<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Karol Stopa</title>
	<atom:link href="http://blog.rp.pl/stopa/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.rp.pl/stopa</link>
	<description>Rotacja wsteczna</description>
	<lastBuildDate>Tue, 14 Jun 2011 22:47:19 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1</generator>
		<item>
		<title>Najważniejsze to być</title>
		<link>http://blog.rp.pl/stopa/2011/06/15/najwazniejsze-to-byc/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/stopa/2011/06/15/najwazniejsze-to-byc/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 14 Jun 2011 22:47:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Karol Stopa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/stopa/?p=183</guid>
		<description><![CDATA[Na ekranie telewizora korty Rolanda Garrosa wyglądają okazale i nowocześnie. Ten sam obiekt od środka, z perspektywy biura prasowego czy kabin komentatorskich, razi ciasnotą i bałaganem. Kilka lat temu dziennikarskie zaplecze wydawało mi się w sam raz. Dziś straciło przepustowość niczym paryskie ulice w godzinach szczytu. Podjęta w lutym decyzja o rozbudowie całości i modernizacji [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na ekranie telewizora korty Rolanda Garrosa  wyglądają okazale i nowocześnie. Ten sam obiekt od środka, z perspektywy biura prasowego czy kabin komentatorskich, razi  ciasnotą i bałaganem. Kilka lat temu dziennikarskie zaplecze wydawało mi się w sam raz. Dziś straciło przepustowość niczym paryskie ulice w godzinach szczytu. Podjęta w lutym decyzja o rozbudowie całości i modernizacji głównego stadionu była rzutem na taśmę. Po kilku dniach spędzonych w plątaninie kabli, bez skrawka wolnego miejsca na pulpicie, z monitorami, na których nic nie widać, bo słońce wali po oczach, z dźwiękiem niepasującym do piłki odbijanej na korcie mogę jedynie gorąco przyklasnąć planom gospodarzy.</p>
<p>Znajomy z kortu przybiegł zapytać o wrażenia z tenisowego Paryża. Miał ogień w oczach, był myślami przy decydujących meczach turnieju. Mnie akurat tuż po powrocie tkwiła w głowie nie tyle walka Rafaela Nadala z Rogerem Federerem czy Na Li z Francescą Schiavone, ile ta zakulisowa szarpanina z krnąbrną telewizyjną techniką.</p>
<p>Po kilku dniach spotkaliśmy się na innej rozmowie i doszliśmy wspólnie do innych wniosków.</p>
<p>Nie ma znaczenia, czy na stadionie siedzisz mniej czy bardziej wygodnie, najważniejsze, żebyś tam bywał. Jeśli to możliwe, w miarę regularnie albo przynajmniej od czasu do czasu. Staliśmy się dziś my, kibice tenisa, przede wszystkim zatwardziałymi telewidzami. Seryjnie oglądamy turniejowe pojedynki pokazywane na szklanym ekranie i jest to z jednej strony ogromna wygoda i nasz atut, z drugiej jednak gigantyczne zubożenie wrażeń.</p>
<p>Niesamowity mecz półfinałowy Novaka Djokovicia z Rogerem Federerem uświadomił mi, jak ważne jest odświeżanie naocznych tenisowych przeżyć. Kamera telewizyjna to genialny wynalazek, ale marnie oddaje czasoprzestrzeń, czyli to, co akurat dla tenisa najistotniejsze. Patrząc bez przerwy na ekran, gubimy proporcje i podstawowe wymiary, źle oceniamy siłę i szybkość, wskazanie, gdzie wylądowała piłka, to duży dla nas problem. Spojrzenie na akcję bezpośrednio z trybun, wykorzystanie trzeciego wymiaru sprawia, że takie kłopoty znikają, a wrażenia są bardziej pogłębione.</p>
<p>Wyjazd na Wielki Szlem to u nas wciąż poważne, kosztowne przedsięwzięcie. Ze znajomym umówiliśmy się więc na wypad w lipcu do Sopotu, na challengera ATP. Impreza mniejsza, ale skala wrażeń przecież bardzo podobna.</p>
<a rel="nofollow"   href="http://www.printfriendly.com/print/new?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fstopa%2F2011%2F06%2F15%2Fnajwazniejsze-to-byc%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/stopa/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/printfriendly.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Print" alt="Print" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.facebook.com/share.php?u=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fstopa%2F2011%2F06%2F15%2Fnajwazniejsze-to-byc%2F&amp;t=Najwa%C5%BCniejsze%20to%20by%C4%87" ><img src="http://blog.rp.pl/stopa/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/facebook.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Facebook" alt="Facebook" /></a><a rel="nofollow"   href="http://twitter.com/home?status=Najwa%C5%BCniejsze%20to%20by%C4%87%20-%20http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fstopa%2F2011%2F06%2F15%2Fnajwazniejsze-to-byc%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/stopa/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/twitter.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Twitter" alt="Twitter" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fstopa%2F2011%2F06%2F15%2Fnajwazniejsze-to-byc%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/stopa/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/wykop.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Wykop" alt="Wykop" /></a><br/><br/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/stopa/2011/06/15/najwazniejsze-to-byc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kłopotliwe nokturny</title>
		<link>http://blog.rp.pl/stopa/2011/05/17/klopotliwe-nokturny/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/stopa/2011/05/17/klopotliwe-nokturny/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 17 May 2011 18:29:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Karol Stopa]]></category>
		<category><![CDATA[Rotacja wsteczna]]></category>
		<category><![CDATA[Alex Corretja]]></category>
		<category><![CDATA[ATP]]></category>
		<category><![CDATA[felieton]]></category>
		<category><![CDATA[nokturny]]></category>
		<category><![CDATA[Olivier Patience]]></category>
		<category><![CDATA[rotacja wsteczna]]></category>
		<category><![CDATA[tenis]]></category>
		<category><![CDATA[WTA]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/stopa/?p=185</guid>
		<description><![CDATA[Pomysł podpatrzono u golfistów i wprowadzono na imprezie, która w roku 1881 dała początek dzisiejszemu US Open. Mecze w Newport na Rhode Island grywano z reguły wcześnie rano. Przed południem następowała przerwa, bo wszyscy szli na plażę. Na korty wracali pod wieczór, by przy świetle elektrycznym odbijać do północy. Pomysł przejęły europejskie kurorty organizujące zawody [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Pomysł podpatrzono u golfistów i wprowadzono na  imprezie, która w roku 1881 dała początek dzisiejszemu US Open. Mecze w  Newport na Rhode Island grywano z reguły wcześnie rano.</p>
<p style="text-align: justify;">Przed południem następowała przerwa, bo wszyscy szli na  plażę. Na korty wracali pod wieczór, by przy świetle elektrycznym  odbijać do północy.</p>
<p style="text-align: justify;">Pomysł przejęły europejskie kurorty organizujące zawody tenisowe dla  uatrakcyjnienia czasu gościom. Nokturny z rakietą miały wspaniały  klimat, polubili je i zawodnicy, bo wieczorem gra się przyjemniej niż za  dnia w upale.</p>
<p style="text-align: justify;">Dziś sesje wieczorne w turniejach WTA i ATP stanowią ich główną atrakcję.</p>
<p style="text-align: justify;">Ale nie należy przesadzać. Siedem lat temu jedną z gwiazd challengera  Pekao Szczecin Open miał być Alex Corretja. Pierwszy mecz Hiszpana  amerykański supervisor wcisnął na koniec grafiku, w zazwyczaj bardzo w  tej imprezie atrakcyjny wieczór. Ale akurat tego wrześniowego dnia nad  polskim morzem padało i było przeraźliwie zimno. Kiedy rozeźlony  finalista Roland Garros i Francuz Olivier Patience wychodzili po  godzinie 23 na śliski kort centralny, na trybunach szczękało zębami 50  osób. Kiedy o 1 w nocy grali tie-break trzeciego seta, obecnych dało się  policzyć na palcach jednej ręki. Po przegraniu ostatniej piłki zabrakło  odważnego, który by podszedł do Corretja. Alex wypadł z szatni,  trzasnął drzwiami i nikt go więcej w naszym kraju nie oglądał.</p>
<p style="text-align: justify;">Przypomniałem sobie incydent ze Szczecina podczas ostatnich wspólnych  imprez ATP i WTA. Zarówno w Madrycie, jak i w Rzymie często miało  miejsce absurdalne spiętrzenie gier na arenie głównej. Ostatnie mecze  kończyły się grubo po północy, co zawsze oznaczało puste trybuny,  zaskakujące porażki dobrych tenisistów nieprzyzwyczajonych do gry o tak  kuriozalnej porze, irytację personelu, kibiców oraz mediów.</p>
<p style="text-align: justify;">Od osób pracujących przy zawodowych imprezach sportowych wymagana  jest znajomość regulaminów, ale też wyobraźnia. Wybór gier, które  powinny odbyć się na arenie głównej, nie jest łatwy. Chcąc zadowolić  organizatorów, sponsorów, firmy menedżerskie i samych grających, trzeba  czasem łamać sobie głowę. Wiadomo też, że jak się chce dogodzić  wszystkim, wychodzi zakalec. Nastrojowy nokturn zmienia się w  antypropagandę tenisa, a mecze bez widzów są również bez sensu.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>Autor jest komentatorem Eurosportu</em></p>
<a rel="nofollow"   href="http://www.printfriendly.com/print/new?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fstopa%2F2011%2F05%2F17%2Fklopotliwe-nokturny%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/stopa/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/printfriendly.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Print" alt="Print" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.facebook.com/share.php?u=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fstopa%2F2011%2F05%2F17%2Fklopotliwe-nokturny%2F&amp;t=K%C5%82opotliwe%20nokturny" ><img src="http://blog.rp.pl/stopa/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/facebook.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Facebook" alt="Facebook" /></a><a rel="nofollow"   href="http://twitter.com/home?status=K%C5%82opotliwe%20nokturny%20-%20http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fstopa%2F2011%2F05%2F17%2Fklopotliwe-nokturny%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/stopa/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/twitter.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Twitter" alt="Twitter" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fstopa%2F2011%2F05%2F17%2Fklopotliwe-nokturny%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/stopa/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/wykop.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Wykop" alt="Wykop" /></a><br/><br/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/stopa/2011/05/17/klopotliwe-nokturny/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wyjść poza nudę</title>
		<link>http://blog.rp.pl/stopa/2011/05/11/wyjsc-poza-nude/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/stopa/2011/05/11/wyjsc-poza-nude/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 11 May 2011 20:16:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Karol Stopa]]></category>
		<category><![CDATA[Azarenka]]></category>
		<category><![CDATA[felieton]]></category>
		<category><![CDATA[Georges]]></category>
		<category><![CDATA[kvitova]]></category>
		<category><![CDATA[rotacja wsteczna]]></category>
		<category><![CDATA[stopa]]></category>
		<category><![CDATA[tenis]]></category>
		<category><![CDATA[Woźniacka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/stopa/?p=180</guid>
		<description><![CDATA[W kobiecym tenisie jakby na przekór ostatnim smutkom pojawiły się dwie postacie dające powód do umiarkowanego optymizmu. Julię Goerges, która zwyciężyła w Stuttgarcie, i Petrę Kvitovą, triumfatorkę z Madrytu, łączy kilka cech wspólnych. W ścisłej czołówce WTA są to zdecydowanie nowe twarze. Co istotne, obie zawodniczki dążą do sukcesu, starając się piłki wygrywać, a nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">W kobiecym tenisie jakby na przekór ostatnim smutkom pojawiły się dwie postacie dające powód do umiarkowanego optymizmu.</p>
<p style="text-align: justify;">Julię Goerges, która zwyciężyła w Stuttgarcie, i Petrę Kvitovą, triumfatorkę z Madrytu, łączy kilka cech wspólnych. W ścisłej czołówce WTA są to zdecydowanie nowe twarze. Co istotne, obie zawodniczki dążą do sukcesu, starając się piłki wygrywać, a nie tylko czekać na błędy rywalki. Styl gry Niemki i Czeszki różni się dość wyraźnie. Obie mają inne sylwetki oraz przygotowanie fizyczne, demonstrują też odmienny sposób biegania. Wspólna jest natomiast chęć atakowania i znakomity  serwis oraz forhend. Wspólna jest też odwaga, by tak często, jak to możliwe, wychodzić poza obowiązujący schemat.</p>
<p style="text-align: justify;">Ogromną zaletą turniejów takich jak Madryt czy Rzym jest szansa porównania występujących po sobie kobiet i mężczyzn. Kiedy patrzyłem na kończący imprezę w Madrycie niesamowity serbsko-hiszpański finał, mecz w klimacie wojny totalnej z udziałem dwójki, za którą nie przepadam, zdumiało mnie własne emocjonalne zaangażowanie w to starcie tenisowych robotów. Przyczyna była dość prosta. W walce Nadala z Djokovicem było tyle pomysłów na przechytrzenie przeciwnika, taka determinacja w wychodzeniu poza standardy, że trudno było się nie zachwycać widowiskiem, jakie zaproponowali.</p>
<p style="text-align: justify;">To co dziś zniechęca do tenisa pań, to właśnie totalny brak tego ryzyka. Gwiazdy WTA zapomniały lub nie znają sprytnych, kontrowersyjnych nieraz akcji taktyczno-technicznych i stawiają na banał oraz wciąż te same, bezpieczne powtórzenia.</p>
<p style="text-align: justify;">W meczach Goerges z Woźniacką i Kvitovej z Azarenką najczęściej oglądanym obrazkiem było totalne zdumienie malujące się na twarzach Dunki i Białorusinki. Obie ani w ząb nie były w stanie pojąć, że ktoś w chwili zagrożenia może uderzyć nie tylko ostro, ale i inaczej, niż to robią koleżanki. To wychodzenie poza nudę  spodobało mi się najbardziej. Jeśli tylko Julia i Petra wyeliminują swe liczne na razie błędy, a na dodatek znajdą naśladowczynie, mecze WTA znów mogą być rozgrywane przy pełnych trybunach.</p>
<a rel="nofollow"   href="http://www.printfriendly.com/print/new?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fstopa%2F2011%2F05%2F11%2Fwyjsc-poza-nude%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/stopa/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/printfriendly.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Print" alt="Print" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.facebook.com/share.php?u=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fstopa%2F2011%2F05%2F11%2Fwyjsc-poza-nude%2F&amp;t=Wyj%C5%9B%C4%87%20poza%20nud%C4%99" ><img src="http://blog.rp.pl/stopa/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/facebook.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Facebook" alt="Facebook" /></a><a rel="nofollow"   href="http://twitter.com/home?status=Wyj%C5%9B%C4%87%20poza%20nud%C4%99%20-%20http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fstopa%2F2011%2F05%2F11%2Fwyjsc-poza-nude%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/stopa/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/twitter.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Twitter" alt="Twitter" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fstopa%2F2011%2F05%2F11%2Fwyjsc-poza-nude%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/stopa/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/wykop.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Wykop" alt="Wykop" /></a><br/><br/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/stopa/2011/05/11/wyjsc-poza-nude/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Grzech czy nie grzech</title>
		<link>http://blog.rp.pl/stopa/2011/05/04/grzech-czy-nie-grzech/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/stopa/2011/05/04/grzech-czy-nie-grzech/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 May 2011 22:55:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Karol Stopa]]></category>
		<category><![CDATA[Sport]]></category>
		<category><![CDATA[Arantxa Sanchez-Vicatio]]></category>
		<category><![CDATA[El Pais]]></category>
		<category><![CDATA[tenis]]></category>
		<category><![CDATA[WTA]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/stopa/?p=174</guid>
		<description><![CDATA[W wywiadzie dla „El Pais&#8221; atak na rozgrywki WTA przypuściła Arantxa Sanchez-Vicario. Była liderka światowego rankingu, triumfatorka czterech turniejów wielkiego szlema, a obecnie dyrektorka ważnej imprezy w Barcelonie, nie kryje fascynacji tenisem lat 90. i krytykuje stan obecny: „Można zostać nr. 1, nie będąc wielką mistrzynią. Na kortach jest za dużo siły, za mało urozmaicenia. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W wywiadzie dla „El Pais&#8221; atak na rozgrywki WTA przypuściła Arantxa Sanchez-Vicario. Była liderka światowego rankingu, triumfatorka czterech turniejów wielkiego szlema, a obecnie dyrektorka ważnej imprezy w Barcelonie, nie kryje fascynacji tenisem lat 90. i krytykuje stan obecny: „Można zostać nr. 1, nie będąc wielką mistrzynią. Na kortach jest za dużo siły, za mało urozmaicenia. Ludzie wiedzą, kim są siostry Williams, Clijsters czy Henin, ale nie potrafią wymienić nazwiska obecnej liderki. Grałam z trzema generacjami zawodniczek i tenis cały czas ewoluował. Styl moich rywalek był różny, osobowości wyraźniejsze, charaktery ciekawsze. Dziś bez siły  dużo większej niż kiedyś nie ma po co zaczynać&#8221;.</p>
<p>W środowisku zawrzało. Przeciwnicy poglądów Arantxy sięgnęli po argumenty personalne, zarzucono jej też brak taktu, bo skoro tkwi w strukturach WTA, to powinna inaczej mówić o najlepszych.</p>
<p>Przypomniano też, że miała słaby bilans ze słynnymi koleżankami, za to po zamachu na Monicę Seles stała się jedną z głównych, obok Steffi Graf, beneficjentek nowej sytuacji. Przypomniano styl gry Arantxy, raczej nudny – cierpliwe przerzucanie na drugą stronę wysokich piłek. Wypisz, wymaluj – dzisiejsza, tak krytykowana liderka Karolina Woźniacka, tylko że znacznie wolniej.</p>
<p>Ci, którzy się z opiniami Sanchez-Vicario zgadzają, podkreślają, że nie da się już przymykać oczu na coraz gorsze wskaźniki telewizyjnej oglądalności kobiecego tenisa, trudno wciąż nie zauważać zmian na trybunach w trakcie koedukacyjnych imprez – puste na meczach pań stadiony pęcznieją, gdy grają mężczyźni.</p>
<p>Oczywiście, gracze sprzed lat gloryfikują postacie ze swojej epoki. To normalne, ale stąd tylko krok do niesprawiedliwej oceny tego, co dziś. Czy Arantxa popełniła ten grzech? I tak, i nie. Gwiazdy dwóch poprzednich dekad, jeśli chodzi o siłę i szybkość, nie miałyby szans z dzisiejszą czołówką, ale z drugiej strony nie wolno przekreślić umiejętności technicznych i taktycznych starszej generacji.</p>
<p>Jedno natomiast jest pewne: coraz wyższe obroty zabijają finezję, tenis brzydnie i buntując się przeciw takim tendencjom, Arantxa Sanchez ma rację</p>
<a rel="nofollow"   href="http://www.printfriendly.com/print/new?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fstopa%2F2011%2F05%2F04%2Fgrzech-czy-nie-grzech%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/stopa/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/printfriendly.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Print" alt="Print" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.facebook.com/share.php?u=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fstopa%2F2011%2F05%2F04%2Fgrzech-czy-nie-grzech%2F&amp;t=Grzech%20czy%20nie%20grzech" ><img src="http://blog.rp.pl/stopa/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/facebook.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Facebook" alt="Facebook" /></a><a rel="nofollow"   href="http://twitter.com/home?status=Grzech%20czy%20nie%20grzech%20-%20http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fstopa%2F2011%2F05%2F04%2Fgrzech-czy-nie-grzech%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/stopa/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/twitter.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Twitter" alt="Twitter" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fstopa%2F2011%2F05%2F04%2Fgrzech-czy-nie-grzech%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/stopa/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/wykop.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Wykop" alt="Wykop" /></a><br/><br/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/stopa/2011/05/04/grzech-czy-nie-grzech/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Szach-mat</title>
		<link>http://blog.rp.pl/stopa/2011/04/27/szach-mat/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/stopa/2011/04/27/szach-mat/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 26 Apr 2011 22:55:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Karol Stopa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/stopa/?p=177</guid>
		<description><![CDATA[Drugi raz w ciągu trzech tygodni Agnieszka Radwańska zagrała mecz marzenie z mistrzynią Roland Garros, Włoszką Francescą Schiavone. Oba pojedynki miały podobny scenariusz. Na początku dominowała Agnieszka, Francesca dopiero w trakcie meczu podkręcała tempo i zwiększała zagrożenie. Widać było, że nie jest w najwyższej formie, ale kiedy na korcie walka rozgorzała na całego, Schiavone rzucała [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Drugi raz w ciągu trzech tygodni Agnieszka Radwańska zagrała mecz marzenie z mistrzynią Roland Garros, Włoszką Francescą Schiavone.</strong></p>
<p>Oba pojedynki miały podobny scenariusz. Na początku dominowała Agnieszka, Francesca dopiero w trakcie meczu podkręcała tempo i zwiększała zagrożenie. Widać było, że nie jest w najwyższej formie, ale kiedy na korcie walka rozgorzała na całego, Schiavone rzucała na szalę wszystkie argumenty. To co najważniejsze – u Radwańskiej zresztą też – ma związek z jej filozofią tenisa. Rywalkę po drugiej stronie siatki trzeba wymanewrować, przechytrzyć taktycznie, zmusić do popełnienia błędu, a nie wbić w podłoże za pomocą łomu.</p>
<p>Tenis rozumiany był kiedyś jako partia szachów. Aby nastąpił mat, zawodnik musiał najpierw mądrze zaplanować i skutecznie wykonać kilka efektownych posunięć. Ostatnia dekada przyniosła zburzenie tego wizerunku. Nastąpiło drastyczne skrócenie drogi po punkty, jedna po drugiej pojawiały się zawodniczki zafascynowane siłą i szybkością. Niestety, wszystkie z tą samą wadą – brakiem precyzji uderzeń. Gra Radwańskiej i Schiavone to akurat zaprzeczenie bezmyślnej łomotaniny. Nie ma kosmicznych prędkości serwisu, a wymiany wyglądają na bardzo wolne. Oglądamy za to wszystkie możliwe techniki odbicia piłki, widzimy, jak należy wykorzystać każdy metr kwadratowy kortu, dowiadujemy się, że atak może się przeplatać z obroną, a okolice siatki są równie ważne przy zdobywaniu punktu jak linia końcowa.</p>
<p>Prawdziwi eksperci, szczególnie dawni mistrzowie, są taką grą Agnieszki Radwańskiej zachwyceni. Doceniają ją też młodsze koleżanki po fachu. „Uwielbiam patrzeć, jak wykorzystuje geometrię kortu i jak mądrze posyła piłkę&#8221; – napisała na Twitterze WTA  turecka zawodniczka Ipek Senoglu.</p>
<p>Relacje ze Stuttgartu dostarczyły wielu pretekstów, by  znów zachwycać się grą pań. Wielu moich znajomych w grze Agnieszki wreszcie dostrzegło ogromną poprawę, a na takie mecze jak półfinał Julii Goerges z Samanthą Stosur można patrzeć godzinami. Mnie też niemiecka impreza przywróciła wiarę w tenis spod znaku WTA.</p>
<p><em>Autor jest komentatorem Eurosportu</em></p>
<a rel="nofollow"   href="http://www.printfriendly.com/print/new?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fstopa%2F2011%2F04%2F27%2Fszach-mat%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/stopa/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/printfriendly.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Print" alt="Print" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.facebook.com/share.php?u=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fstopa%2F2011%2F04%2F27%2Fszach-mat%2F&amp;t=Szach-mat" ><img src="http://blog.rp.pl/stopa/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/facebook.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Facebook" alt="Facebook" /></a><a rel="nofollow"   href="http://twitter.com/home?status=Szach-mat%20-%20http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fstopa%2F2011%2F04%2F27%2Fszach-mat%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/stopa/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/twitter.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Twitter" alt="Twitter" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fstopa%2F2011%2F04%2F27%2Fszach-mat%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/stopa/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/wykop.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Wykop" alt="Wykop" /></a><br/><br/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/stopa/2011/04/27/szach-mat/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Na ceglanym lodzie</title>
		<link>http://blog.rp.pl/stopa/2011/04/20/na-ceglanym-lodzie/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/stopa/2011/04/20/na-ceglanym-lodzie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 20 Apr 2011 19:42:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Karol Stopa]]></category>
		<category><![CDATA[Rotacja wsteczna]]></category>
		<category><![CDATA[Sport]]></category>
		<category><![CDATA[tenis]]></category>
		<category><![CDATA[tenis ziemny]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/stopa/?p=175</guid>
		<description><![CDATA[Kanadyjczyk Milos Raonic to największe ostatnio objawienie męskiego tenisa. Od dawna nie było zawodnika z taką smykałką do gry ofensywnej. Na kortach twardych 20-latek awansował w tym sezonie dwa razy do finałów, wygrał w San Jose pierwszy turniej, poprawił ranking o ponad 100 lokat Ponieważ mierzy prawie 2 metry, ma piorunujący serwis i znakomite czucie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kanadyjczyk Milos Raonic to największe ostatnio  objawienie męskiego tenisa. Od dawna nie było zawodnika z taką smykałką  do gry ofensywnej. Na kortach twardych 20-latek awansował w tym sezonie  dwa razy do finałów, wygrał w San Jose pierwszy turniej, poprawił  ranking o ponad 100 lokat</p>
<p>Ponieważ mierzy prawie 2 metry, ma piorunujący serwis i  znakomite czucie piłki, szczególnie przy woleju, wszyscy się nim  zachwycają. Zgrzytem był tylko jego mecz z Davidem Ferrerem o  ćwierćfinał w Monte Carlo. Hiszpan ma opinię nudziarza, lecz po ceglanej  mączce ślizga się niczym mistrz lodowej tafli. Natomiast młodemu  Kanadyjczykowi co chwila plątały się nogi i nie potrafił dokończyć nawet  dobrze pomyślanych akcji.</p>
<p>Andy Murray od Melbourne aż do Monte Carlo nie wygrał nawet seta.  Szkot kortów ziemnych zbytnio nie lubi, a tu nagle, mimo kłopotów z  łokciem, zagrał na cegle turniej życia. W półfinale z Rafaelem Nadalem  zobaczyliśmy spektakl na miarę ich batalii w londyńskiej paradzie  mistrzów na koniec sezonu 2010. W drugim secie Brytyjczyk przypomniał,  że wciąż jest postacią z pierwszej czwórki ATP. Ale w secie trzecim na  korcie liczył się już tylko jeden tenisista.</p>
<p>Nadal wygrał turniej, choć nie prezentował najwyższej formy.  Statystycy ATP podają, że na cegle ma najwyższy współczynnik zwycięstw –  0,927. Gracz z takim wskaźnikiem po prostu prawie każdy swój mecz  wygrywa. Od początku kariery 24-latek z Majorki doznał na ziemi zaledwie  16 porażek. To najmniej ze wszystkich historycznych postaci, mniej niż  Szwed Bjoern Borg, Argentyńczyk Guillermo Vilas czy Austriak Thomas  Muster. Inna sprawa, że wspomniane gwiazdy mają na koncie dwa, trzy razy  więcej gier rozstrzygniętych na swą korzyść. Ich kariery z reguły  trwały długo, kalendarz startów wyglądał kiedyś inaczej, bo turniejów na  kortach ziemnych organizowano więcej.</p>
<p>W Monte Carlo zabrakło najskuteczniejszego w sezonie 2011 Serba  Novaka Djokovicia, a Szwajcar Roger Federer przegrał już w ćwierćfinale.  Niezależnie od tych dodatkowych okoliczności pierwszy ważny sprawdzian  na ubitej ziemi potwierdził stary układ sił. Gdy trzeba się ślizgać po  nie przez wszystkich lubianym podłożu, okazuje się, że młodzi mają spore  braki, a znani i sławni ustępują pola specjalistom.</p>
<p>Na pięć tygodni przed turniejem Roland Garros natrętnie pcha się do  głowy tenisowa wersja znanego powiedzonka o niemieckich piłkarzach w  finałach mistrzostw świata. W Paryżu stanie na starcie 128 chętnych,  rządzić pewnie będą Hiszpanie, a po tytuł sięgnie Rafa Nadal. To  scenariusz więcej niż prawdopodobny.</p>
<p><em>Autor jest komentatorem Eurosportu</em></p>
<a rel="nofollow"   href="http://www.printfriendly.com/print/new?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fstopa%2F2011%2F04%2F20%2Fna-ceglanym-lodzie%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/stopa/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/printfriendly.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Print" alt="Print" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.facebook.com/share.php?u=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fstopa%2F2011%2F04%2F20%2Fna-ceglanym-lodzie%2F&amp;t=Na%20ceglanym%20lodzie" ><img src="http://blog.rp.pl/stopa/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/facebook.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Facebook" alt="Facebook" /></a><a rel="nofollow"   href="http://twitter.com/home?status=Na%20ceglanym%20lodzie%20-%20http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fstopa%2F2011%2F04%2F20%2Fna-ceglanym-lodzie%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/stopa/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/twitter.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Twitter" alt="Twitter" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fstopa%2F2011%2F04%2F20%2Fna-ceglanym-lodzie%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/stopa/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/wykop.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Wykop" alt="Wykop" /></a><br/><br/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/stopa/2011/04/20/na-ceglanym-lodzie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nie bawić się pilotem</title>
		<link>http://blog.rp.pl/stopa/2011/04/11/nie-bawic-sie-pilotem/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/stopa/2011/04/11/nie-bawic-sie-pilotem/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 11 Apr 2011 19:40:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Karol Stopa]]></category>
		<category><![CDATA[Rotacja wsteczna]]></category>
		<category><![CDATA[Jelena Janković]]></category>
		<category><![CDATA[Karolina Woźniacka]]></category>
		<category><![CDATA[tenis]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/stopa/?p=172</guid>
		<description><![CDATA[Czasami nie warto być bardzo posłusznym, półfinał turnieju w Charleston był tego dowodem. Grały Karolina Woźniacka i Jelena Janković. Miesiąc temu Dunka wygrała bez straty seta. Cztery wcześniejsze pojedynki tej pary zakończyły się jednak jej porażkami. Liderka rankingu na początku w Charleston nie imponowała formą. Można było odnieść wrażenie, że kryzys, o którym wspominał jej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Czasami nie warto być bardzo posłusznym, półfinał turnieju w Charleston był tego dowodem.</p>
<p style="text-align: justify;">Grały Karolina Woźniacka i Jelena Janković. Miesiąc temu Dunka wygrała bez straty seta. Cztery wcześniejsze pojedynki tej pary zakończyły się jednak jej porażkami. Liderka rankingu na początku w Charleston nie imponowała formą. Można było odnieść wrażenie, że kryzys, o którym wspominał jej tata coach, jeszcze nie minął. Z kolei Serbka, nr 1 tenisa pań przed trzema laty, tryskała energią i humorem. Podkreślała, że wyleczyła kontuzje, a Andrei Pavel, jej nowy trener, uczy ją większej agresji, ataków przy siatce, podcinania bekhendu i różnicowania długości zagrań.</p>
<p style="text-align: justify;">Już po kilkunastu minutach meczu można się było przekonać, jak posłuszną osobą jest Serbka. Na ciemnozielonym korcie ziemnym próbowała wcielać w życie taktyczne pomysły opiekuna. Niestety, wykonanie wyglądało tak kiepsko, że punkty łatwo trafiały do Dunki. Kiedy zirytowana Janković wróciła do swej tradycyjnej gry – biegania i walki na linii końcowej – wróciły też emocje.</p>
<p style="text-align: justify;">Mecz, a potem turniej wygrała Woźniacka, która pokazała raz jeszcze, że witalnością, sprawnością i regularnym przerzucaniem piłki może zamęczyć każdą rywalkę.</p>
<p style="text-align: justify;">Pod koniec roku 2008 identycznie mówiono o Janković. Serbka postanowiła wtedy, że mocniej popracuje nad przygotowaniem atletycznym, a hiszpański trener Ricardo Sanchez pomoże jej zdobyć pierwszy tytuł w wielkim szlemie. Skończyło się serią kontuzji, stratą pozycji liderki i utratą pewności uderzeń. Mimo trenerskich roszad i poszukiwań nowego stylu Serbka wciąż nie przypomina siebie sprzed lat.</p>
<p style="text-align: justify;">Opiekunowie Woźniackiej nie kryją, że przebieg kariery Rafaela Nadala każe im wprowadzać korekty do gry Dunki. Chodzi o uniknięcie kontuzji i przedłużenie dominacji. Są to te same pomysły, o jakich mówi Serbka, zachwalając współpracę z nowym trenerem. Ale Karolina z demonstrowaniem posłuszeństwa się nie spieszy, eksperymentuje tylko w meczach mniej ważnych albo gdy ma sporą przewagę.</p>
<p style="text-align: justify;">Tenis to jednak nie jest zabawa telewizyjnym pilotem. Częste zmiany współpracowników, wywracanie co chwila do góry nogami taktyki albo techniki gry raczej oddalają niż przybliżają do sukcesu.</p>
<a rel="nofollow"   href="http://www.printfriendly.com/print/new?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fstopa%2F2011%2F04%2F11%2Fnie-bawic-sie-pilotem%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/stopa/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/printfriendly.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Print" alt="Print" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.facebook.com/share.php?u=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fstopa%2F2011%2F04%2F11%2Fnie-bawic-sie-pilotem%2F&amp;t=Nie%20bawi%C4%87%20si%C4%99%20pilotem%20" ><img src="http://blog.rp.pl/stopa/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/facebook.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Facebook" alt="Facebook" /></a><a rel="nofollow"   href="http://twitter.com/home?status=Nie%20bawi%C4%87%20si%C4%99%20pilotem%20%20-%20http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fstopa%2F2011%2F04%2F11%2Fnie-bawic-sie-pilotem%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/stopa/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/twitter.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Twitter" alt="Twitter" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fstopa%2F2011%2F04%2F11%2Fnie-bawic-sie-pilotem%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/stopa/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/wykop.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Wykop" alt="Wykop" /></a><br/><br/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/stopa/2011/04/11/nie-bawic-sie-pilotem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Panie są zmęczone</title>
		<link>http://blog.rp.pl/stopa/2011/04/04/panie-sa-zmeczone/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/stopa/2011/04/04/panie-sa-zmeczone/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 04 Apr 2011 18:19:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Karol Stopa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/stopa/?p=169</guid>
		<description><![CDATA[Porażkę Karoliny Woźniackiej z Niemką Andreą Petkovic w Miami przyjęto z niedowierzaniem. Wszyscy się przyzwyczaili, że ta 20-latka z żelaza wygrywa z uśmiechem na twarzy. Ale na Florydzie duńskie słoneczko nagle zgasło. &#8222;Ona nie jest robotem. W trzecim secie była już mocno zmęczona i miała problem z realizowaniem planu taktycznego&#8221; – ta wypowiedź ojca i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Porażkę Karoliny Woźniackiej z Niemką Andreą Petkovic w Miami przyjęto z niedowierzaniem. Wszyscy się przyzwyczaili, że ta 20-latka z żelaza wygrywa z  uśmiechem na twarzy. Ale na Florydzie duńskie słoneczko nagle zgasło.  &#8222;Ona nie jest robotem. W trzecim secie była już mocno zmęczona i miała  problem z realizowaniem planu taktycznego&#8221; – ta wypowiedź ojca i trenera  Piotra Woźniackiego zabrzmiała wiarygodnie, a zarazem sensacyjnie, bo o  zmęczeniu mówiły dotąd głównie rywalki jego córki.</p>
<p style="text-align: justify;">Kim Clijsters przed ćwierćfinałem z Wiktorią Azarenką szepnęła na  ucho Bradowi Gilbertowi, że nie wie, jak będzie grać, bo walczy od  pewnego czasu z kontuzją ramienia, nie miała ochoty na podróż do USA z  córką i z mężem, a piekielny mecz z Aną Ivanovic kosztował ją dużo  energii. W trzecim secie Serbka prowadziła 5:1, potem miała pięć  meczboli. Odrobienie straty wydawało się niemożliwe, ale Kim dokonała  cudu.</p>
<p style="text-align: justify;">Zawodniczki wiedzą, że tak wydzielonej adrenaliny ludzki organizm w  kilkanaście godzin nie wyrówna. To dlatego zaraz po meczu ten sam słynny  trener, a dziś telewizyjny komentator, usłyszał od Białorusinki:  &#8222;Myślałam, że ona będzie lekko zmęczona i trochę mi dziś pomoże&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify;">W ciągu trzech miesięcy panie zagrały jeden turniej wielkiego szlema i  dwa z grupy imprez obowiązkowych. Zarówno w Melbourne, jak i w Indian  Wells czy Miami finałowe bohaterki były inne.</p>
<p style="text-align: justify;">Wśród najlepszych poziom na pewno się wyrównał. Widać, że czołówka  gra swoje mecze z poświęceniem, tempo wymian plus siła odbić mogą  przyprawić o zawrót głowy. Ale gdy wymagana jest kontrola własnych  poczynań albo większe urozmaicenie akcji, zaczyna się nieszczęście.  Bohaterki kończą mecze skrajnie zmęczone, publiczność zgrzyta zębami i  ma dość widowisk tak jazgotliwych jak ostatni finał Wiktorii Azarenki z  Marią Szarapową.</p>
