Wizja Polski jako mostu na Zachód będzie przywoływana w najbliższych
latach przez Ukraińców coraz rzadziej. A nowi przywódcy Ukrainy nie będą się zajmowali rozwikływaniem skomplikowanych wojennych dramatów
Czy Polska powinna tolerować przejazd przez swoje terytorium rowerowego rajdu im. Stepana Bandery? Dlaczego ponad 12 lat czekaliśmy na zbadanie przypuszczalnie polskich grobów we Włodzimierzu Wołyńskim? Jak to możliwe, że szef ukraińskiej służby bezpieczeństwa przyrównywał niedawno polską przedwojenną policję do NKWD i gestapo? Czy dojdzie do usunięcia z Cmentarza Orląt Lwowskich symbolu Szczerbca?
W stosunkach polsko-ukraińskich pojawia się coraz więcej niepokojących pytań. Media informują o kolejnych incydentach. Nieporównanie mniej piszą o przyczynach wyhamowywania dialogu historycznego między oboma narodami. A przecież jeszcze niedawno byliśmy przekonani, że wzajemne urazy zdołamy wyleczyć w perspektywie paru lat. Dlaczego dzisiaj jest tak źle, skoro jeszcze niedawno zdawało się, że jest całkiem dobrze?
U szczytu popularności
Mało kto zwraca uwagę, że najbardziej udane bywały kontakty głów naszych państw w czasach, w których prezydenci Polski i Ukrainy byli u szczytu popularności. Dość silny politycznie
w 2003 roku prezydent Leonid Kuczma zdecydował się na wspólne z Aleksandrem Kwaśniewskim obchody 60. rocznicy rzezi wołyńskiej w miejscowości Pawliwka (przez Polaków zwanej Oryckiem). W tej właśnie wiosce ukraińscy nacjonaliści spalili 11 czerwca 1943 roku około 100 Polaków zapędzonych do miejscowego kościoła. Drugie tyle zakatowano wówczas na okolicznych polach.
I choć Leonid Kuczma nie wypowiedział wówczas oczekiwanego przez nas słowa „przepraszam”, to jego deklarację („Naród polski powinien wiedzieć, że całym sercem odczuwamy jego ból”) porównywano z wielkimi gestami mężów stanu z RFN, którzy byli współtwórcami pojednania polsko-niemieckiego.
Aby stworzyć dobrą atmosferę tamtych obchodów, Kuczma użył zresztą pewnego wybiegu. Otóż na miejsce uroczystości w niewielkiej ukraińskiej wiosce prezydenccy urzędnicy zwieźli specjalnymi autobusami młodzież z organizacji popierających Leonida Kuczmę. Bardziej dociekliwi polscy reporterzy po rozmowie z owymi „kuczmowcami” szybko zdali sobie sprawę, że nie wiedzą oni, o jakie wydarzenie historyczne chodzi i że obchody wiążą – ogólnie – z okropnościami wojny.





Bardzo mądry tekst!
A ja sie boje,ze Ukraina zawsze bedzie w UE “trzymac” strone niemiecka i vice versa. Niech juz lepiej pozostana w bloku rosyjskim.
Jeżeli MSZ,minister MSWiA, minister sportu wyrażają zgodę na ten rajd podczas bytności na Ukrainie , to myślę,że to nie są przedstawiciele polskiego rządu, a rządu “polskiego” , który z niewiadomych przyczyn działa przeciwko Polsce.
Czyżby to był rząd antypolski ???
1. Oczywiście chodzi o Poryck nie o Oryck (pewnie literówka)
2. Poryck to oficjalna nazwa wsi pochodząca od kniaziów ruskich Poryckich od XVIw., a więc to nie tak, że Polacy sobie nazwali, jak pisze Autor
3. Niedorzecznością jest używanie określenia przez Autora mordu w Paliwce; na tej zasadzie można pisać np. o bitwie pod Wogogradem; będzie równie glupio.
4. Poza tym wymowa art. jest przekonywująca; reakcja polska na propagowanie nofaszyzmu na (razie) zach. Ukrainie oraz pozostawienie mieszkających tam Polaków samych sobie jest zatrważająca. Zresztą sytuacja jest podobna na Litwie.
Ksiądz Issakowicz-Zalewski reprezentuje setki tysięcy nie tylko Polaków wymordowanych przez ukraińskich rezunów. Nasi przywódcy boją się prawdy, TVP też (czy ktoś z młodego pokolenia widział film “Ogniomistrz Kaleń”, który bardzo łagodnie przedstawia zbrodnie UPA). Opowiadanie się po jednej (polakożerczej) stronie konfliktu na Ukrainie, nieuwzględnienie interesów mniejszości polskiej na Litwie czy Białorusi świadczy o zaniku instynktu polskości ponad podziałami. Chyba tylko PSL ma trochę odwagi, a pozostałe partie w Sejmie sprzedadzą pamięć o Polakach z II Rzeczpospolitej za wspólną fotkę z gloryfikatorami ich oprawców?
Panie Piotrze,
1. Martwić się trzeba nienawistną postawą wobec Polski znacznej części obywateli sąsiedniego kraju, czego cały ten zakichany rajd pod egidą estebanito bandery jest tylko jedną z wielu manifestacji. Z gruntu nie ma Pan racji lekceważąc ten wybryk. Protesty są słuszne albowiem, ta kolarska impreza obnaża jak bardzo koniunkturalnie w Polsce stosuje się prawo. Gdyby to był rajd pod patronatem Hitlera, to władze centralne zaplułyby się w reakcji na to, i dalej w podskokach robić wszystko by do niego nie dopuścić. Jeśli jest to rajd dla odmiany pod egidą bandyty ukraińskiego, to uszy po sobie, bo to nasz “strategiczny”, he, he, he, partner.
2. Nazywanie bandery patriarchą ukraińskiego nacjonalizmu, również jest niesmaczne i politycznie “correct”, bo stwarza wrażenie, że mamy do czynienia z nobliwym mężem stanu godnym zasłużonych rewerencji, gdy w rzeczywistości był to niepospolity zwyrodnialec i wyjątkowa kreatura nawet w skali dziejów ludzkości.
3. Kto ma krztę oleju w głowie nigdy nie pogodzi się z tym, że banderowska swołocz podnosi głowę za naszą granicą i nigdy nie będzie tego lekceważył. Niestety, niewielu polityków, za dychę, ma tego oleju choć trochę, dziennikarze zresztą również. Przed wojną polskim władzą zabrakło stanowczości, choć były bez porównania mądrzejsze od obecnych. Zamiast wykonać zasądzoną prawomocnym wyrokiem czapę na banderze i jego towarzyszach z szajki, zamieniono mu ją na dożywocie, by we wrześniu 1939 r. w ogóle go wypuścić. Odpłacił się za ten akt łaski szczodrze. Lekceważono problem, ale nic z tego nie nauczyli się nasi politykierzy od siedmiu boleści.
4. Gówno warte były wymuszone deklaracje Kuczmy i Kwaśniewskiego, o tyle, że nie miały nic wspólnego z autentycznym pojednaniem. Ks. Zaleski i kresowianie, doskonale zdają sobie sprawę z politycznych uwarunkowań koniunkturalnych gestów ukraińskich notabli. Sugestia, że mogli przeoczyć takiego słonia w menażerii, również jest żenująca. Cóż zresztą z tych wewnętrznych uzależnień Kuczmy, Juszczenki i innych miałoby wynikać? Chyba tylko tyle, że wszystkie ich gest są nieszczere i wymuszane.
5. Gardzę polityką Schetyny, Sikorskiego i Tuska. Zamiast odwalić to co jest ich psim obowiązkiem, godnie i stanowczo wyrażać polską rację stanu, z góry olewają cały problem. W istocie działają oni na szkodę Polski, a nie jej dobra. Płacimy im wszyscy za porządną ochronę interesów Polski i po prostu dobrej jakości rząd. Tymczasem, obrony polskiej racji stanu, muszą się podejmować, szeregowi obywatele, bez żądnego wsparcia, a którzy na tych nierobów jeszcze łożą. Kury szczać prowadzać jak mówił Piłsudski. Gdyby nie hekatomba niemiecko-bolszewicko-banderowska, pewnie by się zresztą tym zajmowali – albo wiązaliby buty tym, którzy padli z rąk naszych umiłowanych sąsiadów, że wspomnę na ten przykład świętej pamięci Zygmunta Rumla, oficjalnego emisariusza rządu Polskiego, żywcem rozerwanego wraz z adiutantem końmi przez bohaterskich rezunów spod znaku tryzuba. Swoją drogą, tak splamili swe narodowe godło niewinną krwią, że jest mi ono równie nienawistne co swastyka.
Ukłony
Bardzo bobry opis stosunkow polsko-ukrainskich z bledna konkluzja.
Cytat: Bo martwić się trzeba raczej tym [stosunkach polsko-ukraińskich jest dziś mniej zrozumienia], a nie rowerowym rajdem młodych ludzi w koszulkach z wizerunkiem patriarchy ukraińskiego nacjonalizmu
*** Blad polega na tym, ze stosunkami mozemy sie martwic a moze nawet polozyc krzyzyk na obecnym etapie rozwoju politycznej i spoleczenej swiadomosci na Ukrainie, starajac sie najwyzej prowadzic dzialalnosc kulturalno-dyskretnie misyjna natomiast w przypadku rajdu mamy docznienia z zupelnie innym zjawiskiem.
Zjawiskiem glorifikacji w Polsce bandziorow UPA, ktorzy co prawda z jednej strony walczyli o niepodleglosc Ukrainy a z drugiej strony popelnili bestialsko-okrutne ludobojstwo na Polakach.
Dlatego rajd jako taki nie powienien byc dopuszczony. Sa one utrwalaniem i pochwalaniem ludobojstwa. Sa zacheta na przyszlosc do recydywy.
Mozna oczywiscie organizowac rajdy niemieckie szlakiem hitlera do Polski, z zlozeniem holdu na warszawskim pomniku niemieckich zolnierzy na cmentarzu mordujacych ludnosc Warszawy w czasie Powstania.
Pomnik ten zawdzieczamy wspolnym rzadom w Warszawie Piskorskiego i SLD a Klich w zeszlym roku o malo co nie zlozyl wienca upamietniajacego. Dopiero publikacja w Rzepie powstrzymala go od tego. A szkoda.
Nie sądzę, żeby wszyscy Ukraińcy podzielali poglądy Banderowców, prawdopodobnie jest ich mniejszość. Trzeba pamiętać również o Ukraińcach-ofiarach rzezi Banderowców.
Ale czy kiedyś Lwów znów będzie polski? Oto jest pytanie…
GM pisze: A ja sie boje,ze Ukraina zawsze bedzie w UE “trzymac” strone niemiecka i vice versa. Niech juz lepiej pozostana w bloku rosyjskim.
GM, pare lat temu czytalem w ukrainskiej prasie emigracyjnej ze naturalnym sojusznikiem Ukraincow sa Niemcy i jak sie te obie strony postaraja to za 50 lat Polska wroci do stanu Ksiestwa Warszawskiego.
Najlepszym rozwiazaniem dla Polski jest calkowite wasalstwo Ukrainy wzgledem Rosji, polityczne i ekonomiczne. Wrzod Zachodniej Ukrainy niech przecina Rosja. Samobojstwem jest dla Polski wrowadzenie Ukrainy do UE.
Perekinczk
Widać, że p. redaktor nie wybudził się jeszcze z pomarańczowego snu-chciejstwa.
Może stąd aroganckie stwierdzenie w artykule, że kresowianie “z księdzem Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim na czele – którzy nie rozumiejąc przyczyn ustępliwości Juszczenki wobec narodowców, wystąpili przeciwko nadaniu prezydentowi Ukrainy tytułu doktora honoris causa przez KUL.”
Kresowianie “z księdzem Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim na czele” wiedzą i rozumieją więcej niż się p. redaktorowi wydaje.
“Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary”.
Przede wszystkim nigdy nie przystaną na KUPCZENIE PRAWDĄ HISTORYCZNĄ w imię doraźnych interesów politycznych – czy to się p. redaktorowi i pożal się Boże polskim politykom podoba, czy nie.
“Dlaczego w stosunkach polsko-ukraińskich jest dziś mniej zrozumienia.”?
Dzień dzisiejszy stosunków polsko-ukraińskich jest czystą konsekwencją zaniechań i przyzwolenia strony polskiej na zakłamywanie historii, skutkujących m.in. odradzaniem się na zach. Ukrainie nacjonalizmu i faszyzmu w jego najgorszej postaci.
“Więcej Bandery w szkołach!” – szanowny p. redaktorze, więc wychowają sobie pokolenie spadkobierców ideologii Doncowa i Bandery… Znajduje Pan “zrozumienie” dla takiej polityki historycznej i takiej edukacji młodzieży?
Więcej nie komentuję, z przykrością stwierdzając, że pisanie p. redaktora na tematy relacji PL-UK, wpisuje się w nurt politykierstwa. (Tym bardziej, że przy okazji 60. rocznicy ludobójstwa na Kresach moje komentarze mogły pojawić się na blogach pp. Ziemkiewicza, Wildsteina, Gmyza, Lisickiego, Kościńskiego… tylko szanowny p. redaktor uznał je może za zbyt kategoryczne i zmoderował.)
Tak więc prewencyjnie – szkoda czasu. Każdy żywo zainteresowany tą tematyką może sobie skonfrontować powyższy artykułu z blogiem ks. Tadeusza, zajrzeć na Kresy.pl czy też do Salonu24 (Wydarzyło się 65 lat temu).
Na koniec – Pan nie musi martwić się “rowerowym rajdem młodych ludzi w koszulkach z wizerunkiem patriarchy ukraińskiego nacjonalizmu.” Martwią się już wystarczająco i od lat ludzie, którzy przestrzegali, że tak się skończy flirt z ideowymi spadkobiercami OUN-UPA.
Ten “Rajd” jest tylko i wyłącznie kolejną prowokacją nacjonalistów. Tym razem z wykorzystaniem dzieci i młodzieży.
Ohyda!
…”Bo martwić się trzeba raczej nie rowerowym rajdem młodych ludzi w koszulkach”…
Zmartwienie jest! panie redaktorze. Kto ma zapewnic porzadek na trasie przejazdu tego rajdu rowerowego i miejsc noclegowych… Trzeba bedzie ustawic kolumne policji i wojska by nie doszlo do jakiejs prowokacji. A moze to wlasnie chodzi o prowokacje…
Pan Semka dołączył do tych “publicystów”, którzy nawołują Polaków, żeby w imię cudzych racji politycznych godzili się na różne podłości “przyjaciół” Polski.
Przejazd kolarzy sławiących Banderę przez Polskę to podłość, to plucie w twarz potomkom ofiar.
Jest się czym martwić, panie Semka. Pan, taki wytrawny analityk polityczny, nie rozumie, jak niebezpieczne jest wpajanie młodemu pokoleniu Ukraińców ideologii wywodzącej się od Doncowa i jemu podobnych?
A może istota problemów wynika z faktu , iż jesteśmy dwiema słowiańskimi nacjami ( z naciskiem na słowo słowiańskie). Mieliśmy rózne okresy w historii , mamy niezłą pamięć a “praliśmy” się ostro i zawsze bez skrupułów. Mordowaliśmy się też stosownie do wyobraźni naszych przodków i zawsze z ogromnym zaangażowaniem. Jezeli nałożyć na to fakt , iż nasze Narody mają sporo kompleksów (wynikających z częstych porazek) – trudno sie dziwić problemom wzajemnym. Kontakty przywódców to dopiero warunek konieczny a dopiero kontakty Narodów , to warunek wystarczający. Potraktujmy ten rajd “szlakiem Bandery” jako początek procesu i zorganizujmy rajd np ” do Orląt Lwowskich” . Jezeli tak będziemy postępować , mamy szansę a moskal zadrzy ze strachu .Jeżeli tego nie potrafimy , biada nam!
Polska popełnia w stosunku do Ukrainy ten sam błąd co 360 lat temu próbując zjednać ją sobie ustępstwami. Oni szanują silnych i stanowczych. Na wschód od Zbrucza w XIX i XX wieku nie powstała żadna organizacja nacjonalistyczna i do tej pory szanują tam Rosjan.
Ustępliwość jak napisał w swoim felietonie R. Ziemkiewicz na Interia.pl jedynie rozzuchwala Ukraińców.
Polska pierwsza uznała niepodległość Ukrainy, wydatnie wsparła pomarańczową rewolucję, więc winna oczekiwać i żądać oczyszczenia Ukrainy z pogrobowców UPA. Jeśli pogrobowcy UPA będą mieli wpływ na politykę to Ukraina będzie szukać sojuszy nie w Polsce, ale w Niemczech i Austrii.
To nieprawda, że Juszczenko robił ustępstwa wobec nacjonalistów wraz ze spadkiem swego znaczenia politycznego. Już na początku swej kadencji rozpoczął nobilitację rezunów z UPA, zabiegając o zrównanie ich z pozostałymi kombatantami. Juszczenko urodził się we wschodniej Ukrainie, ale studia kończył w Tarnopolu – mateczniku nacjonalistów. Swoją przysięgę prezydencką składał na buławę Chmielnickiego – wroga Lachów i zwiastuna nieszczęść obu narodów.
Gdy w Berlinie wysiedleńcy niemieccy budowali pomnik upamiętniający tzw “wypędzenia”, Polska długo i bardzo głośno protestowała. Gdy tuż za miedzą w byłym polskim Lwowie powstawały i powstają pomniki dla uczczenia ludobójców odpowiedzialnych za męczeńską śmierć ok. 100 tys. polskich kobiet, dzieci, starców i innych cywilów polscy politycy udają, że tego nie widzą. To jest ich mądrość i dalekowzroczność polityczna. Zło winno być napiętnowane głośno, szeroko i po imieniu.
Polityka POPiS-owska w stosunku do Ukrainy to polityka samobójcza.
Rolą Polski powinno być wciąganie Ukrainy do sfery zachodniej. Bez religii nie da się wyciągnąć Ukrainy z ery sowieckiej. Bez pogodzenia się historycznego też nic się nie da zrobić. Ukraińcy muszą wiedzieć, że UPA mordowała Polaków i Ukraińców.
Generalnie stosunki polsko-ukraińskie nie są i nie będą proste bo po obu stronach mamy trudne karty w historii. Bardzo dużo dowiedzieliśmy się o czarnych kartach – czyli o zbrodniach ukraińskich na Polakach. Było ich zbyt wiele i trzeba je koniecznie potepić. Inną kwestią jest brak chęci dostrzeżenia czarnych kart których autorami są Polacy. Dlatego postawa wielu Ukraińców wydaje się nam irracjonalnie antypolska. Racja jest jakoś po środku. Myśmy Ukraińcom niszczyli państwo kilka razy i za to nas nie lubią czy raczej nie chcą abyśmy się we wszystko wpychali. Natomiast nie przesadzałbym z nadinterpretacjami znaczenia rajdu rowerowego. Ludzie mają prawo jeździć rowerami. Również Ukraićy, tak jak Polacy mają prawo jeździć rowerami na Ukrainę, gdzie im się podoba i to z różnych motywacji, także aby uczicić kniazia Jareme.
Zupełnie inną kwestią jest postać Bandery. Rajd ma prowadzić do Oświęcimia, gdzie Bandera był więziony przez Niemców. Jakoś nikt tego nie zauważył! Wiedzie do Monachium gdzi zastrzalił go sowiecki agent! Utożsamianie zbrodni ukraińskich z Banderą jest nieuprawnione. On siedział w obozach niemickich w czasie gdy różni ludzie z jego frakcji pod jego szyldem i niekiedy wbrew jego woli robili różne rzeczy. Podkreślam i zwracam uwagę na konieczność dokładnego formowania poglądów – nie jest to rajd śladami zamordoanych Polaków, ani “miejsc chwały” UPA, ale śladami osoby, która w świadomosci Ukraińców przede wszystkim walczyła o niepodległą Ukrainę.
Przesadą jest jednak zdecydowaną wyciąganie wnisków historiozoficznych, iż rajd ujawnia tendencje władzy Ukrainy. Ta władza tym sie wogóle nie interesuje. A że w społeczeństwie ukraińskim są i takie tendencje, trudno się dziwić. Ja raczej dostrzegłbym jeden ważny wątek – ci młodzi chcą jechać przez Polskę, bo nie widzą w niej wroga. Odwrotnie niż w przypadku Rosji.
Za nimi pojada inni… z Berlina i Moskwy, a ich “rowery” beda lepiej wyposazone.
Tuskoland, reprezentowany przez delegacje GW, przyjmie ich z otwartymi ramionami.
Właściwie zawsze mnie zastanawiało czemu historia w wydaniu POLSKIM jest jedyną i prawdziwą wersją obiektywizmu historycznego. W relacjach polsko-ukraińskich, polsko-rosyjskich, polsko-niemieckich, polsko-litewskich zawsze ta pierwsza strona miała rację historyczną i była od wieków krzywdzona (a może nawet katowana) przez “niedobrych” sąsiadów. Polski mesjanizm narodowy)))))) nazwał bym to zupełnie inaczej ale nie chcę nikogo urazić. Nazywacie Ukraińców nacjonalistami i szowinistami a sami nie jesteście dużo lepsi. Proszę nie mieć dużo złudzeń i pamiętać, że również Nasza Światła Polska uczyniła sporo zła tym narodom. Chciałbym donieść do waszej świadomości, że o UPA na Ukrainie generalnie mało kto wie nawet w jej zachodniej części, nie wspominam już o jej gloryfikacji, a jej rozgłos jest zawdzięczany głównie mniejszościom ukraińskim z Kanady i USA. Warto przypomnieć, że żona Juszczenki jest sama z Kanady i to ma wielki wpływ na charakter jego stosunków polsko-ukraińskich. Sam jestem kresowiakiem i jest mi znana druga strona medalu z “życia” a nie tak jak państwu z książek lub ze słuchu. i na sam koniec zdecydowana większość Ukraińców nie opowiada się za UPA jak państwo sądzą, chociaż co prawda z innych powodów.
Przyczyna niemrawych stosunkow moze lezac jeszcze w tym, ze nierzad Tusk olal defacto polityke wschodnia rzadu PiS.
Polityka historyczna obecnej administracji jest rowniez jedna wielka katastrofa dla Polakow i Polski, zeby nie bylo niedomowien.
Zwraca na uwage Semka:
http://www.rp.pl/artykul/2,343926_Semka__Polityka_historyczna_sparalizowana_lekiem.html
@ fritz
“…glorifikacji w Polsce bandziorow UPA, ktorzy co prawda z jednej strony walczyli o niepodleglosc Ukrainy”
Trzeba wyraźnie mówić, jaka miała być ta “wolna Ukraina”, o którą walczyła UPA (walczyła przede wszystkim ze “znienawidzonym okupantem” – polską, bezbronną, wiejską ludnością”): a miała to być Ukraina etnicznie “czysta jak szklanka wody”, miało to być państwo o ustroju faszystowskim. Tu pojawia się problem jasnego definiowania terminów, bo wydaje się, że gdy używamy słowa “wolność” to wszyscy mamy na myśli to samo, a tak nie jest.
Już teraz wiem dlaczego Ukraińcy nie mieli własnego państwa. Oni są po protu za bardzo pazerni. Jest ich jedynie 35 mln ( na Ukrainie mieszka 10 mln Rosjan ) a Ukraina ma teren ok. 605 tys. kilometrów kwadratowych ( dwa razy więcej od Polski). Co jest niesamowite istnieje u nich pojęcie tzw. zakierzonie to jest teren obecnej Polski na lini Włodawa-Gorlice uważają za swój. To już jest jakaś kompletna bezczelność. Chruszczow dał im Krym ( teren Tatarów ) a oni uważają go za swój odwieczny teren. W ramach ugody hadziackiej miała powstać Rzeczpospolita Trojga Narodów, ale oni woleli cara i w nagrodę dostali bolszewię i wielki głod !!!!
Panie Semka – akcja “Wisla” nie byla antyukrainska ! LWP spacyfikowalo faszyzujace bydlo które mordowalo Polaków. Wysiedlone np. w Lubuskie mordowalo dalej – np. 2 oficerów którym ucielo glowy i porzucilo w polu. Najblizsza miejsca mordu zamieszkala przez Ukrainców wioche polscy pancerniacy chcieli rozjechac czolgami ale NIESTETY ktos poinformowal zandarmerie i akcje zastopowano w ostatniej chwili. Opowiadal mi o tym mój sp. Ojciec – jako oficer i lekarz LWP stacjonowany na ambulansie w lubuskim. Do reguly nalezalo trzymanie w sterylizatorze zaladowanej TT-ki azeby móc sie bronic przed pacjentami !!!
Pozdrawiam
Jeśli komuś się wydaje, że na Ukrainie nie działają służby odpowiedniki polskiej SB i że nie maja one podobnego wpływu na życie społeczne polityczne i gospodarcze podobnie jak w Polsce, to po prostu buja w obłokach.
Historia Polski.
Oto we Wroclawiu cieszy sie wielkim powodzeniem powojenne historia Europy uwzgledniajace historie Polski.
Cieszy sie wielka popularnoscia.
Wniosek: historia europy cieszy sie wieksza popularnoscia niz historia Polski.
Nic bardziej mylnego. Oto Polacy na zachodzie Polski po raz pierwszy mieli okazje w ulomnej formie zobaczyc wlasna historie.
Teraz rzadzaca administracja elieminujaca nauke historii i literatury polskiej ze szkol zakazala budowy muzeum Ziem Odzyskanych.
Dlatego wlasnie wystawa cieszyla sie tak wielkim powodzenim. Chodzi o historie tej czesci Polski.
http://www.rp.pl/artykul/2,345256.html
Walka z kultura Polska idzie jednak dolej i osiaga tak olbrzymie rozmiary, ze nawet inteligencja tworcza zdaje sie powoli pojmowac o co chodzi, mianowicie o kulturkampf z Polska kultura.
*** Tytul: Dyktatura półinteligentów
Jestem ciekawy, czy inteligencja ta okaza sie na tyle inteligentna, zeby dojsc do wniosku, ze w ciagu polinteligenta nie stworzy sie calego inteligenta w ciagu paru miesiecy czy tez w czasie do wyborow, ze Kaczynscy zawsze popierali intensywnie kulutre Polska i ze Lech Kaczynski jest teraz jedynym gwarantem polskiej kultury?
http://www.rp.pl/artykul/2,344928_Orzechowski__Dyktatura_polinteligentow.html
Dbając o dobre stosunki z naszym wschodnim sąsiadem, nie należy lekceważyć takich wydarzeń, jak rozwój ideologii nacjonalistycznej. Uzyskanie przez Ukrainę pełnej podmiotowości na arenie międzynarodowej to nie wszystko, otwartym pozostaje stosunek do Polski. Bardzo niepokojącym jest fakt, iż powyższą ideologie propaguje się wśród młodego pokolenia, a przecież to od niego będzie zależeć jakość stosunków pomiędzy naszymi krajami. Sytuacja jest o tyle niepokojąca, iż kryzys gospodarczy powoduje wzrost zainteresowania radykalnymi ruchami wśród młodzieży. Uważam za bardzo niebezpieczne tłumaczenie obecnej sytuacji ,,młodością” państwa Ukraińskiego. Oczywiście jest w tym sporo racji, ale powyższy fakt nie może powodować braku reakcji na nieprzychylne Polsce działania.
Bardzo byłbym ciekaw badań socjologicznych przeprowadzonych wśród społeczeństwa Ukraińskiego (szczególnie zachodnie rejony) na temat stosunku do Polski, wspólnej historii oraz przyszłości. Dzięki tej wiedzy moglibyśmy przeciwdziałać szerzeniu się nacjonalistycznej ideologii, zwłaszcza wśród młodego pokolenia. Dobrze by było, gdyby nasi rządzący zdolności PR wykorzystali również za granicą kształtując pozytywny obraz kraju. Dzięki temu skuteczniej moglibyśmy przeciwdziałać wzrostowi nacjonalizmu.
Dywagacje ukraińskie
Wzajemny dialog pomiędzy Polakami i Ukraińcami niestety nie zaistniał nigdy. Świadczą o tym trudne wydarzenia historyczne okresu międzywojennego jak również ludobójstwo Polaków na Kresach dokonane przez ukraińskich nacjonalistów. W latach 1941-1944 partyzanci z Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) wymordowali od 100 do 150 000 Polaków. Cyfry te znajdują odzwierciedlenie w licznych materiałach archiwalnych oraz już ponad 100 opracowanych i wydanych w Polsce edycjach książkowych źródeł.
Dialogu nie udało się nawiązać również po 1991 roku. Oprócz dialogu “odgórnego” prowadzonego przez polityków różnego szczebla nie zaistniała żadna inna forma współpracy. Oprócz kilku spotkań prezydentów obu państw (o czym szerzej opisuje p. Semka), z których każdy usiłował ustalić swoją wizję historii nie zaistniał żaden inny rodzaj współpracy. A przecież z Ukraińcami dzieli nas nie mniej historycznych zaszłości niż z Niemcami.
Zupełnie odmienną jest kwestia braku woli do współpracy strony ukraińskiej, czy raczej „stron ukraińskich”. Ukraińcy bowiem pomimo 18 lat niepodległości ciągle dzielą się na Ukraińców zachodnich oraz wschodnich. Bardzo ukraiński, radykalny, galicyjski Zachód wciela swoją nacjonalistyczną wizję historii oraz rzeczywistości. Przedterminowe wybory samorządowe w w mieście wojewódzkim Równie wygrała nacjonalistyczna organizacja „Svoboda” której przewodniczy Ołeh Tiahnybok, przełamując twardy jak dotąd elektorat „Bloku” Tymoszenko oraz „Naszej Ukrainy” prezydenta Juszczenki. „Svoboda” która otwarcie popiera UPA oraz jej „bohaterów” zyskuje coraz większą popularność, a ukraińskie sądaże zapowiadają jej rychłą wygraną w „zachodniej stolicy” – Lwowie. Zresztą we Lwowie jest bardzo widoczna i odczuwalna jej obecność. Codziennie rozdawana jest bezpłatna gazetka tej organizacji a jej młodzieżowe bojówki można zaobserwować na lwowskim rynku kilka razy w tygodniu. Polscy komentatorzy polityczni, tak bardzo zapatrzeni na rozgrywki pomiędzy Julią Tymoszenko a dawno już przebrzmiałym Juszczenką zupełnie nie widzą rosnącej realnej siły neonacjonalizmu ukraińskiego w wydaniu „Svobody”. Społeczeństwo oraz lokalni politycy zachodnioukraińscy prowadzą aktywną politykę antyrosyjską i bierną antypolską. O ile zagrożenie rosyjskie jest na Ukrainie odczuwalne np. poprzez szantaż gazowy i gospodarczy o tyle antypolonizm wywodzi się wyłącznie z zaszłości historycznych. Ukraiński nacjonalistyczny Zachód ciągle pozostaje nieokreślony w swoich wizjach międzynarodowych. Coraz dobitniej uwidaczniają się dwa przeciwstawne nurty. W czasie jeden widzi przyszłość Ukrainy w strukturach zachodnioeuropejskich, drugi dąży do neutralności i stworzenia państw buforowego pomiędzy Europą a Rosją. Tak upragniona przez Polskę rola pośrednika pomiędzy Unią Europejską a Ukrainą nie jest możliwa nie tylko z powodu podziałów wewnętrznych ale również z antypolonizmu społeczeństwa zachodnioukraińskiego.
Natomiast Wschód Ukrainy prezentuje niezmienną od upadku ZSSR politykę postradziecką. Uprawiali ją zarówno (wybrany w pierwszej kadencji przez wschodni elektorat) Leonid Kuczma jak i obecnie Wiktor Janukowycz. Ścisła współpraca z Rosją, negacja akcesji do struktur europejskich oraz transatlantyckich, wrogość wobec Ukraińców zachodnich, gloryfikowanie Armii Czerwonej, są to cele „rosyjskich Ukraińców” zamieszkujących tereny od Kijowa na wschód oraz południe. Wbrew powszechnym opiniom rozmowy oraz polsko-ukraiński dialog historyczny lepiej prowadzi się z neutralnymi wobec Polski politykami ze wschodu (przykład spotkania Kuczma-Kwaśniewski) niż z nacjonalistycznymi politykami z zachodu (spotkania Kaczyński-Juszczenko).
Z kim na Ukrainie powinniśmy rozmawiać na tematy historyczne, z kim omawiać jej zachodnie aspiracje, z kim współpracować? Z pronarodowym, słabnącym prezydentem Juszczenką, umacniającą się nacjonalistyczną „Svobodą”, nieokreślono-zmiennym „Blokiem” Tymoszenko czy z postradziecko-prorosyjską „Partią Regionów” Janukowycza?
Wydaję się iż Polska nieco pogubiła się w tematyce ukraińskiej…
Mirku z 14:02,
trzeba uzupełnić wiedzę.
- Nie niszczyliśmy Ukraińcom państwa kilka razy, bo państwo ukraińskie, poza krótkim epizodem 1918, nigdy nie istniało.
- Bandera nie był więźniem Oświęcimia (tam zginęli jego dwaj bracia), lecz Sachsenhausen, i to więźniem przebywającym w specjalnym bloku dla internowanych, bardziej był więc internowany niż więziony.
- Jak miała być ta “wolna Ukraina” w wersji banderowsko-upowskiej – patrz mój wpis wyżej.
- Utożsamianie zbrodni ukraińskich z Banderą jest, niestety, jak najbardziej uprawnione.
Kapol wyluzuj!
dlaczego piętnujesz tylko rząd? czyżbyś tekstu do końca nie doczytał? prezydent tez nabrał wody w usta a przecież popisywał się niejednokrotnie przyjacielskimi relacjami z juszczenką. tak na marginesie to pozostali jego “kumple” (szczególnie “napoleon kaukazu” saakaszwili) też fajni.
z ukraińcami jest problem i wdaać przy tej okazji dwulicowość naszej polskiej polityki historycznej. jesteśmy wręcz przewrażliwieni w stosunku do rosjan i niemców (nie przeczę, że szczególnie z rosjanami dialog jest trudny) a bezgranicznie tolerancyjni wobec idiotycznych wypadów ukraińców i litwinów.
Piotr Semka
05-08-2009 23:11 pisze: “w stosunkach polsko-ukraińskich jest dziś mniej zrozumienia [ ] martwić się trzeba raczej tym, a nie rowerowym rajdem”
Martwić się (czytaj – działać) należy w obu tych sprawach. Nie pomijać nawet drobnych zwiastunów problemów, bo one “wołem wracają” i wówczas trudno się z nimi uporać, niekiedy jest to nawet niemożliwe (jak np. kwestia rzekomego współudziału Polaków w Holokauście). Juszczenko ma jakoby dobrą wolę, no tylko tyle, że nie może zrezygnować ze wsparcia nacjonalistów, którzy windują Banderę na cokoły jakoś tak prywatnie, samorządnie, ekologicznie, a władze Ukrainy nie mają z tym nic wspólnego (?!). Takie cwane myki, to my doskonale znamy od wieków. Do niedawna taką niegroźną osobą była steinbach i jej “prywatna” działalność. Teraz, chyba nawet ci mało kumaci widzą, że “polityka niemrawego reagowania” wobec niej była poważnym błędem. Jeśli banderowcy propagują swojego fiirera jakoby “pozarządowo”, to tym bardziej pozarządowo działa ksiądz Isakowicz-Zaleski, ba, nawet wyraźnie wbrew rządowi. Więc proszę go nie zniechęcać. Chwała Isakowiczowi. Isakowicz na prezydenta !
Ciekawe czy potomkowie czlonkow SS i Gestapo zechca sobie zorganizowac rajd rowerowy po naszych Ziemiach Zachodnich, i czy woczas tez Pan popatrzy na to sympatyzujacym okiem?…
Dla mnie nie me roznicy miedy UPA i SS, i jakos nie moge zapomniec co ukrainskie oddzialy ze swastyka na rekawach wyprawialy z moja rodzina.
snaut Pisze: 06/08/2009 o 14:30
@ fritz
“…glorifikacji w Polsce bandziorow UPA, ktorzy co prawda z jednej strony walczyli o niepodleglosc Ukrainy”
Trzeba wyraźnie mówić, jaka miała być ta “wolna Ukraina”, o którą walczyła UPA (walczyła przede wszystkim ze “znienawidzonym okupantem” – polską, bezbronną, wiejską ludnością”): a miała to być Ukraina etnicznie “czysta jak szklanka wody”, miało to być państwo o ustroju faszystowskim. Tu pojawia się problem jasnego definiowania terminów, bo wydaje się, że gdy używamy słowa “wolność” to wszyscy mamy na myśli to samo, a tak nie jest.
*** To jest inny problem. Jak miala byc ta wolnosc.
Nawet gdyby miala byc “czysta”… to ludobojstwo nie musialo byc. Polacy na tych terenach przed ludobojstwem pytali sie wielekrotnie, czy maja te tereny opuscic.. zapewniano ich, ze nie.
Co sprawia, ze cala historia jest tak potworna a stanowisko obecnej administracji tak paskudne.
Gdyby potomkowie sąsiadów -z sąsiedniej wsi, których ojcowie wymordowali podstępnie, bestialsko,planowo,z nienawiści – mieszkańców wsi moich krewnych, a teraz chcieli sobie rajd rowerowy urządzić przez tereny kiedyś moich krewnych, a obecnie w spadku – moje, odpowiedź jedna mogłaby być – nie, dopóki nie będzie uznania winy i prośby o przebaczenie.
Inaczej jaką ja rodziną i człowiekiem…
Taak, no właśnie, panowie prezydenci Ukrainy liczą się z opinią ukraińskich patriotów, a nasi nie muszą z naszą????
Bo lekceważyli nasza opinię i pamięć o rzezi Wołynia składając to na ołtarzu jakiegoś mitycznego pośrednictwa Wschód-Zachód.
I teraz są skutki- banderowcy czczą swego lidera,skazanego w II RP na dożywocie za zabójstwo ministra SW – na terenie Rzplitej !!!
Re “pol-inteligent”… “1/2-inteligent”
Swiat jest dla wszystkich.
Nie jest mozliwe wypelnic go wylacznie “inteligentami”.
Sadze, ze tzw polinteligenci istnieja w kazdym kraju. U nas (w Polsce), procentowo, nie jest ich ani wiecej ani mniej niz gdzie indziej.
Roznica, a taka jest, polega na tym, ze tamci cenia wlasny kraj i przynaleznosc do niego… a nad naszymi unosi sie smrodek targowicy.
PS
Czy inteligent to ktos kogo mozna znalezc tylko w Polsce, lub, wylacznie, mozna bylo znalezc w “przedwojennej” Polsce? Kto rozdaje tytul / stanowisko inteligenta? Kto ma prawo i kawlifikacje do takich nadan? Czy takim “in” lub “pol-in” sie rodzi czy zostaje? Czy uczciwy polinteligent jest gorszy czy lepszy od nieuczciwego inteligenta? Czy moze, z zalozenia, inteligent jest uczciwy i przydatny dla spoleczenstwa / kraju a polinteligent nie? Czy… Itd itp.
A swiat dalej bedzie istnial “dla wszystkich”.
Ukraina jest obszarem 100% dominacji jezyka rosyjskiego, i takim zostanie. Ci co zapominaja o tym na tym blogu, wypisuja koszalki opalki.
Rosja nigdy nie opusci tych na Ukrainie, ktorzy nie chca mowic po ukrainsku. W razie potrzeby , jedno tupniecie nogi Medvedeva i Obama bedzie prosil…sorry, sorry…
Czy lekcja Gruzji, z zeszlego roku, zostala juz zapomniana przez niektorych zacnych kolegow.?
Polska polityka wzgledem Ukrainy, powinna byc skoordynowana z Federacja Rosyjska. To wlasnie Polska i Federacja Rosyjska, maja podobne interesy wzgledem Ukrainy. Taka polityka, moze byc usiana sukcesami.
Mniejszosc ukrainska na Ukrainie, nie jest w stanie zintegrowac kraju, ani teraz, ani w przyszlosci. Lata rozgardiaszu, glodu i szabelki , juz dawno odeszly do historii.
Panie redaktorze oto cytat z najważniejszego dokumentu prawnego RP :” Art. 13.
Zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w
swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i
komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza
nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy
lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa.”
Chyba nie ma pan najmniejszej wątpliwości, że grupa rowerzystów obierająca sobie za idola Banderę i co za tym idzie Banderowców przez Hitlera nazywanych bandą fanatyków (bo tego nie można rozłączyć) dokładnie pasuje do artykułu 13. Nie ulega też wątpliwości, że wjeżdżając na terytorium Polski można powiedzieć z całą pewnością, że takie ugrupowanie istnieje w Polsce. Wspierając, albo umożliwiając takie zaistnienie działa się wbrew Konstytucji RP. Jest jeszcze więcej argumentów przemawiających za tym aby nie zezwalać na przejazd rowerzystów ale te najwyraźniej nie docierają do Pana i decydentów, a odpowiedzią dla organizatorów rajdu powinno być to, że przejazd taki jest niemożliwy ze względu na naruszenie zasad konstytucji.
Pochodze z rodziny ukrainsko – polskiej.Od kilkudziesieciu lat przygladam sie temu srodowisku w Chicago.Jest spora roznica w mentalnosci Ukraincow,ktorzy przyjechali tu zaraz po wojnie,czesto uciekajac przed odpowiedzialnoscia za wspolprace z Niemcami,a mloda generacja juz wolnej Ukrainy.Laczy ich jednak gleboka przyjazn z Niemcami,ktorych to zespoly taneczne sa zapraszane na kolejne swieta odzyskania niepodleglisci.Ukrainy.Polskich zespolow tam nie widuje.
@ enhance 06/08/2009 o 18:22
Pomyłka w adresie; szatkowaną kapustę skupuje GW.
najlepiej wyrzynać się w rodzinach. Ukraińcom, właść. Rusinom wygodnie jest nie pamiętać, że taką rodziną byliśmy, jesteśmy, będziemy/?/. Cała kozacczyzna wywodzi się w większości ze zbiegłych z Korony i Litwy chłopów pańszczyżnianych. Kniaż Jarema “karał swoje dzieci”. A czy my czytamy jeszcze Sienkiewicza i o tym wiemy?
Mój śp.Teść kończył “Ogniem i mieczem” i zaczunał od początku. Filmu szczęśliwie/?/ nie dożył.
Wizę na wjazd można z pewnością cofnąć, bo Bandera i banderowcy nie mają nic wspólnego z “Eko – Miłosierdziem”. Z kolei jestem przekonany, że Juszczenko , Julia Timoszenko , Janukowycz i większa część społeczeństwa Ukrainy zrozumie takie postępowanie i nie będzie robić z tego problemu.
Jest krancowa naiwnoscia aby nie okreslic w stosunku do wszystkich, a szczegolnie w stosunku do swych sasiadow co jest niedopuszczalne z polskiej narodowej racji stanu. Grupy, jak tez indywidualni ludzie, zawsze beda probowac jak gleboko “szpilka” w siedzenie sasiada moze sie pograzyc, zanim on zareaguje. Duzo rozsadniej jasno okreslic ze nawet slad takowej “szpilki” spowoduje reakcje i odwet.
Ukraina jest podzielona, a historyczne sfary o ktorych tu mowa pojawiaja sie na powietrzchni glownie na Zachodniej Ukrainie. Wiekszosc jej srodka jest obojetna i nie-obznajomiona z tematem a wschod i czarnomorskie pomorze jest glownie rosyjsko-jezyczne i etnicznie mocno zroznicowane. Ukraincy z zachodniej czesci tego kraju, przetrwali czesciowo dzieki temu ze w okresie miedzywojennym zyli w panstwie polskim i nie doswiadczyli “glodomoru”, ktoremu zostala poddana duza czesc sowietskiej Ukrainy w latach 20-tych. Ich swiadomosc narodowa byla mocno podczymywana przez dorazna pomoc i finansowa i organizacyjna, poczatkowo z Wiednia a potem z Berlina. Oczywiscie nikt nie zaprzecza za maja prawa do swej niezawislosci (jesli taka w ogole gdzies istnieje!) i swych legend i urojen.
Istnieje okreslenie, ze konieczna jest para, aby tango moglo byc tanczone (nie mozna tego tanca tanczyc w pojedynke). Jesli Polska nie zgodzi sie na rowerowy rajd “Nowo-Banderowcow”, to poza malym halasem poza wschodnia granica nic wiecej sie nie zdarzy. Jesli by doszlo do jakis powaznych incydentow to czasowe przymkniecie przejsc granicznych dla ludzi i pojazdow bedzie bardziej szkodliwe dla strony ukrainskiej. Nawet potencjalna mozliwosc czegos takiego, prawdopodobnie zmobilizuje Kijow do “ukrucenia” rozbrykanych “piastunow” z “zachidnych oblasty”.
Natomiast jesli rzad polski nie zajmie tu i teraz wyraznej pozycji, to w przyszlych latach prowokacje i zadania beda nazrastaly. Dziewczynkom dawano dorade: “zeszyj dziurke poki mala, mama Zosie nauczala. Lecz Zosienka nie sluchala, wiec sie dziurka rozerwala”.
I troche z metod Machavielli’oego. Jest duza szansa, ze brak reakcji na przejazd “piastunow”, lobby zydowskie uzna za przejaw anty-semityzmu, jako ze UPA byla pro-nazistowska formacja. W ten-to sposob upieka dwie pieczenie przy jednym ogniu.
Zycze odrobiny zdrowego rozsadku,
Lestek
Jak widać po reakcjach wielu środowisk w Polsce “polityka niemrawego reagowania” nie zdała egzaminu. Nie jest wykluczone, ze polska policja będzie musiała pałować kombatantów i Kresowiaków, których przodków wyrżnęli banderowcy, aby zapewnić bezpieczny przejazd ukraińskim eko-miłosiernym “dzieciom”. A może Zubrzycki ma filię na południowym wschodzie ? Nic tylko pogratulować “politykom” zręczności i przypomnieć, że dawanie d. za jakieś korzyści, to prostytucja, że nie wyrażę się dosadniej.
Gdyby W. Sz. Pan Redaktor i niektórzy równie Szanowni Komentatorzy, którym rajd zdaje się malo przeszkadzać, zechcieli poczytać relacje Polaków ocalonych z rzezi na Kresach, to zrozumieliby dlaczego ten rajd wywoluje takie emocje w środowisku Kresowian. Relacje Polaków, którzy przeżyli można porównać tylko – oczywiście z zachowaniem proporcji liczb – z relacjami ocalonych z Holokaustu. oprócz liczby ofiar jest jeszcze tylko jedna zasadnicza różnica – chyba nie ma Żyda, który nie nosi pamięci o Holokauście w swoim sercu , a są polacy (nie zaslugują na dużą literę), którzy chcą zamazać lub zrelatywizować prawdę o ludobójstwie na dzisiejszej zachodniej Ukrainie.
Machnięcie ręka na jakiś tam “rajd”, co zaleca p. Redaktor, nie jest dobrym pomysłem. Jest on (rajd, a nie p. Redaktor) testem na to, co Ukraińcom w Polsce wolno i bez wątpienia przyczyni się do zwiększenia aktywności mniejszości ukraińskiej. Jeśli dla Ukraińców są w Polsce ich “miejsca święte”, to także Ukraińcy z Polski będą je czcić. A Kresowiacy i inni będą się sprzeciwiać.
. Pozostaje pałowanie Kresowiaków
Jakie będą tego skutki, jedna bozia wie, nie będziemy przecie uciskać mniejszości
Ten rajd to dowód na to, że polityka polska wobec Ukrainy poniosła całkowite fiasko, a ostatnie podpisanie układu o małym ruchu granicznym to totalna ekonomiczna głupota- teraz będziemy utrzymywać znaczną część mieszkańców Zachodniej Ukrainy z akcyzy na alkohol i papierosy- wszystko to oczywiście bierze się z wiary że Ukraińcy okażą nam wdzięczność i szacunek- a figa z makiem!
Ciekawe jaka byłaby reakcja władz Ukrainy na zorganizowany przez jakąś polską organizację rowerowy rajd do Kijowa, którego uczestnicy mieliby na koszulkach wizerunek Piłsudskiego?
Reakcja powinna być pozytywna; ponieważ, ponieważ w jego planach byla wolna Ukraina. Patrz:1920 rok. Tylko Ukraińcy nie chcieli o nią walczyć.
Jest nadzieja, że “nasze władze” i mniejszość ukraińska na tym ekscesie poprzestaną i nie będą już więcej wystawiały na próbę cierpliwości nie tylko Kresowian. Atmosfera bowiem niebezpiecznie się zagęszcza i pospolite manipulowanie historią przechodzi w fazę walki niemal fizycznej. A ewentualne siłowe pacyfikowanie protestujących ujawni wszem i wobec prawdziwą twarz “włatców”. Chwała księdzu Isakowiczowi-Zaleskiemu. Isakowicz na prezydenta !!!