<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do Piotr Semka</title>
	<atom:link href="http://blog.rp.pl/semka/comments/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.rp.pl/semka</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Tue, 03 Jan 2012 02:32:15 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1</generator>
	<item>
		<title>Skomentuj Twarzą w twarz z Palikotem, którego autorem jest parfienn</title>
		<link>http://blog.rp.pl/semka/2011/10/19/twarza-w-twarz-z-palikotem/comment-page-1/#comment-51317</link>
		<dc:creator>parfienn</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 03 Jan 2012 02:32:15 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/semka/?p=1709#comment-51317</guid>
		<description>Szanowny Kolego,
tj. czy nie ma dla Was nadziei? uważam, że przedmiot Waszej nadziei może być powodem Waszej (ale i naszej) zguby. 

Po pierwsze, owszem, jesteśmy krajem wszechobecnych krzyży i skrzyżowań. Proponuję z powodu tej obsesji przebudować skrzyżowania na ronda, albo wymyślić coś całkiem postępowego, bo rondo może się skojarzyć, co gorsza, z krzyżem celtyckim. Elementem retoryki postępowej jest nieco paranoiczne budowanie narracji osaczenia. Zawsze mnie to bawi. Paranoicznej, bo sytuacja jest obecnie (i od dawna) zupełnie odwrotna, kultura masowa jest właśnie raczej wroga religii czy wręcz zbudowana w opozycji do wartości religijnych. To katolicy częściej doświadczają właśnie &quot;wielkich kampanii medialnych promujących inny niż katolicki system wartości&quot; (to widać dopiero z zewnątrz ;-). 

Po drugie, jeśli nieokreślenie granic wolności jest jej atutem, to wolność drugiego, także zupełnie niezakreślona granicami, mogłaby spowodować, że nasze mienie lub zdrowie, a może nasze życie byłoby notorycznie wystawione na próbę tej nieokreśloności. Ta logika nie prowadzi do niczego dobrego. Nie idzie tu o próbę ścisłego definiowania wolności, ale o próbę obrony zasad, które może ograniczają totalną swobodę wszystkich, ale i wszystkich chronią przed nieograniczoną swobodą. W niektóre z tych zasad bezmyślnie niestety uderzają postępowcy, sądząc, że bez nich będzie więcej wolności, ale zapominają właśnie, że o wiele niebezpieczniejsze może być zderzenie z wolnością kogoś drugiego bez zasad. Postępowcom i libertynom może być dobrze tylko wśród konserwatystów, czyli ludzi z zasadami, i nie życzę im życia w własnym gronie. Gdybym był postępakiem, to - w sposób b. wyrachowany i w swoim dobrze pojętym interesie - raczej namawiałbym innych do pielęgnowania tradycyjnych wartości. 

Po trzecie, tylko co zrobić w razie konfliktu interesów jednej i drugiej grupy? Komu i na jakiej zasadzie przyznać prawo realizowania swojej racji? Łatwo powtarzać obiegowe &quot;pobożne&quot; formułki, ale co w sytuacji konfliktu, gdy np. większość chce symboli religijnych, a mniejszość nie chce? Przykład z religią w szkole to chyba strzał kulą w płot, bo akurat nie jest ona przymusowa, nikt tego nie narzuca. 

Po czwarte, godny podziwu upór w powtarzaniu jak mantry hasła o neutralności. A co z podaną przeze mnie b. istotną w funkcjonowaniu państwa dziedziną, tj. stanowieniem prawa, w której musi się ono opowiedzieć światopoglądowo? Może zechce kolega odpowiedzieć, że Państwo nie musi stanowić prawa? A może stanowione prawa, np. ustawo o in vitro czy ustawa aborcyjna, są wolne od założeń światopoglądowych? Jeśli Kolega postanowi odnieść się do tego punktu, to może zechce się wypowiedzieć na temat. Bo hasło już znam, a chciałbym poznać jakiś kontrargument. 

Po piąte, jeśli ateiści krzyż jest obojętny, to w czym problem? Retorykę osaczenia przez wyznaniową kulturę lub przestrzeń należy traktować jako argumentację niedorzeczną, będącą w istocie formą manipulacji. 1) Rozumiem, że sugerowanie osaczenia ma wzbudzić poczucie emocjonalnej solidarności z osaczonym, czyli pokrzywdzonym (litujemy się nad pokrzywdzonymi - emocja pozytywna), ale 2) jak się rzekło, kultura masowa od dawna żyje czym innym niż religia (tym bardziej katolicka), a nawet można powiedzieć, swoją uwodzącą moc czerpie z negowania lub nawet szydzenia z religii i jej symboli (np. mierna &quot;artystka&quot; zyskuje szum wokół swej osoby tylko dzięki temu, że obraża symbole religijne). 

Przykład z &quot;wrzuceniem&quot; do państwa islamskiego jest znamienny. Dziękuję za ten przykład. Ten, kto narzeka na nietolerancję katolików, godzien jest wrzucenia do państwa islamskiego, by na własnej skórze odczuł tę subtelną różnicę, dzięki której w ogóle przychodzi do głowy tworzyć takie porównania. Zapewniam Cię, Kolego, że zapragniesz żyć w katolickiej Polsce.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Szanowny Kolego,<br />
tj. czy nie ma dla Was nadziei? uważam, że przedmiot Waszej nadziei może być powodem Waszej (ale i naszej) zguby. </p>
<p>Po pierwsze, owszem, jesteśmy krajem wszechobecnych krzyży i skrzyżowań. Proponuję z powodu tej obsesji przebudować skrzyżowania na ronda, albo wymyślić coś całkiem postępowego, bo rondo może się skojarzyć, co gorsza, z krzyżem celtyckim. Elementem retoryki postępowej jest nieco paranoiczne budowanie narracji osaczenia. Zawsze mnie to bawi. Paranoicznej, bo sytuacja jest obecnie (i od dawna) zupełnie odwrotna, kultura masowa jest właśnie raczej wroga religii czy wręcz zbudowana w opozycji do wartości religijnych. To katolicy częściej doświadczają właśnie &#8222;wielkich kampanii medialnych promujących inny niż katolicki system wartości&#8221; (to widać dopiero z zewnątrz <img src='http://blog.rp.pl/semka/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> . </p>
<p>Po drugie, jeśli nieokreślenie granic wolności jest jej atutem, to wolność drugiego, także zupełnie niezakreślona granicami, mogłaby spowodować, że nasze mienie lub zdrowie, a może nasze życie byłoby notorycznie wystawione na próbę tej nieokreśloności. Ta logika nie prowadzi do niczego dobrego. Nie idzie tu o próbę ścisłego definiowania wolności, ale o próbę obrony zasad, które może ograniczają totalną swobodę wszystkich, ale i wszystkich chronią przed nieograniczoną swobodą. W niektóre z tych zasad bezmyślnie niestety uderzają postępowcy, sądząc, że bez nich będzie więcej wolności, ale zapominają właśnie, że o wiele niebezpieczniejsze może być zderzenie z wolnością kogoś drugiego bez zasad. Postępowcom i libertynom może być dobrze tylko wśród konserwatystów, czyli ludzi z zasadami, i nie życzę im życia w własnym gronie. Gdybym był postępakiem, to &#8211; w sposób b. wyrachowany i w swoim dobrze pojętym interesie &#8211; raczej namawiałbym innych do pielęgnowania tradycyjnych wartości. </p>
<p>Po trzecie, tylko co zrobić w razie konfliktu interesów jednej i drugiej grupy? Komu i na jakiej zasadzie przyznać prawo realizowania swojej racji? Łatwo powtarzać obiegowe &#8222;pobożne&#8221; formułki, ale co w sytuacji konfliktu, gdy np. większość chce symboli religijnych, a mniejszość nie chce? Przykład z religią w szkole to chyba strzał kulą w płot, bo akurat nie jest ona przymusowa, nikt tego nie narzuca. </p>
<p>Po czwarte, godny podziwu upór w powtarzaniu jak mantry hasła o neutralności. A co z podaną przeze mnie b. istotną w funkcjonowaniu państwa dziedziną, tj. stanowieniem prawa, w której musi się ono opowiedzieć światopoglądowo? Może zechce kolega odpowiedzieć, że Państwo nie musi stanowić prawa? A może stanowione prawa, np. ustawo o in vitro czy ustawa aborcyjna, są wolne od założeń światopoglądowych? Jeśli Kolega postanowi odnieść się do tego punktu, to może zechce się wypowiedzieć na temat. Bo hasło już znam, a chciałbym poznać jakiś kontrargument. </p>
<p>Po piąte, jeśli ateiści krzyż jest obojętny, to w czym problem? Retorykę osaczenia przez wyznaniową kulturę lub przestrzeń należy traktować jako argumentację niedorzeczną, będącą w istocie formą manipulacji. 1) Rozumiem, że sugerowanie osaczenia ma wzbudzić poczucie emocjonalnej solidarności z osaczonym, czyli pokrzywdzonym (litujemy się nad pokrzywdzonymi &#8211; emocja pozytywna), ale 2) jak się rzekło, kultura masowa od dawna żyje czym innym niż religia (tym bardziej katolicka), a nawet można powiedzieć, swoją uwodzącą moc czerpie z negowania lub nawet szydzenia z religii i jej symboli (np. mierna &#8222;artystka&#8221; zyskuje szum wokół swej osoby tylko dzięki temu, że obraża symbole religijne). </p>
<p>Przykład z &#8222;wrzuceniem&#8221; do państwa islamskiego jest znamienny. Dziękuję za ten przykład. Ten, kto narzeka na nietolerancję katolików, godzien jest wrzucenia do państwa islamskiego, by na własnej skórze odczuł tę subtelną różnicę, dzięki której w ogóle przychodzi do głowy tworzyć takie porównania. Zapewniam Cię, Kolego, że zapragniesz żyć w katolickiej Polsce.</p>
<p> <img style="padding: 0px; border: none; cursor: pointer;" onmouseover="this.width=this.width*1.3" onmouseout="this.width=this.width/1.2" id="up-51317" src="http://blog.rp.pl/semka/wp-content/plugins/comment-rating/images/3_16_up.png" alt="Dobre" onclick="javascript:ckratingKarma('51317', 'add', 'blog.rp.pl/semka/wp-content/plugins/comment-rating/', '3_16_');" title="ciekawa wypowiedź" /> <span id="karma-51317-total" >0</span></p>]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Skomentuj Do serca przytul Nergala, którego autorem jest totenkopfschmerzen</title>
		<link>http://blog.rp.pl/semka/2011/09/12/do-serca-przytul-nergala/comment-page-1/#comment-51271</link>
		<dc:creator>totenkopfschmerzen</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 29 Dec 2011 18:11:14 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/semka/?p=1621#comment-51271</guid>
		<description>Dlaczego właściwie satanizmu nie mielibyśmy uznać za religię tak samo jak katolicyzmu czy buddyzmu? Na jakiej podstawie czyni pani rozróżnienie na religię (w domyśle pewnie chrześcijaństwo, judaizm i islam) i sekciarstwo? Na podstawie &quot;wieku&quot; tych doktryn? Czy jeżeli dowolną bzdurę będziemy wystarczająco długo powtarzać to stanie się ona niepodważalną prawdą absolutną? A może chodzi o liczbę wyznawców? Podobnie idiotyczne kryterium jak &quot;wiek&quot;. 
Jeżeli już cokolwiek w obecności Darskiego w tvp ma mi przeszkadzać, to będzie to fakt utrzymywania tej instytucji z moich podatków. Tyle, że podobnie jak Darski raził mnie Pospieszalski i jego brednie (chociażby program o domniemanym sataniźmie Polańskiego i karze boskiej dokonanej na nim). Ale przeżyłem Pospieszalskiego w telewizji publicznej to i przeżyję Darskiego.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dlaczego właściwie satanizmu nie mielibyśmy uznać za religię tak samo jak katolicyzmu czy buddyzmu? Na jakiej podstawie czyni pani rozróżnienie na religię (w domyśle pewnie chrześcijaństwo, judaizm i islam) i sekciarstwo? Na podstawie &#8222;wieku&#8221; tych doktryn? Czy jeżeli dowolną bzdurę będziemy wystarczająco długo powtarzać to stanie się ona niepodważalną prawdą absolutną? A może chodzi o liczbę wyznawców? Podobnie idiotyczne kryterium jak &#8222;wiek&#8221;.<br />
Jeżeli już cokolwiek w obecności Darskiego w tvp ma mi przeszkadzać, to będzie to fakt utrzymywania tej instytucji z moich podatków. Tyle, że podobnie jak Darski raził mnie Pospieszalski i jego brednie (chociażby program o domniemanym sataniźmie Polańskiego i karze boskiej dokonanej na nim). Ale przeżyłem Pospieszalskiego w telewizji publicznej to i przeżyję Darskiego.</p>
<p> <img style="padding: 0px; border: none; cursor: pointer;" onmouseover="this.width=this.width*1.3" onmouseout="this.width=this.width/1.2" id="up-51271" src="http://blog.rp.pl/semka/wp-content/plugins/comment-rating/images/3_16_up.png" alt="Dobre" onclick="javascript:ckratingKarma('51271', 'add', 'blog.rp.pl/semka/wp-content/plugins/comment-rating/', '3_16_');" title="ciekawa wypowiedź" /> <span id="karma-51271-total" >0</span></p>]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Skomentuj Twarzą w twarz z Palikotem, którego autorem jest Chris</title>
		<link>http://blog.rp.pl/semka/2011/10/19/twarza-w-twarz-z-palikotem/comment-page-1/#comment-51074</link>
		<dc:creator>Chris</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 02 Dec 2011 08:48:33 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/semka/?p=1709#comment-51074</guid>
		<description>Czyli co ?…. nie ma dla nas nadziei …., a może jednak :)

po pierwsze – zarówno manifestowanie wiary jak i preferencji seksualnych należy do sfery wolności osobistych i póki ta manifestacja nie narusza wolności innych ludzi, to chyba wszystko jest w porządku.  Jesteśmy krajem wszechobecnych krzyży – co można sobie w pełni uświadomić dopiero patrząc z zewnątrz.  Ciekawe, co powiedzieliby katolicy, gdy nagle pojawiły się wszędzie, w całej przestrzeni publicznej symbole wolności seksualnej, wolności światopoglądowej. Legalne olbrzymie bilboardy, wielkie kampanie medialne promujące inny niż katolicki system wartości. Jest całkiem możliwe, że katolicy zaczęliby szybko nawoływać do pozostawienia przestrzeni publicznej wolnej od wszelkiej agitacji światopoglądowej.

po drugie – niedookreślenie granic wolności jest atutem a nie wadą, bo jest to definicja najpełniejsza. Każda próba ścisłego zdefiniowania granic wolności jest skazana na porażkę

po trzecie – dla mnie gwarancja dla praw mniejszości jest podstawowym miernikiem przestrzegania  i ochrony wolności osobistych, a te jak wiadomo są przyrodzone i niezbywalne. Jeśli więc katolicka większość narzuca swą wolę mniejszościom (patrz: religia katolicka w szkole i na świadectwie), to nie ma mowy o wolności. To się po prostu nie broni.  

po czwarte – Państwo ze swej istoty nie ma poglądów politycznych, a więc samo w sobie jest neutralne. Współcześnie jest wiele państw, o których można powiedzieć, że są neutralne światopoglądowo np. Kanada, która jako kraj imigrantów, kraj wielokulturowy ma wzorowo rozwiązany  problem neutralności światopoglądowej instytucji państwa wobec obywatela.

po piąte -  co czuje ateista patrząc na krzyż ? 
A jakie to ma znaczenie ?, pewnie to samo, co patrząc na gwiazdę Dawida lub inne symbole religijne. Tzw. problem krzyża nie dotyczy jednego konkretnego symbolu religijnego, lecz dominacji światopoglądowej określonej religii w życiu publicznym i nietolerancji wobec mniejszości. 


PS:  Jeśli ma Pan/Pani problem ze zrozumieniem tego o czym piszę – to proszę użyć wyobraźni. Wyobraź sobie, że któregoś dnia zrządzeniem losu znalazłeś/łaś się w samym środku państwa islamskiego. I nie ma odwrotu, musisz tam żyć ze swoją rodziną. Wszechobecna obca Ci religia, narzuca swe rygory w sferze obyczajowej, religijnej, kulturowej. Nie ma tolerancji dla ciebie i Twoich dzieci, które obowiązkowo są nauczane obcej Ci religii. Oczywiście wedle Twoich kryteriów, formalnie, wszystko jest w jak najlepszym porządku. Przecież rządzi większość o odpowiednich kwalifikacjach społecznych. 

Zapewniam Cię, że zapragniesz państwa neutralnego światopoglądowo szybciej niż sądzisz.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Czyli co ?…. nie ma dla nas nadziei …., a może jednak <img src='http://blog.rp.pl/semka/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>po pierwsze – zarówno manifestowanie wiary jak i preferencji seksualnych należy do sfery wolności osobistych i póki ta manifestacja nie narusza wolności innych ludzi, to chyba wszystko jest w porządku.  Jesteśmy krajem wszechobecnych krzyży – co można sobie w pełni uświadomić dopiero patrząc z zewnątrz.  Ciekawe, co powiedzieliby katolicy, gdy nagle pojawiły się wszędzie, w całej przestrzeni publicznej symbole wolności seksualnej, wolności światopoglądowej. Legalne olbrzymie bilboardy, wielkie kampanie medialne promujące inny niż katolicki system wartości. Jest całkiem możliwe, że katolicy zaczęliby szybko nawoływać do pozostawienia przestrzeni publicznej wolnej od wszelkiej agitacji światopoglądowej.</p>
<p>po drugie – niedookreślenie granic wolności jest atutem a nie wadą, bo jest to definicja najpełniejsza. Każda próba ścisłego zdefiniowania granic wolności jest skazana na porażkę</p>
<p>po trzecie – dla mnie gwarancja dla praw mniejszości jest podstawowym miernikiem przestrzegania  i ochrony wolności osobistych, a te jak wiadomo są przyrodzone i niezbywalne. Jeśli więc katolicka większość narzuca swą wolę mniejszościom (patrz: religia katolicka w szkole i na świadectwie), to nie ma mowy o wolności. To się po prostu nie broni.  </p>
<p>po czwarte – Państwo ze swej istoty nie ma poglądów politycznych, a więc samo w sobie jest neutralne. Współcześnie jest wiele państw, o których można powiedzieć, że są neutralne światopoglądowo np. Kanada, która jako kraj imigrantów, kraj wielokulturowy ma wzorowo rozwiązany  problem neutralności światopoglądowej instytucji państwa wobec obywatela.</p>
<p>po piąte &#8211;  co czuje ateista patrząc na krzyż ?<br />
A jakie to ma znaczenie ?, pewnie to samo, co patrząc na gwiazdę Dawida lub inne symbole religijne. Tzw. problem krzyża nie dotyczy jednego konkretnego symbolu religijnego, lecz dominacji światopoglądowej określonej religii w życiu publicznym i nietolerancji wobec mniejszości. </p>
<p>PS:  Jeśli ma Pan/Pani problem ze zrozumieniem tego o czym piszę – to proszę użyć wyobraźni. Wyobraź sobie, że któregoś dnia zrządzeniem losu znalazłeś/łaś się w samym środku państwa islamskiego. I nie ma odwrotu, musisz tam żyć ze swoją rodziną. Wszechobecna obca Ci religia, narzuca swe rygory w sferze obyczajowej, religijnej, kulturowej. Nie ma tolerancji dla ciebie i Twoich dzieci, które obowiązkowo są nauczane obcej Ci religii. Oczywiście wedle Twoich kryteriów, formalnie, wszystko jest w jak najlepszym porządku. Przecież rządzi większość o odpowiednich kwalifikacjach społecznych. </p>
<p>Zapewniam Cię, że zapragniesz państwa neutralnego światopoglądowo szybciej niż sądzisz.</p>
<p> <img style="padding: 0px; border: none; cursor: pointer;" onmouseover="this.width=this.width*1.3" onmouseout="this.width=this.width/1.2" id="up-51074" src="http://blog.rp.pl/semka/wp-content/plugins/comment-rating/images/3_16_up.png" alt="Dobre" onclick="javascript:ckratingKarma('51074', 'add', 'blog.rp.pl/semka/wp-content/plugins/comment-rating/', '3_16_');" title="ciekawa wypowiedź" /> <span id="karma-51074-total" >0</span></p>]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Skomentuj Plusy i minusy tygodnia (23 – 30 października), którego autorem jest inż</title>
		<link>http://blog.rp.pl/semka/2011/10/28/plusy-i-minusy-tygodnia-23-%e2%80%93-30-pazdziernika/comment-page-3/#comment-51020</link>
		<dc:creator>inż</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 20 Nov 2011 21:13:40 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/semka/?p=1716#comment-51020</guid>
		<description>Dziękuję...

A jeszcze większy żal mnie ogarnął, kiedy zobaczyłem kto zajął Pana miejsce w &quot;PlusMinus&quot;-ie, żona naszego ukochanego ministra ds. zagranicznych Mr. Sikorskiego pani Anne Applebaum.  !-_-!
Rozumiem powód Pana odejścia. Wróblewski pomalutku przemienia Rzepę i coraz mniej mam ochotę ja kupować.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dziękuję&#8230;</p>
<p>A jeszcze większy żal mnie ogarnął, kiedy zobaczyłem kto zajął Pana miejsce w &#8222;PlusMinus&#8221;-ie, żona naszego ukochanego ministra ds. zagranicznych Mr. Sikorskiego pani Anne Applebaum.  !-_-!<br />
Rozumiem powód Pana odejścia. Wróblewski pomalutku przemienia Rzepę i coraz mniej mam ochotę ja kupować.</p>
<p> <img style="padding: 0px; border: none; cursor: pointer;" onmouseover="this.width=this.width*1.3" onmouseout="this.width=this.width/1.2" id="up-51020" src="http://blog.rp.pl/semka/wp-content/plugins/comment-rating/images/3_16_up.png" alt="Dobre" onclick="javascript:ckratingKarma('51020', 'add', 'blog.rp.pl/semka/wp-content/plugins/comment-rating/', '3_16_');" title="ciekawa wypowiedź" /> <span id="karma-51020-total" style="font-size:12px; color:#009933;">+1</span></p>]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Skomentuj Twarzą w twarz z Palikotem, którego autorem jest parfienn</title>
		<link>http://blog.rp.pl/semka/2011/10/19/twarza-w-twarz-z-palikotem/comment-page-1/#comment-50989</link>
		<dc:creator>parfienn</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 15 Nov 2011 09:26:24 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/semka/?p=1709#comment-50989</guid>
		<description>Szanowny Kolego Chris,
po pierwsze, czy nie wydaje Ci się czymś paradoksalnym, że można manifestować swoje preferencje seksulane, a nie można swojej wiary?
Po drugie, zasada, w myśl której wolność jednostki kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka, nie jest bynajmniej jasna. Albowiem próbuje ona nakreślić granicę naszej wolności przez odniesienie do granicy wolności tej drugiej strony, a ta jest TAK SAMO nieokreślona jak nasza wolność. Ta zasada to klasyczny i jaskrawy przykład ignotum per ignotum. Tworzy ona tylko pozory wiedzy, a w istocie jest bezużyteczna w dyskusji. 
Po trzecie, kolejnym paradoksem jest powiedzenie, że większość nie powinna narzucać swojej woli mniejszości. Ponieważ jednak czyjaś wola musi się zrealizować (z dwóch sprzecznych idei - symbole religijne winny być w miejscach publicznych albo winno ich nie być - jedna musi zajść), czemuż miałaby być to wola mniejszość? O ile mniejszość ta nie ma specjalnych kwalifikacji społecznych (a przecież ich nie ma), które mogłyby uzasadniać specjalne przywileje dla nich, nie ma też żadnego, ale to żadnego powodu, by to ona narzucała swą wolę większości. Statystycznie rzecz biorąc, mniejszość ateistyczno-libertyńska, mniej chętnie tworząca trwałe związki, mniej licznie wydająca i wychowująca potomstwo, zainteresowana sobą i niechętnie angażująca się w działalność społeczną, ma ze społecznego i państwowego punktu widzenia właśnie mniejsze kwalifikacje. Czemu ona miałaby narzucać swoją wolę większości? Doprawdy trudno to pojąć na gruncie racjonalnych przesłanek. 
Po czwarte, nie ma czegoś takiego jak neutralność światopoglądowa państwa. To jest przecież jasne jak słońce. Skoro państwo ma obowiązek stanowić prawo, na mocy którego finansujemy invitro lub nie, możemy przerywać ciążę lub nie, możemy wykonywać eutanazję lub nie, musimy zapinać pasy w samochodach lub nie, to przecież par excellance angażuje się po stronie określonego światopoglądu. Nawet ktoś, kto miałby trudności z tą prostą obserwacją, musi przecież zauważyć, że mamy obecnie pluralizm polityczny, którego elementem jest pluralizm światopoglądowy. Konkretnie: partie polityczne, a w nich poszczególni politycy, są nośnikami określonych światopoglądów. Ci sami ludzie, a nie neutralni światopoglądowo Marsjanie, kierują później aparatem państwa i tworzą prawo. Powtarzam więc, nie ma takiego zwierzęcia jak neutralność światopoglądowa państwa. 
Po piąte, proszę mi wytłumaczyć, co czuje ateista, kiedy patrzy na krzyż. Nie bardzo bowiem potrafię zrozumieć problem z krzyżem.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Szanowny Kolego Chris,<br />
po pierwsze, czy nie wydaje Ci się czymś paradoksalnym, że można manifestować swoje preferencje seksulane, a nie można swojej wiary?<br />
Po drugie, zasada, w myśl której wolność jednostki kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka, nie jest bynajmniej jasna. Albowiem próbuje ona nakreślić granicę naszej wolności przez odniesienie do granicy wolności tej drugiej strony, a ta jest TAK SAMO nieokreślona jak nasza wolność. Ta zasada to klasyczny i jaskrawy przykład ignotum per ignotum. Tworzy ona tylko pozory wiedzy, a w istocie jest bezużyteczna w dyskusji.<br />
Po trzecie, kolejnym paradoksem jest powiedzenie, że większość nie powinna narzucać swojej woli mniejszości. Ponieważ jednak czyjaś wola musi się zrealizować (z dwóch sprzecznych idei &#8211; symbole religijne winny być w miejscach publicznych albo winno ich nie być &#8211; jedna musi zajść), czemuż miałaby być to wola mniejszość? O ile mniejszość ta nie ma specjalnych kwalifikacji społecznych (a przecież ich nie ma), które mogłyby uzasadniać specjalne przywileje dla nich, nie ma też żadnego, ale to żadnego powodu, by to ona narzucała swą wolę większości. Statystycznie rzecz biorąc, mniejszość ateistyczno-libertyńska, mniej chętnie tworząca trwałe związki, mniej licznie wydająca i wychowująca potomstwo, zainteresowana sobą i niechętnie angażująca się w działalność społeczną, ma ze społecznego i państwowego punktu widzenia właśnie mniejsze kwalifikacje. Czemu ona miałaby narzucać swoją wolę większości? Doprawdy trudno to pojąć na gruncie racjonalnych przesłanek.<br />
Po czwarte, nie ma czegoś takiego jak neutralność światopoglądowa państwa. To jest przecież jasne jak słońce. Skoro państwo ma obowiązek stanowić prawo, na mocy którego finansujemy invitro lub nie, możemy przerywać ciążę lub nie, możemy wykonywać eutanazję lub nie, musimy zapinać pasy w samochodach lub nie, to przecież par excellance angażuje się po stronie określonego światopoglądu. Nawet ktoś, kto miałby trudności z tą prostą obserwacją, musi przecież zauważyć, że mamy obecnie pluralizm polityczny, którego elementem jest pluralizm światopoglądowy. Konkretnie: partie polityczne, a w nich poszczególni politycy, są nośnikami określonych światopoglądów. Ci sami ludzie, a nie neutralni światopoglądowo Marsjanie, kierują później aparatem państwa i tworzą prawo. Powtarzam więc, nie ma takiego zwierzęcia jak neutralność światopoglądowa państwa.<br />
Po piąte, proszę mi wytłumaczyć, co czuje ateista, kiedy patrzy na krzyż. Nie bardzo bowiem potrafię zrozumieć problem z krzyżem.</p>
<p> <img style="padding: 0px; border: none; cursor: pointer;" onmouseover="this.width=this.width*1.3" onmouseout="this.width=this.width/1.2" id="up-50989" src="http://blog.rp.pl/semka/wp-content/plugins/comment-rating/images/3_16_up.png" alt="Dobre" onclick="javascript:ckratingKarma('50989', 'add', 'blog.rp.pl/semka/wp-content/plugins/comment-rating/', '3_16_');" title="ciekawa wypowiedź" /> <span id="karma-50989-total" style="font-size:12px; color:#009933;">+2</span></p>]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Skomentuj Twarzą w twarz z Palikotem, którego autorem jest Chris</title>
		<link>http://blog.rp.pl/semka/2011/10/19/twarza-w-twarz-z-palikotem/comment-page-1/#comment-50960</link>
		<dc:creator>Chris</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 08 Nov 2011 09:34:48 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/semka/?p=1709#comment-50960</guid>
		<description>taaaa .... najjaśniejsza II Rzeczpospolita modelowo rozwiązywała problemy mniejszości narodowych, co widać nie tylko na przykładzie Żydów, ale w szczególności Ukraińców. 

Szanowny Panie ...... poczytaj trochę ......</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>taaaa &#8230;. najjaśniejsza II Rzeczpospolita modelowo rozwiązywała problemy mniejszości narodowych, co widać nie tylko na przykładzie Żydów, ale w szczególności Ukraińców. </p>
<p>Szanowny Panie &#8230;&#8230; poczytaj trochę &#8230;&#8230;</p>
<p> <img style="padding: 0px; border: none; cursor: pointer;" onmouseover="this.width=this.width*1.3" onmouseout="this.width=this.width/1.2" id="up-50960" src="http://blog.rp.pl/semka/wp-content/plugins/comment-rating/images/3_16_up.png" alt="Dobre" onclick="javascript:ckratingKarma('50960', 'add', 'blog.rp.pl/semka/wp-content/plugins/comment-rating/', '3_16_');" title="ciekawa wypowiedź" /> <span id="karma-50960-total" >0</span></p>]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Skomentuj Twarzą w twarz z Palikotem, którego autorem jest Chris</title>
		<link>http://blog.rp.pl/semka/2011/10/19/twarza-w-twarz-z-palikotem/comment-page-1/#comment-50957</link>
		<dc:creator>Chris</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 07 Nov 2011 13:50:09 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/semka/?p=1709#comment-50957</guid>
		<description>Ano właśnie ... 
Problem nie polega na tym czy katolikom odebrać prawo manifestowania swej wiary, lecz na tym, aby ta manifestacja nie naruszała wspólnej przestrzeni jaką katolicy dzielą z innymi. Wolność jednostki kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. Prosta i jasna zasada. No chyba, że odbieramy tę wolność tym którzy nie podzielają naszej wiary - a to w takim przypadku proszę to jasno powiedzieć. 

Tylko co wówczas z pełnią moich praw obywatelskich (praw, na które Pani powołuje się w swoim poście), że o moich życzeniach dotyczących preferencji wyznaniowych nie wspomnę.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Ano właśnie &#8230;<br />
Problem nie polega na tym czy katolikom odebrać prawo manifestowania swej wiary, lecz na tym, aby ta manifestacja nie naruszała wspólnej przestrzeni jaką katolicy dzielą z innymi. Wolność jednostki kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. Prosta i jasna zasada. No chyba, że odbieramy tę wolność tym którzy nie podzielają naszej wiary &#8211; a to w takim przypadku proszę to jasno powiedzieć. </p>
<p>Tylko co wówczas z pełnią moich praw obywatelskich (praw, na które Pani powołuje się w swoim poście), że o moich życzeniach dotyczących preferencji wyznaniowych nie wspomnę.</p>
<p> <img style="padding: 0px; border: none; cursor: pointer;" onmouseover="this.width=this.width*1.3" onmouseout="this.width=this.width/1.2" id="up-50957" src="http://blog.rp.pl/semka/wp-content/plugins/comment-rating/images/3_16_up.png" alt="Dobre" onclick="javascript:ckratingKarma('50957', 'add', 'blog.rp.pl/semka/wp-content/plugins/comment-rating/', '3_16_');" title="ciekawa wypowiedź" /> <span id="karma-50957-total" style="font-size:12px; color:#009933;">+1</span></p>]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Skomentuj Twarzą w twarz z Palikotem, którego autorem jest Chris</title>
		<link>http://blog.rp.pl/semka/2011/10/19/twarza-w-twarz-z-palikotem/comment-page-1/#comment-50956</link>
		<dc:creator>Chris</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 07 Nov 2011 13:24:43 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/semka/?p=1709#comment-50956</guid>
		<description>Religia w szkole - czy poza szkołą ? To fundamentalna kwestia w dyskusji o świeckości państwa i rozdziale państwa od kościoła. 

