Pochwała peerelowskiego konformizmu

Domosławski chce nam powiedzieć: odczepcie się od Kapuścińskiego agenta, bo agent socjalizmu na frontach wojny z imperializmem to do dziś brzmi dumnie!

Kapuściński non-fiction” – od paru tygodni trwa podniecenie wokół tej „obrazoburczej” książki. Zastanawiano się, czym zaskoczy nas autor biografii słynnego reportażysty Artur Domosławski. Sprawami lustracyjnymi, skandalami obyczajowymi? A może opowieściami o małżeństwie Ryszarda Kapuścińskiego i o jego relacjach z córką? Tajemniczo sugerowano, że niepokorna biografia nie spodoba się ani lustracyjnym inkwizytorom, ani apologetom „cesarza reportażu”.

Wydana przez Świat Książki publikacja to aż 560 stron, ale czyta się ją wartko. Autor objechał pół globu i włożył w książkę wiele pracy. Pozostawię moim kolegom, specjalistom od literaturoznawstwa, ocenę fragmentów o warsztacie pisarza, o związku jego reportaży z faktami czy o micie, jaki sam wokół siebie tworzył. Moją uwagę przykuły rozdziały poświęcone karierze Kapuścińskiego w PRL i jego związkom z komunistycznymi służbami specjalnymi. Zaskakują, ale nie surowością ocen. Na odwrót – są pochwałą konformizmu życia w PRL.

Lojalny członek partii

Zacznijmy od rozdziału „W korytarzach władzy”. Artur Domosławski z pytaniem o losy Ryszarda Kapuścińskiego zwraca się do ostatnich jeszcze żyjących dygnitarzy PRL. A ci pamiętają pisarza całkiem dobrze. Kapuściński pracował w „Polityce” u Mieczysława Rakowskiego – Domosławski tygodnik komunistycznych liberałów kreuje na pismo nieomal antysystemowe. Tyle tylko, że na początku lat 60. inna pezetpeerowska frakcja – „partyzantów” – zaczyna rosnąć w siłę. Kapuściński więc, jakby na złość Domosławskiemu, przepływa w jej orbitę. Zbliża się do moczarowców. Jego przyjacielem i mentorem jest partyjny aparatczyk Ryszard Frelek. Finałem będzie porzucenie „Polityki” i przejście do bliższej „partyzantom” „Kultury” w 1967 roku.

Domosławski wchodzi w skórę Kapuścińskiego z tamtych lat: „jest rozdarty między lojalnościami i przyjaźniami. Z Rakowskim pracował przez kilka lat w „Polityce”, lubili się i szanowali; lecz naczelny „Polityki” i jego tygodnik zaczynają być źle widziani na szczytach władzy. Co i rusz Rakowski dostaje burę od Gomułki; szturchają go także „partyzanci” i sekretarze sekretarzy (najbardziej otwarcie Frelek) – w końcu koledzy, przyjaciele. Za blisko z Rakowskim i „Polityką” niepolitycznie. Na dodatek z Frelkiem ma Kapuściński bliskie kontakty towarzyskie, wspólne przeżycia z Indii, kumpelską sztamę; Frelek może więcej: pomóc, załatwić, już zresztą załatwiał. I nie cierpi Rakowskiego, prowadzi z naczelnym wojny podjazdowe. Kogo się trzymać?”.

Marian Turski z „Polityki” wiele tłumaczy autorowi książki: „Rysiek potrafił się układać z politycznymi szefami. Nie narażał się przełożonym, dzięki czemu miał wolną rękę w wielu sprawach, mógł realizować swoje zamierzenia”. Domosławski puentuje te wspomnienia pytaniem: „Czy to oportunizm? Możliwe. A może umiejętny sposób bycia, osiąganie celów”. W tym, że ta druga ocena zachowania Kapuścińskiego jest prawidłowa, upewnia Artura Domosławskiego znawca tematu, inny dziennikarz „Polityki” Daniel Passent: „Takie czasy, tak się funkcjonuje, jeśli chce się pracować w tym zawodzie… Żeby coś pozytywnego zrobić, załatwić, popchnąć sprawy właściwym torem, trzeba mieć koneksje na górze. Zresztą dzisiejsze oceny są ahistoryczne; Kapuściński traktuje (wtedy) Polskę Ludową jako swój kraj; miejsce, w którym czuje się dobrze. Jest lojalnym członkiem partii. Dlaczego miałby uważać, że rozmawiając z kolegami w KC, robi cos niewłaściwego?”.

przeczytaj cały tekst

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Tagi: , , , ,

(37) Komentarzy do “Pochwała peerelowskiego konformizmu”

    -
  1. Lodzermensch pisze:

    Co by nie powiedzieć, to pan Domosławski niejednemu wraził palec w oko – i teraz jest wrzask stąd i stamtąd. A książka jest świetna.

    Dobre 0

  2. joannabarska pisze:

    panie Semka. Nie ma Pan pojecia o tamtych czasach. Uprawienia gierek wobec Wielkiego Brata ze Wschodu bylo bardziej niebezpieczne niz obecne „gierki” wobec wielkiego brata z USA. A jak sluchalam zeznan przed komisja sejmowa ziobrowskiego szefa ichniejszej Bezpieki ,to ciarki przechodzily po grzbiecie, ze taki typ miał taka wladze… Nie bedzie nas z Panem,panie Semka, włacznie,a Kapuscinski zyc bedzie wiecznie. Taka jest prawda. A kundelki zawsze były i bedą.

    Dobre 0

  3. Zawsze uważałem – nie ja jeden – że twórcę, artystę należy oceniać na podstawie jego dzieła zaś jego życie osobiste to drugi plan. Hamsun był hitlerowskim kolaborantem lecz jego ,,Głód” pozostał w kanonach światowego dorobku literackiego. Podobnie Roman Polański. Po latach miłośnicy sztuki filmowej będą zachwycać się Jego ,,Lokatorem”, ,,Pianistą” a jego pedofilski epizod z młodości będzie jedynie ciekawostką biograficzną. Może stanowi lekką przesadę stawianie Kapuścińskiego na równi z Hamsunem… Czytałem bowiem tylko jedną książkę Kapuścińskiego Rosji, ZSRR, napisaną już w trakcie rozpadu sowieckiego imperium i była bardzo ciekawa. Czytając doszedłem do stwierdzenia, że musiał on mieć odpowiednie układy, dojścia aby taką książkę napisać zaś nikt inny, nawet najzdolniejszy pisarz, dziennikarz bez tego nie posiadłby tej wiedzy, aby móc to opisać jak to uczynił Kapuściński. A więc można powiedzieć w sensie pozytywnym CEL UŚWIĘCAŁ ŚRODKI.

    Dobre 0

  4. Pyzol pisze:

    Jezeli ta „odwazna” ksiazka jest t a k napisana, to stawiam na to, ze wdowa zrobila afere, w celach promocyjnych.

    Kaska

    Dobre 0

  5. Jan Kowalski pisze:

    Całkowicie się zgadzam z opinią wyrażoną przez p. Jurka G . Dla mnie także przez całe moje dorosłe życie w PRL Kapuściński był po prostu uprzywilejowanym żołnierzem frontu komunistycznej propagandy. Tym niebezpieczniejszej, że ponoć bardzo sprawnej warsztatowo.Nie sięgnęłam nigdy do tej lektury, i nie kupię przekrętnej argumentacji Domosławskiego, Kwestia smaku…

    Dobre 0

  6. „Nie wiem, z jakiego konkretnie powodu Alicja Kapuścińska chciała zablokowania wydania książki Domosławskiego. Ale po lekturze „Non-fiction” wyżej stawiam jakiekolwiek skrupuły wdowy po „Mistrzu” czy wydawnictwa Znak niż permisywną filozofię autora. Wolę ich staroświeckie skonfundowanie niż nowolewicową dezynwolturę.”

