Dwadzieścia lat po obaleniu komunizmu podjęto próbę osądzenia komunistów. Nie wszystkich, tylko kierowniczych i odpowiedzialnych za stan wojenny. Raptem pięciu.
W samej Wojskowej Radzie Ocalenia Narodowego, organie,który wywołał i nadzorował stan wojenny, było, zdaje się, 12 członków. Jak 12 apostołów.Był w niej nawet generał Hermaszewski, który jako figurant i girlanda, mógłby – gdyby go też postawiono przed sądem – opowiedzieć, jak to było naprawdę.
Tymczasem Hermaszewskim nikt się nie interesuje, ani sąd,ani nawet dziennikarze. Całkowite lekceważenie. A niesłusznie.
Dostatek Wallenrodów
Wedle mego skromnego zdania kłopot z dekomunizacją, odpowiedzialnością za stan wojenny i w ogóle za komunizm w Polsce wynika z braku określenia przedmiotu potępienia i oskarżenia. Nie wiadomo właściwie, kto był w PRL komunistą, a kto nie był, nie istnieje nic takiego jak socjologia aktywu komunistycznego. Nikt się tym nigdy nie zajmował, a szkoda, bo chociażby z licznych uchwał KC PZPR o konieczności zwiększenia liczby robotników w partii i jej władzach wynika przypuszczenie, że komunizm w Polsce był dziełem i sprawą inteligentów, półinteligentów i ćwierćinteligentów.
Komuniści w Polsce aż się proszą o jakąś systematykę, ale nikt się do tego nie kwapi. Szczyciliśmy się zawsze, że jesteśmy narodem, który nie wydał Quislinga, przemilczając fakt, że nikt go u nas nie szukał, bo gdyby szukał, to by znalazł. Potem poprawialiśmy sobie samopoczucie twierdzeniem, żeśmy narodem bez komunistów, krajem,w którym 90 procent członków partii chrzci dzieci i chodzi do kościoła, wykręca się od zebrań partyjnych i nie płaci składek, a ubezwłasnowalnianiem społeczeństwa zajmuje się nieliczna garstka kolaborantów, z których po 1989 roku większość ogłosiła się Konradami Wallenrodami.
Religia komunizmu
Bardzo to piękny obraz, bardzo idealistyczny, niestety, zupełnie nieprawdziwy. Polską normą nie była odmowa, tylko kolaboracja. Błąd w optyce, błąd w ocenie narodu, który koniecznie musi być łechtany w dumę, polega na tym, że traktujemy komunizm nie jak sposób sprawowania władzy, lecz jak wyznanie wiary, rodzaj religii i tylko tych gotowi jesteśmy mu przypisać, którzy służyli ideowo, z przekonaniem, bez mrugania na boki i usprawiedliwiającego rozkładania rąk.
Tymczasem komunizm budowali w Polsce antykomuniści – pewnie był to jeden z powodów, dla których był taki lichy. Stan wojenny wprowadzali jego przeciwnicy, wbrew sobie, o czym można poczytać w ich pamiętnikach.
Antykomuniści – we własnym (i otoczenia) przekonaniu – byli żarliwszymi twórcami komunizmu, niż mogli się nimi stać komuniści ideowi. Jest to rezultat fenomenu psychologicznego – ludzie bezideowi, raz przełamawszy w sobie wewnętrzne opory, nie odczuwają już żadnych innych wątpliwości poza tą jedną: czy dobrze zrobili, idąc na współpracę. Jej zakres jest już doprawdy obojętny.
Kategorie budowniczych PRL
Różne były kategorie budowniczych Polski Ludowej i – wyręczając uczonych – przedstawię kilka z tych, z którymi zetknąłem się osobiście.
IDEOWCY – prawdziwi marksiści-engelsiści, ale już wątpliwi leniniści. Teoretycy prawdziwego komunizmu, dostrzegający sprzeczność między teorią i praktyką. Prześladowani na wszystkich etapach za rewizjonizm, ukrywający się gdzieś w chaszczach jakichś wydawnictw i instytutów, cierpiący za wiarę jak pierwsi chrześcijanie, podtrzymywani przez obłędne przekonanie, że jeśli tylko zdobyliby władzę, mogliby stworzyć raj na ziemi.
WYSTRASZENI – najosobliwsza grupa. Ludzie, którzy przeszli przez sowieckie łagry i więzienia, którym złamano tam kręgosłup, którzy z Syberii zamiast nienawiści i pogardy wynieśli przeświadczenie o takiej potędze i bezwzględności Sowietów, że uciec od niej można tylko w pokorę i poddaństwo. Obdarzeni talentem zarażania innych syndromem samounicestwienia jako obrony przed przemocą.
RUSOFILE – upojeni wielkością Związku Sowieckiego (wielkie jest piękne), faktem, że gdy w Leningradzie słońce wschodzi,to we Władywostoku zachodzi. Rusofile wyznawali prawo silniejszego, uznając za całkowicie moralne, gdy silniejszy dławi słabszego. Nie mówili na ogół o proletariacie i leninizmie, tylko o Rosji, a podporządkowanie Polski państwu carów, obojętne, w jakim kolorze, uznawali za najszczęśliwsze wydarzenie w 1000-letnich dziejach państwa polskiego. Potrafili udowadniać, i potrafią to robić do dziś, że przez ostatnie 1000 lat nie Polska była ważna w Europie, tylko Rosja, nawet wówczas, gdy jej nie było, a księstwo moskiewskie było mniejsze od województwa smoleńskiego.
GRACZE – należą wedle sławnego polskiego socjologa Floriana Znanieckiego do kategorii ludzi zabawy, którzy nigdy nie wyrastają z kręgów rówieśniczych, lecz pozostają na zawsze dziećmi ogarniętymi potrzebą gry. Z tej kategorii wywodzą się politycy we wszystkich systemach i ustrojach. W PRL, aby uczestniczyć w grze, trzeba było być komunistą, trzeba było przyjąć ten szyld. Żywiołem graczy były (i są) intrygi, wykańczanie innych, rozgrywki grupowe i personalne. Ideologia ich nie interesowała, chyba tylko jako narzędzie. To oni byli drożdżami systemu, bez nich wszystko by zastygło w biurokratycznym skostnieniu. Grali między sobą i grali na układy na Kremlu jak na numerki.
KRYPTOENDECY – uznali fakt, że znów istnieje polskie koło w Dumie, choćby bolszewicki,za otwarcie drogi do oczyszczenia narodowego organizmu z przymieszki obcej krwi. Weszli triumfalnie na scenę w marcu 1968 i nigdy już z niej nie zeszli.
APARATCZYCY – zawodowi komuniści, ludzie wychowani i ukształtowani przez aparat. Można i dzisiaj znaleźć liczne życiorysy posłów SLD, którzy nie przepracowali w życiu ani jednego dnia. Tylko działali. ZSMP, SZSP, ZMW, KMW i jak to się wszystko nazywało. Potem parę wydziałów komitetu wojewódzkiego i do centrali. Ich matecznikiem i żywiołem były narady, posiedzenia, plena i prezydia. Mieli na ogół zdrowy, to znaczy bardzo cyniczny stosunek do rzeczywistości, znając na wylot wszystkie słabości systemu potrafili je wykorzystać dla własnych korzyści. Cała reszta nic ich nie obchodziła. Gardzili swoimi szefami i byli absolutnie nielojalni wobec wszystkich i wszystkiego, oprócz interesu grupowego. Dziś sól SLD.
NIEUDACZNICY – mało uzdolnieni, cierpiący na brak uznania przedstawiciele zawodów twórczych. Źli poeci, kiepscy pisarze, autorzy kiczów malarskich, nieudolni reżyserzy filmowi i teatralni, sepleniący aktorzy, protezujący niedostatki talentu gorliwością partyjną. Grupa, która dziś najbardziej tęskni do starych, dobrych czasów.
FRAJERZY – ludzie, którzy wbrew doświadczeniom uważali, że dałoby się coś zrobić,gdyby rozsądni i przyzwoici wdepnęli w struktury władzy i próbowali je regulować i naprawiać.
MONOLITY – osoby, które posiadły jedną tylko umiejętność, z niej tylko potrafią wyżyć i skonstatowawszy, że monopol na jej używanie ma władza, godzą się na współpracę z lęku, iż nic innego nie potrafią.
ŻYWICIELE – oczywiście rodziny, i to jedyni. Rozkładali ręce i powiadali: „No taa, w zasadzie to wszystko prawda, reżim jest parszywy, ale ja mam żonę i dziecko na utrzymaniu”. Niektórzy mieli dodatkowo psa.
GEOPOLITYCY – wielcy patrioci, kochający tę nieszczęsną Polskę miłością pierwszą, łkający po kątach nad jej losem, ale uważający za swój pierwszy obowiązek ochronę za wszelką cenę substancji narodowej, fizycznego bytu Polaków zagrożonego z powodu niedogodnego położenia geopolitycznego. Uważali, że każda próba wybicia się Polaków na częściową choćby suwerenność, a nawet reformy wewnętrzne skończyłaby się morzem krwi i rozbiorem.
Gdy już utoniemy w szczegółach
Nie sądzę, żebym wyczerpał katalog komunistów polskich.Dobrze by było, gdyby uzupełnili go i poprawili specjaliści od psychologii społecznej. Dyskutanci powinni wziąć pod uwagę,że sekretarzem wojewódzkim mógł być i frajer, i geopolityk, i jedyny żywiciel rodziny.
Wtedy utoniemy w szczegółach i dyskusja toczyć się będzie przez następnych 50 lat, aż wymrą ostatni świadkowie i nikt już nie będzie wiedział, o co chodzi. A o to właśnie chodzi.
Autor jest felietonistą i publicystą dziennika „Fakt”









a co z „korzennymi”??? Ich niby nie było??? To kto komunizm wymyślił???? Katolicy, protetanci, czy prawosławni??? A może wyznawcy Allacha???
Swietne, z dwoma ale:
1. poza jedna oczywista nieprawda:
„Szczyciliśmy się zawsze, że jesteśmy narodem, który nie wydał Quislinga, przemilczając fakt, że nikt go u nas nie szukał, bo gdyby szukał, to by znalazł.”
2. Wyglada na to, ze Rybinski stracil watek piszac ten felieton. Zdarza sie.
Do budowniczych zaliczyłbym jeszcze grupę pod nazwą LAWIRANCI czyli tacy, którzy świadomie mówią półprawdę lub kłamią dla swojej lub grupowej korzyści. Ta grupa przeszła w większości do działalności społeczno-politycznej w III RP i są solą Platformy Obywatelskiej. Lawirantom, w każdym systemie władzy jest dobrze.
Nieucy – tacy, co to fakt niezdobycia przez nich samych wyższego wykształcenia tłumaczyli poświęceniem dla partii. W pyskówkach często używali argumentu: gdyby nie socjalizm, to pasłbyś krowy. Na odpowiedź, że dlaczego zatem ty pasiesz, nie mieli odpowiedzi.
po raz kolejny ryba otwiera oczy POlskiej mlodziezy…….
felieton nic nie odkrywa bo nic nie jest zakryte/choc ipn i niektorzy u wladzy mysla ze mozna ukryc-po to zeby czasem odkryc/ a jego prostota i logika jest porazajaca. b.refleksyjny tekst i przez prostote w sposob syntetyczny ocenia co bylo i dobrze by bylo zeby dotarlo to do tak wielu jak niewielu ma jeszcze nadzieje ze tak wielu tworzylo 50 lat rzeczywistosci bedac za a nawet przeciw tylko kaczoropodobni tu sie nie mieszcza bo oni przedtem tworzyli zas teraz zlowieszcza /zamiast teraz tworzyc bo u siebie/,”rybe” zawsze lubilem i bede lubil choc nieswieza smierdzi ta w tekscie komentowanym wielu cuchnac moze a dla mnie ma won adikałona w wersji luksusowej /nie dla prostakow/,zycze udnych tekstow
Panie Rybinski, pana katalog mozna dopasowac po malych poprawkach i do Polski przedwojennej i dzisiejszej – w dziesiejszej tych Walenrodow zmieniajacych partie to juz jest na kopy, tudziez ideowcow, ktorzy uwazali, ze jedyna droga do dobrobytu jest rozdanie za darmo majatku narodowego zagranicznym kapitalistom…
A Szewińska w sztabie wyborczym Lecha Kaczyńskiego, to pryszcz ! A Wasserman jako ślubujący na wierność uchwałom PZPR prokurator, to pryszcz ! Ile tych pryszczy na sumieniu Polaków po 1944 roku, tyle ile na sumieniu niemieckich katolików napuszczających hitlera na polskich katolików ! To jankesi przez Jałtę i Gruzina stalina, zgotowali Polakom takie piekło ?!
sry ucieklo jedno slowo przed tekstem”tworzylo 50 lat” jest wyraz nie-
„…Tymczasem komunizm budowali w Polsce antykomuniści…”
NIE!
rybo weś nie mąć wody bo jesteś na płyciznach intelektualnych…
Taki wiek czy co, że próbujesz świat osądzić i posegregować?
.. komunizm budowali jednak sowieci rękami Polaków i spolszczonych „ruskich świń” nie obrażając świń…
Polacy budowali nieco mniej sprawnie od obcokrajowców, wielu ludzi Ci powie jak bardzo armia sowiecka lubiła „budować” …
Pamiętaj o tym zawsze gdy zaczniesz oskarżać
Polecam lekture ksiazki Piotra Gontarczyka: „Polska Partia Robotnicza – droga do wladzy (1941-1944)”. Dla bardzo wielu moze bardzo duzo wyjasnic.
Mnie osobiscie irytuje nieustanne podkreslanie w prasie i wydawnictwach wszelkiej masci ziemianskiego (szlacheckiego) pochodzenia glownego autora stanu wojennego. Jakby nikt nie rozumial, ze zostanie komunista, chociazby zwyklym szarym czlonkiem PZPR-u z definicji pozbawia takiego kogos szlachectwa i hanbi rod. Gdyby bylo inaczej, to musialbym uznac Feliksa Edmundowicza Dzierzynskiego za jednego z najwybitniejszych przedstawicieli stanu szlacheckiego i jednego z najwiekszych polskich patriotow, dzialajacych pod plaszczem Konrada Wallenroda.
Panie Rybiński! z każdym takim felietonem mam do Pana większy szacunek- idealna klasyfikacja! tak dokładnie jest!
do kinkusa, ktory pisze:
14/09/2008 o 19:26
„… ze jedyna droga do dobrobytubylo rozdanie za darmo majatku narodowego zagranicznym kapitalistom…”
Ja sie wspomni, ze pierwsze poszly hotele warszawskie, za marny grosz, dla „inwestorow” z Austrii, sadze, ze bezgotowkowo. Domy Centrum poszlyu ponoc za 40 tysiecy dolarow. Czy tych szubrawcow, odpowiedzialnych za to dranstwo uda sie kiedykolwiek postawic przed sadem????????
Mój dziadek twierdził, że komunizm zbudowali złodziej i prostytutka.
Myślę,że wszystkie wymienione przez Pana kategorie poza ideowcami można w sumie sprowadzić do tych dwóch „dziadkowych”.
Świetny…z małą korektą.
Niemcom się nie udało znaleźć w Polsce Quislinga,
niestety Rosjanom powiodło się znakomicie.
„komunizm w Polsce był dziełem i sprawą inteligentów, półinteligentów i ćwierćinteligentów”.
Ci pierwsi, nieco cwańsi, próbują przemalować się. CI ostatni walczą w szeregach SLD.
Czy za wepchnięcie Polski w łapy Gruzina stalina i na tereny po niemieckie ,Polska nie powinna otrzymać rekompensatę w postaci przejęcia roszczeń Żydów amerykańskich, przez rząd jankesów ? Przeciez komunizm w Polsce ma jankeskie podniebienie, szczepione w Jałcie ! Klęska w roszczeniach Żydów jest sierotą ?
Michaś 1979,
zgrabny ten przytyk o płyciznach intelektualnych Ryby,
aliści Pana tyczy: błędy językowe i tykanie adwersarza..
Dla Autora: uznanie i szacunek.
Chyba pan redaktor nie wychowal sie w PRL albo nie uczyl sie ani nie pracowal, zeby nie utrwalac komunizmu, jak to czynilo bardzo wielu dzis Polakow-katolikow i patriotow. Moze pan byl rentierem i zyl z odsetek z przedwojennego majatku. Jak niby mieli egzystowac ludzie, zeby nie popierac komunizmu, mieli nie pracowac, uciec wszyscy za granice czy zywic rodzine powietrzem? Taka byla rzeczywistosc i nalezalo tak zyc, jak owa rzeczywistosc pozwalala.Jesli normalna prace dla wyzycia w PRL uwaza sie dzis za wyslugiwanie sie komunizmowi, to ja juz tu nic z tej polsko-patriotycznej filozofii nie rozumiem… Najlatwiej jest wystawiac oceny innym.
Dziękuję Panie Redaktorze…za to że Pan jest i za to co Pan pisze!!!
W tej typologi autor zapomnial o najliczniejszej grupie…”WARCHOLACH”hihihi A moze znowu „powarcholili” bysmy sobie..???no i zapomniano o „taczkarzach” (najszlachetniejsza grupa spoleczna w PRL)… hihihich Bardzo chetnie zakupie 100 taczek,aby dawno zapomniani profesjonalisci w tej dziedzinie, mogli odswiezyc swoje umiejetnosci..ps.Proponuje zlot „taczek” pod Sejmem..moze to odswiezyc pamiec Tuskowi i jeo nierzadowi…
Tekst niszczy. Wielkie pozdro i hołdy dla Rybińskiego.
Apropos FRAJERÓW. Jest taki jeden polski ekonomista który był w partii żeby coś zmienić. Ostatnio widziałęm go jak pokazywał jakieś wykresy na konferencji prasowej. No ten jak on się nazywał… zapomniałem. Pamiętam że po sgh chodził z obstawą. Podobno jak ktoś go popiera to jest liberałem. No coż ja mam 26 lat i jakoś nie mogłem się pozbyć myśli że jest to kolaborant.
Pewnie jestem małym zakompleksionym człowiekiem z Polski na studiach doktoranckich w Niemczech. No cóż to by wiele wyjaśniało. Hmmm no może mi ktoś podrzuci jak on miał na nazwisko bo wciąż nie mogę sobie przypomnieć.
Felieton bardzo ciewkawy. Niestety brakuje jednej kategorii, na którą już zwrócili uwagę inny komentatorzy. Ponieważ przedstawiciele tej nacji są w jakiś szczególny sposób chronieni, więc autocenzura działa. Powiem więc oględnie: brak mi naszych „starszych braci w wierze” lub jak ktoś woli kategorii „narodu wybranego”.
Krzysiek
goral, warchoły to akurat najliczniejsza grupa III RP!
W POSZUKIWANIU QUISLINGA…
Oo 20-latach od tzw. obalenia komuny w Magdalence zaczął sę proces członków (to prawda, że nie wszystkich) komunistycznej mafii, która wprowadziła stan wojenny. Pytanie, dlaczego tak późno ten proces otworzono stanowić powinien kierunek poszukiwań rodzimego Quislinga, czy też Quislingów, którzy jako kolaboranci budowniczych PRL robili wszystko przez ostatnie 20 lat, by do tego procesu nie doszło. Ma Pan Redaktor rację, iż Quislingowie są wśród nas, tylko ich nie szukano. A warto poszukać, by znaleźć odpowiedź na pytanie dlaczego komunistyczna mafia nie upadła mimo, że komunę obalono 20 lat temu – co jak wiadomo – jednoosobowo przypisuje sobie pewien nieznany człowiek z wąsami. Od pewnego czasu zwracam uwagę (jako badacz amator), iż odnalezienie kolaborantów z budowniczymi PRL jest dziecinnie proste: wystarczy tylko przejrzeć stronę http://www.polonica.net/Magdalenka.htm
Mimo, że nie zgadzam sie z wieloma stawianymi tam tezami, muszę jednak przyznać, że na tej stronie jest pełna lista budowniczych komuny oraz obalaczy komuny, których złączyła w Magdalence jedna myśl: jak przejść do nowego systemu, zapewniając komunistycznej mafii nietykalność. Czyli tam, w Magdalence powinniśmy szukać rodzimych kolaborantów, czyli naszych polskich Quislingów.
KATEGORIE QUISLINGÓW
Pewnie to szokujące, ale wymienione przez red. Rybińskiego kategorie budowniczych PRL-u pokrywają się z kategoriami kolaborantów. Wszakże z jednym wyjatkiem: z pominiętą przez red. Rybińskiego kategorią tzw. internacjonałów – niepoprawnie mówiąc – starozakonnych. Po obu stronach demontowanej w Magdalence barykady, ta kategoria budowniczych i obalaczy jest silnie reprezentowana. Po stronie obalaczy pojawia się za to nowy rodzaj obalacza, który zarówno darzy do dziś dużym sentymentem nie tylko zasiadającego na ławie oskarżonych szefa komunistycznej mafii, ale i jego poprzednika, któremu pomógł w wykluwaniu się hasła „Pomożecie ?”. Sukces naszych przemian po zakończeniu ustaleń w Magdalence, który był równocześnie sukcesem komunistycznej mafii, której udało się przetrwać aż 20 lat po tzw. obaleniu komuny, należy więc przypisać nowej kategorii osobnika, który połączył w sobie należny szacunek dla budowniczych PRL-u (jako tzw. Gracz) z szacunkiem dla starozakonnych, którzy zawsze wyczuwali właściwy wiatr historii: czyli czas na rewolucję bądź na kontr-rewolucję. Dzięki tej nowej kategorii, którą określam jako KAPRAL – szef czerwonej mafii mógł liczyc na należny mu szacunek w tzw. wolnej Polsce, gdyż był generałem. A wiadomo: kapral generałowi nie podskoczy, tym bardziej, że był to generał odznaczony orderem Lenina.
Jednak to KAPRAL – mający duże wpływy w nowej Polsce – ustalał przy pomocy internacjonałów, z którymi obalał w Magdalence, kto może, a kto nie może liczyć na należny szacunek w III RP. I tak, na ten szacunek nie mógł liczyć pułkownik Kukliński, gdyż zdradził generała, choć Kuklński z komuną walczył i poniósł ciężkie krzywdy ze strony komuny. Blędem pułkownika Kuklińskiego było to, że nie przyłączył się do obalania komuny w Magdalence, tylko na własną rękę (czyli, bez wiedzy Kaprala), zacząłł ją demontować jeszcze przed stanem wojennym. Kolejną kategorią Quislingów są REDAKTORZY. To oni urabiali i nadal urabiają opinię o tzw. „mniejszym złu”, „jaskiniowym anty-komuniźmie”, „inkwizycji”, „odwecie” i „braku tolerancji” dla czerwonej mafii a nawet o „nie chrześcijańskich postawach” części ludności kraju nad Wisłą. To nowa kategoria Ideologów, którzy dla kasy zdolni są zrobić każde świństwo. Kasę jak wiadomo posiada mafia i tzw. żołnierze komunistycznej mafii, którzy już dawno za tow. Rakowskim stwierdzili, że ten kto ma telewizję- ten ma wladzę. Wśród Redaktorów jest także ten co sam ma kasę i swoje media, który kazał nam się odpieprzyć od generała a szefa SB uznał za człowieka honoru….
Skazanie – nawet na symboliczną karę – pięciu zaledwie członków komunistycznej mafii uznam, za prawdziwe obalenie komuny. Tę datę należy ogłosić jako ŚWIETO OBALENIA KOMUNY – mimo, że nieznany człowiek z wąsami będzie strasznie denerwować.
W POSZUKIWANIU QUISLINGA…
Po 20-latach od tzw. obalenia komuny w Magdalence zaczął się proces członków (to prawda, że nie wszystkich) komunistycznej mafii, która wprowadziła stan wojenny. Pytanie, dlaczego tak późno ten proces otworzono stanowić powinien kierunek poszukiwań rodzimego Quislinga, czy też Quislingów, którzy jako kolaboranci budowniczych PRL robili wszystko przez ostatnie 20 lat, by do tego procesu nie doszło. Ma Pan Redaktor rację, iż Quislingowie są wśród nas, tylko ich nie szukano. A warto poszukać, by znaleźć odpowiedź na pytanie dlaczego komunistyczna mafia nie upadła mimo, że komunę obalono 20 lat temu – co jak wiadomo – jednoosobowo przypisuje sobie pewien nieznany człowiek z wąsami. Od pewnego czasu zwracam uwagę (jako badacz amator), iż odnalezienie kolaborantów z budowniczymi PRL jest dziecinnie proste: wystarczy tylko przejrzeć stronę http://www.polonica.net/Magdalenka.htm
Mimo, że nie zgadzam się z wieloma stawianymi tam tezami, muszę jednak przyznać, że na tej stronie jest pełna lista budowniczych komuny oraz obalaczy komuny, których złączyła w Magdalence jedna myśl: jak przejść do nowego systemu, zapewniając komunistycznej mafii nietykalność. Czyli tam, w Magdalence powinniśmy szukać rodzimych kolaborantów, czyli naszych polskich Quislingów.
KATEGORIE QUISLINGÓW
Pewnie to szokujące, ale wymienione przez red. Rybińskiego kategorie budowniczych PRL-u pokrywają się z kategoriami kolaborantów. Wszakże z jednym wyjątkiem: z pominiętą przez red. Rybińskiego kategorią tzw. internacjonałów – niepoprawnie mówiąc – starozakonnych. Po obu stronach demontowanej w Magdalence barykady, ta kategoria budowniczych i obalaczy jest silnie reprezentowana. Po stronie obalaczy pojawia się za to nowy rodzaj obalacza, który zarówno darzy do dziś dużym sentymentem nie tylko zasiadającego na ławie oskarżonych szefa komunistycznej mafii, ale i jego poprzednika, któremu pomógł w wykluwaniu się hasła “Pomożecie ?”. Sukces naszych przemian po zakończeniu ustaleń w Magdalence, który był równocześnie sukcesem komunistycznej mafii, której udało się przetrwać aż 20 lat po tzw. obaleniu komuny, należy więc przypisać nowej kategorii osobnika, który połączył w sobie należny szacunek dla budowniczych PRL-u (jako tzw. Gracz) z szacunkiem dla starozakonnych, którzy zawsze wyczuwali właściwy wiatr historii: czyli czas na rewolucję bądź na kontr-rewolucję. Dzięki tej nowej kategorii, którą określam jako KAPRAL – szef czerwonej mafii mógł liczyc na należny mu szacunek w tzw. wolnej Polsce, gdyż był generałem. A wiadomo: kapral generałowi nie podskoczy, tym bardziej, że był to generał odznaczony orderem Lenina.
Jednak to KAPRAL – mający duże wpływy w nowej Polsce – ustalał przy pomocy internacjonałów, z którymi obalał w Magdalence, kto może, a kto nie może liczyć na należny szacunek w III RP. I tak, na ten szacunek nie mógł liczyć pułkownik Kukliński, gdyż zdradził generała, choć Kuklński z komuną walczył i poniósł ciężkie krzywdy ze strony komuny. Błędem pułkownika Kuklińskiego było to, że nie przyłączył się do obalania komuny w Magdalence, tylko na własną rękę (czyli, bez wiedzy Kaprala), zaczął ją demontować jeszcze przed stanem wojennym. Kolejną kategorią Quislingów są REDAKTORZY. To oni urabiali i nadal urabiają opinię o tzw. “mniejszym złu”, “jaskiniowym anty-komuniźmie”, “inkwizycji”, “odwecie” i “braku tolerancji” dla czerwonej mafii a nawet o “nie chrześcijańskich postawach” części ludności kraju nad Wisłą. To nowa kategoria Ideologów, którzy dla kasy zdolni są zrobić każde świństwo. Kasę jak wiadomo posiada mafia i tzw. żołnierze komunistycznej mafii, którzy już dawno za tow. Rakowskim stwierdzili, że ten kto ma telewizję- ten ma władzę. Wśród Redaktorów jest także ten co sam ma kasę i swoje media, który kazał nam się odpieprzyć od generała a szefa SB uznał za człowieka honoru….
Skazanie – nawet na symboliczną karę – pięciu zaledwie członków komunistycznej mafii uznam, za prawdziwe obalenie komuny. Tę datę należy ogłosić jako ŚWIĘTO OBALENIA KOMUNY – mimo, że nieznany człowiek z wąsami będzie strasznie denerwować.
@bingo
Na litość boską,panie bingo niechże pan przyjmie do wiadomości, że w necie nie cierpi się tak przydługawych postów, jak pański. Ludzie po prostu takich elaboratów nie czytają. Pożądane są krótkie i celne wypowiedzi z pointą. Dobrze radzę.
Blog swietny, ale zabraklo mi tzw. komunistow wojskowych w wiekszosci alkoholikow. Zabroko mi rowniez tych komunistow, ktorzy byli za a wlasciwie przeciw jak Michnik, Kuron itp.
Panie Redaktorze niech napisze pan cos ciekawego nt. Balu Rosyjsko-Niemieckiego jaki odbyl sie ostatnio w Ambasadzie Rosyjskiej w Berlinie. Wystapily tam wszystkie nobliwe Luder Niemieckiej Society. Bal prowadzil seine Exzellenz Wladimir Kotenev.
Byl kawior, kawior,kawior, najlepsze wodki i szampan.
Za michaśem 1979… Rybo weŚ nie mąć, XD
A poważnie bo sprawa poważna, pogodziłem się z faktem, że się nic nie da zrobić. Przynajmniej za mojego życia… Choćby i milion Ryb próbowało. Za mętna ta woda, za bardzo skażona głupotą. Skoro ileś tam procent ludzi w tym pięknym skądinąd kraju zapomina po pół roku o co biegało, to nie ma co liczyć, że sobie przypomną cokolwiek sprzed 20, 30, lat. Jeżeli pewien profesor od motylków, much, i innych biegających na sześciu nóżkach zapomniał co mówił w 92 jak był chrześcijańsko zjednoczony na temat lustracji i w 2007 gadał coś o 180 stopni innego, w rozmowie z pewnym bardzo byłym politykiem, aktualnie komentatorem pewnego dziennego nocnika, któremu się też przez 15 lat pogląd odwrócił, to co myśleć o biednych zagubionych acz namiętnych czytelnikach gazety i niekontaktujących oglądaczach szkła?
Pozdrowienia dla „sprint”-a.
Dotknął pan drażliwego dla mnie tematu bowiem znaczna część mojego życia zawodowego upłynęła mi w czasach PRL-u. Wprawdzie nie byłem w PZPR, nie byłem TW ale z kolei nie byłem w jakiejkolwiek konspiracji! Nie rozrzucałem ulotek, nie próbowałem nawet wysadzić żadnego komitetu partii ani nawet pomnika.
W moim odczuciu prawicowa ekstrema publicystycza takich jak ja kwalifikuje jako kolaborantów, komunistów i zdrajców. Stąd pana komentarz dał mi wątłe światełko nadziei, że może nie jestem zupełnie stracony!
A bzdety w felietonie zostawiam stałym klakierom autora.
Szacuneczek dla Pana Macieja. Ale jak mozna wygrac inteligencja w kraju polglowkow /nie brakuje/.Na marginesie , Pana komentarze daja nadzieje, pozdrawiam.
maciek123
czy chodzi Ci o prof. Balcerka..? Balwierza… ? Balwana …?
tez cholera zapomnialem.
Ale na pewno pamieta p.redaktor Ziemkiewicz, bo on go uwielbia (nadal !),
o ile pamietam
jako narod praktyczny, polacy wstepowali do pzpr, wieksze szanse awansu szybkie otrzymanie mieszkania.obecnie zatoczylo sie kolo mialo byc pieknie, powroty z emigracji , propaganda podobna
sprint i gajowy bronek nie rozumieją chyba, co pan redaktor wyraził w swym tekście. Może mieli słaby dzień. Trzeba umieć odróżnić „normalną pracę dla wyżycia w PRL” od włażenie, nawet bez wazeliny, w struktury bezpieko-partyjne, aby zrobić karierę. Tak jak P. Fronczewski zdecydowanie wyraził swoje „nie” dla współpracy w komunistycznym układzie, tak mogło wielu, ale nie chciało. Woleli Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek.
Warto pamiętać o oficerach zabitych w Katyniu: proponowano im współpracę, oni wybrali honor. Wiem, heroizmu nie można wymagać, ale trzeba umieć go chociaż uszanować.
Co do gen. Hermaszewskiego, wydaje mi się, iż Pan Redaktor się myli. W tym roku bodajże czytałem, że rozważano wezwanie i jego przed sąd. On bronił się, że był tylko figurantem i widać przyznano mu rację.
Szanowy Panie Redaktorze! Dziękuję za pańskie przemyślenia na temat definicji polskich komunistów i próbę sklasyfikowania tych ludzi. Uważam, że pominął pan dość liczną kategorię, a mianowicie
KARIEROWICZÓW. Byli tacy ludzie, którzy do PZPR zapisywali się wyłącznie po to, aby awansować, co wiązało się z wyższymi zarobkami, stypendiami zagranicznymi, otrzymaniem mieszkania itd. Byli tacy, którzy swoje braki w wyksztalceniu usiłowali nadrobić partyjną gorliwością, żeby być godnym zajmowanych stanowisk.
Wszystko to było bardzo smutne i dobrze, że chociaż teraz możemy o tym swobodnie pisać i mówić. Serdecznie pozdrowienia od wiernego czytelnika,
bingo Pisze: 14/09/2008 o 21:47
Bardzo dobrze opisales.
Z jednym uzupelnieniem, co do prasy oglupiajacej Polakow:
Jest jedna skrajnie polakofobiczna GW.
Ale olbrzymia wiekszasc rynku nalezy do Niemcow. W sumie z GW i prywatnymi TVs opanowali okolo 80% mediow. Maja wspolny cel: stworzyc wspanila Polske virtualna, nie istniejaca, po prostu kwitnacy Ubu land z ludnoscia mowiaca dziwnym dialektem ale z czasem sie germanizujaca. I trzeba przyznac, procesy oglupiania udaja sie tej medialnej potedze znakomicie, moga byc siebie naprawde dumni. A wiec tu nie chodzi o ilus tam redaktorow robiacych „kasa”, tylko o cos nieporownywalnie gorszego. Tak samo jak nazywanie Jaruzula i komunistow mafia, ktora wprowadzila stan wojenny jest niedopuszczalny: mafia w porownaniu z tymi przestepcami jest po prostu … szkolka niedzielna dla dobrze wychowanych panienek.
…… awacss Pisze: 14/09/2008 o 22:23
@bingo
Na litość boską,panie bingo niechże pan przyjmie do wiadomości, że w necie nie cierpi się tak przydługawych postów, jak pański. Ludzie po prostu takich elaboratów nie czytają. Pożądane są krótkie i celne wypowiedzi z pointą. Dobrze radzę.
**** awacss, chlopie, jak cie czytanie tak bardzo meczy,zmiluj sie nad samym soba i odpusc sobie. Zwlaszcza te dlugie zdanie musza byc prawdziwa tortura.
Stanisław przywołuje dla przykłady tylko Szewińską i Wassermana a ja powiem wiecej :wszyscy mądrzy krytycy komunizmu , którzy swą mądrość zdobyli do roku 1989 kończąc wyższe uczelnie i szczycąc sie ich dyplomami (nieustraszeni dzisiaj krytycy komunizmu) powinni te dyplomy oddać i zaczynać swoją edukację od szkoły podstawowej .Nie wiem jaką szkołę i kiedy kończył autor felietonu ,być może jeszcze przed stanem wojennym i poza granicami PRL – u.
Gratuluję, świetna systematyka. Trudno wskazać jeszcze jakąś kategorię. Ktoś wymienił karierowiczów, ale to podpada pod „aparatczyków”.
Może „niewiasty”, czyli tacy, którzy nie wiedzieli w co wchodzą, a później lawirowali, bo nie mieli odwagi zerwać. Dzisiaj czytają GW i TP. Wszystko wiedzą i są ponad jak Ryszard Pokrzywa, racjonalizują swoje niechlubne wybory powszechnością szmacenia się, jak Stanisław i jego niezależnością od ustroju i podległości, jak kinkus.
Oczywiście, nie mam pojęcia czy wymienieni należeli i czy czytają. Ale jakoś tak pasują.
Pozdrawiam ciepło,
Yahoo,pozdrowienia, Redaktor sie nie myli. Sad jak sad /PRL/ zrobi /l co chce.Generalnie rozliczenie- Rybinski” kłopot z dekomunizacją, odpowiedzialnością za stan wojenny i w ogóle za komunizm w Polsce wynika z braku określenia przedmiotu potępienia i oskarżenia.”- ukazuje jak jak to funkcjonuje.Funkcjonuje tak jak wszyscy moga widziec. Tylko trzeba miec Ryby OCZY a tego brakuje .
Wszystko to, co Rybka daje jest ciekawe, pożywne i lekkostrawne. Trudno jednak o błogostan po tak apetycznym posiłku. Bo w procesie trawienia dostajemy czkawki, a w duszy żarłoka budzi się uśpione poczucie winy za coś, co pamięci niemiłe.
Żeby jednak dożyć, głodny musi coś do gęby włożyć.
Ta prosta prawda jest uniwersalna, pozaustrojowa i obowiązująca zawsze!
Zarówno dziś, jak i dawniej, Polak musiał jakoś ŻYĆ. W czasach tzw. komuny ( nic wspólnego z komunizmem nie mającej) nikt z moich znajomych nie twierdził, że buduje komunizm. Wszystkie wypowiedzi na ten temat dyskwalifikowałyby rozmówcę wśród bliskich jako bezmózgowego prostaka. Wypowiedzi o budownictwie socjalizmu uchodziły jedynie na przymusowych spędach, takich jak wiece i akademie. Na tych spędach zwykle jeden nieborak dukał banały z kartki, a reszta ziewała.
Był to w Polsce czas niebywałego marazmu i pojałtańskiej beznadziei.
Za bardzo niesprawiedliwe uważam dziś sztywne dzielenie Polaków na komunistów i całą resztę. Sprawiedliwszy byłby podział Polaków na ludzi biernych i ludzi aktywnych (albo złych i dobrych). Czyli podział na tych, co nic nie robili i na tych, co czynnie wpływali na rzeczywistość.
Taki podział pozwoliłby wiele biernych niewiniątek też za komunistów uważać ( bo walki ze złem zaniechali, czyli komunę podpierali ). Natomiast wiemy, że aktywni rodacy ( którzy byli bezideowo w różnych ówczesnych organizacjach komuny ) robili wiele pożytku, bo zdobywali wiedzę, poznawali wroga, podejmowali się świadomej działalności rewizjonistycznej , albo wywrotowej, itp. To przecież oni pomogli w masowym zwycięstwie Solidarności. Może wallenrodowali. Może. Ale zrobili dobrą robotę, potrafili być pożyteczni, a z tzw komuchów stali się SOBĄ, czyli wręcz walczącymi antykomunistami. Stali się bielsi od syberyjskiego śniegu.
Dziś to często skromni, bezimienni bohaterowie, których nikt nie wspomina.
Ach, ta czkawka…
No nasz pan redaktor powie, to już powie. A przecież pominąl chyba najliczniejszą grupe sub titulo ‘panie jakoś przecie trzeba żyć’.
No i ogolnonarodowy alkoholizm – od wyrobnika w PGR, do wyrobnika na szczytach partii i rządu PRL. Że o literatach, profesorach, aktorsch, redaktorach i przewielebnych nie wspomnę.
Ejże ! Panie Redaktorze!! A czemuż to pominął Pan grupę „biegaczy na ul. Mysią” Co ” wtedy” kształtowała umysły Narodu ??
Wszelka władza od Boga pochodzi ! Komunizm też ! więcej zatem pokory, robaczki. Zwrot majątków kościelnych, bez kontroli sądów trwający do dzisiaj, przykładem szacunku ponad ustrojowego i ponad partyjnego dla Opatrzności i misji Kościoła. Cierpienie jest wpisane w życie na ziemi, a dali temu wyraz moherowcy popierając stan wojenny i samego generała Jaruzelskiego, dla świetego spokoju ? Czy mamy ich za to potępiać, za chrześcijańskie podejście do syna marnotrawnego,wychowanego w tradycji katolickiej, w rodzinie zesłanej na Syberię ?!
Dobry komentarz.
Paaanie, co Pan chcesz rozliczac? Tu nie ma czego rozliczac, tu trzeba zmienic mentalnosc i to wszystkich ludzi. Komunizm jaki byl kazdy wie ale co ponim pozostalo to mentalnosc. Pijanstwo, kumoterstwo… to nie jest tylko domena komunistow. Dzisiaj, na zlotach nawet najwiekszych antykomunistow bedzie sie glownie pilo a nawet najwieksza antykomunistyczna urzedniczka bezdzie smialo pila kawke gdy stoi dluuuga kolejka ale kolege obsluzy poza kolejnoscia.
Ludzie denerwuja sie jak ktos z przodu wpuszcza w kolejke znajomego ale jak sam tak zrobi to juz tego nie widzi. I chodz to jest dosc skromny przyklad pokazuje jak mocno jest zacofane nasze myslenie o sobie i innych.
Mam w d… czy komunisci beda rozliczeni czy nie. Tak samo wielu innym mlodym ludziom. Nam zalezy na odrobinie sprawiedliwosci. Zeby w pracy wiecej zarabiali ci zdolniejsi a nie ci z lepszymi znajomosciami, zeby pan Prezydent lezal w takim samym szpitalu jak reszta podatnikow i zeby policja lapala wszystkich przestepcow a nie tylko tych, ktorzy jeszcze nie zdazyli ich kupic.
P.S. Moja babcia ostatnio nazwala mnie Zydem i komunista. To sa ostatnio bardzo modne slowa i prawie wszyscy tak nazywaja osoby, ktore maja odmienne zdanie.
OPORTUNIŚCI to kategoria prawdopodobnie najliczniejsza i tych było jak zawsze jest najwięcej. W zamian, za lojalość i dyspozycyjność załatwiali swoje prywatne sprawy i sprawki. Pewnie raczej nie wierzyli, w to co robią i to co firmowali, ale ponieważ liczyli na profity, to z mniejszym lub większym wstrętem, albo i bez niego robili to czego od nich oczekiwano.
Swoją drogą ta kategoria nie wymarła z upadkiem przodującego inaczej ustroju.
Do typow popieraczy i utrwalaczy Wladzy Ludowej w sposob niepoprawny politycznie dodalbym jeszcze mniejszosci zydowska i bialoruska. Nawet wsrod niekomunistycznych Zydow w latach 1940tych dominowalo zadowolenie, ze Polska znalazla sie pod okupacja radziecka i Polacy nie maja wiele do powiedzenia we wlasnym kraju. Rodzice redaktorow Gazety Wyborczej mogliby tu duzo opowiedziac jak to umacniali wladze ludowa. Tacy jak Leopold Tyrmand to byla mniejszosc.
@autor
Prosze dodac jeszcze kategorie OPORTUNISTOW i wymoscic sobie w niej miejsce. Jak wiaterek wieje, tak i choragieweczka powiewa.
Panie Redaktorze, mała korekta: w składzie WRON-y było nie 12-u, a 22 zdrajców w polskich mundurach. Kilku jeszcze żyje i od czasu do czasu coś bełkoczą.
A najgorsi to tacy jak Jaruzelski, co to nie tylko służył Rosji, ale i zeszmacił się jako szlachcic popierając proletariacką (?) ideologię…
Jak zwykle precyzyjny, jasny i logiczny, a jednocześnie prawdziwy. I tak jest jak Pan Redaktor napisał. Przeżyliśmy to obaj.
Najstraszniejsze jest to, że ta druga część autorów stanu wojennego i twórcy WRON-y znajduje się w Sądach powszechnych RP i to oni będą sądzić Jaruzelskiego i wybranych. Jaki będzie wyrok? Ja już wiem, a wy?
Ci komuniści z ław sądowych zrobią wszystko, aby wybielić i usprawiedliwić swoich reprezentantów, w tym również siebie.
W Polsce sądy są zawisłe od komunistów…
Bardzo ważne pytanie – dlaczego dzisiejsi socjologowie nie zajmują się analizą PZPR? Po 1989 roku zaczął się zadziwiający proces w polskiej nauce, nie tylko socjologii. Zaczęto wnikliwie obserwować dokonujące się zmiany, bez odniesienia do niedawnej przeszłości. Jakby czas komunizmu stał się czarną dziurą, niebytem. Myślę, że w wiekszości przypadków opór przed takimi badaniami ma podłoże personalne. Każda zaproponowana teoria musiałaby dotyczyć kogoś znajomego – szefa, mentora, kolegi itd. Tego zazwyczaj chce się uniknąć. Otwarte pozostaje pytanie, czy młodzi uczeni podejmą się tego zadania. Wątpię, czy będzie to możliwe w ramach istniejących struktur. Potrzebna byłaby nowa instytucja – coś w rodzaju IPN zajmującego się socjologią, filozofią, naukami politycznymi, a nawet teologią. Czy ktoś odważy się powołac taką instytucję?
Pozdrowienia dla Autora.
„BOMBA”!!! – Artykuł SUPER! Serdeczne dzięki i pozdrawiam!!!
dzisiaj pieciu, jutro pietnastu, pojutrze piecdziesieciu..
powoli panie Ryba. Mogli posadzic Al Capone, to znajda metode na patriotow z Lubianki.
Juz wspominalem, zacznijmy rezerwowac miejsca na cmentarzach zolnierzy sowieckich.
Beda wsrod swoich. Wykonywali te same rozkazy i sluzyli tej samej wladzy.
Mamy tu „komentatorów” zadaniowanych (np. Em&Grant), pomijając lemingów przedstawiających swoje własne zdanie zgodne z GW. Znaczy celnie Pan strzela. Usiłują Pana trafić, ale nie udaje się im.. Gdyby to był ONET to już dawno sfory poszczutych przez zadaniowanych rozszarpałyby Pana.
@noone13 o 22:48
Ma Pan moje 100%. Już mówi się, że wszystko się przedawniło poza jednym artykułem o zbrojnej bandzie w procesie Jaruzelskiego a i ten artykuł jest naciągany. Jak „papugi” wezmą w swoje ręce KK i KPK mogą wszystko zrobić za przyzwoleniem W.Sądu.
Jeśli chodzi o rodaków, to każdy widzi jaki jest koń. Ma duży łeb i niech się martwi. To taki skrót myślowy. Koń się nie martwi koniem.
Takich badaczy muszek jest wielu. Tak samo jak wiele było gatunków muszek i komunistów”. Dlaczego mamy się dziwić, że w latach 70′ byli tacy, którzy ulegali propagandzie, jak w tej chwili jest dokładnie identycznie. Po pewnym czasie opamiętywali się i następował proces „odtruwania”. Obecne społeczeństwo czeka taki sam proces odtruwania; ten pozornie zamkniety cykl powtarzał się już po 89′ roku kilkakrotnie a ponieważ mamy „demokację”, popadniemy ponownie w stan upojenia propagandowego i tak do us…. śmierci, chyba że zapanuje prawdziwa demokracja, która skończy ten chocholi taniec for ever.
Kto nie wierzy, że ten taniec trwa niech kliknie
http://hotnews.pl/artpolska-908.html
i zwróci uwagę na datę kiedy to napisano. Można by datować go w 1991, 1993, 1997, 2001, 2005, 2007 roku. Za trzy lata znów można artykuł podpisać z aktualną datą. W tej chwili skrzykują się do ciepłych posadek w Brukseli.
Zaprawdę tak było jest i niestety będzie , jako że wśród ludzi żyjemy i tacy umrzemy. Ta skrótowa analiza cenną jest , szczególnie dla tych którzy myślą mało i płyciutko a jest ich ogromna większość.
Do „dodam” – trudno zrownać kategorię aparatczyków i karierowiczów. Jak zrozumiałem artykuł, aparatczykami byli ci, którzy nie uprawiali żadnego zawodu, tylko jak kiedyś celnie zauważono: „mój mąż z zawodu jest dyrektorem”. Była to specyficzna kategoria ludzi, którzy nawet jak mieli nawet jakiś wyuczony zawód, to zajmowali się działalnością partyjną tzn. działali w aparacie partyjno – państwowym. Byli I sekretarzami POP, członkami egzekutywy, delegatami na zjazdy partyjne, czasami partia wysyłała ich na jakiś zagrożony odcinek.
W kategorii karierowiczów widzę zupełnie innych ludzi, a mianowicie uprawiających swój zawód np. nauczyciela, hutnika, inżyniera, lekarza, ekonomisty, którzy (z chęci szybkiego awansu zawodowego lub szybkiego podniesienia statusu materialnego) zapisywali się do PZPR. Obawiam się, że kategoria karierowicza była najliczniejsza w populacji budującej komunizm.
Nie sposób w tej klasyfikacji pominąć hierarchii koscielnej, której katalog wartości został rozmieniony na drobne z licznymi ustępstwami na rzecz bieżącego czasu. Mimo ogromnej struktury i siły oddziaływania. Wiarygodność i przyzwoitość „zeszły do podziemia!”
Gratuluję !!! Dobre i wygląda na niemal kompletne, jeśli chodzi o zasadnicze grupy komunistów. Tych „wierzących”, to prawie nie było i wcześnie wymarli po śmierci Soso (Józef Dżugaszwili, prawdopodobnie syn Przewalskiego – tego od konia, zwany Stalinem). Niestety mamy Quislinga w osobie Wojtusia Jaruzelskiego. Tylko, że Norwegowie powiesili Quislinga, a my dajemy emeryturę generalską Wojtkowi, a powiesić się nie da bo zlikwidowali ostatnią przyzwoitą szubienicę – akurat wkrótce po upadku wiekopomnego systemu. Pewnie chodziło o to, żeby nie było gdzie wieszać.
Panie Savonarola, proszę zauważyć, że klasyfikacja Ryby dotyczy „budowniczych PRL”. Czy szeregowych działaczy, do których zalicza Pan karierowiczów można uważać za budowniczych? W pewnym stopniu tak, podobnie jak przywołana przeze mnie wyżej kategoria „niewiast” (tych, którzy nie wiedzieli w co wchodzą).
Może dla przejrzystości klasyfikacji należałoby rozróżnić „budowniczych” i „wspierających ich”. Byłyby to dwie w dużej mierze rozdzielne grupy kategorii. W tej drugiej znaleźliby się karierowicze i „niewiasty”
Pozdrawiam ciepłó,
Co do polskiego Quislinga, to nie ma co byc takim pewnym. Wystarczy , ze IPN bedzie chcial, to go znajdzie, wystarczy polityczne zapotrzebowanie, jak to w innych przypadkach.
Kiedy skieruje pan do sądu pozew przeciwko tzw. „budowniczym PRL”?
Oni byli ewidentnie zapleczem, tej zdefiniowanej przez Semkę, komunistycznej mafii z której w finale wyłoniono zwiazek zbrojny z udziałem nawet kosmonauty. IPN ma z pewnością listę nazwisk!
Udziału kosmonauty w tej grupie przestępczej bym nie lekceważył bo albo chodziło o inwigilację opozycji z kosmosu albo o umieszczanie przeciwników komuny w strefie pozaziemskiej.
wygląda że minoiny system był kabaretonem. to dlaczego mordował ludzi, zniszczył zycie milionom, zdławił inicjatyw?? dla mnie diagnoza nie jest przekonywujaca. moje stracone przez nich zycie nie jest do śmiechu.
oj Ryba, Ryba >>
Twoje felietony PO, GieWu i TV Walter będą paliły na stosie i…
to jest najlepsza dla nich rekomendacja
BRAWO rocznik47 !
Powiedzmy to głośno, Ryba chcący lub nie, jest po ciemnej stronie mocy, unieszkodliwia nasz gniew, rozładowuje nienawiść, przez takie śmiechy w rękaw!
nie powiesimy dzięki takim tekstom ani jednej pętli na suchej gałęzi.
Polityką zajmować się trzeba świadomie!
Jeszce raz przepraszam towarzystwo wzajemnej adoracji , serdecznie przepraszam. (może teraz mój komentarz nie zostanie ocenzurowany ?)
strzelba gajowego Pisze: 15/09/2008 o 09:19
Bardzo ważne pytanie – dlaczego dzisiejsi socjologowie nie zajmują się analizą PZPR? Po 1989 roku zaczął się zadziwiający proces w polskiej nauce, nie tylko socjologii. ..
Bo to sa dokladnie ci sami socjologowie co byli przez 1989 albo ich wychowankowie.
Dlatego zreszta poziom socjologii w Polsce jest jednym z najnizszych na swiecie.
Felieton jak zwykle celny. Podzielam Pańską opinię o Hermaszewskim. W ogóle obaj bracia Hermaszewscy to ciekawi ludzie o pokrętnych losach, jak wielu w Polsce. Co do kategorii budowniczych PRL to też zgoda. Na pewno każdy mółby coś dodać do tej listy Ja dodałbym PRAGMATYKÓW bo do tej kategorii się zaliczam. Moi rodzice byli pionierami Szczecina w 1945.Z komuną nie mieli nic wspólnego (ojciec przedwojenny oficer, AK-owiec, potem też więzień komuny). Po studiach podjąłem pracę w gospodarce morskiej. Robiłem to co lubiłem i lubiłem to co robiłem (rzadkie, prawda?). Od początku pracy podchodzili mnie partyjni namawiając do wstąpienia w szeregi. Odmawiałem. Wreszcie po trzech latach pracy wezwano mnie do dyrekcji i oświadczono, że chcą mnie awansować, ale stanowisko jest w tzw. nomenklaturze i bez wstąpienia do PZPRu na awans nie mam szans (w cieniu była sprawa mieszkania). Alternatywa była prosta: awans albo siedzenie na podrzędnym stanowisku. Ze względów czysto PRAGMATYCZNYCH w końcu im uległem. Moja aktywność partyjna nie wychodziła poza płacenie składek i uczestniczenie w zebraniach raz na jakiś czas. Nigdy się nie zeświniłem, poza faktem wstąpienia. Oddałem legitymację partyjną dokładnie 3.12.1981 roku i mimo namów, nie cofnąłem decyzji po wprowadzeniu stanu wojennego. Kosztowało mnie to kierownicze stanowisko i załamanie zawodowej kariery, uczciwej kariery. I to całe moje budowanie PRLu. W takiej samej sytuacji była masa Polaków w tym moi bliscy koledzy. Nie chcę się usprawiedliwiać. Sam czuję niesmak. Ale tak było. Ale dziś nie czuje z tego powodu żadnego dyskomfortu. Cieszę się, że te parszywe czasy się skończyły i mogę żyć w wolnym kraju. Szkoda, że moi rodzice tego nie doczekali…
@gajowy bronek Dosc duzo osob budowalo byle PRL ,ale nie wazeliniarstwem do PZPR jedynej Partii i sluzalczoascia do CCCP. Umieszczenie przeciwnikow komuny a strefie pozaziemskiej nieglupie tam nie dopdalby by nas szpony rzadzacych od 1944 roku umacniajacych wylacznie swoje wplywy mordercow Polakow i ciagle zyjacych na ich grzbiecie.
# gajowy bronek Pisze:
15/09/2008 o 12:14
Udziału kosmonauty w tej grupie przestępczej bym nie lekceważył bo albo chodziło o inwigilację opozycji z kosmosu albo o umieszczanie przeciwników komuny w strefie pozaziemskiej.
—————————————————————
Widzisz, SB ludzi nie mordowała nowoczesną bronią rakietową, a katowała zwykłymi pałami i buciorami, potem wrzucała ciała do wora i do rzeki.
Tylko że nie ma w tym nic specjalnie śmiesznego.
Uważam, że jest to nadzwyczaj trafny i dobrze oddający rzeczywistość artykuł i szczerze gratuluję go Autorowi
Jerzy Trammer
Ciekawy przyczynek do opisu PRL… Wielu dzielnych działaczy POP ciskało w takich razach argument: to komuniści odbudowali kraj, dali ludowi wykształcenie itp. Bardzo nośny pogląd, ale z gruntu fałszywy, bo czy któren z tych wielkich komunistów przepracował choć jeden dzień przy np. odgruzowaniu Warszawy, albo czy miał na jakiejś wyższej uczelni swoją katedrę? (niektórzy mieli swoje pokoje przesłuchań w MBP)… Wielu rodaków aresztowano w trakcie okupacji nie na skutek donosu jakiegoś Żyda czy innego Gruzina, tylko dzięki donosowi życzliwego sąsiada. Dzięki takim personom Gestapo miało bogate archiwa i wielu ludzi w celach… Bezinteresowna zawiść zawsze była wygodna dla okupantów i nigdy wiele nie kosztowała, bo ci ludzie praychodzili sami i w większości wystarczyła im satysfakcja z wyrządzonego zła… W Polsce niestety wielu ludzi ma mentalność niewolników lub chłopów pańszczyźnianych (kiedy pan niewidzi to podbiera się ziemniaki, zborze, owoce i co tam jeszcze, nie licząc się z faktem, że okrada się kogoś i że tak naprawdę, to właściciel i tak sobie to odbije na kimś innym lub na samym złodzieju, a wtedy będzie pomstować i mówić jaki to nie dobry i nie sprawiedliwy ten jego pan).
Pragnę też zauważyć, że komuniści wysługiwali się okupantowi i nic im się nie stało z tego powodu, a volksdeutsch’ów wysługujących się innemu okupantowi sądzono, skazywano i potępiano… no to teraz w imię sprawiedliwości dziejowej należało by ich zrehabilitować, bo wszak też walczyli o byt (jak wielu działaczy PZPR lub wykonywali tylko rozkazy- jak wielu funkcjonariuszy LWP, SB i MO) i o ideały… Zrehabilitujny więc gen. SS von dem Bacha, Stropa, oraz innych funkcjonariuszy III Rzeszy, oni też wykonywali rozkazy, albo usiłowali przetrwać w tych jakże trudnych czasach (myślę, że gdyby nie inklinacje narodowościowe, redaktor GW, niejaki Adam M nazwał by ich ludźmi honoru). Dlaczego nie, skoro nie ma żadnych uniwersalnych norm moralnych, skoro to, czy jest coś kradzieżą (lub innym przestępstwem), jest zależne od osoby, która tego dokonuje, to w czym problem?
Pokłosie wyżej wymienionych obserwujemy na forach. Np. taki „stanisław”. I ideowy i ćwierćinteligent. Czytać ponoć umie, ale z pisaniem już problem. No i ta ciągłą deprecha.
Brawo, najlepszy tekst Rybinskiego od dluzszego czasu.
Panie Rybiński,
jak zwykle swietny tekst. PRL funkcjonowal nie dlatego, ze miał swietnych I sekretarzy, ale właśnie dzięki tym, którzy należeli do jednej z wymienionych przez Pana kategorii. I ci ludzie nadal funkcjonują. I bardzo nie lubią, gdy oskarża sie ich o służalczośc wobec systemu komunistycznego, zapewniającą czasami wygodne zycie. Mało tego, niektórzy z nich przedstawiaja sie obecnie jako bojownicy o wolnośc i demokrację (np. Kwasniewski). I dlatego ci ludzie wybieraja takie partie jak PO, SLD, PSL czy (do niedawna) Samoobrona. A dlaczego? Bo te partie w swojej działalności nie zwracaja uwagi na takie wyświechtane kategorie jak „przyzwoitość” lub „uczciwość”…
senior z alegro, co udaje arystokratę kałmanawardze ciągle doszukuje się swoich korzeni hrabiowskich w czym przeszkadza eksternistyczna matura, ponoć zaliczona na kompletach. Dlaczego w Polsce nie szanują hrabiów tylko czerwonych baronów SLD z komunistycznym rodowodem. Arystokrata komunistą ?! koniec świata blisko !
Vintage Ribinski!
Najwieksze zsalugi dla komunizmu maja ci co „wyssali komunizm z mlekiem matki”. Oni najgorliwiej go budowali na roznych pozycjach lexykonu red.Rybinskiego. Ci nosza i nadal rozsiewaja komunistyczny wirus; trudno nadal mowic o nich wprost.Teraz, w „liberalnych piorkach”, buduja nasze szczescie europejskie.Niestety patrzymy na”recydywe” obojetnie.
Gdy czytam o kategorii „RUSOFILE” zastanawiam sie, czy to opis otoczenia w „ITD” z jego najczarniejszych lat, czy tez jaki zly sen sie przysnil? Chetnie dowiem sie jaki byl pierwowzor tych zadziwiajacych postaci.
Jak szanownym forumowiczom sie wydaje,gdzie bedzie pochowany Jaruzelski?(ten tez kiedys umrze,choc wydaje sie ,ze dla 50% wierzacych ,ze stan wojenny byl dla dobra kraju zyc bedzie wiecznie)
Ja sadze ze miedzy Kuroniem a Geremkiem.
Moze jednak sa inne propozycje.
Pozdrowienia z wyrazami szacunku dla „Ludojada”
Sprint i Gajowy bronek! Zupełnie nie zrozumieliście felietonu! Dotyczy on przecież tylko członków PZPR, nawet nie jego przybudówek, jak ZSL czy SD. Redaktor zaproponował w nim podział pezetpeerowskiego bractwa wg. motywacji i uwarunkowań socjo – i psychologicznych, także, w pewnej mierze, przeszłościowych, historycznych! Wydaje mi się, że lepszą byłaby klasyfikacja węższa, czterogrupowa, dzieląca to towarzystwo na: ideowców, oportunistów, zastraszonych i obałamuconych. Przykłady: Gomułka, Iwaszkiewicz, byli AK-owcy i andersowcy, liczna grupa przedwojennej biedoty, zwł. wiejskiej. Oddzielnie umieściłbym nasłanych i obcoplemiennych, jak Bierut, Rokossowski, Berman.
Trzeba jednak podkreślić, że nawet w najlepszym dla PZPR okresie,
jej członkowie stanowili tylko ok. 15% polskiego społeczeństwa! Co
do Quislinga, to podczas okupacji taki potencjalny zdrajca nie miałby szans wobec ówczesnej postawy narodu! Tutaj Redaktor się „zapędził”. A ja, jako obywatel II RP znam tamtą rzeczywistość z autopsji. Istnieli tylko szpicle i szmalcownicy – ludzie małego i nikczemnego pokroju, przetrzebiani przez zbrojne podziemie. Niemniej felieton bardzo pożyteczny, a próba klasyfikacji ważna, również ze względu na stopień odpowiedzialności za wysługiwanie się narzuconemu systemowi. Uprzejmie pozdrawiam Komentatorów
i Pana Redaktora.
@Ryszard Poznański o 13:46
Możemy sobie podać rękę – moje doświadczenia są identyczne, z tym, że ja swoją legitymację oddałem w styczniu 82. Później już trzeba było szukać sobie miejsca poza Polską, choć wróciłem i tego nie żałuję. Pamiętamy, jak myślę obaj, „uczestnictwo” w zebraniach, kolektywach kierowniczych. Kto w tym nie uczestniczył nie wie co to jest zakłamanie. Później już było lepiej, jakaś ulga, że się z tego otrząsnąłem. To było „odtruwanie”, o którym pisałem wyżej.
Czy dziś jest podobnie? Kto wie. Ale do żadnych takich organizacji się nie zapiszę. Nie chcę wrócić do tamtych podłych czasów, żeby ponownie nie poddawać się „odtruwaniu”
Pozdrawiam.
Pozdrawiam Autora z nieustającym uwielbieniem!
Re: bingo
Bingo!
zumek – trafiłeś w „sedes” sprawy, ale nie przejmuj się, miej świadomość, że chłopaki w redakcji Rzepy pewnie rywalizują „na ilości wpisów”, pewnie cieszy ich „frekwencja na forum” albo coś w może lepszym stylu – tak czy siak jeszcze nie widziałem, żeby któryś z nich napisał coś takiego: „szanowni forumowicze, dziękuję Wam wszystkim za dokonane wpisy”. Nie, przenosi się do archiwum i cześć.
Jakoś Panom Redaktorom Moralizatorom takie proste „dziękuję” nie wpadnie do głowy. Wiesz, oni czasu nie mają. Naprawiają Polskę…
Nie komentuje tekstow pana Rybinskiego od czasu kiedy wygumowal moj komentarz.Do dzis nie potrafie zrozumiec dlaczego ?
Mysle, ze ze strachu. Przed prawda.
Niech pan sie nie boi.To tylko slowa, opinia czlowiek bezbronnego
ktory zadal pytanie czy w tym kraju zyja jeszcze prawdziwi Polacy ?
Ze swoich obserwacji wnoszę, że wszystkich komunistów można podzielić w zasadzie na dwie grupy:
- szubrawców, którzy bez względu na środki dążyli do zrobienia kariery w PRL,
i głupców, którzy autentycznie uwierzli w bzdury głoszone przez teoretyków komunizmu i lokalnych kacyków kompartii.
Całą resztę „aktywu” można scharakteryzować poprzez połączenie tych postaw w odpowiednich proporcjach.
Felieton jak zawsze świetny.
Gratuluję i pozdrawiam.
Fajnie napisane. Problem w tym, ze to obejmuje prawie wszystkich.
Przywołanie Quislinga w tym kontekście to przywracanie właściwego wmiaru aktywności „patriotów” pokroju Jaruzelskiego. Kropla drąży skałę. Mit Wallenroda wcześniej czy później ustąpi bolesnej dla wielu prawdzie.
Tekst wręcz kapitalny, utrafiający w samo sedno niedawnej historii Polski. Powinien wejść jako lektura obowiązkowa do lekcji historii w szkołach średnich.
Jak generał Jaruzelski wyjaśni, za co otrzymał najwyższe sowieckie odznaczenie – platynowo-złoty medal Lenina w 1984 roku w słynnej sali władimirowskiej na Kremlu? Wiadomość o tym była wtedy starannie ukrywana, chociaż medal wręczył Jaruzelskiemu sam Konstantin Czernienko w obecności całego Politbiura.