Posts Tagged „rząd”<

Gminy zdane tylko na siebie

4 lis 2011

Samorządy są częścią systemu finansowego państwa i ich kondycja powinna być przedmiotem troski rządzących krajem

Tymczasem państwo przerzuca na gminy coraz więcej zadań, za którymi nie idą jednak konkretne środki na ich wykonanie. Utrzymywanie dróg krajowych, oświaty, opieki socjalnej, porządkowanie ksiąg wieczystych, dopłaty do niań – to tylko kilka z wielu zadań, które złożyli na gminne barki politycy z Warszawy.

A w tym gorsecie zobowiązań samorządom poruszać się coraz trudniej. Spójrzmy choćby na oświatę. Mimo że subwencja oświatowa dla gmin w ostatnich latach znacząco wzrosła, a liczba uczniów z roku na rok spada, gminy muszą dokładać coraz więcej. Podwyżki wynagrodzeń nauczycieli, niskie pensum, różnorakie dodatki sprawiają, że o prowadzeniu jakiejkolwiek samodzielnej polityki edukacyjnej mogą zapomnieć.

Samorządom nie sprzyja również Trybunał Konstytucyjny. Niejednokrotnie odrzucał jako bezzasadne wnioski gmin protestujących przeciw nakładaniu nowych zadań bez dofinansowania. Argumentacja sędziów TK była prosta: trzeba patrzeć na całość gospodarki finansowej państwa, a gminy przecież sobie poradzą.

Może rzeczywiście sobie poradzą, tyle że kosztem mieszkańców – podwyższając opłaty i podatki lokalne. Najboleśniej odczuli to ostatnio rodzice, kiedy na początku września radykalnie wzrosły opłaty za przedszkola. Co zresztą finansom gmin ostatecznie zaszkodziło, bo po podwyżce część rodziców zaczęła wcześniej odbierać dzieci lub wręcz zrezygnowała z przedszkoli. W efekcie wpływy do kas samorządów spadły. Dalsze próby podnoszenia opłat (a planuje to kilka miast) mogą tylko pogorszyć sytuację.

Premier Donald Tusk przed wyborami myślał, że załatwi problem przedszkolnych opłat, udzielając samorządowcom reprymendy. Nie pomogło, bo czasy, gdy za pomocą groźnego tonu rozwiązywano problemy społeczne, należą do dalekiej przeszłości. Dziś, aby uratować gminy, potrzeba prawdziwej i głębokiej zmiany systemu ich finansowania. Dobrze byłoby, gdyby politycy z Platformy, którzy sprawują pełnię władzy w Polsce, nareszcie się do tego wzięli.

Rząd w bardzo niezręcznej sytuacji

17 sty 2011

Rzecznik prasowy Organizacji Międzynarodowej Lotnictwa Cywilnego (ICAO) stwierdził, że Polska nie będzie mogła odwołać się do tej instytucji od raportu MAK. – Kwietniowy lot Tu-154 był lotem państwowym, a nie cywilnym. Organizacja ICAO zajmuje się jedynie lotami cywilnymi – powiedział Denis Chagnon. Oznacza to, że ICAO nie przewiduje rozstrzygnięcia sporu między polskim a rosyjskim rządem.

Jego słowa potwierdzają sobotnią analizę „Rzeczpospolitej”. Wynikało z niej, że konwencja chicagowska nie ma zastosowania do katastrofy smoleńskiej, gdyż nie obejmuje ona lotów państwowych, w tym wojskowych. A MAK zapożyczył jedynie na potrzeby śledztwa załącznik 13. do konwencji – określający procedurę badania.

Zastosowanie załącznika nie wywołuje jednak żadnych skutków w świetle prawa międzynarodowego, w tym nie daje możliwości odwołania do instytucji międzynarodowych.

Cała ta sprawa stawia w bardzo niezręcznej sytuacji rząd oraz Donalda Tuska. Chodzi nie tylko o to, że na czwartkowej konferencji prasowej premier wykazał się nieznajomością sytuacji prawnej, w jakiej znalazła się Polska, kwestionując raport MAK, ale pokazuje też, że opinia publiczna przez dziewięć miesięcy karmiona była fikcją. Wysocy urzędnicy państwa, z szefem rządu na czele, po prostu nie wiedzieli, na jakiej podstawie prowadzone jest rosyjskie śledztwo, utrzymując, że była to konwencja chicagowska. Co gorsza, najprawdopodobniej przez ten czas nikt nie dokonał żadnej analizy prawnej prowadzonego przez Rosjan śledztwa.

Można powiedzieć nie bez gorzkiej ironii, że dobrze się stało, iż kwestia braku możliwości odwoławczych wyszła na światło dzienne tak szybko. Inaczej przez kolejne miesiące, a nawet lata, moglibyśmy żyć w przekonaniu, że możemy się odwołać.

Rząd powinien wyciągnąć z tego wnioski i jak najszybciej wziąć się do działania. Najlepszym rozwiązaniem – oprócz przedstawienia własnego rzetelnego raportu na temat przyczyn katastrofy Tu-154 – powinna być zakrojona na szeroką skalę ofensywa dyplomatyczna, która wywarłaby na Rosję presję światowej opinii publicznej, tak by pomogła w rzetelnym wyjaśnieniu przyczyn katastrofy smoleńskiej. Katastrofy, w której zginęli polski prezydent, a także m.in. wysocy oficerowie NATO.

Dziwne milczenie rządu

16 sty 2011

Nadal nie wiemy, na jakiej podstawie prawnej MAK prowadził badanie przyczyn katastrofy pod Smoleńskiem. Dlaczego strona polska nie potrafi tego ustalić?

Z analizy w sobotniej „Rz” wynika, że konwencja chicagowska mogła nie obowiązywać przy badaniu przyczyn katastrofy Tu-154. Nie stosuje się jej do wypadków samolotów państwowych, w tym wojskowych. MAK wziął z niej jedynie procedurę badania katastrof (załącznik 13). Oznacza to, że rząd – wbrew słowom premiera Tuska – może nie mieć jak odwołać się od wyników raportu wynikających z konwencji.

Minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski odpowiada: „Nie mamy żadnej deklaracji ze strony rosyjskiej, że konwencja chicagowska strony rosyjskiej nie wiąże. Poczekajmy na informacje”. Postawa „poczekamy, zobaczymy” mocno dziwi. Od dziewięciu miesięcy najwyżsi przedstawiciele rządu informowali, że strona rosyjska działa według konwencji chicagowskiej, i jest nią związana. A teraz chce czekać na jej deklarację.

Zatem czy Polacy wiedzą, czy nie, na jakiej podstawie prawnej działał MAK? Czy istnieje jakieś polsko-rosyjskie porozumienie, umowa lub inny dokument wykazujący, że strona rosyjska zobowiązała się do działania według konwencji? Kiedy i między kim zostało zawarte?

Czy rząd zapyta stronę rosyjską, czy ta zamierza respektować przepisy konwencji? Uzyskanie tej deklaracji jest kluczowe, bo dotychczasowe wypowiedzi zdają się temu przeczyć. Według konwencji Polska ma prawo do odwołania, tymczasem MAK twierdzi, że raport jest ostateczny. Czas najwyższy na jasną odpowiedź premiera.