Ostatnie dziesiątki lat przyniosły konsumpcyjny wyścig zbrojeń. Wraz z narastającą globalizacją, powstawaniem transnarodowych korporacji trwają poszukiwania masowego klienta, który będzie miał masowy gust i masowe potrzeby. Dzięki temu będzie mu można zaoferować jeden standaryzowany produkt, i to niższym kosztem.
Technologie, które przebijają się do sklepów, to zatem rozwiązania, które można zaprząc do konsumpcyjnego wozu. Nie zawsze najlepsze, nie zawsze najbardziej zaawansowane, ale takie, które szybko się zwrócą, bo dają nadzieję, że kupią je miliony.
W tym kontekście rewolucja 3D nie jest żadną rewolucją. Wprowadzanie znanej od dziesiątków lat technologii pod strzechy jest możliwe dzięki temu, że gdzieś na horyzoncie tym, którzy mogą zarobić, przecięła się linia przyszłych zysków z poniesionymi nakładami.
Równocześnie im bardziej realna staje się rozrywka, tym mniej realny jej odbiorca.
Problemem, nad którym powinni się pochylić socjologowie, pozostaje to, jak technologie w służbie rozrywki niszczą więzi społeczne, alienują i atomizują. Na pewno nie są w stanie tego rozstrzygnąć ci, którzy z nich nałogowo korzystają.
Koniec końców może się okazać, że najbardziej efektywnym stanem dla poważnych odkryć technologicznych jest konflikt. Nie żebym mitologizował wyścig zbrojeń, który w rezultacie przyczynił się do powstania komputerów i pełnego romantyzmu postawienia przez człowieka stopy na Księżycu.
Ale nie ma co – osiągnięcia te bardziej doceniłby Einstein czy nawet Goethe niż choćby najlepszy księgowy. Tymczasem ostatecznie postęp determinują księgowi. Ostatnio nieco bardziej.









BRAWO.
Jak orzezwiajacy deszcz z nieba
Uswiadomienie,wstrzasajace,smutnej nadziei.
Sa jeszcze tacy,myslacy.
Nareszcie bardzo sensowny tekst poruszający kilka ciekawych problemów współczesnego świata.
Hm, ale po co konsumentowi dostęp do technologii, których i tak nie kupi ze względów finansowych (zakładając, że kalkulacje marketingowców są poprawne)? Jedynym chyba przypadkiem, gdzie nierentowne technologie wydają się potrzebne, jest farmaceutyka – ale to też sprawa ocierająca się o populizm.
Panie Hubercie, to ze jestesmy w ostaniej fazie Kali Yugi zauwazyli juz mysliciele na poczatku 20 wieku (Rene Guenon, Julius Evola, Frithjof Schuon, etc:)… niech pan tylko pomysli co powiedzieli by teraz ! Niestety jest to faza naszej egzystencji w wszechswiecie ktoraj nie mozemy „przeskoczyc”…. Ostatecznie doprowadzi nas to do zniszczenia poprzez militaryzacje, zniszczenie srodowiska, czy poprostu rozpad spoleczny. Technologia jest tylko jednym z elementow tego procesu, ale chyba najwiekszym jest zmina w sposobie widzenia samych siebie oraz wiezi I powiazan ktore mamy z innymi ludzmi poprzez spoleczne struktury (rodzina, nacja, swiat, etc).
Wedlug mnie najwieksza tragedia naszego stulecia bedzie poziom (o raczej brak takowego) w przywodcach ktorzy beda nam „przewodzic”, I tutaj odnosze sie do wszytskich poziomow zycia spolecznego od gminy, miasta po stany, panstwa I organizacje globalen (ONZ). Kaliber tego przywodztwa juz od dekad upada w zastraszajacym tepie (obawiam sie ze za prezydenta Busha nie osiagnelismy jeszce dna) a co za tym idzie nasze zycie we „wspolnocie” rozpada sie I degraduje.
„Rozrywka” to tylko elemnt gry, obecnie przechodzi calkowita transformacje, ktora obawiam sie, zakonczy sie transformacja wszystkich mediow w jeden wielki CYRK…czyli aparat PROPAGANDY…. Bo przeciez z cyrku ludzie nie moga sie niczego nauczyc, niczego poprzez cyrk zrozumiec czy stworzyc czegos na podstawie cyrku. Przykro mi to panu uswiadomic, ale pan rowniez, poprzez swoja partycypacje w mediach (Rzepa) jest czescia …cyrku…I mimo iz stara sie pan zrozumiec oraz przemyslec obecna sytuacje…ten system nigdy panu nie pozwoli wyrwac sie , obudzic lub…obudzic innych. Mimo wszytsko jestem panu wdzieczny iz pan prubuje…a dla czytelnikow mam tylko jedna rade…musicie obudzic sie sami, to co was otacza to nie jest zeczywistosc…to jest iluzja w 3D
Księgowi władcy po(d)stępu
Wydaje mi sie mimo wszystko, ze popada pan w nadmierna depresje. Postep technologiczny jest konieczny do rozwoju. Rozrywka jest konieczna w zyciu kazdego czlowieka aby zrownowazyc stresy zwiazane troska o byt (zarabianie pieniedzy, wychowywanie dzieci, troska o pelny brzuch, itd). W ostatecznym rozrachunku chyba lepiej, zeby ludzie mieli dostep do taniej rozrywki, chyba nie chce pan powiedziec, ze rozrywka powinna byc tylko dla elit a plebs powinien pracowac na swoje elity?
Przy calym szacunku dla panskiego zdania, nawiasem mowiac zgadzam sie wieu punktach, musze jednak zauwazyc, ze czasem lepiej zyc w swiecie wirtualnym niz walczyc o zycie w swiecie rzeczywistym. Prosze wiec nie demonizowac globalizacji i postepu technologicznego. Ostatecznie to dzieki tym dwom zjawiskom ma pan mozliwosc publikacji na internecie i docierania ze swoim tekstem do czytelnikow na calym swiecie. To dzieki temu wlasnie jest pan czescia tzw. nieproduktywnej warstwy spolecznej, tej tzw. nadbudowy jakby to ujal ktos w czasach PRL-u. Niechze sie wiec pan wyluzuje (mowiac kolokwialnie) i zacznie pisac tez o pozytywnych askpektach zycia we wspolczesnym swiecie. Pozwole sobie zauwazyc, ze optymizm i wiara w przyszlosc nie sa poki co zakwalifikowane jako jednostki chorobowe, prosze wiec nie wstydzic sie i pisac tez cos w pozytywnym duchu.
Pozdrawiam
Tyle tylko, że na Księżycu jeszcze ludzka noga nie stanęła. Wszystko to humbug nakręcony na zlecenie CIA przez Stanleya Kubricka w pobliżu…Londynu. Tajemnica poliszynela. Praktyka spiskowa.