Posts Tagged „dofinansowania”<

Dotacje trzeba dobrze wykorzystać

16 sie 2010

Czy fakt, że nie zawarto jeszcze umów na połowę środków przeznaczonych na regionalne programy operacyjne, z których wspierane są m.in. inwestycje kluczowe z punktu widzenia województw, powinien niepokoić? Nie powinien.

Mamy czas – projekty realizowane z tej puli muszą być rozliczone do 2015 r., więc tylko w wyniku jakiejś katastrofalnej indolencji, i to obejmującej całą administrację regionalną, nie zdołalibyśmy wydać w ciągu najbliższych trzech – czterech lat tych 33,5 mld złotych. Można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że wszystko pójdzie co do grosza. Skądinąd biorąc pod uwagę skalę modernizacyjnych potrzeb województw, to tak naprawdę niewiele, choć z drugiej strony można za te pieniądze zrobić wiele pożytecznych rzeczy.

I tak naprawdę tu jest pies pogrzebany. Generalnie bowiem Polska nie najgorzej radzi sobie z wykorzystaniem funduszy przyznanych nam w budżecie Wspólnoty na lata 2007 – 2013. Niemniej jednak nieomal zawsze, gdy resort rozwoju regionalnego podaje statystyki wykorzystania któregoś z programów, od razu pojawiają się też sugestie, że za wolno, że możemy stracić część dotacji, że trzeba przyspieszyć…

Bierze się to trochę z demagogii, trochę może z niezrozumienia istoty unijnego wsparcia, trochę, by zagrać na nerwach rządzącym. Owszem, trzeba patrzeć na ręce wykorzystującym środki z Unii, ale pokrzykiwanie o przyspieszaniu tam, gdzie nie jest to konieczne, jest – generalnie – szkodliwe.

Na razie nie trzeba przyspieszać, a przynajmniej nie tak, by osiągnąć papierowe wyniki, które nie przełożą się na prawdziwie dobre projekty. A do tego bardzo często sprowadza się „parcie na wynik”.

Nie dano nam do dyspozycji worka bez dna, do którego możemy sięgać, ile wlezie.

To, co mamy, musimy maksymalnie wykorzystać w taki sposób, by nie można było później powiedzieć, że choć pieniądze zostały wydane, to tak naprawdę zmarnowaliśmy je.

To najgorsza z opcji.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Urzędnicy nierychliwi…

22 cze 2010

Formalna strona oceny wniosków o unijne dofinansowanie zawsze była najbardziej uciążliwym dla beneficjentów momentem procesu starania się o dotacje.

Łatwiej było przygotować nieraz bardzo skomplikowany projekt, niż przebić się z papierami przez urzędniczy mur. Często zresztą nie była to nawet wina samych urzędników, ale rządowych agencji, które starały się być świętsze od papieża i komplikowały kryteria formalne bardziej niż tego wymagała sama Unia.

Kiedy kończyły się pierwsze unijne pieniądze, otrzymane po naszym wejściu do Wspólnoty, przedstawiciele władz i urzędów odpowiedzialnych za ich rozdział przekonywali, że właśnie zamykamy okres uczenia się, jak wydawać dotacje, i teraz wszystko pójdzie jak z płatka. Różnie z tym bywa.

Coś się jednak zmienia. Badanie przygotowane przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego pokazuje, że w niektórych przypadkach podstawowym problemem stają się nie procedury, ale realizujący je urzędnicy. Województwa oceniają bowiem wnioski wobec podobnych kryteriów. Jedni robią to szybciej, drugim się nie spieszy. Tymczasem pieniądze i beneficjenci czekają.

Ciekawe, jakie wnioski wyciągnie MRR z tego badania. Wypadałoby coś z tym zrobić, tym bardziej że w Polsce wszelkiego rodzaju urzędy nie cieszą się nadmiernym szacunkiem. A żyjąc w grzechu nieuzasadnionej opieszałości, tracą jego resztki.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Wyścig w słusznej eurosprawie

9 cze 2010

Jest o co walczyć – nawet z punktu widzenia dużych regionów jakaś część z rezerwowej kwoty 512 mln euro, czyli ponad 2 mld zł, jest atrakcyjnym dodatkiem do budżetu. Premią dla tych samorządów, które udowodnią, że umieją sensownie zarządzać przyznanymi im funduszami w ramach programów regionalnych. A nie wszystkie radzą sobie z tym równie dobrze.

Z unijnymi euro generalnie sprawa nie jest taka łatwa. To nie pieniądze, które po prostu spadają z nieba i można z nimi zrobić, co się chce. Wręcz przeciwnie, to pieniądze, na które trzeba zapracować, niekiedy przesadnie ciężko, uwzględniając wspólnotowe procedury. Wymagają dobrego programowania inwestycji, sprawnych urzędników oraz zabezpieczenia wkładu własnego. Kiedy więc przychodzi co do czego, okazuje się, że często wcale nie tak łatwo jest je wydać. A łączna wartość 16 programów regionalnych to 67 mld zł. Na razie złożone już wnioski o refundację wydatków sięgają 7,3 mld zł.

512 mln euro jest marchewką dla samorządów, aby postarały się opanować tę sztukę. To misterny plan Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, które w ubiegłym roku utworzyło z części pieniędzy coś w rodzaju rezerwy motywacyjnej dla najlepszych, nie ustawiając zresztą dla liderów poprzeczki szczególnie wysoko. Mimo to maruderzy mogą do niej nie sięgnąć.

Można się zastanawiać, czy taka rywalizacja ma sens. Ma, bo nie chodzi tu o pieniądze wydawane na byle co, ale na konkretne, zatwierdzone projekty. Sprawność powinna być nagrodzona, zwłaszcza że po drugiej stronie jest także inny próg, minimalnego wydatkowania unijnych środków. Jeśli się go nie przekroczy, można je stracić. Dlatego, tak czy inaczej, warto się starać.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop