Posts Tagged „Niemcy”<

Wojciech Romański: Samochody na huśtawce

23 lis 2010

Polscy dilerzy samochodowi nie mają łatwego życia. Na razie jakoś przetrwali trudne czasy, ale nie dzięki błyskotliwemu planowaniu biznesu, bo o to w obecnych warunkach trudno, ale dzięki szczęśliwym trafom. Teraz będzie jednak gorzej.

Sprzedaż w polskich salonach w ubiegłym roku przed totalnym krachem uratowały dopłaty złomowe, oferowane przez sąsiadujące państwa. Ruch u dilerów nakręcili głównie kupujący z Niemiec. Gdy dopłaty się skończyły, sprzedaż wsparła zapowiedź likwidacji pełnego odpisu VAT na auta z kratką, co skłoniło wiele firm do przyspieszenia zakupów. Na przyszły rok nie zostanie już nic.

Wiadomo, w obecnej sytuacji finansów państwa rząd szuka pieniędzy gdzie popadnie. Jednak czasem tnie na oślep, bo choć firmy VAT nie odpiszą, to nie kupią też nowych samochodów. A spadek sprzedaży nawet o kilkadziesiąt tysięcy egzemplarzy rocznie uszczupli budżetowe przychody choćby z akcyzy. Poza tym Bruksela zgodziła się na zawieszenie odpisów na dwa lata, więc ci, którym zależy, tym bardziej wezmą na przeczekanie. A na tym rynku mniej więcej połowa klientów to firmy.

Rząd nie ma chęci stymulowania rynku nowych samochodów. OK, widać, tak musi być. Ale dlaczego nie widać porównywalnej determinacji w zatrzymaniu fali wraków napływających do Polski z zagranicy, która wzrośnie wraz z umacnianiem się złotego? Dlaczego wciąż nie można wprowadzić choćby podatku ekologicznego, który premiowałby prywatny import nowszych aut i także przyniósł wpływy do budżetu? Może resort finansów woli stare golfy od nowych, ekologicznych samochodów? Chociaż na parkingu pod ministerstwem tego nie widać.


***

Redakcja dziennika „Rzeczpospolita” zaprasza wszystkich czytelników do wzięcia udziału w konkursie Rafała Ziemkiewicza „GIERKIZMY„. Najlepsze opisy, skąpane w oparach absurdu III RP, zostaną wyróżnione intrygującymi nagrodami.


Idea konkursu: absurdalnie prosta! ZAPRASZAMY!

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Nord Stream, czyli jazda na krawędzi

10 sie 2010

O tym, że gazociąg północny, sztandarowy projekt rosyjsko-niemiecki, przetnie podejścia do zespołu polskich portów Szczecin-Świnoujście i planowanego gazoportu, który ma zapewnić Polsce większą niezależność od gazu z Rosji, wiadomo nie od dziś.

Tak został narysowany na mapach. I gdybyśmy od razu sprawdzili, czy planowany przebieg wielkiej rury nie zagraża naszym innym, a nie tylko surowcowym, interesom, być może teraz nie byłoby tak nerwowo. Budowa Nord Streamu już ruszyła i jeśli nie uda się szybko wpłynąć na inwestorów, do Szczecina i Świnoujścia za kilka lat nie wpłyną głębiej zanurzone statki. Będą bowiem mogły otrzeć się o leżący na dnie – bez naruszania żadnego prawa, może poza pewną elementarną przyzwoitością – gazociąg. Konsekwencje tego są proste – rozwój zachodnich portów zostanie gwałtownie zatrzymany.

Przez dłuższy czas Polska skupiła się na budowaniu koalicji przeciwników inwestycji. Nieomal w ostatniej chwili okazało się, że gazowa rura może zablokować dostęp statków do świnoujskiego gazoportu, do którego w 2014 r. mają dotrzeć pierwsze statki z ciekłym paliwem. Gdyby w wyniku żmudnych, wielomiesięcznych negocjacji nie udało się przekonać Niemców do zagłębienia gazociągu w rejonie tzw. toru północnego, byłby kłopot z dywersyfikacją dostaw gazu. Dlaczego jednak nie negocjowano od razu przebiegu rurociągu w rejonie obu kluczowych podejść? Lubimy jazdę na krawędzi?

Polscy negocjatorzy nie widzą problemu, na pewno się uda. Niemcy mają się pochylić nad problemem, choć nic nie obiecują. A w tym wypadku wiara, że się uda, to za mało. Miejmy nadzieję, że mamy sprawnych i przekonujących negocjatorów. Inaczej strategię antyrozwoju polskich portów nakreśli nam wielka północna rura.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop