Kiedy sąd nakazał profesorowi Zybertowiczowi przeprosić Adama Michnika za stwierdzenie, iż twórca „Wyborczej” „wielokrotnie powtarzał: ja tyle lat siedziałem w więzieniach, to teraz mam rację” oczywiście oburzyłem się i zaniepokoiłem. Wyrok ten bowiem wpisywał się w falę pedagogiki społecznej, mającej uniemożliwić krytykę czołowych postaci establishmentu IIIRP, a krytykujących zestygmatyzować, moralnie wyjąć spod prawa i pokazowo ukarać. W falę, która składa się z wielu innych wyroków – przypomnijmy choćby orzeczenie sądu na mocy którego Lech Wałęsa nie musi przepraszać reżysera Grzegorza Brauna za to, że nazwał go „usłużnym dziennikarzem”, a także np. ze sprawy historyka Pawła Zyzaka, zmuszonego do noszenia skrzynek w bielskim supermarkecie.
Wyrok w sprawie Zybertowicza oburzył mnie więc, ale zarazem zastanawiałem się, czy profesor nie przesadził. Czy gdyby zamiast „Michnik powtarzał” powiedział „Michnik sugerował”, wyrok nie byłby inny. Krótko mówiąc – zastanawiałem się, czy polemiczny temperament jednak nie za bardzo profesora poniósł.
Teraz jednak widzę, że nie miałem racji. Linia orzecznictwa posunęła się bowiem o krok dalej. Mamy kolejny wyrok. Sąd nakazał oto Zybertowiczowi przeprosić Michnika za rzekome „podanie nieprawdy” w słowach: „swoją drogą to ciekawe, kto mnie dotychczas pozwał do sądu: dwóch agentów i jeden ich zaciekły obrońca”.
Intencja Zyberowicza jest jasna – obrońcą agentów nazwał Michnika.
Czy w świetle całej dotychczasowej linii publicystyki szefa „Wyborczej”, jego radykalizmu w zwalczaniu lustracji, wielokrotnemu dawaniu wyrazu poglądowi, iż grzebanie się w sprawach dawnej agentury jest działalnością paskudną i mogącą rozpętać ciemne moce, nazwanie go obrońcą agentów można uznać za „podanie nieprawdy”?
Żeby tak uczynić, trzeba zamknąć oczy na fakty. Żeby tak uczynić, trzeba narazić się na śmieszność. Ale jak widać, przy pewnej dozie determinacji można tak zrobić.
W Polsce buduje się rzeczywistość cenzorską. Ci, którzy są nawet dalecy od poglądów Zybertowicza, Brauna czy Zyzaka, ale dla których zarazem wolność słowa i opinii jest czymś naprawdę ważnym, powinni wreszcie to dostrzec.




