyjątkowo odpychającym. Kłopot jednak w tym, w jakim kontekście i przez kogo te zdania były wypowiadane. Padały głównie z ust polityków PO i SLD i służyły napiętnowaniu polityków PiS w związku z postulatami wyjaśnienia i rozliczenia winnych katastrofy smoleńskiej.

Gwoli sprawiedliwości trzeba przyznać, że niekiedy były to argumenty słuszne. W działaniu niektórych polityków PiS, choćby Antoniego Macierewicza, trudno było odróżnić polityczną grę od chęci poznania prawdy. Ale jeśli o prawdę chodzi – nie sposób nie odnieść wrażenia, że politycy PO i SLD oskarżali wszystkich o granie katastrofą nawet wtedy, gdy chodziło o elementarne wyjaśnienie przyczyn tej tragedii.

Jest więc coś zdumiewającego w tym, jak z największą powagą politycy lewicy i partii rządzącej z Ryszardem Kaliszem na czele przekonują dziś, że postawienie przed Trybunałem Stanu Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry nie ma nic wspólnego z polityką. Jest bowiem oczywiste, że wnioskowanie o najwyższy wyrok dla polityka – zakaz zajmowania stanowisk państwowych i kandydowania w wyborach – jaki może być efektem działania TS na dwa i pół miesiąca przed wyborami, nie ma z tymi wyborami nic wspólnego. Zaś domaganie się wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej przez tych samych polityków PO i SLD nazywane jest polityczną grą. Logiczne!

Śmierć Barbary Blidy była wielką tragedią. Jeśli doszło do niej w wyniku czyichś zaniedbań, winno się tę osobę ukarać. Ale przez szacunek dla tragicznie zmarłej posłanki nie powinno się tej sprawy tak obrzydliwie wykorzystywać politycznie, jak to właśnie dziś ma miejsce.

Bo zdania z raportu Kalisza o odpowiedzialności Ziobry i Kaczyńskiego za tę śmierć nie są żadnym dowodem, lecz czczą publicystyką. Podam dwa przykłady:

Po pierwsze, Kalisz wyciąga wniosek, że skoro doszło do tragedii za rządów PiS, premier Kaczyński ponosi odpowiedzialność za atmosferę przyzwolenia na niszczenie przez służby specjalne przeciwników politycznych. Posłowie rządzącej PO głosując za jego raportem przyznają mu rację. Jednak gdy dziś ABW zastrasza autora strony internetowej, na której krytykowany jest prezydent, gdy policja wlepia słone mandaty kibicom ubliżającym czci Donalda Tuska, a sąd skazuje młodzieńca za obrazę majestatu rządu RP na karę ograniczenia wolności, od tych samych polityków PO słyszymy, że to wszystko dzieje się bez wiedzy a nawet przeciw Donaldowi Tuskowi. A zatem jeśli do czegoś złego dochodzi za rządów Kaczyńskiego – jest on wszystkiemu winien, a jeśli analogiczne wydarzenie ma miejsce za rządów Tuska – niczemu winien on nie jest, ba pada ofiarą „nadgorliwości” swych podwładnych.

Zastanawiam się dlaczego Kalisz dziś nie trąbi o atmosferze przyzwolenia przez rząd PO na niszczenie politycznych przeciwników. Podwójne standardy? Polityczna gra? A może „Himalaje hipokryzji”, jak lubią mówić posłowie w Sejmie?

Po drugie wartość dowodowa twierdzeń Kalisza do złudzenia przypomina frazy Antoniego Macierewicza. Czymże różni się poznawczo zdanie o „celowym wciągnięciu tupolewa w pułapkę nad Siewiernym” od zdań o stworzeniu „systemu eliminowania przeciwników”. To takie same publicystyczne tezy, nie znajdujące potwierdzenia w dokumentach, na jakie powołują się ich autorzy. Ani w „Białej Księdze” nie ma dowodów na to, by ktoś celowo wciągał Tu-154 w pułapkę, ani w raporcie komisji Kalisza nie znajdujemy dowodów na to, że to Kaczyński świadomie stworzył system represji politycznych przeciwników.

Jednym teoriom spiskowym przeciwstawia się więc drugie. Szaleństwo polityczne goni polityczne szaleństwo, oddalając nas od prawdy i od sprawiedliwości.

Warto jeszcze zwrócić uwagę na jedną rzecz: Ryszard Kalisz jest adwokatem i jako taki powinien ludzi bronić, a nie oskarżać. Zresztą jednym z zarzutów SLD wobec rządów PiS było to, że dochodziło rzekomo wówczas do publicznego piętnowania osób, które nie miały szansy się obronić. Dziś sam Kalisz kompromituje swój adwokacki dorobek, nie tylko oskarżając publicznie Ziobrę i Kaczyńskiego o polityczną zbrodnię, przy wtórze partii rządzącej, ale w dodatku w swym raporcie stosuje sprzeczną z etyką adwokacką zasadę, by wszystkie wątpliwości w sprawie rozstrzygać na niekorzyść osądzanego. Skoro rada adwokacka tak ochoczo wzięła się za piętnowanie postępowania pana Dubienieckiego, może teraz powinna się zająć przypadkiem naruszania etyki adwokackiej przez polityczną działalność Ryszarda Kalisza.

Na koniec odrobinę arytmetyki: jest coś niezwykłego, że stawia się przed Trybunał Stanu polityków w związku z samobójczą śmiercią jednej osoby, zaś śmierć 96 w strasznej katastrofie lotniczej, wciąż w najmniejszym stopniu nie jest rozliczona. Mówi to wiele o kondycji polskiego państwa. Aha, zapomniałem. Przecież wyjaśnienie śmierci Barbary Blidy to kwestia sprawiedliwości. Zaś wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej to polityczna gra. No jasne. Zatem odwołuję wszystko, co napisałem powyżej.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Wirus helowy

2 cze 2011

W Polsce utarło się przekonanie, że spiski to domena ludzi gorzej wykształconych, z mniejszych miejscowości, o poglądach raczej prawicowych. Nic bardziej mylnego – zauważa publicysta „Rzeczpospolitej”

Od czasu gdy przed kilkoma tygodniami jeden z posłów PiS postawił tezę, że nad Smoleńskiem rozpylono tony helu mającego wywołać mgłę, która doprowadziła do katastrofy polskiego Tu-154M, „teoria helowa” stała się synonimem wiary we wszechogarniającą sieć spisków i ciemnych sił rządzących naszą rzeczywistością. I jak z teoriami spiskowymi bywa, oparte są one na trafnych często spostrzeżeniach, prawdziwych po części przesłankach, z których wysuwane są jednak najbardziej nieprawdopodobne wnioski.

Rzecz jasna spora część debaty publicznej zajmuje się wyśmiewaniem „teorii helowych”, które pojawiają się w tzw. obozie smoleńskim. Bo też umiejętność rozdmuchiwania niesprawdzonych informacji albo wyciągania z prawdziwych faktów fałszywych wniosków jest ostatnio ulubionym zajęciem niektórych mediów, np. „Gazety Polskiej”.

To tam nieustannie powtarza się, że nie można wykluczyć zamachu. To tam podano informację, że już po katastrofie do żony dzwonił oficer BOR lecący tupolewem.

Przeczytaj cały artykuł na rp.pl/opinie
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop