Jak wspomniałam w poprzednim wpisie, zwolnienie podatkowe przysługujące przedsiębiorcom działającym na podstawie zezwolenia na terenie specjalnej strefy ekonomicznej (SSE) może być obliczane na podstawie dwuletnich kosztów pracy nowo zatrudnionych pracowników. Taki sposób kalkulowania puli zwolnienia podatkowego jest korzystny przede wszystkim dla przedsiębiorców prowadzących działalność w postaci centrów usługowych. W przypadku klasycznych inwestycji produkcyjnych lepszym rozwiązaniem jest zazwyczaj przyjęcie jako podstawy obliczania zwolnienia podatkowego wartości wydatków inwestycyjnych, gdyż jest to kwota wyższa niż koszty pracy.

Zatrudnienie pracownika, którego koszty pracy stanowią podstawę obliczenia puli zwolnienia podatkowego, wymaga czujności ze strony zarówno działu personalnego jak i finansowego. Zasady związane z zatrudnianiem takich pracowników określane są zarówno w Rozporządzeniu Rady Ministrów w sprawie pomocy publicznej udzielanej przedsiębiorcom działającym na podstawie zezwolenia na prowadzenie działalności gospodarczej na terenach specjalnych stref ekonomicznych z dnia 10 grudnia 2008 r.[1] (Rozporządzenie), jak i w zezwoleniu na działalność na terenie SSE. Przestrzeganie tych zasad jest warunkiem koniecznym do niezakłóconego korzystania z ulgi podatkowej obliczanej w oparciu o koszty pracy. Poniżej przedstawiam kilka kwestii, o których należy pamiętać.

Zgodnie z § 3 ust. 3 Rozporządzenia utworzenie nowych miejsc pracy oznacza przyrost netto miejsc pracy w stosunku do średniego zatrudnienia w okresie 12 miesięcy przed dniem uzyskania zezwolenia.

W myśl § 3 ust. 6 przez nowo zatrudnionych pracowników należy rozumieć liczbę pracowników zatrudnionych po dniu uzyskania zezwolenia, w związku z realizacją nowej inwestycji, jednak nie później niż w okresie 3 lat od zakończenia inwestycji, a każde miejsce pracy jest utrzymane przez okres co najmniej 5 lat, a w przypadku małych i średnich przedsiębiorców – przez okres co najmniej 3 lat, licząc od dnia ich utworzenia.

Z powyższego wynika, że pracownik, którego koszty pracy są traktowane jako wydatki kwalifikowane  (czyli stanowiące podstawę obliczania ulgi podatkowej) powinien zostać zatrudniony na podstawie umowy o pracę zawartej nie wcześniej niż po dniu uzyskania zezwolenia.

Z przytoczonego przepisu wynika również, że pracownik musi zostać zatrudniony w związku z nową inwestycją. Przepisy dotyczące zasad tworzenia miejsc pracy na terenie SSE nie precyzują charakteru związku nowo utworzonego miejsca z inwestycją. Moim zdaniem związek ten może być zarówno bezpośredni jak i pośredni. Nowo zatrudnionym pracownikiem zatem, którego koszty będą kwalifikowane, będzie nie tylko np. informatyk w centrum IT, ale również nowa osoba zatrudniona do istniejącego już działu personalnego, której zatrudnienie wynika z konieczności obsługi zwiększonej ilości pracowników centrum.

Pracownik musi zostać zatrudniony na terenie SSE – wymóg ten co do zasady wynika z brzmienia zezwoleń udzielanych na działalność na terenie SSE.  Zgodnie z wypracowaną praktyką interpretacyjną nie stanowi naruszenia omawianego warunku sytuacja, kiedy pracownik ze względu na charakter pracy wykonuje ją przede wszystkim u klientów (np. informatycy pracujący u klienta), jeżeli zgodnie z umową o pracę jego miejscem zatrudnienia jest zakład zlokalizowany na terenie SSE.

Na koniec przedstawiam kilka przykładów pracowników, których zatrudnienie nie będzie spełniać warunków uprawniających do zaliczania kosztów ich pracy do kosztów kwalifikowanych:

  • pracownik przeniesiony po dniu wydania zezwolenia do pracy na teren SSE, pozostający jednak przed wydaniem zezwolenia w stosunku zatrudnienia u danego przedsiębiorcy,
  • pracownik zatrudniony do działu, którego inwestycja opisana w zezwoleniu w ogóle nie dotyczy,
  • pracownik, który w umowie o pracę jako miejsce świadczenia pracy ma wskazany teren inny niż SSE (np. obszar całej Polski).

[1] (Dz.U. Nr 232, poz. 1548 z późn. zm.)

  • Print
  • Facebook
  • Add to favorites
  • Wykop

Dodaj komentarz»

Anna Strzelecka

O utraconej stracie podatkowej

13 kwietnia 2012

W dobie kurczenia się dostępnych funduszy unijnych do łask inwestorów wracają po raz kolejny specjalne strefy ekonomiczne (SSE) jako lokalizacja inwestycji.  Dzięki podjęciu działalności na terenie SSE przedsiębiorca może korzystać z ulgi podatkowej. Wartość tej ulgi stanowi iloczyn tzw. kosztów kwalifikowanych czyli poniesionych wydatków inwestycyjnych lub dwuletnich kosztów pracy i intensywności pomocy publicznej w danym regionie (np. w województwie małopolskim intensywność wynosi 50% kosztów kwalifikowanych). Wynik tego działania to kwota podatku, której inwestor nie płaci od dochodów osiągniętych w ramach działalności na terenie SSE na podstawie zezwolenia.

Rozpoczęcie działalności na terenie SSE wymaga uzyskania zezwolenia wydawanego przez zarządy poszczególnych SSE. Procedura uzyskiwania zezwolenia polega przede wszystkim na starannym przygotowaniu szczegółowej dokumentacji dotyczącej planowanej inwestycji. W porównaniu z pozyskiwaniem funduszy unijnych jest to proces przyjemny, w którym po drugiej stronie stoją zarządy SSE – organy o unikalnie partnerskim, zdroworozsądkowym podejściu do potencjalnych inwestorów.

W tej beczce miodu jest jednak łyżka dziegciu dodana przez restrykcyjne, a zarazem kontrowersyjne podejście władz skarbowych. Otóż, w myśl rozpowszechnionego wśród organów skarbowych stanowiska podmiot działający na terenie SSE nie ma prawa rozliczyć straty z działalności podlegającej zwolnieniu ani z dochodami z działalności zwolnionej ani opodatkowanej. Oznacza to, że strata na działalności zwolnionej „przepada” i nigdy nie może zostać rozliczona z przyszłymi dochodami.

Organy skarbowe stoją bowiem na stanowisku, że w myśl art. 7 ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych (tekst jednolity Dz. U. z 2011 r., Nr 74 poz. 397 z późn. zm.) w przypadku obliczania dochodu do opodatkowania lub straty należy wziąć pod uwagę jedynie działalność opodatkowaną. Innymi słowy, podmioty strefowe mogą rozliczać jedynie straty, które rozpoznają na tej części swojej działalności, która podlega opodatkowaniu.  Moim zdaniem, jest to interpretacja rozszerzająca. Z omawianego przepisu w mojej ocenie nie wynika wcale, że o straty poniesione na działalności zwolnionej nie można pomniejszyć dochodów z tej właśnie działalności. Niemniej stanowisko organów skarbowych w tej kwestii jest wielokrotnie powtarzane w interpretacjach, walka więc z takim podejściem wydaje się być skazana na niepowodzenie.

Co gorsza organy skarbowe idą dalej – pojawiają się, na razie na szczęście odosobnione interpretacje, w myśl których, jeżeli podmiot utraci z jakiegoś powodu prawo do zwolnienia i jest zobowiązany w myśl art. 17 ust. 5 ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych do zapłaty podatku za okres korzystania ze zwolnienia, to wciąż nie odzyskuje prawa do rozliczania straty z tej działalności z lat ubiegłych. Wcześniej (lata 2007-2009) wydawane były interpretacje uznające możliwość rozliczenia straty z działalności strefowej w kolejnych latach w przypadku cofnięcia zezwolenia. Najświeższe interpretacje bazują na założeniu, że strata z takiej działalności jest pojęciem odrębnym zarówno w stosunku do straty podatkowej jak i straty z działalności zwolnionej w strefie. Założenie to jest błędne i nie znajduje żadnego oparcia w przepisach. Moim zdaniem nie ulega wątpliwości, że w przypadku cofnięcia/wygaszenia zezwolenia można poniesioną dotąd stratę rozliczyć z dochodem opodatkowanym osiąganym w następnych latach. Rozliczenie straty niesie w sobie oczywiście ryzyko sporu z organem skarbowym, ale biorąc pod uwagę brzmienie przepisów, interpretacje pozytywne z lat ubiegłych oraz fakt braku istotnych argumentów merytorycznych w interpretacjach negatywnych istnieją duże szanse na wygranie takiego sporu.

 

  • Print
  • Facebook
  • Add to favorites
  • Wykop

Dodaj komentarz»

Witam

  1. Dzisiaj kolejny interesujący temat. Proszę sobie wyobrazić następującą sytuację. Osoba X jest potencjalnie wierzycielem osoby Y na bardzo dużą kwotę z tytułu zobowiązania (umownego lub deliktowego, np.: przedsiębiorca wobec banku z tytułu opcji albo osoba fizyczna wobec Skarbu Państwa z tytułu bezprawnych działań na tle dekretu warszawskiego). Jest to wierzytelność na tyle duża, że jej dochodzenie w sądzie (poprzez pozew o zapłatę) uzasadniać będzie maksymalną opłatę sądową od pozwu, a więc 100 tys. złotych. To jest gigantyczna kwota (o ile mi wiadomo w Polsce, mimo iż jak sądzę, byłoby to dopuszczalne z punktu widzenia ustawy o zastawie rejestrowym, nie ma jeszcze w bankach praktyki udzielania kredytu, zabezpieczonego na takiej potencjalnej wierzytelności, na koszty procesu wytoczonego w związku z jej dochodzeniem), wierzyciel jest przekonany o zasadności powództwa, ale sprawa jest skomplikowana itd.
  2. Czytaj więcej »

  • Print
  • Facebook
  • Add to favorites
  • Wykop

Przeczytaj komntarze (4)

Bartosz Karolczyk

Wdanie się w spór co do istoty sprawy

23 stycznia 2012

Kodeks postępowania cywilnego wyraźnie przewiduje zarzuty, które pozwany zobowiązany jest zgłosić przed wdaniem się w spór. Zarzuty takie zalicza się w doktrynie i orzecznictwie do kategorii zarzutów „procesowych” lub „formalnych”. Zarzut procesowy jest z punktu widzenia semantyki twierdzeniem odnoszącym się do faktu, z którym ustawa procesowa wiąże określone skutki dla przebiegu postępowania cywilnego. Twierdzenia takie stanowią formę (pierwszą linię) obrony procesowej pozwanego, albowiem nie odnoszą się do meritum sporu (zasadności powództwa per se), lecz opierają się na przepisach prawa procesowego i „wymierzone są przeciwko biegowi postępowania”. Niekiedy zarzuty procesowe dzieli się na peremptoryjne (niweczące) oraz dylatoryjne (zawieszające). Skuteczny zarzut procesowy może spowodować zwrot pozwu, przekazanie sprawy sądowi właściwemu, zawieszenie postępowania lub odrzucenie powództwa.

Pomimo tego, że zarówno jego rozumienie, jak i oznaczenie w czasie ma niebagatelne znaczenie dla sytuacji procesowej pozwanego, zwrot „wdanie się w spór co do istoty sprawy” nie jest zdefiniowany w k.p.c.

Czytaj więcej »

  • Print
  • Facebook
  • Add to favorites
  • Wykop

Przeczytaj komntarz (1);

Zasady udzielania pomocy publicznej w UE przedsiębiorcom uzależnione są od tzw. statusu beneficjenta, czyli od jego wielkości. Główną przyczyną takiej zależności jest założenie, że udzielenie pomocy państwa podmiotowi mniejszemu stwarza niższe ryzyko dla konkurencji na rynku unijnym niż pomoc publiczna udzielona podmiotowi dużemu. W praktyce oznacza to wyższe kwoty pomocy publicznej, jak również łagodniejsze kryteria udzielania takiej pomocy dla podmiotów mniejszych.

Wszystko wydawałoby się oczywiste, gdyby nie fakt, że – jak wynika z moich obserwacji – sposób ustalania statusu przedsiębiorcy w wielu przypadkach cechuje dość niebezpieczna swoboda interpretacyjna zarówno przedsiębiorców jak i urzędników. A trzeba pamiętać, że źle ustalony status to niewłaściwie przyznana pomoc publiczna.

Czytaj więcej »

  • Print
  • Facebook
  • Add to favorites
  • Wykop

Przeczytaj komntarz (1);

Procedura, głupcze – kilka uwag na tle nowelizacji k.p.c.

Nowelizacja k.p.c., która wejdzie w życie 3.5.2012. i kontrowersje wokół jej treści skłaniają do kilku refleksji.

Procedura – zaniedbany krwioobieg systemu prawnego

Procedura cywilna leży w sercu prawa prywatnego. W zorganizowany sposób rządzi zasadami ochrony i egzekwowania uprawnień przyznanych nam przez prawo materialne. Chroni przed chaosem i przemocą. Jest to dziedzina fundamentalna dla społeczeństwa obywatelskiego i państwa prawa. Niestety, nasz ustawodawca zdaje się nie dostrzegać doniosłość regulacji. Dominuje polityka salami, czyli rozdrobnionych, nieprzemyślanych, niespójnych zmian. Taki jest również nasz system procesowy. W ocenie wielu pacjent jest już na oddziale intensywnej terapii, a mimo to lekarze nie zaczęli nawet opracowywać strategii leczenia.

Czytaj więcej »

  • Print
  • Facebook
  • Add to favorites
  • Wykop

Dodaj komentarz»

Dość powszechnie można zetknąć się z takimi określeniami jak „dowód bezprawny”, „dowód nielegalny” czy „dowód uzyskany z naruszeniem prawa” etc. Nie są to jednak określenia normatywne, albowiem – jak już wielokrotnie zauważano – k.p.c. nie reguluje expressis verbis zagadnienia dopuszczalności takich dowodów, ani nie zawiera żadnej relewantnej definicji legalnej.

Czytaj więcej »

  • Print
  • Facebook
  • Add to favorites
  • Wykop

Dodaj komentarz»

Anna Strzelecka

Mała pomoc – duży problem

15 listopada 2011

Nazwa pomocy de minimis wywodzi się z łacińskiej paremii „de minimis non curat lex” (prawo nie troszczy się o drobiazgi). W przypadku pomocy de minimis prawo może tak bardzo o tę formę wsparcia się nie troszczy, ale przedsiębiorcy powinni.

Czym jest pomoc de minimis? Mówiąc najkrócej to taka pomoc państwa, która ze względu na swój charakter i wartość nie zagraża konkurencji na rynku unijnym.

Czytaj więcej »

  • Print
  • Facebook
  • Add to favorites
  • Wykop

Przeczytaj komntarze (2)

(Note: Podane poniżej linki do Wiki są w miarę przyzwoicie opracowane, stąd można je traktować jako punkt wyjścia do poznania danego zagadnienia).

W ostatnim czasie miałem okazje przeczytać dwie interesujące pozycje procesowe, a mianowicie: K. Piasecki, Postępowanie sporne w sprawach cywilnych, Warszawa 2011 oraz pracę zbiorową Dowody w postępowaniu cywilnym, Warszawa 2010 (C.H. Beck). Do tego zapoznałem się z publikacjami w „Rz”, tj. tekstem Mec. J. Olmy z 4.04.2011 r. oraz Mec. W. Natowskiego z 17.10.2011 r., dotyczącymi kwestii dopuszczalności w postępowaniu cywilnym dowodów uzyskanych w sposób „niezgodny z prawem”. Postanowiłem badanie nieco poszerzyć, i okazało się, że – zgodnie z obserwacją jednego z powyższych autorów – poważnych opracowań na ten konkretnie temat z ostatnich 20 lat jest jak na lekarstwo.

Czytaj więcej »

  • Print
  • Facebook
  • Add to favorites
  • Wykop

Przeczytaj komntarze (6)

Proces, którego początki mogą zwiastować realizację przyjaznej transakcji przejęcia (w zależności od konfiguracji, których w rzeczywistości gospodarczej wiele) jednego przedsiębiorcy przez innego przedsiębiorcę nie zawsze kończy się happy endem. Niepowodzenie w negocjacjach, mała atrakcyjność oferty złożonej przez inwestora czy też inne powody – mniej lub bardziej zależne od stron potencjalnej transakcji – mogą doprowadzić do odejścia stron od stołu negocjacyjnego i całkowitej rezygnacji z transakcji. Mogą również – w przypadku wyjątkowej determinacji po stronie inwestora – doprowadzić do podjęcia przez niego próby tzw. wrogiego przejęcia.

Głośny przykład takiego scenariusza wydarzeń mieliśmy w ostatnim czasie okazję obserwować w Australii.

Czytaj więcej »

  • Print
  • Facebook
  • Add to favorites
  • Wykop

Dodaj komentarz»