W wywiadzie dla „Wprost” Aleksander Kwaśniewski zdecydowanie zdystansował się od całej w zasadzie strategii rządu w sprawie smoleńskiej, i jest to moim zdaniem bardzo ważny sygnał.
Były prezydent poparł (zgłoszony przez prof.Michała Kleibera) pomysł zaproszenia do Polski niezależnych międzynarodowych ekspertów, którzy mieliby jeszcze raz zbadać katastrofę. Bez tego bowiem – zdaniem byłego prezydenta – części „zdezorientowanych ludzi” nie uda się przekonać, że był to wypadek.
- Niech tylko przedstawią swoje wnioski, opinie w formule publicznych przesłuchań – powiedział i skrytykował obecnych rządzących za zbytnią dozę niejawności działań śledczych ws. Smoleńska, co sprzyjało jego zdaniem brakowi zaufania i teoriom spiskowym. – I dlatego teraz trzeba skonfrontować, koniecznie w publicznych przesłuchaniach, tych nowych ekspertów z ekspertami Macierewicza, z ekspertami Millera itd. – powiedział.
I skrytykował Tuska za to, że nie zdołał sprowadzić do Polski wraku: – Nie da się nikomu wytłumaczyć, że w dwa lata po katastrofie Rosjanie prowadzą jakieś badania, bo oni to już dawno zamknęli. Czyli mamy tu do czynienia z aktem politycznym.
Krytykę Kwaśniewskiego trzeba odnotować. Bo choć były prezydent jest politykiem z jednej strony autentycznie państwowym (czego dowodzi choćby stanowisko, jakie zajmował i zajmuje w sprawie ukraińskiej – niegdyś wsparł Pomarańczową Rewolucję, a w cytowanym wywiadzie zdecydowanie krytykuje część polityków Zachodu za dążenie do poddania Kijowa Moskwie), to zarazem nie reprezentuje środowiska szczególnie wrażliwego na sprawę smoleńską. A jego relacje z braćmi Kaczyńskimi były raczej konfrontacyjne; w oczach PiS-owców bywał wręcz wcieleniem „układu”.
Jeśli więc teraz tak zdecydowanie ktoś o takim backgroundzie krytykuje rząd w kwestii smoleńskiej, to znaczy że fiasko strategii, przyjętej w tej sprawie przez Platformę jest widoczne. Że ludzi, potrafiących „czuć” politykę, to fiasko bije po oczach. I że sądzą oni, że może się ono przełożyć na poważną polityczną zmianę.
Kilka tygodni temu napisałem: „Smoleńsk to polityczna czarna dziura, która powoli wchłania Donalda Tuska”. Zdaje się, że Aleksander Kwaśniewski uważa podobnie.