    A to niby dlaczego? Postawa Domosławskiego jest przynajmniej uczciwa. Wolna od hipokryzji.
    On ma rację co do ahistoryczności dzisiejszego punktu widzenia na Kapuścińskiego, i szerzej – na PRL.

    Ja osobiście jestem antykomunistą, ale dla konsekwentnych, szczerych i niewstydzących się swojej partyjności czerwonych mogę mieć (no, oprócz zoologicznej i barbarzyńskiej nienawiści oczywiście) tylko szacunek.

    W przeciwieństwie do tej bandy krętaczy, którzy zaprzeczają współpracy, tłumaczą przynależność oportunizmem – albo zgrywają ukrytych opozycjonistów.
    A ta właśnie postawa skłania dziś środowiska „przyjaciół” podróżnika do występowaniu przeciw Domosławskiemu.
    Postawa zbieżna z punktem widzenia P. Semki.
    Przypadek?

    Dobre 0

  7. Jurek G pisze:

    Okres PRL, to było prawie całe moje dorosłe życie. Kapuściński był dla mnie od zawsze żołnierzem frontu komunistycznej propagandy. Nigdy za komuny nie zniżyłem się, by podejrzeć sprawność jego warsztatu, którą zachwalano i stawiano za wzór. Wtedy facet, który mógł podróżować po całym świecie, musiał współpracować z bezpieką, albo jeszcze wyżej. Odmowa czytania propagandy, choćby najwyższego lotu, była po prostu kwestią smaku. Mnie paszportu nie dawali „z ważnych względów państwowych”. Za komuny tego nie wyjaśniałem, bo tylko na to czekali. Teraz okazuje się, że IPN żadnego śladu w ocalałych papierach nie znajduje, a wszelka dokumentacja mojej sprawy została dokładnie wyczyszczona. Jak słyszę, że on tak musiał, że wspaniałe reportaże nigdy by nie powstały, gdyby nie odrobina konformizmu, to wszystkim jego obrońcom mogę jedynie odwarknąć: a pies was miłował …

    Dobre 0

  8. Frater pisze:

    Żona Kapuścinskiego po to robila zadymę , by : 1. naklad szybko znalazl nabywców.Przecież jego ksiązki nie cieszą się obecnie wielkim zaiteresowaniem. 2. więcej czytelników przyjęło za nic nieznaczący fakt wspólpracę, nawet tak znanego pisarza z komunistycznymi służbami. A po co czepiac się ,w związku z tym wielu, wielu maluczkich, ktorzy taka współpracę też realizowali. 3. komunistyczny establiszment, przyjmując łopatologicznie wyłożoną dla maluczkich argumentację p. A.Domosławskiego, może to było ” to se ne wrati „. Salonowcy mogą wyrazić się w sposób konkretniejszy – odp…….. się od czlowieka honoru – tak to już robili. Ps. lewica jak dzdzu potrzebuje wywodów p. Domosławskiego i innych apologetów byłego systemu, który im ciąży zapewne w psychice, chociaż im tak dobrze w obecnym. Ponadto zbliżają się wybory, a młodzi lewicowcy żle się spisują, słabe notowania, stąd przeproszono się ze skorumpowanymi wyjadaczami, ale wyćwiczonymi na wieczorowych wykładach uniwesrsytetów marksizmu i leninizmu z gadki na okrągło. Młodzi z przyczyn ogolnie znanych (pokończyli normalne uczelnie) nie potrafia doścignąc mistrzów pustosłówia.

    Dobre 0

  9. Franek Z. pisze:

    Znam człowieka który w PRL-u aby awansować zapisał się do partii. Tenże człowiek był i jest do dziś bardzo praktykującym katolikiem. Kiedy w czasach PRL-u powiedziałem że swoim członkostwem w PZPR legitymizuje władzę która zwalcza kościół którego częścią on sam jest. Nie widział w tym sprzeczności. Widocznie był za a nawet przeciw jak powiedział pewien pan. Tak jest zresztą do dziś. Ludzie którzy się szanowali i zachowali twarz dzisiaj bardzo drażnią pewnych ludzi. No cóż, żyjemy gdzie żyjemy.

    Dobre 0

  10. analityk pisze:

    Kiedy Sowieci dokonywali ludobojstwa w Etiopii,Kapuscinski opowiadal koszalki opalki,i wzbudzal pogarde i nienawisc do tradycjonalnego systemu monarchii Heile Selassie NA CALYM SWIECIE i W OGROMNYCH NAKLADACH..Podejrzewam ,ze dystrybucja swiatowa i „niesmiertelna slawa”to byla nawet robota nie PRL-u,lecz bezposrednia praca KGB.Musimy sobie uswiadomic,ze w gre wchodzily pierwszorzedne interesy imperialne Sowietow.
    Te smieszne podchody i dziwaczna gimnastyka Pana Domoslawskiego zaslania sprytnie ,jak mi sie wydaje,oczywisty fakt,ze Kapuscinski byl agentem KGB,a nie PRL-u,i to na bardzo wysokim szczeblu.GUR raczej nie wchodzi w gre.W kazdym razie Kapuscinski dzialal na szczeblu globalnym GRUBO przewyzszajacym cale PRL.

    Dobre 0

  11. bietka pisze:

    Mam z tym wielki kłopot: czy oceniać twórcę jako całość z człowiekiem, czy też oddzielać te dwa byty?
    Uwielbiam Mrożka, nie tylko za literaturę, ale nawet za te cudowne, pokraczne rysuneczki zza okularów. Czy powinnam zapomnieć o jego podpisie pod obrzydliwą rezolucją krakowską i o jego kosmopolityzmie, a pamiętać twórczość, czy też przekreślić twórczość za niegodne postępki i postawę?
    Ten dylemat wiąże się z wieloma osobami. Zbyt wieloma…

    Dobre 0

  12. Kabbir pisze:

    Błedne jest założenie Pana Semki, ze większość ludzi w PRL walczyło z władzą i nie chciało tego systemu a tylko nieliczni (elity PZPR i tajni współpracownicy) chcieli jego utrzymania. Tak naprawde było dokładnie odwrotnie. Większości ten system w ogóle nie przeszkadzał, żyli tak jak chcieli albo tak jak było najłatwiej. Z systemem walczyli nieliczni a i większośc tych co walczyli tak naprawde walczyła o powrót do sedna komunizmu a nie o zmianę komunizmu na socjalizm. Bez obalenia tego mitu latwo oceniać ludzi i czasy w kategoriach czarno-białych.

    Dobre 0

  13. zmpol pisze:

    Piotr Semka też wybitny i też konformista.
    Za PRL Kapusciński żeby wyjechać, dziś Semka żeby być zaproszonym do TVN 24.

    Dobre 0

  14. krzyh pisze:

    Pytanie za dziesięć punktów: czy wspaniały pisarz może bić żonę? Czy jak będzie bił to jego pisarstwo na tym straci czy też będzie bardziej nazwijmy to „krwiste”? Lepiej iść z prądem czy pod prąd? A może lepiej stać na brzegu i tylko obserwować z bezpiecznego miejsca jak inni to robią. Chodna ocena czy emocjonalne zaangażowanie – co jest lepsze? Wszelkie zawirowania i ułomności dodają tylko kolorytu. Prosta , łatwa biografia to nudna biografia. Biografia konformisty też pozwala poznać czasy ale i system wartości znacznej części społeczeństwa i zrozumieć dlaczego było to co było i nie chce przestać być. Pozdrawiam.

    Dobre 0

  15. yossarian pisze:

    Pamietam , ze w szkole czytalismy fragmenty z p.Kapuscińskiego o Angoli .Komentarz brzmiał,ze autor wskazuje na niebezpieczenswtwo faszyzmu i totalitaryzmu nadal obecne w swiecie.
    Miał racje.
    A faszyzm czerwony był tu, w Polsce.Było to pare lat po masowych zabóstwach robotników na Wybrzeżu.
    W koncu wiec p.Kapuscinski odwracał uwage od tego co było istotnym i konkretnym doswiadczeniem.Jego wybór.
    Niestety, uwazam, ze tym samym słuzyl komunie i towarzyszom.
    Po co mówic kiedy nie mozna dac swiadectwa prawdzie?
    I jednoczesnie uwazam, ze dobrze pisal.
    Tyle, ze nie był ani geniuszem ani autorytetem.
    A tylko małym człowiekiem z talentem ponad miare swojej duszy, podobnym do Passenta i innych co musieli bez wzgledu na okoliczności.

    Dobre 0

  16. tim pisze:

    Ci co się nie ześwinili słuchają teraz Radia Maryja i WSZYSCY nimi pogardzają.
    To słuchacze RM byli niegdyś wrogami ludu i antysocjalistycznymi elementami. Matka Boże nie da nam zginąć.
    :-)

    Dobre 0

  17. maciejb18 pisze:

    Kto z nas nie jest konformistą . Zależy to jednak od czasów w jakich żyliśmy lub żyjemy . Pan też nim jest , występując w programach TVN24 , i wcale mi to nie przeszkadza . Mając wybór nasikać na murek czy w spodnie , zawsze wybiorę to pierwsze .

    Dobre 0

  18. Abie pisze:

    Co to za zbedny temat!
    Kiedy nareszcie naiwni wyzwola sie z zabobonnego kultu wyimaginowanych autorytetow, mistrzow, moralnych pasterzy i innych produktow obawy przed wiara we wlasna inteligencje i wartosc wynikajacych z niej oryginalnych opinii.
    Kapuscinski to producent reportazy dostarczajacych jakosciowo dobrej, ale jednej z posrod wielu, odmiany rozrywki. Niniczego ponadto.
    Mozna zrozumiec ze jesli nam taka literatura odpowiada to sklonni jestesmy do poswiecenia jej nieco reflexji.
    Po co jednak ktokolwiek swiadomy wlasnego wlasnego swiatopogladu mialby tracic czas na roztrzasanie historii moralnych wyborow ktore przydazyly sie zawodowemu dostawcy rozrywki? Co w tym waznego?
    Co to za roznica jakich moralnych standardow trzymal sie Vagner jesli delektojemy sie jego muzyka? Bez trudu mozemy docenic przezycie muzyczne bez tracenia uwagi na zbedne napawanie sie (czy tez brzydzenie) jakimkolwiek autorytetem.

    Dobre 0

  19. paparazzi pisze:

    O co chodzi?, pan Semka napisal obiektywnie i akceptuje ten poglad. Co do pisarza Ryszarda Kapuscinskiego to dzieki za jego ksiazki, ktore czytalem z wypiekami a nawet teraz ,/mam troche lat/lubie jeszcze raz poczytac znajac oczywiscie TLO.Zawsze jednak swiatelko mi sie zapalalo, jak mozna bylo podrozowac po USSR a ja nie moglem przejechac przez ”
    kraj rad” autem do Rumuni droga jaka chcialem.
    Konformizm w PRL-tfu byl jak chleb, popularny. Wstydzic sie jest czego, a czerwone kapturki /R.H./ odkrecaja kota ogonem jak moga.Tylko ta polska mentalnosc mnie martwi/ ludzie honoru/ ale mloda generacja rosnie, moze sie zmieni.

    Dobre 0

  20. Krzys pisze:

    Przepraszam, mialo byc Piesiewicza.

    Dobre 0

  21. Krzys pisze:

    Przypomina mi to bardzo zachowanie ‘autorytetyow’ broniacych Polanskich czy ostatnio Pasiewicza. Nie czytalem zadnej ksiazki Kapuscinskiego i rowniez nie wiele pamietam z tamtego okresu bo bylem za maly ;) Ale pamietam jak moj ojciec dostal od byle sbeka w pysk bo sie nie ladnie do niego odezwal na przesluchaniu. A jednak funkcjonowal w tym systemie…

    Dobre 0

  22. gajowy bronek pisze:

    Gdyby Kapuściński zamiast tych swoich grafomańskich książek ulotki pisał można by mu mauzoleum walnąć a tak to co…
    Ubek, zdrajca na usługach Kremla.

    Dobre 0

  23. Jaga pisze:

    Kapuściński został wykreowany nagle na wielkiego „mistrza”. Wątpliwy to mistrz, ktory był zawodowym koniunkturalistą, na dodatek okazało się, że z tym reportażem też nie wszystko w porządku, bo sporo konfabulacji, a na koniec – potępiając CIA apoteozuje mordercę Che. Nie przesadzajmy więc z tym mistrzostwem. Świetne reportaże pisali Górnicki i Dziewanowski / z Chin m.in/ .
    A gdyby Kapuściński nie był agentem, to też by go tak honorowano?
    Oto pytanie…

    Dobre 0

  24. Wronski pisze:

    Uderz w stol ,a Ubecja odezwie sie.
    Winni wszystkiemu sa oczywiscie ci,ktorzy NIE wspolpracowali z Ubecja.
    Logika czekistow zabojcza jest .Jak katynski strzal w potylice.

    Dobre 0

  25. Stach pisze:

    Recenzja jak recenzja, typowa dla Rzepy. Już jednak na podstawie tego omówienia widać, że książka jest z pewnością warta lektury. Domosławski zresztą to znakomity autor. Z niecierpliwością czekam na premierę.

    Dobre 0

  26. AK pisze:

    Drodzy czytelnicy bylem w PRLu a i teraz tez jestem porzadnym czlowiekiem i nie ja jeden. Bylo nas wielu i teraz tez, wiec prosze nie mieszajcie swojego wyobrazenia z rzeczywistoscia.

    Dobre 0

  27. petrek59 pisze:

    Ryszard Kapuściński, wspaniała postać. Wspaniały pisarz. Czapki z głów. Cofa mi się treść jelitowa, kiedy zaczyna się oceniać człowieka wg kryterium współpracy ze służbami. Służby PRLu raczej nie interesowały się miernotami. Nie znam człowieka, którego skrzywdził Kapuściński. Znam ludzi, którzy są z niego dumni.
    Nazwisko Kapuściński jest już w Panteonie. Gdzie będzie nazwisko Domosławski?
    Semka?, SEMKA?, S e m k a ?
    Przykre, że po 20stu latach są ludzie, którzy mentalnie tkwią w PRLu.
    Trzeba z żywymi naprzód iść, po życie sięgać nowe.

    Dobre 0

  28. KRO.pisze pisze:

    Tak, ma racje @ alle -”Nie wszyscy sie zeswinili i dali sie kupic komunistycznej wladzy”
    @ Krak — bardzo prosze , jesli sie zeswiniles to milcz. Ja biegalem w tych czasach bez pieluchy i doskonale wiem jak bylo. W PRLu mozna bylo byc przyzwoitym i tyle.

    Dobre 0

  29. rudolf polak pisze:

    Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz. Ktoś, kto popierał marksistowskie partyzantki będące częścią globalnej gry Moskwy, a nawet brał do ręki broń w ich sprawie, może liczyć na jedno określenie ze strony ludzi, którym zależy na wolnej Polsce. To określenie brzmi: „zdrajca”.
    Naturalnie nie ma to wpływu na ocenę wartości samego pisarstwa Kapuścińskiego.

    Dobre 0

  30. widu pisze:

    To wyglada tak, jakby o tamtych czasach mozna bylo jedynie milczec.
    Ostatnio Bratkowski wyznal w telewizji, ze ksiazki czytac nie bedzie, bo wiadomo z gory ze jest tendencyjnie napisana..
    I to ten Bratkowski,ktoremu tak wiezylem w stanie wojennym..

    Dobre 0

  31. alle pisze:

    Do pochwał PRL-owskich pisarzy jesteśmy przyzwyczajeni ,więc jedna więcej nic nie zmieni w ich postrzeganiu lub ocenie. Kapuściński, tak jak wielu przed nim i nadal, człowiek- cwaniak. Pokusy były wielkie i tylko ludzie z” prostym kręgosłupem” potrafili im się oprzeć.
    Usprawiedliwiane przez Passenta i Turskiego zachowania Kapuścińskiego, są po prostu normą dla tamtych komunistycznych, elit. Ci ludzie tak egzystowali a tłumaczenie swych zachowań stwierdzeniem: „takie czasy, tak się funkcjonuje..” mówi wiele jeśli nie wszystko o nich. Nie wszyscy się ześwinili i dali się kupić komunistycznej władzy. I żaden Passent, Turski czy Domosławski nie przekonają mnie, że nie można było w PRL-u być porządnym człowiekiem.
    Pisarstwa Kapuścińskiego nie stawiam na piedestale, ale cenię.

    Dobre 0

  32. Marcin pisze:

    Pan Semka już wtedy wiedział za kim się ustawić i kogo popierać aby wyglądać, tak jak wygląda. Zapewniam, że teraz reprezentuję zupełnie inne poglądy niż te kilka lat temu. Ciekawe co będzie za kolejnych kilka lat. Jedno jest pewne- nikt o nim książki nie napisze. Straszne jest, że ciągle jesteśmy narażeni na jego poglądy.

    Dobre 0

  33. SEK pisze:

    W tym kontekście przypomina mi się zasłyszane w dzieciństwie powiedzenie: Czemuś głupi – boś biedny, czemuś biedny – boś głupi.
    I obieg jest, jak dla autora Hebanu…

    Dobre 0

  34. Jan_Pytalski pisze:

    Wszędzie na świecie życiorysy ludzi uznawanych za wybitnych; polityków, pisarzy, naukowców czy przywódców religijnych są wzorami do naśladowania dla ludzi młodych, ambitnych, pragnących czegoś w swym życiu dokonać. W III RP życiorysy niemal wszystkich takzwanych autorytetów są dla nich największym utrapieniem, a swojego dobrego wizerunku muszą bronić przy pomocy opluwania, medialnej dintoiry, wyrzucania z pracy, wreszcie ciąganiem po sądach. Nie ma już kwartału, aby „niezależne media”, niezawodna lewica i reszta okrągłostołowej ferajny nie zapluwała się przy rzucaniu wyzwisk na ludzi pragnących choćby nieco przybliżyć czytelnikowi czy widzowi obraz ich idoli przy pomocy istniejących dokumentów. Czemu się tak dzieje?

    Dobre 0

  35. życzliwy sceptyk pisze:

    uczciwa recenzja, chyba warto te książkę kupić. Bo Domosławski bardzo słusznie zauważył, że w układach z władzą nie było niczego szczególnie typowego dla PRL-u. kiedyś był niedobry Frelek dzisiaj jest dobry Rosół? Z drugiej strony wiemy też więcej o zbrodniach CIA Mosadu itp. więc to oburzanie sie Semki też jest poczciwe, równie dobrze moznaby się oburzać na paru innych pisarzy tyle, że zachodnic – tylko po co?

    Dobre 0

  36. Krak pisze:

    Semka , teraz bohater n nawet nie zdaje sobie sprawy co to byly za czasy. Ludzi lamano i niszczono .Pan Semka biegal w tych czasach z pielucha wiec nie moze tego wiediec. Teraz kazdy jest madry i sprawiedliwy – no i oczywiscie odwazny

    Dobre 0

  37. albatros pisze:

    Pamiętam jak dziś dzień kiedy pierwszy raz spotkałem się z literaturą mistrza biegalem jak oszalały z książką po trawniku przed domem i czytałem na głos matce fragmenty wojny futbolowej. Agenturala przeszłość nie może być konfrontowana z twórczością bo nie wielu zrobiło tak wiele dla tak licznych a w dziedzinie politycznego reportażu można ich zliczyć na palcach jednej reki

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.