28 lat temu w grudniu nie grano już w piłkę. W całej Polsce nie było ani jednego podgrzewanego boiska, więc sezon kończył się w listopadzie. Wprawdzie w połowie lat 70. zbudowano wzorcową instalację ocieplającą pod boiskiem ROW Rybnik, tzn. ułożono jakieś przewody, przez które przepuszczano prąd. Może tę technologię dałoby się komuś sprzedać, gdyby nie to, że trawa była mocno przypalona i skończyło się na eksperymencie.
12 i 13 grudnia 1981 roku, po zakończeniu rozgrywek, PZPN zorganizował w Bydgoszczy zjazd klubów kibica. Zmarły przed 24 laty Grzegorz Aleksandrowicz, sędzia piłkarski, a potem jeden z najbardziej znanych dziennikarzy piłkarskich, patronował powstawaniu tych klubów, mających w założeniu propagować wzory kulturalnego dopingu. Idea była słuszna, a to że z czasem te kluby stały się zarzewiem zorganizowanego chuligaństwa, to już inna sprawa.
Wtedy, 12 grudnia, biliśmy pianę, siedząc na obradach w gościnnych progach Wojskowego Klubu Sportowego Zawisza. Nie było żadnych okrągłych stołów, bo i podziałów nie było. Kibice razem z PZPN i dziennikarzami. Potem poszliśmy spać, ciąg dalszy miał nastąpić w niedzielę rano, ale po północy w jednostce wojskowej, na terenie której znajduje się klub, zaczął się ruch i kiedy wstawałem przed szóstą, żeby ze stacji Bydgoszcz Leśna odjechać do Warszawy, przeciskałem się między transporterami opancerzonymi. To, co wziąłem za manewry, okazało się czymś znacznie gorszym.
Nie mam szczególnej ochoty na obchodzenie tej rocznicy, dlatego podchodzę z dystansem do różnym martyrologicznych akcji, zwłaszcza niemających wiele wspólnego z powagą wydarzenia. Dostałem zaproszenie na mecz piłkarski drużyny Stowarzyszenia Solidarność Walcząca z parlamentarzystami, jak napisano, „z okazji zbliżającej się rocznicy wprowadzenia stanu wojennego”. Ciekawa forma pamięci. Takie mecze to można rozgrywać z okazji zdobycia przez reprezentację trzeciego miejsca na świecie, ale nie wydarzenia tragicznego.
Nie skorzystałem z zaproszenia z tych samych powodów, dla których nie śpiewam hymnu narodowego, intonowanego na trybunie stadionu przez pijanego łysola. On jest wprawdzie takim samym Polakiem jak ja, ale z innego podwórka.








Panie Redaktorze jaka jest różnica między pijanym łysolem a właścicielem –działaczem jakiegoś klubu sportowego ?
Właściwie to niewielka, bardzo niewielka . Różnią się głównie ubiorem ,garderobą czyli zewnętrznie .Dres-garnitur to różnica.
Mentalnie to nadają na tych samych falach ,telewizyjnych ,prasowych czy też stron w internecie tyle że umiejscowionych za granicami kraju bo na rodzimej ziemi cenzura jaszcze ma się bardzo dobrze.
Obecni właściciele i Ci co mają coś do „powiedzenia” w naszym życiu codziennym ,okazuje się coraz częściej że w młodości byli też a może jeszcze bardziej zwykłymi łajdakami i ..łysolami!
Niestety w naszej rzeczywistości to jedynie daty się zmieniają każdego dnia a mentalność ….a mentalność potrzebuje pokoleń aby powiedzieć ,tu zaszła zmiana.
Zapewne słyszał Pan o t.z. triadach w świecie kibicowskim , od jakiegoś czasu działa triada ..medialna –telewizja ,prasa i internet .
I ich „twórcami” jest ekipa…. łysoli ale z minionej epoki !
Pan Redaktor odcina sie od pijanego kibica -lysola , ale nigdy publicznie sie nie odcial od komunistycznych generalow zarzadzajacych Legia w latach 1960-1990 .
Redaktor jest w tej dobrej sytuacji iz pracujac w ” Rz ” moze pokusic sie o szczery komentarz tamtych czasow .
Brat gral w pilke w juniorach Legii , Redaktor byl/jest kibicem – zapalencem Legii .
Doczekam sie wewnetrznej uczciwosci od dziennikarza , ktory chce uchodzic za autorytet ??
13 grudnia jest data kolejnej narodowej kleski, podczas ktorej naprawde nie ma czego swietowac. Jelsi zas chodzi o polska pilke nozna, to mozna co najwyzej swietowac rocznice pamietniego (choc pechowego) meczu z Niemcami z 1974 roku, kiedy to jeszcze liczylismy sie we swiatowym futbolu. Teraz na polska pilke nozna nalezy spuscic zaslone wstydliwego milczenia. A swoja droga podziwiam organizatorow przyszlych mistrzowstw Europy za odwage. Oni chyba nigdy nie jechali w Warszawie tramwajem przez Wisle podczas meczu na Legii, ani tez pociagiem na trasie W-wa – Lodz w niektore dni… To dopiero bedzie wstyd na caly swiat!
Panie Redaktorze,
W tamtych czasach istniał w Polsce stadion z podgrzewaną murawą. Był to Stadion Olimpijski we Wrocławiu, na którym swoje mecze rozgrywał Śląsk Wrocław.
Cytat z Wikipedidii: „W 1978 wybudowano wokół Stadionu Olimpijskiego cztery osiemdziesięciometrowe maszty oświetleniowe, dające na płycie głównej 2800 luksów ; był to wówczas najjaśniej oświetlany stadion w Europie. W 1979 zainstalowano nowoczesne podgrzewanie murawy stadionu (jedyny wówczas w Polsce inny stadion z podgrzewaną płytą, w Rybniku , miał instalację bardzo mało efektywną, wymagającą uruchamiania kilka tygodni przed planowanym terminem zawodów)”.
Więcej profesjonalizmu, prosimy…
wpisy pseudokibiców Legii ad komunistycznej działalności obecnych właścicieli są żenujące. OD kiedy to stróżami moralności sa ludzie którzy dilują narkotykami na trybunach, kradną gdzie się , dają w ryja i demolują trybuny. Wolę chyba komuchów. Od ich rozliczania to jest IPN……
Właściciele Legii chcą zrobić porządek na trybunach a garstka bandziorów wmuwiła reszcie że złe komuchy zabierają im konstytucyjne wolności.
Tylko że te złe komuchy robią bardzo dużo by zapewnić im rozrywkę na wysokim poziomie choć nie jest im też obcy rachunek ekonomiczny. Chętnie zapłaciłbym za dobre widowisko na ładnym stadionie. Obysmy nie zaprzepaścili tego „srając” (przepraszam za zwrot) na rękę która nas karmi.
Życzę wszystkim powodzenia.
Kibic z Warszawy ale drużyny spoza
Do Roberta- czyli uważasz że każdy kto ma odmienne zdanie-mowa o wpisach – to MUSI być pseudokibicem ?
A w temacie dilowanie to ostatnio bardzo głośno i to wcale nie jest kibic wręcz przeciwnie
No no no ciekawe… tolerancja aż zajęczała !
Wpis o komuchach to raczej niedźwiedzią przysługę Robercie komuś uczyniłeś