Rolnikom Unia w sposób zdecydowany poprawiła nastroje. Pieniądze z dopłat bezpośrednich i innych programów wsparcia popłynęły na wieś szerokim strumieniem. Jednak nie zawsze zgodnie z procedurami, których wymaga Unia.
Oczywiście, Polska nie jest jedynym krajem, na który patrzy czujne oko Brukseli. Najwyższa kara, jaką w tym roku Komisja Europejska nałożyła na kraj nieprzestrzegający zasad wspólnej polityki rolnej, to 101 mln euro. Musi go zapłacić Dania za niedostateczną kontrolę odłogowania ziemi. Ale Polska, od której Bruksela chce 92 mln euro, może znaleźć się w niechlubnej czołówce.
Komisja Europejska jest przekonana, że ma rację, nasz minister rolnictwa uważa, że nie do końca, a już z całą pewnością nie zasługujemy na taką karę. Ale to zła podstawa do sporu – jeśli bowiem walczymy tylko o kwotę, oznacza to, że co do zasady popełniliśmy błąd i nie dopełniliśmy wszystkich obietnic, które składaliśmy przed odkręceniem kurka z pieniędzmi.
Niestety, narodowa zasada, że jakoś to będzie, a na razie byle do przodu, w przypadku kontaktów z biurokratyczną machiną Unii nie ma specjalnych szans. Widać to choćby przy potyczkach związanych z pieniędzmi na inwestycje nieprzestrzegające zasad ochrony środowiska i inne, w których proceduralny błąd może oznaczać cofnięcie dotacji.
Na razie i tak nie wypadamy źle. Ale mając do dyspozycji miliardy euro, warto się przyłożyć, by wszystko było perfekcyjnie. Dla zasady.








Trzeba się przyłożyć, aby zniszczyć polskie rolnictwo. Rząd się wyżywi…za srebrniki.
Panie Wojciechu… czy Pan wogóle wie o czym pisze? Z tematem dopłat bezpośrednich etc jestem związany zawodowo-ARiMR- i mimo, że z definicji jestem urzędasem na ciepłej posadce (na marginesie 1600 „na rękę” gwoli rozbuchanych zarobków budżetówki) to nóż mi się w kieszeni otwiera, jak słysze o tym strumieniu pieniędzy płynących na polską wieś. Proszę zgryźć temat, a dopiero później wypowiadać się w takiej kwestii. Pozdrawiam serdecznie
Niezły ten system, lepszy jescze od RWPG na czele ze Związkiem Radzieckim. Wyobraźmy sobie sytuację, że jakiś ojciec rodziny nap. pan Kowalski (w analogii do państwa) daje jakies pieniądze większemu sąsiadowi, który po odliczeniu swoich kosztów oddaje mu jakąś część raz mniej raz wiecej i jeszcze mówi na co Kowalski może je wydać, a na co nie. Jak coś jest nie tak to Kowalski musi oddać. Finał takiej gospodarki domowym budżetem będzie taki, że żona Kowalskiego któregoś dnia pilnie będzie szukać telefonu do Pani z Providenta. A za następnych parę lat będzie robić wszystko by nie odbierać telefonów od Providenta.
A wszystko to po to „by Polska rosła w siłę, a ludziom zyło się dostatniej”…
Chciałbym przypomnieć że biurokraci UE wydali około 100 poważnych dokumentów określających wielkość oczek w sieci rybackiej. Czy mamy jeszcze do czynienia z poważną instytucją międzynarodową, na czele której stoi nasz super premier Buzek? (Buzek na wózek – skąd ja to znam i pamiętam?)
Redaktorze! Takich bzdur o wielkim strumieniu pieniędzy płynących na wieś z UE proszę nie pisać bo to oczywista fikcja propagandowa na rzecz eurokołchozu.
Wprowadzane restrykcyjne kary zarówno w Polsce przez naszych urzędników dla obywateli jak i opisane wysokie kary dla Polski na podstawie odwoływania się do przepisów UE NISZCZĄ Polskę.
Obecny układ rządzący grzecznie to akceptuje.
Kto upomina się o swoje – polskie interesy to faszysta. Gdy robi to Niemiec czy Francuz to polski postępowiec rozumie, że trzeba siedzieć cicho.
Jeseteśmy PEŁNOPRAWNYMI CZŁONKAMI UE. Płacimy składki i mamy prawo ŻĄDAĆ rozsądnego i traktowania również w kwestii kar.
Za unijne zaniechania czekają w kolejce horrendalne kary za brak realizacji zobowiązań w zakresie gospodarki odpadami komunalnymi – więcej informacji tutaj http://www.samorzad.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_samorzad.pap.pl&_PageID=2&s=depesza&dz=szablon.depesza&dep=56834&data=&_CheckSum=1216233826
No to Sawicki ma problem bo pilnował marketów a tymczasem euro podbierali miejscowi tubylcy i o tym milczał. Oddajemy oczywiście czy doliczamy do dziury budżetowej. Tak sobie myślę o pańszczyznie miastowych.
Problem ma Polska a nie minister Sawicki…
http://www.wspolnota.org.pl/content/view/8049/
Pan redaktor niestety nie napisał, iż zaniedbania za które będziemy musieli zapłacić dotyczą okresu rządów PIS, (dotyczą lat 2005-2006). W tym okresie polska wsią rządził pan Jurgiel, a następnie „stabilizator” w biało-czerwonym krawacie. I to ich indolencji i ignorancji winnismy składać dzięki za zaistniały stan rzeczy.
fritz Pisze: Twój komentarz trafił na biurko redaktora.
15/09/2009 o 12:15
marzencic Pisze: 15/09/2009 o 08:11
@fritz . “…Jaroslaw Kaczynski wygra nastepne wybory, Polacy maja szanse na dynamiczny rozwoj w przyszlosci.”
Proponuje inna mantre np. “On Mani Hatsu Mei Un”. Poprawia humor i krazenie .
*** Problem polega na tym, ze mantra nie pomoze a JK i owszem.
P.S. Niech mi Pan wyjasni dlaczego przyjecie Euro bedzie mialo dla nas tak straszliwe skutki ? Panskie rozumowanie w sprawie Euro jest tego typu.
*** Kazda rosnaca gospodarka wytwarza presje inflacyjna. Presja inflacyjna jest kontrolowana przy pomocy stop procentowych.
Zbyt wysokie stopy hamuja gospodarke, swietnym przykladem jest Polska z lat 2000/2001 kiedy Balcerowicz przy inflacji okolo 7% utrzymywal stopy okolo 20% (do zobaczenia na stronach NBP) w wyniku czego zarznal gospodarke, zniszczyl ponad 1 mln miejsc pracy i wyprodukowal taka sama ilosc bezrobotnych.
Zbyt niskie stopy powoduja, ze presja inflacyjna nie jest kontrolowana i inflacja zaczyna rosnac w sposob niekontrolowany.
Rosnaca inflacja oznacza, ze ceny rosna towarow produkowanych w Polsce (pensje tez rosna, wyrownanie inflacji) co znaczy, ze przemysl i uslugi przestaj byc konkurencyjne w stosunku do zagranicy. A to oznacza, ze z jednej strony sprowadzanie towarow staje sie bardzo oplacalne a z drugiej strony, eksport pada, poniewaz towary staly sie za drogie. Rowniez towary wyprodukowane w Polsce nie znajduja nabywcow w Poslce poniewaz tansze sa towary sprowadzane z zagranicy.
Konsekwencja jest calkowite zalamanie gospodarcze.
Wprowadzenie euro oznacza, nie tylko zastapienie zlotowki euro ale rowniez wprowadzenie stop procentowych euro.
Stopy procentowe euro ustala EBZ. EBZ ustalajac stopy mysli o calej gospodarce krajow euro. Polska gospodarka to moze okolo 4.5% tej gospodarki (euro). Niemcy, Francja, Wlochy to okolo 70% euro gospodarek. Dlatego wlasnie EBZ ustala stopy tak, zeby im szlo jak najlelpiej, co jest oczywiste.
Kraje te laczy jedna rzecz. Rozwiajaja sie bardzo walno, okolo 1%, o ile sie wogole rozwijaja. Stopy procentowe sa dopasowane do ich 1% dynamiki gospodarczej.
Stopy procentowe dobre dla 1% dynamiki gospodarczej sa katastrofalnie za niskie dla 5% czy 6% dynamiki gospodarczej. A dokladnie taka dynamike osiaga Polska doganiajac kraje zamozne (to sie nazywa, Polska jest na kursie konwergencji gospodarczej).
Zbyt niskie stopy procentowe oznaczaja eksplozje inflacji i upadek gospodarki. Dokladnie taki proces przebiegly tygrysy baltyckie. Majac dynamike 8-10% i inflacje okolo 3.5%, a wiec fantastyczne warunki, wprowadzily currency board na euro, tzn. sie ustalily staly kurs wymiany z euro i wprowadzily stopy procentowe euro, a wiec defacto wprowadzily euro zachowujac nazwe waluty narodowej.
Rok pozniej inflacja eksplodowala do ponad 15% i gospodarka zaczela sie zalamywac. Jeszcze rok pozniej kraje znalazly sie na krawedzi bankructwa. Dokladnie w tym momencie nalozyl sie na to kryzys, co jeszcze odrobine utrudnilo sytuacje, ale glowna przyczyna jest wlasnie currency board, wprowadzenie euro.
Gdyby kurs nie byl zwiazany z euro, naturalna przez gospodarke wymuszona zmiana wartosci (jak w Polsce) walut moglaby przynajmniej czesciowo zrekompensowac inflacje.
Kraje baltyckie stracily ponad 20% BIP w wyniku wprowadzenia currncy board (euro), a wiec nie wiele mniej niz czasie zmian systemowych.
Inflacja spadla, poniewaz gospodarka stanela.
Teraz zaczynaja od nowa.
Problem polega na tym, ze nie moga sie szybko rozwiajac. Beda mogly sie rozwiajac tylko odrobinie szybciej niz Niemcy z 1%, a wiec gospodarczo zastaja praktycznie zamrozone na obecnym, katastrofalnie niskim poziomie.
Jezeli tylko dynamika gospodarcza zacznie rosnac, zacznie rosnac presja inflacyjna. Presja ta nie bedzie kontrolowana z powodu zbyt niskich stop euro i inflacja bedzie eksplodowac… niszczac gospodarke tak dlugo, az dynamika spadnie do poziomu Niemiec.
Wprowadzenie euro oznacza wiec wbudowanie zwrotnego systemu regulujacego, odwrotnego sprzezenia, uniemozliwiajacego dynamiczny rozwoj gospodarczy szybszego od Niemiec. Oznacza najpierw kryzys gospodarczy a potem zaklepanie polskiej biedy na niskim poziemie.
Dlatego wlasnie, jezeli kochasz swoj portfel, musisz zrobic wszyskto, zeby Jaroslaw Kaczynski wygral wybory zdecydowana wiekszoscia. W przeciwnym przypadku eurofanatycy wprowadza euro i Polska bedzie dokladnie w takiej sytuacji jak trygrysy baltyckie.
P.S. Na zajwisko niekontrolowanej inflacji po wprowadzeniu euro zwrocil uwage rowniez Balcerowicz w dwoch wywiadach dla Rzepy i Dziennika i szef EBZ, pan Trichert zwracajac na to uwage przed wprowadzeniem euro na Slowacji.