Niska cena wygrywa z etyką

Zdaniem Polaków kryzys sprawił, że zachowanie biznesu wobec pracowników, klientów, kontrahentów, akcjonariuszy czy wobec otoczenia (środowiska naturalnego czy lokalnych społeczności) jest gorsze niż wcześniej

I co?  I nic. Ta konstatacja nie spędza nam snu z powiek. Nie sprawia, że – choćby jako klienci – zaczynamy się zastanawiać nad wyborem oferty takiej firmy, o której wiemy, iż postępuje lepiej niż inne.

Nie traktujemy poważnie idei biznesu odpowiedzialnego społecznie, czyli CSR, choć w zachodniej Europie czy w USA jego znaczenie jest coraz większe. Polacy w tym przypadku nie są idealistami – mówiąc brutalnie, wolą raczej kupować tanio niż etycznie.

Dostrzegamy wprawdzie, że niektóre firmy obniżają standardy, ale łatwo je usprawiedliwiamy, zwłaszcza jeśli oferują tańsze produkty. Siedmiu na dziesięciu Polaków, robiąc zakupy, w ogóle nie zwraca na to uwagi, a tylko co piąty byłby skłonny zapłacić trochę więcej za produkt firmy, która zachowuje się bardziej odpowiedzialnie od innych.  Sporo w tym winy przedsiębiorstw, które traktują CSR wyłącznie jako element działań promocyjno-marketingowych.

W ten sposób nawet dobre intencje mogą wywołać efekt odwrotny do zamierzonego. Czy zatem w Polsce etyczne działanie jest skazane na niepowodzenie, bo się po prostu nie opłaca? Ostatecznie przestrzeganie standardów, inicjatywy prospołeczne, programy prośrodowiskowe oznaczają konkretne wydatki, które w jakimś stopniu odbijają się na cenie produktu, a nie przynoszą natychmiastowych korzyści w postaci wzrostu sprzedaży.

Mimo to coraz więcej przedsiębiorstw w naszym kraju stara się budować wizerunek firmy odpowiedzialnej społecznie. Bo, patrząc perspektywicznie, takie podejście ma sens. Kiedy cena przestaje mieć aż takie znaczenie, a produkty stają się coraz bardziej do siebie podobne, może cieplej pomyślimy o firmie, która np. zrobiła coś dobrego dla naszego najbliższego otoczenia?  W bogatszym społeczeństwie pewnie łatwiej o idealizm. Ale czyż nie chcemy być coraz bogatsi?

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Tagi: ,

(28) Komentarzy do “Niska cena wygrywa z etyką”

    -
  1. stary rzemiecha pisze:

    Brak świadomości…
    Liczy się cena, gdyż mamy małe zasoby, a duże potrzeby.
    Kiedy jednak zachorujesz, np. na raka – bo nie przywiązywałeś większej wagi do jakości jedzenia – wtedy jesteś gotów zapłacić onkologom każde pieniądze, żeby tylko uratować życie. Ale, oni też umierają. Średnia długość życia obecnej populacji w USA – 71, przy średniej dla lekarzy 57

    Dobre 0

  2. Pawel pisze:

    Jak sie to Polakom podoba, to nie widze problemu. A jak sie komus nie podoba, to moze sobie poszukac gdzie indziej (male firmy szczegolnie polecam). Natomiast w USA wszystko jest duzo, duzo tansze od towarow w Polsce, jest to normalne zachowanie ludzi ze szukaja najtaniej aby kupic wiecej. Co nie zmienia postaci rzeczy ze sa tacy co chca drozej i lepiej. W ogole jakis dziwny temat, ludzie sa jacy sa. A dawanie USA czy UE jako przykladu do nasladowania jest nietrafne, bowiem widzialem tam tyle chamstwa ile w Polsce nigdy nie bede w stanie znalezc, przyklady sa wszedzie a liderem sa linie lotnicze.

    Normalnie rece opadaja.

    Dobre 0

  3. Etyka jest Wszystkim pisze:

    Niski standart etyczny to jest podstawowa choroba spoleczna z wielowa symptomami takie jak ubostwo (niska etyka pracy, niewydajna praca), rozklad zycia rodzinnego, pijactwo, narkowyki, degeneracia seksualna, chamstwo, antysemitysm i wiele innych.

    Niskie standarty etyczne w zasadniczy sposob wplywaja na wszyskie dziedziny panstwowe. Nawet potega panstwa jako takiego zalezy od poziomu etycznego jego obywateli. Wysoki standart etyczny podnosci indiwudualnego czlowieka na wyzszy stopien materiany i intelektualny. Tylko na wysokiej etyce, tak jak nas twardej skale, mozna budowac nowy dom i silne spoleczenstwo.

    Etyka jest wszystkim, reszta to tyko rezultat wysokiej albo niskiej etyki. Jakos spoleczenstwo mozna tylko ocenic na podstawie jego poziomu etycznego. Etyka buduje, laczy i spaja, brak etyki niszczy i rozdziela. To nic nowego pod sloncem, wiadomo od starozytnych czasow.

    Dobre 0

  4. tentato pisze:

    Dziennkarz działu ekonomicznego stawia problem jakby się z choinki urwał…może zapomniał gdzie i z kim żyje? Dwie proste podpowiedzi: 1. Nasz PKB aktualnie jest na poziomie czechosłowackiego w 1989 roku 2. Nawet elity mamy takie…no, że żal d. ściska. Wystarczy ich posłuchać.
    Tak więc obywatel 1.biedak 2.homo sovieticus. Co to dla niego etyka, biznes odpowiedzialny społecznie , samorządność?
    kasa, moi mili, kasa, kasa, kasa – jak powiedziała pocierając znacząco palce, pani nauczycielka do swoich 13-letnich wychowanków, planujących majową wycieczkę. W którym pokoleniu widzi Redaktor, „patrząc perspektywicznie”, szanse na zmianę w postulowanym przez niego kierunku?

    Dobre 0

  5. ko pisze:

    W artykule przytacza się 900 mln euro wydane w W. Brytanii na produkty etyczne – to przecież śmieszny pieniądz! To, w takim razie o co chodzi z tymi pretensjami do Polaków? To, że nie chcą przepłacać za ideologiczne fanaberie ekologów i socjalistów świadczy tylko o ich mądrości!

    Dobre 0

  6. jara,jara pisze:

    Takimi komentarzami w kontekscie ostatnich afer i przekretow finansowych wychodzimy na pazernych idiotow. Zawsze ochrona srodowiska, dbalosc o klienta i wszelkie dzialania ponad instynkt doraznej oszczednosci kosztowaly i kosztuja i wplywaly na cene produktow. Mozna zaryzykowac chyba zdanie, ze jestesmy daleko za rozwinietymi krajami a jednoczesnie nie zalezy nam, przynajmniej wiekszosci na tym wszystkim co sie okresla etyka itd. Czyli jestesmy biednymi, bez wyobrazni i szacunku dla siebie przede wszystkim, i dla srodowiska idiotami.

    Dobre 0

  7. Jurek Wawro pisze:

    Opisywane badania zostały wykonane w sposób nierzetelny, a prezentacja wyników jest wyjątkowo tendencyjna.
    Kilka najważniejszych kwestii na poparcie tej tezy:
    1. Działania etyczne mają największe znaczenie dla stosunków wewnątrz firmy, a najmniejsze dla końcowego konsumenta. Badanie na kocu łańcucha produkcji/sprzedaży siłą rzeczy nie pokazuje problemu. Weźmy na przykład hipotetyczną sytuację: pracownik zauważa nieprawidłowości w procesie produkcji, które akurat jego nie dotyczą (na przykład ktoś pomylił składniki). Jeśli identyfikuje się z firmą – podejmie interwencję i być może uratuje firmę przed olbrzymimi kłopotami. A chyba jest oczywiste, że z etycznie działającą firmą łatwiej się identyfikować.
    2. Im bardziej złożony produkt, tym proces produkcji bardziej zależy od zaangażowania pracowników. Akurat produkty najczęściej kupowane przez gospodynie domowe są stosunkowo mało złożone.
    3. We współczesnej gospodarce przewaga konkurencyjna to złożona wartość, trudno wyrażalna liczbowo. A jeśli już zastosować procenty – to będą to liczby bardzo niewielkie. Jeśli więc 25% badanych jest skłonnych zapłacić więcej za etycznie produkowane towary, to użycie w tym kontekście słowa „tylko” jest manipulacją.
    4. Jednym z istotniejszych czynników, dzięki którym normalne firmy wygrywają z korporacjami (w przypadku których ten problem przedstawia się zupełnie inaczej) jest zakorzenienie na rynku lokalnym. Opisał to doskonale M. Porter. A to jest trudne do wykonania bez dbałości o etykę.
    5. W Polsce od 20 lat trwa nieustanna neoliberalna propaganda (w której „Rzeczpospolita” uczestniczy). Porównywanie więc naszego rynku z krajami zachodnimi jest absurdalne. Wynik należy bowiem interpretować jako skuteczność propagandy. Przede wszystkim brak jest powszechnego potępienia kradzieży. A kradzież będzie zawsze bardziej efektywna, niż inne działania. Tak „na wyczucie” to uporządkowałbym czynniki konkurencyjności w następujący sposób: kradzież – „optymalizacja podatkowa” – korupcja – uprzywilejowanie w dostępie do informacji – niskie koszty – lepszy model biznesu. Nasz kapitalizm (słusznie określany „dzikim”) rozwija się głównie dzięki pierwszym z tych czynników. Im większa konkurencja, równość, wolność gospodarcza etc…. – tym większy wpływ mają te mniej efektywne czynniki. One jednak są rozstrzygające w dłuższej perspektywie.

    A tak na marginesie – to komentatorzy na których „Rzeczpospolita” się powołuje są najprawdopodobniej ekonomistami (a więc aktywnymi uczestnikami wspomnianego procesu siania propagandy – z powodu swoich specyficznych kompetencji do tego nadają się najbardziej). Rozmawianie z nimi o etyce to tak ja rozmawianie o życiu w cnocie z prostytutką.

    Dobre 0

  8. roman pisze:

    Jezeli tak jest to swiadczy to tylko o poziomie kupujacych. Branie pod uwage etyki w dzialaniach firm i ludzi jest wyzsza, bez watpienia, forma rozwoju gatunku ludzkiego. Aby na ten poziom przejsc trzeba uswiadaniac spoleczenstwu co do geby wklada. To jest rola panstwa, ktorej ono nie wypelnia. A elity? Coz. Teraz przy okazji Kapuscinskiego widac jakie one pod wzgledem etyki sa, czy byly. Miernota.

    Dobre 0

  9. a_ja_ja pisze:

    Szanowne Panie, Szanowni Panowie. Nikt nie ma prawa dziwić się wynikom tego badania. Proszę wreszcie przyjąć do wiadomości że w świecie nędzarzy nie ma miejsca na setymenty, a wszelkie „dodatki”, które podnoszą cenę towaru traktowane są jako fanaberie dla bogatych. Bardzo proszę uzupełnić artykuł o informację o dochodach uzyskiwanych przez Polaków ale nie w postaci średniej krajowej brutto, która świetnie zakłamuje rzeczywistość i doskonale sprawdza się jako narzędzie marketingowe dla klasy politycznej. Proszę podać pełną informację, jaki jest procentowy udział społeczeństwa w dochodach, czyli tzw. piramidę dochodów, ilu Polaków ma dochody poniżej 1500 zł, ilu poniżej 2500, ilu osiąga średnią krajową, i dalej do 5000 do 10000, 50000 i 100000, a ilu powyżej 100000 zł miesięcznie. Jak sobie Państwo dodatkowo naniosą te dane na wykres i popatrzą, to od razu wszystko stanie się jasne. Ach …., nie ma takich badań, takie dane nie są dostepne….. . Ojej, … . Hmmm, ciekawe dlaczego … .

    Dobre 0

  10. LT pisze:

    A czy w Polsce „etyczne firmy” w ogóle istnieją?

    Dobre 0

  11. Frau Libido pisze:

    Mając takie autorytety jakie są lansowane przez GW ludzie nabiorą przekonania, że etyka to taka inna bolszewicka propaganda. Z etyką Środy każda cena wygrywa, bo wg pani profesor „fakty są nietrwałe, a dobro niejednoznaczne”.

    Dobre 0

  12. banita pisze:

    by firma x dostąpiła zaszczytu dystrybucji przez hurtownie obsuwająca siec sklepów y musi wnieść opłatę rzędu kilkuset tysięcy złotych. Taki jest początek w Polsce.

    W Niemczech producent winien mieć przede wszystkimi dobra jakość i dobra cenę, wyżej wymieniony haracz to zjawisko dla organów ścigania. Dochodzi do prawdziwych wojen cenowych i tak np siec sklepów REWE obiecuje te same ceny jakie ma ALDi (znana z niskich cen przy zacnej ich jakosci).

    Dobre 0

  13. Lewacka bujda pisze:

    @Etyka jest Wszystkim

    Mam Pan dużo racji. Pewnie nazwą Pana idealistą, ale taka jest po prostu prawda. Standardy etyczne to podstawa, w tym dobrze funkcjonującej gospodarki. Ostatnio poświęca się temu dość dużo uwagi, chociażby w ramach tzw. Nowej ekonomii instytucjonalnej, gdzie bada się wpływ instytucji społecznych (jako zbiorów pewnych norm formalnych oraz nieformalnych, nie w znaczeniu organizacji) na rozwój gospodarczy. Wiele wskazuje na to, że jest to bardzo ważny czynnik, przykład Ukrainy pokazuje, jak kraj bogaty w zasoby tkwi w głębokiej d…
    Ale to tak dygresja. Zastanawia mnie rzecz następująca. Skoro Polska to taki katolicki religijny kraj (a wszak jest, w porównaniu np. do krajów Zachodu), to dlaczego wartości etyczne nic nie znaczą dla większości mieszkańców? Przynajmniej zgodnie z wynikami przytoczonego badania. Czyżby religia nie miała żadnego wpływu na to? ;) Tzn. religia nie jest żadnym czynnikiem wpływających ma to czy ludzie zachowują się etycznie? Odpowiedź sama się nasuwa, jak ktoś potrafi myśleć.
    Aha, to co jest wartością dla zgniłego Zachodu, dla polaka katolika to „ideologiczne fanaberie ekologów i socjalistów”. Tym wstrętnym ekoterrorystom trzeba przy każdej lepszej okazji dowalić, ni?

    Dobre 0

  14. MAX pisze:

    Wynik tego sondażu to zgroza, ale i odbraz polskiej mentaności: widać ją w sklepie, jak w polityce.
    Kardynał Stefan Wyszyński powiedział do Polaków w 50-tych latach: „Jeżeli się nie poprawicie, to zginiecie.”

    Dobre 0

  15. MAX pisze:

    Dodam jeszcze:
    Co robią instytucje rządowe mające chronić i informować klienta? Co robią media publiczne mające uświadamiać obywatela? Gdzie jest system kontrolny w Polsce?
    Ludzie nie mają pieniędzy, to fakt, ale i są zupełnie pozostawieni w nieświadomości, co to jest jakość i dobry produkt, a ten wcale nie musi być droższy od szkodliwej tandety, szkodliwej dla zdrowia i dla środowiska.
    Cóż, jakie wymagania stawia rząd producentom i handlarzom w Polsce, tak oni je realizują, czytaj w Polsce lekceważą interes konsumenta i jego osobę.

    Dobre 0

  16. rębajło pisze:

    ” W więzieniach i w szeregach zawodowych przestępców jest procentowo więcej istotnie uczciwych ludzi niż w normalnym społeczeństwie”.

    „Żeby myśli zabijały, żeby marzenia się spełniały, żeby pragnienia się realizowały, ile trupów, grabieży, kradzieży i gwałtów miałby na sumieniu bez wyjątku każdy mechanicznie uczciwy obywatel globu!”.

    „Dureń, niedołęga i tchórz może być ministrem, artystą, wodzem, politykiem, literatem, nauczycielem, kaznodzieją, lecz zawodowy złodziej musi mieć spryt, inteligencję i odwagę”.

    Zszokowani- naprawdę?

    Dobre 0

  17. Michał_~ pisze:

    Mówienie o etycznych firmach w sytuacji, gdy pewnie połowa towarów codziennego użytku dostępnych w krajach uprzemysłowionych, ma etykietkę „Made in China” – trąci czystą hipokryzją.

    Dobre 0

  18. Tomek pisze:

    Przepraszam bardzo, ale sprawy etyki w gospodarce winny być także psim obowiązkiem państwa a teraz także Unii Europejskiej. Dopuszczenie na rynek produktów wytwarzanych prze niewolników w Chinach to przede wszystkim zbrodnia rządów, a nie ludzi, którym nie starcza na utrzymanie.

    Dobre 0

  19. szymonek pisze:

    Nie rozumiem o co chodzi. „Nieetyczne” firmy. A co to takiego… Nie wyplacaja pensji swoim pracownikom, „zmuszaja” ich do czynow chaniebnych. Nic z tych zeczy. Nawet jak tak robia to praca w Polsce nie jest przymusowa. Mozna zmienic firme, mozna tez nie pracowac. Pracuje sie na zasadzie umowy – dobrowolnie podpisanej i do tego niesymetrycznej — pracownik ma wiecej praw niz pracodawca. Mozna miec pretensje tylko do firmy ktora zmusza (nie wiem jak — uzyciem sily, szantazem) do pracy. Jesli firma lamie umowe, to pracownik niech to zglosi (do sadu, gdziekolwiek…) i opusci prace w ktorej mu tak zle. Jesli nie jest do tego zdolny to znaczy, ze jednak jest mu tam dobrze. Moze nie moglby znalezc innej pracy — ale tu juz moze miec w zasadzie pretensje wylacznie do siebie. A jako konsument jest mi na reke miec do wyboru mozliwosc zakupu towaru w roznorodnych — co zatym idzie tez niskich — cenach.

    Dobre 0

  20. temperamentmetafizyczny pisze:

    Fakt, dwadzieścia lat neoliberalnej propagandy zamroziło skutecznie różne obywatelskie inicjatywy, jednak obecnie obserwuje się rozrost trzeciego sektora, gdzie tzw. ekonomia społeczna zyskuje coraz bardziej na znaczeniu. Polska ma bogate tradycje oddolnej działalności społeczno-gospodarczej, jednak są one słabo znane. Klasycznym przykładem mogą być działania Stanisława Staszica w podzielonej przez zaborców Polsce czy późniejsze przedsięwzięcia (zwłaszcza spółdzielnie) nawiązujące do tradycji socjalistycznej, liberalnej czy chrześcijańskiej. Dziś Unia Europejska zdaje się wspierać różnego rodzaju inicjatywy, przyczyniające się do spójności społecznej i przeciwdziałaniu wykluczeniu społecznemu, mam tu na myśli głównie przedsiębiorstwa społeczne. Stąd, myślę, że posiadamy obecnie w Polsce odpowiedni kapitał społeczny (popatrzmy choć na oddolną samoorganizację Polaków po śmierci Jana Pawła II) oraz w miarę sprzyjającą sytuację społeczno-gospodarczą, aby nieco ucywilizować „dziki kapitalizm” (przejawiający się choćby działalnością wielkich koncernów, często prowadzących rabunkową działalność wobec lokalnej społeczności), jednak z drugiej strony papka konsumpcyjna, jaka jest nam ciągle wtłaczana z telewizorów powoduje zanik samodzielnego myślenia i poczucie „samotności” w tłumie. Jestem przedstawicielką młodego pokolenia, kończącego studia, jest wśród nas wiele osób, które nie stawiają ciągłego pomnażania wartości materialnych na pierwszym miejscu, ale są skłonne żyć w bardziej odpowiedzialny i przemyślany sposób. No chyba że jest to tylko „przypadłość” humanistów…

    Dobre 0

  21. Jan C pisze:

    To stara sztuczka manipulacji marketingowej, by najpierw mowic o opacalnosci inwestycji (kiedy jeszcze istnieje wylacznie w swiecie wirtualnym), a pozniej o jej sensownosci, a juz na koncu o jej stronie moralnej, z czesta konsekwencjia dopasowywania ,,moralnosci,, do zamierzonego celu i stosowanych srodkow.

    W swiecie realnym musi byc na odwrot.

    Warto zauwazyc, ze strona moralna i strona ekonomiczna w zadnym przypadku nie stanowia dla siebie alternatywy – sa zawsze na innym poziomie hierarchii wartosci ludzkich.

    W swiecie realnym najpierw sie ustala sensownosc inwestycji (i kazdego innego dzialania) i jej zgodnosc z normami moralnymi, a dopiero pozniej ustala odpowiedni sposob jej realizacji na samym koncu uwzgledniajac strone ekonomiczna, jako ta najbardziej sluzebna z ludzkich wartosci.
    Dopiero to sprawia, ze w zyciu nie bladzimy.

    Dobre 0

  22. w pisze:

    Na ekologicznej konferencji Copenhagen Climate Conference 2009 przedstawicelka Chin zaprezentowala referat w ktorym wyliczyla o ile ognaniczono emisję CO2 w wyniku przymusowych aborcji. Tyle na temat zwiazku etyki i „zachowań pro-ekologicznych”

    Dobre 0

  23. stary rzemiecha pisze:

    @Max
    Jeżeli się nie poprawicie, to zginiecie.”

    Całkowita racja. Giniemy. To widać słychać i czuć.

    @LT
    Oczywiście, że istnieją w Polsce firmy etyczne. Przypuszczam, że może ich być nawet więcej niż na Zachodzie. Część z nich zawdzięcza to cechom osobistym kierownictwa, zwykle jednoosobowego, a część postępuje etycznie ze względów pragmatycznych – kto wchodząc na nowe rynki będzie tak nonszalancki, że zaryzykuje działania nietyczne?
    Generalnie byłoby więcej firm etycznych, gdyby się popularyzowało ten temat i ostro tępiło wszelkie przekręty. Ale któż ma nas edukować? Dziennikarze? Kto im za to zapłaci. Tylko nieliczni z nich widzą w tym sens, bo są idealistami.

    Pragnę w tym miejscu wyrazić głęboki hołd dla działalności Wojciecha Sumlińskiego!!!

    Dobre 0

  24. ABK pisze:

    Panie Wawro, jak zwykle interesujacy komentarz. Pozdrawiam.

    Dodaje jeszcze kilka, waznych wedlug mnie uwag. Ekonomisci doskonale wykorzystuja wiedze o zachowaniu konsumenta. Od wielu lat istnieje galaz wiedzy zwana neuroekonomia. Najbardziej znani w tej dziedzinie profesorowie Colin Camerer, George Loewenstein, Jonathan Cohen i Drazen Perlec przeprowadzili szereg badan nad praca mozgow ludzi zmuszonych do podjecia ekonomicznych decyzji.
    Teraz wiemy, ze wowczas w naszych mozgach zachodza procesy w dzialach logiki i emocji. Oba dzialy roznie szacuja te sama sytuacje. Ten fenomen mozna zauwazyc u ludzi podejmujacych pochopne decyzje. Jesli postawi sie ludzi przed wyborem 10 zlotych, ktore moze otrzymac dzisiaj lub jutro 11, wiekszosc wybierze 10 zlotych dzisiaj. Jesli postawic im warunek 10 zlotych dzisiaj lub 11 zlotych za rok + jeden dzien najczesciej wybieraja te druga mozliwosc.
    Wtedy mowi sie, ze zadzialal rozsadek.
    Gotowosc do socjalnego zachowania sie jest uzalezniona od stopnia naszego zadowolenia z naszego zycia i systemu samowynagradzania sie. Biedniejszy bedzie sie wynagradzal mysla, ze tanio gospodaruje, bogatszy, ze nabyl luksus nieosiagalny dla wiekszosci.
    Dla niego wazniejsza jest marka, z ktora sie utazsamia. Latwo zniesie podwyzki cen markowych produktow jesli sa one marketingowo uzasadnione. Ale odwroci sie natychmiast od niej odwroci jesli jej jakosc idzie w dol lub produkt stanie sie dostepny dla biedniejszych .
    Od ostatniego roku obserwuje sie na zachodzie nastepny fenomen. Bogatsi i srednio zamozni preferuja produkty z wlasnego regionu. Czyli przypomnieli sobie o najblizszym otoczeniu w stylu: jesli moje otoczenie zbiednieje odetne sobie przyszle zarobki albo bede placic wyzsze podatki.
    Ekonomisci ze swiecznika zachowuja sie altruistycznie tylko we wlasnym otoczeniu. Posiadajac takie instrumenty jak reklama i marketing skutecznie przekonuja biednych, ze wszystko dzieje sie dla ich dobra i ze tylko oni potrafia podejmowac wlasciwe ekonomiczne decyzje.Tylko odporni na ich reklame, doswiadczeni konsumenci patrza poza kulisy swiata ekonomii i dostrzegaja jego ulomnosci.
    I tak ze zdumieniem czytalam komentarze czytelnikow popierajacych prace chinskich robotnikow w Polsce na polskich budowach w czasie gdy bezrobocie w Polsce wzroslo do ponad 12 %. Na taki luskus moga sobie pozwolic tylko bogaci. Teraz pozostaje czekac az inne kraje europejskie pojda w slad za Polska. Polskie firmy dzialajace za granica zostana zastapione tanszymi chinskimi, Chinczycy zastapia drozszych Polakow na winnicach i polach, a coraz ubozszy polski podatnik i tak bedzie musial splacac miliardowe dlugi zaciagniete na inwestycje nic na nich nie zyskujac.

    Dobre 0

  25. Tomek pisze:

    Mości redaktorze! Jeżeli stać Cię na wybor produktu nie tylko według kryterium ceny, to ciesz się, że sam pracujesz w e t y c z n e j firmie.
    Nie miej jednak pretensji do wyborów ludzi, którym nie starcza do pierwszego i którzy kieruja się głownie ceną. Gdyby pracowali w równie e t y c z n y c h firmach jak Twoja, może wybieraliby inaczej.

    Dobre 0

  26. abc pisze:

    „Polacy nie są wielkimi idealistami. Wolą kupować taniej niż etycznie. ” Żeby kupować etycznie Polacy musieliby być wynagradzani etycznie.

    „Na przykład Vattenfall właśnie bezpłatnie wymienia na Śląsku oświetlenie ulic na energooszczędne. – Chcemy zdobywać zaufanie społeczności lokalnych – mówi Łukasz Zimnoch, rzecznik firmy. – Liczymy, że gdy rynek energii zostanie w pełni zliberalizowany, będziemy mogli wygrać z konkurencją właśnie takim podejściem. ” Jak firma może cokolwiek robić bezpłatnie dla kogokolwiek? (pomijam tutaj aspekt podatkowy, ktoś osiągnął korzyść majątkową?). Logiczne byłoby gdyby z osiągniętego zysku za miniony okres odprowadziła w formie darowizny do wybranego organu samorządowego określoną kwotę na celowe wykorzystanie? To byłoby etyczne?

    Dobre 0

  27. Zouave pisze:

    Jak się ogląda większość reklam, to człowiek ma przykre wrażenie, że ciągle próbują go w konia zrobić.

    Dobre 0

  28. alfa pisze:

    Wizerunek firmy, misja firmy [żałosny dziwoląg], „poprawa” wizerunku przez zakup jakiegoś serduszka…..itp, to takie ble, ble speców od reklamy, marketingu, public relations, które de facto najwięcej korzyści przynoszą tym, którzy w tych dziedzinach pracują. Mimo, że najczęściej rynkowe zachowanie preferuje cenę, jako orientacje wyboru konsumenta, to jednak rośnie znaczenie kryterium „swojskiej” firmy, rozumiejąc przez nią firmę rodzimą, często z naszego otoczenia, regionu; przeważnie nie jest to gigant i z reguły nie jest tańszy niż supermarket rozprowadzający „sztampowe” towary z importu. To co nasze firmy robią dobrego dla otoczenia, za co je coraz częściej wybieramy, to właśnie to, że jeszcze są. Akcja „Teraz Polska” promujaca ten segment rynku jest jedna z lepszych w tym względzie.

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.