Czy zmiany przepisów idą we właściwą stronę

Myślę tu o ostatnich zmianach w zakresie prawa podatkowego, w szczególności zmianach w podatku VAT. Kwestia zbyt szerokiej interpretacji zakresu zwolnień, poprzez ich określanie na podstawie PKWiU oraz specyficzne zasady klasyfikowania usług (m.in. bazujące na tym czemu służą dane czynności, a nie na czym polegają) była dostrzegana przez MF już od dłuższego czasu. Przecież przepisy te obowiązują już ponad 6 lat. To wystarczający okres by zidentyfikować problemy, przemyśleć rozwiązania i je powszechnie przedyskutować.

Zamiast tego dostajemy na koniec 2010 roku cztery ustawy zmieniające przepisy VAT, do tego garść rozporządzeń i ich zmian. Podatnicy oczywiście są zobowiązani stosować te przepisy od 1 stycznia 2011 r., mimo że niektóre opublikowane zostały dopiero w sylwestra. To jeszcze nie koniec, gdyż okazuje się, że jeszcze jedna zmiana ustawy o VAT jest w trakcie uchwalania i pojawiają się projekty zmienianych rozporządzeń.

Nie marzę na razie o niemieckim systemie, gdzie takie zmiany są uchwalane ok. pół roku wcześniej, tuż po ich uchwaleniu można już występować o interpretacje tych przepisów (mimo, że jeszcze nie obowiązują), a właściwy minister wydaje urzędowy komentarz do zmian wraz z przykładami. Jednak szacunek dla podatników i czas na dostosowanie się do tych zmian powinien być niezależny od obowiązujących przepisów.

Rozumiem, że budżet jest w złej kondycji i trzeba go ratować, jednak słyszę to przy praktycznie każdej zmianie podatków i trudno uwierzyć, że gdyby wcześniej przygotowano zmiany, lub uchwalono je kwartał później (w VAT brak jest zasady publikowania zmian do 30 listopada poprzedzającego roku, co jednak nie znaczy, że żadne zasady nie obowiązują), by państwo miałoby się zawalić. Raczej jest odwrotnie – gdyby były dobre przepisy, to potrzeba występowania o interpretacje byłaby rzadsza i koszt ich przygotowania byłby niższy i wtedy pojawiłyby się oszczędności.

Należy mieć na uwadze, że mówimy o najpowszechniejszym podatku i dającym największe dochody budżetowe. A podstawowy problem wielu podatników, jaki pojawił się od początku roku, to nie jak oszczędzić, czy nie zapłacić podatku, tylko jak zapłacić go dobrze, żeby nie było problemów. Bez takiej informacji trudno prowadzić działalność gospodarczą, jeśli z ustawy nie wynika, które usługi są zwolnione a Minister Finansów zawodzi jeśli chodzi o wyjaśnianie zgłaszanych problemów.

Temu właśnie służą interpretacje ogólne – jeśli jest jakaś powszechna wątpliwość dotycząca stosowania nowych przepisów, Minister powinien wyjść na tzw. „ambonę” i powiedzieć: ci którzy zrobią tak i tak nie będą mieli zarzutów naruszenia przepisów. Wtedy podatnik może pójść za tym głosem lub musi liczyć się ze sporem. Niestety Minister nie spieszy się by pomóc podatnikom. W sposób naturalny powstaje pytanie czy chaos ten nie jest celowy, by uratować budżet na błędach podatników i móc im wydać decyzję niezależnie od tego jak postąpią. Mam nadzieję, że jeszcze nie doszliśmy do takiego sposobu naprawiania budżetu.

Na koniec coś co byłoby śmieszne, gdyby nas nie dotyczyło. Ignorantia Iuris Nocet – nieznajomość prawa szkodzi. Ale tylko obywatelom – dziś w Polsce obowiązuje tyle przepisów, że nie wiem czy da się je wszystkie w ciągu jednego życia przeczytać, nawet bez ich dalszych zmian. Jednak podatnik, który nie zna jakiś przepisów, poniesie tego konsekwencje. Tymczasem Sejm czy Minister (wraz z całym swoim aparatem i urzędnikami), który nie zna prawa obowiązującego w Polsce, po prostu je znowelizuje lub wyda rozporządzenie.

Z taką sytuacją mamy do czynienia w Polsce Anno Domini 2011:

- zapomniano, ze uczelnie medyczne nie muszą być zoz żeby świadczyć usługi medyczne (dodano w rozp. wykonawczym VAT),

- zapomniano, ze kiedyś obowiązywały inne limity odliczania VAT – 50% i 5000 zł (planowana nowelizacja rozp. wykonawczego VAT),

- zapomniano o turnusach rehabilitacyjnych (planowana nowelizacja rozp. wykonawczego VAT),

a to tylko czubek góry lodowej.

Podobnie ma się sprawa z przepisami przejściowymi dotyczącymi zmian stawki VAT. Ci którzy aktywnie uczestniczyli w procesie legislacyjnym i walczyli o swoje mają lepiej, ci którzy nie uczestniczyli i nie wskazywali swoich problemów troszkę gorzej.  Jednak równe traktowanie nie powinno być warunkowane udziałem w procesie stanowienia prawa? Jak ktoś nie uczestniczył w pracach legislacyjnych ma mieć gorzej? NIE, obowiązkiem organów państwa jest myślenie o wszystkich, a jeśli część zgłasza uwagi, zamiast po prostu je uwzględnić, należy zastanowić się „może nasz pomysł nie jest dobry, może trzeba go przemyśleć, może jeszcze inni – kto? – ma takie same problemy”, by dojść do konkluzji „może trzeba zrobić to lepiej”. Jednak u nas wygląda to inaczej – jak ktoś mocno się domaga i jeszcze znajdzie poparcie posłów i senatorów, to swoje ugra – wejdzie w życie zły przepis z poprawką dla niektórych – tak nie może działać państwo demokratyczne.

Od lat widzę wzrost zatrudnienia na stanowiskach urzędniczych, ostatni zdaje się o 10%. Ale efekt tego wzrostu jest jak najbardziej widoczny, im więcej urzędników tym gorsze przepisy i to o więcej niż o 10%. Może taki jest cel, co bowiem robiłoby ponad pół miliona urzędników w państwie, w którym byłyby jasne i precyzyjne przepisy. Jednak podstawową zasadą typowego pracownika jest ochrona własnego miejsca pracy, a dopiero potem mają znaczenie inne cele, np. te dla których został on zatrudniony lub powołany.

  • Print
  • Facebook
  • Add to favorites
  • Wykop

About Andrzej Nikończyk

Doradca Podatkowy, Partner w Doradcy Podatkowi M. Kolibski, A. Nikończyk, M. Dec & Partnerzy sp.k. Specjalizuje się w zagadnieniach podatku VAT, ogólnego prawa podatkowego oraz postępowaniach podatkowych. Autor wielu artykułów i opracowań poświęconych problematyce prawa podatkowego w zakresie podatku podatków pośrednich i zobowiązań podatkowych. Współautor komentarzy podatkowych (m.in. do ustawy o VAT i akcyzie, do podatków rolnego leśnego i od nieruchomości). Wieloletni wykładowca z zakresu prawa podatkowego.
This entry was posted in Prawo i Podatki and tagged , , , . Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Dodanie komentarza oznacza akceptacje REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spelniajace zasad zawartych w regulaminie - nie beda publikowane. Wiecej informacji mozna znalezc w FAQ oraz na modblogu.