Dentysta, następca hydraulika

Turystyka medyczna znalazła się na liście polskich specjalności eksportowych, które mają szanse na promocyjne wsparcie Ministerstwa Gospodarki

Jest pomiędzy przemysłem obronnym a produkcją słodyczy, choć miejsce zapewne jest przypadkowe. Ważne, że urzędnicy dostrzegli rozwijającą się dynamicznie nową gałąź usług. I może nawet dadzą jej pieniądze na dodatkową reklamę. Ostatecznie tylko w ubiegłym roku cudzoziemcy zostawili w naszych gabinetach lekarskich, szpitalach i sanatoriach ponad miliard złotych. W tym kwota ta może być jeszcze wyższa.

Rosnąca popularność Polski na mapie turystyki medycznej to – według jednej z firm badających ten rynek na świecie – rezultat krótkiego czasu oczekiwania na zabiegi, zdecydowanie niższych niż w większości państw zachodnich cen, a także wysokiego poziomu usług. Brzmi to wszystko świetnie i bardzo proeksportowo. Tyle że przeciętny Polak korzystający z państwowej służby zdrowia i zapisujący się na bardziej specjalistyczne badania nieraz z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem mógłby zapytać, czy aby na pewno mówimy o tym samym kraju i tych samych usługach.

Kraj jest oczywiście ten sam, ale rodzaj usług już nie. Zagraniczni turyści korzystają głównie z rozwijającej się prywatnej służby zdrowia, którą od państwowej dzieli coraz większa przepaść. Kolejne projekty jej reformy grzęzną w politycznych sporach, a jej brak coraz bardziej odczuwają pacjenci. To jednak nie jest bolączką zagranicznych turystów, dla których nasze prywatne usługi medyczne są wciąż znacząco tańsze niż gdzie indziej. Tymczasem dla polskich pacjentów w większości są niedostępne.

System opieki zdrowotnej i finansowania leczenia wymaga zmian. Dzięki turystom medycznym widać to jeszcze wyraźniej.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Tagi: , , ,

(17) Komentarzy do “Dentysta, następca hydraulika”

    -
  1. barbara pisze:

    Różnica polega też na tym że Polski pacjent idący do dentysty często trafia tam już z bólem.i to nie dlatego że go nie stać ,ale on po prostu nie dba o higienę.Dzieci w szkołach mający zagwarantowaną przez NFZ fluoryzację nie potrafią szczotkować zębów.Nie szukajmy całej winy w państwie i systemie,poszukajmy jej w sobie,swoim wychowaniu i nawykach.Pracuję w tym zawodzie od 30 lat i widzę priorytety ..jeżeli rodzica stać na codzienną paczkę papierosa ,a twierdzi że nie stać na dobrą szczotkę do zębów i pastę to o czym pan tu pisze.Wraz z rozwojem prywatnych gabinetów i klinik poszerzył się dostęp do wysokiej klasy sprzętu i materiałów.Korzystają z tego i ludzie z polski i z zagranicy..co świadczy o wysokim poziomie wiedzy naszych lekarzy.Brakuje tylko kultury osobistej niektórych pacjentów.brakuje świadomości i priorytetów.

    Dobre 0

  2. zibi pisze:

    Bardzo dobrze, że ta dziedzina się rozwija. Z pewnością jest to korzystne, a i wpływy nie do pogardzenia. Ale jak już podaje się liczby, to chciało by się znać bilans. Ile to Polacy wydają za granicą? U nas płaci się za usługi warte parę tysięcy, a nasze akcje zbierania pieniędzy na badania i operacje w Niemczech, USA dotyczą zabiegów o wartości jednostkowej rzędu kilkudziesięciu i więcej tysięcy.

    Dobre 0

  3. Watcher pisze:

    @Barbara
    Genialny argument – Polacy wybierają się do dentysty dopiero w skrajnej sytuacji (ból zęba itp.). A co by było, gdyby chodzili częściej? Nie wydłużyłoby to koszmarnie kolejek, czasu oczekiwania?
    Wychodzi na to, że – przypadkowo – zaniedbywanie przez naród stanu uzębienia nie pozwala w pełni uwypuklić problemu państwowej służby zdrowia :)

    Dobre 0

  4. yasha pisze:

    szanowny panie redaktorze romanski, chyba nie przeczytal pan ze zrozumieniem komentowanego przez siebie doniesienia prasowego skoro pisze pan, ze „przeciętny Polak korzystający z państwowej służby zdrowia i zapisujący się na bardziej specjalistyczne badania nieraz z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem mógłby zapytać, czy aby na pewno mówimy o tym samym kraju i tych samych usługach”. otoz przecietny polak chcacy sobie wyleczyc zeby albo powiekszyc piersi (to o przecietnej polce) nie musi czekac w kilkumiesiecznych kolejkach, gdyz w prywatnych praxis, gdzie niemal wylacznie mozna wspomniane uslugi wykonac, przyjety bedzie z otwartym ramionami o ile bedzie w stanie wykazac sie wyplacalnoscia. cieszyc moglby sie pan gdyby „tlumy” niemcow lub anglikow chcialy w polsce sobie pecherzyk zolciowy wyoperowac albo zastawke serca dac implantowac. dopoki jednak tuz po przekroczeniu bramy szpitala bedzie ich (anglikow i niemcow) smrod gotowanej w szpitalnej kuchni kapusty powalal (3 zlote na tzw osobodzien) bedzie polska sluzba tak „na zachodzie” oceniana jak jest oceniana a nie jak sie panu wydaje, ze jest. pozdrawiam z sali operacyjnej jednego ze szpitali w bawarii.

    Dobre 0

  5. Gregor pisze:

    A KIEDY BĘDZIE KOLEJ NA NASZYCH SUPER DZIENNIKARZY?HAHAHAHA

    Dobre 0

  6. mr_toothache pisze:

    Pan dentysta-iimplantolog (nawiasem mowiac profesor z wyksztacenia) ktory mi prywatnie wstawil juz nie jeden implant jest zadowolony z takiego obrotu sprawy.Mozna golym okiem widac jak jego recepcjonistka musi sie meczyc z przyjmowaniem zlecen i to w roznych jezykach ale to inna sprawa.W niejednej rozmowie ze ze mna podkresla ze zawsze smuci go jedna sprawa a mianowicie co sie stanie gdy w Polsce bedzie wprowadzona waluta euro(o ile bedzie).W chwili obecnej ten profesor jak i wielu innych ludzi jego profesji maja edorado w Polsce.

    Dobre 0

  7. Henry pisze:

    Wolny przepływ ludzi i kapitału ;-)

    Dobre 0

  8. Swojski pisze:

    Dziekujmy Panu Tuskowi, ze zmienia Polakow z hydraulikow i pomywaczy w wysokowykwalifikowanych i cenionych specjalistow.

    Nie jestem pewny czy intelektualne bliznieta dwujajowe – panowie Kaczynski z Lepperem potafiliby osiagnac to samo.

    Dobre 0

  9. AS pisze:

    Cytat: „W niejednej rozmowie ze ze mna podkresla ze zawsze smuci go jedna sprawa a mianowicie co sie stanie gdy w Polsce bedzie wprowadzona waluta euro(o ile bedzie).”

    Ciekaw jestem, co ma do tego Euro?

    Dobre 0

  10. kartka pisze:

    AS napisał:
    02 września 2010 at 11:32

    Cytat: “W niejednej rozmowie ze ze mna podkresla ze zawsze smuci go jedna sprawa a mianowicie co sie stanie gdy w Polsce bedzie wprowadzona waluta euro(o ile bedzie).”

    Ciekaw jestem, co ma do tego Euro?

    ——–

    Ehem… kurs wymiany waluty?

    Dobre 0

  11. wk pisze:

    bedac sprawiedliwym nalezaloby by po pierwsze dac kredyt a to panstwu (podatnikowi) teraz i za PRL-u ktore placi za edukacje lekarzy i dentystow.
    problem w tym jest taki ze obecnosc obcego pacjenta byc moze eskaluje ceny i obniza dostep, tak ze podatnik ktory wyksztalcil lekarza byc moze sie znalezc w sytuacji gdzie bedzie mial mniej dostepu do Polskiego lekarza niz podobny pacjent-turysta np z niemiec czy USA.

    Dobre 0

  12. mr_toothache pisze:

    do kartka: ma do tego ze ceny uslug przy wprowadzeniu teoretycznie Euro np.W Polsce i w UK sie wyrownaja.W chwili obecnej ten dentysta ma duzo klientow z Europy Zachodniej ,glownie z UK…..

    Dobre 0

  13. Tomek Globisz pisze:

    O innym obliczu turystyki medycznej tm razem Polek na Zachód było ostatnio kilka niusów. Rzecz dotyczyła wyjazdów aborcyjnych. Podane ceny w klinikach niemiecki były szokująco niskie 400EUR za zabieg morderstwa płodu w porównaniu do co njajmniej 2500PLN za takie same działanie w Polsce.
    Więc jak to jest z tymi kursami EURO/PLN ,że ginekologowi niemieckiemu się opłaca a dentyście niemieckiemu nie?

    Dobre 0

  14. jw pisze:

    co ma euro to to ze 1 euro = 4 zl , jak sie zmieni waluta to i wartosc uslug sie zmieni, ja jestem dentysta na tzw Zachodzie i zrabiam miesiecznie na reke 6.5 tys euro,po zaplaceniu wszystkich kosztow; w Polsce miesiecznie przyjmujac 1/4 liczby pacjentow moje wynagrodzenie miesieczne wynosilo +/- 3 tysiace euro

    Dobre 0

  15. barbara pisze:

    @Watcher.
    Zaniedbywanie wynika z braku świadomości.Ten kto chce wyleczyć zęby to znajdzie gabinet z podpisaną umową NFZ Ci siedzący pod krzyżem mają co drugi ząb i może mi powiesz że nie mają gdzie tego wyleczyć ,czy jest to im obojętne,Zachodni turyści filmują brudasów i niechlui a oni się cieszą ze swojej medialności.Świadomość rośnie wraz z rozwojem,tylko nie w Polsce.

    Dobre 0

  16. Krzysztof pisze:

    Ad Tomasz GLobisz:

    W Niemczech wcale nie jest tak latwo dokonac aborcji. I zaden ginekolog by sie nie podjal czegos takiego za 400 euro, zwlaszcza nielegalnie. Tym bardziej, ze potrzeba do tego jesczze anestezjologa do znieczulenia. Te niusy o ktorych pan wspomina to jakies bzdury.
    Poza tym nie tworzmy mitow. Ta turystyka medyczna ma znaczenie niszowe – zamozni pacjenci lecza sie u siebie w kraju, a reszta pojedzie predzej do Czech albo na Wegry, gdzie poziom leczenia – np. dentystycznego (implanty itp.) – jest o niebo lepszy, a ceny nizsze – albo podobne.

    Dobre 0

  17. kacper pisze:

    Ad Tomasz GLobisz wariant 2:
    Nie pomyślałeś, że niemcy robią takie rzeczy dla przyjemności – taka to tradycja.

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.