Posts Tagged „polityka”<

emePrzesiadujemy

25 lis 2010

Autorski przegląd prasy

No i wyszło szydło z worka. Nie dość, że zbyt długo, w porównaniu do innych europejskich nacji przebywamy poza domem, to jeszcze efektywność tych wyjść jest co najmniej przeciętna.  W pracy bowiem, jak pisze „Dziennik Gazeta Prawna” „Przesiadujemy, a nie pracujemy”. Przesiadujemy średnio 10 godzin więcej tygodniowo niż Holendrzy i 5 godzin dłużej niż Niemcy. I generalnie przysiadujemy mało efektywnie, bo – jak pisze dziennik „nasza wydajność, mimo że od 20 lat systematycznie rośnie o 2-3 procent rocznie – jest i tak 3-4 razy niższa od niemieckiej”, powołując się na raport firmy badawczej Sedlak&Sedlak. Efekt przesiadywania jest bardzo wyrazisty. „W ciągu godziny przeciętny Luksemburczyk jest w stanie wypracować 54,5 dol., Polak jedynie 8,8 dol.” – podaje „Dziennik Gazeta Prawna”.

Ale przecież w większości przypadków nie płacą nam za wypracowane, ale za przesiedziane (co widać choćby na różnego rodzaju kartach czasu pracy). Dlatego coraz trudniej nam zrezygnować z tego przywileju. „Zaledwie 71 tysięcy osób przeszło na emeryturę do końca września tego roku. Najmniej od 10 lat!” – pisze Gazeta Wyborcza. Wystarczyło zastąpienie pomostówkami wcześniejszych emerytur i natychmiast okazało się, że przesiadywanie jest bardziej opłacalne niż emerytura i jednak – z punktu widzenia budżetu bardzo efektywne – na zmniejszeniu liczby emerytur państwo zyskało już 4 mld zł. Każdy rok przesiadywania więcej oznacza poprawę stanu finansów państwa. A przynajmniej spowolnienie ich psucia się. Zawsze coś.

Ale być może przesiadując jeszcze dłużej możemy dać państwu jeszcze więcej. „Emerytury do korekty” – głosi „Rzeczpospolita”, omawiając aż siedem propozycji zmian w systemie emerytalno-rentowym. „Każdy sposób na uzyskanie budżetowych oszczędności jest możliwy” – pisze „Rz”. A może zaproponujmy ósmy – postarajmy się przesiadywać w pracy aż po kres swych dni. Pytanie tylko, czy uda się zapewnić stosowne finansowanie dla tej formy ratowania finansów publicznych. Może coś da Unia?

***

Redakcja dziennika „Rzeczpospolita” zaprasza wszystkich czytelników do wzięcia udziału w konkursie Rafała Ziemkiewicza „GIERKIZMY„. Najlepsze opisy, skąpane w oparach absurdu III RP, zostaną wyróżnione intrygującymi nagrodami.


Idea konkursu: absurdalnie prosta! ZAPRASZAMY!

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Tusku! Dlaczego?

29 sty 2010

Autorski przegląd prasy

O wszystkim można opowiedzieć albo tak, albo siak. To dlatego w dzisiejszych gazetach premier Tusk albo wybiera, albo rezygnuje, co zasadniczo sprowadza się do tego samego i udowadnia, że te dwie rzeczy można zrobić jednocześnie.

„Tusk: Wybieram władzę” – pisze „Gazeta Wyborcza”, określając jednocześnie benchmark dla tego sposobu przedstawiania wczorajszego wystąpienia premiera, który ogłosił, że chce zostać premierem. Bo „żeby zmieniać Polskę, trzeba mieć władzę, a instrumenty władzy są w rządzie”.

W tę samą poetykę („Tusk: wolę rządzić”) wpisuje się „Dziennik Gazeta Prawna” i doprecyzowuje: „Premier rezygnuje z walki o prezydenturę, bo w Polsce realna władza jest w rządzie”. No właśnie. Do tego cytowany przez „DGP” socjolog Ireneusz Krzemiński wyjaśnia, że „premier uświadomił sobie, że ulokowanie się w Pałacu Prezydenckim jest początkiem politycznej emerytury”. Naturalne, że jako człowiek wybierający władzę woli tam wysłać kogoś innego. „To może być szansa Kaczyńskiego” – dodaje Krzemiński. Tym bardziej że premier chce wydłużać czas, kiedy pracujemy, więc – idąc tym tropem – do Pałacu powinien trafić ktoś, kto naprawdę na tę emeryturę zasługuje, a nie ktoś, kto chce skorzystać z przywilejów emerytur pomostowych.

„Tusk: nie kandyduję” – ogłasza „Polska. The Times”. „Premier wycofuje się z wyścigu prezydenckiego. Większość polityków w szoku” – ogłasza dziennik, pokazując jednocześnie drugą stronę tego samego medalu.

„Tusk rezygnuje z walki o urząd prezydenta” – stawia kropkę nad „i” „Rzeczpospolita”. A Polacy owej rezygnacji przyklaskują: „Premier dobrze zrobił” – uważa 62 proc. rodaków w sondażu przygotowanym na zlecenie „Rz” przez Gfk Polonia. Najwidoczniej Polacy lubią, kiedy ktoś publicznie deklaruje, że się będzie poświęcał, aby było nam lepiej. A my poczekamy, a jak lepiej nie będzie, rozliczymy.

Stąd też dramatyczne pytanie „Super Expressu” „Tusku! Dlaczego?!” jest nie na miejscu. Dlatego, żeby było nam lepiej. Tego się będziemy trzymać.

„Super Express” stawia jednak inne ważkie pytanie: „Czy Tusk może jeszcze zmienić decyzję?”. No właśnie. Przy okazji wczorajszej konferencji premier w mistrzowski sposób udowodnił, że można rezygnować albo wybierać, nie formułując ostatecznych decyzji wprost. Francuz Denis Papin, który jako pierwszy praktycznie zastosował zawór bezpieczeństwa, mógłby być z niego dumny.

Papin, konstruktor bezpiecznego samowaru, mógłby być dumny podwójnie. Wczorajsze wybory i rezygnacje, niezależnie od tego, czy zostały ogłoszone w dniu zeznań Mirosława Drzewieckiego przed hazardową komisją śledczą przypadkiem czy całkiem świadomie, skutecznie zepchnęły je z czołówek gazet. „Pan Drzewiecki z Sobiesiakiem rozmawiali sobie tylko o golfie” – pisze „Polska. The Times”. „Drzewiecki: nie znam, nie załatwiałem, ale lubię golfa” – dodaje „Dziennik Gazeta Prawna”. „To tylko pomyłka” – tłumaczy były minister sportu swój podpis na wniosku o wycofanie dopłat do automatów z ustawy hazardowej. Przecież nie zawsze minister, nawet taki grający w golfa, musi wiedzieć, co podpisuje.

Być może były minister powinien znów zacząć się uczyć, bo to ożywcze dla ludzkiego umysłu. „74-letni Stanisław Lasota w marcu odbierze świadectwo dojrzałości”. Najstarszego maturzystę w Polsce opisuje „Rzeczpospolita”. „Ćwiczenie umysłu opóźnia proces starzenia” – dziennik wyjaśnia, dlaczego warto się rozwijać, niezależnie od wieku i okoliczności. Dzięki temu „osoby po siedemdziesiątce potrafią zaskakiwać szybkością kojarzenia, są błyskotliwe”. I z pewnością wiedzą, co podpisują. Warto o tym pomyśleć, bo minister Drzewiecki na emeryturę w Pałacu raczej nie ma co liczyć.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop