Posts Tagged „Szkoła”<

Rodzina pod nadzorem

9 lis 2011

Państwo powinno zdecydowanie reagować na przemoc wobec najmłodszych. Pod jednym wszakże warunkiem: że w jego imieniu działają ludzie kompetentni i wyszkoleni. Niestety, nowe przepisy tego nie zapewnią.

Chodzi o tzw. niebieską kartę – można założyć ją rodzinie, jeżeli zajdą uzasadnione podejrzenia, że dziecku w domu dzieje się krzywda. Niebieska karta oznacza oddanie rodziny pod specjalną obserwację, swego rodzaju wotum nieufności wobec metod wychowawczych rodziców. Do niedawna prawo nadawania jej miały osoby specjalnie przeszkolone: policjanci oraz pracownicy socjalni.

Teraz takie uprawnienia uzyskały także szkoły. Idea szczytna, ale niesłychanie ryzykowna. Kolejna, bardzo liczna grupa zawodowa – nauczyciele – może ingerować w sprawy rodzin. W dodatku bez niezbędnego przeszkolenia i bez weryfikacji sytuacji (rozpoznania prawdomówności, wywiadu środowiskowego itp.).

Czy twórcy nowych przepisów wzięli pod uwagę możliwe nadużycia? Wszak w każdej szkole toczą się nieustanne wojny między nauczycielami i rodzicami. A niebieska karta może się stać niebezpieczną bronią w tej wojnie i przynieść więcej krzywd niż pożytku.

Rodzina jest nadzwyczaj delikatną tkanką, państwo powinno ingerować w nią jak najrzadziej i bardzo ostrożnie. Nowe przepisy to krok w stronę modelu skandynawskiego, który rodziny traktuje przedmiotowo, a wychowanie dzieci przekazuje w dużej mierze pod kuratelę urzędników. W myśl niebezpiecznej filozofii, że państwo jest mądrzejsze od obywateli.

Przeczytaj także artykuły:

Każdy nauczyciel może założyć niebieską kartę

Kto zagra niebieską kartą

Czy naprawdę w Polsce nie warto być rodzicem?

6 wrz 2011

Jak zachęcić krnąbrnych rodziców, aby wysłali w końcu sześciolatki do szkół? Wystarczy radykalnie podnieść opłaty za przedszkola i po kłopocie. Ta podwyżka to efekt zmiany zasad naliczania opłat za przedszkola zainicjowanej przez znowelizowaną ustawę oświatową.

Efekt już widać. Jedni rodzice przerażeni podwyżkami przenoszą starszaki z przedszkoli do szkolnych zerówek, zupełnie do przyjęcia takich maluchów nieprzygotowanych. Inni skracają pobyt dziecka w placówce, aby łagodzić skutki podwyżek dla rodzinnych portfeli.

Gminom trudno się dziwić – gdy dostały szansę na podreperowanie budżetów, skorzystały z niej.

Rekordziści bez skrupułów podnieśli opłaty nawet o 150 proc.

W nowej sytuacji niektóre przedszkola już wyposażyły dzieci w karty czipowe, aby skrzętnie rejestrować czas pobytu w placówce i szczegółowo naliczać opłaty.

Tak wygląda prorodzinna polityka państwa, o której politycy różnych partii mówią nam od lat. To fikcja – w rzeczywistości państwo w podstawowych sprawach nie tylko nie proponuje rodzicom realnej pomocy, ale przeciwnie – żywi się ich kosztem.

Od głosu przerażonych rodziców dla polityków ważniejsze okazuje się pokrzykiwanie singli. Ostatnio właśnie zafundowano im dopłaty do kredytów mieszkaniowych – pewnie dlatego, że to bardziej atrakcyjna grupa wyborcza.

Czy naprawdę nie warto już być rodzicem w tym kraju?