Dilowanie rąk nie brudzi?

Minister Andrzej Czuma kpi czy o drogę pyta? – zdaje się dziwić „Gazeta Wyborcza”.

Nie tak dawno z entuzjazmem odnotowano na łamach „GW” ciepłe przyjęcie przez resort ministra Czumy postulatów na rzecz nie karania narkomanów za posiadanie działki narkotyku. A teraz – ku konsternacji Piotra Pacewicza – okazuje się, że złapany narkoman nie będzie karany – ale jedynie wtedy, gdy wskaże dilera, który sprzedał mu towar.

A to oburzyło Pacewicza: „Miał być koniec pakowania do więzień trawiarzy. Ale politycy stawiają warunek: wydaj dilera, inaczej sąd. Czy narazić się gangsterom czy prokuratorowi-taki ma być wybór?”.

„Gazeta” twierdzi, że policja często woli łapać zwykłych narkomanów niż ścigać groźnych dilerów. Pacewicz pisze, że w 2007 roku skazano za posiadanie narkotyków 14 tysięcy osób, a za handel tylko 800. Trafna uwaga – państwo powinno najwięcej sił kierować w walkę z wyższymi szczeblami narkodrabiny. Należałoby jednak zadać ważne pytanie: ilu ze skazanych za narkotyki było dilerami, którzy udawali zwykłych narkomanów? W tym kontekście liczby podane przez Pacewicza nie brzmią już tak jednoznacznie.

Liberałowie zawsze ulegają pokusie, by w uczestnikach patologii widzieć ofiary, a nie współkreatorów zła. Usunięcie piętna przestępstwa z kupowania narkotyku to pośrednie działanie w kierunku legalizacji narkotyków.

„Państwo nie powinno być bezmyślnym szeryfem, ale raczej mądrym lekarzem” – pisze Pacewicz. Znów zgoda. Ale w praktyce często kończy się to tym, że surowość szeryfa znika, a przedstawiciele państwa okazują się bezradnymi lekarzami, których narkomani lekceważą.

Pacewicz wczuwa się w straszną sytuację młodego chłopaka, Tomka, który staje wobec wizji kary dla siebie albo zemsty dilerów za „kapowanie”. To prawda – wizja jest okropna. Młodzi ludzie, którzy decydują się na przestępstwo często stają wobec trudnych wyborów – właśnie dlatego rodzice od dziecka przestrzegają nas przed wchodzeniem na złą drogę.

Czy od Tomka państwo nie ma prawa oczekiwać, aby przyłączył się do walki z narkotykowym łańcuszkiem? Zdaniem wicenaczelnego „Gazety” – nie ma takiego prawa. Piotr Pacewicz godzi się by, Tomek i łamał prawo i nie był za to karany. Akceptuje także to, że chłopak będzie trzymał sztamę ze swoim dilerem, nie wydając go za żadne skarby.

W tej kwestii obóz zwolenników prawa narkotykowego zresztą posuwa się znacznie dalej. Parę dni temu w radiu Tok FM dziennikarz Jakub Janiszewski i jego rozmówczyni, ekspertka z USA Katarzyna Malinowska-Sempruch podawali w wątpliwość już samą możliwość uznania za dilera osoby, od której narkomani kupują towar. Pani Sempruch sugerowała, że państwo powinno poprzestać na ściganiu tylko rekinów narkotykowej mafii.

Wierzę, że dilerzy bywają różni – niektórzy z nich to ofiary wpędzone w ten proceder siłą nałogu. Ale bardzo często ludzie rozprowadzający narkotyki są okrutnymi drapieżnikami tresującymi swoich klientów i podszeptującymi im, jak można zdobyć forsę na działkę kradnąc czy prostytuując się. To cynicy, którzy kpią ze swoich ofiar pewni, że i tak ich klienci przypełzną do nich na kolanach w razie kolejnego ataku głodu.

To właśnie oni z największym zainteresowaniem czytają teraz teksty w „Gazecie Wyborczej” i na pewno podobają im się pomysły Piotra Pacewicza.

Kiedyś hip-hopowa grupa „Molesta” głosiła, że „dilowanie rąk nie brudzi”. Teraz, jak policjant będzie chciał dilera aresztować, zawsze może on powołać się na zasłyszany w radiu postulat „eksperta”, który uznał, że łapać warto tylko grube ryby, a nie drobne płotki.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(87) Komentarzy do “Dilowanie rąk nie brudzi?”

    -
  1. Dr.Joint pisze:

    „na kolanach w razie kolejnego ataku głodu. ” co to za bzdura?! Myslałem ze ten artykuł jest o palaczach a nie heleniarzach, marihuana nie uzalaeżnia a napewno w mniejszym stopniu niż papiersoy czy alkohol. Moim zdaniem powinni zamykać tych co sprzedają dzieciakom heroine albo „scierwo” amfetamine, ile osób w wieku 15-22 lata ma wyroki za to że pierwszy raz kupiło 1 sztuke i mieli pecha. Marihuana powinna być dozwolona do 4 gramów max, i spożywanie i posiadanie, powinna być sprzedawana w róznych punktach sprzedazy, z oznaczeniami o ryzyku zażywania, dozwolona od 21lat to jest moje zdanie

    Dobre 0

  2. Rozczarowany pisze:

    @Jan C

    A widzę, że od jadu jednak się nie udało powstrzymać, szkoda.

    Gdybać możemy – uzależnić można się od wszystkiego, w każdym wieku. Jeżeli powie Pan komuś, kto wypił ostatnie piwo pół roku temu, że jest alkoholikiem na prostej drodze do rynsztoku, zapewne Pana wyśmieje. Ja tego nie robię, bo myślę, że Pan po prostu niewiele wie o mechaniźmie działania psychodelików. To ksiądz proboszcz ze swoim mszalnym winem powinien być na Pana celowniku.

    Gdy ktoś nie potrafi wrócić z świata mrzonek do świata rzeczywistości zostaje mieszkańcem psychiatryka. Ewentualnie prorokiem albo duchownym.

    Ja ten Neorasizm zwykłem nazywać bardziej po ludzku – socjaldemokracją. Też miałem kiedyś ochotę wysadzić parlament. Okazałem się konformistą – zamiast tego, wyjechałem. A owo skundlenie, które mi Pan zarzuca, można nazwać po prostu próbą zrozumienia drugiej strony. Mógłbym z Chrześcijan szydzić i ich obrażać, bo się z nimi nie zgadzam. A mogę po prostu stanąć z boku i zaakceptówać. Nie jestem w stanie poświęcić życia na walczenie ze wszystkimi religiami świata – mam rodzinę na utrzymaniu.

    Domyślam się, że jest Pan Katolikiem.

    Oczywiście, o Chrześcijaństwie nie wiem nic. Raptem przeczytałem Nowy i Stary Testament, byłem na kilku mszach (czy jak to się nazywa) – tych katolickich i protestanckich. Nigdy nie dostąpiłem zaszczytu żadnego zwiastowania ani spontanicznego oświecenia (raz mi się Mojżesz śnił). Widzę natomiast do czego prowadzi wynaturzona wiara wyznawców Radia Maryja (tak, nadają też w internecie), czy historii KRK. Nie mówię tutaj o teorii, a o praktyce.

    Co do woli, która karze tzymać się z dala od narkotyków:
    Według mnie narkotykiem jest jakiekolwiek obce ciało, które prowadzi do uzależnienia. Jest nim tytoń, kokaina czy oczyszczony cukier. Nie jest nim natomiast Salvia Divinorum. Obawiam się, że wiedza większości ludzi (mam nadzieję, że Panu nie ubliże zaliczając Pana do tej grupy) jest na temat substancji psychoaktywnych bardzo nikła. Ludzie boją się (choć jednocześnie fascynują się) substancji psychoaktywnych. „Autorytety” medialne czy polityczne wykorzystują to do własnych zagrywek i interesów. Odwieczna gra na fobiach (np. walczenie z wolnością w interneci pod przykrywką walki z pedofilami) sprawdza się doskonale. Szkoda, że praktycznie każdy musi mieć radykalne zdanie na temat, o którym ma nikłe (i często błędne) pojęcie.

    Pozdrawiam

    Dobre 0

  3. Wacek pisze:

    super panie semka ze pan cenzurujesz ludzi

    Dobre 0

  4. Ben pisze:

    widac piotrze, ze nie wiesz o czym piszesz. moze nie lubisz gw bo to samo zlo, albo jestes przeciwnikiem ‘trawki’, ale z tym atakiem na pacewicza to sie nie zgodze.
    moze nie bede sie tutaj klocil z toba bo to raczej nie ma sensu, ale polecam zdobycie wiedzy na temat narkotykow, ich legalnosci i prawa w krajach europy, np w czechach. teraz sie wypowiadasz w temacie o ktorym nie masz pojecia.

    Dobre 0

  5. Jan C. pisze:

    @ Rozczarowany

    01/08/2009 o 09:04

    Dziekuje za szczera odpowedz, z pewnoscia charakterystyczna dla licznej grupy narkomanow w poczatkowym stadium uzaleznienia, gdy im sie to juz spodobalo , ale
    zamiast otrzezwiec i wrocic do zycia ze swoich marzen, mazenia narkotyczne chca swoim zyciem czynic.

    Neorasizm to rasizm panow nowego porzadku swiata (NWO), rasim poprawnopolitycznych, a wiec skundlonych do granic mozliwosci, byleby jak najglebiej oddawac czesc ,,wielkiemu bratu,, wyzbyc sie swojej tozsamosci, swojej wolnej woli, swojej swiadomosci, swojego czlowieczenstwa, swojej godnosci ludzkiej.

    ,,Uważam po prostu, że narkotyki (…) są narzędziem, i jako takie mogą służyć do różnych celów,,.
    Nie sa to cele ludzkie – czlowiek pod ich wplywem przestaje byc soba – ma odloty w krainy uludy, w rzeczywistosci wirtualne, Sa narzedziem, ale diabla , pragnacego unicestwic ludzka rzeczywistosc, ludzka nature, ludzkie zycie.

    ,,Anty religijność to pojęcie względne.
    Ja przeszedłem drogę od wojującego ateisty, do człowieka o własnym systemie wierzeń. Nie śmiałbym siebie nazwać szamanem, ale dzięki enteogenom (tak też niektórzy nazywają naturalne psychodeliki) skojarzyłem wewnętrznie wiele wątków przewijających się w różnych wierzeniach i nauczyłem je cenić. Odważę się powiedzieć, że droga szamańska może być równowartościowa drodze szeroko pojętej medytacji w osiągnięciu oświecenia.
    I, ponieważ jest to droga na skróty, kryje wiele zagrożeń.

    Nie za bardzo rozumiem przyporządkowania mnie do neorasistowskiej ideologii. Nigdy nie czułem się rasistą, wręcz fascynowały mnie orientalne kultury. Mówiąc o tym, że życie jest za krótkie, miałem raczej na myśli to, że zostaliśmy natchnieni wolną wolą (duszą, czy wyższą świadomością jak kto woli) i zapominamy, że naszym największym darem na tym etapie podróży powinna być umiejętność korzystania z niego,,.

    Sam Pan sobie przed chwila odpowiedzial –
    ,,I, ponieważ jest to droga na skróty, kryje wiele zagrożeń,,.

    Zwlaszcza w postrzeganiu rzeczywistosci.
    Droga na skroty, to droga bez ducha, a wiec i bez zdolnosci ocenienia swojej wlasnej pozycji z punktu widzenia celu, bo i celu nie widac, ani z pozycji korzeni, bo i duchowa wiez z przeszloscia zostala zerwana lub zaklamana np. ,,polityka historyczna,,, czy przekonaniem o nieomylnosci wlasnego rozumu.

    ,,skojarzyłem wewnętrznie wiele wątków przewijających się w różnych wierzeniach i nauczyłem je cenić,,.

    To wlasnie istota neorasistowskiego skundlenia.
    Mamy wszystko i nic zarazem.
    ,,Jestesmy mierni, bierni, ale wierni,, – nawet bici ,,podwijamy ogon,,
    ,,Jestesmy za, a nawet przeciw,,.l
    ,,Nie po to smy walczyli o wolnosc slowa, zeby kazdy teraz mowil co chce
    ,,Nie chcemy, ale musimy,,.
    ,,Wrogowie naszych wrogow sa naszymi przyjaciolmi,,.
    ,,Cztery nogi dobre, dwie nogi zle,,.
    ,, Wszyscy sa rowni, a niektorzy rowniejsi,,.

    ,,Bez serc, bez ducha, to szkieletow ludy,,

    Na koniec sprawa wolej woli
    ,,Wątek wolnej woli przewija się w wielu religiach, także chrześcijańskich, jednak często spychany jest na dalszy plan jako “element wywrotowy”. Tego zaakceptować nie potrafię, stąd moja, może zbyt emocjonalna, wypowiedź,,.

    Troche za wczesnie Pan stwierdzil, ze wie juz cos na ten temat.
    W chrzescjanstwe wolna wola to nie zaden ,,element wywrotowy,, , tylko element fundamentu czlowieczenstwa, tak samo, jak i prawda, jak swiadomoscdobra i zla, swiadomosc nieuniknionosci konsekwencji dzialan, jak nakazy nie oddawania nikomu wladzy nad soba, jak ,, patrzenie konca,, w kazdym swm dziele, jak milosc bliniego wzajemna i ofiarna, jak zycie w Lasce uswiecajacej.
    Ludzka wolna wola to nie samowola, ani swawola. Ma granice zniewolen wewnetrznych i zewnetrznych. Warto dl niej zyc i za nia umierac.
    To ona kaze sie trzymac z daleka od narkotykow.
    Pozdrawiam.

    Dobre 0

  6. Rozczarowany pisze:

    @Jan C.
    Cieszę, że ktoś potrafi podjąć czyjąś wypowiedź bez osobistych ataków i rzeczowo skomentować. Ceni się.

    Wiem, że nie na temat. Nie mam ochoty pisać o tym, że samo karanie za przestępstwo, w którym poszkodowany i sprawca to ta sama osoba (a tak przecież jest z osobami posiadającymi, czy wytwarzającymi na własny użytek substancje psychoaktywne). Ludzie czasem nie rozumieją, że prawo powinno być dla ludzi, (by zagwarantować im wolność i niepodległość) a nie na odwrót.

    Nie zmienia to jednak faktu, że ludzie pokroju Semki najchętniej spalili by mnie na stosie, a że nie mogą, bo to nie wypada – muszą się zadowolić straszeniem mnie wieloletnim pobytem w więzieniu…

    „ujawnia, ze zazywanie narkotykow moze byc zarowno antyreligia jak i neorasistowska ideologia”

    Nie mogę odpowiadać za wszystkich użytkowników narkotyków, (a z resztą, cóż to za uogólniające pojęcie – narkotyk) napiszę więc wyłącznie o wpływie ich na mnie. Zaznaczam, że mam na myśli substancje psychodeliczne. Z opiatami ani stymulantami nigdy nie miałem do czynienia, natomiast alkohol kojarzy mi się wyłącznie ze szczeniackimi wygłupami w wieku kilkunastu lat.

    Anty religijność to pojęcie względne. Ja przeszedłem drogę od wojującego ateisty, do człowieka o własnym systemie wierzeń. Nie śmiałbym siebie nazwać szamanem, ale dzięki enteogenom (tak też niektórzy nazywają naturalne psychodeliki) skojarzyłem wewnętrznie wiele wątków przewijających się w różnych wierzeniach i nauczyłem je cenić. Odważę się powiedzieć, że droga szamańska może być równowartościowa drodze szeroko pojętej medytacji w osiągnięciu oświecenia. I, ponieważ jest to droga na skróty, kryje wiele zagrożeń.

    Nie za bardzo rozumiem przyporządkowania mnie do neorasistowskiej ideologii. Nigdy nie czułem się rasistą, wręcz fascynowały mnie orientalne kultury. Mówiąc o tym, że życie jest za krótkie, miałem raczej na myśli to, że zostaliśmy natchnieni wolną wolą (duszą, czy wyższą świadomością jak kto woli) i zapominamy, że naszym największym darem na tym etapie podróży powinna być umiejętność korzystania z niego. Wątek wolnej woli przewija się w wielu religiach, także chrześcijańskich, jednak często spychany jest na dalszy plan jako „element wywrotowy”. Tego zaakceptować nie potrafię, stąd moja, może zbyt emocjonalna, wypowiedź.

    Nie namawiam nikogo, kogo nie znam wystarczająco dobrze, do próbowania psychodelików. Zdaję sobie sprawę, że dla osób niestabilnych psychicznie, bądź z ukrytymi predyspozycjami chorób umysłowych mogą być one bardzo niebezpieczne. Świat konsumpcji nie przygotowuje człowieka do psychodelicznej podróży wgłąb własnego umysłu.

    Uważam po prostu, że narkotyki (nienawidzę tego polskiego słowa…) są narzędziem, i jako takie mogą służyć do różnych celów. Ja odpowiadam w tej materii przede wszystkim za siebie i swoją rodzinę.

    O swoje uzależnienie się nie boję. Depresanty (wymieniony przez Pana alkohol czy też pochodne morfiny) działają podstępnie. Wystarczy, że ktoś znajdzie się w dołku i sięgnie po takiego painkillera i nagle wszystkie problemy znikną. W psychodelikach nie ma takiego ryzyka, nigdy nie brałem ich w stanie obniżonego samopoczucia, bo jest to prosta droga do „bad tripa”. Są substancje, w których sprawdza się schemat eskalacji spożycia. Psychodeliki natomiast raczej bierze się coraz rzadziej. Kiedyś potrafiłem jeść grzyby psilocybe co miesiąc, ostatnio miałem z nimi kontakt w zeszłym roku.

    Nie ma co popadać w przesadę. To, że zdarza mi się od czasu do czasu zjeść pączka, nie oznacza, że będę kiedyś koniecznie otyły. Znaczenie mają tu na pewno predyspozycje genetyczne, kulturowe – ale przede wszystkim moja niezachwiana wiara w możliwość dokonywania wolnego wyboru.

    Wciąż przypominam, że mówię o sobie. Dla kogoś innego taki tryb życia mógłby się okazać prostą drogą do psychiatryka, dla mnie natomiast jest najwspanialszym „hobby” jakie mogłem sobie wymarzyć.

    Zgadzam się z Panem w pełni co do tego, że powinno kłaść się większy nacisk na instytucję rodziny. Niestety silniejsza rodzina = silniejsze zakorzenienie lokalne = utrudnione sprawowanie władzy krajowej, czy też szerzej – światowej. Myślę, że sama zmiana repertuaru kin nie wiele da, tym bardziej, że nie wyobrażam sobie władzy, która dokonałaby takiego strzału we własne kolano. Moim zdaniem wewnątrz pseudodemokratycznych ustrojów ciężko cokolwiek zmienić. Dobrowolne grupy i zrzeszenia powinny tworzyć się z wolnych jednostek. Cała zachodnia cywilizacja opiera się przecież na medialnym praniu mózgów i podsycaniu nigdy nie zaspokajanych żądz – czy to konsumpcyjnych, czy też seksualnych.

    Co do mentalności pogańskiej, muszę koniecznie polecić Panu książkę Terence’a McKenna – Food of the Gods (wydana po polsku, tłumaczenie nie wolne od błędów z resztą, przez wydawnictwo Okultura pod tytułem „Pokarm Bogów). W internecie krąży nawet e-book w wersji polskojęzycznej.

    Serdecznie pozdrawiam

    Dobre 0

  7. Jan C. pisze:

    @ Rozczarowany

    31/07/2009 o 21:11

    ,,Ja sam eksperymentuję z różnymi substancjami psychoaktywnymi od prawie dwudziestu lat,,

    To, co pan pisze wskazuje raczej nie na narkomanie, a na rytualne zazyanie narkotykow, na wzor szamanow indianskich w ich obrzedach, czy np. niektorych artystow, jak nasz Witkacy co to jeszcze na obrazie zapisywal, pod wplywem jakiego to specyfiku go popelnil.
    Krotko mowiac jest nie na temat, z wyjatkiej jednej reelacji – ujawnia, ze zazywanie narkotykow moze byc zarowno antyreligia (zycie jest za krotkie…), jak i neorasistowska ideologia (…by dodatkowo ograniczać je czyimiś faszystowskimi wizjami – czy to czystości rasowej, czy to abstynencyjnej, czy też światopoglądowej,,)
    Tak w ogole, to uwazam, ze balamutnie Pan reklamuje swoja postawe. Wsrod ludzi sa rozne wyjatki.
    Mam znajomego, ktorego tez ze 20 lat nie ruszalo picie, ponadto jeszcze nie odczuwal na drugi dzien po piciu kaca. Kiedy go nalog w koncu dopadl, juz musial pic, nawet sam, az sie zruinowal finansowo. W koncu rzucil, ale wciaz sie zmaga z pokusami, nawet kosmetykow na akoholu nie moze uzywac.

    ..Każdemu, kto chce wsadzać ludzi o innym spojrzeniu do więzienia radzę spojrzeć na siebie. Na to, co sobą reprezentują, i jak wychowują swoje dzieci, że boją się o to, że nie będą potrafiły kontrolować swoich żądz…

    Tez jestem przeciwnkiem wiezien, jako bedacych stygmatyzorami neopodrasistow – atestowanych niepoprawnopolitycznych, szkola zdeklarowanych przestepcow, , majaca na celu zachowanie status quo systemu wladzy ze zniewalaniem przez zwierzecy i niewolniczy strach. Poza tym dzialalnoscia pozorna, nie resocjalizujaca, a co najwyzej lamiaca charaktery ku uleglosci wiekszym przestepcom.
    Wiezienia, czy jakies osrodki pracy, powinny byc tylko dla osob nie rokujacych nadziei na resocjalizacje, na zycie jako pelnoprawni, godni zaufania obywatele.

    Co do ,,wychowania dzieci,, i ,,kontroli zadz,, , to zaczac trzeba od calkiem innego modelu budownictwa z licznym i wielopokoleniowymi rodzinami wspolnie zamieszkujacymi i wspierajacymi sie.
    Druga sprawa to odzyskanie naleznych obywatelom praw nad mediami, uczynienie ich sluzebnymi wzgledem wartosci wyzszego rzedu, wychowujacymi dla zycia.
    Konieczna jest zmiana typu kinematografii na pokazujaca w atrakcyjny sposob wzorce zycia szlachetnego, godnego, moralnego, zycia w pelni dojrzalego do czlowieczenstwa, do panowania nad pokusami ciala, zadzami (zamiast dotychczasowych zachet do ich rozbudzania), a nawet potrzebami, gdy nie sa koniecznisciami, a ktos inny moze potrzebowac bardziej.
    Kinematografii pokazujacej wzorce uczciwosci – postawy na ktorych mozna sie bezpiecznie wzorowac. Postawy pokazujace radosc zycia (w miejsce seksu bez prawdziwej milosci i przemocy, oraz postaw wynikajacych z mentalnosci poganskiej, prowadzacych do nie konczacych sie wojen)

    Dobre 0

  8. Jacek Kijewski pisze:

    Do p. Ernest Treywasz:

    Cóż, na dyktakt większości nie ma rady. Choćby – a może zwłaszcza – był przeciw rozumowi. Jeżeli większość postanowiła zeżreć Pikusia, to Pikuś będzie zjedzony.

    Z czym, ze smutkiem, muszę się pogodzić. Tak działa współczesne społeczeństwo. I to jest poważny problem.

    Pozostałe argumenty nie mają większego sensu. Posiadanie narkotyków nie jest jakimś szczególnie drastycznym przestępstwem na tle reszty kodeksu karnego (a gwałt? a pobicie? a oszustwa?) i nie widzę powodów, dla których w dyskusji o obowiązku donosicielstwa skupiać się na tym, do jakiego paragrafu to dopięto. Raz wpuszczony w system prawny potworek z czasem dopnie się wszędzie.

    Rzecz w zasadach, nie w przykładach.

    I w rozumieniu problemu, a nie gubieniu się w emocjach.

    Pozdrawiam

    P.S. Potworek nie jest potworkiem w innym systemie, zbudowanym na innych zasadach (analogia do ruchu prawostronnego). Staje się po przeniesieniu na obcy grunt. Dla Pańskiej informacji, zarówno w III Rzeszy, jak i ZSRS istniało prawo i było zazwyczaj skrupulatnie egzekwowane. Że było złe – a to nasze o narkotykach to niby dobre?

    Dobre 0

  9. Rozczarowany pisze:

    Jestem zdegustowany wpisem na blogu. Pan Piotr Semka (jak i wielu komentatorów) w swojej „mesjańskiej wizji świata” nie jest w stanie zrozumieć, że narkotyki (zarówno te legalne, jak i nielegalne) same w sobie nie są złe. Szkodliwe może być ich niewłaściwe stosowanie, bądź też przestępcza otoczka, z jaką są powiązane.

    Skąd (i kiedy) pojawiła się zorganizowana przestępczość narkotykowa chyba nie muszę tłumaczyć. I dlaczego odpowiada jej aktualny stan prawny.

    Ale nie o tym chciałem. Uważam po prostu, że wszystko jest dla ludzi. Łącznie z alkoholem i innymi twardymi narkotykami. Trzeba po prostu mieć wiedzę o tym, jak je stosować, i kto może je stosować. Uważam, że życie jest za krótkie, by dodatkowo ograniczać je czyimiś faszystowskimi wizjami – czy to czystości rasowej, czy to abstynencyjnej, czy też światopoglądowej.

    Ja sam eksperymentuję z różnymi substancjami psychoaktywnymi od prawie dwudziestu lat. Nie mieszkam w Polsce, żeby była jasność. Głównie interesuję się naturalnymi psychodelikami Nie jestem uzależniony, i o moich zainteresowaniach nie wie nikt oprócz kręgu najbliższych przyjaciół. Kondycji psychicznej i klarowności umysłu zazdrości mi wielu równolatków. Społeczeństwu nic do tego, co rośnie w moim ogródku.

    Każdemu, kto chce wsadzać ludzi o innym spojrzeniu do więzienia radzę spojrzeć na siebie. Na to, co sobą reprezentują, i jak wychowują swoje dzieci, że boją się o to, że nie będą potrafiły kontrolować swoich żądz.

    Dobre 0

  10. Jan C. pisze:

    @ givvera

    31/07/2009 o 19:19
    ,,Czy Al Capone był za zniesieniem prohibicji ?,,.

    Sprawa jest nieco bardziej skomplkowana, bo doszedl ,,postep,,.

    Al Capone to byl robal pasozyt, ktory znalazl sie w odpowidnim czasie i w odpowiednim miejscu, by spasozytowac owoc spadly ze zdrowego jeszcze drzewa, ktoremu tylko prohibicji brakowalo do wzorca zdrowia.

    Neorasistowskie media to inny robal pasozyt, bedacy przeciw prohibicji. On atakuje system mmunologiczny drzewa, ktore przez to przestaje byc zdrowym. Robale typu Al Capone , bedace za prohibicja, maja swoj dostatek pozywienia, bo owoce ,,dojrzeaja,, w czasie wygodnym dla pasozytow.
    W sumie to ,,Al Caponowie,, maja na zycie, ale prawdziwe korzyci odnosza media, ktore juz dyktuja warunki i przyjmuja tylko WYPRANE.
    ,,A spoleczanstwo spi,
    I mleko mu sie sni,
    Co w polltrowkach tkwi,
    Cicho na progu.
    Starsi i mlodsza brac,
    wszyscy chca mleko chlac
    Zatraszajaca jest,
    sila nalogu !,,

    Dobre 0

  11. givvera pisze:

    Czy Al Capone był za zniesieniem prohibicji ?

    Dobre 0

  12. Ernest Treywasz pisze:

    @Jacek Kijewski
    Pańskie argumenty są bałamutne, ale inne w złej sprawie być nie mogą.
    Po kolei:
    „Pawlik Morozow, do którego zamieściłem aluzję, to zdecydowanie nie jest okres PRLu. Minimum rozeznania, niekoniecznie wiedzy i wykształcenia, wystarczyłoby.”
    - i owszem, wystarczyłoby, by wiedzieć, że „Jak hartowała się stal” była książką wydawaną po polsku w okresie prl-u właśnie, z przyczyn dość oczywistych. Rzeczywistość prl różniła się w wielu istotnych szczegółach od sowietów lat trzydziestych, lecz był to w swej istocie ten sam system.
    Łamanie solidarności przestępców, działających w sposób zorganizowany ( rozprowadzanie środków odurzających to zorganizowana działalność przestępcza), poprzez zmuszanie ich do donoszenia na siebie, to nie to samo, co czynienie z dzieci konfidentów działających przeciw własnym rodzicom, w imię upiornej, totalitarnej ideologi. Tego rodzaju porównania to przykład czystej demagogii, nieostatni zresztą.

    „Pawlik Morozow doniósł na swojego ojca, który łamał obowiązujące wówczas prawo.”
    - w sowietach obowiązywało jakieś „prawo”? W III Rzeszy również, Polacy łamali je nagminnie. Temat poboczny, ale autor tych rewelacji najwyrazniej sam gubi się w swoich własnych skokach po piętrach abstrakcji.

    „P. Pacewicz odnosił się do kwestii donoszenia. A konkretnie tworzenia mechanizmu zmuszającego do donoszenia. Jest w sumie bez znaczenia, z czym taki mechanizm będzie związany (czy z narkotykami, czy z przekraczaniem prędkości na drodze, a może ukrywaniem zapasów ziarna czy złota).”
    - czym Pan popiera twierdzenie, że to bez znaczenia? Moim zdaniem ma to znaczenie zasadnicze, bowiem wykroczenie lub przestępstwo, jakim jest posiadanie substancji odurzającej jest bezpośrednim skutkiem innego, poważniejszego, jakim jest sprzedaż tej substancji przez dilera. Nie dostrzeganie tego związku jest przejawem ślepoty lub złej woli, zaś jego publiczne kwestionowanie w sposób, w jaki Pan to czyni – przejawem demagogii.

    „Wprowadzenie anglosaskiej zasady świadka koronnego jest już gwałtem na naszym modelu prawa. ”
    - Być może. Tyle że ów „model prawa” skutkował faktyczną bezkarnością przestępców, działających w strukturach zorganizowanych. To zaś było gwałtem na poczuciu praworządności większosci zwykłuch ludzi, powodując erozję szacunku dla prawa i pogłębiającą się anomię.

    Wprawdzie trudno mi sobie wyobrazić, kto jest tą ofiarą w przypadku posiadania marihuany, ale być może tak jest. Niech się uzasadnianiem męczą zwolennicy penalizacji.

    - ofiarą jest całe społeczeństwo, w którym przyspiesza proces odmóżdżania coraz szerszych jego kręgów. O ile heroina to „rosyjska ruletka” z pięcioma komorami nabojowymi pełnymi, o tyle trawka – tylko z jedną. To jednak nie znaczy, że można otwierać salony gry w „ruską ruletkę” w jej wersji „soft”. Konsekwentnie rozwijana koncepcja „wolności”, w której to co człowiek ze sobą robi jest prawu obojętne, zaprowadzi do legalizacji sutenerstwa, handlu ludzmi, o eutanazji już nie wspomnę.
    Zresztą, nie mam więcej ochoty męczyć się uzasadnieniem. Wolę w tym wypadku skorzystać z totalitarnej zasady demokracji: dyktatury większości. W niektórych sprawach większość w Polsce zachowuje na szczęście resztki zdrowego rozsądku.

    „To tak, jakby w myśl zasady, że w Anglii jest mniej wypadków, wprowadzić w Polsce ruch lewostronny. Na początek tylko dla TIRów.

    Każdy przytomny człowiek wie, że to kretyństwo. W dodatku groźne.”

    - Demagogia podręcznikowa. Przykład jakiegoś kretyństwa, który w domyśle miałby adekwatnie opisywać sytuację. Prawo kontynentalne różni się faktycznie od anglosaskiego w swojej filozofii, jednak w obydwu systemach występuje wiele podobnych instytucji. A samochód z kierowcą po prawej stronie może się poruszć po obydwu stronach La Manche.
    Dużo lepszym przykładem byłaby edukacja seksualna, która w założeniach doprowadzić miała do bardziej odpowidzialnych zachowań nastolatków. Tymczasem UK bije rekordy ciąż w tej grupie wiekowej.
    Wyjaśniam, że chodzi mi o abolicję na miękkie dragi. Działania w myśl permisywnej filozofii dają wszędzie podobne skutki – wzrost demoralizacji u małolatów.

    „Wracając do tego obowiązku donosu, będzie dodatkowo nieskuteczny. Złapany posiadacz (bo przecież nie zaraz narkoman) narkotyku może wskazać dowolną osobę. Np. p. Semkę, bo czemu by nie. Pytanie, czy wypełnił wymóg ustawowy, czy nie. I co policja z tym zrobi. Rozpocznie postępowanie i założy wskazanemu podsłuchy, czy też zachowa kwity na później, żeby poszukać haka. A może podpowiedzą: “wiesz, wskaż takiego i takiego pana, to się dogadamy”. A jeżeli wymagać się będzie skazania “dilera”, to czemu taki posiadacz ma odpowiadać za nieudolność policji, która np. źle przygotuje materiał procesowy…”

    - Diabeł jak zwykle siedzi w szczegółach, a od tego czy opaska na oczach Temidy jest szczelna, faktycznie dużo zależy. Pod tym względem jest w Polsce nie najlepiej, ale profilaktyczne obezwładnianie aparatu ścigania, by nie został on politycznie nadużyty, to jest dopiero wylewanie dziecka z kąpielą.
    O ile zorganizowana przestępczość kryminalna powinna byc skutecznie ścigana i surowo karana, o tyle trąd w pałacu sprawieliwości wypalić trzeba ogniem i żelazem. Dziś czas nie jest po temu sprzyjający, ale Polska będzie musiała do tego powrócić, jeśli chce przetrwać.
    Co do szczegółów, to w sytuacji gdy:
    „Złapany posiadacz (bo przecież nie zaraz narkoman) narkotyku może wskazać dowolną osobę. Np. p. Semkę, bo czemu by nie.”
    wystarczy, że dowie sie on, że fałszywe zeznanie polegające na obciążeniu niewinnej osoby skutkuje trzykrotnie większą karą, niż ta która grozi tej osobie, to zastanowi się też trzy razy, nim zrobi coś podobnego.

    „Wprowadzanie niemoralnych instytucji do systemu prawnego powoduje, że prawo staje się niemoralne. A jako takie nie może być popierane przez uczciwych ludzi.

    A nie ma nic gorszego dla porządku publicznego, niż prawo, z którym się uczciwi obywatele nie zgadzają i je sabotują.”

    - Zasadniczo słuszne uwagi, tyle że „ni pryczom”. Instytucja nadzwyczajnego złagodzenia kary, lub odstąpienia od jej wymierzenia, ewentualnie umorzenia postępowania w przypadku przestępstw mniejszego kalibru, w zamian za użyteczne dla wymiaru sprawiedliwości informacje, jest racjonalnym i skutecznym środkiem przeciwdziałania zorganizowanej przestępczości.
    Trawestując zatem Pańskie ostatnie zdania, należy stwierdzić:
    - Pozbawienie systemu prawnego efektywnych środków ścigania zorganizowanych przestępców powoduje, że prawo staje się nieskuteczne. A jako takie nie może być popierane przez uczciwych ludzi.

    A nie ma nic gorszego dla porządku publicznego, niż prawo, na które uczciwy obywatel nie ma co liczyć. Nie pozostaje mu wówczas nic innego niż „brać sprawy we własne ręce”.

    Dobre 0

  13. Jan C. pisze:

    @ nie pamietam niku

    31/07/2009 o 17:47
    Jan C,

    ,,(…),,prosze pisac czesciej,,.

    Ciekawe, na czym Pam opiera swoja ,,krytyczna fachowosc,, , bo ja swoja opinie na osobistych obserwacjach i logicznym laczenu faktow ?. Eskalacja emocji, ktora ,,na glodzie,, ma ,,palacz,, , w sytuacji, gdy sie wtedy zaprzeczy jego przekonaniu, jest niespotykana u innych nalogowcow.

    Dobre 0

  14. adam pisze:

    Z tymi narkotykami to różnie bywa, np ja na studiach kilka razy popalałem marihuanę… No i co..? no i nic… w żaden nałóg nie wpadłem, nikomu krzywdy nie zrobiłem nawet sobie; nie jestem też alkoholikiem nie palę nawet papierosów. A w świetle prawa jestem przestępcą?? To bzdura jakaś jest…
    W sądzie pewnie usłyszałbym wyrok skazujący, wylądowałbym w KRK co zamknęłoby mi drogę do zawodu, który chcę wykonywać…
    I dopiero wtedy w przypłwyie desperacji mogłyby mi jakieś głupie pomysły wpaść do głowy…
    Taki scenariusz w świetle dzisiejszego systemu byłby wielce prawdopodobny… I co to znaczy…? Ano że ten system do d… jest!

    Dobre 0

  15. nie pamietam niku pisze:

    Jan C,
    „(…) Trawka to oglupiacz, po ktorym czlowiek sie bez sensu smieje, wiec i agresji od razu nie widac. Ale ona jest i w miare zazywania staje sie coraz silniejsza.
    Jest tylko ta roznica wzgledem alkoholu, ze przychodzi ,,na trzezwo,, ,o ile tak mozna nazwac stan ,,na glodzie,, , przez co jej skutki sa duzo bardziej niebezpieczne, wyzwalajace nawet zbrodnicza, niepohamowana furie wykluczajace mozliwosc dialogu, o co agresji alkoholowej znacznie latwiej (…)’

    panie Janie C, dolaczyl pan do slawetnego grona uwielbianych przez mnie ‘wybitnych fachowcow blogu rp.pl’, hahahahaha.
    prosze pisac czesciej!

    Dobre 0

  16. Rastafarianin pisze:

    A ja przypomnę tylko takie hasło, które ktoś wrzucił do internetu z okazji niedawnej szumnie obchodzonej rocznicy 4 czerwca, a stało się to w związku z ukazaniem się wspomnianej wyżej powieści DZIECIOŻERCA napisanej przez Grzegorz Pikorę i Adama Rosłońca: NIE MA WOLNOŚCI BEZ TRAVVY I KOŚCI
    A druga wersja wyglądała, jeżeli dobrze jeżeli dobrze sobie przypominam, jeszcze ciekawiej:
    NIE MA WOLNOŚCI BEZ TRAVVY I KOŚCI… I BEZ GODNOŚCI

    JESTEM RASTA! RASTAFARIANINEM! RASTAFARIANIZM TO WYZNANIE RELIGIJNE i WSPÓLNOTA W RZECZPOSPOLITEJ POLSKIEJ, jeśli by ktoś z tutejszch rozmówców o tym nie wiedział… TRAVVA JEST DLA NAS ŚWIĘTYM ZIOŁEM BOSKIM ZIOŁEM A W BILII JUZ ZARAZ NA POCZĄTKU KSIĘGI RODZAJU MAMY WAŻNY FRAGMENT O TYM JAK TO DOBRY BÓG STWORZYŁ TRAWĘ… MIĘDZY INNYMI DLA LUDZI… CZY WY ZWOLENNICY KARANIA ZA UPRAWĘ NA WŁASNE POTRZEBY I SPOŻYWANIE TRAVVY ZDAJECIE SOBIE SPRAWĘ, ŻE ODBIERANIE TEGO DARU CZŁOWIEKOWI JEST WBREW WOLI BOSKIEJ! A CZY WIELCIE ILU WYZNAWCÓW RASTA SIEDZI TERAZ W WIĘZIENIACH KRAJU, KTÓRY SZCZYCI SIĘ WOLNOŚCIĄ I TOLERANCJĄ RELIGIJNĄ? ALE NIE TYLKO W TYM KRAJU… CZY WIECIE KTO KIEDY PO CO I W JAKI SPRYTNY SPOSÓW UZNAŁ NA FORUM LIGI NARODÓW TRAVVĘ ZA NIEBEZPIECZNĄ DLA CZŁOWIEKA I ZALECIŁ ZAKAZYWANIE I KARANIE ZA JEJ POSIADANIE I SPOŻYWANIE?
    Od 1989 roku do WOLNOŚci w Polsce jest jeszcze droga daleka… OJ DALEKA… WIELU Z NAS POCZUŁO TO NA WŁASNYM KARKU… Czy wiecie na przykład o tym, że 23 maja 2009 roku zwolennicy legalizacji trawy byli bici, szarpani, rozbierani do naga, rewidowani bez powodu, krępowani i wrzucani do suk jak zwłoki, a także ganiani wokół sejmu przez bandę nabuzowanych, napalonych (?), nagrzanych, to chyba właściwsze słowo, zomowców… Taka jest prawda… Aresztowano, jeżeli dobrze pamiętam, 46 osób, za to, że stali sobie w grupkach na ulicy i nic nikomu nie robili, poza tym, że ktoś na nich doniósł, że mają przy sobie trochę świętego ziela… Mamy w Polsce więźniów politycznych, niestety, religijnych, niestety, i więźniów sumienia… Niestety… I oby dobry Bóg uwolnił wreszcie trawę z rąk dilerów, oszustów i trucicieli, którzy mogą teraz bezkarnie niszczyć mózgi Polaków dzięki politykom, co kiedyś wprowadzili przepisy zakazujące uprawy i posiadania trawy na własny użytek, a w konsekwencji oddali rynek zorganizowanym grupom przestępczym, gangsterom i bandytom… Chyba wiecie o kim mówię, każdy kolejny rok zakazanej trawy powiększa budżet mafii narkotykowej o miliardy złotych polskich… Taka jest prawda… Takie są statystyki… Nie podejrzewam tych polityków, co zakazali traVVę, o złą wolę… Chociaż… Wówczas zachodnia prasa dużo pisała o tym za ile w Polsce można było kupić ustawę sejmową na zamówienie… A, niestety, tam gdzie się zakazuje wzrasta nielegalna podaż i wzrasta popyt… Natomiast tam, gdzie nie ma zakazu, maleje zainteresowanie trawą i z czasem ogranicza się do wąskiej grupy osób, którzy traktują trawę jako lekarstwo, święte zioło, ewentualnie przyprawę… Wrzucę więc tylko na koniec takie sobie hasło z pewnej amerykańskiej piosenki… Ignorance is BliSS
    Chociaż osobiście wolałbym w tym kontekście inny nieco cytat: PRAWDA WAS WYZWOLI, autora chyba nie muszę przypominać?
    Rastafarianin urodzony i ukrywający się w Polsce z powodu prześladowań ze strony aktualnej władzy

    Dobre 0

  17. nie pamietam niku pisze:

    no to z kim sie pan redaktor i czesc panstwa komentujacych zgadzacie? z wyborcza, czy z ministrem? czy moze jestescie za a nawet przeciw?

    Dobre 0

  18. Jacek Kijewski pisze:

    Co do zdziwienia (p. Bartek?), że można porównywać donosicielstwo z okresu PRLu z donosicielstwem z okresu III RP, spieszę wyjaśnić:

    Pawlik Morozow, do którego zamieściłem aluzję, to zdecydowanie nie jest okres PRLu. Minimum rozeznania, niekoniecznie wiedzy i wykształcenia, wystarczyłoby. W razie braku rozeznania polecam Wikipedię. W każdym razie chodzi o rok 1932. PRL nie istniał jeszcze wtedy.

    Pawlik Morozow doniósł na swojego ojca, który łamał obowiązujące wówczas prawo. Ocenę słuszności tamtejszego prawa pozostawiam na boku – inaczej musiałbym wdać się w dyskusje, na ile słuszne jest prawo penalizujące posiadanie marihuany, a już nie tzw. dopalaczy czy np. stężonego etanolu – substancji wielokrotnie groźniejszej, niż większość innych narkotyków. Taka dyskusja może powinna się odbyć, ale to temat równoległy, czy mówiąc matematycznie – inna klasa abstrakcji.

    P. Pacewicz odnosił się do kwestii donoszenia. A konkretnie tworzenia mechanizmu zmuszającego do donoszenia. Jest w sumie bez znaczenia, z czym taki mechanizm będzie związany (czy z narkotykami, czy z przekraczaniem prędkości na drodze, a może ukrywaniem zapasów ziarna czy złota).

    Wg zasad tworzenia prawa, do których jesteśmy przyzwyczajeni, przestępstwo musi być ukarane. Nie można odstępować od ukarania z jakichkolwiek przyczyn, a jeżeli już – to nadzwyczajnych. Wynika to z funkcji kary, która ma m.in. dać satysfakcję ofierze. Wprawdzie trudno mi sobie wyobrazić, kto jest tą ofiarą w przypadku posiadania marihuany, ale być może tak jest. Niech się uzasadnianiem męczą zwolennicy penalizacji.

    Właśnie – słowo „nadzwyczajnych” ma wielką wagę, w „nadzwyczajnym złagodzeniu kary”.

    Czyli jeżeli taki przestępca popełnił przestępstwo, to trzeba go ukarać.

    Wprowadzenie anglosaskiej zasady świadka koronnego jest już gwałtem na naszym modelu prawa. Nie da się częściowo przenosić zasad z systemu do systemu. Instytucja świadka koronnego była wprowadzona z wielkimi (i słusznymi) oporami, a uzasadniona była koniecznością walki z najpoważniejszymi przestępstwami.

    Podkreślam – najpoważniejszymi. Morderstwa, przestępczość zorganizowana. Nie sprawy błahe i nieistotne.

    Przeniesienie tej instytucji „5 poziomów niżej” psuje cały system prawny. To tak, jakby w myśl zasady, że w Anglii jest mniej wypadków, wprowadzić w Polsce ruch lewostronny. Na początek tylko dla TIRów.

    Każdy przytomny człowiek wie, że to kretyństwo. W dodatku groźne.

    Wracając do tego obowiązku donosu, będzie dodatkowo nieskuteczny. Złapany posiadacz (bo przecież nie zaraz narkoman) narkotyku może wskazać dowolną osobę. Np. p. Semkę, bo czemu by nie. Pytanie, czy wypełnił wymóg ustawowy, czy nie. I co policja z tym zrobi. Rozpocznie postępowanie i założy wskazanemu podsłuchy, czy też zachowa kwity na później, żeby poszukać haka. A może podpowiedzą: „wiesz, wskaż takiego i takiego pana, to się dogadamy”. A jeżeli wymagać się będzie skazania „dilera”, to czemu taki posiadacz ma odpowiadać za nieudolność policji, która np. źle przygotuje materiał procesowy…

    Na koniec – znaczna część narkotyków rozprowadzana jest w układzie towarzyskim. Ocena takiego układu to inna sprawa, ale łamać charakter młodemu człowiekowi i stawiać go przed wyborem „wtopisz kolegę, albo idziesz siedzieć” jest niemoralne. Tu już porównania z okresem PRL są uprawnione.

    Wprowadzanie niemoralnych instytucji do systemu prawnego powoduje, że prawo staje się niemoralne. A jako takie nie może być popierane przez uczciwych ludzi.

    A nie ma nic gorszego dla porządku publicznego, niż prawo, z którym się uczciwi obywatele nie zgadzają i je sabotują.

    Pozdrawiam

    Dobre 0

  19. zwierze pisze:

    @warszawiak
    @bat
    i in.

    ja jakos nie znam nikogo, kto sobie „popala”

    nawet „popalanie” tytoniu jest ostatnio dotkliwie karane wykluczeniem

    oby karano tez tak pijakow

    nic to nie ma wspolnego z katolicyzmem, poza tym, ze bat chce „bić żyda” – poniewaz tych juz zalatwili koledzy „popalajacy” i po niczeansku szukajacy samorealizacji – trzeba kogos znalezc zamiast – najlepsi katlicy, bo wiadomo, nie beda sie mscic jak np. muzulmanie

    Podsumowujac – @bat musi kogos wysmagac, bo mu wtedy lepiej (chyba ze popali – wtedy jest wspanialomyslny…)

    Dobre 0

  20. Bruno pisze:

    @bat Pisze:
    30/07/2009 o 23:28

    „natomiast przez napitych katolikow kilka razy musialem uciekac z krwawiacym nosem.”

    Nie przejmuj sie „bat”, nie jesteś jedynym zomowcem który w latach 80-tych dostał od tych Katolików po ryju.

    Wiesz, Oni nie byli pijani, to wasi dowódcy tak wam wmawiali żeby was bardziej nabuzować… czasem jeszcze (licząc na wasz wątły intelekt) wmawiali wam że są to zachodnioniemieccy dywersanci i odwetowcy.

    Nienawidzisz Katolików to jedź do krajów gdzie wyeliminowano Boga np do Rosji, KRLD, na Kube, Ukraine Białoruś itd.
    Krajów zachodnich nie wybieraj, mają chrześcijańską mentalność wbrew temu co myśli statystyczny były zomowiec.

    Dobre 0

  21. singing nightingale pisze:

    Autor pisze:
    „Liberałowie zawsze ulegają pokusie, by w uczestnikach patologii widzieć ofiary, a nie współkreatorów zła.”
    ————-
    Prawda, jak zwykle, lezy posrodku. Uczestnicy patologii sa i ofiarami i wspolkreatorami zla.

    Dobre 0

  22. Heldbaum pisze:

    @444a
    Szkoda słów, niektórzy po prostu wiedzą, że mają rację…i tyle.
    Pozdrawiam!

    Dobre 0

  23. Jan C. pisze:

    @ da-kota

    31/07/2009 o 10:55

    Kawa nie uzaleznia.
    Papierosy sa przykladem, te nie penalizacja, tylko aktywnosc mediow daja skuteczna zachete do walki z nalogiem. Liczne zakazy sa sprawa pozniejsza i pomocnicza.
    Alkohol jest szkodlwy dopiero w ilosciach i czestotliwosciach ,,ponadrytualnych,,.
    Za propagowanie spozycia ,,narkomanskiego,, odpowiedzialne sa media z ich baza filmowa.
    Tylko odzyskanie przez spoleczenstwo obywatelskiego, wlascicielskiego nadzoru nad przekazem medialnym moze uratowac swiat przed zaglada.
    Najwieksze szkody narkotyki wywoluja nie w ciele, a w duchu, w woli zycia , w woli walki, w zdolnosc do milosci wzajemnej i ofiarnej, w odpowiedzialnosc, w mysleniu o przyszlosci, W braku zainteresowania zajmowaniem sie polityka, kreowaniem przyszlosci swojej wspolnoty ludzkiej, tworzenia demokratycznej wspoloty obywatelskiej
    Smialo mozna postawic teze, ze dilerzy ciagna swiat w przepascie samozaglady.

    Dobre 0

  24. Bruno pisze:

    W czasie ostatniej kampanii reklamowej „gazety wybranej” na ulicach polskich miast pojawiły się następujące bilboardy:

    I (następnie czerwony prostokąt) PL

    Biorąc pod uwagę szkodliwą dla Polski działalność tej gazety ten czerwony prostokąt kojarzy mi się bardziej z pewną męską częścią ciała a nie sercem.
    ;-)

    Dobre 0

  25. 444a pisze:

    Jaśnie Wielce Oświecony Specu od Narkotyków.

    Po pierwsze, czytaj uważnie: 14000 skazano za posiadanie, a 800 za handel. Pytanie „ilu ze skazanych za narkotyki było dilerami, którzy udawali zwykłych narkomanów?” jest równie dobre, co „Ilu skazanych za dilerkę było zwykłymi narkomanami”.
    Równie idiotyczne jest pytanie „ilu skazanych za kradzież to mordercy?”.

    Po drugie, skąd Waści wiesz, że „bardzo często ludzie rozprowadzający narkotyki są okrutnymi drapieżnikami tresującymi swoich klientów”. Jakieś badania w terenie, czy „czytało się” po prostu? „Bardzo często” to ile w gulgulach redakcyjnego koniaku wychodzi?

    Po trzecie, dlaczego mam być karany za używanie marihuany, która jest mniej szkodliwa niż alkohol – CO WYSZŁO W RAPORCIE ONZ!
    Marihuany używa się od tysięcy lat, NIKT nie udowodnił, że jest bardziej szkodliwa od alkoholu. Dlaczego mam odpowiadać za lęki jakiś pajaców, którzy boją się trawy, z powodu jej nieznajomości?

    Aha, argument o tym, że „zaczyna się od trawy, a kończy na heroinie” jest mniej prawdziwy od „zaczyna się od wódki a kończy na morfinie”.
    100 procent heroinistów piło alkohol! a tylko część heroinistów paliło trawę – co pokazuje wiele badań.

    Dobre 0

  26. givvera pisze:

    @ krys
    Oczywiście że tak. Tylko należy spojrzeć na to z innej perspektywy. Czy pożądany jest stan, w którym bardzo wysoki odsetek nie tylko młodych ludzi jest klasyfikowanych, jako przestępcy? Za posiadanie np. konopi. Czyli za czyn, którego społeczne niebezpieczeństwo jest bardzo wątpliwe, jeżeli w ogóle istnieje, jak to pisałem w swoich poprzednich postach.

    Dobre 0

  27. Jan C. pisze:

    @ bat

    30/07/2009 o 23:28

    4. ,,chcacemu nie dzieje sie krzywda,, – to juz klamstwo pietrowe.
    Po pierwsze, to nikt nie zyje z siebie i dla siebie.
    W naszym poczuciu sprawiedliwosci lub krzywdy nie mozemy sie ograniczac do swojego egoistycznego spojrzenia.
    Mamy zobowiazania tak wobec Boga, ktory nas stworzyl, wobec rodzicow, ktorzy nas poczeli i wychowali, rodziny, ktora sluzyla swoja pomoca i rada rodzicom, okazywala nam troske i pomoc, wobec przyjaciol i calej wspolnoty sasiedzkiej i narodowej.
    Tym wszystkim osobom winni jestesmy milosc wzajemna, branie wspolodpowiedzialnosci i za nich, dopuszczanie ich no decyzji i w naszych sprawach.

    Po drugie , nasze ,,chciec,, ma sens tylko jako decyzja w pelni wolna i w pelni swiadoma.
    Tylko taka zasluguje na miano decyzji ludzkiej, bo tylko czlowiek wolny i swiadomy jst zdolny kierowac sie w zyciu mormami moralnymi, jest w stanie obronic sie od swoich wrogow zewnetrznych i wewnetrznych, jest w stanie dzialac ,,patrzac konca,,.
    Wolny od wplywu mediow , idoli, bohaterow filmowych, wciaz saczacych jad, ze to trendy, top, standard, nawet ze to wolnosc i w wolnym kraju. Mediow poprawnololitycznych grajacych zdradziecka role wzgledem pokladanego w nich zaufania,
    Tylko zaburzajac te dwie sfery – wolnosci i swiadomosci decyzji , neorasisci – duchowi zbrodniarze – stojacy za neorasistowskimi mediami ludzie, jak i wysoko oplacani tworcy narkomanskiej subkultury, idole kina i muzyki i propagandzisci medialni, robia z ludzi nalogowcow i ofiary swojej dilerki.
    Im ,,dilowanie rak nie brudzi,,., a korzystaja z wypranych ,,pecunia non olet,,.
    Nawet ich tajne struktury moga byc tak gleboko zdekoncentrowane, ze trudno byloby wykazac w sadach ich przestepcze istnienie, jak np. bezposredni zwiazek dziennikarki Wybiorczej z londynskim rabinem i nagonka innych mediow na Kaminskiego.
    Ale sa – nie wierza w nie tylko poltyczne mamuty.
    I zle owoce tego sa – sprawiedliwosc jest tu podmieniana z krzywda, bo kaze udowadniac niewinosc.
    To iscie orwellowska nowomowa – krzywda nazywana sprawiedliwoscia,, , a sa jeszcze ,,prawnicy,,
    domagajacy sie legalzacji narkotykow.

    Dobre 0

  28. krys pisze:

    Zapowiedź ustawy dopuszczającej posiadanie narkotyków interpretuję jako chęć poszerzenia elektoratu. Starsi koledzy już są usatysfakcjonowani .Przyszedł czas na szesnasto- i siedemnastolatków którzy za rok lub dwa z wdzięczności oddadzą głos na słusznych kandydatów.

    Dobre 0

  29. bartek pisze:

    Myślę, że problemem nie jest sama nielegalność narkotyków – w końcu sad jest od tego aby wydać wyrok adekwatny do popełnionego przestepstwa. Wynika z tąd logiczny wniosek, że nikt nie dostanie 10 lat za skręta. Dziwi mnie zawarte w komentarzach porównanie denuncjacji dilera z donoszeniem w okresie PRL. Zamknięcie kogoś za handel narkotykami, a za działalność polityczną to jednak „subtelna” różnica.

    Dobre 0

  30. Grzegorz pisze:

    @bat
    „…w zyciu nie widzialem agresywnego osobnika po trawce, natomiast przez napitych katolikow kilka razy musialem uciekac z krwawiacym nosem…”

    Czlowieku, nienawisc sie zzera, powinienes przejsc na Islam, znajdziesz tam ukojenie. A moze jeszcze lepiej, wyjedz do Korei Poln. – tam potrzebuja takich jak ty. O zapomnialem, jestes narkoman, hmm – zostaje ci Amsterdam, tak, wyjedz do Amsterdamu i bedziesz szczesliwy. Po co ci zakazy, nakazy i inne pierdoly, w koncu wiesz co mowisz.
    PS.
    Jak juz doczytasz do tego miejsc prosze sprawdz co oznacza slowo „sarkazm”. Poza tym pozdrawiam.

    Dobre 0

  31. givvera pisze:

    Osobom faktycznie, zainteresowanym problemem narkotyków, a nie tylko żyjącym w mitologicznej niby rzeczywistości frazeologii „wojny” z narkotykami, polecam nową polską powieść Dzieciożerca. Nie jest to lektura łatwa, ale wydaje się bez zakłamania i od podszewki przedstawiać świat narkotyków.

    Dobre 0

  32. Jan C. pisze:

    @ bat

    30/07/2009 o 23:28

    3, W zdaniu ,,prohibicja w usa to tez pomysl “dobrych chrzescijan”. natomiast wóda jest OK,, , jest sprzecznosc wewnetrzna – pierwsza czesc przeczy drugiej (obie alternatywy – i zakaz i picie – sa krytykowane).
    Sam alkohol nie jest zly, zwlaszcza w ilosciach rytualnych u chrzescijan. Problemem jest, kiedy jest spzywany w ilosciach ,,narkomanskich,, – do utraty panowania nad soba, do wejscia w nalog i przestania w ogole panowac nad swom zyciem.

    Dobre 0

  33. Jan C. pisze:

    @ bat

    30/07/2009 o 23:28

    2, ,,zchn chcial zakazac pornografi,,.

    To co ? – ,,jak student nie moze, to mu porno pomoze ,?,.
    Pornografia jako taka nie jest grzechem, ale sa juz nimi liczne zwiazane z nia grzechy mysli, mowy i uczynku.
    Dla ludzi mlodych, niedojrzalych jeszcze w swym czlowieczenstwie jest zabojcza dla ducha, bo wyzwala emocje nad ktorymi mlody jeszcze nie umie zapanowac, ktorych nie umie przeksztalcac w sily duchowe.
    Doprowadza sie do stanu nie kontrolowanych emocji, oddawania im wladzy nad soba, wchodzenia w nalogi z grupy seksoholizmow ktore po okresie ,mile zlego poczatki,, , juz przeksztalcaja czlowieka w zyciowego wraka niezdolnego do nawiazywania zdrowych relacji miedzyludzkich i wypranego z radosci zycia.

    Dobre 0

  34. W34 pisze:

    do kozaj

    dokladnie tak jak z nikotynom i alkoholem. Po prostu wpadasz w nalog i jest juz mogila

    Dobre 0

  35. Jan C. pisze:

    @ bat

    30/07/2009 o 23:28

    1. ,,w zyciu nie widzialem agresywnego osobnika po trawce,,.

    Trawka to oglupiacz, po ktorym czlowiek sie bez sensu smieje, wiec i agresji od razu nie widac. Ale ona jest i w miare zazywania staje sie coraz silniejsza.
    Jest tylko ta roznica wzgledem alkoholu, ze przychodzi ,,na trzezwo,, ,o ile tak mozna nazwac stan ,,na glodzie,, , przez co jej skutki sa duzo bardziej niebezpieczne, wyzwalajace nawet zbrodnicza, niepohamowana furie wykluczajace mozliwosc dialogu, o co agresji alkoholowej znacznie latwiej.

    Dobre 0

  36. kozaj pisze:

    Ja uwazam, ze osoba bioraca nawet „lekkie” narkotyki, nie jest w wstanie, po pewnym czasie ich zażywania, swiadomie dokonywac wyboru o ich zakupie. Dlatego jestem za bezwzględnym zakazem sprzedaży i rozprowadzania.

    Dobre 0

  37. Twisterpl pisze:

    To, że Piotr Pacewicz pisze bzdury nie dziwi mnie zupełnie. Pisać o czymś musi, za to bierze pieniądze, a temat musi być bulwersujący, żeby się sprzedawał. Jak wzrośnie narkotykowa przestępczość a ludzie zapomną.. to wystąpi się przeciwko… Problemu „Tomka” chyba być nie powinno jest przecież instytucja „świadka koronnego” ,”świadka incognito” właśnie do walki z mafią narkotykową. Może poinformować to tym Pana MInistra Sprawiedliwości? Pozdrawiam

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.