Obchody 1 września z udziałem Władimira Putina i Angeli Merkel mogą stać się okazją do ogólnikowej refleksji nad tragedią wojny, ale nie odpowiedzą na pytanie: kto z kim walczył i o co
Ekipy budowlane z zapałem pucują teren wokół pomnika Westerplatte i historycznych bunkrów. Uroczystości 1 września już za miesiąc. Jednak dotychczas ani politycy z otoczenia premiera, ani minister kultury Bogdan Zdrojewski, ani minister Andrzej Przewoźnik nie poinformowali, jak wyglądać będą państwowe obchody 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej. Jaka idea czy hasło ma być przesłaniem uroczystości?
Przeczytaj cały tekst





Polska przez całe lata 90-te (nie wspominając już o epoce ‘45-’89) nie miała żadnej polityki historycznej, żadnej koncepcji własnej tożsamości. I teraz to wychodzi.
Gdyby np. jakimś zbiegiem okoliczności Niemcy mieli zająć ponownie tzw. Ziemie Zachodnie, wszystkie Poloki rzuciły by się im do stóp i z wrocławskiego ratusza nie byłoby komu zrolować polskiej flagi…
To oczywiste, że premier i PO-wianie wyraźnie nie zaznaczą , kto podczas II wojnyswiatowej był agresorem, a kto ofiarą? Oby tylko nikt z polityków nie przychylił się do ostatnio lansowanej tezy w Rosji, że winę za wybuch II wojny światowej ponoszą Polacy. W świetle poprawności i ogólnego ducha ekumenizmu jest to możliwe!
jaka “przemoc” ?. Czy Hitler napadł na Austrię, a może Czechosłowację? A może jednak wszyscy bali się kogoś zupełnie innego / Josifa Wisarionowicza Dżugaszwilego/ i dlatego Hitlerowi ustępowali? Dla nas Polaków ważniejszy był jednak jeden “guzik” niż ~10 mln obywateli, połowa terytorium i Niepodległość, którą utraciliśmy na ? lat. Bo co przytomniejsi publicyści zachodzą w głowę, czy przypadkiem nie rządzą u nas “razwiedki strategicznych partnerów”. “Naturalnie” przy udziale naszych zaprzańców z b./?/ WSI. Hitler nie mógł pojąć jak mający na plecach sowietów Polacy ryzykują taką awanturę. A jako psychopata zwyczajnie się wściekł i zamiast “tradycyjnie” ruszyć na Francję postanowił zabezpieczyć sobie tyły. Co naturalnie w niczym nie umniejsza niemiecko-rosyjskiego barbarzyństwa w czasie wojny.
Wiele ważnych pytań na które, niestety, zapewne padną zupełnie przypadkowe odpowiedzi gdyż do przygotowania tej rocznicy, tak jak do wielu innych spraw, polski rząd w ogóle się nie przykłada, zakrzykując w ostatniej chwili swoje nieróbstwo medialnymi popisami swoich dyżurnych celebrytów.
Skoro nie można liczyć na rząd to może chociaż do sprawy przyłożyłby się prezydent? Czasu praktycznie już nie ma ale “muzealna ekipa” wokół prezydenta chyba byłaby w stanie sklecić sensowny (z punktu widzenia polskiej racji stanu, oczywiście) program obchodów wybuchu wojny.
Sugerowane w felietonie zapłacenie Putinowi za łaskawy przyjazd przemilczeniem paktu R-M byłoby skandalem, za który w normalnym (tj. szanujacym się) państwie należałoby odpowiadać przed Trybunałem Stanu!
BTW, szczęśliwie w 1939r Władysław Bartoszewski uczestniczył tylko w działaniach obrony cywilnej a ponieważ żyją jeszcze frontowi żołnierze (a nawet oficerowie!) września więc nie musi on być głównym rocznicowym co pozwoli uniknąć histerycznych połajanek.
Panie redaktorze,
okazję obchodów należy wykorzystać w celu uwypuklenia historycznego znaczenia bitwy pod Cedynią. W tym celu kanclerz Merkel powinna sobie posypać głowę popiołem i uznać miażdżącą a jakże zapomnianą i nie docenianą przewagę oręża polskiego. Każde polskie dziecko o tym wie.
Premieroprezydenta Putina należy natomiast skonfrontować z zajęciem Moskwy przez Polaków i czasami wielkiej smuty.O niczym innym z nim nie rozmawiać. O tym też wie każde polskie dziecko. Jak nie wie, to jest to wina premiera Tuska.
W ten sposób uda nam się obronić naszą opinię jako miłośników idei pojednania z sąsiadami w ramach ich bezwarunkowej kapitulacji przed naszymi wyobrażeniami o sobie.
Dobrze, że pan poruszył.
Do # Tormann Pisze:
04/08/2009 o 11:18
Pisze Pan:
“Gdyby np. jakimś zbiegiem okoliczności Niemcy mieli zająć ponownie tzw. Ziemie Zachodnie, wszystkie Poloki rzuciły by się im do stóp i z wrocławskiego ratusza nie byłoby komu zrolować polskiej flagi…”
Tragiczniejsze jest to, że nie wszystkie Poloki, ale “większość” głosujących zachowałaby się tak jak Pan sugeruje. Bo gdyby “wszystkie Poloki” – to pal nas wszystkich licho! Tragiczniej jest, gdy decyzje podejmuje “większość” – bezrozumna i tępa, niedouczona, ale pewna siebie, a przeciwstawia się jej “mniejszość” – wykształcona, myśląca historycznie, na serio zastanawiająca się nad czasem i Polską. Ale przecież łatwiej “wykształcić”pięciu idiotów, niż jednego – choćby myślącego. Dlatego większość zawsze będzie domeną głupców. Co na to może poradzić “mniejszość”? Pewnie nic, skoro wciąż się uważa, że za wstąpieniem do Unii głosowali mądrzejsi, lepiej wykształceni, a przeciwnie – ciemni, z wykształceniem podstawowym, zakompleksieni: oto dowiadujemy się, że pod prąd płyną ci mniej uświadomieni, mniej śmiali, mniej samodzielnie myślący… Konstatacja porażająca, ale “większość” zawsze twierdzi (i przegłosuje), że “mniejszość” to idioci.
tak, oto tak
“… Polska jako pierwsza powiedziała “nie” nazistowskiej przemocy …”
A ja cały czas mam wrażenie że to była niemiecka przemoc. Niestety bezpaństwowi naziści wrośli w świadomość już chyba na zawsze …
tyż prawda
Ja proponowałbym takie rozwiązanie:
1 września zapraszamy Merkel
3 września kogoś z Francji i Anglii
17 września i tak nikt nie przyjedzie (ale może to i dobrze) wprowadziłbym jednak na ten dzień zakaz przekraczania granicy wschodniej RP dla Rosjan. I myślę że krzyku by nie podnieśli bo to dopiero by była “reklama” na świecie.
“A z jakiego powodu do grona miast symboli zaproszono Norymbergę? Czy występować w Gdańsku będzie jako kolebka nazizmu? Może jako miasto, które zniszczyły alianckie bomby? A może jako miejsce procesu zbrodniarzy hitlerowskich?”
W trakcie czytania powyższego zdania doszło do mnie, że niepotrzebnie “robi” Pan za dziennikarza. Powinien Pan jak najszybciej zostać członkiem partii (wiadomo jakiej). Tak samo, jak pan Migalski przestał udawać socjologa.
A dlaczego nie możnaby rozpocząć uroczystości 1 września rano w Wieluniu, gdzie NAPRAWDĘ rozpoczęła się II WŚ?
http://fakty.interia.pl/felietony/ziemkiewicz/news/z-dymem-pozarow,1346309
“Wiele osób, zaangażowanych w podobne projekty, może potwierdzić, iż wszystko, co jest wyraźnie sprzeczne z polityką historyczną Niemiec, naszych wielkich przyjaciół i protektorów w Unii, z reguły w pewnym momencie rozbija się u nas o jakiś niewidzialny sufit.
Co do Wielunia zaś, nie ma wątpliwości, że Niemcy nie są zainteresowani nadawaniem mu międzynarodowego znaczenia. Ustalono wszak, że wojna zaczęła się na Westerplatte – w sposób zgodny z konwencjami, atakiem na forty bronione przez wojsko, w którym to ataku na dodatek Polacy wykazali się bohaterstwem, a Niemcy połamali sobie zęby. I tak ma pozostać. Na Westerplatte pojadą 1 września, w 70. rocznicę wojny, polski premier i niemiecka pani kanclerz, a za nimi kamery. I świat dostanie ładną, starannie wycieniowaną pocztówkę.
Jakakolwiek zauważalna uroczystość tego samego dnia w Wieluniu popsułaby tę sielankę. Bo Wieluń, gdzie wojna rzeczywiście się zaczęła, był miastem kompletnie bezbronnym, bez żadnego znaczenia militarnego i wojskowej załogi. Zaskakujący nalot na spokojne, uśpione miasto, był zwykłym bandytyzmem, masowym mordem, aktem zbrodniczego terroru. Zresztą właśnie dlatego jest to miejsce lepiej nadające się na symbol niemieckiej agresji na Polskę i całej rozpętanej przez “rasę panów” wojny.”
Jaka polityka historyczna Panie Semka ? Co to za brednie ? Nie możemy wciąż patrzeć wstecz. Nie znaczy to wcale, żeby nie pamiętać.
Trudne sprawy wspólnej historii, zostawmy specjalistom, broń Boże politykom. Gorbaczow i Jelcyn przeprosili nas za Katyń, resztę niech ustalą historycy, bo wola polityczna po obu stronach chyba jest ?
Kiedy rozpoczną się poważne rozmowy z Ukrainą na temat m.in. Wołynia, ale nie tylko. Z “nieprzyjazną” Rosją mamy wspólną komisję ds trudnych, z “przyjacielską” Ukrainą, panuje oficjalna niepamięć i cisza. To daje do myślenia o naszej polityce zagranicznej.
Raczej szukajmy rozwiązań na przyszłość, zamiast karmić się tylko przeszłością. Właściwie z nikim z naszych sąsiadów nie mamy łatwej historii, ale to nie upoważnia nas do prowadzenia polityki martyrologicznej. Sąsiedzi, też mają do nas historycznie uzasadnione pretensje. Mamy wszyscy się razem zamknąć w tym kotle z przeszłością.
Nauczmy się z nimi rozmawiać i także ich słuchać, a nie tylko przemawiać.
Polityka zagraniczna Polski, powinna kierować się pewną wizją, tego co chcemy osiągnąć w stosunkach z naszymi sąsiadami, ale taką nie jest. Dlatego mamy wyniki, jakie mamy.
Poprawka, niechcący zlinkowałem najnowszy felieton RAZ-a (z którym zresztą wyjątkowo mocno się nie zgadzam). Powyżej podany przeze mnie cytat o Wieluniu pochodzi ze strony
http://fakty.interia.pl/felietony/ziemkiewicz/news/przed-historia-nie-uciekniesz,1260223
Panie Piotrze, jeśli się siedzi na trybunie pomiędzy kibicami Legii a kibicami Lecha, to chyba raczej bez sensu jest dopingowanie Cracovii? Tym bardziej jeśli na boisku grają krewni i znajomi Fryzjera!
Jak to kto I walczyl o co
Prosto
Stalin-hitler
Austroniemcy-rosja
1-wrz gdansk
17-wrz.grodno-rosja
Granica linia molota
Wojna ze swiatem by jeden zabral polske
Zaolzie luzyce traktat uni lubelskiej z litwa inflantami ,wrgrami I siedmiogrodem
Tak wygral stalin bo zawarl traktat z usa
Czas by I’m w gdansku przypomniec ze rosja powinna skapitulowac po 70 latach,oddac ziemie I wyplacic odszkodowania I czas by wrocila do granic aleksandra
newskiego a niemcy do rdzennosci germanskiego dorzecza renu
To dobry prezent by przygotowac transparenty
1 germ-17 rosja
Kapitulacja
1945-germ 2009 rosja
Drogi Piotrze z Krakowa, rzecz w tym, że my nie znamy swojej historii. Najpierw wbijano nam do głów wariant sowiecki, a dzisiaj, z pomocą polskich(?) historyków(?) wariant korzystny dla Niemiec. Zostaliśmy tak zamuleni, że nawet nie potrafimy sobie wyobrazić tego wewnętrznego imperatywu jaki nosili w sobie nie tylko żołnierze Września czy Powstania Warszawskiego, ale i ci wszyscy budujący Polskę po 123 latach niewoli. Mamy prawo poznać swoją włąsną historię. Ale nie możemy w tej kwestii liczyć ani na polskich(?) naukowców, ani analogicznych polityków, samorządowców ani nauczycieli w szkołach. Natomiast możemy sami przyłożyć się do odkrywania i rozpowszechniania tej wiedzy w swoim własnym miejscu zamieszkania. W Twoim Krakowie prez. Majchrowski ograniczył uroczystości do składania wieńców i uczestnictwa w Mszy św. Sami krakowianie powinni zbadać, co działo się 70 lat temu. Dobrze zbadać fakty przed rozpoczęciem jakiejkolwiek dyskusji. To dopiero będzie fundament do budowania przyszłości. Między sytuacją 70 lat temu i teraz jest, stety czy niestety, bardzo wiele podobieństw. Warto tę wiedzę wykorzystać – dzisiaj. To również wspaniały materiał dla dziennikarzy, ale jakoś mało używany…
Tak naprawde to mozna sie zdiwic, ze Premier Putin w ogule do Polski na ta uroczystosc przyjedzie, poniewaz w historiografi sowjeckiej wzgledinie rosyjskiej II Wojna Swiatowa dopiero sie w 22.6.41 r. rozpoczela. Z tego punktu widzenia pozostaje pytanie, jak Putin czas od 1.9.39 do 22.6.41 ocenia; czy go w ogule docenia?
Na tle cierpien i oporu Polski i Polakow – i to znaczy tez polskich Zydów – podczas II Wojny Swiatowej strona polska ma prawo przedstawic swoj wlasny punkt widzenia. Do tego nalezy jasnie i wyraznie powiedziec, kto ta wojne planowal, roczpocza i w koncu przeprowadzil. Jesli Polacy nie beda o tym wszystkim pamietac, to nie musimy sie skarzycz, jesli inni tez nie beda.
Z widokiem przede wszystkim na Niemcy jednak nie ma sie co krepowac, powiedziec, ze to Niemcy po roku 1990 byli najsylniejszym oredownikiem przystapienia Polski do NATO i UE. Niemcy roku 2009 to nie sa Niemcy roku 1939. Pamiec o II Wojnie Swiatowej nie wyklucza przypomnienia o pomocy niemieckiej w integracji Polski do struktur zachodnich. Pamiec o II Wojnie Swiatowej i pamiec wlasnie o tej pomocy ze strony Niemiec nie mozna osobno ogladac.
Z widokiem na Rosje Premier Tusk powinnien dac do zrozumienia, ze w Moskwie nie rzadzi zaden Stalin i ze Rosja ma prawo do swoich interesów narodowych, tak samo jak Polska ma prawo do swoich interesów narodowych. Podczas Wojny Zimniej ludzie na zachodzie mysleli, ze w bloku sowieckim same Komunisci zyja; a w tym bloku zyjace ludzie mysleli, ze na zachodzie same Faszycji zyja.
Niech tez w ta strone Premier Tusk da Putinowi do zrozumienia, ze w polskiej i europejskiej polityce takie myslenie dzisiaj miejsca nie ma.
Po za tym trzeba miec nadzieje, iz Prezydent Kaczynski nie naduzy tych uroczystosci do przedstawienia swojego wslasnego dziwnego swiatopogladu, ktory moglby na nowo przedstawic Polskie w negatywnym swietle.
Dlaczego wszystkie media z Rzepa na czele dostały amnezji?.
Może nalezałoby zamiast pytac czy “on” przyjedzie na uroczystosci rozpoczecia II wojny to podziekowac “mu” . Bo tworzona jest nowa historia, a ww. rusofile (kiedyś nazywani- pozytecznymi idiotami) beda wszystkiemu przyklaskiwac. Bo jakoś w tej nowej historii w koalicji a/hitlerowskiej (pewnie to nie przejdzie ?) on nie uznał POLAKÓW tylko włoskich i niemieckich antyfaszystów. Więc może tam skierowac go w III lub IV szereg. Nic byłego KGB-wca tak nie nawroci jak to czego “on” u polaków najbardziej się boi, a moze zostanie drugim drozdem przepraszam Aleksiejem III?
Trudno o lepszą alegorię głupoty niż klepanie po plecach. Panu Semce i jego kolegom z PiSu kojarzy się ono z paternalizmem, a Anglosasom i reszcie świata z przyjaźnią i dobrym koleżeństwem. Pani Merkel powinna zatem jak najczęściej klepać po plecach pana Tuska, a pan Tusk, jeśli chce au currant, powinien jak najczęściej klepać po plecach panią Merkel, natomiast pan Semka mógłby w tym czasie stuknąć się w czoło i zmienić zestaw alegorii, którymi żongluje bez zrozumienia. Gdyby się trzymać jego toku rozumowania, to nikt z PiSu nie powinien się pokazywać w gremiach międzynarodowych, bo jest więcej niż pewne, że osobom anglojęzycznym nazwa tej polskiej partii skojarzy się natychmiast z czynnością toaletową.
“Polityka zagraniczna Polski, powinna kierować się pewną wizją” – problem w tym, że Rosja, która nie potrafi rozwiązać podstawowych problemów społecznych (śmiertelność mężczyzn na poziomie III świata), ma wizję imperium, natomiast polska wizja jest jej doskonale obojętna. Rosja jest kontynuacją państwa-kata, a nie narodu-ofiary.