Posts Tagged „autorski przegląd prasy”<

Kto ochrania BOR a komu spadło

10 lut 2012

Platformie spadło – taki płynie wniosek z czołówki „Gazety Wyborczej”. Kurczy się poparcie dla partii rządzącej i na wsi, i wśród najmłodszych wyborców. Kurczy się i wszystko w ogóle spada. PiSowi rośnie odrobinę, trochę SLD i Palikotowcom.

Od razu jednak chciałbym ostrzec wszystkich przeciwników rządu, że nie ma się z czego cieszyć. Dlaczego? Wystarczy spojrzeć do kalendarza. Po pierwsze Platforma zaliczyła poważny spadek, ale po wyborach a nie przed nimi. Co świadczy jednak o wciąż wielkiej umiejętności zarządzania społecznymi emocjami.

Po drugie do kolejnych wyborów zostało aż 3,5 roku. Jeśli Tusk nie postawi wszystkiego na jedną kartę, mimo spadającego poparcia będzie jeszcze długo rządzić. A nie ma nic gorszego niż miotanie się tracącego popularność rządu. Koniec rządów Leszka Millera jest tego najlepszym przykładem. W dodatku kryzys nie jest dobrym okresem na rządy słabego gabinetu.

A jaki mamy teraz? Przerzućmy kilka kartek „Wyborczej” i skoczmy na stronę siódmą.

„Płatne studiowanie odroczone” – czytamy. Rząd chciał poszerzyć dostęp do studiów bezpłatnych poprzez odpłatność za drugi kierunek kursów, powtarzanie itp. Ale, jak pisze dziś „GW” nawet poszerzenie bezpłatności przez wprowadzenie opłat rządowi się nie udało. Nowe zasady wchodzą w życie od nowego roku akademickiego. Ale tylko teoretycznie, bo przez błąd w ustawie,  zaczną działać rok później. Na szczęście dla studentów, na pohybel budżetom polskich uczelni.

Na stronie ósmej „GW” czytamy tekst Wojciecha Czuchnowskiego o złym ppłk Kaczyńskim, byłym funkcjonariuszu BOR. Dopiero wczytawszy się w ten tekst, czytelnik dowie się, że wczoraj stanowisko stracił zastępca szefa Biura gen. Paweł Bielawny. A stało się to po postawieniu zarzutów w sprawie katastrofy smoleńskiej. Ponieważ „GW” od początku utrzymuje, że wydarzeniom spod Smoleńska winien jest Lech Kaczyński i gen. Andrzej Błasik, rusza do obrony BORu i Bielawnego. Tekst zaczyna się tak: „Na podstawie opinii współautorstwa ppłk Kaczyńskiego Prokuratura Okręgowa Warszawa Praga postawiła wczoraj zarzuty wiceszefowi BOR…”. A wcześniej w lidzie, i dalej w tekście czytamy o wszystkich zbrodniach ppłk. Kaczyńskiego, m.in. tym, że procesuje się z BOR o służbowe mieszkanie. A więc jest nieobiektywny. A więc jego opinia jako biegłego powstała tylko po to, by pogrążyć obecne szefostwo BOR. Ciekawa logika.

Warto przypomnieć jednak, że gen. Bielawny dostał zarzut niedopełnienia obowiązków i poświadczenia nieprawdy w dokumentach. Nawet jeśli teza o niedopełnieniu obowiązków została napisana przez nieżyczliwego BOR jej byłego funkcjonariusza powstają dwa pytania, które są kłopotliwe dla linii obrony „Wyborczej”. Po pierwsze istnieje raport NIK, który jest zbieżny z ustaleniami biegłych prokuratury. A po drugie, Bielawnego prokuratura podejrzewa o fałszerstwo dokumentów. Czy w obu tych sprawach maczał palce ppłk Kaczyński?

Skądinąd ciekawe dlaczego koledzy z „Wyborczej” tak zaangażowali się w ochronę Biura Ochrony Rządu. Może ochrania ono coś jeszcze?

A jeśli już o popularności premiera Tuska – warto zajrzeć do „Faktu”. Rozkładówka na stronach 8-9 pokazuje, że sport nie zawsze wychodzi na zdrowie. Widzimy szereg zdjęć szefa rządu ze swoimi współpracownikami grającymi w tenisa – w połowie tygodnia w południe. Nie rozumiem oburzenia „Faktu”. Tenis to znacznie bardziej kulturalny sport niż futbol. I dzięki temu premier też nam trochę wyszlachetniał…

Ciekawa informacja też w SuperExpressie. Roman Giertych, nie ten były szef prawicowo-narodowej Ligi Polskich Rodzin, tylko ten europejski mecenas, został pełnomocnikiem czarnoskórego posła PO Killiona Munzele Munayamy. Broni go przed nazistami, którzy w Polsce straszą pana posła i jego rodzinę.

Dla rasistowskich ataków nie ma wytłumaczenia, i nie dziwie się, że poseł szuka w prawie ochrony dla siebie i najbliższych. Mam nadzieję, że policja i inne odpowiednie służby zapewnią bezpieczeństwo Munayamie a sądy ukarzą winnych.

Dziwi mnie jednak osoba obrońcy. Tamten Roman Giertych był w sejmie przywódcą stadka, które nie stroniło od wypowiedzi nawet antysemickich, ksenofobicznych i homofobicznych. Dziś znamy zupełnie innego – pomagającemu walczyć z antysemityzmem w sieci, ostrzegającego przed faszystowskimi zakusami Jarosława Kaczyńskiego. Dziś widzimy w telewizjach Giertycha – przyjaciela samego Radosława Sikorskiego.

Ale mam wrażenie, że szlachetna chęć nawrócenia u Romana Giertycha będzie nic nie warta, jeśli nie zmieni… nazwiska. Można próbować zmienić swój wizerunek, ale już nic nie zmieni faktu, że jego dziad był wybitnym przedstawicielem ruchu narodowego. Ojca też trudno mu się będzie wyprzeć.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Donald się wściekł – posłuchaj na żywo

23 lut 2011

„Donald się wściekł!” Na pewno znają państwo tę frazę, tak często słyszaną w anonimowych wypowiedziach polityków z otoczenia premiera.  Jak dzieje się coś skandalicznego, by pokazać, że premier nie miał z tym nic wspólnego, czytamy od razu, że szef PO, jak się o tym dowiedział, bardzo się pogniewał. Super Express dostarcza dziś dowodu, nagrania, jak wściekł się Donald Tusk. Tym razem jednak wściekł się nie na swoich ludzi, lecz na panią Ewę Kochanowską, wdowę po Rzeczniku Praw Obywatelskich. I nie za wydarzenie, które zachwiało poparciem PO w sondażach, ale za pytanie. A pani Kochanowska pytała, czy ma się obawiać o życie swojej córki, którą przed „wypadkiem samochodowym” ostrzegał były litewski prezydent Vytautas Landsbergis. Teraz każdy może posłuchać na żywo, jak wścieka się Donald Tusk.

Nieoceniona jak zawsze „Gazeta Wyborcza” znów mobilizuje czytelników oburzeniem i alarmem do zmieniania świata. Na drugiej stronie znajdujemy pasjonujący materiał o kontrowersyjnym komiksie opisującym alternatywną historię Frederyka Chopina. Komiks miał być rozdawany przez konsulat polski niemieckim uczniom w gimnazjum, by przybliżyć im postać wybitnego polskiego pianisty.

„- Żadnego skandalu nie ma – przekonuje prof. Jerzy Szylak, literaturoznawca z Uniwersytetu Gdańskiego. [...] W Niemczech najlepsze komiksy dopiero są wulgarne. Mistrz gatunku Ralf Kšnig rysuje kopulujących gejów – mówi.” Autor tekstu raczej nie dystansuje się od oryginalnego stanowiska pomorskiego naukowca. Ależ ci Niemcy są postępowi. Kopulujący geje w komiksach, no, no. U nas to dopiero ciemnogród. Gdyby polskim dwunasto-trzynastolatkom (bo tyle mają uczniowie zaczynający gimnazjum) Niemiecka ambasada wręczyła komiks z kopulującymi gejami z pewnością Gazeta Wyborcza piała by z zachwytu. I musiałaby bronić tego sposobu modernizacji polskiej młodzieży przed zarzutami obskuranckich katolików. Pozostaje tylko zapytać: czy gdyby Chopin przedstawiony był jako gej bawiący się z kolegami w niemieckim więzieniu, skandalu by nie było?

Poza tym zastanawiam się, jak takie sformułowanie mogło umknąć uwagi redaktorów. Dlaczego ktoś uważa, że kopulujący geje są wulgarni? Przecież to nic wulgarnego, ba, synonim postępowości!

Od komiksu odciął się MSZ. Nie z powodu przekleństw, które w nim padały, lecz – według GW – z lęku, że słowo „cweloholokaust” uznane zostanie za antysemickie i relatywizujące holokaust. Obawy te jednak są płonne. – Nie poczułem się urażony – mówi „Gazecie” Christian Huebner, wiceszef Międzynarodowego Komitetu Oświęcimskiego.

Ot i kolejne novum. Bo porównanie zbrodni Hitlera i Stalina jest relatywizacją holokaustu, a dowcipkowanie o cweloholokauście już nie. No tak, zapomniałem. Przecież o tym, czy coś jest antysemityzmem czy nie decydują nie obiektywne kryteria, tylko ocena kolegów z Czerskiej.

Ale Gazeta broni dziś nie tylko Chopina. Ujęła się również za ambasadorem Tomaszem Turowskim. Zdaniem „GW” IPN wszczynając śledztwo po prostu zdemaskowała oficera wywiadu III RP. Każdy dyplomata od 2007 ma obowiązek składać oświadczenie lustracyjne. Czynni agenci mogą w nim skłamać, pod warunkiem że złożą do niego ściśle tajny aneks, w którym ujawnią – zgodnie z ustawą – deklarację o współpracy z służbami PRL. Skoro IPN oskarża watykańskiego nielegała o kłamstwo lustracyjne, takiego tajnego oświadczenia najwyraźniej zabrakło. Ale zdaniem Gazety Wyborczej winien jest nie Turowski, nie Wywiad, lecz IPN. Bo tajny aneks nie został przekazany przez Agencję Wywiadu do IPN, ponieważ wywiad nie ma zaufania do Instytutu. – Nie mamy zaufania do szczelności IPN, a w przypadku osób, których ujawnienie mogłoby wiązać się ze szczególnym zagrożenie, należy ograniczyć krąg tych, którzy mają wiedzę – mówi informator „GW”. No i pięknie. Podobnie jak Wyborcza, Agencja Wywiadu nie lubi IPN, więc zatrzymała dokument, który mógłby sprawić, że nikt o przeszłości ambasadora Turowskiego by się nie dowiedział. Problem w tym, że nie mamy żadnego dowodu na to, że ze zbioru zastrzeżonego IPN wypłynęły kiedyś personalia agenta III RP, który służył też w PRL. Nie przypominam sobie, żadnego takiego przypadku, również nie podaje go autor tekstu, Wojtek Czuchnowski. A więc tłumaczenie AW jest gołosłowne.

Atak na IPN jest więc całkowicie chybiony, Instytut wykonywał swoje obowiązki. Jeśli ktoś zdekonspirował Turowskiego to AW, które zamiast trzymać się prawa, kierowało się antyipeenowską fobią. Gratulacje!

Pozostaje tylko powtórzyć pytanie: czy wysyłając w lutym 2010 Turowskiego do Moskwy celem przygotowania wizyt w Katyniu, Radosław Sikorski wiedział, że wysyła nie tylko agenta wywiadu III RP, ale również nielegała PRL, który przekazywał komunistom tajemnice Watykanu, również te dotyczące Jana Pawła II?

W Gazecie też ciekawy komentarz do sondażu zaufania Polaków, w którym świetne miejsce znów zabrał szef SLD Grzegorz Napieralski. Czemu Polacy tak cenią polityka lewicy. „Napieralski unika angażowania się w budzące emocje tematy. To nie on występował w imieniu SLD w Sejmie, gdy ten uchwalał budżet, nie on występował, gdy sejm debatował o katastrofie smoleńskiej. Ale za to pokazuje się na grzybobraniu, udziela wywiadów kolorowym pismom i to najwyraźniej procentuje.” Bardzo trafne uwagi. Nie wiem, czy to Napieralski uczy się od Tuska, czy Tusk od Napieralskiego, ale premier od dłuższego czasu po prostu zniknął, by nie występować publicznie w sytuacji, gdy coś budzącego emocje dzieje się w Polsce. A dzieje się, bo media ostatnio tak jeżdżą po Platformie, że aż mi się partii tej naprawdę robi żal. Ciekawe, kiedy tę lekcję odrobi lider PiS Jarosław Kaczyński, który zawsze musi być najostrzejszy i najbardziej radykalny w swojej partii. I znajduje to odzwierciedlenie w sondażach zaufania.

„Za kilka lata większe statki nie będą mogły zawijać do zespołu portów Szczecin-Świnoujście. Dlaczego? Tor podejścia, przecięty przez rurę Gazociągu Północnego, będzie dla nich za płytki.” – alarmuje Nasz Dziennik. Nie rozumiem oburzenia kolegów z ND. Po co nam porty. Przecież mamy świetne autostrady i jeszcze sprawniejsze koleje. Poradzimy sobie bez dostępu do morza.

Kaczyński czy Balcerowicz? – pyta dziś „Gazeta Polska”. O co pyta? O to, kto będzie premierem. Kto ciekawy odpowiedzi, niech zagląda do „GP”.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Cena ocieplenia z Rosją i komu wolno wybaczać za PRL

26 sty 2011

Dziś lekturę gazet warto zacząć od „Dziennika Gazety Prawnej”. Możemy tam na pierwszej stronie przeczytać, jakie są zyski z ocieplania się relacji na linii Warszawa-Moskwa. „Przez rosyjską blokadę firmy tracą miliony”. Tracą wszyscy. „Sadownicy z Grójca tracą nawet 4,5 mln zł dziennie. W magazynach Amiki zalega towar o wartości 500 tys. zł. Cierpią też firmy z branży budowlanej.” „Zablokowanie przez Rosję przewozów towarowych na ciężarówkach kosztowało nasz eksport grubo ponad 100 milionów złotych.” 15 stycznia wygasła umowa między naszymi krajami, i z powodu trudnych negocjacji wciąż nie podpisano nowej.

Polski rząd wciąż podkreśla, że walczy o utrzymanie jak najlepszych relacji z naszym potężnym wschodnim sąsiadem. Wydaje się jednak, że nadszedł czas na pytanie o efekty tego ocieplenia. Zbliżamy się z Rosją każdego dnia, i okazuje się, że na wschodzie nie podobają się polskie tiry, polskie jabłka, a to MAK ogłosi swój raport w taki sposób, by w Polsce wszystkim szczęki opadły. A to jeszcze prezydent Miedwiediew pogrozi NATO rozbudową arsenału jądrowego, jeśli nie zrezygnuje z planów budowy tarczy antyrakietowej.

Dobre relacje z Rosją nie są celem samym w sobie. Wbrew temu, co można by wyczytać z niektórych wypowiedzi opozycji, również pogarszanie relacji z Moskwą nie jest najwyższą wartością w polityce zagranicznej. Dobre relacje są narzędziem do załatwiania interesów. I właśnie po interesach widać, jakie naprawdę są relacje. A tu z interesami jest coraz gorzej. Wiem, że rząd natychmiast odpowie, że jest zakładnikiem antyrosyjskiej retoryki PiS. Ale to rząd prowadzi politykę zagraniczną i on powinien być rozliczany z jej efektów. A nie opozycja. Nawet jeśli rząd z opozycja wzajemnie oskarżają się o zdradę i ukryte realizowanie rosyjskiej polityki nad Wisłą.

Ale to nie koniec złych wiadomości w Dzienniku. Gazeta donosi bowiem, że rząd znalazł więcej pieniędzy na budowę dróg. Dlaczego to zła wiadomość? Bo chodzi o 4,8 mld zł zaoszczędzonych na modernizacji torów. Nie chcę być pesymistą, ale obawiam się, że skończy się jak zawsze: nie będzie więcej dróg, a na kolei jeszcze się pogorszy. Jeśli to ostatnie jest w ogóle możliwe.

„Żenić się? Po co!” – pyta „Gazeta Wyborcza” na pierwszej stronie. I znów tytuł sugeruje, że redakcja jest zdania, że nie ma sensu zawierać małżeństw. A jak pokazują cytowane przez „GW” statystyki ilość zawieranych związków spada, rośnie zaś liczba dzieci pozamałżeńskich. Dziś to już dwadzieścia procent. „To ponad trzy razy więcej niż 20 lat temu” – podkreśla „Gazeta”. „Jeszcze w latach 80. Wskaźnik nowo zawieranych małżeństw na 1000 osób regularnie sięgał 9-10, w ubiegłym roku było to już tylko 6,7.”

To prawda, zachodzą zmiany w Polskim społeczeństwie, wielu Polaków uważa, że małżeństwo jest nikomu do niczego potrzebne, tym bardziej do posiadania dzieci. To prawda, jest coraz więcej rozwodów.