Jeśli Konstytucja gwarantuje nam rozdział państwa od kościoła, jeśli gwarantuje nam wolność wyznania (a pod tym rozumiem również wolność do braku wyznania jakiejkolwiek wiary) to naturalną konsekwencją tego stanu rzeczy jest to, że nie możemy do tych gwarancji stosować prostej demokratycznej zasady, w której większość decyduje. A contrario - jeśli w sprawach światopoglądowych decyduje większość (katolicka, mojżeszowa, muzułmańska czy jakakolwiek inna) - to w tym momencie nie ma mowy o wolności światopoglądowej. 

Właśnie po to są ustanowione konstytucyjne gwarancje  wolności światopoglądowych - aby większość nie narzucała swojej woli mniejszości - w obszarze który jest probierzem wolności osobistych człowieka.
Jeśli sfery tych wolności zachodzą na siebie - a tak się dzieje w przypadku umieszczania symboli religijnych w przestrzeni publicznej - to jedynym rozsądnym wyjściem jest pozostawienie tej przestrzeni wolnej od nich. 

Nie będę rozpisywał się na temat tego jak wyglądają obecnie lekcje religii w szkołach. Czy to jest &quot;nauczanie&quot; czy &quot;praktykowanie&quot;. Sam przed laty uczęszczałem na lekcje religii do kościoła i w tamtych czasach nie było żadnych wątpliwości że nie jest to fakultet z nauk wyzwolonych. Jak dziś wygląda sytuacja dzieci niewierzących w szkole, ile z nich chodzi na religię &quot;dla świętego spokoju&quot;, jaką presję w tej kwestii wywiera na nich środowisko - to obszerny temat dla psychologa dziecięcego. Nauka jednej konkretnej religii to nie jest nauka &quot;o religii&quot; lub nauka o systemach wierzeń i praktyk (w rozumieniu akademickim), lecz konkretna indoktrynacja polegająca na świadomym wpajaniu określonych przekonań. I w tym sensie porównanie lekcji religii do kółka zainteresowań jest dla mnie nie do przyjęcia.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Religia w szkole &#8211; czy poza szkołą ? To fundamentalna kwestia w dyskusji o świeckości państwa i rozdziale państwa od kościoła. </p>
<p>Jeśli Konstytucja gwarantuje nam rozdział państwa od kościoła, jeśli gwarantuje nam wolność wyznania (a pod tym rozumiem również wolność do braku wyznania jakiejkolwiek wiary) to naturalną konsekwencją tego stanu rzeczy jest to, że nie możemy do tych gwarancji stosować prostej demokratycznej zasady, w której większość decyduje. A contrario &#8211; jeśli w sprawach światopoglądowych decyduje większość (katolicka, mojżeszowa, muzułmańska czy jakakolwiek inna) &#8211; to w tym momencie nie ma mowy o wolności światopoglądowej. </p>
<p>Właśnie po to są ustanowione konstytucyjne gwarancje  wolności światopoglądowych &#8211; aby większość nie narzucała swojej woli mniejszości &#8211; w obszarze który jest probierzem wolności osobistych człowieka.<br />
Jeśli sfery tych wolności zachodzą na siebie &#8211; a tak się dzieje w przypadku umieszczania symboli religijnych w przestrzeni publicznej &#8211; to jedynym rozsądnym wyjściem jest pozostawienie tej przestrzeni wolnej od nich. </p>
<p>Nie będę rozpisywał się na temat tego jak wyglądają obecnie lekcje religii w szkołach. Czy to jest &#8222;nauczanie&#8221; czy &#8222;praktykowanie&#8221;. Sam przed laty uczęszczałem na lekcje religii do kościoła i w tamtych czasach nie było żadnych wątpliwości że nie jest to fakultet z nauk wyzwolonych. Jak dziś wygląda sytuacja dzieci niewierzących w szkole, ile z nich chodzi na religię &#8222;dla świętego spokoju&#8221;, jaką presję w tej kwestii wywiera na nich środowisko &#8211; to obszerny temat dla psychologa dziecięcego. Nauka jednej konkretnej religii to nie jest nauka &#8222;o religii&#8221; lub nauka o systemach wierzeń i praktyk (w rozumieniu akademickim), lecz konkretna indoktrynacja polegająca na świadomym wpajaniu określonych przekonań. I w tym sensie porównanie lekcji religii do kółka zainteresowań jest dla mnie nie do przyjęcia.</p>
<p> <img style="padding: 0px; border: none; cursor: pointer;" onmouseover="this.width=this.width*1.3" onmouseout="this.width=this.width/1.2" id="up-50956" src="http://blog.rp.pl/semka/wp-content/plugins/comment-rating/images/3_16_up.png" alt="Dobre" onclick="javascript:ckratingKarma('50956', 'add', 'blog.rp.pl/semka/wp-content/plugins/comment-rating/', '3_16_');" title="ciekawa wypowiedź" /> <span id="karma-50956-total" >0</span></p>]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Skomentuj Plusy i minusy tygodnia (23 – 30 października), którego autorem jest Deduktor</title>
		<link>http://blog.rp.pl/semka/2011/10/28/plusy-i-minusy-tygodnia-23-%e2%80%93-30-pazdziernika/comment-page-3/#comment-50954</link>
		<dc:creator>Deduktor</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 04 Nov 2011 11:30:56 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/semka/?p=1716#comment-50954</guid>
		<description>&quot;Wskazywanie drzwi Ziobrze&quot;, i innym, w PISie, jest częścią  stałego nadzoru nad Polską w ogólności.
W ostatnich wyborach głosowałem na PIS i na J.Kaczyńskiego osobiście, nie dlatego, że akceptuję go razem z całym PISem, w tym ze stanem osobowym i programem, lecz z jednego powodu, mianowicie - dwuleciem ich rządów (PISu i Kaczyńskiego, a także i Ziobry).
Kierowanie się interesem Polski i wprowadzanie w czyn tegoż, choć warunkach jakże niesprzyjających.  
Kaczyński i Ziobro nie są doskonali i popełniają nieuniknione błędy, na czym korzysta skrzętnie &quot;NADZÓR&quot;, lecz zwracanie się bez żadnego pośrednictwa do Ducha Polski, pozwala, nie na powrót na jakąś wyznaczoną, jedynie słuszną drogę, lecz na zachowanie kierunku ogólnego, zgodnego z dobrem Polski.
I tak, dla przykładu, Marek Jurek ze swoją partią, powinien znaleźć się na liście PISu, nie rezygnując ani trochę z wartości katolickich, które postawiły go poza PISem.
To co się działo z Jurkiem 09.X.2011r., a także to co się dzieje z Ziobrystami obecnie, jest dowodem na sukces NADZORCÓW i porażki &quot;Ludu PISowskiego&quot;.Przy czym, samo powyjmowanie &quot;rodzynek&quot; z ciasta pieczonego przez NADZÓR na scenie politycznej, nic nie da! Da, pieczenie polskiego chleba! &quot;Gorzki to chleb jest polskość&quot;  - Norwid.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>&#8222;Wskazywanie drzwi Ziobrze&#8221;, i innym, w PISie, jest częścią  stałego nadzoru nad Polską w ogólności.<br />
W ostatnich wyborach głosowałem na PIS i na J.Kaczyńskiego osobiście, nie dlatego, że akceptuję go razem z całym PISem, w tym ze stanem osobowym i programem, lecz z jednego powodu, mianowicie &#8211; dwuleciem ich rządów (PISu i Kaczyńskiego, a także i Ziobry).<br />
Kierowanie się interesem Polski i wprowadzanie w czyn tegoż, choć warunkach jakże niesprzyjających.<br />
Kaczyński i Ziobro nie są doskonali i popełniają nieuniknione błędy, na czym korzysta skrzętnie &#8222;NADZÓR&#8221;, lecz zwracanie się bez żadnego pośrednictwa do Ducha Polski, pozwala, nie na powrót na jakąś wyznaczoną, jedynie słuszną drogę, lecz na zachowanie kierunku ogólnego, zgodnego z dobrem Polski.<br />
I tak, dla przykładu, Marek Jurek ze swoją partią, powinien znaleźć się na liście PISu, nie rezygnując ani trochę z wartości katolickich, które postawiły go poza PISem.<br />
To co się działo z Jurkiem 09.X.2011r., a także to co się dzieje z Ziobrystami obecnie, jest dowodem na sukces NADZORCÓW i porażki &#8222;Ludu PISowskiego&#8221;.Przy czym, samo powyjmowanie &#8222;rodzynek&#8221; z ciasta pieczonego przez NADZÓR na scenie politycznej, nic nie da! Da, pieczenie polskiego chleba! &#8222;Gorzki to chleb jest polskość&#8221;  &#8211; Norwid.</p>
<p> <img style="padding: 0px; border: none; cursor: pointer;" onmouseover="this.width=this.width*1.3" onmouseout="this.width=this.width/1.2" id="up-50954" src="http://blog.rp.pl/semka/wp-content/plugins/comment-rating/images/3_16_up.png" alt="Dobre" onclick="javascript:ckratingKarma('50954', 'add', 'blog.rp.pl/semka/wp-content/plugins/comment-rating/', '3_16_');" title="ciekawa wypowiedź" /> <span id="karma-50954-total" >0</span></p>]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Skomentuj Spowiedniczym niedzielożercom nasze stanowcze: nie!, którego autorem jest wojtek</title>
		<link>http://blog.rp.pl/semka/2010/02/08/spowiedniczym-niedzielozercom-nasze-stanowcze-nie/comment-page-1/#comment-50951</link>
		<dc:creator>wojtek</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 02 Nov 2011 16:58:49 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.rp.pl/semka/?p=265#comment-50951</guid>
		<description>Spowiedź jest sakramentem - proponuję nabyć minimum wiedzy przed umieszczaniem komentarza. Nosi on nazwę &quot;sakrament pokuty i pojednania&quot;. Doprawdy nie pojmuję, jak dysponując internetem można pozując na intelektualistę popełniać aż tak podstawowe błędy. Bo w głowie - jak widzę - tej wiedzy nie ma.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Spowiedź jest sakramentem &#8211; proponuję nabyć minimum wiedzy przed umieszczaniem komentarza. Nosi on nazwę &#8222;sakrament pokuty i pojednania&#8221;. Doprawdy nie pojmuję, jak dysponując internetem można pozując na intelektualistę popełniać aż tak podstawowe błędy. Bo w głowie &#8211; jak widzę &#8211; tej wiedzy nie ma.</p>
<p> <img style="padding: 0px; border: none; cursor: pointer;" onmouseover="this.width=this.width*1.3" onmouseout="this.width=this.width/1.2" id="up-50951" src="http://blog.rp.pl/semka/wp-content/plugins/comment-rating/images/3_16_up.png" alt="Dobre" onclick="javascript:ckratingKarma('50951', 'add', 'blog.rp.pl/semka/wp-content/plugins/comment-rating/', '3_16_');" title="ciekawa wypowiedź" /> <span id="karma-50951-total" >0</span></p>]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