<p style="text-align: justify;">Znana amerykańska komentatorka Mary Carillo powiedziała w jego  trakcie o Rosjance: &#8222;Ona często na korcie lepiej walczy, niż gra w  tenisa&#8221;. Pasuje jak ulał do wielu innych gwiazd WTA.</p>
<p style="text-align: justify;"><em>Autor jest komentatorem Eurosportu</em></p>
<p>&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;</p>
<p><a href="http://blog.rp.pl/ksiegarefleksyjna/2011/04/03/jak-zapamietales-dzien-10-04-2010/" target="_blank"><span style="color: #3d748f;"><strong> </strong></span><span style="color: #3d748f;"><strong> </strong></span></a><strong><a href="http://blog.rp.pl/ksiegarefleksyjna/2011/04/03/jak-zapamietales-dzien-10-04-2010/" target="_blank"><span style="color: #3d748f;"><strong>Zaproszenie od redakcji rp.pl: Złóż swój wpis w refleksyjnej księdze wspomnień</strong></span></a></strong></p>
<p><a href="http://blog.rp.pl/ksiegarefleksyjna/2011/04/03/jak-zapamietales-dzien-10-04-2010/" target="_blank"><span style="color: #3d748f;">Jak wyglądał Twój dzień 10 kwietnia 2010? Czy pamiętasz swoją  reakcję po ogłoszeniu komunikatów prasowych?<strong> Podziel się z nami swoimi wspomnieniami w rocznicę tragedii smoleńskiej</strong>.  Zjednoczmy się,  celebrując w ten sposób pamięć o zmarłych.</span></a></p>
<a rel="nofollow"   href="http://www.printfriendly.com/print/new?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fstopa%2F2011%2F04%2F04%2Fpanie-sa-zmeczone%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/stopa/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/printfriendly.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Print" alt="Print" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.facebook.com/share.php?u=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fstopa%2F2011%2F04%2F04%2Fpanie-sa-zmeczone%2F&amp;t=Panie%20s%C4%85%20zm%C4%99czone" ><img src="http://blog.rp.pl/stopa/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/facebook.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Facebook" alt="Facebook" /></a><a rel="nofollow"   href="http://twitter.com/home?status=Panie%20s%C4%85%20zm%C4%99czone%20-%20http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fstopa%2F2011%2F04%2F04%2Fpanie-sa-zmeczone%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/stopa/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/twitter.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Twitter" alt="Twitter" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fstopa%2F2011%2F04%2F04%2Fpanie-sa-zmeczone%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/stopa/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/wykop.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Wykop" alt="Wykop" /></a><br/><br/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/stopa/2011/04/04/panie-sa-zmeczone/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Powrót z Himalajów</title>
		<link>http://blog.rp.pl/stopa/2011/03/30/powrot-z-himalajow/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/stopa/2011/03/30/powrot-z-himalajow/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 29 Mar 2011 23:26:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Karol Stopa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/stopa/?p=165</guid>
		<description><![CDATA[Swój ostatni mecz Li Na wygrała pod koniec stycznia w Melbourne z Karoliną Woźniacką. Potem był przegrany z Kim Clijsters finał Australian Open i zaczęły się kłopoty. W  Miami Chinka poniosła piątą z rzędu porażkę. Aż cztery przegrane przytrafiły się jej w trzysetówkach, dwukrotnie nie wykorzystała piłek meczowych. Pierwszy w Wielkim Szlemie finał z udziałem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Swój ostatni mecz Li Na wygrała pod koniec stycznia w Melbourne z Karoliną Woźniacką. Potem był przegrany z Kim Clijsters finał Australian Open i zaczęły się kłopoty. W  Miami Chinka poniosła piątą z rzędu porażkę. Aż cztery przegrane przytrafiły się jej w trzysetówkach, dwukrotnie nie wykorzystała piłek meczowych.</strong></p>
<p>Pierwszy w Wielkim Szlemie finał z udziałem Chinki rozpalił  wyobraźnię ekspertów, którzy  patrzą w skali globalnej. Chiny zbliżają  się do półtora miliarda mieszkańców, relacja państwowej telewizji  trafiła do 330 mln domostw. Jednocześnie odbiór zdarzenia był daleki od  entuzjazmu. Spontaniczne zachowania i zabawne, aczkolwiek dość osobiste,  wypowiedzi tenisistki w jej kraju rodzinnym przyjęto źle. Po powrocie  do domu były krytyka i uszczypliwości. Ot, kubeł zimnej wody wylany na  kobietę, która ma za sobą kilkanaście lat kariery, walkę z ciężkimi  kontuzjami, za rok będzie obchodzić 30. urodziny, a mimo to zdążyła  dokonać wyczynu historycznego..</p>
<p>Szkot Andy Murray przegrał w Miami z kwalifikantem Aleksem  Bogomolovem jr. Dwa tygodnie wcześniej w Indian Wells również na starcie  odprawił go inny Amerykanin Donald Young. Obaj pogromcy to tenisiści  błyszczący dotąd głównie w challengerach.</p>
<p>Od porażki z Novakiem Djokoviciem w tegorocznym finale Australian  Open brytyjski tenisista w trzech meczach nie wygrał choćby seta. Na  korcie sprawia wrażenie kogoś, kto nie wie, po co się tam znalazł.  Powtarza się co do joty sytuacja sprzed roku. Murray po ciężkiej porażce  w finale Melbourne 2010 z Rogerem Federerem odnalazł  formę i  nastrój   dopiero podczas Wimbledonu.</p>
<p>Jeden z amerykańskich analityków porównał kiedyś występ w finale  Wielkiego Szlema do wyczynu himalaisty, który wchodzi powyżej 8 tys.  metrów, czyli tam, gdzie brak tlenu powoduje zagrożenie życia. Ludzie  wracający z takich wypraw bywają dziwni, a wielu ich zachowań nie da się  racjonalnie wytłumaczyć. Na korcie każdy przypadek jest inny, lecz ci  poddawani największym obciążeniom, a zwłaszcza potężnemu stresowi w  finale, często przypominają wysokogórskich wspinaczy. Nie każdy – jak  się okazuje – potrafi błyskawicznie odreagować niepowodzenie.</p>
<a rel="nofollow"   href="http://www.printfriendly.com/print/new?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fstopa%2F2011%2F03%2F30%2Fpowrot-z-himalajow%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/stopa/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/printfriendly.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Print" alt="Print" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.facebook.com/share.php?u=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fstopa%2F2011%2F03%2F30%2Fpowrot-z-himalajow%2F&amp;t=Powr%C3%B3t%20z%20Himalaj%C3%B3w" ><img src="http://blog.rp.pl/stopa/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/facebook.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Facebook" alt="Facebook" /></a><a rel="nofollow"   href="http://twitter.com/home?status=Powr%C3%B3t%20z%20Himalaj%C3%B3w%20-%20http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fstopa%2F2011%2F03%2F30%2Fpowrot-z-himalajow%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/stopa/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/twitter.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Twitter" alt="Twitter" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fstopa%2F2011%2F03%2F30%2Fpowrot-z-himalajow%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/stopa/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/wykop.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Wykop" alt="Wykop" /></a><br/><br/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/stopa/2011/03/30/powrot-z-himalajow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tracimy podwójnie</title>
		<link>http://blog.rp.pl/stopa/2011/03/21/tracimy-podwojnie/</link>
		<comments>http://blog.rp.pl/stopa/2011/03/21/tracimy-podwojnie/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 21 Mar 2011 19:42:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>rp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Karol Stopa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/stopa/?p=163</guid>
		<description><![CDATA[Ćwierćfinały turnieju ATP z udziałem takich graczy, jak: Roger Federer, Rafael Nadal, Novak Djokovic, Andy Murray, Stanislas Wawrinka czy młody Ukrainiec Aleksander Dołgopołow, to nie jest sytuacja zaskakująca. Kiedy się jednak okazuje, że wymienieni walczą o półfinał gry podwójnej, to już trochę co innego. Tegoroczny turniej w Indian Wells trafi do annałów z powodu debla. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Ćwierćfinały turnieju ATP z udziałem takich graczy, jak: Roger Federer, Rafael Nadal, Novak Djokovic, Andy Murray, Stanislas Wawrinka czy młody Ukrainiec Aleksander Dołgopołow, to nie jest sytuacja zaskakująca. Kiedy się jednak okazuje, że wymienieni walczą o półfinał gry  podwójnej, to już trochę co innego. Tegoroczny turniej w Indian Wells  trafi do annałów z powodu debla. Chęć gry w parach zgłosiło aż  dziewięciu singlistów z pierwszej światowej dziesiątki. Po dwóch rundach  wyeliminowane zostały wszystkie deble rozstawione, np. słynni  amerykańscy bliźniacy Bob i Mike Bryanowie, nasz eksportowy duet Mariusz  Fyrstenberg – Marcin Matkowski i Łukasz Kubot z austriackim partnerem.</p>
<p style="text-align: justify;">W  minionej dekadzie tylko raz się zdarzyło, podczas igrzysk olimpijskich w  Pekinie (2008), że specjaliści od singla nagle zapałali taką miłością  do gry podwójnej. Po złoty medal olimpijski sięgnęli wówczas dwaj  Szwajcarzy, akurat ci sami, którzy teraz w Indian Wells dotarli do  finału (Federer i Wawrinka).</p>
<p style="text-align: justify;">Z obserwacji i statystyk wynika, że  gwiazdorzy tenisa na występy deblowe decydują się zazwyczaj w imprezach  otwierających kalendarzowe minicykle. Poza Indian Wells jest to np.  Monte Carlo w kwietniu, mistrzostwa Kanady w sierpniu, ale także  powtarzany przez Nadala start w Katarze na rozpoczęcie sezonu.  Jednocześnie w wielkim szlemie Andy Roddick nie zagrał debla od lat  dziesięciu, Federer od siedmiu, a Nadal od sześciu. Może spać spokojnie  Rosjanin Jewgienij Kafelnikow, który w roku 1996 wygrał Roland Garros w  grze pojedynczej i podwójnej, jego wyczynu nikt szybko nie powtórzy.</p>
<p style="text-align: justify;">Znakomity  deblista Serb Nenad Zimonjić, poproszony o ocenę deblowych umiejętności  Federera i Nadala, obu widzi w światowej czołówce. &#8222;Szwajcar gra  tradycyjnie, skutecznie atakuje przy siatce po obu serwisach. Hiszpan  miesza style, ale dzięki swoim niewiarygodnie trudnym odbiciom z głębi  kortu oraz ogromnej szybkości radzi sobie w każdej sytuacji. Nauczył się  prawidłowych reakcji pod siatką, gdy serwuje partner. On i Marc Lopez  mogą pokonać każdą parę&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify;">Starzy Australijczycy z Royem Emersonem,  także późniejsi mistrzowie, z Amerykaninem Johnem McEnroe na czele, nie  wyobrażali sobie turnieju, w którym można by opuścić debla. Gdy wzrósł  poziom, a przygotowanie fizyczne przynajmniej 200 graczy wyklucza  możliwość łatwego wygrywania rund wstępnych, gwiazdy zaczęły racjonalnie  gospodarować siłami. Największym na grę podwójną szkoda energii. O tym,  ile w związku z tym tracimy, można się było przekonać w Indian Wells.</p>
<a rel="nofollow"   href="http://www.printfriendly.com/print/new?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fstopa%2F2011%2F03%2F21%2Ftracimy-podwojnie%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/stopa/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/printfriendly.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Print" alt="Print" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.facebook.com/share.php?u=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fstopa%2F2011%2F03%2F21%2Ftracimy-podwojnie%2F&amp;t=Tracimy%20podw%C3%B3jnie" ><img src="http://blog.rp.pl/stopa/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/facebook.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Facebook" alt="Facebook" /></a><a rel="nofollow"   href="http://twitter.com/home?status=Tracimy%20podw%C3%B3jnie%20-%20http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fstopa%2F2011%2F03%2F21%2Ftracimy-podwojnie%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/stopa/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/twitter.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Twitter" alt="Twitter" /></a><a rel="nofollow"   href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http%3A%2F%2Fblog.rp.pl%2Fstopa%2F2011%2F03%2F21%2Ftracimy-podwojnie%2F" ><img src="http://blog.rp.pl/stopa/wp-content/plugins/sociable-30/images/default/16/wykop.png" class="sociable-img sociable-hovers" title="Wykop" alt="Wykop" /></a><br/><br/>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.rp.pl/stopa/2011/03/21/tracimy-podwojnie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

