Czy Bogdan Klich polegnie w piątkowym głosowaniu w Sejmie, czy też zostanie w nim uratowany? Jak zachowa się koalicjant PO, czyli PSL? To pytania elektryzuje w ostatnich dniach media.
Moim zdaniem całkiem zbyteczne.
Los ministra Klicha jest przesądzony. Koalicja w sejmowym głosowaniu go uratuje. Mimo oczywistego dyskomfortu, który wywołuje głosowanie za Klichem nie tylko u posłów PSL, ale przedstawicieli Platformy.
Ale po stronie PO pełna mobilizacja. Posłowie tej partii dostają SMS-y, informujące o konieczności pełnej mobilizacji. Co prawda Eugeniusz Kłopotek grzmi w mediach, że podczas glosowania zachowa się tak, by mógł sobie spojrzeć rano w lustro, ale jego szef Stanisław Żelichowski studzi te „moralne rozdrapy” klubowego kolegi.
—Kłopotek to oddzielny temat, ale koalicja jest koalicją i musi bronić swojego ministra — deklaruje w rozmowie ze mną Żelichowski. Bo Żelichowski pamięta doskonale, jak się kończyły PSL —owskie wolty w koalicjach z SLD. A kończyły się dla ludowców źle.
Eugeniusz Kłopotek, może oczywiście mieć kłopot, jak się zachować, po tym co publicznie mówił na temat Klicha. Cóż, może go dopaść drobna dolegliwość żołądkowa. Która uniemożliwi mu udział w tym głosowaniu.
Problem pojawiłby się, gdyby kłopoty żołądkowe a la minister Dyka (przy odwoływaniu rządu Hanny Suchockiej) miała część posłów PSL. Wydaje się to jednak bardzo, bardzo mało prawdopodobne. Bo przy napiętej sytuacji w PO oznaczałoby to koniec koalicji.
Premier Tusk mógłby wtedy działając w warunkach rządu mniejszościowego zrobić tzw. nowe otwarcie. I wymienić część gabinetu.
Wiele jednak wskazuje na to, że Tusk i tak zrobi nowe otwarcie. Bądź jak to mówią niektórzy, zastosuje ucieczkę do przodu. Ale w warunkach rządu PO-PSL.
Żeby zająć lepszą pozycję startową na jesienne wybory wymieni część swojego. Miałby to się stać tuż przed ogłoszeniem raportu Jerzego Millera. Klich wówczas zostanie odwołany, ale w „pakiecie” z innymi, nie na żądanie PiS.
Z kim? A to taki mały rebusik na zakończenie.







