Dać równe szanse wszystkim uczelniom

Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich, postulując wprowadzenie częściowej odpłatności za studia, stwierdza de facto, że Polski nie stać na powszechne bezpłatne studia.

Sygnału tego nie powinno się lekceważyć, bo któż wie lepiej niż rektorzy uczelni państwowych, że w polskim systemie edukacyjnym nie ma wystarczająco dużo pieniędzy, by bezpłatnie kształcić na światowym poziomie.

Dziś mamy do czynienia z fikcją darmowej edukacji. Z fikcją niesprawiedliwą. Znacznie mniej niż połowa studentów w Polsce korzysta z dobrodziejstwa bezpłatnych studiów. Większość (około 3/5) musi za swoje marzenia płacić. I paradoksalnie, za naukę nie płaci młodzież z zamożniejszych rodzin, którą stać było na dobre przygotowanie się do matury i zdobycie bezpłatnych miejsc na uczelniach państwowych, ale ci ubożsi lub mniej zdolni. W dodatku płacą podwójnie – nie dość, że utrzymują bezpłatne studia kolegów z podatków swoich rodziców, to jeszcze płacą za własną naukę.

Sprawę komplikuje obietnica darmowej edukacji zapisana w polskiej konstytucji, z furtką stwierdzającą, że „ustawa może dopuścić świadczenie niektórych usług edukacyjnych przez publiczne szkoły wyższe za odpłatnością”. Powszechna odpłatność wszystkich studiów na państwowych uczelniach łamałaby tę konstytucyjną zasadę. Rektorzy są tego świadomi, przedstawiając więc swoje pomysły rozwiązań, zwracają uwagę, że konieczna będzie nowelizacja ustawy zasadniczej – a to, jak wiadomo, łatwe nie jest.

Niestety, opisywany dziś przez nas pomysł obarczony jest jeszcze jedną poważną wadą. Jego twórcy zajęli się bowiem wyłącznie bolączkami własnego środowiska – szkół państwowych. Pozostali głusi na problemy ponad 300 działających w Polsce uczelni niepaństwowych, które także uczą polską młodzież, a więc również powinny mieć prawo do wsparcia ze strony państwa.

Rektorzy zapomnieli najwyraźniej, że nie warto modyfikować części skostniałego systemu, resztę pozostawiając bez zmian. Aby reforma była sensowna, musi dać równe szanse całemu szkolnictwu wyższemu.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(77) Komentarzy do “Dać równe szanse wszystkim uczelniom”

    -
  1. Eklos pisze:

    @donpedro
    Oczywiście zgoda . Wcale nie preferuję systemu centralnego , może tak to wyszło. Mało tego wierzę też w potencjał perełek bez formalnych podstaw (doktoraty habilitacje itd) . Ja chciałem zwrócić uwagę głownie na to co też ktoś tu napisał – Geniuszy mamy w populacji 1 % i wystarczy – byle im nie przeszkadzać a pomagać . Niestety co najmniej 90% ma wybujałe ambicje a ze warunki są takie że można te”ambicje” uprawiać co bardzo szkodzi wszystkim. Populizm to patent polityków i to nas niszczy.

    Dobre 0

  2. Pytacz pisze:

    Co do archeologii to na UW przyjmują teraz na wszystkie rodzaje studiów chyba 200-300 osób. Po co nam tyle archeologów skoro prace w zawodzie znajdzie może kilka procent absolwentów? Przecież to jest oszukiwanie tych kandydatów…

    Dobre 0

  3. u515 (Aus dem Atlantik) pisze:

    > Uniwersytety zagraniczne zarabiają patentami, technologiami,…

    patenty? a komu niby miałby być sprzedawane…
    państwowym kopalniom, elektrownim i „prywatnemu” Orlenowi…?

    bo przecież montownia to już wielkie halo jest w Bolandii, większość
    firm zagranicznych zakłada biuro handlowe i starczy…

    Dobre 0

  4. jasio pisze:

    Tm madrze mowi.

    Po diabla tylu politologow, historykow, marketingowcow.

    Np. w USA MBAs chodz najczesciej bez pracy w obecnym kryzysie bo oni sluza raczej do manipulacji pieniedzmi a nie do tworzenia dobr doczesnych.

    Po co w USA tylu „crooked lawyers” czytaj hien zerujacych na systemie ktory kapital stworzyl zeby kontrolowac kazdy aspekt zycia w ramach konspiracji i spisku trwajacego setki lat.

    Zgadam sie ze panswito powinno finansowac wylacznie dziedziny ktore daja wklad do dochodu narodowego konkretny i mierzalny. Reszta to jak jeden na tym forum pisze to sa hobbies.

    Bogaci zawsze sobie dadza rade a w USA na Harvard studiuje maly procent studentow spoza establishmentu. Dlatego studia sa drogie i daja wejscie na staniwska zeby odciac biedniejszych. I zeby siuchta rzadzila. U nas powinni zrobic Uniwersytety Kwacha Bolka i nie wiem tam kogo pewno Wachowskiego.

    Wtedy bedzie poziom. Rydzyka nie trzeba czy Bakcerowicza bo takie „uniwesytety” juz istnieja.

    Chinczycy nie robia takich glupot i u siebie robia egzanimy wstepne i wymagaja matematyke fizyke informatyke w systemie egzaminow konkursowych.

    Oraz PAN trzeba sprzedac „to the highest bidder” pewno niewiele panstwo wejdzie bo coz moze byc warte cos w czym jeszcze rzada czasy Bermana i Stalina. Jak panstwo zrobi aukcje PAN to sie ten wysoko wyksztalcony premier Tusk zlapie za glowe ze finanasowal takie POS przez tyle lat.

    Na stanowiska ministrow powinno sie zatrudniac w drodze konkursu a nie polityki bo wlasciwie coraz glupsi oni sa. Typowa zachodnia demokracja.

    W UK tylko w czasie wojny rzadzili naukowcy i zolnierze a nie politycy.

    Paskudna skadinid postac Churchill zawolal naukowcow jak sie zastanawiali czy V-2 to jest hoax czy prawda i czy to jest niebezpieczne. Wywalil od decyzji politykow lub zawezil ich grono kilkakrotnie zeby cos sie stalo.

    Nawet wsrod naukowcow nauk scislych sa „nuts”. Np. Lindemann uwazal ze Niemcy nigdy nie zrobia rakiet stratosferycznych. Jakos mieli szczescie bo Churchill uwierzyl nie Lindemanowi.

    Co dopiro gdyby o tym decydowal polityk. W Polsce pewno to byl Palikot czy inny lub mentalnie opozniony jak Walesa. Czy oszut jak Balcerowicz.

    Warto sie tez nad tym zastanowic z czego ma powstawac kadra rzadzaca czy z politykow ktorzy naogol tylko mysla o cieplych posadach a w wiekszosci sa to nieuki bez zadnego doswiadczenia w niczym.

    Dobre 0

  5. zet pisze:

    rb
    Podpisuje sie obiema rekami i nogami pod tym co napisales. To jakas paranoja z upowszechnianiem studoiw wyzszych. Poziom studentow na kierunku na ktorym nauczam w ciagu 6 lat obnizyl sie katastrofalnie (akurat moge podac taki okres czasu bo tyle lat przebywalem za granica – po powrocie bylem zalamany tym co reprezentuja studenci). No ale jednoczesnie gdy zobaczylem jaki byl w miedzyczasie wzrost liczby studiujacych w kraju to wszystko stalo sie jasne. Dawniej byla to elita powiedzmy moze 20% najzdolniejszej mlodziezy. Teraz studiuje chyba ponad polowa. Niestety taka sytuacja wplywa na obnizenie jakosci nauczania, bo wiekszosc kadry unika problemow (czasem sporych) zwiazanych np z oblaniem polowy studentow na roku.

    Dobre 0

  6. Frau Libido pisze:

    Dziwic może fakt, że podobne kwestie wypływają w momencie w którym Donald T. ogłasza Polskę „tygrysem europy”. Nawiasem mówiąc, wbrew temu co o „rewolucji edukacyjnej w Polsce po’89 roku” odtrąbili propagandyści problemem absolwentów wyższych uczelni jest pisanie bez błędów ortograficznych w języku ojczystym. W Polsce Tuska na wszystko brakuje pieniędzy, dług kraju powiększa się w tempie ileś tam milionów na sekundę i jak tak dalej pójdzie to jedyną darmową edukacją będzie ta płynąca z Gazety Michnika.

    Dobre 0

  7. R. pisze:

    Tylko nie wsparcie dla pseudo szkół wyższych prywatnych! Państwo nie powinno wspierać fikcji.

    Dobre 0

  8. Marek Kucmerka pisze:

    Pracuję w uniwersytecie, oto moje uwagi:
    1. poziom dużej części dzisiejszych studentów jest żenujący: czytają dukając, nie rozumieją dwóch-trzech zdań tekstu, nie potrafią się wysłowić inaczej niż przy użyciu slangu młodzieżowego („nie kąsam bryły”, „gościu coś tam se zrobił” itd.), przeraża ich sam widok książki o objętości 400-500 stron.
    2. wielu z dziś (ale i nieco wcześniej) studiujących nigdy nie powinno ukończyć studiów i uzyskać tytułu, gdyż nie spełnia minimalnych wymagań intelektualnych.
    3. dość mam strategii lizbońskiej, która oznacza stałe obniżanie poziomu studiów!
    4. odpłatność studiów pomoże tylko uczelniom, pogorszy natomiast sytuację studentów średnio sytuowanych: najubożsi (być może – wedle uznania urzędnika) uzyskają stypendia, najbogatszych na studia wyślą rodzice, a pozostali zostaną na lodzie (chyba że się zadłużą, by móc studiować).
    5. odpłatność za studia – TAK, odpłatność za usługi medyczne – OWSZEM, itd., ale tylko wtedy, gdy zniesione zostaną PODATKI, obowiązkowe SKŁADKI itd.! Brak zgody dla podwajania kosztów (po stronie obywatela) z tego samego tytułu!!!

    Dobre 0

  9. Romaniewski Piotr pisze:

    Nie wolno dofinansowywać prywatnych biznesów ze skarbu państwa. Vide stocznie.

    Dobre 0

  10. AZ z Oslo pisze:

    Jestem za elitarnościa szkoły wyższej i za powszechnością kształcenia .Jak to pogodzić nie wiem. Nie podoba mi się nie tyle poziom kształcenia ,ile to ,że wykształcenie nie gwarantuje solidności i jakości efektu pracy wykształconego.
    Trudno jest wyselekcjonować poprzez edukację dobrych specjalistów w dziedzinach gdzie o efekcie pracy decyduje uczciwość i dobry smak. Trzeba czegoś więcej niż edukacji – może wychowania – by wypuścić dobrego absolwenta. Architekt, nauczyciel , dziennikarz, to zawody , gdzie takie cechy są niezbędne.

    Dobre 0

  11. kpharck pisze:

    Trochę mnie śmieszy a trochę przeraża traktowanie studiów jako przygotowania do zawodu. Szanowni Państwo zdają się mylić uniwersytety ze szkołami zawodowymi.

    Uniwersytety nie powinny niczego patentować, od tego są instytuty przemysłowe. Czy ktoś jeszcze śmie przebąkiwać o szczególnej misji tych instytucji? Czy zdobywanie wiedzy z ciekawości, dla samej siebie, coś jeszcze w Polsce znaczy?

    Kiedy pracowałem w szkole wyższej, marzyłem o wprowadzeniu odpłatności jako filtra eliminującego wiecznych studentów. Teraz już tak nie myślę, ale rozumiem frustrację wykładowców.

    Czemu nikt nie zajmie się społecznymi skutkami odpłatności za studia? Jeśli przygotowujemy się do stworzenia trwałej klasy niższej w oczekiwaniu na wzbogacenie się Chin, Indii itp. i idącą za tym podwyżkę cen importowanych dóbr, to odpłatność miałaby jakiś przewrotny sens. Ale proszę ten cel otwarcie wyartykułować.

    Argumenty o wpływie pieniędzy na poziom kształcenia mnie nie przekonują, bo studia kończyłem w najgorszym kryzysie a nauczono mnie więcej niż wielu zrobotyzowanych absolwentów płatnych szkół wyższych, z którymi miałem okazję pracować w różnych miejscach na świecie.

    Pewnie wielu Szanownych Państwa moja wypowiedź rozśmieszyła… No cóż…

    Dobre 0

  12. AndrzejF pisze:

    Wydawało mi się, że urynkowienie ( wprowadzenie odpłatności) studiów wyzszych spowoduje racjonalizację wyborów dokonywanych przez młodzież. Ale przecież ogromna część uczelni(te prywatne) poddana jest regułom rynkowym. I co mamy ?- młodzież gremialnie wybiera pedagogikę, politologię, europeistykę i tym podobne bzdury, które dają zatrudnienie jedynie w knajpach na stanowisku kelnera. Jakie mechanizmy miałyby skłonić młodzież do wyboru bardziej konkretnych zawodów? A może rzeczywiście na studiach jest miejsce jedynie dla części tych, ktorzy dzisiaj studiują i jedynie to(ograniczenie ilości studentów) jest racjonalne z ekonomicznego punktu widzenia?

    Dobre 0

  13. max-2 pisze:

    Ja jestem jak najbardziej za – oczywiście przy odpowiednim programie stypendiów i kredytów, dostępnych dla każdego chętnego. A i jeszcze przy okazji wszyscy ci którzy ukończyli bezpłatne, państwowe studia po 1989 też niech zapłacą. Zobaczymy ilu z nich wtedy okaże się prawdziwymi „liberałami”. A poważnie – moim zdaniem płacić powinni bogaci, a nie wszyscy.

    Dobre 0

  14. Jurek Wawro pisze:

    @kpharck:
    „Trochę mnie śmieszy a trochę przeraża traktowanie studiów jako przygotowania do zawodu. Szanowni Państwo zdają się mylić uniwersytety ze szkołami zawodowymi. [...] Czy zdobywanie wiedzy z ciekawości, dla samej siebie, coś jeszcze w Polsce znaczy?”

    Szanowny Panie. Jak ktoś ma ochotę zgłębiać meandry życia w starożytnej Mezopotamii, to proszę bardzo. Jak go stać na takie hobby, to niech płaci. Skoro nie stać nas na powszechne, bezpłatne studia – to nie płaćmy za te kierunki które mają minimalny wpływ na rozwój społeczeństwa.
    Jeśli zaś uznajemy, że kluczowe są kierunki inżynierskie, to sorry – tam się nie zdobywa wiedzy „z ciekawości dla samej siebie”. Ja kończyłem studia na jednej z najlepszych uczelni technicznych w kraju (końcówka komuny). I muszę z przykrością stwierdzić iż akurat na moim kierunku poziom nauczania był beznadziejny. Nie nauczono mnie prawie niczego z rzeczy które byłyby przydatne w praktyce. I uważam że to było nieporozumienie (na szczęście z przedmiotów ogólnych matematyka/fizyka poziom był bardzo wysoki).
    W naukach technicznych tylko zastosowania są ciekawe.

    Dobre 0

  15. Polonus z Bostonu pisze:

    Po upadku Komuny w r. 1989, niektórzy ” bezrobotni panowie” zdecydowali sie założyc pseudo-uniwersytety, które są młynkiem do powielania dyplomów. Absolwenci tychże pseudo-uczelni nic nie umieją, daremnie poszukując pracy w Unii. Szkoły państwowe zapłaciły ogromną cenę za swoje skonstnienie ( brak postępu, brak dobrych badań naukowych…brak przystosowania się do nowych warunków pracy w demokratycznym systemie) i niemal Inkwizycyjny stosunek do studentów, tracąc swoich dobrych Profesorów na rzecz lepiej opłacanych i bardziej elastycznych szkół prywatnych.
    Niestety, ci najzdolniejsi wyjechali na stałe do USA, UK, czy Niemiec. W USA jest bardzo wielu zdolnych naukowców z Polski, (nie setki, ale tysiące), którzy przyjechali po 1990 r. do USA, i ciągle przyjeżdżaja, nie widząc sensu pracy i rozwoju w Polsce, mimo optymistycznych zapewnień Rektorów, ze najlepszy uniwersytet w Polsce ( Jagielonski) jest na 476 miejscu, bowiem „rankingi swiatowe są nie fair…”koniec cytatu.
    Jak powiedział Prof. Jajszczyk z AGH w Krakowie ,:-”w Polsce nawet Einstein nie miałby szans sie wybic” swiadczy doskonale o obecnym systemie edukacyjnym w Polsce.
    Polsce potrzebna jest gruntowna reforma edukacyjna, gdzie wynagradzani będą ci najlepsi, a nie miernoty, które „po znajomosci” mają fotel profesora, czy docenta dozgonnie. Wówczas znajdzie sie dobry student i naukowiec, który pozostanie w Kraju.

    Dobre 0

  16. jc pisze:

    Powszechna i nieodplatna edukacja byla czynnikiem, ktory umozliwil powstanie demokracji i ktory wydzwignal z ciemnoty narody na calym swiecie.

    Ciekawe jest dla mnie to liberalne poczucie sprawiedliwosci. Bo sprawiedliwe jak rozumiem to jest wtedy, gdy dostep do edukacji ma ten, kto ma pieniadze (szczegolnie, ze w kazdym dojrzalym systemie kapitalistycznym mniejszosc pieniadza bierze sie z pracy, a wiekszosc z dziedziczenia). Jesli lepszy dostep do edukacji ma ten, kto ma lepsze predyspozycje intelektualne, to juz niby nie jest sprawiedliwe. Czy niesprawiedliwe jest rowniez odrzucanie cherlakow przy rekrutacji komandosow? A moze by sie cherlak sprawdzil i podciagnal jak pocwiczylby dluzej w jednostce? W koncu wszyscy tak samo skladamy sie na wojsko, to i kazdy powinien miec takie samo prawo do zatrudnienia sie w tej instytucji.

    Co do tematu studiow prywatnych to wystarczylo, ze zlikwidowano obowiazek sluzby wojskowej i na uczelnie prywatne spadla plaga bankructw. Oczywiscie szeregi studentow prywatnych beda dalej zasilane przez potencjalnych albo i aktualnych pracownikow administracji panstwowej, bo tak sie sklada, ze te stanowiska czesto wymagaja wyzszego wyksztalcenia (czytaj: zaswiadczenia o posiadaniu wyzszego wyksztalcenia). To zas akurat raj dla prywatnych uczelni, ktore specjalizuja sie w wydawaniu dyplomow za czesne. Dzieki temu nawet poslanka Renata Beger bedzie mogla studia ukonczyc (a moze juz ukonczyla?) choc nie potrafila powiedziec dziennikarzom, co wlasciwie studiuje.

    Jest tylko jednak zmiana, ktora powinna zostac wprowadzona. Mianowicie – powinien istniec system nieodplatnych studiow zaocznych dla tych, ktorych wyniki wystarczaja aby dostac sie na studia dzienne ale zdecydowali sie pozostac na studiach wieczorowo/weekendowych (z jakiegokolwiek powodu).

    Dobre 0

  17. Marcin pisze:

    Lustracja pracowników dydaktycznych! W państwowej szkole wyższej wciąż jest komuna, student nie ma znaczenia, himeryzujący profesor to norma, najgorsze jest to że się do tego przyzwyczailiśmy!

    Dobre 0

  18. jacek pisze:

    Taa… dać z podatków pieniądze dla prywatnych uczelni – wtedy będzie sprawiedliwie. Politycy nie decydują jak się mamy ubierać, albo jaką pastą myć zęby. Dlaczego, wiec mają decydować co mamy studiować, albo gdzie się leczyć. Wszędzie tam gdzie politycy mają swoje wpływy tam jest korupcja, mierne wyniki i zadłużenie. Nie bez powodu na liście 100 najważniejszych uniwersytetów świata kształcących na studiach MBA nie ma ani jednego z Polski. Global MBA ranking Financial Times 2009. I nigdy tam takowego nie było i nie będzie. Jeżeli chcesz się kształcić na światowym poziomie to wyjeżdżasz za granicę. Taka sytuacja będzie miała miejsce tak długo jak długo uniwersytety nie będą świadczyły usług tak jak to robią prywatne firmy. Wiedza nie jest niczym innym jak produktem, za który trzeba zapłacić – z prywatnej kieszeni, a nie z kieszeni podatnika!!!

    Dobre 0

  19. Jurek Wawro pisze:

    Przeczytałem wybrane komentarze czytelników (wszystkich nie sposób – bo nie ma czasu). I zastanawia mnie jedna rzecz. Przeważają głosy krytyczne, postulujące gruntowne zburzenie aktualnego, skostniałego systemu szkolnictwa.
    Ale czy to ma jakiś sens? Równie dobrze możemy pójść na piwo i przyłączyć się do tych meneli (zimno – to nie wiem gdzie siedzą), którzy niczym Ferdek Kiepski psioczą na brak pracy dla ludzi z ich kwalifikacjami. Czy jakikolwiek dziennikarz odważy się napisać taką krytykę? Rzeczpospolita czasem drukuje różne krytyczne komentarze, ale zawsze dba o to by przedstawić kogoś z drugiej strony – choćby gość nic nie miał do powiedzenia.
    Podobna sytuacja była tutaj z agitacją w spawie przyjęcia euro.
    Tamta akcja wywróciła się sama z siebie (ciekawe gdzie się podzieli agitatorzy).
    Z żądaniami wykształciuchów tak łatwo nie będzie.

    Dobre 0

  20. ksp pisze:

    „Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich, postulując wprowadzenie częściowej odpłatności za studia, stwierdza de facto, że Polski nie stać na powszechne bezpłatne studia” – co jest oczywistą nieprawdą (mógłbym użyć eleganckiego okreslenia w rodzaju „nadinterpretacja”, ale mi się nie chce). Inna, rzecz, że Polski nie stać nawet na to by wykupić swoje obligacje skarbowe.
    „Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich, postulując wprowadzenie częściowej odpłatności za studia” – daje przykład myślenia życzeniowego. Inaczej mówiąć, KRASP ma nadzieję, że „wprowadzenie częściowej odpłatności za studia” zwiększy strumień gotówki płynacy do Akademickich Szkół Polskich ( swoją drogą, co to za dziwo).
    Odpuście im, albowiem nie wiedzą co czynią. Rektorzy Akademickich Szkół Polskich tak się nadają do administrowania pieniędzmi jak pies do tańca. Przykładem, może być WrocLove gdzie przedstawiciele byłej i obecnej Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich, żrą sie ordynarnie o kasę, za nic mają to czy studenci nauczą się czegoś czy nie.

    Dobre 0

  21. Kowalski pisze:

    Autor pisze:
    „Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich, postulując wprowadzenie częściowej odpłatności za studia, stwierdza de facto, że Polski nie stać na powszechne bezpłatne studia.”

    Stwierdzenie nie jest prawdziwe. Nalezaloby powiedziec
    „Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich, postulując wprowadzenie częściowej odpłatności za studia, stwierdza de facto, że Polski nie stać na powszechne CALKOWICIE bezpłatne studia.”

    W USA kazdy stan ma uniwersytet stanowy, ktory jest CZESCIOWO oplacany przez podatnika. Oplaty semestralne na takim uniwersytecie sa znacznie nizsze niz w szkolach prywatnych. Byc moze tak rowniez powinno byc w Polsce.

    Dobre 0

  22. Żeligowskas pisze:

    Trzeba sobie jasno powiedziec, w spoleczenstwie mamy i durni i ludzi wybitnych, tych drugich jest duzo mniej. Babka komuna byla zla, ale przynajmniej jedno bylo dobre: matura, prosze panstwa, to byl egzamin ktory wymuszal pewien poziom wiedzy OGOLNEJ. Podkreslilem ogolnej nie bez powodu. Czlowiek ze SREDNIM wyksztalceniem wiedzial to i owo z historii, ale i z matematyki. Umial tez wyslowic sie w jezyku obcym i cos niecos powiedziec w wybranym obcym. Teraz jest tendencja by dawac mature ze swiadectwem chrztu. Jak tak dalej pojdzie to dyplom wyzszej uczelni bedzie przyznawany przy bierzmowaniu. To moze poprawi humory politykom, bo im kolejne wskazniki urosna, wiec moze i szanse wyborcze sie poprawia, ale na pewno nie zmieni to szans na prace absolwentow. Nie zmieni to jednak procentowej zawartosci idiotow. Idioci beda sie tylko legitymowac dyplomami. A przeciez potrzebni sa i naukowcy i inzynierowie i dobrzy rzemieslnicy. Dobry stolarz czy fliziarz zarobi wiecej niz mierny politolog czy za przeproszeniem, europeista.
    Jestem za tym, by zamknac polowe kierunkow technicznych na uczelniach wyzszych panstwowych w Polsce i trzy czwarte kierunkow humanistycznych. Zaoszczedzone pieniadze przekazac pozostalym, przy wprowadzeniu zewnetrznej kontroli poziomu wyksztalcenia. Kandydatow na studia poddawac egzaminom. Moze wtedy ten niewielki procent ludzi wybitnych uzyska takie wyksztalcenie na jakie zasluguja i w zamian za to przysporza naszemu krajowi pozytku pracujac na tych uczelniach naukowo.

    Dobre 0

  23. Żaba pisze:

    Z poziomen niektórych wydziałów polskich uczelni nie jest tak źle.Moze i UJ i UW sa pod koniec pierwszej 500-tki uniwerków.Ale np.Wydział Matematyki i Informatyki UW to pierwsza 10-tka swiata/akademickie mistrzostwo swiata,mistrzostwo europy w programowaniu zespolowym i inne sukcesy w ostatnich latachitd/.I nie mamy tu sie czego wstydzic.Doradzam raczej zeby podniosl sie poziom merytoryczny innych wydziałów i kierunków.Cudze chwalicie,swego nie znacie,sami nie wiecie co posiadacie.

    Dobre 0

  24. Krytykanci pisze:

    Widzę, że jest wiele osób które piszą o tym ile to jest miernych kierunków i ludzi, którzy po tych kierunkach nic nie wnoszą. Ciekawe ile Wy zrobiliście dla kraju. Może przeliczycie ile dzięki wam wzrosło PKB? A może to właśnie dzięki wam tak długo opieramy się kryzysowi gospodarczemu?

    Może jednak wrócimy na ziemię i będziemy próbowali rozmawiać na poważnie. Po pierwsze trzeba zacząć od tego, że KAŻDE wykształcenie, nawet najsłabsze, jest lepsze, niż jego brak. Owszem, może poziom studiów na najwyższym poziomie nie stoi, ale czy kiedykolwiek stał? Ktoś kto twierdzi, że spada, jest w błędzie. Czasy się zmieniają, zmienia się technologia, potrzeby rynku, zakresy materiału w danych dziedzinach się zwiększają. Jeśli ktoś potrafi udowodnić na podstawie wszystkich zmiennych, że poziom kształcenia na przestrzeni np. 10 lat zmalał, to niech opublikuje swoje badania. Może dostanie za to Nobla.

    By poprawić jakość natomiast, skupiłbym się nie tylko na studentach ale i na kadrze. Może warto by oddzielić zarobki wykładowców od pieniędzy studentów? Wówczas selekcja nie uderzałaby bezpośrednio w portfele kadry, co ma z pewnością niebagatelny wpływ na decyzję podejmowane podczas egzaminów, na ilość przyjmowanych studentów zaocznych, itp.
    Poza tym kadra uczelniana i tak w większości ma studenta daleko w poważaniu, na wykładach czyta własną książkę sprzed 5 lat, albo nie pojawia się w ogóle. Jak ten problem rozwiązać trudno powiedzieć.

    Druga sprawa to wymogi co do ilości kierunków, by dana uczelnia mogła się szczycić mianem Akademii, czy Uniwersytetu. Czy właśnie nie ten wymóg sprawia, że na wielu uczelniach powstają kierunki „fikcyjne”? Na nieekonomicznych uczelniach marketing, na ścisłych – kierunki ekonomiczne…

    Studia już dawno przestały być przepustką do uzyskania zawodu. Są po prostu jednym z wymaganych szczebli w drabinie. Tylko dopiero teraz się na to zwraca uwagę. Argumentacja, że upowszechnianie studiów jest złe i destrukcyjne jest tu w takim wypadku nie na miejscu.

    Dobre 0

  25. jam pisze:

    Pracuje w magazynie zeby zarobic na mieszkanie. Studiuje dziennie. Ciezko sie uczylem przez cale liceum po nocach zeby dostac sie na studia bezplatne w Warszawie. Wyplata w calosci pokrywa oplaty za mieszkanie w stolicy i zywnosc. Na jakiekolwiek przyjemnosci mnie nie stac. Jesli wprowadzicie platne studia dziennie to efekt mojej pracy legnie w gruzach. Nie dam rady finansowo. I co z tego ze po studiach bede mogl splacic kredyt. Kiedy w koncu bede mogl stanac na nogi to przez kolejne lata bede splacal kredyt i sytuacja sien ie zmieni z czasow studiow. Tym sposobem biede bede klepal chyba do 30 jak nie dluzej. Rodzina dzieci? w Polsce? nie ma mowy!!

    Dobre 0

  26. studentka z Anglii pisze:

    @ Zaba

    jesli chodzi o te sukcesy, to trzeba sie przyjrzec czy nie stoi za nimi jeden wybitny student…

    Dobre 0

  27. Ja tam jednak jestem zdania, że jeśli upadnie większość prywatnych uczelni to tym lepiej dla tych nielicznych dobrych uczelni niepublicznych. Teraz te lepsze uczelnie muszą konkurować o studentów z całą masą Wyższych Szkół Czegokolwiek, a żeby stworzyć zaplecze do nauczania na wysokim poziomie to potrzeba trochę środków – czyli trzeba mieć wystarczająco dużą liczbę studentów.

    Środki dla uczelni prywatnych – owszem, ale np. na zasadach konkursu na projekt badawczy itp. a nie na zasadzie dopłacania wg liczby studentów

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.