Procedura, głupcze: kilka uwag na tle nowelizacji k.p.c.

Procedura, głupcze – kilka uwag na tle nowelizacji k.p.c.

Nowelizacja k.p.c., która wejdzie w życie 3.5.2012. i kontrowersje wokół jej treści skłaniają do kilku refleksji.

Procedura – zaniedbany krwioobieg systemu prawnego

Procedura cywilna leży w sercu prawa prywatnego. W zorganizowany sposób rządzi zasadami ochrony i egzekwowania uprawnień przyznanych nam przez prawo materialne. Chroni przed chaosem i przemocą. Jest to dziedzina fundamentalna dla społeczeństwa obywatelskiego i państwa prawa. Niestety, nasz ustawodawca zdaje się nie dostrzegać doniosłość regulacji. Dominuje polityka salami, czyli rozdrobnionych, nieprzemyślanych, niespójnych zmian. Taki jest również nasz system procesowy. W ocenie wielu pacjent jest już na oddziale intensywnej terapii, a mimo to lekarze nie zaczęli nawet opracowywać strategii leczenia.

Potrzebę opracowania nowego kodeksu zasygnalizował już w 2004 r. prof. Ereciński. Mamy rok 2011 i jesteśmy ciągle na etapie dyskutowania. Większość systemów procesowych na świecie cierpi na te same schorzenia i przechodzi ciągłe lub radykalne zmiany. Ustawodawcy, w oparciu o badania empiryczne, starając się wypracować model, który zaspokoi uniwersalne oczekiwania taniości, szybkości, przewidywalności i rzetelności postępowania. Coraz częściej jednak badacze stawiają oczywistą tezę – stworzenie takiego systemu jest współcześnie niemożliwie. Konieczne są kompromisy.

Komparatystyka

Rewolucję procedury cywilnej przeszła w 1996 r. Anglia (tzw. reforma Woolfa). Badania nad opracowaniem reformy zlecono w 1994 r. Po roku były już wstępne rekomendacje. W lipcu 1996 r. Lord Woolf przedstawił historyczny raport „Access to Justice Report 1996″. Załącznikiem do raportu był projekt nowego „kpc”. Nowe prawo weszło w życie w kwietniu 1999 r. Cały proces zajął Anglikom, uznawanym za tradycjonalistów, 6 lat. Reforma zrównała z ziemią istniejący system postępowania obowiązujący w angielskich sądach od dziesiątek lat. Problemy Anglików były analogiczne do naszych, mimo że ich model procesu był wówczas radykalnie inny od polskiego. Ludzie odpowiedzialni na państwo rozumieli jednak, że system wymagał radykalnych i kompleksowych działań. Postępowanie jest zbiorem naczyń połączonych, co determinuje sposób działania. Przedstawiciele nauki są dziś dumni z reformy Woolfa oraz Reguł Postępowania Cywilnego, zaś badania empiryczne prowadzone przez angielskie Ministerstwo Sprawiedliwości potwierdzają sukces reformy.

Nową procedurę cywilną z 2005 r. ma Norwegia. Nowy federalny szwajcarski k.p.c. zastąpił w styczniu 2011 kantonalne systemy procesowe. Ciągłym zmianom (tak w drodze precedensów, jak i zmian ustawy) podlega amerykańska procedura federalna.

Warto uczyć się z doświadczeń innych, starszych demokracji. Nauka nie polega jednak na skopiowaniu obcego przepisu albo inkorporacji zagranicznej doktryny. Kluczowy dla zrozumienia odrębności i ich konsekwencji jest kontekst. Jałowa prezentacja norm procesowych obcego systemu prawnego albo liczby artykułów w kodeksie ma znikomy walor poznawczy. Analiza norm postępowania wymaga, przynajmniej pobieżnej, znajomości i zrozumienia ich historycznego rozwoju, dyskursu społecznego będącego ich tłem, wartości, które mają urzeczywistniać, (dys)funkcjonowania w praktyce oraz danych empirycznych w postaci poziomu (dys)satysfakcji obywateli z sądownictwa cywilnego.

Wątpliwości

Nowela z 19 sierpnia br. zdaje się być powszechnie krytykowana przez sędziów. Trudno jednak nie zgodzić się ideą uproszczenia postępowania przez likwidację postępowania odrębnego dla spraw gospodarczych. Uchylona formuła w opinii wielu praktyków oraz samych przedsiębiorców była z wielu względów chybiona, choć nie ma w tym zakresie powszechnego konsensusu. Moi zdaniem pogląd, jakoby profesjonalizm przedsiębiorcy (np. stolarskiego) miał się rozciągać na salę sądową i powinien go obowiązywać podwyższony standard staranności jest nieuzasadniony, zarówno z punktu widzenia konstytucyjnego, jaki i empirycznego (wg różnych statystyk do 75% przedsiębiorców nie korzysta z pomocy prawnej). Trudno także zrozumieć dlaczego przedsiębiorca miałby mieć prawo do szybszego i sprawniejszego rozpatrzenia swojej sprawy aniżeli obywatel nie-przedsiębiorca.

Niestety, co podnoszą krytycy, za likwidacją trybu odrębnego nie poszła implementacja lub rozwinięcie szeregu rozwiązań sprawdzonych albo racjonalnych. Przykładowo, odstąpiono od obowiązku przedprocesowej próby nawiązania rokowań (por. art. 47912 § 2 k.p.c.), podczas gdy skłonienie potencjalnych stron do pozasądowego rozwiązania sporu (m.in. poprzez wymianę informacji) jeszcze przed wejściem do systemu sądowego jest jednym z głównych trendów na świecie. Na tej formule opiera się w tej chwili postępowanie cywilne w Anglii. W Stanach Zjednoczonych 95% wszczętych spraw kończy się ugodą, przede wszystkim wskutek wymiany informacji, co przekłada się w oczywisty sposób na rzetelną ocenę sprawy. Proces sądowy nie powinien być postrzegany, jako podstawowa forma rozstrzygnięcia sporu albowiem jest drogi, długotrwały i nieefektywny. Obywatele oraz prawnicy powinni to sobie uświadomić. Jak powiedział Minister Kwiatkowski w Sejmie 16 września br. w trakcie rozpatrywania projektu „wszystkim swoim znajomym życzę, żeby nie mieli żadnych kontaktów z wymiarem sprawiedliwości, bo to zawsze syndrom mniejszych czy większych problemów”. Dalej, o ile zasadne jest przyznanie przewodniczącemu kompetencji do oznaczenia terminu, w którym należy wnieść odpowiedź na pozew, nie krótszego niż 2 tygodnie (tyle czasu pod rygorem zwrotu miał przedsiębiorca, co było z gruntu niesprawiedliwe), to zdziwienie budzi utrzymanie fakultatywności tej czynności procesowej, oraz brak obowiązku ustosunkowania się w niej do wszystkich twierdzeń powoda (to w dalszym ciągu dopiero na rozprawie; por. art. 210 § 2 k.p.c.). Brak możności wydania wyroku zaocznego w sytuacji niezłożenia odpowiedzi na pozew na zarządzenie przewodniczącego to bardzo poważna, destrukcyjna luka systemowa.

Sędzia Pietkowski słusznie krytykuje brak możliwości rozstrzygnięcia sprawy bez rozprawy wyłącznie w oparciu o pisma procesowe (por. art. 47917 k.p.c.) Jest to kolejny ze światowych trendów – przecież nie każda sprawa wymaga rozprawy! Wydaje się jednak, że użyteczność i potencjał tego rozwiązania były sabotowane przez § 3 (wniosek strony wyłączał możliwość takiego rozstrzygnięcia). Toteż zaryzykuję tezę, że „ofiarami” tej normy padali przede wszystkim przedsiębiorcy niereprezentowani przez profesjonalistów.

Prekluzja

Jak stwierdza Sędzia Pietkowski „prekluzja dowodowa w obowiązującej obecnie postaci wstrząsnęła utrwalonymi regułami procesu cywilnego”. Kwestia dopuszczalności twierdzeń i dowodów bardzo szybko stała się centralnym zagadnieniem każdego sporu. Świadczy o tym chociażby liczba orzeczeń SN dotykająca tej tematyki. Zjawisko to samo w sobie powinno wzbudzić niepokój. W ramach ciekawostki jedynie można wskazać, że uzasadnienie nowelizacji k.p.c z 2000 r. (wprowadzającej instytucję prekluzji) w pkt II.3 zawiera jedno (1) zdanie na ten temat, z którego trudno jest zrekonstruować merytoryczne przesłanki decyzji ustawodawcy o jej wprowadzeniu. Przez 10 lat testowaną tę normę na przedsiębiorcach, zaś orzecznictwo SN dopiero niedawno zaczęło nabierać racjonalnego brzmienia, albowiem odstąpiono od tzw. zasady ewentualności. O destrukcyjnym wpływie braku przewidywalności prawa na funkcjonowanie społeczeństwa chyba nikogo nie trzeba edukować.   Teraz ta kontrowersyjna i wątpliwa w swych założeniach instytucja zostaje wprowadzona do postępowania zwyczajnego. Ponieważ zmieniła się nieco (a w ocenie autorów uzasadnienia noweli nawet bardzo) formuła oraz kontekst tej instytucji nie wiadomo, w jakim stopniu dotychczasowy dorobek orzecznictwa SN będzie użyteczny i czy w ogóle sądy po niego sięgną.

Wszystkie trudności, o jakich wspomniał Sędzia Pietkowski dotknął teraz każdego obywatela, który z zasady nie korzysta z pomocy prawnika (zob. badania na zlecenie Krajowej Izby Radców Prawnych oraz Naczelnej Rady Adwokackiej), za to będzie zobowiązany zawrzeć w pozwie wszelkie twierdzenia i wnioski dowodowe na poparcie swojego żądania, a w przeciwny razie będzie spoczywał na nim ciężar uprawdopodobnienia, że nie ponosi winy, przyjęcie wniosków nie opóźni rozstrzygnięcia sprawy lub wystąpiły inne istotne okoliczności. Użycie klauzul generalnych przy obowiązującym systemie apelacji oraz braku wykształconych kryteriów oceny w tym zakresie spowoduje zapewne lawinowy wzrost spraw tego rodzaju oraz kazuistykę rozstrzygnięć. I znowu energia stron i ograniczone zasobu wymiary sprawiedliwości będą skoncentrowane na kwestiach innych, aniżeli merytoryczne rozstrzygnięciu sprawy. Zaryzykuję tezę, że jest to instytucja destrukcyjna i szkodliwa w systemie, którego zasadą jest uzyskiwanie dostępu do kluczowych informacji dopiero po wszczęciu postępowania, zaś rozprawa to poniekąd „zabawa w ciemno”. Zakłada ona po stronie powodów znajomość prawa oraz doświadczenie procesowe. Wbrew zdrowemu rozsądkowi zakłada ona również właśnie dostęp do informacji, podczas gdy między pozwanym a powodem występuje inherentna tzw. asymetria dostępu do informacji.

Wprowadzenie, w warunkach braku kultury prawnej i nawyku korzystania z pomocy prawnika, instytucji, która była przez ostatnie 10 lat głównym źródłem kontrowersji między zawodowymi uczestnikami systemu sądowego, wygląda mało wiarygodnie, skoro jednocześnie oczekuje się, że usprawni ona postępowanie.

 

  • Print
  • Facebook
  • Add to favorites
  • Wykop

About Bartosz Karolczyk

Bartosz Karolczyk jest prawnikiem (Associate) w kancelarii SSW Spaczyński, Szczepaniak i Wspólnicy. Jest prawnikiem transakcyjnym posiadającym doświadczenie w prawnych aspektach bankowości, sprawach korporacyjnych oraz fuzjach i przejęciach. Jego praktyka skupiała się przede wszystkim na doradzaniu bankom w zakresie finansowania długiem. Ponadto, był członkiem zespołu doradzającego jednemu z największych amerykańskich funduszy typu private equity w Europie Środkowej w zakresie obsługi transakcyjnej. Obecnie Bartosz jest członkiem działu korporacyjnego, gdzie zajmuje się korporacyjnymi aspektami optymalizacji podatkowej, w tym restrukturyzacją grup kapitałowych, funkcjonowaniem funduszy inwestycyjnych zamkniętych oraz tworzeniem struktur zagranicznych. Uczestniczy także w projektach transakcyjnych oraz doradza klientom zagranicznym w odniesieniu do inwestycji bezpośrednich w Polsce. Aplikant adwokacki, ukończył studia prawnicze na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego w Warszawie. Ponadto, jest absolwentem oraz stypendystą Wydziału Prawa Uniwersytetu im. Georga Waszyngtona w Waszyngtonie, D.C., gdzie uzyskał tytuł magistra prawa (LL.M.). Dodatkowo, w trakcie studiów na Uniwersytecie Warszawskim Bartosz ukończył z wyróżnieniem zarówno Centrum Prawa Amerykańskiego, jak i Centrum Prawa Europejskiego i Brytyjskiego. Aktualnie przygotowuje rozprawę doktorską z postępowania cywilnego pod kierunkiem dr hab. Tadeusza Wiśniewskiego. Od sierpnia 2011 prowadzi prawno-porównawczy program badawczy na University of California, Berkeley, Boalt Hall School of Law.
This entry was posted in Bartosz Karolczyk, Kancelaria Prawna Spaczyński, Szczepaniak i Wspólnicy sp.k. and tagged , , , , . Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Dodanie komentarza oznacza akceptacje REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spelniajace zasad zawartych w regulaminie - nie beda publikowane. Wiecej informacji mozna znalezc w FAQ oraz na modblogu.