Posts Tagged „dotacje”<

Kolejkowy problem z dotacją

21 cze 2011

Wydawało się, że nie powtórzą się już sceny z jesieni 2009 r., kiedy pod Polską Agencją Rozwoju Przedsiębiorczości przepychał się tłum chętnych do uzyskania e-dotacji, pieniędzy na wsparcie projektów internetowych nowych firm. Wszystko dlatego, że jednym z najważniejszych kryteriów wyboru projektów w sytuacji, gdyby opiewały na więcej pieniędzy, niż było dostępnych w puli, po weryfikacji wymogów formalnych był moment złożenia wniosku. Nikt się nie zastanawiał, czy były propozycje lepsze i gorsze, jeśli i te, i te spełniały założone kryteria, wygrywał nie projekt lepszy, ale ten, który został złożony wcześniej.

Taki sposób przydziału unijnej pomocy wywołał lawinę krytyki. W przypadku e-dotacji kryteria zostały zmienione i w późniejszych naborach nikt nie stał w kolejce, by złożyć wniosek jako jeden z pierwszych. Tymczasem niespodziewanie okazało się, że zmora polityki „kto pierwszy, ten lepszy” może powrócić przy okazji aplikacji firm o kredyt technologiczny. Do tej pory mało kto się nim interesował ze względu na niekorzystne kryteria przyznawania. Teraz zostały one zmienione, co natychmiast zwróciło uwagę firm na ten rodzaj wsparcia. I mamy problem – od dawna niewidziana kolejka z wnioskami pojawiła się tym razem pod BGK. Tłumaczenie banku, że nie będzie problemu „z kto pierwszy, ten lepszy”, bo część wniosków się odrzuci i raczej pula dostępnych pieniędzy nie zostanie przekroczona, są trochę niepoważne. Chyba nie o to tu chodzi.

Przedsiębiorcy od dawna narzekali na niejasne zasady przyznawania niektórych dotacji, obiecywano im zmiany i ułatwienia. I tak się stało, ale o kredycie zapomniano. I teraz mamy problem.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Wielki skok regionów

30 gru 2010

Udał się resortowi rozwoju regionalnego chytry plan, który miał zmotywować województwa do skutecznego wydawania unijnych dotacji, które im przyznano w ramach programów regionalnych. Krajowa rezerwa wykonania, która miała być rozdzielona jako dodatkowy bonus dla najlepszych, okazała się doskonałym motywatorem – po początkowym marazmie konkursy ruszyły, a w ślad za nimi wypłaty, a w niektórych województwach wręcz zabrakło już np. pieniędzy na dotacje inwestycyjne dla przedsiębiorców. Poszło wszystko. Między innymi dlatego, że niektóre regiony przyspieszały konkursy dla firm, by je wspomóc w chwili zagrożenia kryzysem. To zresztą pokazuje, że w wielu przypadkach unijny pieniądz powinien być jak najbliżej beneficjenta.

Jeszcze w połowie roku wydawało się, że nie wszystkim przypadnie w udziale kawałek tortu-nagrody, czyli części 512 mln euro zatrzymanej dla najskuteczniejszych regionów. W takiej sytuacji ci, którzy warunki resortu rozwoju spełnili, mogli liczyć na więcej. Ale nie docenili determinacji maruderów. Pokusa otrzymania choćby kilkunastu dodatkowych milionów euro na potrzeby regionów była zbyt silna. To także pokazuje, jak dalece te pieniądze są nam dziś potrzebne, zarówno na szczeblu centralnym, jak i lokalnym.

Cieszmy się więc, bo i Bruksela nas chwali, i resort jest zadowolony. Dobrze byłoby tylko sprawdzić, czy to gwałtowne przyspieszenie było nie tylko efektowne, ale i efektywne. Czy nie ruszyły działania, które najłatwiej rozliczyć, a nie te, które są najpotrzebniejsze? Może resort podsumuje programy regionalne także i od tej strony? To o tyle istotne, że według planów Brukseli coraz więcej pieniędzy ma trafiać bezpośrednio do regionów.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Dotacje trzeba dobrze wykorzystać

16 sie 2010

Czy fakt, że nie zawarto jeszcze umów na połowę środków przeznaczonych na regionalne programy operacyjne, z których wspierane są m.in. inwestycje kluczowe z punktu widzenia województw, powinien niepokoić? Nie powinien.

Mamy czas – projekty realizowane z tej puli muszą być rozliczone do 2015 r., więc tylko w wyniku jakiejś katastrofalnej indolencji, i to obejmującej całą administrację regionalną, nie zdołalibyśmy wydać w ciągu najbliższych trzech – czterech lat tych 33,5 mld złotych. Można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że wszystko pójdzie co do grosza. Skądinąd biorąc pod uwagę skalę modernizacyjnych potrzeb województw, to tak naprawdę niewiele, choć z drugiej strony można za te pieniądze zrobić wiele pożytecznych rzeczy.

I tak naprawdę tu jest pies pogrzebany. Generalnie bowiem Polska nie najgorzej radzi sobie z wykorzystaniem funduszy przyznanych nam w budżecie Wspólnoty na lata 2007 – 2013. Niemniej jednak nieomal zawsze, gdy resort rozwoju regionalnego podaje statystyki wykorzystania któregoś z programów, od razu pojawiają się też sugestie, że za wolno, że możemy stracić część dotacji, że trzeba przyspieszyć…

Bierze się to trochę z demagogii, trochę może z niezrozumienia istoty unijnego wsparcia, trochę, by zagrać na nerwach rządzącym. Owszem, trzeba patrzeć na ręce wykorzystującym środki z Unii, ale pokrzykiwanie o przyspieszaniu tam, gdzie nie jest to konieczne, jest – generalnie – szkodliwe.

Na razie nie trzeba przyspieszać, a przynajmniej nie tak, by osiągnąć papierowe wyniki, które nie przełożą się na prawdziwie dobre projekty. A do tego bardzo często sprowadza się „parcie na wynik”.

Nie dano nam do dyspozycji worka bez dna, do którego możemy sięgać, ile wlezie.

To, co mamy, musimy maksymalnie wykorzystać w taki sposób, by nie można było później powiedzieć, że choć pieniądze zostały wydane, to tak naprawdę zmarnowaliśmy je.

To najgorsza z opcji.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Minister czasem musi tupnąć

3 sie 2010

Trzeba było tupnąć nogą, by samorządy i firmy, przygotowujące inwestycje turystyczne, mające zachęcić gości Euro 2012 do powrotu do Polski, zabrały się do roboty i przypomniały sobie, że do mistrzostw czasu coraz mniej

Chwała Ministerstwu Rozwoju Regionalnego, że upomniało odpowiedzialnych za guzdrzące się projekty, choć z drugiej strony mogło to zrobić znacznie wcześniej. Wszak dzwonek alarmowy można było usłyszeć już na początku roku, kiedy to ze zgłoszonych i zaakceptowanych 22 projektów formę odpowiednią do podpisania umowy o dofinansowanie osiągnął dopiero… jeden.  Fakt podpisania dwóch kolejnych w ciągu pół roku to kosmiczne przyspieszenie. Tyle że wszystkie obejmują raptem 7,5 proc. z przewidzianych na wsparcie 500 mln zł.

Bez wątpienia unijne dotacje sprawiają, że żyjemy, przynajmniej miejscami, w coraz nowocześniejszym i atrakcyjniejszym kraju.

Z pewnością projekty ożywienia gdańskich dróg wodnych, wpuszczenia wodniaków na Żuławy czy interaktywne muzea przyczynią się do jeszcze lepszego postrzegania Polski przez turystów. Tyle że najpierw muszą powstać. Nawet największe atrakcje mają na papierze taką samą wartość, jak wirtualne autostrady. Nie da się z nich skorzystać i nie da się na nich budować strategii regionu czy Polski.

Unijne dotacje nie będą wpadać do naszego budżetu w nieskończoność. Dlatego trzeba je wykorzystywać jak najlepiej i jak najszybciej. Lub rezygnować z nich zawczasu, by pieniądze nie musiały wracać do Brukseli, ale by mogli skorzystać z nich inni. Ostatecznie nigdzie nie jest powiedziane, że dotacje są przydzielane każdemu po równo. Trafiają tam, gdzie potrafią z nimi zrobić coś dobrego. Miejmy nadzieję, że tupnięcie ministra sprawi, iż wybrane projekty turystyczne na Euro 2012 okażą się jednak dobrym wyborem, a nie stratą czasu i pieniędzy.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop