Posts Tagged „proces”<

To musi być wyjaśnione

2 paź 2011

„Fatalna pomyłka” – donoszą policyjni.pl.  Oto oskarżony o zgwałcenie i zamordowanie piętnastolatki 64-letni Bogusław G., siedzący od maja w areszcie, okazał się niewinny. Bo teraz właśnie przyszły z laboratorium wyniki badań DNA, i okazało się, że pobrany z miejsca zbrodni pod Pasłękiem materiał należy nie do Bogusława G., tylko do 58-letniego Bogdana H.

Prawdziwy morderca został aresztowany, niewinny wyszedł na wolność, czyli w jakimś sensie sprawa się kończy, ale w innym – powinna się dopiero zacząć.

I nie chodzi o to, że niewinny przesiedział parę miesięcy w areszcie. To oczywiście bardzo źle. Ale takie rzeczy niestety zdarzają się i muszą się zdarzać. Bo człowiek, w tym policjant i prokurator, nie jest wszechwiedzący, a bywa że poszlaki wskazują na niewinnego.

Znacznie bardziej bulwersuje oczywiście fakt, że badanie DNA – w sprawie o morderstwo! – trwało od maja do końca września. Ale „tanie państwo” przyzwyczaiło nas nie do takich fenomenów.

Ale naprawdę wstrząsające jest coś innego. Otóż Bogusław G.  przyznał się do morderstwa! Po paru dniach wprawdzie przyznanie się odwołał, ale oczywiście nawet odwołane przyznanie się świadczyło – nie w sensie prawnym, tylko zdroworozsądkowym – przeciw niemu.

Ale teraz wiadomo, że do morderstwa i gwałtu przyznał się człowiek, który tego nie zrobił…

Nie zaliczam się do osób najwrażliwszych, jeśli chodzi o metody zwalczania przestępczości. Wiem też, że jest kampania, i wszystkich obchodzi tylko to, która wataha dorżnie którą. Ale mimo to uważam, że jeśli media nie zainteresują się tym, dlaczego, w jakich okolicznościach człowiek niewinny przyznał się do gwałtu i bestialskiego morderstwa, czyli tak jakby sam skazał się na dożywocie, to wystawią sobie bardzo złe świadectwo.

Dotyczy to też, oczywiście, urzędów RPO i Ministra Spraw Wewnętrznych, ale w pierwszym rzędzie – właśnie mediów. Bo to one powinny być strażą wczesnego ostrzegania, gdy zachodzi podejrzenie, iż wobec kogoś bezbronnego dopuszczono się czegoś bardzo niedobrego.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Stawką jest wolność słowa

17 mar 2011

Rozpoczęty wczoraj proces wytoczony przez Agorę Jarosławowi Rymkiewiczowi jest wydarzeniem fundamentalnym dla wolności słowa w naszym kraju. Po stronie wolności występuje Rymkiewicz, ograniczyć chce ją gazeta Adama Michnika.

To dla mnie oczywiste, mimo że nie zaliczam się do fanów poety, kilkakrotnie ostro polemizowałem z jego rozumieniem polskiej historii i teraźniejszości. Co więcej, nie zgadzam się z opinią, za wyrażenie której autor „Zborowskiego” jest sądzony (o redaktorach „Gazety Wyborczej”, którzy „pragną, żeby Polacy przestali być Polakami”). Jest to jednak opinia, a nie kłamstwo co do faktów. Jest to diagnoza socjologiczno-polityczno-psychologiczna, a nie obelga.

Rymkiewicz uważa, że prawdziwa polskość to wyłącznie polskość tradycjonalnego patriotyzmu ukształtowanego w latach rozbiorów, a to, co od tradycjonalnego patriotyzmu inne, polskością nie jest. „Gazeta Wyborcza” uważa inaczej. To spór poważny, wywołujący emocje. I obie strony emocji nie ukrywają. To naturalne. Ale właściwym miejscem do toczenia nawet emocjonalnego sporu o tym charakterze są łamy prasowe, a nie sale sądowe.

Nie jest to pierwszy moment, w którym pismo Adama Michnika – a często on osobiście – zdradza zapędy cenzorskie. Twórca „Wyborczej” zbyt długo cieszył się autorytetem wyroczni, sytuacja, w której ranga jego poglądu zostaje zredukowana do roli jednego z wielu punktów widzenia w pluralistycznej debacie, musi być dla niego niekomfortowa. Psychologicznie można więc jakoś zrozumieć jego postępowanie. Ale pozywając Rymkiewicza, „Wyborcza” chce zdelegalizować głoszony przez poetę pogląd. Zmierza do tego, by jego wyrażanie zostało w istocie zakazane.

A jest to pogląd konstytutywny dla bardzo dużej, choć mniejszościowej, grupy Polaków. Delegalizując go, zdelegalizuje się w istocie tę grupę. Wcześniej jeszcze zniszczy się wolność słowa. Wartość chyba najważniejszą dla kultury europejskiej, do której tak przywiązana jest „Gazeta Wyborcza”.

Dlatego Rymkiewicza trzeba bronić.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop