Meandry konkurencji

Los pasażera kolei nie jest w Polsce łatwy. Konkurencyjne składy samorządowych Przewozów Regionalnych i państwowego PKP InterCity na najpopularniejszych trasach ruszają nieomal o tej samej porze, by podebrać sobie zdezorientowanych podróżnych. A potem najlepiej jeszcze wlepić im karę, że mają bilet nie na ten pociąg, co trzeba, bo obaj przewoźnicy nie uznają wzajemnie swoich biletów.

Konkurencja na polskich torach urodziła się od razu kaleka. Przekazując samorządom spółkę PKP Przewozy Regionalne, resort infrastruktury odebrał jej dochodowe pociągi pospieszne i przekazał je państwowemu PKP InterCity. To ostatnie tworzyło wtedy konkurencyjne dla „pośpiechów” połączenia pod nazwą Tanich Linii Kolejowych. Jednak wtedy właścicielem obu firm było państwo.

Teraz sytuacja się odwróciła. Dziś PR zaczęły tworzyć konkurencyjne, tańsze połączenia w miejsce tych, które straciły. I okazało się, że Ministerstwu Infrastruktury jest nie w smak podgryzanie przewoźnika, którego od jakiegoś czasu mozolnie szykuje do prywatyzacji.

Próba ograniczenia ekspansji PR za pomocą skargi PKP InterCity do Urzędu Transportu Kolejowego, że samorządowe pociągi InterRegio uruchomiono niezgodnie z prawem, jest naturalną konsekwencją tego faktu. Oczywiście PKP InterCity i ministerstwo mają swoje uzasadnione racje, ale mają je też Przewozy Regionalne.

Samorządowa spółka, zgłaszając do UTK swoje pociągi, mogła wykorzystać niejasności w przepisach. Fakt też, że sama walka o pasażera między spółkami przybiera nieraz postać kuriozalną. Ale w efekcie podróżni mogą na niektórych trasach wreszcie wybierać między ofertami. Może zatem lepiej ucywilizować konkurencję, niż ją administracyjnie ograniczać. Z korzyścią dla podróżnych.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Tagi: , ,

(8) Komentarzy do “Meandry konkurencji”

    -
  1. misio pisze:

    absurdalne spółki i spółeczki, świetne synekury dla panów prezesów, zarządów i całych tabunów dodatkowej administracji. Przy okazji pewnie raj dla kręcenia lodów.
    Wszystko wyraźnie zmierza w kierunku przejęcia kolejnej gałęzi polskiej gospodarki przez niemieckich przyjaciół pana premiera – przyjdzie Deutsche Bahn i zrobi porządek. Nie wykluczone zresztą, że od samego początku taki był własnie zamysł usłużnych „doradców” od przekształceń PKP, a generowanie chaosu celowe i świadome.

    Dobre 0

  2. mqadrat pisze:

    @misio Właśnie taka, coraz powszechniejsza świadomość bezkarności nierządu Donalda Tuska, doprowadza do tego, że w Polsce depresja staje się chorobą społeczną.

    Dobre 0

  3. lambro pisze:

    Przyjdzie kryska na maTuska!

    Dobre 0

  4. NIESTETY pisze:

    Ale to nie ma nic wspólnego z Tuskiem, ani synekurami. Takie układy powstają łatwo wtedy, gdy się zarządza nieprofesjonalnie, a redaktor raczył wspomnieć o rzeczy najważniejszej: podziały PKP były kulawe od początku, a teraz nakłada się jeden problem na drugi.

    Dobre 0

  5. Polihistor pisze:

    Nie konkurencja, ale jednolite, sprawne, wydajne finansowo przedsiębiorstwo państwowe mające specjalną formę prawną, acz skomercjalizowane (w rozumieniu, oczywistym w Europie pierwszej połowy XX w.) jest jedyną odpowiedzią na te dylematy.
    Ale od początku chodziło o to, żeby wykończyć polskie koleje, i nadal chodzi o to samo.

    Dobre 0

  6. mqadrat pisze:

    @NIESTETY Kiedy zarządzający nieprofesjonalnie będą sądzeni za przestępstwo gospodarcze, odsuwani od stanowisk i pozbawiani profitów, które otrzymują mimo strat jakie ich firmy przynoszą?????
    „Bez prywatyzacji nie będzie faktycznej regionalizacji, gdyż jednym z elementów dominacji centrum nad prowincjami jest centralne zarządzanie państwową własnością”
    To jest kredo Donalda Tuska . W 1992 już się z takimi poglądami prezentował.

    Dobre 0

  7. Piotr pisze:

    Sytuacja panująca na kolei to wstyd i hańba. Ostatnio trasę ze Szklarskiej poręby do Jeleniej góry (24 km) pokonałem w ciągu 2 godzin (tempo piechura).
    Każde mądre państwo wie, że system transportowy jest krwioobiegiem gospodarki. U nas przez te minione 21 lat koleje zamieniły się w swoistą dżunglę. Rozmawiam często z konduktorami – czują sie zawstydzeni. Punktualny pociąg to wydararzenie, to święto. Jeden z nich poradził mi abym postępował tak jak on – wie, że pociąg, którym dojeżdża do pracy spóżnia się – więc jeździ wcześniejszym.
    Kiedyś jechałem pociągiem posiesznym, który stał, stał – poszedłem spytać sie dlaczego. Szukali maszynisty. Kilka tygodni temu pociąg stał, stał – poszedłem spytać się dlaczego. Szukali elektrowozu, bo ten który mieli zepsuł się. Niedawno jechałem z Warszawy pociagiem Warszawa-Berlin. Stanęliśmy w Błoniach. Powód – awaria elektrowozu. Staliśmy, staliśmy. W końcu ruszyliśmy. Okazało się, że konduktor – honorowy człowiek – przecisnął się do miejsca awarii i sam zaryzykował naprawę. Udało mu się. Przeżył. Nie znam jego nazwiska ale widać słyszał, że w II RP Polacy byli dumni ze świetnie zorganizowanej i funkcjonującej punktualnie kolei. Pytanie kiedy dziennikarze „Rzepy” przebiją się przez tę dźunglę i rozjaśnią mroki w tym państwie w państwie. III RP jest jak nasza kolej – słaba, niewydolna, fatalnie zarządzana, zdemoralizowana – idealna wizytówka naszych elit.
    Piotr

    Dobre 0

  8. Maniusia pisze:

    W pazdzierniku odwiedzilam Japonie. Przedtem wykupilam kupon na japonskie koleje (Japan Rail) i moglam nimi jezdzic dowolnie czesto „za darmo”. Przyklady: Odjazd ze stacji Tokyo godz. 7.03. No i prosze, odjazd o godz. 7.03! Przyjazd do Kyoto (ok. 513 km) o godz. 9.15. POCIAG PRZYJEZDZA O 9.15! A oto inne wiadomosci jak z bajki: Toalety w nienagannym stanie, kolejarz sprawdzajacy bilety wychodzac z wagonu odwraca sie do podroznych i klania sie z szacunkiem. W wagonach nikomu nie dzwoni glosno komorka, jesli ktos musi telefonowac, wychodzi na korytarz i rozmawia CHICHO! Co pewien czas przechodzi usmiechnieta Pani z wozeczkiem i proponuje napoje, slodycze itp. Na dalekich trasach w wagonie wyswietlane sa po japonsku i po angielsku nazwy kolejnych stacji. W wiekszosci wagonow pociagow dalekobieznych Shinkansen obowiazuja miejscowki. Nalezy je pobrac na stacji, ale bron Boze nie trzeba za nie extra placic. Mimo to zawsze sa 2 lub 3 wagony (na koncu pociagu) dla podroznych bez miejscowek.
    Eh, szkoda, ze ta czesc „drugiej Japonii” obiecywanej nam przed laty nie dotarla do Polski. Wyobrazacie sobie Panstwo po czyms takim jazde pociagiem ekspresowym na trasie np. Warszawa-Zamosc? Brrr…

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.