Posts Tagged „Brazylia”<

Urodziny Pelego

22 paź 2010

W sobotę Brazylijczyk kończy 70 lat. Za tydzień 50. urodziny obchodził będzie Diego Maradona. Dzieli ich 20 lat, ale grali w dwóch różnych światach.

Pele należy jeszcze do epoki romantycznej. Maradona to już przedstawiciel futbolowego kapitalizmu bez zasad, a raczej z zasadami opartymi na oszustwie. Artysta, który strzela bramkę ręką, dorabia do tego ideologię o ręce Boga, gdzieś w domyśle jest rewanż biednej Argentyny na mocarnej Anglii, wojna o Falklandy.

Do Pelego nigdy nie przykładano takiej miary. Legenda o dziesięcioletnim chłopcu, który słuchając transmisji radiowej z przegranego przez Brazylię finału mistrzostw świata 1950, zaprzysiągł zemstę Urugwajczykom i dokonał jej, uświadamiała milionom jego rówieśników, że marzenia się spełniają. Ale to była zemsta na boisku, w kategoriach sportowych. Umożliwił ją kunszt piłkarza, który zdobył swoje pierwsze mistrzostwo świata w wieku lat niespełna 18 i ukoronował niezwykłą karierę trzecim tytułem, kiedy miał już lat 30. Futbolowej sztuce Pelego nigdy nie towarzyszyło oszustwo lub zachowanie niegodne sportowca. O nim można było powiedzieć: to wzór, do jakiego warto równać. A przynajmniej próbować.

Ten wizerunek zapewne ma jakieś rysy, ale wolę ich nie znać. Pele to tyleż realny piłkarz, co legenda epoki przedtelewizyjnej. A legendy nie mają wad.

Być może Pele jest mi bliższy także przez to, że trenował na Stadionie Dziesięciolecia, oglądał mecz Legii na Łazienkowskiej i strzelał nam bramki na Stadionie Śląskim.

Kiedy to było? Chyba gdzieś w okolicach bitwy pod Grunwaldem, kiedy obowiązywał jeszcze kodeks rycerski. Dawno, ale prawda.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Czapki z głów

3 lip 2010

To prawda, jestem wyznania brazylijskiego i się tej wiary nie wyrzeknę. Ale wojen religijnych z protestantami prowadził nie będę, bo mam szacunek dla pracy, jaką wykonali holenderscy piłkarze. To był mecz! Nikt z nas obecnych w studiu TVP, na wizji i poza nią, nie miał w przerwie żadnych wątpliwości, że druga połowa może być dla Holandii jeszcze gorsza. No, może z wyjątkiem Jacka Gmocha, ale on posiadł rzadką sztukę interpretacji samego siebie w taki sposób, aby jego było zawsze na wierzchu.

Brazylia robiła wszystko, jak trzeba. Wreszcie zaczęła grać z polotem, którego jej do tej pory brakowało, nie zapominając o koniecznej w takim turnieju dbałości o obronę. To było absolutnie wzorcowe i nawet myślałem sobie, że wspaniały Arjen Robben wcale nie jest tak dobry, jak się myśli, bo wystarczy kilku sprawnych obrońców, żeby wyeliminować jego lewą nogę, jak bardzo nie po polsku by to zabrzmiało. Brazylia panowała, Holandia straciła bramkę po pięknej akcji rywali i nie bardzo wiedziała, jak sobie dać radę z naporem.

Ale w drugiej połowie to Holendrzy nacisnęli, Robben z Wesleyem Sneijderem i Dirkiem Kuytem rozgrywali mecz życia i Brazylijczycy, czujący się już zwycięzcami, stracili rezon. Nie tylko zaczęli popełniać coraz więcej błędów w obronie, ale nie potrafili skonstruować takich akcji jak przed przerwą.

Jak to się skończyło – wszyscy wiedzą. W osobie Felipe Melo skumulowały się wszystkie ludzkie nastroje – najpierw wspaniałe podanie przy bramce Robinho, potem samobójczy gol, a na koniec czerwona kartka. To jest dramat.

W roku 1982, kiedy Brazylia grała z Włochami, traciła bramki po głupich błędach obrońców i bramkarza, aż przegrała 2:3, nie mogłem sobie miejsca znaleźć. Teraz jest inaczej. Holandia dokonała wielkiej rzeczy. Kto zwycięża Brazylijczyków, jest mistrzem. Nawet jeśli nie zdobędzie Pucharu Świata. Czapki z głów.



Od moderatora:
W związku z wyborami na urząd Prezydenta RP informujemy, iż w okresie ciszy wyborczej tj. w okresie 24 godzin poprzedzających dzień wyborów i aż do chwili zakończenia głosowania zabronione jest prowadzenie agitacji politycznej na rzecz kandydatów w jakiejkolwiek formie.

Publikacje na blogu jakichkolwiek komentarzy mających charakter agitacji wyborczej może zostać uznana za naruszenie przepisów oraz stanowi czyn zagrożony karą grzywny.
(Art. 76b ust. 2 i art. 77 ust. 1 ustawy z dnia 27 września 1990 r. o wyborze Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej tj. Dz. U. z 2010 r. Nr 72, poz. 467.)
Dziękujemy za wszystkie komentarze, a w razie pytań prosimy o kontakt na moderatorzy@rp.pl .

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop