O tym, że Franciszek Smuda nie jest cudotwórcą, przekonaliśmy się już podczas jego debiutu w roli trenera reprezentacji. Nie liczą się dawne zasługi z klubów, tylko wyniki kadry, którą wybiera i przygotowuje, chociaż to słowo akurat nie oddaje sytuacji trenera. On nawet nie bardzo ma czas na przygotowanie.
Celem trenera jest zbudowanie jedenastki na mistrzostwa Europy i bardzo prawdopodobne, że z piłkarzy, których do tej pory sprawdził, do roku 2012 dotrwa niewielu.
Po meczu z Bułgarią wiemy mniej więcej tyle samo, co przed nim. Mamy jednego piłkarza klasy europejskiej – Jakuba Błaszczykowskiego. Umie z nim grać Ludovic Obraniak, Robert Lewandowski potwierdza swój talent, Radosław Majewski też. Pozostawienie w drużynie Michała Żewłakowa to dowód, że trener wie, jak pozytywny wpływ na kolegów ma gracz, który może pobić rekord występów w reprezentacji Grzegorza Laty.
To wszystko zaczyna jakoś się zazębiać, a momentami dobra gra i piękne bramki były tego świadectwem. Był to najlepszy mecz kadry, od kiedy Franciszek Smuda został jej trenerem, tym bardziej że nawet ulgowo traktujący grę Bułgarzy są przeciwnikiem lepszym od amatorów z Azji.
Z Bułgarami mamy stare porachunki. Nie przegraliśmy z nimi od pamiętnego spotkania w Starej Zagorze, w roku 1972. Od 38 lat, w dziewięciu meczach.
Pierwszy raz mecz reprezentacji rozegrano na boisku Polonii. To czwarty stadion w Warszawie, który gościł kadrę i żadne inne miasto nie może się pod tym względem ze stolicą równać. Radość warszawiaków byłaby może większa, jednak popsuli ją kibice, zapewne bułgarscy, skandujący podczas meczu hasła obrażające PZPN, Polonię i właściciela Legii. Skąd wiem, że to mogli być Bułgarzy? Przecież żaden normalny Polak by się tak nie zachował na meczu reprezentacji, w stolicy swojego kraju.
Nawet jeśli gra ona w strojach, niemających z barwami narodowymi nic wspólnego.
Tagi: Euro 2012, kadra, reprezentacja, Smuda








„skandujący podczas meczu hasła obrażające PZPN, Polonię i właściciela Legii. Skąd wiem, że to mogli być Bułgarzy? Przecież żaden normalny Polak by się tak nie zachował na meczu reprezentacji, w stolicy swojego kraju” – BREDNIE.
Nie znam sie na pilce. Nie wiem, co skandowali. Ale jesli krzyczeli PRAWDE – chwala Im za to.
Oj Szwejku, Szwejku, trochę więcej dobrej woli i imaginacji. To przecież komentarz kogoś komu też zależy na kadrze piłce i Polsce. Stroje należałoby zgłosić do prokuratury. Pozdrawiam redaktora i Szwejka też.
A jaki to warszawski stadion gościł nasza repereznetacje jako ten czwart? Czyzby to był obiekt Warszawianki przed II wojną? Bo reprez. grała na Legii, na byłym X lecia, na Polonii teraz i na…? Cieszy wynik, gra równiez i nie przegrywanie z Bulagrami od prawie 38 lat. Karygodne jest ubieranie Polaków w stroje granatowe, tym bardziej jako gospodarza meczu… czyżby globalizacja tu dała znać o sobie i dyktat światowego koncernu? Przykre. Za to z każdym meczem obecna kadra powinna wyklarowac sie i metoda selekcji stowrzyć całkiem przyzwoity, europejski zespół.
Przypadkiem oglądałem, przypadkiem też słyszałem, co krzyczeli. Słowa może niewybredne (choć na tyle międzynarodowe na wschód od Łaby, że i Bułgarzy musieli zrozumieć:), ale uczucia, które je wywołały jak najbardziej zrozumiałe. Ale nie przez Pana Redaktora, który jest przecież kolegą chłopaków z PZPN.
A obrażać Bułgarów to jest wolno ?
Nie rozumiem w jaki sposób można obrazić PZPN,
skoro sam związek sam siebie nie szanuje.
Co do poziomu meczu. Niby jest troszkę lepiej,
ale poziom gry dalej jest słabiutki.
Gdyby Bułgarzy wykorzystali cześć z licznych okazji
do strzelenia bramki, to inaczej byśmy śpiewali
o poziomie gry reprezentacji.
Jak można szanować PZPN za stroje reprezentacji (nawet ładne,
ale nie nasze patriotyczne gusty) a przede wszystkim za zorganizowanie
meczu na stadionie przypominającym prowincjonalny obiekt,no i ta
mutawa – chyba najgorsza w kraju.
Wczoraj byłem w super pozytywnym szoku widząc naszych w ciemnych, dynamicznych lekko agrysywnych barwach. Miałem wrażenie, że nie oglądam tych zdyszanych orłów tylko normalną europejską drużynę. Akcenty nardowe znakomicie wkomponowane w strój. Super. Tylko zatęchłe kibole mogą mieć do tych strojów jakies „ale”.
Oj, panu redaktorowi nie podobają się bracia po szalu. Tylko boi się to otwarcie powiedzieć.
Co to za dziwaczny pomysł, żeby zwalać winę za burackie zachowania kibiców Legii na Bogu ducha winnych Bułgarów, którzy na meczu byli nieliczni, ale za to normalni? A może jeszcze pan redaktor dorzuci do kolekcji Żydów i cyklistów?
Każdy wie, skąd przyszła ta hołota. Z Łazienkowskiej, gdzie miasto za 500 mln buduje im nowy stadion, który będą mogli sobie niszczyć, gdy im się spodoba. Ale nie, co ja mówię – wtedy też winni będą Bułgarzy.
Tak, wiem – to miała być ironia ze strony pana redaktora. Ale mało udany ten żarcik. Bo są sprawy, z których się nie żartuje. Bandytyzm trzeba tępić w zarodku i piętnować go otwartym tekstem. Tylko najpierw trzeba by mieć cywilną odwagę i wznieść się ponad klubowe sympatie…
Mecz jak mecz to tylko pilka, ale te stroje….Pomysl na inne kolory niz bialo czerwone jest tak glupim i skandalicznym pomyslem ze wrecz odbiera mowe. Kolejny przyklad rodzimej glupoty i komleksow.
Ależ to jest stary nudziarz. A poprzedni news z ,faktu’, i to bez podania źródła
Z Bułgarami mamy stare porachunki. Nie przegraliśmy z nimi od pamiętnego spotkania w Starej Zagorze, w roku 1972. Od 38 lat, w dziewięciu meczach….Z Hiszpanią porachunków zdaje się nie mamy, ale 8 czerwca też z nimi wygramy.I co z tego?Sensowną drużynę możemy zbudować najwcześniej na mundial 2018.I to pod warunkiem,że już DZIŚ zaczniemy.Na razie mamy tylko świetnych menagerów,którzy potrafią sprzedać żałosnych kopaczy naszych do zagranicznych lig za całkiem niezłą kasę.Dopóki ster trzymać będzie obecna ekipa,młodzież będzie szkolić ktoś taki jak Globisz(„potrzebuję chłopaków wysokich,silnych bo gdybym patrzył na wyszkolenie techniczne tobym każdy mecz przegrał”) dopóty będziemy się cofać w rozwoju.Dla większości trenerów ważniejsze jest wygranie wojewódzkiej ligi juniorów niż wychowanie jednego dobrego zawodnika.
na marginesie gry reprezentacji i ironii (gorzkiej)
Hiszpania tez wczoraj zagrala w podobnym kolorze tylko troche zywszym
tez 0:2
toutes proportions gardee
A czemu pan, panie redaktorze nie napisal po protu: mecz zepsuli kibice Legii. Bo to przeciez oni obrazali ITI, Polonie i PZPN. Czemu pan tak nie napisal? Boi sie pan kibicow Legii? Dlaczego do jednego worka z nimi pakuje pan reszte ludzi na widowni?
Żarty o skandujących Bułgarach i barwach narodowych świetne
Szkoda, że nie wszyscy się na nich poznali…
Francja z Hiszpanami zagrała w strojach w 100 % o barwach narodowych.
I c o z tego,skoro przegrali mecz gładko.Patriotyczna widownia wygwizdała
„swoich” zawodników. Swoich ? Bodaj żaden zawodnik gospodarzy,nie był
rodowitym Francuzem ! Sami Afrykanie !
Po co im stroje narodowe ?
Dziś,gdy oglądam po raz enty powtórki z meczu,łapię się na tym,że Polacy
wyglądali efektownie ! Dodałbym tylko dwa elementy:
z przodu,na koszulce,niezbyt duże,ale wyraziste godło a na plecach koszulki nazwisko zawodnika w barwach narodowych i będzie O.K.
Granatowe stroje Reprezentacji Polski to rozumiem efekt walki z tradycyjnym polskim nacjonalizmem, mogli jeszcze zdjąć Godło.
Ja już niczego więcej firmy nike nie kupie!
Co do gry to w Polsce system szkolenia młodzieży nie istnieje więc nie za bardzo wiem jakie wnioski można z tego meczu wyciągnąć. Po zwycięskim meczu wiemy tylko tyle: udało się!
tacy goście jak Onufry pozostaną dla mnie zagadką do konca życia
a swoją drogą Konstytucja RP to taki krótki tekst
” Jakoś to wszystko się zazębia… ” Dobry wujek Stefan złego słowa nie powie o reprezentacji a niestety byłoby o czym : z przerażeniem patrzyłem na grę M.Żewłakowa – jest kompletnie bez formy – potworny bajzel w polskiej obronie przy nielicznych atakach Bułgarów nad którymi nie był w stanie zapanowąć, nieszczesny Dariusz Dudka – już wiadomo dlaczego w Auxerre klajstrują nim wszystkie dziury, Marcin Kowalczyk – przecież to porządny piłkarz – nie wytrzymuje psychicznie gry w reprezentacji. Najgorsza sprawa to Rafał Murawski – upatrzony przez Smudę lider – praktycznie nie istniał ani w defensywie ani w ofensywie.
Nikt na tym forum nie poruszył kwestii skandalicznej organizacji meczu. Na trybunę zachodnią można było wejść tylko przez 2 wąskie furtki, przed którymi kłębił się tłum kibiców. Tylko cudem nikt nie został stratowany. Ani policja, ani agenci ochrony Zubrzycki nie reagowali na wołania kibiców, domagających się otwarcia bramy głównej i kontrolowania biletów już na terenie stadionu.
Organizatorzy meczu (PZPN, władze Polonii?) kompletnie nie stanęły na wysokości zadania. Otwierając tylko dwie furtki narazili życie i zdrowie kibiców na niebezpieczeństwo, tym samym naruszyli przepisy prawa dotyczące organizacji imprez publicznych.
Oficerowie policji zamiast na bieżąco oceniać sytuację i interweniować w obliczu zagrożenia, siedzieli lub stali na uboczu, skąd należyta ocena sytuacji była niemożliwa. Swoją biernością i obawą przed podjęciem zdecydowanych decyzji o przejęciu kontroli nad wejściem kibiców na stadion od nieudolnej ochrony przyczynili się do powstania niebezpieczeństwa. Chyba nigdy nie słyszeli o tragedii na stadionie Heysel i o śmierci kilkudziesięciu kibiców.
Agenci ochrony Zubrzycki wykazali się brakiem profesjonalizmu i kultury.
Wszystko to skłania do oceny, że pod względem bezpieczeństwa kibiców te dwa lata, które zostały do Euro 2012 to bardzo mało. Potrzebna jest szybka interwencja – w tym nacisk dziennikarzy – by osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo potrafiły szybko i zdecydowanie reagować i decydować, czy ważniejsza jest kontrola biletów, czy też zdrowie lub nawet życie kibiców. Dla cywilizowanego człowieka wybór powinien być oczywisty.