Witam
- Dzisiaj kolejny interesujący temat. Proszę sobie wyobrazić następującą sytuację. Osoba X jest potencjalnie wierzycielem osoby Y na bardzo dużą kwotę z tytułu zobowiązania (umownego lub deliktowego, np.: przedsiębiorca wobec banku z tytułu opcji albo osoba fizyczna wobec Skarbu Państwa z tytułu bezprawnych działań na tle dekretu warszawskiego). Jest to wierzytelność na tyle duża, że jej dochodzenie w sądzie (poprzez pozew o zapłatę) uzasadniać będzie maksymalną opłatę sądową od pozwu, a więc 100 tys. złotych. To jest gigantyczna kwota (o ile mi wiadomo w Polsce, mimo iż jak sądzę, byłoby to dopuszczalne z punktu widzenia ustawy o zastawie rejestrowym, nie ma jeszcze w bankach praktyki udzielania kredytu, zabezpieczonego na takiej potencjalnej wierzytelności, na koszty procesu wytoczonego w związku z jej dochodzeniem), wierzyciel jest przekonany o zasadności powództwa, ale sprawa jest skomplikowana itd.
- Optymalne byłoby, sprawa oczywista, móc wytoczyć takie postępowanie, aby efektywnie uzyskać wyłącznie orzeczenie co do odpowiedzialności dłużnika Y za szkodę, a następnie drugie postępowanie, gdzie – ze względu na powagę rzeczy osądzonej (o tym szerzej nieco później) konieczne byłoby wykazanie wyłącznie wysokości szkody. Byłoby więc to powództwo o ustalenie istnienia między stronami stosunku zobowiązaniowego oraz faktów prawotwórczych pozwalających w konsekwencji uznać, że dłużnik Y ponosi wobec wierzyciela X odpowiedzialność za szkodę, czyli istotnie jest jego dłużnikiem. Wszystko świetnie, ale ustawa o kosztach sądowych jest tak napisana i interpretowana, że od pozwu o takie ustalenie również zapłacimy 100 tys. złotych.
- Szukamy dalej. Czy może zatem wierzyciel wytoczyć powództwo o zapłatę 1/100 potencjalnej wartości swojej wierzytelności? Wówczas opłata przestaje mieć znaczenie? Posługując się językiem doktryny procesowej: czy dopuszczalne jest rozdrabnianie roszczeń (częściowe dochodzenia świadczeń) przez wierzyciela?
- B. Czech w komentarzu pod redakcją K. Piaseckiego (s. 1088) wskazuje, iż rozdrabnianie roszczeń – nie uregulowane wprost w k.p.c. – wywodzone jest w nauce oraz orzecznictwie z zasady dyspozycyjności, która jest powszechnie uznawana za naczelną zasadę procesową. Autor powołuje się na uzasadnienie uchwały SN z 5.7.1995 (III CZP 81/95), OSNC 1995/11, poz. 159 (zob. pkt 3 poniżej)[1].
- Jak słusznie zauważa B. Czech, rozdrabnianie ma dla powoda tę zaletę, że umożliwia mu wytoczenie procesu w sytuacji, gdy roszczenie jest wątpliwie, a dochodzenie całej sumy byłoby połączone z poważnymi kosztami. Oznaczałoby to, że brak tej możliwości skutkowałby odstąpieniem przez powoda od poszukiwania ochrony prawnej. Autor wspiera więc swoją tezę potencjalnymi, negatywnymi konsekwencjami społecznymi, które wystąpiłyby w razie braku możliwości rozdrabniania roszczeń.
- Jeżeli chodzi o orzecznictwo SN, to należy wskazać również wyrok, w którym stwierdzono:
„Wbrew odmiennemu twierdzeniu skarżącego Sąd Wojewódzki nie uchybił art. 199 § 1 pkt 2 k.p.c., gdyż przedmiotem każdej z wymienionych spraw nie było „to samo roszczenie”, lecz różne części roszczenia wywodzącego się z tego samego zdarzenia***. Tego rodzaju rozdrobnienie roszczenia występuje wówczas, gdy powód nie dochodzi jednym pozwem całego roszczenia materialnoprawnego, wynikającego z określonego stosunku prawnego, lecz dochodzi tylko części tego roszczenia albo dochodzi go w częściach w kilku różnych pozwach. W nowym systemie prawa procesowego zarówno doktryna, jak i orzecznictwo Sądu Najwyższego uznają dopuszczalność rozdrobnienia roszczenia. Pozwany zaś nie może podnosić zarzutu sprawy w toku, gdyż nie zachodzi tu identyczność roszczeń procesowych. W każdym bowiem takim pozwie roszczenie procesowe jest zupełnie samoistne i różne od pozostałych.” (Podkreślenie – BK. Orzeczenia tego nie omawiam szczegółowo ze względu na jego dość szczególne, nieadekwatne okoliczności. Poza tym, powyższy cytat, ze względu na jego jednoznaczny wydźwięk, jest wystarczający dla celów opracowania.)
- Obaj przywołani powyżej autorzy zdają się opowiadać za dopuszczalnością rozdrabniania roszczenia procesowego. Wskazują, iż dwie lub więcej postępowań są wówczas samodzielne do tego stopnia, iż wyłączony jest zarzut lis pendent (gdy postępowania toczą się równolegle – przypis BK), zaś skutki prawomocności materialnej rozciągają się jedynie na część roszczenia objętego konkretną sprawą. Nie powstaje więc, zdaniem B. Czecha, stan powagi rzeczy osądzonej w odniesieniu do pozostałych części roszczenia, dochodzonych w odrębnych postępowaniach.
- Za dopuszczalnością częściowego dochodzenia świadczeń jednoznacznie opowiada się także H. Pierzkowski (Zarys metodyki pracy sędziego w sprawach cywilnych 2007, s. 278). W ocenie tego autora jest to konsekwencja zasady prawa cywilnego materialnego o podzielności świadczenia. Podobnie jak B. Czech wskazuje on, iż po prawomocny wyroku, w którym zasądzono część świadczenia, sąd powinien zbadać podmiotowe i przedmiotowe przesłanki powagi rzeczy osądzonej. Jeżeli powód dochodzi wcześniej zasądzonej części świadczenia, sąd – co oczywiste – powinien pozew odrzucić.
- Teza uchwały SN z 5.7.1995 (III CZP 81/95) brzmi: „Dopuszczalne jest rozdrobnienie roszczenia o wynagrodzenie za wykonanie dzieła i dochodzenie części tego roszczenia w oddzielnych pozwach.” Zasada (norma), którą zdaje się ona wyrażać brzmi: dopuszczalne jest rozdrobnienie świadczenia z tytułu zobowiązania umownego, a w konsekwencji dochodzenie części tego świadczenia w oddzielnych postępowaniach.
- Pojawia się pytanie, czy możemy rozciągnąć tę zasadę na świadczenia wynikające z innych kategorie zobowiązań (np. czyn niedozwolony, bezpodstawne wzbogacenia itd.). Innymi słowy, czy poprawne będzie zastosowanie rozumowania prawniczego a minori ad maius (z mniejszego na większe) i postawienie tezy o dopuszczalności rozdrabniania świadczeń z tytułu zobowiązania, bez względu na jego źródło, i dochodzenie części tego świadczenia w oddzielnych postępowaniach.
- Odpowiedź na powyższe pytania wymaga w pierwszej kolejności analizy uzasadnienia przywołanej uchwały. W przytoczonej sprawie pytanie prawne brzmiało: Pytanie prawne brzmiało. „Czy istnieje możliwość takiego rozdrobnienia roszczenia materialnoprawnego o wynagrodzenie za wykonanie robót budowlanych (dzieła), które polega na wyodrębnieniu z tego wynagrodzenia poszczególnych jego składników, np. materiałów, narzutów, podatków itp. oraz dochodzenia ich odrębnymi pozwami jako samoistnych roszczeń procesowych?”
- Stan faktyczny wyglądał następująco: Strony zawarły umowę o wykonanie prac budowlanych, która obejmowała dostarczenie materiałów budowlanych przez wykonawcę. Następnie doszło do powstania sporu (SN pomija milczeniem źródło powstania sporu). Powód (wykonawca) w dwóch pozwach z tej samej daty zażądał wydania nakazów zapłaty na kwoty 61.767.000 starych zł i 495.839.900 starych zł. Pierwsza z tych kwot obejmowała należność za dostarczoną przez niego na budowę „białą armaturę”, druga zaś kwota resztę przypadającej mu należności. Ostatecznie, Sąd Rejonowy na podstawie art. 199 § 1 pkt 2 k.p.c. odrzucił pozew o zapłatę na kwoty 61.767.000 starych zł, albowiem z rachunku znajdującego się w aktach sprawy drugiej sprawy nie wynika, by pominięta w nim była „biała armatura”. W konsekwencji Sąd doszedł do wniosku, że zakres żądania w tamtej sprawie „jest w części taki sam”. Po drugie, ze względu na kosztorysowy charakter wynagrodzenia Sąd Rejonowy uznał, że powód nie może rozdrabniać roszczenia z tytułu należnego mu wynagrodzenia w taki sposób, by dochodzić oddzielnie zapłaty za materiały wykorzystane przy pracach budowlanych.
- Abstrahując nieco od ustaleń SR w zakresie charakteru wynagrodzenia, SN uznał pogląd SR, jakoby wynagrodzenie za dzieło nie mogło być dochodzone częściami, za błędny. Zdaniem SN nauka prawa procesowego traktuje, w zasadzie jednolicie, rozdrabnianie roszczeń jako jedną z zasad „naszej procedury”. SN skonstatował:
„Poza wyżej omówioną grupą roszczeń, o których mowa w art. 321 § 2 i art. 4771 k.p.c., wszystkie inne roszczenia mogą ulegać rozdrobnieniu i mogą być dochodzone częściami w różnych pozwach. ***[Należy w tym miejscu podkreślić, iż art. 321 § 2 k.p.c. został uchylony ustawą z 2.7.2004 r. – BK]*** Wynika to przede wszystkim z braku ustawowego zakazu w tym względzie i rządzącej procesem cywilnym wspomnianej już zasady dyspozycyjności. Nie ma podstaw i nie ma żadnych racji, by ograniczać powoda w dochodzeniu zaspokajania swojego roszczenia. Do niego powinno należeć kształtowanie procesu takiego zaspokojenia. Nie powinno się zatem negować uprawnienia powoda do dochodzenia części roszczenia, jeżeli ten sposób zaspokojenia dyktują mu takie względy, jak koszty procesu, albo – jak w tej sprawie – przekonanie o ułatwieniach dowodowych co do tej części roszczenia, która jest przedmiotem odrębnego dochodzenia.” (podkreślenie – BK)
- Biorąc powyższe pod uwagę należy twierdząco odpowiedzieć na postawione pytanie. Sformułowania użyte przez SN – i to w obu przywołanych wyrokach – w niezbity sposób dają podstawę do przyjęcia tezy o dopuszczalności rozdrabniania świadczeń z tytułu zobowiązania, bez względu na jego źródło, i dochodzenia świadczenia częściami w oddzielnych postępowaniach. Ponadto, SN zaaprobował, wprost lub pośrednio, rozdrabnianie roszczeń w uchwale z 29.3.1994 r. (III CZP 29/94), LEX nr 84472, wyrokuz 23.3.2006 r. (IV CSK 89/05), OSNC 2007/1, poz.15 oraz z 5.6.2009 r. (I PK 16/09), LEX nr 564762. odwołując się do doktryny i orzecznictwa międzywojennego.
- Niemniej, należy wskazać na pewne możliwości ataku powyższej konkluzji. (kolejność argumentów przypadkowa)
- Po pierwsze, najwyraźniej nie istnieją poza dwoma wskazanymi na początku, żadne inne orzeczenia omawiające wprost kwestię częściowego dochodzenia roszczeń. Można więc potencjalnie argumentować, że trudno mówić o ustalonej linii orzecznictwa, wskazując jednocześnie na konstytucyjny katalog źródłem prawa, do którego nie należą orzeczenia SN. Mają one charakter rozstrzygnięć indywidualnych.
- Po drugie, orzeczenia te można atakować w oparciu o czas ich wydania. Oba zostały wydane w czasie, gdy nie obowiązywał współczesny model postępowania cywilnego (I fundamentalna nowelizacja k.p.c. miała miejsce w roku 1996), a podstawowym postulatem były ochrona własności uspołecznionej (por. uchylony art. 321 § 2 k.p.c.), a sąd ponosił odpowiedzialność za wynik sprawy (por. uchylony art. 3 § 2 k.p.c.). Zasada dyspozycyjności była inaczej rozumiana wtedy, a inaczej jest rozumiana dziś, toteż orzeczenie o niedopuszczalności częściowego dochodzenia świadczeń nie naruszy tej zasady.
- Ten sam argument dotyczy doktryny. Oprócz H. Pietrzkowskiego w doktrynie najwyraźniej nie ma głosów za dopuszczalnością rozdrabniania, zaś B. Czech oraz K. Piasecki są sędziami SN w stanie spoczynku. Trudno więc mówić o zgodzie doktryny co do omawianego zagadnienia. Podobnie o erystykę opiera się argument historyczny (nawiązanie do orzecznictwa przedwojennego).
- Po trzecie, wykładania funkcjonalna i systemowa. Dopuszczalność rozdrabniania roszczeń skutkuje de facto zbędnością trzech instytucji prawnych, tzn. wyroku częściowego, wyroku wstępnego oraz, przede wszystkim, powództwa o ustalenie. Przy określonym zastosowaniu doktryny powagi rzeczy osądzonej, powództwo będące wynikiem rozdrobnienia pełni funkcję wspomnianych instytucji, czyniąc je zbędnymi. Co oczywiste, wykładnia prawa nie może skutkować konkluzjami, które świadczą o nieracjonalności ustawodawcy bądź podważają sens istnienia innych instytucji prawnych.
- Po czwarte, argument o tym, iż powodowie nie będą mogli poszukiwać ochrony prawnej ze względu na koszty to czysta spekulacja. Po pierwsze, ustawodawca nie przewidział żadnej szczególnej regulacji dla powództw o ustalenie dla roszczeń majątkowych. Koszty procesu są w polskim konstytucyjnym porządku prawnym nietykalną domeną ustawodawcy, który o ile dostrzega taką konieczność, ma możliwość zmiany prawa w trybie ustawodawczym. [efekt: obejście przepisów; działalność prawotwórcza] Ponadto, prawo dopuszcza możliwość złożenia wniosku o zwolnienie od kosztów sądowych oraz przewiduje możliwość stosowania opłaty tymczasowej. Są to instytucje, które w dostatecznym stopniu rozwiązują problem strony, która nie może ponieść opłaty sądowej od pozwu.
- Po piąte, w tezie, iż przeciw niedopuszczalności rozdrabniania roszczenia przemawia zasad podzielności świadczenia, kryje się błędna wykładnia przepisów, które o tym traktują. Zarówno art. 379 § 2, 450 oraz 456 k.c. mówią o podzielności świadczenia w kontekście spełnienia zobowiązania. Nie budzi również wątpliwości, że ta zasada obejmuje sferę czynności prawnych, zwłaszcza zobowiązująco-rozporządzających. Sama natura tego zagadnienia wytycza granice jego stosowania. Ergo, teza ta jest bezpodstawna.
- Po szóste, teza o dopuszczalności rozdrabniania roszczenia oznacza przyzwolenie na „nękanie” procesowe, co oznacza w istocie zwiększenie zarówno kosztów funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, jak i koszty społeczne związane z koniecznością wielokrotnego prowadzenia procesów, które dotyczą tego samego zdarzenia, więc mają taką sama podstawę faktyczną. System prawa powinien być racjonalny i nakierowany na efektywne wykorzystywanie ograniczonych zasobów wymiaru sprawiedliwości oraz niegenerowanie zbędnych kosztów społecznych.
- Powyższe argumenty można rzecz jasna w równie intensywny sposób zwalczać (część z nich zawiera również – celowo – pewne subtelne błędy).
- W cz.2 przeanalizuję zakres korzyści, jakie – w kolejnym postepowaniu o dalszą część roszczenia – płyną w takiej sytuacji dla wierzyciela z powagi rzeczy osądzonej (res iudicata).
[1] Zob. także K. Piasecki, Rozdrabnianie roszczeń w procesie cywilnym, Nowe Prawo 1973/7-8, s. 1010.







Szanowny Panie,
mam nadzieję, że tym razem się Pan nie obrazi, gdy ograniczę się do wskazania, że sugerując jakoby w p[olskiej doktrynie nie istniała zgoda co do dopuszczalności rozdrobnienia roszczeń, pominął Pan szereg wypowiedzi doktryny dotyczących tej problematyki. Są to m.in. głosy: Miesera, Allerhanda, Siedleckiego, Broniewicza, Waligórskiego, Krajewskiego, Dalki, Mądrzaka i kilku innych dotyczące bezpośrednio poruszanego zagadnienia. Nie uwzględnił Pan również najnowszego tekstu w tym zakresie, opublikkowanego w 2011 roku. Sugeruję ponowne poszperanie w bibliotekach i dalszą pracę nad warsztatem.
Witam,
Ucieszyłbym się, że Pan „do mnie” ponownie zagląda, gdyby nie fakt, że ponownie próbuje mi Pan udowodnić niekompetencje:) Przyznam, że nieco nawet mnie to intryguje. Rozumie Pan o co mi chodzi?
Dziękuję za wskazówki. Niewatpliwie, gdy dopadnie mnie potrzeba przygotowania publikacji naukowej w tym temacie i będę ponownie w Polsce, wówczas „poszperam”.
Ignorując Pana mało subtelną prowokację co do moich cech osobowościowych również ograniczę się do jednego wskazania: Jestem przekonany, że będzie Pan miał więcej frajdy z tego BLOGA, pamiętając przy lekturze moich wpisów o tym, że to nie jest „twojadarmowaopiniaprawa@pl”, ani „PrzeglądSądowyOnline”, tylko właśnie BLOG.
Pozdrawiam z Berkeley, California, USA.
Nie bardzo rozumiem tezę implikującą „zbędność” powództwa o ustalenie przy dopuszczeniu możliwości „rozdrabniania” roszczenia.
Powszechnie przyjętą regułą w orzecznictwie jest uznawanie, że interes prawny w rozumieniu art. 189 k.p.c. nie zachodzi, gdy możliwe jest wniesienie powództwa o zasądzenie świadczenia (II CR 266/64 i dalsze w tym duchu).
Jeżeli zatem powód miałby możliwość wniesienia powództwa o zasądzenie świadczenia – nawet gdyby uznać, że nie mógłby dochodzić części swojego roszczenia, ale wyłącznie całość – nie mógłby (co do zasady por. I CR 642/59) wnosić jedynie o ustalenie istnienia stosunku prawnego z którego to świadczenie wynika. Przysługuje mu bowiem roszczenie dalej idące, a to wyklucza interes prawny.
Pozdrawiam serdecznie
Witam,
Dziękuję za komentarz. To jest jeden z „subtelnych” błędów, o których piszę pod koniec tekstu, odnosząc się do argumentów, które skonstruowałem próbując zakwestionować dopuszczalność rozdrabniania roszczeń. Innymi słowy ma Pan rację, argument jest „dęty”, jak to się mówi:)
Pozdrawiam również serdecznie,