Ale ja bym na sprawę popatrzył z odwrotnej perspektywy. Mimo nachalnej propagandy antyrodzinnej wciąż większość par chce zawrzeć małżeństwo. Mimo wtłaczania w głowy przez kulturę masową, że dzieci to same kłopoty, a rodzina jest głównie siedliskiem zła, przemocy i patologii, wciąż a 80 proc. dzieci rodzi się w legalnych rodzinach a nie wolnych związkach. Mimo uchwalenia przez Sejm ustawy legalizującej przemoc państwa wobec rodziny, mimo nierzadkiego odbierania przez sądy dzieci rodzinom, choć słabsza niż w latach 80. polska rodzina wciąż trzyma się mocno. I trzeba ją wspierać. Bo doświadczenia wielu państw zachodnich pokazują, że osłabienie rodziny ma poważne konsekwencje, państwo zaś rodziny zastąpić nie jest w stanie. I nigdy nie zastąpi. Tym bardziej nasze państwo.

Nie zwiódł mnie Jacek Fedorowicz w swym cotygodniowym felietonie w „GW”. Jak zwykle napisał coś o PiS-ie. Fakt, partia Jarosława Kaczyńskiego jest niezłym obiektem żartów. Tyle że powtarzanie co tydzień inteligenckich witzów na temat przaśno-buraczanej partii opozycyjnej coraz bardziej ociera się o dyskryminację, wykluczenie społeczne czy mowę nienawiści. Wrażliwa na te wszystkie zjawiska „Wyborcza” powinna zareagować. Wczoraj alarmowała, że słowo „Murzyn” jest tak samo stygmatyzujące jak „Żydek”. Nie przeszkadza to jednak felietonistom „GW” posługiwać się stygmatyzującym słowem „PiS-owiec” i śmiać się z innych, gorszych, słabiej wykształconych, mniej zarabiających, z mniejszych miasteczek i wsi do rozpuku. Tak, to szczególne poczucie humoru i szczególne pojmowanie tolerancji i otwartości.

Warto dziś zajrzeć też do „Naszego Dziennika”. Na pierwszej stronie informacja o Krzyżu Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, który prezydent przyznał pewnemu sędziemu. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że „odznaczony przez Bronisława Komorowskiego sędzia Zbigniew Pannert domagał się kary trzech lat więzienia i pozbawienia praw publicznych za próbę wywieszania na płocie w Knyszynie ulotki antykomunistycznej wielkości kartki zeszytu” – czytamy w „ND”.

Jeszcze niedawno Bronisław Komorowski wytykał PiS-owi, że wiceszefem resortu sprawiedliwości uczyniło sędziego, który Komorowskiego skazał w PRL na więzienie. Jak widać nie chodziło o to, że współpracownika PRL-owskiego reżimu zaprzęgnięto do pracy w III RP. Chodziło o to, kto to zrobił. Jak robił to PiS to źle, jak robi to prezydent Komorowski – dobrze. Zresztą Pan Prezydent powiedział to niemal wprost tłumacząc, dlaczego zaprosił na posiedzenie RBN Wojciecha Jaruzelskiego. Mówił wówczas, że on go zaprosił, bo to on był internowany, a Kaczyński nie ma prawa się wypowiadać, bo internowany nie był. Dziwna to logika.

Mnie zresztą nie podobało się ani rehabilitowanie dziwnych person dawnego reżimu za czasów PiS, ani polityka historyczna obecnego prezydenta. Pamięć jest ważna, ważniejsza od bieżących interesów PiS, PO czy prezydenta.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Inauguracja giełdy, sukces ludowców

10 lis 2010

Niemal wszystkie gazety cieszą się dziś z debiutu warszawskiej giełdy na warszawskiej giełdzie. Skarb Państwa zainkasował okrągłą sumkę w złotych, inwestorzy zarobili, więc wszyscy są zadowoleni. Jest się więc z czego cieszyć.

Ale jako że z powodu paskudnej pogody mam melancholijny nastrój, chciałbym wyrazić nadzieję, że jeśli się zdarzy, iż któryś z prezesów spółek notowanych na giełdzie, albo nie daj Boże kilku prezesów, skrytykuje rząd najjaśniejszej RP, minister skarbu państwa nie będzie próbował renacjonalizować GPW, albo nie złoży do sądu gospodarczego wniosku o wykreślenie jej z rejestru spółek. Dlaczego o tym piszę? Zupełnie nie wiem, skąd mi to przyszło do głowy.

Innym tematem poruszającym całą dzisiejszą prasę jest wczorajsze posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. A ściślej brak jednego z zaproszonych, puste krzesło po Jarosławie Kaczyńskim, który stwierdził, że rezygnuje z członkostwa w tym towarzystwie tłumacząc, iż nie chce żyrować polityki zagranicznej prezydenta.

„Bronisław Komorowski zaprosił do Rady przywódców opozycji, by mogła się stać forum wymiany poglądów, uzgadniania stanowisk i przekazywania opozycji informacji w najważniejszych dla Polski sprawach. Nie stanie się, gdyż Kaczyńskie obraził się na prezydenta, z którym przegrał wybory, i na państwo, które prezydent reprezentuje” – pisze w Gazecie Wyborczej Witold Gadomski. Na pierwszy rzut oka można się z tym komentarzem zgodzić. Faktycznie można odnieść wrażenie, że lider PiS jest obrażony na państwo i nie przestanie go ignorować, dopóki go nie odzyska. Ale zgodzić się z tym można tylko na pierwszy rzut oka. Bo warto się zastanowić nad założeniem ukrytym w słowach Gadomskiego. Jeśli wspaniałe państwowotwórcze pomysły prezydenta Komorowskiego jest w stanie storpedować sam jeden Jarosław Kaczyński, to albo lider opozycji jest tak potężny, że może jednym swym dąsem psuć państwo, albo to państwo jest tak słabe, że cała polityka to tylko taki teatrzyk, a odmowa występów szefa PiS sprawia, że szoł się nie udaje. Strach byłoby pomyśleć, że prawdziwe jest jedno i drugie.

Inna sprawa, że na wczorajszym posiedzeniu nie widziałem lidera PSL wicepremiera Pawlaka. A nie słyszałem, by ktoś twierdził, by szef ludowców niszczył państwo.

W Gazecie Wyborczej najnowszy sondaż. Platforma Obywatelska spada o 2 pkt. i może liczyć na 38-procentowe. poparcie. PiS mimo zamieszania z wyrzuceniem dwóch posłanek zatrzymał się na 22 procentach. SLD spada (ma teraz 9 proc.). Wzrost zanotowało wyłącznie PSL, znalazło się wreszcie na granicy progu wyborczego, a nie pod nią – 5 proc. Jaki z tego morał? Skorzystali ludowcy na propozycji przygarnięcia wyrzuconych z PiS pań polityczek, a bijące na alarm z powodu zachowania Jarosława Kaczyńskiego PO i SLD straciły poparcie. Sam zaś PiS ani drgnie. Decyzja o pozbyciu się medialnych posłanek nie przysporzyła mu nowych zwolenników, ale też nie odstraszyła dotychczasowych.

Czy prezes odstrzeli Bielana i Kamińskiego – pyta Super Express. Dobre pytanie. Podobno szef PiS zirytował się widząc zdjęcia spindoktorów we wczorajszym SE, gdzie widać jak spiskują z Kluzik-Rostkowską, Jakubiak, Poncyljuszem i Kowalem. Ale najfajniejszy jest w tekście komentarz Marka Suskiego. Po co spindoktorzy spotykają się z posłankami, które budują własne ugrupowanie? – Pewnie przyjechali tłumaczyć koleżankom, że źle postępują – powiedział poseł. Widać twardym PiS-owcom jest wciąż do śmiechu. Najśmieszniejsza jest pointa Suskiego – Czy spotkanie u Poncyljusza im zaszkodzi? Nie wiem, co jedli…

A w Fakcie rozmowa z Marcinem Dubienieckim, zięciem śp. Lecha Kaczyńskiego. Mecenas Dubieniecki jest przekonany, że stryj żony wróci do władzy, Polacy muszą tylko docenić jego prawdziwy program. Jednak jego ocena PiS również robi wrażenie. – W PiS jest wielu nieudaczników, miernot, które są klakierami Jarosława Kaczyńskiego tylko po to, by utrzymać się na posadzie posła. Jest też bardzo dużo ludzi zdolnych i w mojej ocenie przydatnych PiS, tylko ci gorsi robią wszystko, aby ich wygryźć – mówi. Najważniejsze pytanie brzmi jednak: których jest więcej? Miernot czy zdolnych. Skądinąd typologia działaczy partyjnych trafna dla polskiej polityki.


***

Redakcja dziennika „Rzeczpospolita” zaprasza wszystkich czytelników do wzięcia udziału w konkursie Rafała Ziemkiewicza „GIERKIZMY„. Najlepsze opisy, skąpane w oparach absurdu III RP, zostaną wyróżnione intrygującymi nagrodami.


Idea konkursu: absurdalnie prosta! ZAPRASZAMY!

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop