Posts Tagged „gazociąg”<

Finał gazowego spektaklu

29 paź 2010

Podpisana ostateczna wersja umowy gazowej z Rosją pozwala odetchnąć – gazu tej zimy ani żadnej kolejnej raczej nie zabraknie.

Od wynegocjowania pierwszej wersji umowy (mniej korzystnej ekonomicznie i politycznie od obecnej) sprawie towarzyszył frapujący spektakl – opozycja oskarżała rząd nieomal o zdradę interesów narodowych, o kształt umowy spierali się ministrowie rządu Donalda Tuska, swoje dokładała też Unia Europejska, która koniecznie chciała sprawdzić, czy szczegóły porozumienia są zgodne z wytycznymi Brukseli. W tle toczyła się cicha wojna udziałowców firmy zarządzającej gazociągiem jamalskim, którym gaz płynie z Rosji do Polski i na Zachód.

Pytanie, czy nie można było załatwić sprawy bez trwającej kilka miesięcy szopki z wyznaczaniem kolejnych terminów podpisania dokumentów. Bez medialnej ofensywy wicepremiera Waldemara Pawlaka, który przekonywał, że umowa jest świetna, choć ostatecznie kilka jej punktów zostało zmienionych? Bez sporów z Unią Europejską, której wydawało się dziwne, że najpierw jako kraj walczymy zaciekle o unijną solidarność gazową, a potem zbyt mało przekonująco udowadniamy, iż się do wspólnotowego prawa dostosowujemy? Zapewne nie. To Unia zresztą w końcu powiedziała, że na umowę w pierwotnym kształcie się nie zgadza. My zaś bardzo nie chcieliśmy się zgodzić z Unią. Działo się.

Powiedzmy szczerze – dzięki tym kilku miesiącom zwłoki i oporowi Brukseli mamy lepszą umowę. Przez ten czas zmieniła się też sytuacja Gazpromu na europejskim rynku, co uczyniło koncern bardziej elastycznym w negocjacjach. Udało się też fizycznie doprowadzić do ustanowienia firmy Gaz-System niezależnym operatorem przesyłu, czego wymaga Unia. Obaliliśmy też obecny w pierwszej umowie zakaz reeksportu rosyjskiego gazu zgodnie z żądaniem Brukseli. Same sukcesy.

Niejasna jest tylko reakcja Komisji Europejskiej, a właściwie kilku jej przedstawicieli grożących Polsce trybunałem za brak wglądu w podpisane właśnie dokumenty. Szkopuł w tym, że przy ostatniej turze negocjacji był obecny przedstawiciel Brukseli. Ba, być może nawet dzięki niemu wszystko poszło tak sprawnie. Czyżby Bruksela uważała, że przekabaciliśmy go wraz z Rosjanami?

Miejmy nadzieję, że i z tego sporu wyjdziemy wygrani i że warto było jednak uczestniczyć w tym spektaklu.

***

Serwis rp.pl zaprasza wszystkich czytelników do wzięcia udziału w akcji: TRON. Wymień jedną rzecz, za którą najbardziej cenisz serwis rp.pl oraz jedną rzecz, którą byś zmienił/-a, by cenić go jeszcze bardziej. Pole widzenia powiększamy o wasz punkt widzenia.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Nord Stream, czyli jazda na krawędzi

10 sie 2010

O tym, że gazociąg północny, sztandarowy projekt rosyjsko-niemiecki, przetnie podejścia do zespołu polskich portów Szczecin-Świnoujście i planowanego gazoportu, który ma zapewnić Polsce większą niezależność od gazu z Rosji, wiadomo nie od dziś.

Tak został narysowany na mapach. I gdybyśmy od razu sprawdzili, czy planowany przebieg wielkiej rury nie zagraża naszym innym, a nie tylko surowcowym, interesom, być może teraz nie byłoby tak nerwowo. Budowa Nord Streamu już ruszyła i jeśli nie uda się szybko wpłynąć na inwestorów, do Szczecina i Świnoujścia za kilka lat nie wpłyną głębiej zanurzone statki. Będą bowiem mogły otrzeć się o leżący na dnie – bez naruszania żadnego prawa, może poza pewną elementarną przyzwoitością – gazociąg. Konsekwencje tego są proste – rozwój zachodnich portów zostanie gwałtownie zatrzymany.

Przez dłuższy czas Polska skupiła się na budowaniu koalicji przeciwników inwestycji. Nieomal w ostatniej chwili okazało się, że gazowa rura może zablokować dostęp statków do świnoujskiego gazoportu, do którego w 2014 r. mają dotrzeć pierwsze statki z ciekłym paliwem. Gdyby w wyniku żmudnych, wielomiesięcznych negocjacji nie udało się przekonać Niemców do zagłębienia gazociągu w rejonie tzw. toru północnego, byłby kłopot z dywersyfikacją dostaw gazu. Dlaczego jednak nie negocjowano od razu przebiegu rurociągu w rejonie obu kluczowych podejść? Lubimy jazdę na krawędzi?

Polscy negocjatorzy nie widzą problemu, na pewno się uda. Niemcy mają się pochylić nad problemem, choć nic nie obiecują. A w tym wypadku wiara, że się uda, to za mało. Miejmy nadzieję, że mamy sprawnych i przekonujących negocjatorów. Inaczej strategię antyrozwoju polskich portów nakreśli nam wielka północna rura.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop