Trzeba skończyć z zaczarowanym kręgiem niemożności między rządem a prezydentem i zacząć reformować państwo. „Rzeczpospolita” proponuje dziewięć reform, które zmienią Polskę. Pozwolą oszczędzić publiczne pieniądze i efektywniej je wydawać.
Mamy pełną świadomość, że moglibyśmy z naszymi propozycjami pójść dalej. Nie chodzi nam jednak o jeszcze jedną akcję medialną. Proponujemy tylko takie działania, które są możliwe do zrealizowania, a więc nie natrafią na opór całego społeczeństwa.
Na naszej liście nie ma np. postulatu wprowadzenia podatku liniowego – najbardziej efektywnej i najtańszej formy systemu podatkowego. Nie proponujemy totalnej prywatyzacji firm i służby zdrowia czy odebrania wszystkich nabytych niesprawiedliwie zasiłków i praw emerytalnych.
Oczywiście, reformy będą bolesne dla tych, którzy żyją na koszt innych podatników. Alternatywą jest trwanie. Tyle że to już nie wystarczy. Podobnie jak nie wystarczy bieżące zarządzanie, z czym rząd Donalda Tuska dość sprawnie daje sobie radę. Dopóki gospodarka w miarę szybko się rozwija, takie rządzenie jest skuteczne. Starcza i na podwyżki, i na drogi, i na zasiłki. Ale to tylko pozór sprawnie działającego państwa. Wystarczy, by tempo wzrostu PKB wyhamowało, a już mamy rekordowy deficyt i zaczynają się rozmowy o podwyżkach podatków i różnych składek. A nie daj Boże, nadejdzie prawdziwa recesja, która jest naturalnym zjawiskiem w gospodarce rynkowej. Wyobraźmy sobie spadek PKB o kilka procent – bezrobocie, demonstracje, zamykane na masową skalę zakłady i nieuchronne cięcie emerytur.
Reformy są więc potrzebne. I wcale nie dlatego, że przekroczymy jakąś wyznaczoną przez Brukselę magiczną granicę 60 procent długu publicznego. Nie dlatego, że deficyt finansów publicznych nie może przekraczać 3 proc. PKB. To tylko symbole.
Jesteśmy biednym krajem. Z niewielkim stosunkowo przemysłem, w którym niewielu pracujących utrzymuje rzesze ludzi żyjących z publicznych pieniędzy. Nie stać nas na 660 miliardów złotych długu publicznego. Bo to oznacza, że na jego obsługę wydajemy rocznie około 40 miliardów złotych – czyli na przykład 2/3 tego, co państwo przeznacza na służbę zdrowia. Jeśli te proporcje będą się pogarszać, to się okaże, że na szpitale po prostu nas nie stać.
Paweł Jabłoński, zastępca redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej”
Oto zmiany, które pomogą finansom państwa:
1. zmiana w KRUS, czyli reforma ubezpieczeń społecznych – czytaj więcej
2. sprawna administracja i oszczędności w polskich finansach – czytaj więcej
3. prywatyzacja – czytaj więcej
4. więcej pracujących podatników, czyli przegląd transferów socjalnych – czytaj więcej
5. wszyscy są równi na emeryturze (likwidacja przywilejów emerytalnych sędziów, prokuratorów, górników, służb mundurowych i wydłużenie wieku emerytalnego) – czytaj więcej
6. likwidacja szarej strefy - czytaj więcej
7. efektywna służba zdrowia – czytaj więcej
8. zmiany w wydatkach sztywnych budżetu – czytaj więcej
9. ułatwienia dla firm, likwidacja zbędnych koncesji – czytaj więcej
Już dziś zapraszamy do dyskusji na temat proponowanych przez nas reform. Zapraszamy do zgłaszania własnych pomysłów, opinii i komentarzy.







